NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2025-07-25, piątek
Tagi:  varia, urocza     
___________________________________

Dzisiaj będzie o mojej tfurczości i jej okolicach.

1.

Pisanina drugiego tomu "Uroczej", czyli "Lekkość", idzie znacznie wolniej niż planowałem. Przyczyny to głównie mniej czasu, bo praca dogoniła, oraz mniej woli, bo empirycznie sprawdziłem, dlaczego nikt takich "zmiksowanych" rzeczy techno - fantasy - sensacja - militarna - historia - alternatywna nie pisze: gdyż praktycznie nikt ich nie czyta. Nie, żeby mi to robiło bardzo wielką różnicę, bo przecież i tak nie ma z tego wszystkiego zysków, sławy czy pieniądza, ale jednak świadomość, że "Nieznośną" zaciągnieło 10x mniej czytelników niż "Kwestię ceny", którą zaciągnęło 5x mniej czytelników niż "Labirynt", nieco zniechęca. Żebyśmy się rozumieli: jeśli coś bardzo zechcę, to i tak napiszę, ale nakład pracy, riserczu, itd. przy "Uroczej" jest nieproporcjonalny do innych możliwości, pomysłów, także tych pozaczynanych, i po prostu czasem zastanawiam się, czy nie marnuję czasu. To nie pomaga na wenę i motywację.

2.

A propos motywacji i weny: oczywiście z własnej pisaniny praktycznie nic mi się nie podoba (skądinąd spore kawałki potrafią mnie zaskoczyć, po paru latach już nie pamiętam ich). A z tych paru procent, przy których ponownym czytaniu mam "oookej, może tu coś wyszło", znacznie wyżej cenię te które "napisały się same" i "z zaskoczenia", niż te, które może i wyszły nie najgorzej, ale po 20 wersjach cyzelowanych i dopieszczanych, czasem miesiącami.

Pewnie to normalne, że bardziej ceni się jakieś odpryski własnej zaskakującej kreatywności, niż wypracowania, nawet jeśli to tylko subiektywne bzdury i nic nie mówią o jakość pisaniny, ale ja nie o tym - zacząłem się zastanawiać, czy w ogóle moje "niezłe" kawałki pokrywają się z "niezłymi kawałkami" w oku czytelników, a szczególniej w opozycji: "kreatywne" czy "wymęczone". Ale stwierdziłem, że przecież nie mam kontaktu z czytelnikami, z socjalmediami, z zawodowcami literackimi, więc po co sobie w ogóle zawracam głowę. Po czym przypomniałem sobie, że mam bloga...

Ergo, jeśli chcecie, skomentujcie, które kawałki mojej pisaniny były w waszym oku "nojlepsze", zapamiętane; jakieś akcje, rozdziały, motywy, postacie, cokolwiek? Wiem, wiem, badanie marketingowe po taniości, ale ponieważ i tak nie mam marketingu, i raczej nie zmienię podejścia do pisaniny, to chyba tylko moja próżna ciekawość w kwestii: na ile moje zdanie rozjeżdża się ze zdaniem moich czytelników.





tarhim
Sat, 26 Jul 2025 02:36:18
Heh, to Labirynt jest z 2022. Znowu mi lata uciekły, bo przecież czytałem to niby na świeżo a pozostałe tomy są dalej w kolejce...

zz_top
Sat, 26 Jul 2025 08:09:59
To ja zacznę od oczywistości: tom 2 "Labiryntu", wypadek Koordynatorki i akcja Szarego. EPIC!!!

Boni avatar Boni
Sat, 26 Jul 2025 11:46:11
@tarhim

A to jest trochę w kontekście, że to co widzę w logach serwerów itp. w temacie ilu ludzi interesuje się, czy ściąga coś, niewiele mówi o tym, ilu przeczytało cokolwiek, więc mam złudzenia do kwadratu. No ale to chyba jest stały problem w publikowaniu, biblii wydrukowano/sprzedano pewnie parę rzędów wielkości więcej, niż miała czytelników...

