NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2023-05-06, sobota
Tagi:  triptrop, rapiery, varia, okolice     
___________________________________

Irlandię Północną (to znaczy: część UK, a nie "północną") odwiedzamy w miarę często przez ostatnie lata, a to turystycznie, a to przejazdem (bo promy do Szkocji), a to po zakupy (bo niektórych sklepów nam w IE brakuje; czasem też niektórych cen...).

Belfast przy tych okazjach odwiedziliśmy wielokrotnie, troszkę pospacerowaliśmy i pozwiedzaliśmy. Może w skrócie zaznaczę, co widzieliśmy i co warto zobaczyć; bardziej w sensach turystycznych i marynistycznych, niż historycznych. Bo o historii Belfastu, na tle konfliktów Irlandii Pn. no to należałby od ręki popełnić książkę, a nie byle notkę. Ale nie tym razem.

University and Botanic Garden, Belfast Centrum "starego" Befastu jest spoko, bez ekstremalnie ciekawych zabytków czy obiektów, ale można chwilę pozwiedzać. Przypomina nieco zmniejszone centrum Glasgow itp. miast UK. Historycznie było "zwrócone frontem" do portu i stoczni, "i tak mu zostało" (stąd nowe rozjazdy autostradowo - drogowe między starym portem, nowymi portami a centrum są nieco poplątane i trzeba uważać, i wykazywać się refleksem). Z ciekawszych rzeczy na które trafiliśmy - ścieżki na nabrzeżach rzeki Lagan były interesujące, okolice Uniwersytetu i nieduży ogród botaniczny były całkiem fajne (skądinąd szklarnie i w ogóle ogród, jak częściowa copy-pasta z Glasgow).



Belfast CastleW nieco większej odległości od centrum, na północy można sprawdzić Belfast Castle, nieduży, ale fajny, i z ciekawym "ogródkiem" i parkiem, i ładnym widokiem z górki, na ujście rzeki i porty. Jeszcze dalej na północ (np. można po drodze na prom do/z Larne - UK) warto zaczepić o Carrickfergus i imponujący Carrickfergus Castle, ta okolica to był istotny historycznie przyczółek szkocki w Irlandii.

Ostatnio skoczyliśmy do Belfastu impulsowo tydzień temu, bo zorientowałem się nagle, że po długiej remontowo - pandemicznej przerwie otwarto interesujący okręt-muzeum, HMS Caroline. Oraz żeby może w końcu zobaczyć tzw. Titanic Belfast, czyli całą okolice dawnej gigantycznej stoczni Harland and Wolff, gdzie zostało i/lub upchnięto wiele ciekawych zabytków i obiektów marynistycznych i stoczniowych, głównie na motywach słynnego RMS Titanic, którego właśnie tu zbudowano. To jest bez wątpienia tubylczy "selling point" i Belfast bardzo wszechstronnie monetyzuje historię Titanica, np. zawsze nieco mnie zdumiewają reklamy Titanic Belfast na obwodnicy Dublina; coś jakby na obwodnicy Warszawy ktoś postawił bilbordy o moście Karola z Pragi czeskiej...

Przez nieco nachalną monetyzację i wrażenie, że z tragedii Titanica robi się tam cyrk dla dzieci, jeszcze gorszy niż holyłudy Camerona, przez lata nie rwałem się do wizytacji Titanic Belfast, ale news o otwarciu krążownika Caroline po koniec kwietnia dał impuls do wycieczki, i warto było.

Krążownik z 1914 jest częściowo zabytkiem bardzo-sprzed-I-wojennym, bo krążowniki C pierwszej serii zaprojektowano przed doświadczeniem I wojny, bitwy jutlandzkiej, itd. Caroline fuksem przetrwał stulecie, w przeciwieństwie do większości siostrzanych okrętów, które błyskawicznie poszły na złom, bo został osadzony jako hulk w Belfaście, w kontekście politycznych gierek w latach 20 XXw., po uniezależnieniu się Republiki Irlandii. Kilka portów irlandzkich, nawet w Republice, pozostało pod "zarządem" UK jako tzw. "porty traktatowe". Losy Belfastu i obecnej Irlandii Pn. ważyły się wtedy, stąd podjęto decyzję o potrzebie wzmocnienia obecności Royal Navy: Caroline osadzono w Belfaście jako okręt - bazę, stocznia HW rozbroiła i przebudowała krążownik, łącznie z wyjęciem części kotłowni i zdjęciem uzbrojenia (które osadzono w portach traktatowych jako baterie nabrzeżne).

