Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2017-08-27, niedziela
Tagi:  przemysł
___________________________________
Jakiś czas temu pracodawca podłapał projekt u wiodącego producenta łyskacza single malt (ale innego i nieco mniej wiodącego, niż moje poprzednie przygody) - nieco podobnie jak wtedy, budowa systemu sterowania dla 8 fermentatorów, całkiem nowych, włączonych w istniejące systemy dużej (i głównej i znanej) gorzelni. Projekt dostał koleś całkiem kumaty, acz z przyzerowym doświadczeniem w gorzelniach, co mnie nieco zdziwiło, gdyż "to ja tu jestem policja", tj. jedyny kumaty w praktyce w szczegółach fermentatorów i podobnych, no ale z zadawania pytań "czemu ja nie dostałem tego projektu?" wyrosłem gdzieś tak około 1999; nie moja sprawa jak pracodawcy wykorzystują dostępne zasoby, i jakie mają powody dla swoich decyzji. Zresztą, sam pamiętam parę powodów, dla których nie dałbym sobie jeszcze raz tego czy podobnego projektu, jakbym był pracodawcą, co nie.

Kolega, normalnie przyjazny i miły, acz z natury nieco nerwowy (w sensie - ew. drobne jąkanie i nerwice, a nie, że jak przekroczy masę krytyczną wkurwu, to zostaje krater), dłubał w projekcie przez parę miesięcy, starzejąc się w tempie ok. roku na miesiąc, rzucając niespotykanymi u niego przekleństwami, kiedy zwieszały mu się środowiska developerskie za tysiące funtów, itd. itp.

Nie wnikałem za specjalnie, bo mam dosyć swoich porąbanych projektów z niekumatymi ludźmi, żebym miał jeszcze wnikać w cudze, ale nie dało się nie zauważyć, że projekt jest z gatunku podobnego jak moje fermentatory 4 lata temu, tj. trudny i pod górę, bez odpowiedniej wiedzy, zaplecza, zasobów, itd. Np. odbiór "na sucho" programów u nas na miejscu trwał bodaj tydzień, a plotka mówi, że był jednocześnie upierdliwy i wyłącznie symboliczny. No ale hasztag-a-co-nowego.

Ze dwa czy trzy tygodnie temu, koledzy ruszyli uruchamiać system na obiekcie. Znaczy, idea, wyjęta z czyjegoś odbytu chyba, była, że kolega A (projektant jw.) będzie wspierał na początku, ale głównie minimalnie i zdalnie, a uruchomieniem zajmie się głównie kolega B. Kolega B jest młodym inżynierem, raczej elektrykiem, z jakąś praktyką w programowaniu, ale brakami wiedzy głębokość Rowu Puerto Rico, no i deficytami uwagi i skupienia klasy Rowu Mariańskiego.

Po chwili okazało się, że jest źle, a nawet bardzo źle, i kolega A musiał udać się na północ, ratować co się da, bo klient dostał wkurwu.

Przez to, że wybył z nagła, musiałem przelecieć się za niego do Irlandii Pn. na farmę wiatraków w budowie. Oczywiście, nie widziałem wcześniej tego projektu na oczy, no ale - Irlandia wygląda jak nieco przypłaszczona Szkocja, Belfast wydaje się mały, a wiatraki są budowane jak to wiatraki, czyli zwykłe SNAFU. Tj. systemy są składane przez elektryków, którzy nie mają pojęcia o osieciowaniu i nowoczesnych systemach automatyki (np. na moje obiekcje, co do logicznie pozaplatanych jak kołtun trzech sieci prywatnych TCP/IP, łączących różne urządzenia i raczej trudnym zdalnym dostępie do niektórych (co im się z nagła zamarzyło), menago odparł "Jak to nie ma sieci?", okazując na telefonie zasięg 4G...).