@zz_top

Taa, też mi się wydaje, że ten kawałek "się udał"; jest z kategorii zaplanowanych i dopieszczanych, aż mi się dostatecznie podobał.

rozie
Sat, 26 Jul 2025 23:29:38
Labirynt miał jakąś promocję w sieci. I nie mam na myśli wpisu na blogu. To trochę widać i po tym, że zaistniał w serwisach typu Biblionetka, LubimyCzytać czy Goodreads, i po ilości ocen tamże. Pozostałe chyba nie, a przynajmniej nie kojarzę. Sprawdzę wkrótce.

"Kwestia ceny" - ja się przyznaję, że pobrałem i nie przeczytałem póki co[1]. Raz, że - z opisu - nie do końca mój klimat/gatunek, dwa - i to ważniejsze - że wskoczyły pilniejsze rzeczy do przeczytania i trochę wypadła z kolejki. Trzy - chwilowo znowu bardziej papier jest u mnie czytany. "Nieznośna" jest oczywiście jeszcze dalej w kolejce i możliwe, że nawet nie pobierałem (bo i tak zdarzają się nowe wersje z poprawkami).

Oczywiste oczywistości: mamy taki czas, że jak coś ma się "sprzedać" to ludzie muszą zobaczyć, że istnieje. Czyli promowanie, informowanie, sociale... Jeśli nie szeroko (bo Labirynt jako SF to jednak trochę nisza, więc i tak nie liczyłbym, że ogół społeczeństwa się rzuci), to przynajmniej info na grupach tematycznych.

Do tego mniej oczywiste wady self publishingu/za darmo: Na LubimyCzytać jak ktoś zechce kupić przez wbudowany system to... w sklepach nie ma. I widziałem, że ktoś narzekał - oczywiście nie czytając - że "jak za darmo to pewnie słabe".

Ad. "techno - fantasy - sensacja - militarna - historia - alternatywna" - to pewnie nawet nie jest tak, że nikt nie czyta, tylko pewnie czytelnik nie doceni połowy, a pisze się trudniej. W sumie z podobnego miksu, to przychodzi mi do głowy "Człowiek z wysokiego zamku".

[1] Teraz mam motywację, by się poprawić.

Boni avatar Boni
Sun, 27 Jul 2025 09:58:39
@rozie

To wszystko związane z self-publishingiem, z "darmówką", z moim lenistwem / odrazą temacie marketingu, promki, itp. to jak piszesz, jasne jak słońce, od samego początku i nadal (BTW przypomnę co było głównym wyzwalaczem postawienia wszystkiego za "co łaska": kiedy Allegro zmieniło zdanie w kwestii ebooków, i żeby wystawić kolejny tom "Labiryntu", musiałbym udowodnić im prawa do i zawrzeć umowę, najlepiej jako dystrybutor, Empik or compatible).

A co mi chyba umknęło, to "Labirynty miały promocję w sieci (przez czytelników), reszta nie". Wydawało mi się, że "status w sieci" tych wszystkich książek jest zupełnie podobny, bo ja się nimi zupełnie tak samo nie zajmuję, no ale jeśli nie jest podobny, to sporo tłumaczy.

@techno-fantasy, nakład pracy

To są dosyć ortogonalne kwestie.

W sensie nisz i "gatunkizmu", jednak eksperyment, szczególniej cross-over, zawsze odrzuca ludzi szukających konkretnych gatunków (przecież sam piszesz, że "Kwestia..." zapewne ma niewłaściwy klimat/gatunek), czy alienuje fanów spodziewających się innego gatunku (ileż było pytań o kontynuację "Labiryntu", albo o więcej "a la Lem"...). Więc spodziewałem się tego, jednak nie aż w takiej skali; ale jw. może nie rozumiem moich zasięgów w sieci, i zmyślam niewłaściwe wytłumaczenia.