W ten sposób przebudowany Caroline dotrwał II wojny i był sercem bazy, warsztatów i operacji (konwoje atlantyckie!) Royal Navy w Belfaście. Po czym jakimś cudem dotrwał jak czynny okręt-baza aż do 2011r - był wtedy drugim najstarszym okrętem RN w ciągłej czynnej służbie, po będącym "na służbie" HMS Victory admirała Nelsona...

HMS Caroline HMS Caroline HMS Caroline
HMS Caroline HMS Caroline HMS Caroline

Dygresyjnie: Caroline był pierwszym okrętem z 28 (!) lekkich krążowników typu C, błyskawicznie budowanych w 7 pod-typach, w latach I wojny; krążowniki te były mega-solidne i bardzo udane, jedyne wady które podnoszono, to że są trochę za małe i ciasne. Późne serie zostały w czynnej służbie w latach międzywojennych, przebudowywano je i modernizowano, dzielnie walczyły na II wojnie. A kto nie zna historii HMS Carlise, HMS Coventry czy HMS Calcutta, niech doczyta.

Po zdjęciu ze służby udało się okręt ocalić przed stocznią złomową, przebudowano go na muzeum, łącznie z przywróceniem części "wyglądu" i "uzbrojenia". Żebyśmy się rozumieli - jest mieszanką oryginalnych kawałków, kawałków "oryginalnych" ale uproszczonych /przebudowanych /wyjętych ze szrotu, czy bóg wie skąd, oraz pozostały kawałki "oryginalne", ale nie z okolic I wojny, tylko z wieloletniej kariery jako hulk-koszary-sztab. Ale i tak warto zobaczyć i pomacać, bo niewiele zostało krążowników z tamtej epoki na świecie - wg mojej wiedzy, tylko 4 (rosyjska Aurora, HMS Caroline w Belfaście, USS Olympia w USA, i Georgios Averof w Grecji), a mnóstwo szczegółow i obiektów na Caroline jest bardzo ciekawe. Zresztą, dla maniaka jak ja, nawet same łażenie, po ponad 100 letnim acz "nowoczesnym" stalowym okręcie, a nie jakimś żaglowcu; ocena skali, konstrukcji, instalacji, są fantastycznym doświadczeniem, nie ważne, że uzbrojenie to prawie-atrapy, czy że brakuje mnóstwa oryginalnych gratów.

Podsumowując - nawet jeśli za HMS Caroline nie stoi żadna bardzo ciekawa historia i jest to "zwykły" stary okręt, to moje wrażenia porównywalne z "wypasionymi" HMS Belfast w Londynie, czy HMS Warrior w Portsmouth. Warto.

(Dygresyjnie - na wycieczkach kupujemy przeważnie pamiątki-drobiazgi, jakieś magnesy na lodówkę, czy gorzałki-miniaturki, bo inaczej utonęlibyśmy w pamiątkach (jeszcze bardziej...). Ale na Caroline wpadła mi ciekawa marynistyczna książeczka - reprint)

SS NomadicInnym interesującym statkiem - muzeum w Titanic Belfast, jest SS Nomadic, oryginalny tender liniowców, Titanica i Olympica. Giganty miały przyjmować pasażerów i bagaż we francuskim Cherbourgu, ale nie mogły cumować tam bezpośrednio do nabrzeży - stąd potrzebowały "autobusów", tendrów Nomadic i Traffic, dowożących z/na redę tysiące ludzi, bagaże, zapasy. Statki zbudowano w Belfaście równolegle z Titanikiem, były ciekawe w szczegółach (bo mieszanka konstrukcyjno-logistyczna UK + Francja) i niezwykłe jak na tendry, bo wyposażone w niezwykłych i luksusowych standardach, kompatybilnych z legendarnymi liniowcami; dowoziły ludzi zwykłych i biednych, i ludzi sławnych i bogatych, przed feralnym rejsem,

