NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2024-01-28, niedziela
Tagi:  varia, DIY, triptrop, MotH     
___________________________________

1.

Ostatni miesiąc przeszedł pod znakiem rekrutacji do pracy, bo rekruter mi się uparł oraz przyniósł firmę, o której sporo wcześniej myślałem. Proces zaczął się jakoś przed świętami (z dużą przerwą świąteczną, rzecz jasna), ciągnął się w duchu irlandzkim, a jest to inny duch, niż polski, czy szkocki, po czym wylądował na tyle, że zdaje się, jutro zaczynam nową pracę. Pożyjemy, zobaczymy.

2.

Przytrafiła się jedna z zabawniejszych krótkich jednodniowych wycieczek za ostatnie lata - wpadliśmy na pominięty kiedyś tam zameczek Bunratty i jego okolicę. Typ zamku, "zabudowany dwór z wieloma wieżami", jest dość egzotyczny na Wyspach (ale ze dwa podobne trafiliśmy, Crookston w Glasgow i niesamowity Hermitage Castle, zagubiony w Krwawej Dolinie w Borders UK); a Bunratty jest dodatkowo egzotyczny, bo nie jest ruiną, tylko po dużej odbudowie i renowacji, z prawie-ruiny. Uroczy układ i zakamarki, dosyć ładne miejsce i widoki z wież, a co najfajniejsze, mnóstwo interesujących szczegółów, bibelotów, kawałków wyposażenia. Bo tak normalnie, zachowane zamki tej klasy, może i mają fundamenty czy kawałek z XIIw., jakieś ściany czy posadzki z XVI czy XVII, ale graty przeważnie na oko XIX, no góra XVIIIw. bo przecież wszystko starsze rozkradziono, zgniło, spłonęło, wyrzucono do śmieci, a zostało tylko to, co ostatni czy prawie-ostatni właściciele, przed "umuzealnieniem" obiektu, uważali za zabytkowe i cenne. W Bunratty jest wrażenie, że ktoś się postarał, po ciężkiej renowacji, zapełnić nową-starą budowlę najstarszymi i najciekawszymi bibelotami i wyposażeniem, jakie udało się znaleźć, a nie - dostawą z pierwszego z brzegu składowiska antyków XVIII-XXw (BTW w UK jest pełno takich antykwariatów-supermarketów).

Bunratty Bunratty Bunratty

(ostatnia fotka jest nieco "syntetyczna", a zaczęło się od tego, że przypadkiem zrobiłem z niej tapetę ekranu Windows, i tak mi się spodobało, że jw.)

Poza zamkiem jest też obok skansen, z przeniesionymi wieloma chatami irlandzkimi, z wyposażeniem; od poziomu biednego parobka, po takie, które w Polsce byłyby dworkiem biedniejszego dziedzica, w dawnej Irlandii - ekstremalnie bogatego chłopa. Oraz jest obok mini-miasteczko "turystyczne", ze trzy ulice na krzyż, zabudowane usługami, sklepikami, pubem, w duchu XIXw, czy wczesnego XXw, powiedzmy. Wszystko przemiłe, poza sezonem pustawe. A dyscyplina dodatkowa - za płotem (ale trzeba przejechać wkoło, albo bardzo długi spacer), jest mikro-rozlewnia miodu pitnego Bunratty. Nie jest dostępna do zwiedzania, ale nie przeszkodziło to nam władować się "na produkcję" w poszukiwaniu wrażeń, sklepu zakładowego i gorzały, po czym i my, i miejscowi na produkcji, mocno zdziwiliśmy się. Skończyło się spoko, udało nam się nabyć zapas ulubionego napitku, nalanego specjalnie dla nas na miejscu, i rozstaliśmy się w pokoju (chociaż mam wrażenie, że tematem dnia stał się jakiś szlaban, czy cokolwiek, żeby polskie psychole nie wjeżdżały im pod drzwi).

Bunratty Bunratty

Ogólnie, poleca się Bunratty, jeśli ktoś zabłądzi w okolice Limerick, czy trafi w lotnisko Shannon (zaraz obok), czy też w ramach trasy od klifów Moher na południe itp.

3.