W sensie nakładu pracy, akurat "Człowiek..." czy ogólniej Dick, to mam wrażenie nie jest analogia do moich problemów, mam wrażenie, że on to wszystko pisał z (chorej) głowy, bez wielkiego nakładu pracy; nie mówię, że bez wysiłku! I to "tylko" historia alternatywna, nie wnikająca w szczegóły. To w ogóle dobra metoda rzemieślnicza, "na wała komukolwiek szczegóły", generyczny pistolet, generyczna whisky, generyczny samochód sportowy, i lecimy dalej z rozdziałem. Ale ja akurat mam w "Uroczej" fazę na szczegóły, więc drążę, więc nie powinienem narzekać, bo na własne życzenie ;) Inna sprawa, że miło, kiedy czytelnicy zauważają i komentują, że fajne wiarygodne szczegóły.

Mam wrażenie, jeśli szukać analogii w dużej literaturze, abstrahując od jakości czy objętości, że nakład pracy na plan, spójność i szczegóły, per pagina, mam teraz w okolicach "Innych pieśni", czy "Diuny", czy Crichton'a, a nie typowego Dicka, czy Lema, czy Kinga.

rozie
Sun, 27 Jul 2025 13:12:12
@Boni
Ad. self-publishing. No wiem, że wiesz, wiem, że Twój wybór, szanuję, doceniam DIY. Ale jeśli dochodzimy do "czemu jest tak, jak jest" to można przypomnieć.

Zastanawiam się, co by się stało, gdybyś odezwał się czy to do wydawnictw (mniej), czy do organizatorów jakiegoś konwentu SF (bardziej) w stylu: jestem autorem takiej a takiej trylogii, tu są oceny, moje warunki to... Tu warunki, głównie pewnie dot. możliwości dalszego samodzielnego wydawania. Tylko to jest zabawa w umowy, prawo itd. Ale po pierwsze, mogłoby doprowadzić do wydania wersji fizycznej, po drugie, chyba dobrze robi na promocję/rozpoznawalność.

Alternatywnie: nominacje/starty w konkursach. Ale tam też są warunki i nie wiem czy self-published się łapią.

Przy czym nie wiem, czy to jest droga, w sensie może bardziej zdemotywować do dalszego tworzenia (bo to co jest, to jest i tylko może zyskać).

Jeszcze jedno: brak HTTPS obecnie straszy w niektórych przeglądarkach komunikatem i to też może odrzucać/filtrować część ludzi.

Ad. promocja. No coś tam było...
Teraz tak, linkuję otchłań, niekoniecznie chcesz zaglądać w komentarze. Taki poziom Wykopu często. Zostałeś ostrzeżony. ;-)
https://www.pepper.pl/promocje/tom-i-powiesci-labirynt-za-darmo-e-book-641122
https://www.pepper.pl/promocje/labirynt-tom-ii-e-book-za-darmo-641124
https://www.pepper.pl/promocje/kwestia-ceny-powiesc-sf-militarna-space-opera-za-darmo-891126

Tom III Labiryntu też był i IIRC wysoko, ale nie znajdę teraz. Różnica taka, że Labirynt "wszedł na główną", Kwestia ceny - zdaje się nie, mimo pozytywnego odbioru. Różnica jest taka, że po przekroczeniu pewnego poziomu zasięgi bardzo rosną. Coś jak z pierwszą stroną Google, a zwł. top 3 wyników.

Ad. klimat/gatunek Kwestii ceny - niewłaściwy dla mnie! Słowo "militarny" kojarzy mi się z opisami bitew i fabułą "pod to" robioną. Przy czym w praktyce niekoniecznie mi to już w samej lekturze przeszkadza (pod warunkiem, że są inne walory), ale nie zachęca do sięgnięcia po pozycję. I tu proponuję zapauzować dyskusję - możemy wrócić jak przeczytam. :-)

Ad. "Człowiek..." - to było w kontekście, czy ludzie "takie wymieszane rzeczy" tworzą i czytają. I w sumie bardziej nawet serial, niż książka by pasował... Tak, Dick pisał z głowy, ale wizja świata była strawna i zrozumiała dla przeciętnego czytelnika. I teraz jak zejdziesz niżej w szczegółach typu odwołania do konkretnych osób i dat na zasadzie... nie wiem, scena gdzie bohaterowie oglądają TV/słuchają radia i właśnie podają jakieś newsy i to się zgadza z historycznymi mniej znanymi wydarzeniami, ale dla fabuły nie jest istotne, to ten przeciętny czytelnik tego raczej nie zauważy. Geeki pewnie tak (co może potem, pośrednio wpłynąć na odbiór przez przeciętnego czytelnika, jak gdzieś doczyta, że są takie szczegóły i do czego to nawiązania). Trochę przypadek "Gambitu królowej" i dbałości o partie, trochę przypadek "Mr. Robot" i wiarygodnego pokazania komputerów i hackowania.