W latach '30 tendry był już zbędne, po powiększeniu portu Cherbourg, ale Nomadic trafił do francuskiego stowarzyszenia historycznego, zamiast na złom. W czasie II wojny (podobnie jak w czasie pierwszej) był zarekwirowany do służby pomocniczej, trałowej itp. Po drugiej wojnie bardzo się przydał, kiedy port Cherbourg leżał w gruzach, zniszczony przez wycofujących się Niemców. Jako tender dla coraz większych liniowców służył aż do 1968. Potem trafił w prywatne ręce, ale kiedy po dekadach skończyły się pieniążki i pomarli zainteresowani właściciele, znowu groziło mu złomowanie. Kilka stowarzyszeń usiłowało odkupić statek, ale nikt nie był w stanie zebrać żałosnych 250k euro... Na szczęście rząd północnoirlandzki zaangażował się, odkupił Nomadica za 250001 euro w 2006r., i opłacił dostawę i dokowanie w Belfaście; statek zaraz przeszedł pod zarządy trustów i fundacji, ogarniających cały kwartał Titanic Belfast.

Ciekawy zabytek marynistyczny i artefakt naprawdę bliski feralnej historii Titanica, a nie zmyślony przez biznesmenów, czy reżyserów.

Titanic Belfast Visitor CenterStatek stoi w suchym doku (skądinąd, też historycznie interesującym, ocalałe wrota - keson doku są wystawione obok statku), przed efektownym Titanic Belfast Visitor Center. Które jest ewidentnie inspirowane, na granicy plagiatu, projektami Kengo Kuma, np. VA Design Museum w Dundee. W budynku są wystawy, muzea, itd. poświęcone słynnemu liniowcowi i jego katastrofie, spory sklep z pamiątkami, itp. Nienajgorsze centrum całego tego zamieszania.

W okolicy Titanic Belfast jest też wiele innych "drobiazgów" do zobaczenia, jak rekordowe (kiedyś) suwnice Samson i Goliath stoczni Harland and Wolff, różne dawne i nowe budynki portu (dawne - stacje pomp doków itp., nowe - White Star House), czy np. jakieś odpryski dla fanów "Gry o tron", bo kręcono ją w Titanic Studios "zaraz obok", a na nabrzeżach rozrzucono rzeźby-witraże związane z GoT.

Ogólnie, leży w tamtym rejonie dużo towaru, i lepszego, niż można by się spodziewać.

PS.

W sklepie pamiątkowym w visitor center Titanic Belfast mieli różne ciekawe postery "z epoki", ale trochę za duże, jak na nasze areały (jeszcze) wolnych ścian. Jednakowoż, kiedy mi się coś spodoba, lubię "uzgodnić rzeczywistość z pomysłami", stąd właśnie oprawiam sobie "grafiki" marynistyczne:

HW Shipyard 1911 HMS Hood 1919 Firth of Forth Battleships 1918

Pierwsza to wyjście robotników ze stoczni HW około 1911, bo Titanic w tle jest w budowie (ten poster był w sklepie). Druga, to wyprowadzanie słynnego HMS Hood z basenu wyposażeniowego stoczni John Brown w Clydebank (byliśmy tam!) w 1919r. Trzecia, to pancerniki przepływające pod słynnym mostem kolejowym Firth of Forth Bridge koło Edynburga (byliśmy tam! nie raz...), 1918; w tle trzy amerykańskie, wysłane na wojnę w Europie, na czole niezidentyfikowany angielski, chyba typu Orion. Wrzucam obrazki powyżej w max rozdzielczościach, jaką znalazłem, żebyście też mogli je sobie wydrukować i powiesić na ścianie ;)





babilas
Sun, 7 May 2023 23:47:00
Dzięki, zachęcające. W Irlandii byłem nieskończoną ilość razów, ale zawsze tylko zawodowo, w trójkącie pomiędzy Monaghan, Armagh a Navan. Może to czas na zupełnie prywatny weekend w Belfaście?