Zanim jeszcze odleciałem z Irlandii do domu (poprzedni czwartek), złapał mnie dyrektor ds. nieważnych (główny dyro akurat na wakacjach był), czy nie przejechałbym się następnego dnia do gorzelni w dolinie Spey na chwilę albo i dłużej, bo szambo narasta i gęstnieje, i kolega A nie ogarnia a nawet chce wracać do domu na weekend, kolega B, cóż, wiemy rozumiemy ile może zrobić, a klient zara wybuchnie jak bomba.

Obśmiałem się gromko, aż podwożący mnie między wypożyczalnią samochodów a lotniskiem kolo się wystraszył, i zaznaczyłem, że gówno wiem o projekcie, gówno wiem o kliencie oraz gówno wiem o obiekcie, pomimo doświadczenia z gorzelniami, więc czy na pewno dyrekcja wie, co mówi i o co się prosi? Tudzież nawet jeśli jakimś cudem zrobię cokolwiek w Highlandsach, w poniedziałek inny klient, u którego byłem już umówiony, będzie na granicy wybuchu, a zaraz potem następny, od moich wiatraków. Nie wspominając dawno wkurzonego klienta z projektem opóźnionym o miesiące...

Poproszono mnie, żebym może jednak. Stwierdziłem, że jak sobie chceta, mogę się przejechać i udawać inżyniera i mądrze kiwać głową. Dzieci mi nie płaczą, żona jest przyzwyczajona, ja po dekadach mam już dostatecznie zen wyjebane, żeby mi powieka nie drgnęła na takie czelendżowanie kejsa.

Kolega A uciekł zaraz do domu, leczyć na łonie rodziny stargane nerwy; kolega B został ze mną, na poły pomagać (bo jednak po dwu tygodniach kumał projekt i szczegóły znacznie bardziej niż ja, który nigdy tego wszystkiego na oczy nie widziałem), na poły z letka wkurzać nieogarem i głupimi pomysłami.

I tak przesiedzieliśmy poprzedni weekend i tydzień, z małą przerwą, bo przejechałem się na chwilę do domu z przyczyn nieważnych (Szkocja jest mała, 3-4h jazdy w jedną stronę, to jest nic dla Prawdziwego Twardziela (TM)).

Projekt okazał się zjebany wielostronnie, wielokrotnie i wielopoziomowo znaaacznie bardziej niż się spodziewałem (nieco uprzedzając wypadki, jak w końcu przeczytałem założenia, waruny, oferty, itp. obśmiałem się jak norka i że tak bardzo zgadzają się z komciem pod poprzednią notką). Nie chce mi się wypisywać nudnych szczegółów, więc w dużym skrócie: to jest gorzelnia osieciowana na maksa hej (co oznacza, że po wysadzeniu parę razy całej sieci w kosmos, czasem z winy kolegów, czasem z winy niezwykle drogich i spieprzonych sprzętów, jesteśmy dosyć, eee, "popularni" na obiekcie); używają zaawansowanych i kompletnych rozwiązań firmy Rockwell (FactoryTalk plus PlantPAx), które są bardzo fajne, tylko, że niekompatybilne wstecz (np. kolega zrobił całą niedużą SCADA w zbyt nowej wersji, więc musiał zrobić ją jeszcze raz, bo nie ma importu wstecz, a nikt normalny nie zupgrejduje wielkiego obiektu do "troszeczkę nowszej wersji", ryzykując po prostu zatrzymanie wszystkiego); obiekty osadzane w PlantPAx (czyli między PLC a SCADA) są przekombinowane jak coś naprawdę NAPRAWDĘ przekombinowanego; plus lista zwykłych bugów, małym druczkiem, dłuższa niż moja noga, i tylko nieco krótsza życzeń i drobnych poprawek klienta. O zwykłych brakach i dziurach w dodatkach do SCADA (alarmy, trendy, itp., wszystko ponad bazową funkcjonalność), nawet jeszcze nie zaczęliśmy rozmawiać.

