NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2025-08-26, wtorek
Tagi:  unrealpolitik     
___________________________________

Motto na dziś w kontekście tytułu: "nie warto walczyć ze śmietniskiem, bo tylko garba się dostanie".

Piszę notkę kasandryczno - wszechpolityczną głównie po to, żeby zgodnie z prehistorycznymi ideami blogowania (wiecie, "web log", dzienniczek w sieci), zapisać stan bieżący wszechśmiotu w moim bombelku oraz w mojej głowie, do podziwiania i pośmiania się za jakiś czas, za lata.

Ponieważ jw. wypociny są o stanie bąbelka, czyli wzg. bogatego Zachodu (metaforycznie, więc razem z Australią, Pd. Koreą i Japonią itp., albo może o "bogatej północy"), niekoniecznie należy rozciągać poniższe uwagi na całą planetę.

Oczywiście, wszystko poniżej to moje luźne opinie z zassania brudnego kciuka, nie będę dopisywał "moim zdaniem" 100 razy w tekście.

1. Ludzie

Nie spodziewałem się, że ogólna niekompetencja zawodowo-funkcjonalna homo niesapiens pogłębi się tak szybko i tak mocno. Tu patrzę na młodsze pokolenia inżynierów, specjalistów, naukowców. Nie żeby starsze były dużo bardziej kompetentne, ale jednak ignorancja i brak, eee, wszystkiego, w młodszych rocznikach jest powalający, i jednak z każdą dekadą jest gorzej.

BTW pomysły sprzed dekady (także moje), jak to generacja Z czy alpha będzie znacznie lepiej dopasowana do technologii, szczególnie IT, i będzie asocjacyjno-bazodanowa, można se zwinąć w pakiecik i rozważyć znaczenie słowa czopek. Są zupełnie niekumaci w tematach technologii, tylko powierzchownie wklejeni w ekrany, zupełnie jak moherowa babcia przyklejona do kontentu; tyle, że mają inne kanały, obszary, dostawców treści zapychających im synapsy. No, najmłodsze pokolenie coś też zyskało: indukowane ADHD, dodatkowe trudności z nawiązywaniem stosunków w realnym świecie, problemy związane z "identity shoping" (skoro możesz być każdym, to czemu jesteś nieszczęśliwy / przegrywem / masaj?), itd.

W ogóle to jest jedno z większych kłamstw założycielskich obecnego Zachodu, od czasów "naszych" (gen X) po teraz - że jest MOŻLIWE, że przy takich a takich metodach wychowania i edukacji (szczególnie wczesno-dzięcięcej) ludzie będą jednocześnie szczęśliwsi, a nie będą hedonistycznymi zombie z tysiącem problemów mentalnych, okazyjnie posypanych odpowiednio dobranymi prochami. Aha, akurat.

A propos młodzieży: mli-mli (tzn. ochrona życia i zdrowia do absurdu, pozorne zero przemocy, itd.) idzie swoim tempem, tego akurat się spodziewałem i zero zdziwień, ten trend na Zachodzie ma ze sto lat. Jedyne co mnie interesuje, to czy i kiedy się wykopyrtnie - czy razem z ekonomią, czy razem z socjologią, czy raczej z demografią, itd. No bo jednak młody dorosły z Zachodu/Japonii, który boi się używać noża kuchennego, więc używa nożyczek w kuchni, w dłuższej perspektywie społ-polit raczej przegra z Afganem, który wychowuje swoje dzieci "kupię im owieczkę albo dwie, będą się nimi opiekować i karmić, a potem pomogą mi je oprawić i zrobimy przyjęcie, niech wiedzą skąd bierze się jagnięcina". Dla ustalenia uwagi obydwaj mogą mieszkać przez ścianę w jakimś UK czy Szkocji. A na końcu niekoniecznie będzie jakiś terminator czy służby, żeby tego mli-mli z nożyczkami bronić przed tym Afganem (wrócimy do tego).

Erozja świata przez virtue signalling, udawaną empatię (kiedyś zwaną hipokryzją) i podwójne standardy, szczególnie w wersji "trickle down", od celebrytanów i celebrytanek upper middle class w stronę zahipnotyzowanych mediami pana Stefana i pani Latify, chyba dochodzi do oporu. Bo trudno przekroczyć poziomy dna racjonalności czy logiki, o etyce nie mówiąc, jaki zauważam w dyskursie virtual signalling, nie ważne z prawa czy z lewa, tematy są różne, ale metody i problem ten sam. Nie żeby to coś nowego, około 15 lat temu na dobre się zaczęło, te wspierania biednych z Łodzi nad sojową latte i ipadem, czy obrona praw kobiet w Iranie przez żądania parytetów dla bogatych pań w Warszawie, czy że dowolny żołnierz-psychopata czy niekompetentny policjant to godny szacunku weteran z dziada pradziada; ale wykonaliśmy parę dużych kroków w tym kierunku.

Bo też około 15 lat temu małpy naczelne powszechnie odkryły w internecie to, co niszowo odkrywano gdzieś tam w późnych '90 (np. my w kontekście fandomu fantastyki) - że nie jesteś sam, że takich pierdolnietych płaskoziemców, proepidemików, komunistów, faszystów, fanów SF, fundziaków czy kiboli, jest tłum, tylko że za wirtualnym rogiem. Nawet jeśli stanowisz 0.2% społeczeństwa i twoje problemy są twoje. A że nie ma nic lepszego dla biznesu i marketingu, niż fermentacja, wynalazcy i korposy zaraz dostarczyły tuby wszelkim ułamkom procenta, żeby mogły umiarkowanie wk...wiać 80% społeczeństwa (przypominam, na fejsach, twiterach, instagramach nie jesteście mrówkami, a tym bardziej klientami - jesteście drożdżami w kadzi piwowara, który próbuje jakoś podeprzeć kłamstwa serwowane właściwym klientom, tj. reklamodawcom).

Że z tego powyżej ulęgły się wahadłowe zmiany światopoglądów, prawa, nieszczęść, obserwowane na Zachodzie, to jasne, ale cóż, widocznie nie ma na to rady. Bo przecież nikt nie wyłączy tub internetowych, gdzieś ktoś planuje nowe modne kolory i kształty virtue signalling i hipokryzji na Boże Narodzenie 2025.

Drobiazg na skrzyżowaniu mediów, tzw. AI i ludzi: nie myślałem, że już po dwu-trzech latach debile będą "argumentować" w dyskusjach sieciowych "z groka" czy "z chatGPT"; jak kiedyś "z przypadkowej strony WWW" albo nawet "z wikipedii"; spodziewałem się dekady. Zawsze nie doceniam tempa galopującej głupoty.

Inny zupełny drobiazg: nie myślałem, że doczekam, że debile wierzą w rzeczy jak "film 4K na youtubie", czy "master nagranie na youtubie, SAC SRAC MAC, sprawdź swój sprzęt audiofilski", czy w podobie. To oczywiście drobiazg w temacie niekumactwa jw. punkty, ale jednak łał oraz te rzeczy miewają miliony odsłon...

Na wszelkie zjawiska związane z mediami, socialmediami, w ogóle większością internetu, w ostatniej dekadzie rzuciła cień inflacja (ta prawdziwa), potem nadprodukcja chłamu (GarbAge!), więc potem nad-reprezentacja reklamy i marketingu. Które nie nadążają przepalać wagonów kasy, żeby desperacko próbować sprzedać coraz biedniejszym ludziom coraz większe ilości coraz gorszego badziewia (bo nie wiem, czy mamy klasyczną recesję, ale post-klasyczną nadprodukcję badziewia mamy na pewno), w nadziei na zarobienie pociągów z kasą. Bo czego jak czego, ale kasy przybyło, profit!1!

Może kiedyś historycy, jeśli będą jacyś, ustalą ten moment - cezurę, kiedy marketing zaorał nie to, że media papierowo-klasyczne, ale także model jak Amazona (hint - ostatnio Amazon zarabia więcej na reklamach i marketingu, niż na całym handlu...) czy jak Googla itp. (hint - dlaczego wasze wyszukiwarki w sieci w ostatnich latach zgłupiały, w granicy - przestały działać). Ale wiedza czy historiozofia jakoś nie pomaga na próby przeżycia w tym systemie, z tą siecią.

3. Polityka

Kłamstwa waszyngtońskie czy londyńskie czy brukselskie o demokracjach i kapitalizmach z ludzką twarzą właśnie padają w proch i pył, ale nie przeszkadza to oczywiście nadal wierzyć w nie maluczkim, z naturalnego socjologicznego rozpędu.

Wszędzie tam gdzie od lat rządzą zblatowane oligarchie, czyli praktycznie wszędzie od Moskwy po Waszyngton (może poza jakimiś drobnymi niszami, podpowiedzcie jakieś...), elity władzy, po dekadzie przyglądania się osiągnięciom chińskim itp. i po doświadczeniu pandemii, praktycznie zrzuciły maski i mają w dupie tzw. narody - to są proste konsekwencje realizacji społeczeństwa 80/20, albo i 90/10. Wszyscy "na górze" sięgają po narzędzia autorytarne, czy już nawet totalitarne, bez większego problemu czy rozterek, przecież zawsze znajdzie się dobry pretekst do tego i może nawet sami w ten pretekst uwierzą, a gwiazda przewodnia "waadza!" zawsze im zaświeci.

Pod pretekstem bezpieczeństwa, potanienia, czegokolwiek, waadza robi rzeczy, które dyskutowano jeszcze ze 20 lat temu jako dystopie SF i "może, kiedyś, ale". Np. jeszcze rok temu nie uwierzyłbym, że Polska w międzyczasie, po cichutku, stała się dystopią bezgotówkową - na początku roku okazało (mi) się, że urzędy gmin nie mają kas, nie przyjmują opłat czy "długów" w banknotach Narodowego Banku Polskiego, tylko karta albo przelew. Indagowane, przyznały, że jest tu pewien problem i starszym ludziom - petentom czasem inni petenci pomagają, przy pomocy wpłatomatu za rogiem... BTW polski Urząd Skarbowy działa podobnie, ale nie raczy odpowiadać na indagacje w sprawie wyłącznie bezgotówkowego stosunku państwa i obywatela, odpowiada w wolnym tłumaczeniu: "nie bo nie i wypierdalaj".

W innych krajach jest dość podobnie. Też nikt w nich nie pytał obywateli o zdanie w temacie, bo nowe generacje waadzy nauczyły się już, że ciekawe rzeczy wprowadza się nie: głosowaniem czy decyzją, ale zaniechaniem i likwidacją niepożądanych (przez waadzę) opcji.

Skądinąd, czasem jest wrażenie, że ktoś tam pilnie czytał "Eden" Lema, a może jakieś podręczniki stalinowskiej czy chińskiej teorii władzy - utajnianie działań "demokratycznej" władzy czy danych, które było dziwne jeszcze w okolicach protestów ACTA, albo zbywane, że tak to tylko w Brazyliach czy innych dyktaturach, obecnie jest w zasadzie standardem. I rozciąga się już nie tylko na tajne umowy, tajne klauzule, tajne projekty prawa, ale także na pozornie prozaiczne dane i statystyki, zbierane za pieniądze podatników. "Panie Areczku, te prawdziwe dane są dla rządu i jego ekspertów, dla pana są cycki w internecie, teorie spiskowe i legalna marujhujana".

Społeczeństwa zmanipulowane nowymi generacjami upowszechnionej / udoskonalonej propagandy nie mają wiele do gadania, ale ważniejsze, że jw. w 80/20 nie mają NIC DO DZIAŁANIA. Choćby 80% prekariatu zjadło bogaczy czy polityków, w miejsce zjedzonych wejdą drugie rzędy oligarchów ekonomii i polityki, i oby nie miały się do poprzedników jak Trump do Obamy.

O wolności słowa czy o prywatności, w powyższych kontekstach, nie mam ochoty zużywać klawiszy.

Wojna na Ukrainie - moje zdanie jest, że Rosja właśnie pada na ryj (uderzenia na rafinerie i infrastrukturę Rosji, rozbicie ataku koło Pokrowska), wyczerpała zasoby i jest na krawędzi zapaści albo przewrotu. Stąd car zgodził się na rozmowy (ostatnio spotkanie z Agolfem Twittlerem na Alasce), pewnie żeby spróbować jakoś z tego wszystkiego wyjść z twarzą. Ale jak uczy historia, pomysły cara i jego kliki na wyjście z twarzą są zawsze odklejone od rzeczywistości, zupełnie jak poprzednie pomysły na wojny czy inne najazdy, więc bez różnicy i wątpię, czy coś z tego będzie; olbrzym na glinianych nogach tak czy owak jest bliski upadku. Ale w jakim stanie wyjdzie z tego Ukraina i czy jej ten upadek nie przygniecie śmiertelnie, nie podejmuję się zgadnąć.

Trumpy itp. - problemem nie jest Trump, z jego demencją i parciem narcyza - debila na szkło, bo tak czy owak przepadnie, zdechnie, za rok, dwa, pięć. Pewnym problemem jest oczywiście, że on, czy podobni dziadersi na szczytach polityki, demontują razem z tech bros i oligarchami resztki demokracji i państwa prawa, tu w wersji USA. Ale że to i tak resztki i chyba skazane na zagładę, to dla mnie ten mniejszy problem. Trochę większy problem, że faszyzują i brunatne diabełki wyłażą zza kołnierzy tych wszystkich wyluzowanych t-shirtów elonów czy zukierów. A pół świata lubi małpować małpy z USA.

Ale największy problem, że już nie ma dla nich LEPSZEJ alternatywy. To znaczy, jeszcze w okolicach początków Obamy potrafiłem wyprzeć, że demokraci, hippisujące luzaki, swoi lewicowcy to takie same oligarchiczne kurwie, jak republikanie i faszyzujące oligarchie prawej strony; wyprzeć, że "wszystko" zaczęło się nie od 11 września 2001 i kłamstw Busha czy Blaira, ale od zblatowania Clintona z lobbystami, i jego kłamstw, i zakrywania jego zassanego siura wojną w Kosowie oraz matko bosko Hilarosko, w późnych '90. W 2025, po Obamie i Bidenie, i poziomie Kamali itd. itp. po prostu nie wierzę, że jest tam ktokolwiek lepszy i płycej siedzący w kieszeni oligarchów, niż Trump i spółka.

Podobnie, w odpowiednich skalach, dzieje się w większości państw tzw. Zachodu.

4. Inżynieria

Tematem dnia są oczywiście pierodlety związane z tzw. AI. Wszyscy właśnie pociskają hype i naciskają na, żeby przypadkiem nie zostać w tyle w wyścigu o koronę największej najgłupszej papugi, więc spodziewajcie się, że cena prądu wam wzrośnie.

Aktualna deregulacja pewnie za jakiś czas odwinie się w regulację, bo już ludzie zabijają się poradami jakichś chatbotów, więc może ktoś coś nieco przystopuje, ale pewnie jak zwykle będzie o dwa kroki za "nieomylnymi" tech bros, którzy robią co chcą, bo mogą, oraz bo koniecznie muszą zarobić kolejne miliardy dolków.

Oczywiście, są pola gdzie AI nie jest "tzw." i tylko prawnuczką po blenderze ze śmietnika internetowego i Elizy - w niektórych zastosowaniach z rozpoznawaniem wzorców, naukowych, bazodanowych, nowsze AI bywa cenne i dostarcza.