Boni avatar Boni
Mon, 8 May 2023 10:19:51
@babilas

Ta, Belfast IMHO to jest akurat na uczciwy weekend, góra piątek-niedziela. Zresztą, Dublin czy Glasgow też. Oczywiście, można w każdym takim mieście i okolicy spoko łazić tydzień, ale to już trzeba mieć pewne samozaparcie, i zawsze nasuwa się pytanie: jeśli tydzień w mieście, to czemu nie 3 dni w mieście plus 4 "na wsi"/ w Highlands /gdzieś indziej. Znaczy, jeśli mowa o pierwszej/jedynej większej wycieczce do takiego miasta, a nie np. czwartej, czy jak w naszym przypadku, że szlajamy się po okolicach jakiegoś Dublina, Edynburga czy Glasgow zylion razy, przez lata.

charliebravo
Thu, 18 May 2023 14:16:26
@temat notki
Czyli w mieście Belfast mają krążownik równie fajny jak HMS Belfast...

@pancernik typu Orion
Jestem słaby w historii marynistycznej a szczególnie w tym jak to naprawdę wyglądało. Oczywiście lotniskowiec rozpoznam zawsze i wszędzie odróżnię od okrętu podwodnego (sprawdzić czy nie te różne eksperymentalne podwodne lotniskowce). I pewnie dlatego jak zobaczyłem ten "typ Orion", to pierwszą myśl miałem że to niszczyciel. Dużo niszczycieli miało tak że burta wyższa z przodu a w pewnym momencie "stopień".

Dopiero po przyjrzeniu się widać że za duże, za dużo stuffu wszędzie, no i niszczyciele chyba nie miały superfiring turrets....

Boni avatar Boni
Thu, 18 May 2023 18:46:37
@charliebravo

@HMS Belfast

Tak w szczególe, to HMS Belfast na pewno ma ciekawszą historię i jest znacznie "lepiej zachowany" niż HMS Caroline, i dla laików 3x bardziej efektowny, ALE w kontekście maniaków jak ja - też nie jest w oryginalnej II wojennej konfiguracji, podobnie jak Caroline - nie jest w I wojennej.

@HMS Orion 1918, konstrukcje okrętów

No, wieże w superpozycji to jednak powszechne były od czasu I wojny, na niszczycielach też. Ale na niszczycielach trochę innego kształtu, proporcji i wagi ;)

Akurat "non-flush deck", czyli pokłady z uskokiem, już mniejsza, czy z podniesionym pokładem dziobowym, czy obniżonym rufowym (bo o to można spory teologiczne prowadzić, głównie w temacie konstrukcji kadłubów/pokładów itp. gdzie/który to jest pokład główny) były całkiem powszechne, przez dekady, także w większych okrętach. Większość pancerników RN miała uskok, np. Warspite z notek, wielki krążownik liniowy HMS Hood też miał uskok. Skądinąd, przy jego wielkości, proporcjach i prędkości, rufę mu "zasysało" pod wodę, jak motorówce czy niszczycielowi; miał ksywkę "największej łodzi podwodnej Jego Królewskiej Mości", tak mu rufę zalewało. Zresztą, przeważnie te obniżone rufy zalewało w złej pogodzie, czy przy większej prędkości, na Warspite itp. kazamaty na poziomie obniżonej rufy zaspawano w remontach, albo już w czasie budowy (IIRC na HMS Barham).