Udało mi się wykończyć prezent jaki dostałem na gwiazdkę od pana Chińczyka (no dobra, od pani żony...), czyli DIY book-end ergo "phantom box", czyli skrzyżowanie modelarstwa kartonowo-ścinkowego, z "domkami dla lalek", i z elektryfikacją. Urocza zabawka, odświeżenie zdolności manualnych, wymówka, żeby nie dłubać w komputerach i samochodach. Wymaga uwagi, czystości i cierpliwości, jeśli chce się mieć efektowne efekty; jakieś doświadczenie przydaje się. Ogólnie ciekawy pomysł i wykonanie, ze skośnym lusterkiem "w tle", i pożyteczne, jeśli chce się zachęcić dzieciaka (ale raczej wczesnego nastolatka, niż przedszkolaka) do modelarstwa karton-scratch; i jednak znacznie łatwiejszy, i może dla niektórych efektowniejszy, niż kartonowe samoloty, czy samochody. BTW koncepcją podświetlania itd. przypominał mi własne pomysły z wczesnych '80, robiło się równie efektownie podświetlane Stardestroyery z "Gwiezdnych wojen"; tylko, że nie miałem wtedy 50 różnokolorowych LED na stanie, a raczej ze dwie żaróweczki...

Phantom Box Phantom Box Phantom Box Phantom Box Phantom Box

4.

MotHŻeby odpocząć od dużej pisaniny a la "Labirynt", zabrałem się gwałtownie za odświeżanie pomysłów programistyczno - grywalno - dziwnych. Ogólny pitch jest prosty i wtórny jak coś wtórnego, czyli robimy "greu" cRGP w settingu a la "Ghost in the Shell", cyberpunkowa Japonia powojenna, za około 50 lat (lektury dodatkowe: książki Gibsona, gra "DeusEx"). W szczególe, idzie mi jak zwykle raczej o zabawy w programowanie rzeczy dziwnych i "innych" od zaplecza, no bo na zrobienie porządnej gry, "od frontu" konkurującej z Cyberpunkiem, Wiedźminem czy nawet "zabytkowym" Skyrimem itp. nie mam przecież żadnych szans. Więc mówimy o "prawie-tekstówce", ze szczątkową grafiką, a nie cudach i wiankach, jak w produkcjach firm AAA, i z minimalnym multiplayerem MOŻE, a nie jakichś mmorgach.

Zaczęło się bodajże po przyjrzeniu się z bliska Baldurs Gate 3 u córki, i że nadal jest miejsce na bardzo tradycyjne listy dialogowe (a nie podpięcie chatbota), całkiem normalną grafikę (a nie ultra 8k raytracing i frytki do tego), itd. itd. i że nadal istnieje w grach pewien popyt na fabułę, twist, tajemnice i emocje; stwierdziłem, jak mniej więcej co około 10 lat, że czemu nie, mogę znowu zmarnować czas na te ćwiczenia.

Punkty charakterystyczne to skupienie się na delikatnym balansowaniu między sandboxem i full-symulacją, generowaną proceduralnie i z jakimiś elementami, hm, AI, a "zadanymi z góry" elementami świata i fabuły, choć niekoniecznie bardzo "sztywno" zadanymi. Kiedyś zawsze szedłem w próby full-symulacji i full-proceduralne, ale w końcu z tego wyrosłem.

Na razie bawiłem się w mockupy/atrapy i rozkminianie kluczowych pytań o backend i narzędzia. Pierwsze podejście było: wszystko "pracuje" od strony serwera, kernel w Go Lang, gra-UI w dowolnej przeglądarce. Ale okazało się (po to robi się mockupy...), że o ile Go mi się nadal podoba, daje radę, i zaraz sobie przypomniałem, o co w nim chodzi, to robienie full serwera jest jednak bardzo absorbujące (gdyż np. wszystko zaczyna się od cybersecurity na maxa hej, czego mi się WCALE nie chce robić) oraz "gra w przeglądarce" ma ten problem, że przeglądarki nadal, po 20 latach "ulepszania", różnią się jak cholera i wcale nie jest łatwo to "uzgodnić". Tradycyjnie MS Edge ma własne widzimisia ("jak przejdą na Chromium, będzie w końcu standard!" tylko, że nie), za to odrysowuje grafiki jak szatan; Firefox ładnie spełnia wszelkie standardy i HTML5, ale niezależnie od ustawień cache skomplikowane grafiki odrysowuje niczym telewizor z 1967; Chrome wcale mi się nie chce bawić, itd. itp.