Pewnie też ktoś gdzieś tam dłubie AIG, jeśli ma za co, a to ryzykowne. Ale "kto bogatemu zabroni!", no niby kto?

Ogólnie, hype technologiczny jest religią świata tego, nie ważne jaki, autopilotujące samochody (jakoś na dniach Tesla dostała nieprawomocny wyrok za oszukiwanie i niedbalstwa w temacie, IIRC 240M$), kwantowe komputery, genialne ejaje, drukarki trzy-de, czy jakie tam jeszcze zmyślenie tech bros dostanie odpowiednie wsparcie marketingu i mavenów, a małpy naczelne polubią, pożądają, kupią. Może pobawią się rozwiązaniem i wyrzucą je, może pozabija je to, czy ich środowisko, hu kers. Widocznie zawsze będą jakieś czteroetylki, czy azbesty, czy mikroplastiki, czy wirusy czy geny które wyrwały się spod kontroli, itp.

Wszystko to ma małe REALNE znaczenie w porównaniu z prozaiczną, nudną, wręcz niepojętą dla zdebilałych w dobrobycie rzesz ludzi, nauką i techniką. Ale naukowo-techniczne serce i rozum ludzkości już praktycznie nie mieszka na Zachodzie, bo Zachód nie potrafi zbudować nowej fregaty czy śmigłowca, nie mówiąc o czymś naprawdę nowymi a przy tym powszechnym, a nie prototypie, więc ja nie o tym.

5. Katastrofizm

Katastrofa klimatyczna jest już gwarantowana, więc możemy se w dupę wsadzić wszelkie ostrzeżenia, przeciwdziałania, itp. Cała otoczka i działania, od papierowych słomek po deputaty CO2 to już tylko skok na kasę podatników i makijaż trupa.

Katastrofa demograficzna Zachodu też już jest gwarantowana, narody z dzietnością rzędu 1.3, nie mówiąc o tych około czy poniżej 1, po prostu wymrą, rozpuszczą się w obcych kulturach. No ale to będzie nieco wolniej niż klimatyczna, więc może wymrą w komforcie automatyzacji, za wysokimi murami bronionymi przez wierne terminatory, a nie w wojnach domowych i rzeziach etniczno-religijnych. Ale trudno powiedzieć czy terminatory będą miały prąd w gniazdku, i czy Chińczycy sprzedadzą Zachodowi baterie do nich, a Hindusi stal i cement na wysokie mury.

W innych kulturach troszkę spodziewam się rozwiązań dystopijnych możliwych technicznie IIRC gdzieś tak od 20 lat, ale kulturowo niemożliwych na Zachodzie, czyli np. seryjnego produkowania właściwych obywateli w sztucznych macicach (tę wizję miałem już dawno, stąd jest w "Kwestii ceny"). Trudno powiedzieć, czy kiedy "duża" Azja zejdzie do poziomu dzietności 1 i będzie się przyglądać wymierającej EU czy Japonii, nie przekona się raz-dwa do fabryk produkujących ludzi, zamiast importowania ludzi z Afryki (wtedy już naprawdę katastrofalnie przeludnionej).

Katastrofa genetyczna - trudno powiedzieć, jeszcze chwila, jeszcze moment, GATTACA za rogiem od lat, ale jakby coraz bliżej. Także w kontekście akapitu powyżej. Albo ubezpieczeń. Albo mody. Albo postawienia coraz bardziej cennych bo nielicznych dzieciaczków jeszcze nieco wyżej na piedestałach domu wariatów, i żeby te dzieciaczki były zdrowsze i lepsze.

6. Konkluzja

W bardzo głębokim sednie niewiele się zmieniło, bo przecież ludzie są tak samo chciwi (nie tylko kasy), nieracjonalni, socjopaci i psychopaci pchają się do władzy, empatii zawsze za mało na świecie, itd. jak przez millenia.

Ale również jak zwykle - byt kształtuje świadomość, ludzie zmieniają się bardzo szybko pod wypływem technologii, propagandy, komunikacji.

A dorobiliśmy się przepotężnej technologii, propagandy, komunikacji, stąd wszelkie kulturowe hamulce wielostronnej chciwości, nieracjonalności i anty-empatii trzeszczą i puszczają od paru dekad.

Ale z zupełnie tych samych powodów jw. zawsze istnieje nadzieja, że na pobojowisku po upadku bogatego Zachodu wyniknie coś nieco lepszego, niż poprzednie epoki, czy obecny trup, który jeszcze się rusza.





zz_top
Wed, 27 Aug 2025 09:53:19
Ogólnie należałoby tą notkę skomentować bon-motem przypisywanym Konfucjuszowi: "Jeśli gwałt jest naprawdę nieunikniony, połóż się wygodnie i postaraj dobrze się bawić."

Co do wątku wojny w Ukrainie to mam wrażenie, że się mylisz. Ale to wymagałoby sążnistych wywodów okraszonych olbrzymimi ilościami "IMHO" co drugie zdanie... Raczej nie dowiemy się na pewno "o co komu chodziło" przy okazji tej wojny i możemy się w związku z tym możemy się nie dogadać kto tu wygrywem a kto przegrywem...

Boni avatar Boni
Wed, 27 Aug 2025 11:07:53
@zz_top

@połóż się wygodnie

No istnieją pewne powody dla których mieszkamy na biednej i taniej wyspie na krańcu EU, gdzie dzisiaj jest 27 stopni i słonecznie, a nie na tej biednej i drogiej, po drugiej stronie, gdzie dziś 15 i pada... ;P

@wojna na Ukrainie

Nie krępuj się, widziałem już bardzo dziwne teorie dotyczące tej IMHO dość trywialnej wojny, może wytrzymam skróconą wersję twojej. Moją można w paru zdaniach ująć: cara Putina, szukającego jakiegoś pomnika na starość, najlepiej Wszechruskiego, oligarchowie, głównie ci od węgla i przemysłu ciężkiego, namówili na Ukrainę; że słaba, podzielona, padnie od jednego kopa i za tydzień będzie defilada zwycięstwa i marionetkowy rząd, profit i pomnik na wieki dla Putina. Oczywiście większy i lepszy niż powrót do macierzy jakiejś Białorusi, Kaukazów czy innych Kazachstanów. Ale jak zwykle carat oszukiwany przez yesmenów przecenił własne siły i armie, i nie docenił Ukrainy i możliwości wsparcia Zachodu, oraz jak zwykle poszedł w zaparte, więc wykrwawił Rosję militarnie, demograficznie, logistycznie, ekonomicznie, itd. I tyle. A że mi się wydaje, że obecnie jest tam ekwiwalent 1 grudnia 1916, no to może mi się wydaje, może brak Rasputina i Lenina bardzo wiele zmienia, może historia rosyjskich niewolników nie toczy się kołem aż tak. Zobaczymy.

BTW około 2013 kiedy jasne było, że Putin wydał kolosalny nafto-szmal na zbrojenia itp. i musi tego gdzieś użyć (co było podpunktem do "żegnaj Polsko"), stawiałem raczej, że zacznie od pokojowego przyłączenia Białorusi, a nie że za chwilę będzie Donbas pełen "zielonych ludzików". To tyle na temat trafności mojej łże-futurologii.


igor
Wed, 27 Aug 2025 11:20:00
Trochę optymizmu (chociaż nie jest łatwo, bo głównie się zgadzam):
- Mli-mli: nie wszędzie jest tak samo. Są kraje, gdzie ludzie np. masowo uprawiają zaawansowaną turystykę, niebezpieczne sporty itp. i gdzie dzieci uczy się posługiwania narzędziami. Co nie przeszkadza im dbać o bezpieczeństwo w sensowny sposób. UK, gdzie teraz siedzę, do nich nie należy, tu akurat jest BHP posunięte do absurdu (i od razu widać, że to dupochron).
- Podatność na AI: patrząc po moim bąbelku, to głównie ludzie starsi ode mnie udostępniają bzdury. Młodsi rozpoznają i raczej nabijają się z boomerów (nie, żeby nie byli podatni na klasyczną dezinformację typu dziel i rządź).
- Polityka: no nie, czasem jest lepsza alternatywa. Ogólnie, wybór jest między nudnym kandydatem który nic nie zrobi, a wyrazistym który będzie aktywnie psuć. I wynik jest 51% do 49% w jedną albo drugą stronę, po czym albo ogłaszamy upadek cywilizacji, albo że demokracja się obroniła i ludzie się odwrócili od populistów. W szczególe, nie mam wiele nadziei dla Polski i UK, w USA być może będzie lepiej po tym, jak się zrobi gorzej, w Europie jest pół na pół. Może Rosji zabraknie dewiz na farmy trolli (dalej zostaną bigtechy i Chiny, ale zawsze to o jednego psuja mniej).
- Konkluzja: może ponumerujemy katastrofy, będzie łatwiej dyskutować? Zresztą, tak czy owak 22.

Codiac
Wed, 27 Aug 2025 11:40:11
Zaprawdę piszesz pan rzeczy słuszne (chociaż nie zbawienne) i porządnie przemyślane. Aż człowiek się zastanawia, czy ma w ogóle coś do dodania. No ale że taka notka bez komentarzy wygląda jakby nikt jej nie czytał, to coś tam sobie poplumkam.

Na początek uwaga formalna: Albo wcięło jeden rozdział, albo numeracja się posypała. Bo jest 1) Ludzie i potem od razu 3) Polityka. Jest też możliwe, że ja jestem ślepy, ale nie wydaje mi się by to miało być 2% Społeczeństwa :)

Zanim dam coś od siebie, tak zwany disclaimer - zgadzam się z tym co piszesz w całej rozciągłości, ewentualnie na niektóre rzeczy jestem za cienki, żeby je samodzielnie roztrząsać.
To na czym się znam i gdzie mogę coś napisać:

1) Umiejętności techniczne młodszych pokoleń - daleki jestem od tego memowego "słabi ludzie tworzą złe czasy, złe czasy tworzą twardych ludzi, etc.", ale jest coś w tym, że gdy ludziom wszystko przychodzi łatwo i bez trudu, to się rozleniwiają. Oczywiście rozwiązaniem nie jest utrudnianie i tworzenie ciężkiego środowiska, nawet jeśli Diuna nas przekonuje inaczej, bo wtedy mamy z kolei sytuację taką, że słabsi nie przeżywają. Wydaje mi się, że odpowiedzią jest to, żeby dawać ludziom szansę na rozwijanie swoich zainteresowań i ułatwiać to, czym nie chcą/nie lubią się zajmować, ale w dziedzinach które są "ich" jednak dawać pewne przeszkody do pokonania.
I tutaj jest pies pogrzebany jeśli chodzi o technikę. Od lat zdążamy w kierunku coraz prostszych systemów, gdzie użytkownik ma tylko kliknąć i czarna skrzynka zrobi wszystko za niego. Co ma sens dla zwykłego użytkownika, ale zmniejsza możliwość uczenia się technikaliów. My jednak musieliśmy ogarniać jak działa pamięć, jej przydzielanie, wskaźniki, swapy. Uczyliśmy się na bieżąco bo było nam to potrzebne. Teraz nie tylko przeciętna osoba nie będzie się uczyć takich rzeczy, ale nawet zainteresowani mają gorzej, bo systemy aktywnie to utrudniają. No, chyba że ktoś sobie wyszuka specjalnie jakąś dystrybucję linuksa właśnie po to, ale to już trzeba wiedzieć że coś takiego istnieje.
A pewnie będzie jeszcze gorzej, bo najmłodsze pokolenia w ogóle idą full w telefony.

2) Erozja świata
Załatwi nas kapitalizm, a internet mający nam pomagać, tylko to przyspieszy. Albowiem dzięki niemu staliśmy się globalną wioską, ale z różnych powodów zapatrzoną w znacznej mierze (albo w inny sposób będącą pod wpływem) USA. A jak to dzisiaj przeczytałem (i co mi samemu chodziło po głowie od jakiegoś czasu) "Wydaje się, że wszystko w USA istnieje po to, aby przynosić komuś zysk: twoje zdrowie (a raczej twoja choroba), twoja bieda, twoja edukacja itp."
Dlatego ten ich model zysków wszędzie i z każdego najmniejszego drobiazgu, oraz to co w związku z tym wymyślają, jak np. gig economy, rozlewa się na świat z prędkością światłowodów. I w rezultacie produkujemy chłam, więcej chłamu, jeszcze wincyj! byle tylko go komuś wcisnąć, byle pieniądz zmienił właściciela, byle elity jeszcze bardziej się wzbogaciły, a ty, maluczki, miał wrażenie, że jeszcze chwila, moment i też do nich możesz dołączyć!
Byłem fanem internetu i - chyba jak wszyscy - wierzyłem, że przyniesie dobra. A teraz widzę, jak bardzo pozwala szerzyć dezinformację i kulturowy "fast food". Ale ucieczki od tego nie ma - pojedynczy ludzie mogą wyjechać w Bieszczady i się odciąć, ale całe społeczeństwa i narody nie dadzą rady.
Podejrzewam też, że ludzie ciągnący największą kasę wiedzą, że katastrofa klimatyczna jest nieunikniona (albo wypierają), ale skoro ich życie jeszcze zdąży upłynąć nim to nadejdzie na dobre, to tu i teraz można jeszcze więcej chłamu ludziom wcisnąć, jeszcze więcej zarobić. Na poprawę i tak już jest za późno. Takie "ride the wave", ciągniemy to zanim się wszystko załamie.

3) AI - nie kwestionując przydatności prawdziwego AI w tych dziedzinach, w których ma to sens (medycyna, astrofizyka, etc.) czy poszukiwań porządnego AI dla innych, jestem przerażony i zmęczony banieczką jaka się wytworzyła. Wkurza mnie, że szef szefa mojego szefa piejąc nad AI każe nam się uczyć co nasza firma ma i jak z tego korzystać, bo musi uzasadnić wydatki. Czekam, aż coś spektakularnie pierdolnie z tego powodu - a jestem przekonany, że pierdolnie, bo ludzie ignorują zagrożenia, ostrzeżenia a nawet dowody na to, że współczesne AI/LLM różne rzeczy robią źle (nawet jeśli inne robią dobrze, to trzeba umieć je odróżnić).
I nie pomaga to, że pracuję dla olbrzymiego korpo, które w AI ładuje grube miliony, więc jak pierdolnie to mogę stracić pracę. Nie dlatego, że AI mnie zastąpi, tylko dlatego, że firma będzie ciąć koszty ostro i się ratować.

Zastanawia mnie tylko i w tym upatruję pewnej nadziei, że przecież ludzie potrafili się w historii zachowywać empatycznie, współpracować bo to przynosiło większe zyski wszystkim niż egoizm, czy w ogóle stawiać bardziej na dobro wspólnoty a nie indywidualnych jednostek (co niesie swoje zagrożenia, oczywiście). I może ta sinusoida jeszcze się odwróci i przyniesie trochę dobra (ale z drugiej strony potem znowu spadnie, taka funkcja).

W ogóle od jakiegoś czasu myślę, że te wszelkie podziały w odwiecznej walco dobra ze złem, to nie tyle lecą klasowo, narodowo czy jeszcze inaczej jak to bywa przedstawiane, tylko między solidarystami a egoistami, inkluzywistami a ekskluzywistami. Między tymi, którzy gotowi są dzielić się tym co mają z innymi, żeby wszystkim żyło się nieźle, niż ludźmi (albo całymi społeczeństwami pełnymi ludzi) maksymalizującymi własny zysk kosztem innych. A niestety żyjemy w czasach i pod wpływem ludzi robiących to drugie, co na pozór wydaje się bardzo atrakcyjne, o ile człowiek trafi do tego 20 z 80/20 (albo w ogóle do 1 z 99/1, bo to do takiego modelu coraz bardziej zmierzamy, mam wrażenie). Tylko z założenia większość nas trafi do tego drugiego przedziału.