Aha, dla ustalenia uwagi, 8 fermentatorów jest przekombinowanych "hydraulicznie" i operacyjnie też, bo użyli spec zaworów, spec topologii, 4 chłodnic na 8 zbiorników, itd itp. Więc niby to tylko 8 wielkich drewnianych kadzi plus trochę rur, ale tak naprawdę schemat hydrauliki (więc i np. główny ekran SCADA) przypomina niezbyt ogarnięte spaghetti. Tudzież połowa zadań (od strony wielkich parzelników, wypompowania zacieru w stronę destylarni, no i całe mycie i czyszczenie), jest włączona w stare obiekty, zarówno "hydraulicznie", jak i programistycznie. Co działa różnie, poprzecznie i podłużnie, jak na razie.

Pomimo tygodniowych starań i wspólnego siedzenia z klientami nad tematem po 16h dziennie, szambo nam opadło spod oczu pod nos, może. Ale daleko jeszcze do pełnej funkcjonalności czy rzetelnego pospinania ze starymi obiektami.

Był plan, żeby kogoś z młodszych inżynierów złożyć w ofierze bogom automatyki, gdzieś na wzgórzach nad Spey, że może to pomoże i przyspieszy nasze testy i debuggowanie, ale plan upadł, bo kolega B nie wydaje się być ofiarą, którą jakikolwiek rozsądny bóg, nawet Cthulhu, zechciałby z radością oglądać, a koleżanki od klienta może i by się nadawały, ale trochę szkoda jednak. Zresztą, koleżanka sama się złożyła w ofierze na ołtarzu przemysłu i wcale nie poszło szybciej, a nawet wprost przeciwnie. Akurat nie byłem obecny, ale z opowieści - główny menago projektu od klienta motzno rozciął paluszek o niewykończone drzwi, ale że to szkocki twardziel, to nie chciało mu się iść do baraków do apteczki, tylko przyszedł piętro wyżej w kącik koło szaf sterujących, gdzie dłubiemy na cztery albo i sześć rąk, na 4 czy 5 laptokach, po taśmę elektryczną, żeby se palec zacisnąć i opatrzyć - na ten widok młoda pani inżynier, wice menago projektu, odłożyła kanapkę, nieco zbladła, po czym jak stała, tak padła bezprzytomnie. Na szczęście (bo moje pierwsze pytanie, jak mi pokazano ślady krwi na przemysłowej kracie, która robi za podłogę na szczycie zbiorników, było "TWARZĄ?"), uderzyła "tylko" tyłem głowy, więc nieduża kałuża krwi, szycie i może mały wstrząs mózgu; bo huknęło, że koledzy myśleli, że rusztowanie poleciało piętro niżej. Ale że menago z rozciętym paluszkiem powiózł ją do szpitala za róg, oraz że z powodu minor i major accidents, zebrana naprędce komisja bardzo uważnie przyjrzała się burdelowi wkoło i stanowi pomroczności jasnej wszystkich obecnych, poproszono niedobitego "paluszkowego" menago, żeby se poszedł do domu i nie wracał na razie. A my wybyliśmy zaraz za nim, bo bez obu managerów nie dało się pracować, zarówno formalnie jak i funkcjonalnie. Stąd straciliśmy pół czwartku i piątek, nie to żebyśmy nic nie zrobili, no ale.

Meganeros klienta mają wrócić jutro, więc ja też mam tam wrócić - gdyż kolega A (projektant) z pracy woli jednak nie wracać. Pewnie PTSD mu się może niechcący wzmocnić.

Jest wersja, że się boi klienta, no bo fakap jest fakap, a dodatkowo z powodu, że jeśli ja w 5 min. robię jakieś poprawki czy sztuczki-magiczki, o których ktoś twierdził, że "się nie da" albo że "Rockwell tak ma", klient naturalnie zauważa, że się nie dało, a tu nagle się da, i wyciąga nieuchronne wnioski.