I jeszcze raz podkreślam, to miał być wyłącznie przykład na falsyfikację "dlaczego nikt takich "zmiksowanych" rzeczy techno - fantasy - sensacja - militarna - historia - alternatywna nie pisze: gdyż praktycznie nikt ich nie czyta.".

Odnośnie motywacji, czy warto, jak to się przekłada na odbiór czytelników, motywację autora itd. to pewnie musiałbyś pogadać z autorami. Są normalnie warsztaty z pisania, z tego co zrozumiałem tego typu rzeczy też się tam omawia/rozmawia się o nich. Tu masz tylko czytelników i to w dodatku w mocno zbiasowanej wersji "komentujący na blogu". Nisza w niszy.

Codiac
Sun, 27 Jul 2025 16:12:43
Ja już nie pamiętam czy byłeś w ogóle zainteresowany uderzaniem do wydawnictw czy postanowiłeś od początku nie przejmować się tym i wydać samodzielnie. Bo IMO są takie, w których nawet to co nam się wydaje niszowe czy eksperymentalne, ma szansę zaistnieć. A wręcz spodobać się czytelnikom.

Niedawno sięgnąłem po Istvana Vizvary'ego "Lagrange. Listy z Ziemi", która to powieść w zeszłym roku dostała Zajdla. Sporo znajomych pisało, że dobre. No i ja się osobiście trochę rozczarowałem, bo po pierwsze to jest taka powieść jakby ktoś skrzyżował Dukaja z Wattsem, posypał odrobinką Lema a potem podkręcił niejasność wypowiedzi i technożargon "all the way to 11". Przy tamtych autorach zdarzało mi się czytać akapit drugi czy trzeci raz, żeby się upewnić że go zgrokowałem, tutaj czasami sobie zupełnie odpuszczałem i od razu uznawałem, że nie zrozumiem (ale i że nie jest istotne co oznacza podkręcenie delt w egzokorteksie, bo w kontekście powieści to po prostu przesunięcie wskaźników zmieniające człowieka w pożądany sposób i tyle).
Po drugie jest to powieść która... no ja nie umiem powiedzieć kto jest jej bohaterem ani o co chodzi tak do końca. Jakieś wątki z niej mogę przedstawić, Ziemia jest po katastrofie klimatyczno-polityczno-nuklearnej, ludzie chcąc zasiedlić kosmos przeprowadzają symulację lotu z odcięciem komunikacyjnym w okolicach Saturna, martwi Rosjanie próbują skontaktować się z Bogiem który może nadpisywać rzeczywistość (i chyba to robi, ale diabli wiedzą).

Przyznaję, że nie czytałem niczego od ciebie (poza tym co wrzucałeś na bloga). Nie dlatego, że mnie nie interesuje - bo chętnie bym sięgnął - tylko dlatego, że ja nie czytuję ebooków, mam dosyć gapienia się w ekran w pracy i znacząco preferuję papierowe książki. Gdybyś wydał na papierze to bym poleciał kupić :)


Jeśli to jest dla ciebie opcja, to przecież wysłanie kawałka powieści do oceny (z deklaracją, że masz tego więcej) kosztuje niewiele. Wydawnictwa IX (to od Istvana) czy Powergraph (Rafał Kosik, który pisuje dość dziwne rzeczy) mogą spokojnie być zainteresowane zarówno mocnym SF jak i powieściami nietypowymi. A taka Mięta idzie w różne gatunki, ma komedie kryminalne czy romanse, ale i fantasy, antyutopię czy horrory. Moje ulubione wydawnictwo w ostatnich latach, tak dopieszczają książki, że literówkę znajduję raz na kilka tytułów.