Boni avatar Boni
Wed, 27 Aug 2025 12:00:04
@igor

@kraje o mniejszym mli-mli niż inne

Ale kraje Zachodu? które to, twoim zdaniem?

@podatność na AI

Nie idzie tylko o powtarzanie bzdur AI w kierunku marketingu/propagandy, idzie np. o to, że przy problemach automatyki przemysłowej i na poziomie blisko managementu EMEA młodsi ludzie mi odpisują na emaile przy pomocy chatbotów i wydaje im się, że coś wnoszą w temacie, albo że za TAKĄ ich pracę należą się TAKIE wypłaty. Idzie o narzędzia pracy, o wiedzę i przekazywanie wiedzy, o produktywność prawdziwą vs. udawanie produktywności. Z tego że młodzi są bardziej krytyczni do AI-fake obrazków czy newsów niż babcia moherowa, nie wynika, że kiedy spróbujesz im wytłumaczyć, że za fake-pracę AI będa niebawem dostawać fake-pieniądze, albo pójdą na bruk, nie odpowiedzą "gen. Z stare" i "ok, boomer".

@polityka

Farmy trolli tanieją. A jeśli WSZYSCY istotni kandydaci są zblatowani z oligarchią wszystkich smaków, to możemy jak w starym kawale krzyczeć z radością "kiła! kiłeczka! kiłunia!" bo alternatywą był HIV, ale nie zmieni to faktu, że tak czy owak zdemontują ustrój w kierunku autorytarnym, kwestia tempa no i dobrze, że nie w kierunku totalitarnym! tylko kiłeczka!

@22

Taa, miałem zakończyć notkę tym akcentem z "Kongresu futurologicznego", ale jednak wolałem pozytywniejsze zakończenie, niezupełnie 22, bo przecież razem z bogatym Zachodem cały świat się nie skończy. Może.

Boni avatar Boni
Wed, 27 Aug 2025 13:22:35
@Codiac

@technika (nie) dla idiotów

Ale nie idzie o to, że najlepsza automatyka to ful-automatyka, bo to ja lansuję od lat ;) Idzie o to, że w bardzo poważnym przemyśle klienci miotają się między "tak, full-auto, najlepszy system to start/stop i jakieś raporty" a "ale to jest stara fabryka, wszystko się sypie, muszą być wszędzie tryby "ręczne" i "maintenance" itd." i nie dociera, że są to podejścia bardzo trudno i BARDZO kosztownie uzgadnialne, na raz. I to BYWAŁO dekadę temu, teraz jest standardem. A w kontekście inżynierii i "młodzieży": powyższe już przeszło z poziomu projektantów i operatów przemysłu, na mój poziom, tj. inżynierów i IT robiącego ten przemysł dla operatorów.

@erozja, kapitalizm, chciwość jako religia USA

No miałem o tym notki, nie czuję potrzeby ponownego wypisywania literek o kłamstwie założycielskim American Dream, o imperializmach, o drapieżnych kapitalizmach, pod tagiem "unrealpolitik" jest tego sporo.

Co do ogólnie rozumianego kapitalizmu, moje zdanie jest, że doskonale wypełnia potrzeby małp "z sawanna" w aspekcie ekonomicznym; a że jest to bardzo ważny aspekt, bo kto nie ma co jeść, ten nie żyje, kapitalizm ma i będzie miał się dobrze; dopóki będzie istniało cokolwiek krytycznego i pożądanego przez innych, co można zatrzymać dla siebie, ograniczyć dostęp, wydzielać, handlować, odziedziczyć, itd. IMHO kawał historii za ostatnie 500 lat powiedzmy to były próby, mniej czy bardziej udane: jak ograniczyć kapitalistów, dowolnymi metodami, żeby nie ukradli reszcie świata - całego świata. Ale gdzieś tak od czasów durnej Alisy Zinowiewnej Rosenbaum, zwanej Ayn Rand, i kółeczka jej wyznawców, elity zyskały nowe narzędzia walki religijnej o wolność i niezależność, głównie elit, od kogokolwiek i czegokolwiek.

Ale na głębszym poziomie i w kontekście końca twojego komcia (że walka klas, że indywidualiści a kolektywiści, itp.) to jednak zawsze trzymam się tezy, że popękanie hamulców kapitalizmu, czy upowszechnienie się filozofololo jak Rand, itp. wynika ze społeczeństwa 80/20 i/czyli z kolosalnego zwiększenia wydajności pracy. Stąd, powiedzmy, duża część całego chaosu za ostatnie dekady to próby utrzymania nadbudowy normalnego kapitalizmu, struktur własności, władzy i demokracji, z poprzedniej epoki demografii, środków pracy, itp. w nowych warunkach społeczno-ekonomicznych.

Tylko że pytanie brzmi, czy na pewno to nadal "próby" i okres przejściowy, czy to już nowa tradycja i nowy ustrój. A może jednak tylko gówniany okres przejściowy, jak przejście z feudalizmu do nowożytnego kapitalizmu, też trwało dłuższą chwilę i było chaotyczne w cholerę, i nawet przyczyny były trochę podobne (wydajność pracy w rewolucji przemysłowej, zmiany demografii, itd).

BTW przecież elity sobie poradzą, nawet jak już będzie klimatyczna apokalipsa. Madmaxów nie oglądałeś? ;P

@elemelki AI

No są pewne nadzieje, że wahadło się bujnie z powrotem. Np. ostatnio przypadkiem zauważyłem w spamie z linkedina, że były kolega z pracy, automatyk z Irlandii (który pierwszy w moim bąbelku piał z zachwytu nad chatGPT i pokazywał zdumiewające przykłady, że chatboty "znają" niszowe języki skryptowe dla SCADA, bodaj w początku 2023) napisał komuś komcia w deseń, że choćby przyszło tysiąc atletów i każdy miałby tysiąc chatbotów, to na końcu przed klientem i prawem będzie odpowiadał jakiś inżynier, a nie chatbot czy OpenAI, i żeby nie zapominać o tym. Może zyskał obycie po jakimś bolesnym doświadczeniu własnym, może odzyskał trochę RiGCzu sam z siebie, nie wiem.

igor
Wed, 27 Aug 2025 13:56:37
@mli-mli

Skandynawia - bo z jednej strony państwo opiekuńcze, a z drugiej "a teraz idziemy na narty biegowe przy -20, a po drodze zrobimy obiad na ognisku". Południe Europy - bo tam do końca nie weszło. A w Polsce soft betryzacji jest moim zdaniem za mało, a nie za wiele. Zacznę się przejmować, że społeczeństwo jest za miękkie, jak przestanę widzieć hulajnogi jadące 60 km/h i czytać o tym, że znowu komuś maszyna urwała rękę albo że kierowcy jeżdzą naście godzin dziennie na energetykach.

@AI

Zapewne mój bąbelek towarzyski jest nietypowy, ale bezkrytyczne zachwyty widzę tylko u kilku osób. W firmie programiści korzystają z Copilota żeby szybciej pisać kod, ale sprawdzają co wyhalucynował i nikt nie uważa, że można ich zastąpić. W sumie nie wiem co robią ludzie jeszcze młodsi, bo kontakt mam z ludźmi co najmniej po studiach.

@zblatowanie polityków z biznesem
Nie powiedziałbym, że inni kandydaci (powiedzmy, Demokraci czy nawet nietrumpowi Republikanie jeśli trzymać się USA) dążyli w kierunku autorytaryzmu. Mieli swoją dysfunkcyjną demokrację (polecam Podcast Amerykański), obrotowe drzwi między rządem a biznesem. Tamtym korporacjom wystarczały rządowe kontrakty i jakiś umiarkowany lobbing by przypadkiem ktoś za bardzo nie opodatkował, a nie wpływ na światową politykę na wielką skalę. Więc ja bym wolał wrócić do tego co było wcześniej, Partii Umiarkowanej Korupcji W Granicach Prawa. Nie mówię, że to było słuszne, ale że tylko w 1% tak szkodliwe jak to co mamy teraz.

Codiac
Wed, 27 Aug 2025 14:00:25
@Technika
O automatyzacji w przemyśle to ja w ogóle nie piszę, bo się na tym nie znam. A co znam to od ciebie :)
Ale co do młodzieży to mechanizm jest moim zdaniem stosunkowo prosty - my żeby w ogóle wejść ogarniać komputery musieliśmy nauczyć się rzeczy, które teraz są uznawane za zaawansowaną wiedzę, bo jest ona potrzebna tylko zawodowcom. Pula osób mających wiedzę obecnego zawodowca w bardzo młodym wieku była spora, z niej można było wybierać najlepszych i obiecujących.
To trochę jak z pilotowaniem. Lem sobie jeszcze wyobrażał, że dobry pilot pojazdu kosmicznego będzie świetnym matematykiem, dlatego tak podziwiano u Boersta to, że liczył równie szybko co maszyna. Armstrong był świetnym praktykiem. Współczesny pilot może matematyką już się tak nie przejmować, maszyny zrobią to za niego, a gdy damy ludziom latające pojazdy autonomiczne (tak, wiem, nie tak zaraz ten ambaras), to w ogóle każdy będzie mógł wsiąść i lecieć. Ale wtedy nowego Armstronga będziemy szukać wśród tych, którzy specjalnie będą się przestawiać na manual żeby mieć poczucie kontroli. A ich będzie niewielu. Już nie wyciągniemy najlepszego z miliona dobrych, tylko najlepszego ze stu jako takich.

@Elity sobie poradzą
Miałem nawet napisać, ale uznałem, że i tak za dużo się produkuję! Oczywiście, że elity będą miały chronione przez terminatory/działka/najemników bunkry. Przynajmniej dopóki będą miały za co to utrzymać. Ale być może same sobie strzelą w kolano, bo obecne majątki są mocno wirtualne i oparte o wycenę akcji. Musk przecież nie finansuje swoich przedsięwzięć z własnej gotówki, tylko biorąc bankowe kredyty pod zastaw akcji firmy a potem je rolując. To w dużej mierze wycena, która w świecie post-apo się posypie. Oczywiście niektórzy inwestują np. w prywatne wyspy i takim będzie (stosunkowo) dobrze.

@AI
No, niedawno wyszedł jakiś raport MIT, w którym twierdzili, że tylko ok 5% firm inwestujących w AI ma z tego zyski. Reszta w najlepszym razie wychodzi na zero, albo w ogóle traci. Bańka, jakich wiele już było.
Trochę szkoda, bo autentycznie użyteczne zastosowania dla AI (nawet takich, jakimi dysponujemy tu i teraz) istnieją. Ale to są właśnie rzeczy oparte o np. rozpoznawanie wzorców w medycynie czy kosmosie, a nie tworzenie obrazków ze zbyt dużą liczbą palców.
Niestety, inżynierowie to sobie mogą dostrzegać. Dopóki ważni panowie managierowie o tym decydują, tak długo AI będzie się trzymać. Szczególnie jeśli wpakowano w nie już turbomiliony dolarów i trzeba uzasadnić koszty. To jebnie, oczywiście, ale może jebnie gdy oni już się zdążą ulotnić z premią za efektywne wykonanie zadania.






igor
Wed, 27 Aug 2025 15:15:47
@AI


Niestety, hype na AI jeszcze się nie skończył (nie mogę się doczekać kiedy bańka pęknie i zostaną tylko sensowne zastosowania), ale pierwsze jaskółki w tunelu już są.

OpenAI już się zorientowało, że nie może tak nadal przepalać kasy od inwestorów na rachunki za prąd. GPT-5, jeśli mu zwyczajnie zadać pytanie ludzkim językiem, domyślnie korzysta z uproszczonego modelu i jest głupszy od poprzedników. Jeśli ktoś umie zastosować odpowiedni prompt engineering (ja nie umiem), to robi się mądrzejszy - ale wtedy zużywa tokeny w takim tempie, że niepłacący użytkownik szybko zobaczy komunikat, by opłacić abonament albo wrócić za miesiąc.

A LinkedIn zbanował firmę, która oferowała "pracowników AI", za reklamę wprowadzającą w błąd, bo to narzędzie, a nie pracownik.


zz_top
Thu, 28 Aug 2025 07:50:56
@ wojna na Ukrainie
W dużym skrócie uważam, że mylisz się co do powodów wybuchu tej wojny i co do motywacji takich Putinów czy Trumpów. Wojnę wywołało/sprowokowało USA. Powodem tej wojny jest ziemia, a dokładnie to co jest pod nią. Od Majdanu (a właściwie dużo wcześniej) kombinuje tak, żeby Ukraina była ich strefą wpływów. Najpierw chodziło o trywialne ziemie rolne i "tradycyjne" dobra naturalne, ale od jakiegoś czasu wszyscy już wiedzą co jest "nową ropą" i o co będą się toczyć wojny w najbliższym czasie na świecie. Za pomocą tego czegoś USA chce przeciągnąć to co nieuniknione, czyli utratę globalnej hegemonii na rzecz BRICS, a Chin w szczególności. Przy okazji USA chciało osłabić Rosję przez przerwanie jej "odwiecznej" przyjaźni z Niemcami. W dalszej konsekwencji osłabić UE (zwłaszcza jej zachodnią, starszą część), bo ona też konkuruje o zasoby i rynki, które są na gwałt potrzebne USA.
Rosja zwietrzyła interes w tym, że to ona może mieć te zasoby i potem je z zyskiem sprzedawać temu kto da więcej (niewielkim kosztem lokalnej, krótkiej wojenki), na przykład zblatowanym kolegom z Niemiec, a nie nieprzyjaznym USA. Ale się przeliczyła co do siły Ukrainy i wsparcia jakiej jej udzielono, bo chętnych na to co jest pod ziemią w Ukrainie jest wielu, a chętnych do płacenia za to Rosji już niekoniecznie.
Spotkanie na Alasce było IMHO próbą (kto wie czy nie udaną) dogadania się co do tego ile z najlepszych zasobów zdobyła już Rosja i czy korzystnie je sprzeda (w pakiecie z innymi dobrami) dla USA - z powodów jak powyżej. USA liczą na to, że jak najdłużej będą miały zasoby do tego by skutecznie konkurować z Chinami, co jest IMHO odwlekaniem nieuniknionego.

Kończąc: IMHO to, że zazwyczaj uważamy, że przeróżni przywódcy, carewicze czy inni samozwańczy imperatorzy są odklejeni od rzeczywistości, nie oznacza, że nie mają całkowicie racjonalnych, wyrachowanych do szpiku kości motywów. Podnoszenie przez Ciebie Boni, że napędza ich megalomania czy jakaś psychoza jest IMHO nieuprawnione.

Boni avatar Boni
Thu, 28 Aug 2025 09:43:51
@zz_top

IMHO dogłębnie się mylisz oraz powtarzasz prymitywną propagandę Rosji (że to wszytko PALN genialnego kompetentnego cara, walki o cośtam cośtam, a w ogóle to przecież wina USA).