Stąd wiele elementów zaplecza nieco przepracowałem (mapa jako graf-uporządkowany-albo-i-nie, zarysy "transportu", struktury "organizacji" występujących w fabule, trochę NPCe od zaplecza), ale jednak, zdaje się, rzucę koncept jw. i pójdę po tradycyjne "gra jako EXE w danym systemie (opcjami multiplayer-over-internet i cybersecurity zajmiemy się DUŻO później)". Przyczynkiem było, że kiedy mnie wkurzyły problemy i różnice przeglądarek, i że jednak nie mam najmniejszej ochoty na C+-++cośtam, czy Rust itp. poszedłem sprawdzić, jak wygląda "next best thing" z mojego punktu widzenia, czyli jakieś prawnuki po Pascalu/Delphi. Okazało się, że jakieś opensourcowe IDE po FreePascalu zmartwychwstały (projekt Lazarus ma nazwę znaczącą), i wyglądają i działają zupełnie OK. A jest to młotek, o którym wiem, że dobrze leży mi w dłoni, podobno są naprawdę multiplatform (a nie "prawie-o-mało-co", jak to, co ostatnie próbowałem post-Delphi parę lat temu, od firmy Embarcadero), i zdaje się, są wydajne w sensie zaplecza matematycznego czy operacji na tablicach, co bez wątpienia będzie istotne, kiedy mapa-graf będzie miała 10tys nodów, czy NPCe będą miały bardzo małe rozumki, ale będzie ich 10tys...

Na razie minimalnie przetestowałem te nowe-stare IDE, i jeszcze się waham, ale chyba zacznę przepisywanie mockupów Go, dotyczących mapy, "bazodanowych" itp. na Pascal, bo czemu nie. A potem ew. ważniejsze rzeczy trza przetestować, czyli zarys "cyklu życia oprogramowania" NPCów i ich interakcji, oraz serce "plot-generatora", gdyż nie chcę polegać wyłącznie na interakcji, settingu oraz probabilistyce, ale plan jest, że greu "tak naprawdę" napędza generator fabuł i zdarzeń, ZNACZNIE lepszy niż przeciętny scenarzysta polskiego serialu, a docelowo będący nieślubnym dzieckiem scenarzystów CD PROJEKT RED, ludzi od seriali "Ghost in the Shell", i tych od "Archiwum X".


Pożyjemy, zobaczymy.





charliebravo
Thu, 1 Feb 2024 12:44:19
@robota
Udało się na utrzymanie ruchu, czy "tradycyjnie" integracja?

@zamek
Fajny, ten i zalinkowany przypomina mi troche Kuressaare na wyspie Saremaa w Estonii.

@narzędzia
Jeśli młotek leży dobrze w dłoni, a ponadto jest cross-platformowy, to czego więcej chcieć? W świecie szeroko rozumianego C* nie robi się z czasem łatwiej ani przenośniej. A wydajność...pomijając jakieś skrajności typu ktoś sobie napisze w bashu sieci neuronowe, i tak na ogół bardziej zależy od algorytmu, nie języka. I komputery przecieź mamy przepotężne...

Boni avatar Boni
Thu, 1 Feb 2024 20:09:45
@charliebravo

@robota

Jeszcze inaczej - automatyka w konstrukcji maszyn i urządzeń "in house", spora firma branży tworzyw sztucznych, rozrasta się międzynarodowo, itd.; sami sobie robią całkiem ciekawe i skomplikowane rzeczy. Ogólnie rzecz biorąc, trudno powiedzieć, co z tego będzie.