Widziałem naprawdę fajne książki wydane przez profesjonalne wydawnictwa, które - moim zdaniem - spokojnie powinny mieć nominację do Zajdla, a przemykały niezauważone. Bo te wydawnictwa zupełnie olewały promocję, nie informowały o wydaniu tytułu i autorzy musieli sami biegać i o sobie przypominać. A w pojedynkę to sobie można, chyba że się zacznie spalać pieniądze na sponsorowane wrzutki na facebooku.

janek.r
Sun, 27 Jul 2025 20:16:27
Na "Lubimy czytać" są nawet moje "Osiołki...", tylko nic z tego nie wynika, skoro są niedostępne.

"Zastanawiam się, co by się stało, gdybyś odezwał się czy to do wydawnictw (mniej), czy do organizatorów jakiegoś konwentu SF (bardziej) w stylu: jestem autorem takiej a takiej trylogii, tu są oceny, moje warunki to... Tu warunki, głównie pewnie dot. możliwości dalszego samodzielnego wydawania. Tylko to jest zabawa w umowy, prawo itd. Ale po pierwsze, mogłoby doprowadzić do wydania wersji fizycznej, po drugie, chyba dobrze robi na promocję/rozpoznawalność. "

Na blablerze jest publikowana w odcinkach saga Srebrnej "Za cenę uroku". Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że jest to lektura rewelacyjna. Aż się duszę oczekując na kolejne odcinki.
Autorka wysłał próbki do wszystkich chyba wydawnictw w branzy. I co? I pstro. Nawet jeśli ma w wydawnictwach osobistych znajomych.

Boni avatar Boni
Sun, 27 Jul 2025 20:27:00
Zbiorczo, z całym szacunkiem, może zaszło nieporozumienie, ale nie pytałem o porady "jak zostać poczytnym polskim autorem" oraz mam teraz silne wrażenie, że nie macie pojęcia, jak wygląda od zaplecza struktura kosztów, zysków i frustracji, nawet czołowych polskich autorów (tzn. takich utrzymujących się z pisania) vs. wydawnictwa vs. kartel dystrybucji, nie mówiąc o planktonie w jakim ew. mieści się moja twórczość.

Ponieważ m.in. spróbowałem kiedyś paru waszych zaleceń, np. poszukać USŁUG self-publishingu, albo drogi wydawniczej, albo nawiązałem kontakt z autorami itd. itp. pozwolę sobie zignorować powyższe i dalsze porady w temacie AUTORSKIM/WYDAWNICZYM od CZYTELNIKÓW, okej?

Co do innych rzeczy:

@rozie

Uwagi o HTTPS zapewne słuszne, 10 lat temu śmieszyły mnie, ale jeśli chce się mieć zasięgi w cywilizacji odmóżdżonych, trzeba się dostosować.

Dzięki za wskazanie gdzie jest różnica w oddolnej promocji Labiryntu a innych rzeczy, nie śledzę, umknęło mi, tłumaczyłem to sobie inaczej.

@"Człowiek..." Dicka jako falsyfikacja

OK, mogę zmienić tezę o moim PRZEKONANIU z felietonistycznego "nikt nie pisze i prawie nikt nie czyta" na "prawie nikt nie pisze i bardzo mało ludzi czyta", będzie dokładniej, so what. Szkoda, że Lem nie żyje, pewnie moglibyśmy mu zaraz sfalsyfikować "Nikt nie czyta; jeśli czyta, nic nie rozumie; jeśli rozumie, natychmiast zapomina".


@Codiac

@papier

Wydawane przeze mnie PDFy są umyślnie sformatowane w A5, ergo przystosowane do druku na A4 poziomo, dwie strony PDF na stronie A4, czyli cztery strony PDF dwustronnie na kartce, czyli dla I tomu Labiryntu potrzebujesz jakieś 110 kartek A4. Wbrew pozorom, nie jest to wiele, typowa ryza ma 500 kartek. Jeśli ktoś nie ma dostępu do drukarki, można wydrukować w punkcie ksero itp., chyba rzędu 0.2-0.25zł za stronę, czyli rzędu 55zł za tom. Nie jest to tanio, ale myślę, że kogoś, kto czyta literaturę wyłącznie na papierze, stać na takie ekstrawagancje.