Odkładając na bok onuce, z wizją wojny na Ukrainie jako globalnych szachów 5D w walce o zasoby i rynki na przyszłe dekady jesteś powiedzmy w czasach starego Busha, może. Od czasów Clintona a bardziej młodego Busha, i np. tego jak i po co zmontowano "wojnę z terroryzmem", z wizjami jakichś rumsfeldów i ich think-taczek "sześć wojen w sześć lat", nieodróżnianiem Iraku od Iranu, pchaniem się do Afganistanu, czy niezdawaniem sobie sprawy, że Iran ma 80mln populacji (ostatnio znowu któryś przydupas Trumpa tego nie wiedział?) wiadomo, że nie ma tam kompetentnych decydentów, żeby robić takie strategie i prowokacje jak opisujesz; i tylko resztki kompetentnych służb, dyplomatów, generałów próbują coś poradzić na te megalomańskie głupoty, typu "tatuś Bush obiecał carewiczowi Bushowi że też wygra jakąś wojnę" albo "Ukraina jako pomnik, komik Zelenski haha, na węglu zaraz zarobimy na kolejne dupy, pałace i jachty".

Pewnie, że jakieś pragmatyczne fragmenty strategii, jakieś mini-plany, w duchu o zasoby, o globalne naciski, itp. w tym wszystkim TEŻ bywają, ale to są nieduże kawałki u Chińczyków czy Hindusów itp., i marginalia w działaniach zdebilałego Zachodu. Bo teraz, to muszą Trumpa pilnować, żeby kredek świecowych publicznie nie żarł zamiast taryfami celnymi machał, a nie globalne strategie surowcowe wdrażać. (BTW bieżących, sprawa wykupienia/przekazania państwu USA kawałka Intela to jest IMHO przykład jakiegoś odprysku strategii i pragmatyki zawodowców, który przebił się do waadzy, zniekształcony, wypaczony przez głuchy telefon, ale - ok, przebił się).

Absurdalne wydaje mi się tłumaczenie inwazji na Ukrainę sprowokowaniem Rosji przez USA i odległymi w czasie zasobami itp., kiedy istnieje obok takie: samodzierżny były generał KGB, który dla waadzy potrafił zrobić ciężkie zamachy-prowokacje na własnym narodzie i wojnę w Czeczenii (wtedy jeszcze był kompetentny, niestety), starzejący się, patrzący na nieciekawe statsy demograficzne i ekonomiczne Rosji oraz marzący o powrocie Związku jako jego pomnika, myślał że błazen Zelenski ucieknie na drugi dzień, Kijów znowu nasz - pomnik Putnia na wieki, [ten-tam którego nazwiska nie pamiętam] oligarcha od węgla, który marudzi od pięciu lat od dokończenie inwazji Ukrainy będzie miał dług wdzięczności, no i wszyscy profit. A ty na to mówisz "nieee, myślał z zasobach Ukrainy na czasy długo PO JEGO ŚMIERCI oraz był tak bardzo arcymistrzem w globalne szachy, że DAŁ SIĘ USA SPROWOKOWAĆ idiotom Amerykanom"? Może w ogóle miał taki genialny plan, żeby w jakimś tam strategicznym celu wykrwawiać latami Rosję na Ukrainie, i to tylko wroga propaganda, że planowali uderzenie specnazem itp. i defilady zwycięstwa w tydzień czy dwa?

Zanim dla decydentów Rosji, Zachodu, trzech czwartych Chin i Indii wyciągniesz znowu szachy 5D i strategie jakie wypisujesz, musisz jakoś wymazać ich oczywistą megalomanię, głupotę i prymitywne emocje, zupełnie jawne, publicznie prezentowane; brzytwa Ockhama niekompetencji i wybujałych ego obecnych elit widoczna na każdym kroku neguje wszelkie twoje i podobne abstrakcyjne teorie o ich możliwościach mentalnych czy realistycznych strategiach i celach. Oni nie są kumaci jak ty.

charliebravo
Thu, 28 Aug 2025 10:18:55
@tytuł notki
Nie po raz pierwszy podziwiam talent do wynajdowania gier słownych

@wojna w Ukrainie
Mam taką obserwację że cokolwiek/ktokolwiek rządzi tymi okolicami gdzie jest teraz Moskwa, ma zwyczaj najeżdżania Kijowa z przyległościami co najmniej od XII wieku (z pamięci Andriej Bogolubski) o ile nie dawniej. Szerzej patrząc, mówimy o imperium/organizacji przestępczej/zwał jak zwał, które tak ma że raz na czas napada na kolejnego sąsiada i jeśli nie wyłapie solidnego łomotu/zapaści, to już u niego zostaje. Oczywiście tradycyjnie jest to sprzedawane naiwniakom jako "ratowanie Słowian na Bałkanach", "prowokacje kapitalistycznej Polski", "prześladowanie proletariatu fińskiego/litewskiego/łotewskiego/estońskiego", Kulturkampf na Ukrainie, bo od czasu Endlosung dla Czerkiesów trochę się nauczyli w propagandę.

Snyder wprost powiedział że to jest ostatnie imperium kolonialne i, jeśli Rosja solidnie przerżnie co daj Mzimum amen, być może ostatnia wojna kolonialna. Jak rozumiem w ścisłym sensie "kolonii" jak w XIX wieku.

@tzw AI
Dzięki temu zjawisku doszedłem do (do tej pory nieznanego dla siebie) stanu obawy o swoją pracę i przyszłość. Rzecz nie w tym że AI mnie zastąpi (z wielu powodów marne szanse). Rzecz w tym w co wierzą CEO różnych technicznych gigantów, albo nawet nie tyle wierzą tylko co wcisną udziałowcom. Bo jeśli odpowiednio dużo zwolnionych ludzi zaleje rynek, to skończy się ciepły kurwidołek siedzenia w PL na remote work i kasowania wypłat w walucie. Bardzo bym nie chciał zacząć odbijać karty w Nokii czy innym Ericssonie tutaj w Krakowie.

A że spoko rzeczy robią tym deep learning to prawda. Mnie się bardzo spodobało rozstrzygnięcie dylematów dotyczących jakiegoś obrazu Rafaela. Wytrenowali na obrazach o których wiadomo że je malował sam mistrz i potem zapuścili na kontrowersyjny. I wyszło im dokładnie że Rafael osobiście namalował główne postacie i cośtam jeszcze, a resztę zrobił któryś z uczniów.

Boni avatar Boni
Thu, 28 Aug 2025 10:36:13
@igor

@mli-mli a Skandynawia

IMHO twoja argumentacja "ze Skandynawii" jest wadliwa, socjologiczne związki przyczynowo-skutkowe są inne. Akurat Danię poznałem bardzo dobrze, Szwecję trochę, więc widzę to inaczej: tam JEST kolosalne mli-mli i właśnie żeby od niego uciec, a jeszcze bardziej: od totalizującego konformizmu, ludzie uciekają w sporty ekstremalne, itp. aktywności (w wersji duńskiej może raczej "popłynę łupinką żaglówką na środek M.Północnego" zamiast "-20 i na narty w dzicz"). To nie jest "twardzielstwo ergo mli-mli nie ma", to najwyżej jest "wyszalnia a la Lem, maskująca konformistyczne mli-mli w codziennej pracy, szkole, sąsiedztwie".

Południe EU na pewno ma słabsze mli-mli (to my, trociny!) ale IMHO to po prostu koreluje ze względną biedą w danym obszarze cywilizacyjnym; jakieś zadupie Australii czy Kanady niby też należy do wzg. bogatego Zachodu, ale może z lokalnej biedy i ekstremalnych warunów mli-mli tam jednak nie przeżywają.

@wybory, demokracje i ich skutki

Możemy se podpisać protokół rozbieżności. Jeśli rozmieszczanie US Gwardii Narodowej zamiast policji w "opozycyjnych miastach"; cenzura jak w UK; stanie ponad prawem klasy jak elit UK czy US ostatnio itp. nie wydaje ci się autorytaryzmem na pełnej k... , lokalnie z odpryskami w totalitaryzm (cenzury i policje PREWENCYJNE, te od identyfikowania wszystkich ludzi w internetach i czy wyrażają się oni prawomyślnie, czy łapanie PRZYSZŁYCH "wrogów władzy, wróć, wrogów ludu!", czy łapanki i wywożenie ludzi, bez sądu, do "kolonii karnych imperium", itd.) no to nie wiem jak miałbym cię przekonać do moich tez. Ale nie spędza mi to snu z powiek.

Co do dawnych Partii Umiarkowanej Korupcji W Granicach Prawa, to IMHO były szkodliwe w 50% tego co teraz, i przecież doprowadziły w końcu do tego, co mamy teraz (możemy zakłady robić, czy Kaczyński wywali się na pysk w temacie ewentualnych haków na Nawrockiego mniej czy bardziej, niż "umiarkowani w granicach prawa" oligarchowie Republikanów, którzy myśleli, że utrzymają smycz Trumpa w drugiej kadencji). A że obecni ISTOTNI kandydaci czy kontr-kandydaci z dowolnej strony oligarchicznej kleptokracji wydają mi się szkodliwi jeszcze bardziej, i wszyscy, brunatni, zieloni, czarni i czerwoni w d... mają prawo czy narody, trzy razy głębiej niż w Dawnych Czasach, to napisałem notkę, jaką napisałem.

Codiac
Thu, 28 Aug 2025 10:39:19
@Ukraina
Jest taki dowcip, który nie wziął się z niczego
"-Z kim Rosja graniczy?
-Z kim chce.
-A z kim chce?
-Z nikim"
Gdyby nie zaatakowali Ukrainy, to wpakowaliby się gdzieś indziej. Może nie do Azerbejdżanu, bo ten jeszcze długo będą pamiętać, ale mało to przykładów tylko z historii najnowszej? Czeczenia, Gruzja, zielone ludziki które można dostać w każdym sklepie z zielonymi ludzikami w paru obwodach ukraińskich...

Co do sprowokowania przez USA, można się ześmiać ze śmiechu. Gdyby USA na tym zależało to nie blokowałoby Ukrainie użycia dawanej im broni np. tylko do własnego terytorium, tylko pozwoliło tych atakujących Rosjan kosić ostro. USA, owszem, wykorzystało tę wojnę do osłabienia Rosji, ale gdyby chciało mieć dostęp do zasobów Ukrainy to by tam samo weszło (np. podpisując umowy.
W ogóle co to za powody, że "oni nas sprowokowali!"? Do czego, to napaści na zupełnie inny kraj? Jeśli to traktować choćby minimalnie poważnie to Rosję prowokuje wszystko, nawet fakt istnienia czegoś poza ich granicami. Ukraina, kraje bałtyckie, również Polska, to dla nich część ich imperium i "te ziemie się im po prostu należą".

@AI
No właśnie. Ja też pierwszy raz od dawna trochę się obawiam o pracę. Nawet nie tyle o jej utratę - chociaż rozważam to na poważnie - ale o to, że ona się zrobi nieznośna. Zamiast robić swoje trzeba będzie poświęcać 2x tyle czasu na weryfikowanie danych. I to zarówno tego co AI - do używania której będę przymuszony - mi wypluje, jak i to co mi podeśle ktokolwiek inny. Nawet głupim emailom nie będzie można wierzyć, że to wypowiedź osoby, a nie wygenerowany na szybko bełkot.
Zaczynam się zastanawiać co ja takiego mógłbym robić gdzie AI mi się nie wciśnie, ale żeby zmienić dziedzinę i zostać hydraulikiem czy innym monterem musiałbym się dokształcić, a i zdrowie już nie te. Na fizycznym grzebaniu po szafkach i pod biurkami spędziłem parę lat życia i wiem ile to wymaga od niektórych stawów czy krzyża.
Przy czym smuci mnie, że AI ma faktycznie dobre zastosowania, są takie dziedziny gdzie może naprawdę dużo zmienić na lepsze. Tylko to jest kropla w morzu tego do czego jest używana. To tak jakby wszyscy dookoła używali mikroskopów do wbijania gwoździ i oczekiwali tego również od nas, a prawdziwe zastosowanie mikroskopów ginęło w szumie.


Boni avatar Boni
Thu, 28 Aug 2025 10:55:20
@Codiac

@młodzież nie musi być Armstrongami

Ta, ale ogólnie to przecież zawszę podnoszę - kolosalne zwiększenie wydajności pracy, które powoduje że 80% młodzieży/społeczeństwa w praktyce nic nie musi umieć, a w konsekwencji nic nie może, ergo 80/20, ergo witajcie w post-pandemii i w 2025 (bo pandemia pokazała unikalnie w socjologii - na zasadzie eksperymentu, jak niewielu ludzi potrzeba "w pracy", żeby świat nie umarł).

W szczególe podnoszę automatykę i moje działeczki, bo wiesz, my tu jesteśmy z tych, którzy MUSZA UMIEĆ robić maszyny/instalacje dla operatorów/pracowników, którzy prawie nie umieją pracować, żeby robili produkty dla ludzi, którzy mogą nic nie umieć, dosłownie być analfabetami. No więc po 30 latach zauważam pewien spadek na poziomie robienia projektów, tych wszystkich gorzelni, Dreamlinerów, cybertrucków czy fregat US Navy.

@elity sobie poradzą

Ty zdaje się nie zrozumiałeś mojego żartu - ja nie o debilnych bunkrach czy wyspach dla tech bros, ja w sensie: czyż warlordowie w Madmaxach, mający zapas konserw, amunicji, paliwa i płodnych kobiet, źle sobie radzą? Może tylko imperatyw narracyjny filmów/książek post-apo powoduje ich upadki ;P

@AI

Nieco wyczerpaliśmy temat, w notce i w komciach, co nie. Ogólnie, jak zwykle, znacznie ważniejsze w jakie hype wierzą decydenci, niż jak hype miałby działać, a jego dalsze skutki, panie, kto to wie. Ale jeśli to się zmieni, tj. na przykład decydenci publicznie zaczną wierzyć w sugestie AI, to osiągniemy nowy etap w temacie AI ;P na razie udajemy, że jest po staremu.

Codiac
Thu, 28 Aug 2025 11:08:04
"Ty zdaje się nie zrozumiałeś mojego żartu - ja nie o debilnych bunkrach czy wyspach dla tech bros, ja w sensie: czyż warlordowie w Madmaxach, mający zapas konserw, amunicji, paliwa i płodnych kobiet, źle sobie radzą? Może tylko imperatyw narracyjny filmów/książek post-apo powoduje ich upadki ;P"

Możliwe, że missnąłem pointa. Sorry, ale trochę się zafiksowałem na tym, że doszliśmy do rzeczywistości w której nawet ci bogacze są bogaci głównie wirtualnie, zmiana wyceny akcji potrafi ich przesunąć o ileś pozycji, a fizyczne rzeczy które posiadają, mają na kredyt (chętnie udzielany przez banki bo zabezpieczeniem są tu i teraz cenne dla nich zasoby).
I po prostu widzę oczyma duszy mojej, że gdy to wszystko pierdolnie w post-apo, to taki bogacz okaże się mieć niewiele więcej niż inni, bo całe jego bogactwo to ładunki prądu na dyskach tworzących chmurę, a to się posypie. Jeszcze parę dekad temu bogacze mieli faktyczne pieniądze, złoto, klejnoty. Interesy robili na kredyt, ale lubili przepych, a ten szedł w rzeczy fizyczne i cenne nawet w kryzysie. A teraz co może zostać takiemu Muskowi? Firmy, które w post-apo nie będą działać? Samochody elektryczne? Worek pikseli?