Jest też wersja, że boi się mnie, zupełnie niepotrzebnie, gdyż mi to wszystko lotto, i może nie kołczuję ani nie pouczam "w imię zasad" i wydaję się zdystansowany na żale kolegów, no ale przecież nie trzeba się mnie zaraz bać (a tę zjebkę przez tele, zabrane koledze B, dostał za niewłaściwe i w złym momencie interakcje z kolegą B, a nie za zylion bugów i dziur, i głupot w projekcie). Jak komentują ludzie obyci (ze mną) "mięczak jakiś" - ale możliwe, że to dlatego, że ludzie obyci mają 20 lat praktyki w obyciu, kolega ma dopiero kilka lat.

Ogólnie, ciąg dalszy nastąpi, a zen-wyjebanie wydaje się podstawą pracy ponowoczesnego inżyniera.





bzyk
Sun, 27 Aug 2017 21:34:26
Notka fajna, taką lubię :) Gdzie się tutaj daje lajka?
Najbardziej rozjebało mnie to o niewłaściwej wersji scady :) No bo kto noralny (integrator) nie pyta wcześniej "Jakiej wersji tutaj używacie?". Ja pracuję na UR, właśnie modernizujemy conieco, i pierwsze pytanie integratora było:Jaką konkretnie macie werscję MAPSA (to taka scada od mitsubishi), bo nie chcemy się produkować niepotrzebnie.

Boni avatar Boni
Sun, 27 Aug 2017 23:41:57
@bzyk

Tia, muszę przyznać, że ta drobna wtopka ze SCADA rozjebała wszystkich, od góry do dołu i z każdej możliwej strony. Ale to tylko parę ekranów i pop-upów, więc nie w tym leżało sedno fakapu. No dobra, częściowo leżało.

A z innej beczki, zdaje się, że systemy Rockwella są bardziej kijowe pod tym względem niż inne mi znane - nie tylko, że jak u innych, różnice na trzecim miejscu po przecinku są wielce krytyczne (że coś tam 3.1.03 nieco gryzie się z 3.1.05), ale jeszcze dokumentacja kłamie (że coś tam współpracuje z każdym 3.1.xx, tylko, że nie do końca).

Zresztą, mają inną zaskakującą dziurę w Studio, IMHO jak stąd do środka Ziemi - w "języku" SFC można zmienić nazwy kroków (albo pozmieniają się przy imporcie np.), ale "kompilator" chyba WCALE NIE WALIDUJE jawnych instrukcji skoków JSR do tych ew. nieistniejących kroków, waliduje je dopiero PLC w runtime, stając totalnie dęba, jeśli cel skoku nie istnieje... No jak żyję, takiego czegoś nie widziałem na PLC, to jest jak ominięcie walidacji skoków na poziomie roku 1985 na 8 bitowcu, "bo pszepana program mi wyskoczył poza istniejącą pamięć". Chyba, że gdzieś coś mi umknęło (ale raczej nie) - czy wspominałem, że na Allen-Bradleyach znam się raczej słabo? Bo że FactoryTalk i PlantPax pierwszy raz na oczy zobaczyłem tydzień temu, to mam nadzieję jasne i oczywiste.

rozie
Mon, 28 Aug 2017 07:21:06
Ciekawe, czy koniec końców klient będzie bardziej zadowolony, że jednak działa, czy bardziej wkurzony na Twoją firmę, że wysłali mu do wdrażania "praktykanta". ;-)

zz_top
Mon, 28 Aug 2017 13:13:58
#młody inżynier
A to widziałeś:
https://youtu.be/1aEqd4bl6Bs

Ile razy to oglądam poprawia mi nastrój.

charliebravo
Tue, 5 Sep 2017 21:21:16
@Treść notki
Taa. Mnie tylko nieodmiennie zastanawia czy ci managerowie wierzą w swoją zajebistość i "beze mnie nic się nie stanie", czy wewnętrznie mają impostor syndrome? Pytanie czy to byłby jeszcze impostor syndrome, czy to się inaczej jednak nazywa, jeśli koleś jest rzeczywiście niekompetentny.