Na obrazku to jest na 99% pancernik typ Orion, bo tylko one miały tak rozmieszczone 5 wież (A,B,Q,X,Y), dwa kominy, taki układ masztów czy burty przed uskokiem itd. ORAZ ten poroniony główny maszt/pomost obserwacyjny w typie "wędzarnia", tj. ZA przednim kominem. Przy użyciu przedniej kotłowni, jak na zdjęciu, nie dawało się tam wytrzymać; przy odpowiednim wietrze, na mostku czy platformie dalmierza nad mostkiem też robiła się wędzarnia. A to na zdjęciu, to przecież ułamek mocy; kiedy szedł pod pełną parą, dymu było 5x tyle (to są kotłownie węglowe, ew. z "dopalaniem" natryskiem mazutu). Późniejsze prawie bliźniacze typów King George V i Iron Duke miały te maszty i pomosty przed kominem (KGV prędko przebudowane, Duki od razu normalnie zrobione). BTW ciekawa jest geneza tego upartego wsadzania masztu za komin (bo część krążowników liniowych też ta spi..lina trafiła) - skądinąd kumaty adm. Jelicoe upierał się na ten układ, bo wtedy dźwigi/bomy związane z masztem łatwiej / lepiej / ładniej operowały łodziami i kutrami na śródokręciu...

Ale który to jest z 4, Orion, Thunderer, Conqueror czy Monarch, nie udało mi się ustalić, wszystkie kręciły się w latach 1916-18 pod Rosyth i okolicy, gdzie też dojechała na deser I wojny ta eskadra amerykańska, w tle.

BTW te zdjęcie trochę oczyściłem i podretuszowałem uszkodzenia, wzg. stanu, w jakim było wrzucone na początku.

charliebravo
Mon, 22 May 2023 19:01:03
@"nie w oryginalnej konfiguracji"
To jednak drugorzędne. Ostatnio pokazywałem dzieciom w Muzeum Lotnictwa w Krakowie "przedwojenne" szybowce, chyba Wronę. Zareagowały totalnym zachwytem, trochę dlatego że przed wojną prababcia latała, ale chyba głównie chodziło o te klikające w głowach "tak działa ewolucja". Bo jak wyglądają nowoczesne laminaty czy nawet 40 letnie konstrukcje drewniane na chodzie, to widziały "na żywo" nie raz. Więc myślę że największa wartość jest w tej "kapsule czasu", zamrożonej technice sprzed wielu lat "w całości".

@non-flush deck
Dzięki za wyjaśnienia, faktycznie nawet Warspite to miał. A ja nie mam pamięci wzrokowej. O tych wędzarniach w różnych konfiguracjach to czytałem w jakiejś książce o rozwoju pre- i dreadnoughtów, to w sumie też kolekcja spierdolin, bo z tego co pamiętam było kilka iteracji, że najpierw wędzili sobie kilka miejsc na raz, to druga generacja wędziła już jedno ale za to na fulla, etc.

Bogdanow
Sat, 27 May 2023 16:07:26
Tak mi się skojarzyło: współczesnie co większe okręty podwodne dobijają rozmiarami do Warspite..

charliebravo
Thu, 6 Jul 2023 22:46:00
Tymczasem inny krążownik klasy C daje o sobie znać z dna Bałtyku. Okolicę dobrze znam, byliśmy kiedyś z panią Żoną, to jest taki koniec świata i środek niczego z jednej strony, Bałtyk tam już bardziej jak jezioro, a z drugiej różne fajne zabytki w rodzaju zamków z czasów krucjat północnych. I jak widać pod wodą też interesująco.

Boni avatar Boni
Fri, 7 Jul 2023 15:32:16
@charliebravo

Faktycznie, interesujące, nijak nie pamiętałem, że w czasie tamtej interwencji na byle minie na Bałtyku RN zgubiła krążownik C. Tak z głowy, poza znanymi akcjami pod Kretą, Tobrukiem, itp. to chyba tylko los HMS Curacoa pamiętałem, że w zderzeniu przeciął go na pół pasażerski gigant RMS Queen Mary, bo to był niezły fakap i kosztowny w ludziach.

BTW na wiki przy "typie C" jest zdjęcie HMS Caroline, z końcówki służby i sprzed przeróbek na muzeum - widać jak bardzo był to barak-koszary, w porównaniu ze zdjęciami z notki. I jeszcze można tam duużą kupę kasy i czasu spędzić, na przywracaniu do ori stanu.




 

Engine: Anvil 1.08   BS