Oczywiście istnieją elity które umieją dywersyfikować albo się zabezpieczyć zawczasu i z takich zrobią się warlordowie z zapasami konserw, amunicji i wody (itd.). Ale z niektórych nie i akurat to jest takie małe Schadenfreude. Bo żeby być warlordem madmaxowym to trzeba jednak mieć konserwy i baniaki z wodą i paliwem, a nie mnóstwo pikseli.

Co do reszty to już nic nie piszę, bo i co mogę dodać? Masz pan słuszną rację.

Boni avatar Boni
Thu, 28 Aug 2025 11:15:20
@charliebravo

@tytuł notki

To nie moje, gdzieś mi wpadło w oko w internetach, ale choćby mi paznokcie rwali nie przypomnę sobie, pewnie thumbnail na jutubie albo jakimś portalu.

@tradycyjne kierunki wycieczek Rosjan

Ta, przecież nikt nie neguje, że to tradyszon w duchu "kurica nie ptica - Ukraina/ Polsza/ Finlandia nie zagranica" i że Ukraina to cenny kawałek świata. Ale właśnie: to jest jakby rosyjski poziom bazowy, a nie globalnych strategii 5D z taktycznym kazaczokiem na deser. IMHO myśl, że Ukraina czy Pribałtika czy Kazachstan powinny być znowu częścią imperium bo SĄ częścią Matuszki Rosji, i Rosjanie powinni lokalnymi podludźmi rządzić (w tym sensie tak, to są wojny kolonialne), to IMHO Putin i 9/10 Rosjan ma w podświadomości i przez sen, nie zastanawiają się wcale nad tym. Zastanawiają się, kiedy i gdzie opłaci się (w specyficznej opłacalności samodzierżawia wielkiego państwa więzienno-niewolniczego) coś najechać i przyłączyć.

BTW Kijowa trafiłem niedawno na nieznaną mi fajną biografię, taką w gatunku "myślicie, że 900 lat temu ludzie nie podróżowali, nie znali Europy, nie było kontynentalnych sieci powiązań, już w średniowieczu? potrzymajcie pani robótkę-haft" i zasuwamy ruchem po spirali jakoś tak Niemcy - tranzyt Polska - Ruś Kijowska - Węgry - tranzyt Europa/Francja - Anglia - Szkocja. Może będzie z tego notka.

Boni avatar Boni
Thu, 28 Aug 2025 11:31:02
@Codiac

@bunkry post-apo

Ta, te wszelkie pomysły bogaczy - prepersów to są kopalnią komedii co najwyżej. Jak ktoś kiedyś powiedział "im bardziej solidny bunkier post-apo, tym trudniej w nim otworzyć OD WEWNĄTRZ drzwi zaspawane OD ZEWNĄTRZ ;D". Oraz przecież oni nieczęsto planują jak normalni prepersi, że sami się schowają, że autarkia z rodziną, co zaraz sprowadza się do "ale jak chcesz obronić ten swój bunkier i zapasy przed swoją służbą, a nie daj boże, przed zawodową "ochroną"?? Trochę o tych kontekstach myślałem/śmiałem się, pisząc ten kawałek "Kwestii ceny" gdzie korpo-decydent w sytuacji krytycznej dziwi się, gdzie się podziała normalnie spora obstawa, na co szef prywatnej korpo-armii pyta go "A po co ci więcej obstawy? Żeby się z nią bić o ostatni pojazd ewakuacyjny z tej planetki?" i wink-wink do ostatnich dwu żołnierzy obok ;D

igor
Thu, 28 Aug 2025 11:54:09
@Boni, demokracje

To, co robi Trump, PiS, AFD i im podobni to oczywiście jest rozmontowywanie demokracji i droga do jakiegoś skrzyżowania faszyzmu z feudalizmem, 100% zgody. Nie zgadzam się z fragmentem "WSZYSCY istotni kandydaci [...] zdemontują ustrój w kierunku autorytarnym", bo są zblatowani z oligarchią. Moim zdaniem nie wszyscy, niektórym się dobrze kradnie w "demokracji".

Uściślając: ja też nie bardzo widzę dobrych kandydatów, którzy mają realne pomysły na naprawę. Mamy populistów, którzy obwiniają o wszystko obcych albo dawne elity (to drugie częściowo słusznie, ale proponują zastąpienie ich znacznie gorszymi elitami). I tę resztę, która chce powrotu do tego, co było kilkanaście lat temu. Nikt poza garstką publicystów nie mówi, że może należałoby przeanalizować, co zrobiliśmy źle w ostatnich dwóch dekadach XX wieku, co wybiło szambem 30 lat później. No ale, jedna z tych dwóch grup polityków jest WYRAŹNIE mniejszym złem.

@Rosja sprowokowana

To ciekawe, że kraj, który najechał połowę swoich sąsiadów, organizował kampanie wpływu i zamachy w całej Europie (również z użyciem broni chemicznej i radiologicznej), i który jest znany z tego, że nikt zdrowy na umyśle nie próbuje go najeżdżać, tak się ciągle czuje zagrożony przez działania innych krajów.


Codiac
Thu, 28 Aug 2025 13:01:43
@Demokracje
"Nie zgadzam się z fragmentem "WSZYSCY istotni kandydaci [...] zdemontują ustrój w kierunku autorytarnym", bo są zblatowani z oligarchią. Moim zdaniem nie wszyscy, niektórym się dobrze kradnie w "demokracji"."
Ja bym się z tym nawet zgodził, ale od paru lat mam refleksję, że to może być bez znaczenia. Bo istotne nie jest "czy tacy kandydaci istnieją" tylko "ilu takich jest i czy mogą mieć większość wystarczającą do rządzenia". I to przy założeniu, że oni się wszyscy połączą, a nie rozlezą po innych partiach, pomiędzy większymi kleptokratami.
I obawiam się, że to jest układ dążący do rozpierdolu, bo im więcej pieniędzy mają duże korporacje czy pojedynczy bogacze ciągnący pod siebie, tym więcej mają pieniędzy na przekupywanie i korupcję polityków, tym więcej polityków idzie w stronę kradzieży.
Jak się wszystko sypnie, np. doprowadzając do wojny światowej, to ludzie widzą że to długoterminowo ma złe skutki i się pilnują, ale z czasem zapominają. A bogacze regularnie pompują pieniądze w robiących im dobrze polityków. Taka inwestycja.
Dlatego boję się, że potrzebujemy kombinacji zarówno jakoś tam zdyscyplinowanych i trochę bardziej uczciwszych polityków w znacznej liczbie, oraz kryzysu który ludziom pokaże jakie są skutki niepohamowanej chciwości. No i oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że z tego kryzysu wyjdziemy ku odbudowie, a nie zostaniemy w madmaxie albo zimnej wojnie między kilkoma blokami politycznymi.

@Rosja
"To ciekawe, że kraj, który najechał połowę swoich sąsiadów, organizował kampanie wpływu i zamachy w całej Europie (również z użyciem broni chemicznej i radiologicznej), i który jest znany z tego, że nikt zdrowy na umyśle nie próbuje go najeżdżać, tak się ciągle czuje zagrożony przez działania innych krajów."
Klasyka. Niektórzy boją się i krzyczą głośno o tym, co sami by chętnie zrobili innym. W polskiej polityce też tego pełno, praktycznie wszystkie oskarżenia ze strony PiS można było spokojnie odczytywać jako "mówimy, że tamci to złodzieje, bo my byśmy na ich miejscu kradli"

Boni avatar Boni
Thu, 28 Aug 2025 13:25:23
@igor

Powiem tak, mniej więcej jak ty myślałem ze 20 lat temu. Od tego czasu zyskałem obycie ;D IMHO oligarchie odkryły, że nie tylko lepiej się kradnie w "demokracji" niż w demokracji, ale hamulce się rozpadły i że już można wrócić do jawnego w kartelu, a jeszcze lepiej do monopolu, a najlepiej do prywatnych total-korpo a la Kompania Wschodnioindyjska czy inne Kongo króla Lepolda, czy to co robią Chińczycy w II i III świecie. Kwestia tempa i że resztki RiGCzu z poprzedniego ustroju się bronią, oczywiście, ale ostatnio jestem pesymistą w temacie tej obrony.

Okej, może i niektóre frakcje są mniejszym złem, ale wiesz, tak jest zawsze, ludzie się różnią, Carter różnił się od Nixona, Obama różnił się od Trumpa. Ale w perspektywie ostatnich dekad różnice w kwestii fundamentalnych "aksjomatów", celów i narzędzi polityki, IMHO zrobiły się kosmetyczne, bo są już tylko celami oligarchii i elit władzy i/lub pieniądza. A władza/pieniądze w tej chwili (bo może jednak nie 22 i coś się zmieni), w tej skali i w globalizacji nie mają prawej czy lewej strony, czy empatii dla maluczkich. IMHO klasowość wyznacza byt bardziej niż osobowość/światopogląd. A u nuworyszów klasowość jest dodatkowo zbieżna, bo żeby wleźć na szczyty upper middle class czy w okolice bezosów, musków i sorosów, w danym ustroju trzeba mieć podobny profil osobowości; więc im znacznie bliżej do siebie, niż do ich fanów-faszystów, czy fanów-lewaków, na dnie prekariatu.

@Rosja wiecznie oblężona twierdza

To jest IMHO dość oczywiste, przecież w zasadzie cała historia Rosji moskiewskiej bazuje na prymitywnym trzewnym zwierzęcym strachu prawie wszystkich obywateli; najpierw państwa niewolników, potem więźniów. Kiedy o Rosji można powiedzieć, że ludzie tam mieli nadzieję i NIE BALI SIĘ na co dzień, że od widzimisia cara, bojara, urzędnika, oficera, czynownika, politruka, oligarchy, wynajętego przez oligarchę bandyty, w mgnieniu oka stracą wszystko, od dobrego imienia, przez mienie, po życie swoje i bliskich? (a nawet jeśli wspięli się nieco wyżej po trupach, to nadal wszystko stracą, bo pacnie ich ktoś silniejszy z góry, plus z dołu szczerzą kły następni, wspinający się po trupach). Kiedy było w Rosji "lepiej" pod względem strachu, przez parę lat bezprawia/okresów przejściowych, 1916-1922? Parę lat w '90? Jakieś bezkrólewia czy klęski caratu, historyczne chwile w dawnych wiekach? Tylko, że wtedy bali się po prostu bandytów, maruderów, mafii, przeważnie to były JESZCZE gorsze smuty.

Plus jednak mieli tych parę przykrych najazdów; nie znam cyferek, ale powiedziałbym, że znaczna część Rosjan wierzy w te idiotyzmy o denazyfikacji Ukrainy, i że w zasadzie operacja denazyfikacji to bohaterska kontynuacja Wielkiej Wojny Ojczyźnianej z nazimem, a Zimna Wojna była drobnym nieistotnym przerywnikiem, wcale nie przegranym, szykowaliśmy się do kolejnej rundy na stołeczku w rogu ringu, popijając wódkę, i towarzysze! doczekaliśmy się prowokacji Zachodu i faszystowskiej Ukrainy. Tak mówią w telewizji, więc tak jest.

charliebravo
Thu, 28 Aug 2025 17:13:51
@Boni i nowa notka historyczna
Ależ przeczytamy jeśli tylko napiszesz. Tyle że się nam nie wydaje, bo jeśli akurat jesteśmy na Ukrainie to taki Harald Hardrada:
- Pochodził z Norwegii
- Służył Jarosławowi Mądremu w Kijowie, w tym podczas wojen z Polską
- Załapał się do gwardii w Bizancjum, i służył cesarzowi ponoć wszędzie tam gdzie Bizancjum wtedy miało interesy, od Mezopotamii po Sycylię
- Przez Ruś Kijowską wrócił do Norwegii, gdzie został królem
- Próbował podbić Danię ale ostatecznie zginął w bitwie pod Stamford Bridge, pokonany przez ostatniego saksońskiego króla Anglii, Harolda Godwinsona...
- ...którego za kilka tygodni pokona pod Hastings niejaki Wilhelm Bastard, tylko że potem, jako nowego władcę Anglii nazywają Zdobywcą.

@Rosja
Ja mam wrażenie że oni (niezależnie od tego czy car, czy bolszewicy, czy to co teraz) prowadzą spójną politykę "zaprzeczamy obecnym okropnościom, żeby nas wpuścili na salony ci którzy chcą mieć jakąś wymówkę, i chwalimy się przeszłymi żeby inni się nas bali". I zgodnie z tą polityką, na przykład Katyń był tabu pół wieku temu a tak w ogóle to nazistowska prowokacja była. A dzisiaj "nie było Buczy" i na szpitale dla dzieci w Kijowie spadają wadliwe amerykańskie rakiety przeciwlotnicze. To wszystko dla idiotów przekaz jest, ale użyteczni idioci zawsze się znajdują.

Thu, 28 Aug 2025 23:47:24
Ja tylko w kwestii ogólnej - strasznie fajnie czyta się blog, gdzie nie tylko mądrze piszą, ale potem jeszcze mądrze komentują i się nie napierdzielają pomimo tuiówdziejszych różnic poglądów.

Czym dłużej jestem na tym świecie, tym bardziej przemawia do mnie proste:

"Panowie, róbmy swoje!"

Tak że tak.

zz_top
Fri, 29 Aug 2025 15:16:17
@wojna i carowie
Z jednej strony piszecie, że jak świat długi i szeroki wszyscy przywódcy i politycy siedzą w kieszeni przeróżnych oligarchów czy banksterów, a jakby wybieracie, że taki Putin też. No bo pomyślmy: za te wszystkie jachty i obwieszone brylantami cycate dziewoje to płaci się megalomanią i prestiżem czy jednak forsą. Forsą, którą trzeba czasami zarobić na okradzionych lub podbitych sąsiadach. Koszty ludzkie się nie liczą, ale do tych czołgów, rakiet, amunicji to też trzeba prestiżu i megalomanii czy jednak forsy?
Chyba różnimy się w tym, że w waszym świecie rządzą waryaci. W moim zepsute do szpiku kości chciwe skurwysyny. Przywódcy i politycy to kukiełki. Czasami odgrywają jakąś istotną rolę, ale to tylko rola...

Boni avatar Boni
Fri, 29 Aug 2025 17:45:23
@zz_top

Ale czekaj, gdzie ktokolwiek napisał, że w Rosji nie ma oligarchii, że Putin nie jest zblatowany z oligarchami, w jakimś tam znacznym stopniu? Bo sam ze dwa razy napisałem o ukraińskim węglu i że m.in. to było zapotrzebowanie oligarchów, bo przecież Putin osobiście węglem z Donbasu, czy ropą, czy metalami nie handluje, nie? I z dziesięć razy napisałem "zblatowany" o politykach i oligarchach, przecież także rosyjskich. Więc skąd ten chochoł? No przecież chyba jasne, że z tego, ze notka jest o Zachodzie, nie wynika, że TYLKO na zachodzie są teraz oligarchie na maxa hej; przecież także w Rosji, Brazylii czy Południowej Afryce, czy gdzie tam jeszcze.

Ale też chyba nie musimy dyskutować, że np. samodzierżny car Putin ma znacznie więcej władzy vs. oligarchowie niż np. samozaorany prezydent Trump, bo u Putina oligarchowie wypadają z okien, a u Trumpa najwyżej podkulają ogon i idą precz, jak Musk po rozwodzie. Albo że carom czy prezydentom też przytrafiają się nieszczęśliwe wypadki, kiedy nie bardzo chcą być zblatowani z oligarchią, czy innym aktualnym estabiliszmentem; np. zaraz ich trafia kulka od zupełnie przypadkowego zamachowca, w jakimś Dallas.