@zz_top
Obśmialiśmy się z kilkoma kolegami po fachu.

@trochę offtop, ale nie mam gdzie zapytać
Czy Autor lub ktoś inny kojarzy porządnie wykonany programowalny modem pakietowy (GPRS lub wyżej), zasilany bateryjnie i w obudowie umożliwiającej przetrwanie w okolicach, w których bywa mokro? Tak żeby dało się podłączyć kilka czujników, może jakieś proste włącz/wyłącz i napisać samemu komunikację?

Boni avatar Boni
Sun, 10 Sep 2017 22:49:05
@charliebravo

Menageros ale i inżynierowie, są obecnie IMHO ogólnie niekompetentni, a jeśli nawet są jeszcze nieco kompetentni - to już nikt nie jest dostatecznie kompetentny, żeby ogarnąć sensowny kawałek takiego projektu, jak gorzelnia czy farma wiatrowa, itp., nie mówiąc o jego "całości". Stąd albo zajmują się własnym kącikiem i nie potrafią ogarnąć nic "obok" czy "interfejsów", nawet nie tyle technicznych, co "logicznych" (np. że jak se wymyślamy dziesiątki zaworów przekombinowanych i z dupy wyjętych, to ich sterowanie i uruchomienie MUSI być przekombinowane i z dupy, ale do kwadratu) lub ew. udają, że pracują, zajmując się pierdołami.

Np. w tym miesiącu moje okolice wygrał news, że w rzeczonej gorzelni, przy ogólnej rozbudowie i przy budowie nowej destylarni (właśnie fundamenty kończą), największe i najgorętsze dyskusje to nie są o destylatory, chłodnice, rury czy zawory, ale o numerację destylatorów, czy ma być z prawa w lewo, z góry w dupę, czy z dołu do ch... niepodobna. Bo na tym "zna się" pewnie każdy, od dyrektora po janitora, no to się wypowie, co nie?

@modem

Nic podobnego (tj. o zbiegu wszystkich podanych cech) nie spotkałem.

tyz_Aniou
Sun, 10 Sep 2017 23:33:24
@modem

Pytanie brzmi - czy to ma być jeden czy np. 500 :) Bo jak to drugie to można uderzyć do DGT albo Andry i oni coś szybko zmontują. Zasadniczo już teraz mają pudełka zdolne do wiszenia w skrzynce na słupie w mroźną, lutową noc - ale zasilanie jednak zewnętrzne. Z drugiej strony moduł zasilania jest wymienny, mają i trójfazowe i 230 i - AFAIR - 12V DC.



Boni avatar Boni
Mon, 11 Sep 2017 00:23:36
@modem

Słusznie, skala projektu ważna, nie tylko w sensie ile szt., ale też za ile od łba, no bo za jakieś 400 funtów za modem, to może bym coś gdzieś zaraz znalazł... Ale z mojego doświadczenia, w zagadnieniu postawionym jw. nie tyle problem jest w IP65 czy baterii czy "zmilitaryzowanym" zakresie temp., czy nawet w cenie, co w "żeby dało się napisać samemu komunikację". Bo przeważnie jak chce się mieć swoją komunikację, to trzeba se samemu zrobić (albo zamówić zrobienie) takiego wihajstra. Nie wiem czemu, ale półkach są albo jakieś super uniwersalne moduły, nawet już z linuxami na pokładzie, ale w wykonaniu i odporności klasy raspery pi itp. - albo ruggerized, IP65, odporne na wybuch jądrowy z 300m, itd. za to zupełnie nie-uniwersalne, z jakimiś wymyślnymi protokołami, albo własnym cudeńkiem - protokołem producenta (ostatnio - oby nie przez producenta chmury czy inne serwery "za niewielką opłatą").

cmos
Mon, 11 Sep 2017 08:58:19
@boni, numeracja destylatorów

Przecież bardzo podobny przykład był już u Parkinsona - podjęcie dwóch decyzji: o budowie reaktora jądrowego i na jaki kolor pomalować stojaki na rowery przed firmą.