@zamki

No nie, o ile znam się na zamkach, to zupełnie inne typy. Kuressaare to bezwieżowy w kwadrat, z dziedzińcem, plus donżon, nawet jakby miał na winklach jakieś średnie baszty, to te z notki (w przeciwieństwie) charakteryzuje brak dziedzińca (całość pod dachem), cztery w miarę równe, wzg. potężne wieże, całość BARDZO zwarta na planie X, H, albo w podobie. O ile pamiętam, typ bardziej popularny na kontynencie (Francja? Włochy?), na wyspach nieliczne rodzynki, nietypowa nisza pomiędzy różnymi "zwykłymi zamkami", a tower-houses. Czasem wielkie dwory i tower-houses w L czy C itp. też pozornie przypominają te X/H z notki, ale równie pozornie jak kwadraty-z-dziedzińcem, bo podstawą ich założenia nie są masywne wieże obronne w X/H "uzupełnione" mini-dworem, ale dwór/zamek postawiony w L/C z jakąś wieżą/donżonem, czy dwoma (donżon często był zalążkiem, rozbudowanym do L/C). Np. taki jest fenomenalny Newark Castle w Inverclyde, Glasgow (nie mylić z normańskim z Anglii), pod niektórymi kątami też przypomina Bunratty czy Hermitage-z-dachem, ale jednak jest inny.

Znajomy i najbardziej kojarzący mi się z tym, co tobie się kojarzy, to Linlithgow Palace; trochę mniej obronny oraz trochę bardziej "wieżowy", ale IMHO to właśnie jest typ jak Kuressaare, made in Scotland.

@narzędzia

Amen.

Boni avatar Boni
Thu, 1 Feb 2024 20:35:02
Oczywiście, cały czas mnie ćmiło, że gdzieś prawie dokładnie taki jak Kuressaare spotkałem, ale nie mogłem wymyślić, gdzie w SCO/UK czy IE; przypomniałem sobie, jak już wysłałem - no przecież nie na Wyspach, tylko zamek biskupi w Lidzbarku Warmińskim...

charliebravo
Fri, 2 Feb 2024 11:00:03
@zamki
"Ale panie doktorze, co ja poradzę że mi się tak kojarzy". Oczywiście masz rację że to zupełnie inne budynki, doczytałem sobie. To co mi się kojarzy, to taki meta-typ "prostopadłościennej bryły na równinie", bo przyzwyczajony jestem do Orlich Gniazd na Jurze albo innych zamków Doliny Dunajca.

@Kuressaare i Lidzbark
No cóż, wybudowane przez właściwie tych samych ludzi ("krzyżowców północy"), w mniej więcej tym samym czasie i warunkach. I nawet oba były siedzibami biskupów. Trochę a propos, znajomy Grek z pracy spytał mnie kiedyś, czy mogę mu wyjaśnić o co chodzi z obwodem Kaliningradzkim, skąd taka "wyspa" Rosji. Odpowiedziałem że to ich, Greków, wina, bo jakby basileus nie poprosił papieża o pomoc w XI wieku...

@zapomniałem
Temat był już dyskutowany, ale na tym zdjęciu pod "winery" Lexus wygląda super.

Boni avatar Boni
Sat, 3 Feb 2024 10:13:15
@charliebravo

@zamki

No bba. Przecież dla mnie za dzieciaka "zamek"=Melsztyn (BTW w wersji jaką widać w pierwszym odcinku dawnego serialu Janosik, nieco bardziej okazałej i z nieco mniejszymi drzewami wkoło, niż obecnie) - widać go z każdego winkla gospodarstwa dziadków i okolicy. Itd. itp. Ale po 50 latach włajaży po zamkach człowiek przyzwyczaja się do najdziwniejszych założeń.

Np. przez te rozmówki przypomniał mi się zamek szkocki do którego nie dotarliśmy, hańba nam, zbudowany po jakimś dialogu w deseń "Robimy zamek z dziedzińcem czy bez? W kwadrat z małymi wieżami, czy zwarty w X z wielkimi wieżami? Na tym wzgórzu, gdzie od tysięcy lat budowano forty, możemy dla żartu z przyszłych archeologów postawić na fundamentach rzymskich, czy na tamtym? - TAK. Ale nie na wzgórzu, wolę morze, morze jest takie romantyczne". Czyli zwariowany Caerlaveroc Castle koło Dumfries. W ogóle powiat "Dumfries and Galloway" mamy wzg. słabo przebadany, kiedyś trzeba to naprawić.

@Zakony rycerskie

Dobra anegdota.

@lexi SC430

Tia, on jest fotogeniczny dyfrakcyjnie, robiąc mu zdjęcia w koło w podziałce co 20 stopni dostaje się "fajny! - quasimodo... - fajny! - DKJP... - fajny! - co oni palili..."