BTW text-to-speech już nieźle działa, więc trywialnym jest puszczenie sobie mojej twórczości jako zautomatyzowanego audiobooka.

@ostatni akapit komcia

Czy ty chcesz mnie przekonać czy zniechęcić do szukania wydawców? Bo pogubiłem się ;D

rozie
Sun, 27 Jul 2025 22:22:34
@janek.r
"Na "Lubimy czytać" są nawet moje "Osiołki...", tylko nic z tego nie wynika, skoro są niedostępne." - no dobra, ale jeszcze ilość ocen. Jest też taka różnica, że IIRC "Osiołki..." były dostępnie wyłącznie jako płatne, z góry. Dołóż do tego brak jakiejkolwiek promocji i strzelam: to będzie na zasięgi rzutować. Argumentu o niedostępności nie rozumiem. Wiadomo, że nie będzie pobrań/sprzedaży jak nie można pobrać/kupić.

Natomiast część z tych serwisów podaje ilość ocen/deklaracji przeczytania, można sobie raz na rok zerknąć czy to się w ogóle zmienia.
Dla Biblionetki istniał kiedyś zewnętrzny system poleceń na zasadzie współczynnika korelacji między użytkownikami. Nie wiem czy są jakieś wbudowane podobne, ew. czy użytkownicy wchodzą w interakcje między sobą (ja nie).

"Na blablerze jest publikowana w odcinkach saga Srebrnej "Za cenę uroku"" - tak chyba nie do końca publicznie to jest? Bo o ile widzę jakieś odcinki (chyba 19) pod tagiem srebrnapisze, to dostęp do utworów na docsach nie jest publiczny. Znalazłem na SoundCloud parę odcinków i malutki kawałek na blogu.

@Boni
"Zbiorczo, z całym szacunkiem, może zaszło nieporozumienie, ale nie pytałem o porady "jak zostać poczytnym polskim autorem"" - no niby nie, ale wspomnienie o korelacji ilości pobrań do motywacji jakby było. ;-)
Sorry jeśli to brzmiało jak rady, bardziej zastanawiałem się jaki byłby efekt.

Bo co do tego, że warto, żeby ludzie w ogóle się dowiedzieli, że takie książki istnieją, to się chyba zgadzamy?


Boni avatar Boni
Sun, 27 Jul 2025 22:48:53
@rozie

Może napiszę wprost, bo widzę tu spore problemy ze zrozumieniem "jak to działa": OIMW rzeczy Srebrnej nie są OPUBLIKOWANE, tylko w "zamknięta beta" i rozmawia z wydawnictwami o próbkach, i dostaje negatywy, jak Janek napisał. Moje rzeczy są OPUBLIKOWANE, więc ze mną nikt nie chce choćby rozmawiać, o wydawaniu czegokolwiek.

Parafrazując carskie ukazy "Autor powinien przed obliczem Wydawcy mieć wygląd lichy i durnowaty, naiwny i żebrzący, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć Wydawcy, a nie daj Boh peszyć Dystrybutora".

@korelacje a motywacje

Taa, miałem chwilę słabości, ale już mi przeszło, dzięki. Od teraz będe tu komentował wyłącznie komentarze wynikające z ostatniego akapitu notki.

Codiac
Mon, 28 Jul 2025 09:14:08
@Decyzje wydawnicze
Tak mi się właśnie wydawało, że świadomie postanowiłeś to wszystko sam publikować. Spoko, ja też szanuję decyzję.