Boni avatar Boni
Mon, 11 Sep 2017 09:23:32
@cmos

@Parkinson i prawo trywialności

Toteż "w tym miesiącu" ;P

tyz_Aniou
Mon, 11 Sep 2017 10:44:56
@modem

No właśnie w przypadku tych producentów jest nadzieja. Ponieważ: a) tam siedzi linux więc producent może dorzucić coś do base systemu b) RS-y w defaulcie mogą być wystawiane na wskazanym porcie/protokole w trybie "raw", wiec urządzenie nie ingeruje.

charliebravo
Mon, 11 Sep 2017 17:39:35
@ustrojstwo
No właśnie spędziłem już sporo czasu szukając po Internetach, i kiepsko. Na początek potrzeba kilka do pilota, potem być może i setki, ale to znaczy że trzeba z gotowców poskładać. I dokładnie, nawet sobie trochę takich znalazłem rugged, i z bateryjką wbudowaną, i można sobie modem wybrać jaki się chce, tylko że "dane panu wystawimy na chmurze" :/

Skończy się pewnie jakąś obudową odporną, do tego przyzwoity komputer przemysłowy, pomiary na Modbusie, sterowanie (prymitywne włącz/wyłącz jakimś modułem I/O na Modbusie), modem GPRS osobno, bateria osobno, tylko trochę się tej baterii boję bo w życiu nic nie robiłem bateryjnego. Znaczy, wiem że to trzeba zrobić "budzi się raz na dzień, stawia łącze, popycha dane i idzie spać" ale fajnie byłoby mieć choćby jakieś informacje o stanie baterii. Może znajdę jakąś z RS485. To wszystko nawet nie musi być bardzo tanie, i nie musi nawet wytrzymywać bardzo długo (pół roku przy komunikacji średnio raz dziennie), tylko żeby było porządne...

Dzięki za nazwy, pouczę się bo tych akurat nie znałem.

tyz_Aniou
Mon, 11 Sep 2017 18:50:52
@modem

No to jak trzeba mieć coś na początek a potem jest szansa na większy zakup to te firmy to właśnie to robią. Np. i jeden z Commanderów i UMAD zostały skrojone specjalnie na zamówienie (a twórcy tego drugiego modemu sugerowali, że nazwa do hołd dla autorów specyfikacji). Zresztą - popytaj, to sympatyczni ludzie a porozmawiać nie kosztuje. I żadnej chmury. :)




Licencja:
Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

mgr Sianko - Muza X (7)
Wed, 18 Oct 2017 10:31
@Boni No weź nie pogłębiaj mi kryzysu wieku...

gszczepa - Muza X (7)
Mon, 16 Oct 2017 18:41
Pamiętamy! Jestem w stanie dodać, że też mi...

Boni - Muza X (7)
Mon, 16 Oct 2017 16:34
@mgr Sianko A to już prawie 20 lat, mam...

mgr Sianko - Muza X (7)
Mon, 16 Oct 2017 08:02
Pamiętają :D

rozie - Dowcip dekady
Mon, 16 Oct 2017 07:14
JS pokrewny Javie? O czymś nie wiem? Ale mniejsza,...

charliebravo - Dama zwana
Fri, 13 Oct 2017 21:36
@"Ale jak rzadko kiedy, w zasadzie wszystko...

Boni - Dama zwana "Wzgardą"
Fri, 13 Oct 2017 14:05
@kuba_wu Co usiłuję nieudolnie powiedzieć w...

kuba_wu - Dama zwana "Wzgardą"
Fri, 13 Oct 2017 12:05
Jestem zupełnym laikiem w tych tematach, ale przy...

Boni - Dowcip dekady
Thu, 12 Oct 2017 19:50
@Salantor We dowolnych, jeśli za ich użycie...

Salantor - Dowcip dekady
Thu, 12 Oct 2017 16:52
"Skądinąd javy i pokrewnych nie używam z...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.81   BS 2012-2017