Boni avatar Boni
Sat, 3 Feb 2024 10:37:24
Dwa drobiazgi dodatkowe:

Przy okazji zobaczyłem jak bardzo posunęła się rekonstrukcja zameczku Czchów, nono, pewnie teraz od ciotki widać go porządnie, bo jak ostatnio byłem, to basztę ledwo-ledwo dało się wypatrzeć, przy cirka tej samej odległości, jak do Melsztyna. A "za moich czasów", to Czchowa wcale nie było widać, niewiele tam zostało z oryginalnego założenia.

A propos lexi, "przemija postać świata", nikt już nie robi składanych sztywnych dachów, w obecnej odsłonie "bieda-przemysłu dla bogatych-idiotów" wyszły błyskawicznie z mody; stąd na tej wycieczce podsłuchałem na stacji paliw dialog, jak ojciec tłumaczy zdumionej nastolatce, o co chodzi z tą dziwną kabiną naszego lexusa.

charliebravo
Sat, 3 Feb 2024 12:42:38
@Melsztyn
Tam też są prowadzone prace. Np teraz wieża jest dostępna do zwiedzania, można sobie wyjść na górę i popatrzeć na krajobraz Doliny. Zresztą z tego co widzę, generalnie dzieje się tak na zamkach Małopolski i okolic (na przykład Rudno/Tenczynek, Pilcza/Smoleń, Czchów i Melsztyn, i tak dalej). Trochę mieszane uczucia - zabezpieczanie dla przyszłych pokoleń jest spoko, ale tworzenie jakichś fantazji na gruncie historycznych fundamentów już niekoniecznie. I zdaje się że to wszystko "zahacza" o szczęśliwie minioną poprzednią władzę i jej chore podejście do historii i polityki.

A w Czchowie, swoją drogą, są zdaje się nie tylko odtworzone relikty średniowiecznego zamku, ale także jakieś resztki fortyfikacji z IIWŚ, bodaj niemieckich. Zresztą w okolicy tego nie brakuje, na przykład te wyższe wzgórza nad Zaporą Rożnowską są w lesie pocięte okopami, w Tęgoborzu(y) są jakieś bunkry, i tak dalej.

W ogóle rejon tak "napakowany" historią, geografią, i tak niedoceniany. Chyba tylko dobrych restauracji brakuje, bo winnice już powstały!

@Caerlaveroc
Niezłe! Mamy Szkocję na liście "do zwiedzenia" od zawsze, a Twój blog silnie zwiększa apetyt. Cóż, dom wreszcie postawiony, jeszcze wygrzebać się z doła finansowego i pewnie będziemy myśleć.

@składane sztywne dachy wyszły z mody
Jeździłem kiedyś ostatnią wersją Mazdy MX-5 z wypożyczalni na wakacjach, tam też jest taki. Cudowne metalowe origami, mógłbym się bawić dachem długo i nie znudzić.


charliebravo
Sat, 3 Feb 2024 12:49:02
@Dolina Dunajca
Zapomniałem dopisać, a z moich ostatnich "odkryć" w temacie:
- Jest teoria, że kościół w Tropiu na półwyspie jest starszy niż Polska na tych terenach - wygląda na to że załapał się na czasy państwa wielkomorawskiego, podpadał pod biskupstwo w Nitrze
- Ten sam kościół (ale z tablic historycznych na budynku tego nie przeczytasz, KK nie lubi konkurencji) dłuższy czas służył arianom i innym protestantom
- Kawałek wyżej w Dolinie tajemnicza a stara struktura jest obecnie uważana za obóz/targ do handlu niewolników, którym zajmowali się władcy sprzed circa tysiąca lat
- O megalitycznej twierdzy na Górze Zyndrama chyba już kiedyś tutaj pisałem...

Boni avatar Boni
Sat, 3 Feb 2024 22:25:56
@charliebravo

@zamki i umocnienia

Ta, jak spojrzałem na Melsztyn w streetview, to wydawało mu się, że coś tam musieli poogarniać wzg. 10-15 lat temu.

Co do umocnień wkoło Zapory Rożnowskiej, to opowiadano mi o akcjach przy niej (pod koniec WWII i dlaczego nie została wysadzona przez Niemców) historyjki, przy których "Komandosi z Navarony" to cieniasy. Ale nie wiem, na ile prawdziwe.