@można wydrukować
I może nawet to zrobię. Tylko wiesz, na półeczce obok łóżka leży osiem książek do przeczytania, a to są tylko te już przygotowane na najbliższy czas. :) Ale nie wykluczam, już tak kiedyś robiłem z jednymi opowiadaniami znajomego.
Przy czym to też kwestia tego, że mi książka np. pachnie. Wydruki z xero pachną inaczej. No ale nie będę udawał, że nie mam wyjścia, bo mam i postaram się zaznajomić z twoją twórczością i wcisnąć cię gdzieś między Lema a Tokarczuk :)

@"Czy ty chcesz mnie przekonać czy zniechęcić do szukania wydawców? Bo pogubiłem się ;D"
Ha, mój klasyczny manewr, jeszcze z sf-f! Zajdę cię z drugiej strony i nawet nie zauważysz gdy twoje stanowisko się przesunie ;-)

Ale z tego wszystkiego co tam naprodukowałem, chyba najsensowniejszym jest stwierdzenie, że ludzie czytają "dziwne" sf. Ja do tej pory nie wiem o czym Lagrange miał być albo jaką historię opowiadać, a to jest książka, która dostała zajdla w zeszłym roku. Więc jakiś tam rynek na to jest - z poprawką na to, że o ile rynek polskiej książki nie jest aż tak mały, jak się czasami słyszy, to fantastyka jest nawet na nim niszą.


igor
Mon, 28 Jul 2025 10:19:03
A z innej beczki, można prosić o rozwinięcie "praca dogoniła"? Czy będą jakieś notki o tym, i co w ogóle się automatyzuje na Krecie, SCADA do labiryntu Minosa?

Boni avatar Boni
Mon, 28 Jul 2025 11:24:55
Obecnie automatyzuję zdalnie szkocki przemysł wódczany; notek o tym nie przewiduję, w sednie niewiele się zmienia, można se przeczytać różne notki sprzed prawie dekady.

Mon, 28 Jul 2025 13:10:03
Co mi się podobało w "Labiryncie": zasadniczo wszystko poza końcówką, bo mało lemowa, a ja jestem przebrzydły lemofilec.
Co mi się nie podobało w "Labiryncie": końcówka :)

Co mi się podobało w "Kwestii ceny": sprytnie zbudowane tło polityczno-historyczne; umiejętne wstawki tu i ówdzie bardzo uwiarygodniają świat powieści i nadają mu solidnej głębi przy (względnie)(chyba) niedużym nakładzie dupogodzin ze strony Ałtora.
Co mi się nie podobało w "Kwestii ceny": rozbieg. Początek jest jakiś taki mało konkretny. Gusta i langusta, wiadomistrz.

Co mi się podobało w "Nieznośnej": fajna akcja! W miarę sensownie objaśnione tło (Obcy, Księżyc i Wogle). Mnóstwo szczegółowych informacji na temat Japonii
Co mi się nie podobało w "Nieznośnej": moment, kiedy akcja przeskakuje do Rzymu. Raz, Japonia jest fajniejsza od Rzymu, a dwa, przez chwilę bałem się (na szczęście bezpodstawnie) kalki "Kodu DaVinci".

Co mi się podoba w tej całej sytuacji: że jak napiszę do Ałtora prywatnie, to mi odpowie. Czasem mi odpowie (kulturnie!), żebym się odpiętrolił ze swoimi pomysłami :) ale generalnie odpowiada. Jest odpowiadalny. Odpowiedni. Odpo jest.
Co mi się nie podoba w tej całej sytuacji: że Ałtor spiętrolił z mojego sąsiedztwa i został Kretynem... Kretenem? Się zgreczył w sensie.


Moja porada końcowa (od kogoś, kto wydał całe zero książek): pisz dla frajdy, reszta przyjdzie sama. Albo i nie przyjdzie. Nie było nas, był las. Będzie las, nie będzie nas.

Czy coś.

Boni avatar Boni
Mon, 28 Jul 2025 14:12:48
@xpil

Dzięki za wyczerpujący komentarz!