Różnica jest chyba tylko taka (w kontekście Zachodu), że ty widzisz "zepsute do szpiku kości chciwe skurwysyny" pragmatycznie manipulujące jak w czasach najpóźniej Clintona, a ja/my "STRASZLIWIE NIEKOMPETENTNE zepsute do szpiku kości chciwe skurwysyny", które przez ostatnie 30 lat stopniowo wyparły/zastąpiły-wymarłych tamtych, i rozkradają świat jak małpa z kamulcem w łapie vs. skrzynka bananów, zamiast światem manipulować strategicznie, taktycznie i pragmatycznie.

Boni avatar Boni
Fri, 29 Aug 2025 18:00:35
@xpil

@"Panowie, róbmy swoje!"

Taa, w tym kontekście możemy przedyskutować (czy kulturalnie, to nie wiem), dlaczego miałbym "robić swoje!" ale na przykład: płacąc najwyższe podatki, w kraju jak Irlandia. Bo wiesz, przez dekady miałem nastawienie jakie dobrze ujął kiedyś kolega w Danii "Mogę płacić jeszcze wyższe progresywne podatki w najwyższej stawce BO WIERZĘ, ŻE JE DOBRZE WYDADZĄ". I uwierzyłem, i płaciłem w PL, w UK, w IE, w Irlandii nawet nie chciało mi się ulg szukać. Ale jakoś właśnie w Irlandii oraz ostatnimi laty utraciłem cnotę wiary, zachwianej już w UK, i przeszło mi, i wyprowadziłem się, m.in. żeby nie sponsorować najbiedniejszego najbogatszego kraju świata, skonstruowanego przeciw obywatelom, i jego pierdolniętych polityków i ich pomysłów, i oligarchów a.k.a globalnych korposów na przyczółku europejskim.

zz_top
Sat, 30 Aug 2025 22:18:55
@chciwe/głupie skurwysyny
Mi wydaje się, że za tymi niekompetentnymi na Zachodzie stoją jednak tacy np. enigmatyczni właściciele Vanguard, State Street czy Blackrock. Mimo ich niejasnych powiązań i tożsamości takimi zupełnie niekompetentnymi głąbami nie da się ich nazwać. W Matuszcze Rosji też IMHO za chcącymi się nachapać wszelkimi możliwymi sposobami oligarchami stoi jednak dość pragmatyczna Bezpieka. Różnica (dość subtelna) pomiędzy pierwszymi a drugimi jest taka, że pierwsi zamierzają dowolnymi metodami ukraść i uzależnić od siebie co się da. Drudzy w swoim kraju i okolicach już ukradli i zniewolili co się da. A o sporne zasoby pomiędzy jednymi a drugimi czasami wybuchają spory, ot co...

Boni avatar Boni
Mon, 1 Sep 2025 08:13:57
@zz_top

IMHO za ostatnie 30 lat te oligarchie w części nie-politycznej, czyli finansowej, surowcowej czy siłowo-tajnej itd. jednak są znacznie mniej pragmatyczne i znacznie częściej potykają się o własne nogi, niż jeszcze w czasach Clintona. Zupełnie podobnie, jak część polityczna, czy medialna, bo czemu mieliby być enklawą pragmatycznego makiawelicznego oświecenia w świecie deluzji i iluzji. I na tym możemy protokół rozbieżności podpisać.

JoP332
Mon, 1 Sep 2025 14:10:30
@ „a końcu przed klientem i prawem będzie odpowiadał jakiś inżynier”
Koniec końców skończy się to tak jak w branży tłumaczeń, że inżynier zostanie zmuszony do używania ejajów, co niekoniecznie ułatwi mu pracę (a na pewno sprawi, że będzie mniej zarabiał), po czym za ewentualne fakapy oberwie po tyłku właśnie on i tylko on.

@ Co planują elity
Przyznaję, że jest to dla mnie trochę zagadka, ponieważ bez mas kupujących to całe wytwarzane g…no to yebnie bardzo szybko, natomiast elity w ogóle nie sprawiają wrażenia, jakby się tym przejmowały. Model „własna wyspa/luksusowy bunkier” jest sustainable tylko w sytuacji, kiedy The Event potrwa stosunkowo krótko, jeśli yebnięcie utrzyma się lata, to wcześniej czy później skończą się konserwy, amunicja i paliwo (oraz płodne kobiety).

@ GATTACA
GATTACA już jest, pono w Silly Valley większość dzieci rodzi się z in vitro, czy czym to już nie jest sprawdzanie, czy zarodki nie mają jakichś poważnych chorób genetycznych, tylko AI sprawdza, w oparciu o jakieś bliżej nieokreślone algorytmy, *skłonności* do otyłości, potencjalne IQ, takie tam.

Są też doniesienia o sztucznych chińskich macicach, mocno sprzeczne (gdzieś między „skoro wyciekło, to mają to od lat” a „no way, bez krwi nie da rady, a w pełnofunkcjonalną krew nadal nie umiemy i oni też nie”.

@ Nowa ropa
Przecież w części przypadków pono albo już wiadomo, że nie ma tego aż tyle, a w części: nie wiadomo. Trochę nie chce mi się wierzyć, żeby USA tego dokładnie nie sprawdziły PRZED.

@ „Bardzo bym nie chciał zacząć odbijać karty w Nokii czy innym Ericssonie tutaj w Krakowie.”
Same here. Tylko że u mnie się to już dzieje i jedyne pytanie to takie, kiedy dojdzie do mnie, bo skończą się / spieprzą się klienci jeszcze sensowni na tyle, że da się z tego wyżyć. Oceniam, że poniżej roku. I z tą różnicą, że będę mieć duuuużo szczęścia, jak załapię się na Młodszego Przeklepywacza z Excela do SAP-a Albo Odwrotnie, w jakimś SSC, za minimalną.

@ „ale o to, że ona się zrobi nieznośna”
Moja w 90% już się stała, więc jak to wszystko dupnie, to zapewne przerażenie w temacie „z czego teraz będę żyć” przejdzie płynnie w „dobrze, że to się już skończyło”.


Boni avatar Boni
Mon, 1 Sep 2025 15:19:38
@JoP

@odpowiedzialność inżynierów i podobnych

Faktycznie, ścieżki już są przetarte, menażery z menażerii, przymuszające inżynierów z menażerii do używania różnych pierd... narzędzi (jeszcze nie AI), służących głównie jako wodotrysk i żeby devowie od narzędzi, ich salesmani i rzeczone menagerosy miały się czym dzielić i sapać w fapcirclach, jakoś słabo przyjmują do wiadomości "Opóźniliśmy się o dwa miechy, bo miesiąc straciliśmy na próbach modelowania z narzędzia X, po czym przyznaliście, że "to tylko przykład", a drugi miesiąc, kiedy narzędzie Y, niby lepsze bo poziom niższe, pier... się zamiast robić, zanim przyznaliście "no w większości trzeba to zrobić po staremu: piłką, do metalu"" - "Takie wymówki prawdopodobnie maskują niekompetencje" - "Oczywiście, ale czyje??" (okej, mało kto na końcu tam mówi, chyba że to my, trociny!)

@plany elit vs. nadprodukcja / brak konsumentów

No jak wyżej, połowa to matoły, które nie potrafią łączyć kropek na obrazkach i którym się wydaje, że są debeściakami na mocy definicji, skoro rok czy dwa "porządzili" i są na szczycie, przez chwilę. Nie ważne, że zastawili place niesprzedawalnymi chevroletami 15 lat temu, czy fordami znowu teraz; albo że ich firma Tesla może i wyceniona ĄĘ wysoko, za to nagle laboga niszą, bo jakiś BYD nieco się sprężył (BTW nasza landlejdi z rodziną używała starszego forestera kiedy się wprowadzaliśmy na Kretę, od roku zasuwają SUVem od BYD).

A druga, ta nieco mądrzejsza połowa, IMHO dzieli się na nieetyczne blackrocki, które skutecznie próbują wywłaszczyć każdy możliwy aspekt życia zachodniego prekariatu, który jeszcze da się ukraść, do końca i o jeden dzień dłużej (kiedyś służbę zdrowia, edukację, medycynę, teraz dach nad głową, nie wiem co jeszcze zostało, bo na wodzie, prądzie i internecie już kładli łapę, najwyżej doszczelnią system; ale pewnie coś tam znajdą jeszcze nawet w post-apo, maski gazowe, tlen w butlach, wafle z hydroponicznych wodorostów). No i może na tych nieco bardziej etycznych oligarchów, którzy wierzą, że Zachód utrzyma na tyle R&D przewagi techo- i bio- itp. wysokich technologiach, że reszta świata będzie chciała z Zachodem w ogóle gadać, a nawet może czymś pohandlować. Nie wiem, wydaje mi się to przeważnie nadmiernym optymizmem.

@GATTACA

A nie wiedziałem, że już taki jest stan rzeczy w Silly Valley (ładna nazwa! ;) ), myślałem, że to dopiero za chwilę.

Co do chińskich sztucznych macic, to mam wrażenie, że oni rozpędzili (aż po wsadzanie do więzień) zespoły i naukowców, którzy ogłaszali zdumiewające sukcesy w temacie jakieś 10 czy 15 lat temu, za nieetyczne eksperymenty na Człowieku Chińskim. Ale jakoś trudno znaleźć dane o tym... Ale sądząc po wykazach firm i ośrodków grzebiących w tym temacie na całym świecie, za ostatnią dekadę, to tylko kwestia czasu. A potem skali i woli politycznej.

charliebravo
Mon, 1 Sep 2025 19:16:16
@przemyślany plan za tym wszystkim
Ile razy bym sobie nie próbował tego wyobrazić, tyle razy mam takie: ktoś zdolny do ogarnięcia planu na taką skalę zadbałby - na przykład - o kompetencje tych niżej w hierarchii. Dajmy na to na szczeblu pułku pancernego, żeby nie wjeżdżały kolumną po szosie do wrogiego miasta (mój pierwszy ale nie ostatni WTF) tej wojny. No i wtedy przychodzą panowie Ockham i Hanlon i tną mi wszystkie wyobrażenia misternego planu na strzępy.

Ktokolwiek "gra Rosją" zachowuje się jak zbir z bejsbolem. Tych wszystkich Kindżałów i Szachedów używa dokładnie tak jak rekieter grubej pały i noża. Traktuje zasoby jakby jutra miało nie być.

@czy USA sprawdziły/przewidziały/planowały/kumają cokolwiek
Jakiś czas temu wgryzałem się w wojnę w Wietnamie, przeczytałem stosik książek. Wyszło mi z tego, że cały konflikt po 45 roku wywołali Amerykanie, w tym osobiście "wytworzyli" tam komunistów. W latach wojny liderzy podziemnego Wietnamu współpracowali z USA przeciwko Japończykom, i w 45 zwrócili się (w duchu Karty Atlantyckiej) o pomoc w utworzeniu wolnego państwa wietnamskiego. No ale Amerykanie bardzo chcieli pomocy Francji w Europie, tak bardzo że wszystkie piękne zasady od razu poszły w kąt. Na początku pomoc była głównie materiałowa, ale gdy Francuzi się wycofali, Amerykanie przejęli "walkę z komunizmem". Komunizm już tam był bo Wietnamczycy poszukali pomocy gdzie indziej...

...tak że nie przeceniałbym umiejętności Amerykanów do przewidywania.

@AI
Myślę że to jeszcze nie przesądzone, bo tak jak wojnę w Wietnamie wygrała amerykańska zbrojeniówka, tak w AI wygrywają na razie szeroko rozumiani producenci chipów i dostarczyciele energii. O ile mi wiadomo na razie nie bardzo jest jakikolwiek rozsądny model monetyzacji tego. A to że jest reklamowane na maksa hej...Silly Valley żyje od hype do hype, #aconowego
A tech bros robią to co zawsze, czyli pociskają "jak nie działa dobrze to kupcie se mocniejszy sprzęt".

rozie
Mon, 1 Sep 2025 21:08:56
Grr, spoilery do Kwestii Ceny, grr, a ja dopiero czytam (znaczy słucham)... No ale dobra, nie było zaskoczenia, bo, przechodząc płynnie do AI, akurat bawiłem się notebookLM i podsumowaniami, a że Kwestia Ceny była pod ręką, to stwierdziłem, że zobaczymy jak sobie poradzi z czymś, co nie jest programem czy danymi do raportu. No i tam też mi mignęły nieco podobne spoilery.

Samo AI - nie wiem na ile bańka, na ile FOMO, że "to uniwersalne, rewelacyjne narzędzie, nie możemy zostać z tyłu". Wg mnie jesteśmy w fazie zachłyśnięcia i rozpoznawania co to naprawdę potrafi i do czego się naprawdę nadaje. A do czego nie. W zasadzie nic nie stoi do tego, żeby LLMy serwowały wyłącznie informacje z rzetelnych źródeł danych, czy wręcz badań naukowych - obecne rozwiązania potrafią przeszukiwać sieć (bardziej: źródła danych) i podawać namiar. OK, możemy teraz pójść o krok dalej i wątpić w rzetelność prac naukowych (w części przypadków słusznie), ale wtedy zaczyna być problem ze źródłem prawdy w ogóle. Sama "wyszukiwarka", która potrafi podsumować i dać człowiekowi źródła podsumowania, żeby sam sprawdził, już jakby jest i działa. Nie gwarantuje to właściwego zrozumienia odpowiedzi przez pytającego, no, ale tu jakby nie przeskoczymy.

Swoją drogą to AI jest nieporozumieniem w kontekście klimatu ze względu na ilości wytwarzanej energii (czyt.: ciepła) potrzebnej do działania. Zastanawiam się, kiedy zaczniemy liczyć "ślad cieplny" wytwarzanego prądu, analogicznie jak teraz "ślad węglowy". Bo energia słoneczna to nadal zatrzymanie większej ilości energii na Ziemi, co nieubłaganie będzie powodować wzrost temperatury.

Rosja - przewrót niby może być zawsze (w sumie już był moment, że najemnicy ruszyli po władzę), ale te rozmowy były raczej na zasadzie tańszego uzyskania celów. Bo pójść na spotkanie, zbić piątkę z POTUSem, poprawić sobie PR (już nie zbrodniarz wojenny, tylko przywódca państwa negocjujący warunki zakończenia konfliktu) i mieć sprzymierzeńca swojej sprawy w postaci żądnego Pokojowej Nagrody Nobla Donalda, to jest taniość i czysty zysk. Szczególnie, jeśli zyskujesz papiery (które druga strona respektuje) na zajęte tereny, a przy odrobinie szczęścia jeszcze jakieś umowy handlowe. Tym bardziej, że front głównie stoi. Gdzie wady?

Co do padania na ryj - zależy gdzie postawić granicę tego padania. W stosunku do Korei Północnej to w Rosji luksusy są nadal. No i Ukraina broni się, dopóki Europa pomaga. A to się może szybko zmienić jak ludzie dostaną po kieszeniach, zdaje się już Hiszpania powiedziała, że zwiększać wydatków na zbrojenia (do proponowanego poziomu) nie zamierza. Więc może się okazać, że ludzie w Europie demokratycznie stwierdzą, że mają dość, nie chcę większyć podatków/chcą tańszej energii i nie widzą sensu ładować dalej kasy, bo tu robi się gorzej, a tam nie robi się lepiej.