Pewnie, że w Dolinie Dunajca jest mega-ciekawie. Np. do tego co wypisałeś, należy koniecznie dopisać zameczek w Rożnowie, po Zawiszy Czarnym i nie tylko.

@dachy składane

Mnie też się bardzo podoba estetyczno-technicznie, szczególnie, że w lexi jest bardzo po toyotowemu "prosty" i solidny, w porównaniu na przykład z pomiotem z meroli (można parafrazować stary żart, że po apokalipsie zostaną tylko kratery i pogorzeliska, i leżące gdzieniegdzie silniki V8 z lexusów, a między nimi nieliczne dachy z SC430). I nadal działa idealnie, kiedy parę dni temu sprawdzałem, po paru miesiącach nieużywania; a wózek ponad 20 lat i ogólnie daleko do "mint".

Bardziej mnie zasmutkowuje, czemu origami zanikają - myślałem, że szło o koszt/upierdliwość techniczną, szczególnie w wykonaniu poniemieckim, czy że złożone zajmują nieco więcej miejsca, niż klasyczne "mięczaki", ale IIRC kompetentni ludzie twierdzą, że zanikają najbardziej dlatego, że nie widać z 1km, że burak ma kabriolet, bo laikom wydaje się, że to "tylko" coupe. Czego dialog ojca z córką na stacji, obok naszego lexi, był wymownym przykładem. I np. powód, dlaczego flagowy LC500 dostał miękki, choć przecież Lexus miał kolosalne doświadczenie z genialnymi origami, po SC430 i IS250C - bo byłby wizualnie prawie identyczny z normalnym LC, a nie tego oczekuje klient, dopłacający 10% ceny.

charliebravo
Mon, 5 Feb 2024 14:01:28
@zapora Rożnowska
Ja słyszałem tylko że wycofywujący się Niemcy wyrzucili jakieś istotne elementy generatorów do rzeki poniżej zapory bo nie mieli czasu na porządny sabotaż, tak uciekali przed Ruskimi. I że parę godzin później pracownicy wyłowili te elementy, nurkując po nie. Na głębokość około metrów. W styczniu. Przy zaporze.

Historia budowy zapory też ciekawa, można się przekonać jakim krajem była PL te głupie 90 lat temu. Dojazd furmanką od najbliższej stacji kolejowej rzędu dnia. Brak jakiejkolwiek drogi dojazdowej dla pojazdów mechanicznych, ale to akurat nie był problem, bo w całym kraju nie było tyle ciężarówek żeby obsłużyć budowę. Na miejscu brak wszystkiego, włącznie z zasilaniem. Pierwsze kroki budowy - zbudować linię elektryczną spod Tarnowa, zbudować kolej wąskotorową wzdłuż brzegów dzisiejszego jeziora, bodaj z rejonu Chomranic.

Nie było tylko problemów z siłą roboczą, ponoć gdy rozeszła się wieść że być może będą budować zaporę, z całego kraju zgłaszali się ochotnicy do pracy. Niektórzy o rok za wcześnie. Pieszo.

Także: nie dotyczy zapory bezpośrednio, ale honourable mention Most Stacha.

@zamek Zawiszy Czarnego
Ten na górze? Tam niestety tylko widok jest ładny, niewiele z niego zostało. Może masz na myśli zamek hetmana Tarnowskiego, ten z proto-bastionem/beluardem?

charliebravo
Mon, 5 Feb 2024 14:02:15
@głębokość
Miało być około 10 metrów

Boni avatar Boni
Mon, 5 Feb 2024 15:12:20
@charliebravo

@legendy rożnowskie

IIRC opowiastka szła jakoś tak:

a) tło - w Beskidach partyzantka AK była bardzo silna, wiadomo. Ale trzonem i "uderzeniowymi" członkami bywali nie jacyś zmotywowani byli żołnierze i patrioci, ale czasem przedwojenni recydywiści i zbóje spod ciemnej gwiazdy (BTW tak było też na Podlasiu, po ziemiankach w lasach siedzieli ci, którzy i tak do domu nie mogli wrócić, bo by ich policja granatowa powsadzała, albo chłopi widłami zadźgali. BTW BTW tego pokroju "zbóje" wodzili też rej po knajpach i dancingach wioskowych nawet jeszcze w latach '90). Skądinąd, podobno wielu z tych ukrywających się do samego końca AKowców, rozwalonych po beskidzkich lasach i górkach przez SB/LWP po wojnie, nie poddawało się, bo jw. nie ten charakter, nie ta przeszłość, nie ta tradycja.

