Dzisiaj będzie o mojej tfurczości i jej okolicach.
1.
Pisanina drugiego tomu
"Uroczej", czyli "Lekkość", idzie znacznie wolniej niż planowałem. Przyczyny to głównie mniej czasu, bo praca dogoniła, oraz mniej woli, bo empirycznie sprawdziłem, dlaczego nikt takich "zmiksowanych" rzeczy techno - fantasy - sensacja - militarna - historia - alternatywna nie pisze: gdyż praktycznie nikt ich nie czyta. Nie, żeby mi to robiło bardzo wielką różnicę, bo przecież i tak nie ma z tego wszystkiego zysków, sławy czy pieniądza, ale jednak świadomość, że "Nieznośną" zaciągnieło 10x mniej czytelników niż "Kwestię ceny", którą zaciągnęło 5x mniej czytelników niż "Labirynt", nieco zniechęca. Żebyśmy się rozumieli: jeśli coś bardzo zechcę, to i tak napiszę, ale nakład pracy, riserczu, itd. przy "Uroczej" jest nieproporcjonalny do innych możliwości, pomysłów, także tych pozaczynanych, i po prostu czasem zastanawiam się, czy nie marnuję czasu. To nie pomaga na wenę i motywację.
2.
A propos motywacji i weny: oczywiście z własnej pisaniny praktycznie nic mi się nie podoba (skądinąd spore kawałki potrafią mnie zaskoczyć, po paru latach już nie pamiętam ich). A z tych paru procent, przy których ponownym czytaniu mam "oookej, może tu coś wyszło", znacznie wyżej cenię te które "napisały się same" i "z zaskoczenia", niż te, które może i wyszły nie najgorzej, ale po 20 wersjach cyzelowanych i dopieszczanych, czasem miesiącami.
Pewnie to normalne, że bardziej ceni się jakieś odpryski własnej zaskakującej kreatywności, niż wypracowania, nawet jeśli to tylko subiektywne bzdury i nic nie mówią o jakość pisaniny, ale ja nie o tym - zacząłem się zastanawiać, czy w ogóle moje "niezłe" kawałki pokrywają się z "niezłymi kawałkami" w oku czytelników, a szczególniej w opozycji: "kreatywne" czy "wymęczone". Ale stwierdziłem, że przecież nie mam kontaktu z czytelnikami, z socjalmediami, z zawodowcami literackimi, więc po co sobie w ogóle zawracam głowę. Po czym przypomniałem sobie, że mam bloga...
Ergo, jeśli chcecie, skomentujcie, które kawałki mojej pisaniny były w waszym oku "nojlepsze", zapamiętane; jakieś akcje, rozdziały, motywy, postacie, cokolwiek? Wiem, wiem, badanie marketingowe po taniości, ale ponieważ i tak nie mam marketingu, i raczej nie zmienię podejścia do pisaniny, to chyba tylko moja próżna ciekawość w kwestii: na ile moje zdanie rozjeżdża się ze zdaniem moich czytelników.