Boni avatar Boni
Tue, 2 Sep 2025 10:38:08
@charliebravo

@USA producentem przeciwników

No to jest oczywista tradycja, oni są mistrzami "rozwiązywania" problemów po drugiej stronie świata tak, żeby za dekadę-dwie mieć jeszcze większe problemy (ale premie i ordery już se wypłacili w międzyczasie). Nie tylko Wietnam, ale kilkadziesiąt innych miejsc i czasów, z tej setki czy coś koło, gdzie się wcinali. I właśnie - ci mili, kochani, demokratyczni jak najbardziej też. Przecież JFK odpieprzał cyrki w Gujanie post-brytyjskiej bo miał pierdolca, że będzie miał "drugą Kubę", bodaj można mu przypisać skąd się wzięło to co tam jest od Wenezueli po Gujanę Francuską; Johnson wytworzył Wietnam; Carter zaczął sponsorować mudżahedinów na serio (ok, Reagan tfurczo rozwinął) = zrobili Taliban; ślizgon Clinton zasłaniając kłamstwa w sprawie swojego siura zrobił Serbię = przyczółek Rosji. Poza tym tak z głowy to jeszcze co najmniej Syria (coś tam odwalali przez pokolenia, już nie pamiętam dokładnie timeline), Iran (przecież US wstawiło i zasponsorowało szacha Pahlawi, na co rekcją byli ajatollahowie), Kambodża (jakby nie bombardowali wszystkich jak leci, to może chłopi nie zapisywaliby się tak chętnie do Czerwonych Khmerów), itd. A jak się dobrze zastanowić, to niby skąd się wzięła imperialna Japonia, jak nie z "otwierania" jej przemocą przez USA pokolenie wcześniej. Albo jak się zastanowić nad nowożytną historią Chin...

Ale mój punkt w tym, że jeszcze w czasach ch...ja Clintona, a na pewno starego Busha, MASKOWALI te różne przekręty, kłamstwa i interwencje "lokalnie" w przestrzeni i w czasie na tyle skutecznie (z prawdziwą skutecznością działania to inna historia), że ślizgali się jak wyżej padło "umiarkowanie korumpując w ramach prawa" (hehe) i np. nikt nic Clitonom nie udowodnił. Nadal większość uważa interwencję w Kosowie za drugie nadejście Billa - chrystusa - z - cygarem - Clintona na czele krucjaty NATO; i se żarciki najwyżej robimy, że śmiertelność wrogów a nawet przyjaciół Clintonów jest statystycznie dziwna, a ułaskawienie ostatniego dnia prezydentury 100 czy 200 skazanych funfli to przecież drobiazg, widocznie palił (wyroki) ale się nie zaciągał.

@rozie

@ślad cieplny, węglowy, pierdowy/metanowy

IMHO jak w notce - se możemy liczyć dowolne ślady, to już tylko kwestia jak cwaniacy będą ruchać podatników na pozorowanych działaniach, bo zmian klimatu to nie zatrzyma. W praktyce ważniejsze, że przez ten nowy rzut datacentrów, w stowarzyszeniu z nadal trzepanymi EV, prąd w gniazdku zdrożeje dla zupełnie wszystkich, tych co nie dopchają się do AI czy EV też.

@Rosja

Pisząc "pada na ryj" nie miałem na myśli, że Rosja stanie się drugą Pn. Koreą (choć to byłby miły bonus), ale że staje się właśnie niewydolna militarnie, logistycznie, ekonomicznie w sensie możliwości prowadzenia tej wojny. Np. wydaje mi się możliwe, że właściwy upadek nie ZACZNIE się się przewrotem, odsunięciem Putina, czy takim obniżeniem standardu w Petersburgu i Moskwie, że ruchawki zmiotą oligarchię, tylko np. w stylu końca I wojny w Niemczech, resztki armii po prostu stracą kohezję i przestaną walczyć, uciekną/rozejdą się bez zawieszeń broni, i jakichkolwiek odgórnych decyzji trumpów i putinów (i to ew. wyzwoli reakcje typu wymiana oligarchów, przewroty, ruchawki). Z dokładnością, że w caracie Putin raczej nie wyląduje na emigracji i sytej emeryturze jak cesarz Wilhelm, narzekając na naród głupi a tchórzliwy, rosyjska tradycja pozbywania się carów jest inna.

Co to szczytów Putina z POTUSAmi, no kocham tę logikę, że właśnie teraz to był idealny moment na genialne nabijanie PR przez Putina, i wcale nie jest to ruch rozpaczliwy. Bo przez ostatnie lata jakby się lepiej dogadywał z USA ponad głowami Ukraińców zamiast tupać nóżką, to nieee, to nie byłoby genialne, ale kiedy mu się palą rafinerie i kończy się paliwo, czołgi i żołnierze, o taaak, geniusz PR po taniości!

@ogólnie AI

Chodzi za mną od dłuższego czasu myśl, którą najlepiej ujął gdzieś Neil Degrasse Tyson (gdzieś mi ostatnio mignęło): największy problem z AI typu "elemeleki" tekstowe, obrazkowe, filmowe, to nie że nawet taka Artificial Stupidity już zastępuje prekariat albo udaje że zastępuje inżynierów, i nie, że zwykli ludzie WIERZĄ w fejki generowane przez AI, ale ten moment niebawem, kiedy zwykli ludzie po prostu PRZESTANĄ WIERZYĆ w jakiekolwiek fakty i dane z internetu/cyfrowe. Co wg niego po prostu zabije internet jaki znamy (IMHO ręka w rękę z reklamą/marketingiem zabijającym internet z drugiej strony), a zaraz potem zabije parę innych rzeczy, w wersji jakie znamy, np. politykę, edukację, ochronę zdrowia, itd. I chyba taka jest najbliższa przyszłość małp naczelnych bawiących się zbyt doskonałą papugą.

Np. wracając do polityki - teraz Trump walczy jak tygrys z ujawnianiem powiązań z Epsteinem i pedofilią przecież nie dlatego, że niewinny czy winny, albo zależy mu na dobrym imieniu (co??), ale bo JEGO WYBORCY mogą w oskarżenia UWIERZYĆ. Za trzy lata nie uwierzą w NIC, choćby 100 świadków przysięgało i pokazało pedofilskie filmy z Trumpem. Właśnie w tym kontekście pisałem o hakach, jakie Kaczyński myśli, że ma na Nawrockiego - za trzy lata mogą NIE MIEĆ ŻADNEGO ZNACZENIA, bo przeciętny Polak będzie miał na dowolne dowody i haki "meh, nie takie fejki były dziś w internetach".

To już się dzieje, ale jeszcze nie powszechnie...

JoP332
Tue, 2 Sep 2025 12:04:34
@ „kiedy zwykli ludzie po prostu PRZESTANĄ WIERZYĆ w jakiekolwiek fakty i dane z internetu/cyfrowe”

No ja na ten przykład już za bardzo nie wierzę w NIC. Cyfrowe, niecyfrowe, generalnie to żadne (BTW, za bardzo nie ma już niecyfrowych). Po pierwsze, nie ma już informowania, są wyłącznie clickbaity i propaganda. Jasne, idealnie to nie było nigdy (ale jednak jak telewizja pokazała wyciąg krzesełkowy, to na 100% rzeczywiście tam był). Po drugie, AI, deep fake i podobne. Po trzecie rozpieprzenie nauki - kiedyś jednak przyzwoity artykuł z wiarygodnego źródła coś tam dla mnie znaczył, teraz dokładnie NIC. Punktoza, grantoza, manipulowanie danymi, cherry-picking, presja na monetyzowalne wyniki - nauka polegająca na odkrywaniu „jak jest naprawdę” już nie istnieje, a dodatkowo na fali postmodernistycznej postprawdy skutecznie wmówiono większości ludzi, że w ogóle nie ma czegoś takiego „jak jest”.

Sporą część zaufania do nauki przeorała bezpowrotnie pandemia. Jasne, mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem na skalę dotąd niespotykaną, jasne, ten czynnik, że wylazło to z Chin, był wyjątkowo mocno utrudniający, ale jednak skala fakapów informacyjnych, kłamstw, idiotyzmów, ruchów pozorowanych, jak na ten poziom rozwoju nauki, techniki, globalizacji... no słabo jak bardzo słabo.

Codiac
Tue, 2 Sep 2025 12:08:13
@USA jako producent
Swoją drogą jak ruscy wbili na Ukrainę, to w internecie łatwo było wpaść na komentarze popierające ich i to nie były jakieś boty, tylko autentyczne poparcie. Zazwyczaj pisane przez ludzi gdzieś z Afryki, Ameryki Południowej, czasami z Azji. Może odpalił mi się confirmation bias i się doszukuję, ale IMO to wszystko miało jeden wspólny czynnik - pisali to ludzie z krajów mających historię bycia wykorzystywanymi przez szeroko rozumiany zachód (USA ale i UK, Francję, etc.). A że Rosja potrafiła wcześniej trochę tam inwestować, a oni nigdy z nią nie graniczyli, to do tego kraju odnosili się neutralnie albo i sympatycznie, podczas gdy zachód - a więc i popierana przez niego Ukraina - z automatu budził nieufność i niechęć.
Swoją drugą drogą - niektóre decyzje polskich władz w ostatnich paru dekadach były krótkowzrocznie głupie, bo zamiast żyć w ramach zachodu (zwłaszcza gdy już weszliśmy do UE) ale dogadywać się z innymi, to zaczęliśmy wgapiać się w USA i im nadskakiwać. O ile jeszcze Azerbejdżan był uzasadniony (artykuł piąty NATO), tak wbicie do Iraku razem z Amerykanami nie dało nam nic. A wcześniej Polska - w tym polski wywiad - miała niezłe stosunki z niektórymi krajami dla zachodu mało przyjaznymi. Irak był odbudowywany m.in. przez polskich inżynierów, my się tam dobrze kojarzyliśmy. I na to trzeba było wpuścić wojsko, amerykańską metodą (najpierw napaść, potem przeprosić).

@Ślad węglowy
Jak dla mnie istotny problem jest taki, że big money (czy to prywatne korpo czy państwa) mają pieniądze na propagandę i nawet jeśli muszą przyznać, że problem istnieje, to go przekierują. Tak, tak, wszyscy musimy dbać o planetę, dlatego rezygnuj konsumencie z plastikowych słomek. To uratuje Ziemię, nawet jeśli w tym samym czasie truciciele wywalają tony plastiku do oceanów albo sprzedają swoje śmieci do Azji.
Identycznie jak z McDonald's odpalającym całą kampanię przeciwko kobiecie która ich pozwała, żeby tylko opinia publiczna nie uznała, że to ich wina. Mogło ich to więcej kosztować, ale ludzie na świecie teraz śmieją się że "haha, głupi Amerykanie nie wiedzą, że kawa jest gorąca i głupio się procesują" zamiast "McDonald's nie słucha wytycznych władz i podaje napoje o których wie, że są za gorące i mogą szybko i mocno poparzyć".
Ich stać, więc zawsze odwrócą kota ogonem, najwyżej stratę sobie odrobią w kolejny rok czy dwa.

@Neil Degrasse Tyson
Jak nie lubię Youtube'a, tak parę rzeczy tam nadal oglądam i podcast Neila zwany StarTalk jest całkiem fajny. Zwłaszcza że jako drugiego gospodarza ma komika, który potrafi robić z siebie głupka i zadaje takie proste pytania pozwalające Neilowi tłumaczyć bardzo łopatologicznie różne rzeczy.

@brak wiary w naukę i dowody - to już postępuje. AI/LLM pewnie to jeszcze przyspieszy, ale zaczął to nieco wcześniej internet z jego całym szumem informacyjnym i celowo sianą dezinformacją. I już widać jak ludzie potrafią zmienić zdanie o 180 gdy tylko fakty okazują się nie pasować do lubianej narracji. Masa krytyczna jeszcze nie została przekroczona, pewnie masz rację, że właśnie paru lat takiego urabiania potrzeba, ale zmierzamy w tym kierunku już od jakiegoś czasu. Powszechnieje w oczach.

@Haki
Tiaa. Dawniej też wierzyłem, że niektórzy mogą na innych mieć haki. I może wtedy to nawet była prawda. Ale od paru lat stwierdzam, że to naiwność. Ile brudów wyszło podczas kampanii prezydenckiej? Albo co się stało kiedy nominowany przez PiS szef NIK został zaatakowany przez swoich i nagle przestał się z nimi zgadzać a zaczął im robić pod górkę? Jakie niby haki wyciągnęli? Co mogliby wyciągnąć takiego, co już nie ujrzało światła dziennego i nie bardzo wpłynęło na decyzje wyborców?
Chyba tylko konkretne dowody o popełnieniu przestępstwa, które zostałyby chętnej prokuraturze podane na tacy mogłyby coś zmienić.



igor
Tue, 2 Sep 2025 12:42:58
@JoP332

"Sporą część zaufania do nauki przeorała bezpowrotnie pandemia" - no ale moment, to nie nauka zakazywała wstępu do lasu by chwilę potem organizować wybory. Naukowcy robili swoje, czyli głównie jakieś niezrozumiałe rzeczy w stylu "wpływ ekspresji GEHS535 na trzeciorzędową strukturę białka RGE1252". Zaufanie do nauki podkopali roznosiciele teorii spiskowych ze Wschodu i Zachodu, dostrzegający korzyść nawet nie w samej teorii, a w dzieleniu społeczeństw. Przy czym w różnych krajach to podkopanie ma inną głębokość, więc działania lokalnych polityków (amplituda miotania się między różnymi rozwiązaniami i wielkość wałka robionego na maseczkach) też miały znaczenie.

Boni avatar Boni
Tue, 2 Sep 2025 13:07:15
@JoP

Yo, ale my tu jesteśmy elita ;D wyprzedzająca tłumy, socialmedia mieliśmy w 1998 (czy kiedy tam trafiłem do Usenetu), przestaliśmy wierzyć ww obrazki dwie dekady temu, w naukę dekadę temu. Ja czy Tyson mówimy tu bardziej o moherowej babci na jednym i gen-alpha na drugim końcu spektrum, oba przyklejone do ekranów komórek i tabletów; niż dinozaurach sieci, umiejących posługiwać się katalogiem papierowej biblioteki.

@Codiac

@poparcia w post-zimnej-wojnie

To co piszesz, to oczywiste, nieoczywiste konflikty poparcia albo i nie są IMHO znacznie zabawniejsze. Np. te Kosowo (to taki mój konik), IIRC Polska popierała ustnie, ale nie kiwnęła palcem (OK, dokładnie wtedy dopiero wpełzała do NATO), natomiast WTF to na przykład: Grecja jako jedyny solidny członek NATO też palcem nie kiwnęła, a Izrael ciężko oprotestował interwencję...

@Neil na YT

Taa, nie oglądam na poważnie, ale kojarzę Tyson z tym komikiem; nie wiem czy nie z tego mi mignęło to jego "RIP Internet, 1985-2028" czy podobnie.