b) inne tło - zapora była używana jako most, średnio "legalnie", ale Niemcy przepuszczali ludzi, no bo nie było przepraw, poza promami, nawet ten drewniany most, którego resztki są pod Melsztynem, to IIRC było nieco późniejsze dzieło radzieckich saperów. BTW pamiętam jak jeszcze stał, nawet przejeżdżaliśmy nim parę razy w '70. Raz było to ciężarówą typu "Jelcz", no i było to doświadczenie pt. "10 najstraszniejszych dróg Ameryki Południowej oraz czy bóg istnieje?".

c) sama akcja - jak już Niemcy zdemolowali elektrownię, to siedzieli na końcach zapory, z detonatorem pod ręką, i oglądali się, kiedy spi...ać, bo ruskie działa było ciągle słychać. Zapora była jakoś tam zaminowana, miejscowi bardzo bali się, że spłynie przez dolinę, zabierając wszystko po drodze, aż do Tarnowa (pewnie niesłusznie, bo IIRC jezioro było niziutkie jeszcze), stąd jeden "zbój", jakiś lokalny przedwojenny morderca, przebrał się za babę ze wsi, wziął dwa koszyki jajek, poszedł do posterunku niemieckiego z MG, ściemniając, że odda jeden kosz, jeśli tylko go przepuszczą. Podszedł na tyle blisko, że rozwalił paru Niemców z pistoletu, wyrzucił detonator, a drugi posterunek nie miał czym odpalić ładunków, i wolał zwinąć się i zwiać, niż strzelać się przez zaporę z AKowcami.

Ale nie wiem, czy cokolwiek z tej historyjki jest prawdziwe.

@zameczki rożnowskie

Miałem na myśli oba, tylko w edycji porypałem, dopisując "i nie tylko" o tym Tarnowskiego.

charliebravo
Mon, 5 Feb 2024 18:07:10
@opowiastka rożnowska
Ciekawe, nie znałem, dzięki. Co do zbójow-patriotów czy raczej nacjonalistów, to wiadomo. Vide "Dla honoru organizacji" Sergiusza Piaseckiego, czy inne opowieści o "Ogniu". W "Działach Nawarony" MacLeana jest zrestą piękne podsumowanie tematu "To źli ludzie - ale dobrzy Grecy!"



Tue, 6 Feb 2024 18:42:37
O Lazarusie usłyszałem całkiem niedawno i z całkiem niezależnego źródła (w komentarzach do tego wpisu) - ponoć niezły. Sam spędziłem w tekstowym UI Borlanda ze trzy lata na studiach, później się jakoś rozeszło po kościach. Do Delphi nigdy nie dotarłem, przesiadłem się gdzieś tam po drodze najpierw na C, a potem na różne VB*. Dziś głównie Python wymieszany z SQL-em.

Gdybym miał współcześnie pisać cokolwiek przeglądarkowego, wolałbym się raczej skłuć tępym zardzewiałym widelcem. Więcej przyjemności. Standardy standardami, a i tak każda przeglądarka ciągnie w swoją stronę. Nota bene ten artykuł, choć już ośmioletni, chyba już zawsze będzie prawdziwy: https://hackernoon.com/how-it-feels-to-learn-javascript-in-2016-d3a717dd577f

Robienie gry, a już takiej co w nią faktycznie da się zagrać, to grubsza fasola. Parę (-naście?) miesięcy temu spróbowałem napisać prostego bilarda i poległem srodze (https://xpil.eu/amator-robi-gre-w-258-liniach-kodu/). Powodzenia...

