Z tradycyjnym, świąteczno-noworocznym niewielkim poślizgiem, ląduje
trzecia część trylogii "Labirynt", ostatnia. Tomik jest najgrubszy (ok. 560s. PDF, ok. 370 przeciętnej papierowej książki) i zgodnie z planem próbuję w nim przeginać i doginać wszelkie motywy po-lemowskie oraz post-lemowskie.
Nieprędko porwę się na podobną "symulację" jakiegoś "mocnego" autora, jak Lem; bo mimo dużej frajdy i "z miłości do", to jest jednak znacznie trudniejsze niż pisanie "własnych głupot" oraz kosztowało mnie 3 lata, niby tylko "po godzinach", ale o wiele za dużo.
Tak-że-ten, jeśli kiedyś nagle ogłoszę, że piszę jakąś kontynuację Parnickiego, macie mi zbiorowo wypłacić kopa i przypomnieć, że mnie rozum i godność człowieka opuściły.
Podziękowania składam bratu (komentator zz_top) za mini-redakcję-recenzję, oraz wszystkim, którzy wspierali, wspierają i wesprą ten projekt.
Miłej lektury życzę.
[13-01-2024]
PS
Przejrzałem jeszcze raz tomik, poprawiłem ze trzy literówki i maluśki błąd rzeczowy, stąd są nowe pliki na serwerze ("wydanie pierwsze poprawione"), można podmienić jeśli ktoś ściągnął, ale to zupełne drobiazgi. Chciałem też podziękować za wpłaty oraz z tego wynika, że paypal działa ;)
PPS
Mała galeria z zabawy w Kerbalki, to jest pojazd najbliższy wahadłowcowi "Fregata" z powieści, jaki udaje mi się wydłubać w leciutko zmodyfikowanym KSP. Ew. "Fregata" z powieści jest wzorowana na takich pojazdach z KSP ;) Reportaż: od startu z pasa, wylot na niską orbitę, dokowanie do bazy w typie "początki ISS", potem lot na Księżyc, lądowanie "na ogonie" (aż 400m od bazy, hańba mi), zabranie ekipy zakiszonej w bazie księżycowej i powrót "na kołach".