@Labirynt

A propos, chyba nikt tego nie podnosił, a ja zorientowałem się po latach, że końcówka, mało-lemowa zgodnie z planem (bo miało być od "110%-pseudo-Lema" do "to-Lem-and-beyond!"), jest nieświadomie inspirowana i wydaje mi się "podróbką" innego znanego i ulubionego autora - Rogera Zelaznego (w stronę "Pana Światła" i "Stwory światła i ciemności"). To tak a propos "bezświadomej kreatywności", czasem zwanej "plagiatem" ;D

@Kwestia ceny

Owszem, nakład pracy przy czymś takim, to około połowy zakresu, tzn. parę rzeczy pozaczynanych czy w szufladzie pisze mi się (chyba) jeszcze łatwiej, ale Labirynt i Urocza były/są dwa razy bardziej upierdliwe niż "Kwestia...".

Ten początek, niestety, a) jest z mojego innego "czasu" i "rzemiosła" b) to w ogóle miała być nieco inna powieść w sensie klimatu i wagi. Ale wyszło jak wyszło, nie miałem siły i chęci zupełnie przerabiać ok. 270 stron z 2008, tylko nieco poprawiłem.

@Nieznośna

Taa, Japonia jest ciekawa i mnie się łatwiej o niej pisze, ale ileż można ;) BTW ogólne "motto" na jednym z poziomów "Uroczej" jest zawarte w żarciku "podróże z moją ciotką", pożyczonym z tytułu Grahama Greene. W drugim tomie jestem dopiero przy 4 "miejscu" z planowanych 6, to będzie gruby tom, zdaje się...

@pisanie dla frajdy

To jest jasne i pewne, ale jak w notce, dlaczego pisać coś, co pisze się trudniej i mniej ludzi czyta/zrozumie, jeśli można to, co łatwiejsze i może więcej ludzi przeczyta/zrozumie (no chyba, że ktoś ma bardzo zafiksowaną i bardzo wyśrubowaną Wizję i Misję swej Literatury, ale to nie ja). Np. w mojej szufladzie pewną konkurencją przyciężkich crossoverów gatunkowych w typie "bogowie jak ludzie i ludzie jak bogowie, w szczególastych podróżach po całym świecie" jak "Urocza", jest tamten pomysł, "kryminałki proste jak taśmówki od Remigiusza, w podróżach po Polsce (Podlasiu!) lat '90".

Frajda z pisania pierwszego jest trudno-odróżnialna od frajdy z pisania drugiego.

janek.r
Mon, 28 Jul 2025 20:50:39
"Wiadomo, że nie będzie pobrań/sprzedaży jak nie można pobrać/kupić. "
No nie można i nie wiem jak zrobić, żeby było można.

" "Za cenę uroku"" - tak chyba nie do końca publicznie to jest?"
Trzeba założyć konto na blablerze i poprosić autorkę o udostępnienie. IMHO bardzo warto.

rozie
Wed, 30 Jul 2025 09:31:03
@janek
"No nie można i nie wiem jak zrobić, żeby było można." - pobrać czy kupić?Trochę pogubiłem co chcesz osiągnąć tak naprawdę i co jest problemem.

Na zasadzie analogii do muzyki, która ma serwis Bandcamp znalazłem jeszcze serwis smashwords.com dla self published. Dają wiele opcji: free, płatne, druk, nadanie ISBN. Jest platforma która daje rankingi, wyszukiwanie. Tylko patrząc na popularność polskich zespołów na Bandcamp, to trudno będzie o zasięgi tam. Choć widzę polskojęzyczne pozycje.

@"Za cenę..." - ahm, to poczekam, aż będzie skończone i wydane.


Boni avatar Boni
Wed, 30 Jul 2025 11:07:57
@rozie

Smashwords należy do Draft2Digital, z D2D próbowałem/zarejestrowałem się jako autor we wrześniu 2021r. Naprawdę, dzięki za ryby i EoT, zanim wyłączę w cholerę komentarze.

janek.r
Wed, 30 Jul 2025 20:12:29
" ahm, to poczekam, aż będzie skończone i wydane."
Skończone pewnie będzie w tym roku, mam przynajmniej taką nadzieję. Wydane? Nie wiem, czy dożyjemy.

hellk
Fri, 22 Aug 2025 13:04:29
To ja się tylko offtopicznie wetnę z nieustającą pochwałą LOGOSa:)




 

Engine: Anvil 1.08   BS