Boni avatar Boni
Wed, 7 Feb 2024 01:32:39
@pascale różne, poprzeczne i podłużne

Tak szczerze, to nie pamiętam, skąd mi się Pascal ulągł. Na samym początku siedziałem w BASICach i assemblerach x86/Ziloga. Potem gdzieś musiałem podłapać Pascala, pewnie z książek pod koniec '80 / początku '90 i pewnie był bardziej dostępny w naturze i mojej okolicy, niż jakiś Cobol, Forth, Ada czy inne cholerstwa. Na pewno przełomem był Object Pascal, gdzieś na początku '90 dłubałem w Object/Turbo Pascalu pod DOS drobne rzeczy w pracy, za małe/dodatkowe pieniążki. A jak wyszedł "Object Pascal for Windows", który zaraz został Delphi 1.0, no to już można było zaszaleć (w sensie - grafa pod Win95/98 nagle była w zasięgu ręki) i coś tam większego się dłubało, np. małą SCADA około 1998, za którą se pierwszy normalniejszy samochód kupiłem. Potem używałem okazyjnie prywatnie (np. nie wierzę, że ponad dekadę już tego używam, chyba tylko raz poprawiony i przekompilowany na 64bity, bo przecież w międzyczasie zmienił się mikro-PC, Windowsy, wszystko) i w pracy, równolegle z VBA i dowolnym szajsem, jaki w robocie przytrafiał się przez dekady.

Ten Lazarus wygląda spoko na razie, trochę potestowałem grafikę, biblioteki itp.; w miarę wolnego czasu bez większych problemów przepisuję na niego to, co ustaliłem w Go. Tudzież nieco studiuję, jak wyglądają pomysły "od zaplecza" jakichś Sims czy Dwarf Fortress ;D

Ale do zrobienia czegokolwiek grywalnego bardzo daleka droga.

charliebravo
Wed, 7 Feb 2024 11:17:33
@"wolałbym się raczej skłuć tępym zardzewiałym widelcem"
Amen. Pracowałem sporo w firmie gdzie był cały dział ludzi jak w podlinkowanym artykule, wnioski identyczne. Z drugiej strony oni na programistów C patrzyli wielkimi oczami "sami alokują i zwalniają pamięć, jak zwierzęta"!

@prosta gra
To co sobie wymyśliłeś, wcale nie jest takie proste. Zderzenia więcej niż dwóch kulek wymagają zupełnie nietrywialnej numeryki żeby działać dobrze. Niskopoziomowe robienie grafiki (na poziomie "narysuj prymityw a, narysuj prymityw b...i na koniec buffer swap") też kosztuje trochę kodu. Gdyby zadanie brzmiało "zrób maksymalnie prostą grę w ten sposób" dużo łatwiejszy byłby jakiś uproszczony Arkanoid. Tylko jeden obiekt w ruchu, kolizje tylko z pionowymi i poziomymi.

Gdyby zadanie brzmiało "zrób bilard" to łatwiej byłoby wziąć jakiś istniejący silnik do fizyki (ODE, Box 2D, Bullet - jest tego sporo, niektóre są darmowe i całkiem niezłe) i może coś bardziej przyjaznego do animacji (jakiś sprite engine) i spiąć razem.

Żeby było jasne, nie czepiam się, fajny rozrywkowy projekt.

Codiac
Wed, 7 Feb 2024 12:02:38
@Prosta gra
Jeśli chcemy robić prostą grę to lepiej będzie zrobić coś co polega na wartościach dyskretnych, a nie ciągłych albo w ogóle minimalizujemy wpływ grafiki :) Dlatego w przeglądarce fajnie się sprawdza np. Dice Wars.
Na studiach próbowałem napisać kilka prostych gierek w turbo pascalu i sama grafika to nie aż taki problem - bo od niej były biblioteki - co algorytmy detekcji. Dlatego najsensowniej wyszedł mi klasyczny wąż. Latające po ekranie kulki które przy zderzeniach rozpadały się na mniejsze to już było trudniejsze zagadnienie i chociaż wtedy udało mi się to zrobić, to teraz nie wiem czy bym potrafił.

Z drugiej strony ktoś pisał te wszystkie gry na ośmiobitowce i późniejsze. I to z całkiem fajną detekcją trafień czasami jak Prince of Persia czy Karateka. Ja teraz obserwuję i planuję kupić "First Cut: Samurai Duel" oraz "Sclash" - bo to z jednej strony proste gierki, a z drugiej wcale nie takie banalne i doceniam zarówno pomysł jak i wykonania.




 

Engine: Anvil 1.08   BS