@igor, nauka

Mhm, ale jakoś 30 lat temu, pomimo teorii spiskowych, potężnych lobby, podkopywania przez EU, tak EU (=NIEMCY) BYŁA PRZECIWKO OGRANICZENIOM KIEDY USA BYŁY ZA OGRANICZENIAMI!11! jakoś udało się posłuchać naukowców, i wywalić freony, i załatać dziurę ozonową. Spróbujmy teraz, oh wait, próbowaliśmy i próbujemy, w temacie cieplarni, nie pykło. Czyli coś się zmieniło, może jednak nie tylko w temacie paru roznosicieli teorii spiskowych czy lobbystów. A czekaj, o tym jest ta notka na górze! ;P

igor
Tue, 2 Sep 2025 13:20:01
No ja właśnie o tym, że to nie pandemia zniszczyła zaufanie do nauki (po hiszpance chyba nie spadło?). Problemem są simian media i wpływowi gracze w powyższych. Plus tendencja do szukania winy wszędzie, byle nie u siebie (no przecież polityk nie powie, że wydał głupią decyzję, a co najwyżej, że go wprowadzono w błąd).

Boni avatar Boni
Tue, 2 Sep 2025 13:32:53
@igor

OK, ale co nas chyba istotnie różni (w sensie mnie i JoP a ciebie), to nie tylko kwestia diagnozy czemu zaufanie do nauki jebło w społeczeństwach, z powodów jak wyżej i/lub pod pretekstem pandemii, ale czy nauka za ostatnie lata, dekadę, w czasie pandemii była/jest podobnie WARTA ZAUFANIA jak dawniej, że nie: zepsuta przez różne czynniki jak cała reszta cywilizacji, te czynniki z notki itp.

igor
Tue, 2 Sep 2025 16:16:55
Nauka ma swoje problemy jak reszta cywilizacji, głównie grantozowo-punktozowe. Ale to ogólnie. Bo w kontekście pandemii, to akurat zadziałała jak należy. Dostaliśmy testy wykrywające wirusa w człowieku jak i pozwalające na badanie populacji (np. pomiar stężenia w ściekach). Modele roznoszenia, zarówno w małej skali (czyli jaki jest mechanizm zarażenia i które kontakty są mniej lub bardziej bezpieczne), jak i w dużej. Pewnie, nieidealne, ale coraz lepsze w miarę jak przybywało danych. Wreszcie szczepionki. A wszystko w rekordowym tempie.

Nauka dostarczyła. Implementacja zawiodła, ale za to odpowiadają nie naukowcy, a politycy. No i nic dziwnego, że spieprzyli, bo czemu niby tę jedną rzecz mieliby zrobić dobrze, skoro cała reszta im nie wychodzi?

rozie
Tue, 2 Sep 2025 18:04:29
@Boni

@ślad cieplny, węglowy, pierdowy/metanowy
Zatrzymać nie zatrzyma, ale sensowna miara i walka z realnymi przyczynami mogłyby spowolnić zmianę. Teraz mamy sytuację, że energii zużywamy coraz więcej, na coraz mniej potrzebne rzeczy, płacimy coraz więcej za jednostkę, a wpływu na klimat brak. Za to wszyscy zadowoleni, "bo nie emitujemy CO2". Greenwashing pełną gębą.

@Rosja
Nie wiem jak jest. Trochę mam wrażenie, że do tego co opisujesz, to bardzo daleko jest. Oni tam mają swoją propagandę, na froncie jest niewielu (i jakby od zawsze coś w tym stylu mieli, więc żadna nowość), sankcje są niewielkie, niepowszechne, i omijane.

@szczyt z POTUSem
To nie jest genialny PR. Odwrotnie, wniosek, że usiadł do rozmów, bo ma nóż na gardle uważam za nieuprawniony. Ten ruch z punktu Putina zawsze się opłacał. Nawet jakby do zakończenia militarnego dzieliło go kilka dni, opłacało mu się usiąść do stołu i przedstawić swoje żądania. Jadąc na spotkanie na nic się nie zgadza. A przy "papierowym" załatwieniu ma np. jakby gwarancję tego, że w oczach opinii publicznej ew. separatyści będą uznawani za terrorystów.

@ogólnia AI i (nie)wiara ludzi
Nie sądzę, żeby to aż tak wpłynęło. Wiemy, że dane są obracane na różne sposoby, fakty ukrywane, marketing i reklama to ściema ściemę ściemą poganiająca. Wiemy, że badania naukowe potrafią być sponsorowane. Ale c'mon przecież nawet koncerny tytoniowe nie zostały zaorane. Nadal sprzedają "zdrowsze" czy tam "mniej szkodliwe" produkty. To, że AI jest w stanie trochę sprawniej obracać tymi danymi, nie wydaje mi się gamechangerem.

@polityka
Trochę zastanawiam się czy/kiedy dojrzejemy do tego, by - analogicznie do wieku minimalnego - obowiązywał wiek maksymalny dla polityków.

Fluffy_Beaver
Tue, 2 Sep 2025 18:12:40
@igor
"- Podatność na AI: patrząc po moim bąbelku, to głównie ludzie starsi ode mnie udostępniają bzdury. Młodsi rozpoznają i raczej nabijają się z boomerów."

Już mam na koncie jedno code review, gdzie na pytanie z mojej strony o dobre praktyki partnerka, jeszcze młoda, ale z paroma levelami wbitymi, po prostu wkleiła odpowiedź z czata. Czekam na więcej.

"Mamy populistów, którzy obwiniają o wszystko obcych albo dawne elity"

I mamy sporo ludzi, którzy do dziś nie mogą wykaraskać się z traumy wojny zakończonej jakieś 80 lat temu. W takich warunkach po populistyczną amunicję nie trzeba się nawet schylać, wszędzie hałdami leży.

"Zaufanie do nauki podkopali roznosiciele teorii spiskowych ze Wschodu i Zachodu, dostrzegający korzyść nawet nie w samej teorii, a w dzieleniu społeczeństw."

Zaufanie podkopało milion rzeczy, w tym powódź informacyjna połączona z niemożliwością ustalenia kto ma rację i w jakim stopniu, podlany kultem: "Naukowiec powiedział, więc to musi być prawda". Nic tak nie zrobiło krzywdy nauce jak strony z gatunku "I Fucking Love Science!".

@Codiac
"A pewnie będzie jeszcze gorzej, bo najmłodsze pokolenia w ogóle idą full w telefony."

Najmłodsze pokolenia, nawet wśród studentów uczelni technicznych, potrafią nie wiedzieć co to plik i co można z nim zrobić. Bo do tej pory nie musieli, a czy będą w przyszłości to cholera wie.

@JoP332
"Przyznaję, że jest to dla mnie trochę zagadka, ponieważ bez mas kupujących to całe wytwarzane g…no to yebnie bardzo szybko, natomiast elity w ogóle nie sprawiają wrażenia, jakby się tym przejmowały."

A dla mnie sprawa jest prosta, a obserwuję ją wszędzie, gdzie ludzie chociaż trochę się zachłysnęli Ejajem: zwykły brak myślenia w perspektywie dalszej, niż kilkudniowa. Bo nie jest trudno trafić na człowieka, który szczerze wierzy, że: "Po co płacić za Jirę, skoro można ją bez znajomości kodu wypromptować w dwa dni?" i tylko słowo "utrzymanie" coś mu przez gardło nie potrafi przejść. To samo tyczy się niezatrudniania juniorów i podobnego piłowania własnej gałęzi. Jeśli kreska idzie do góry dzisiaj, to jutro też będzie.

@rozie
"W zasadzie nic nie stoi do tego, żeby LLMy serwowały wyłącznie informacje z rzetelnych źródeł danych, czy wręcz badań naukowych"

Stoi głupota managerów, którzy za idealne źródło informacji o świecie wybrali Reddit.

"Za to wszyscy zadowoleni, "bo nie emitujemy CO2". Greenwashing pełną gębą."

Bo ludzie z natury wolą udawać, że naprawiają problem, niż to robić. Bo naprawianie jest trudne i wymaga radykalnych zmian i decyzji, a przecież wystarczy przylepić plaster.

"To, że AI jest w stanie trochę sprawniej obracać tymi danymi, nie wydaje mi się gamechangerem."

Mi też nie, problem dalej jest po stronie decydentów i tego, czy pójdą za głosem rozsądku i analiz, czy wywalą kasę, bo tak im głos z tyłu głowy podpowiedział. Zresztą te całe Big Data to też nie mamy od wczoraj, a z jego skutecznością to też różnie bywa.

@boni
"i załatać dziurę ozonową."

Ja tu nie chcę podkopywać już i tak grobowych nastrojów, ale dziura jest. Po prostu przesunęła się nad Biegun Północny i trochę jeszcze minie zanim zniknie.

JoP332
Wed, 3 Sep 2025 08:43:02
@ „Nauka dostarczyła”.

Trochę tak, a trochę nie. Owszem, testy, szczepionki, to wszystko robi wrażenie. Ale absurdów typu „zachować 2 m odstępu” nie wymyślili politycy. Raczej też nie politycy sami z siebie zaczęli rozpowszechniać stwierdzenia co najmniej bezpodstawne, a tak naprawdę kłamliwe (jedno przechorowanie uodparnia, szczepienie chroni przed zarażaniem innych).

Oraz wiem, że to bardziej polityka niż nauka, ale do dziś nie wiemy, skąd się wziął wirus (mamy niezłe hipotezy, ale to jakby nie to samo) i nikt nie rozliczył za to Chin. Ogólnie cała cywilizacja Zachodu sprawia wrażenie, jakby powtarzała „no była pandemia, na xuj drążyć temat, nie będziemy o tym rozmawiać, a za użycie określenia <<chiński wirus>> będziemy wywalać z roboty”.

Boni avatar Boni
Wed, 3 Sep 2025 10:26:17
Komentuję tylko to, co wydaje mi się wymagać rozwinięcia; i tak zaczynamy przypominać TWA i "ja wiem wszystko, ty wiesz wszystko, to o czym my mammy rozmawiać"

@ ludzie są leniwi i wolą udawać, że naprawiają problem

IMHO co się zmieniło od Dawnych Czasów TM lat '80, to nawet nie, że ludzie ostatnio generują problemy wyłącznie po to, żeby udawać że je naprawiają, bo to już było, ale że na "udawaniu naprawiania" można tak długo i tak dużo zarobić, w różnych "walutach". Kiedyś to jednak były "czas razy pieniądze" o rząd wielkości mniejsze, teraz można nic nie dowozić przez lata i miliardy dolarów, nawet w wojsku, u prywaciarzy, o rządzie, polityce, polityce lokalnej nie mówiąc (i tu patrzę na kawałki US, chyba Kalifornia to będzie kiedyś case study w temacie). No takie pato jak obecne nie przechodziło jeszcze nawet w '90.

Ale to chyba się wiąże z nie raz przeze mnie wypisywanym i dyskutowanym tutaj zanikiem prawdziwej odpowiedzialności w tej cywilizacji Zachodu, kogokolwiek za cokolwiek, już od średniego szczebelka po samą górę.

@ podkopywanie nauki przez fanbojów nauki

BTW ostatnio, przy poprawieniu się i potanieniu narzędzi wizualnych i a la deepfake uderzyło mnie jak straszliwie głupi są ci wszyscy anty-trumpowi ludzie od mediów wizualnych, efektów specjalnych, itp. robiący "parodie" i "satyry" z Trumpem, Vance'm itd. tacy samozadowoleni "oo, ale dojebaliśmy Trumpowi, ty pa, fake nie do odróżnienia od prawdziwego filmu, jak robi XYZ!", no przecież Trump im powinien za te wszystkie filmiki, jak lata z gołą dupą, czy pier... jeszcze większe głupoty niż zwykle, dobrze płacić, za wsparcie jego "niewinności" za rok czy dwa. (teoria spiskowa - może płaci?)

@ AI myśl ogólna

W tych wszystkich rozważaniach o AI (gdzieś obok u WO też pełno o tym), o opłacalności, energochłonności, itp. jakoś umyka coś, co mi się wydaje tak oczywiste (może innym też?), że nie pisałem w notce: Przecież dostęp do AI, nawet tej "elemelkowej" będzie za chwilę KOSZTOWNY, wprost proporcjonalnie do możliwości AI i w proporcji jaką niewidzialna trójpalczasta dłoń z ciasta "rynku" znowu obniży wartość ludzkiej pracy, pod wpływem nowej technologii. Więc owszem będzie jakieś AI używana, ale kto powiedział, że darmowe dla ludu cokolwiek poza promptami na parę zdań, a jak chcesz cycki czy trochę działającego kodu, zapłać troszeczkę, no niewiele, jak za telefon, internet, no przecież każdy płaci. A jak chcesz naprawdę używać AI do pracy, to wiesz, prąd i procek kosztuje, jakimś cudem dokładnie tyle samo per efekty, ile pakistański junior developer. I nawet myli się podobnie. A jak chcesz nieomylną, z rzetelnymi bazami danych, wypasioną, to panie Areczku, ona jest dla zarządu, bo kosztuje w utrzymaniu jak myśliwiec bombardujący, gdyż zarządy wierzą, że jest podobnie skuteczna, jak myśliwiec bombardujący.

@ nauka a pandemia

Moja wizja jest zgodna z JoP, zaoszczędziła mi klawiatury ;) tzn. nie trzeba mi tłumaczyć, że nauka jest zgrantozowana i zblatowana z oligarchią nie gorzej niż media czy politycy, a peer review okazuje się interesującą ślepą uliczką; raczej trzeba mnie oświecić, że skoro wszyscy wiemy jak jest, to kiedy przestaniecie ufać naukowcom. BTW jakąś analogią jest zagadnienie demokracji, "działało, no jest nieco trochę nieco bardziej patologii, ale nie mamy nic lepszego". Jasne, a kiedy przyznamy, że poprzedni sposób uprawiania nauki czy uprawiania demokracji już nie działa?

Fluffy_Beaver
Wed, 3 Sep 2025 11:09:24
@ Subskrypcje na AI

Nie wspominam, bo mi się wydaje to na tyle oczywiste, że szkoda bardziej klawiatury psuć. Zresztą już teraz przecież się w to bawimy: wpierw ChatGPT z i bez logowania, teraz z opcjami premium, jakieś zaawansowane modele dla programistów za kilkaset dolarów na rok, ale jak trafisz promkę to kilkadziesiąt, dostępy dla studentów za darmo itd. A gdzieś obok tego przecież mamy cały przemysł "tu masz ebooka z setką promptów, 100% gwarancji działania, nawet za dziesięć lat" płacących, ale niebezpośrednio. I to się na bank będzie dalej w tę stronę rozwijać (sprawdzić, czy całość nie wywaliła się zbyt mocno na beton), tak jak było do tej pory ze streamingiem chociażby.

Chyba że model Netflixa też się ostatecznie wyczerpie (na co jest szansa m.in. dzięki branży automoto, dorzucającej teraz swoją cegiełkę do tej Jengi), wtedy AI bros będą musieli przemyśleć strategię.

@ Demokracja nie działa

Mam obawę, że nigdy tego nie przyznamy, bo wystarczy tylko podnieść rękę, a zaraz się otrzymuję metkę faszysty. Po prostu strach przed brunatnością, antyszczepami et consortes jest na tyle silna, że tworzy prosty wybór: albo trzymamy się tej gnijącej demokracji, albo wdziewamy mundury od Hugo Bossa. A jak się jest jeszcze przedstawicielem ludów tęczowych, żyjącym w panicznym strachu przed wysłaniem do obozu (czy naprawdę, to temat na inną dyskusję), to liczba opcji tym bardziej kurczy się do jednej.

Co zresztą jest jednym z powodów, dla których lewica w moich oczach jest spalona. Krytykuje centrum za romanse z prawicą nie zauważając, że sama ich swata, opisując rzeczywistość nie taką, jaka jest, tylko taką, jaka w jej oczach być powinna i nie dopuszczając do siebie myśli, że między demokracją i autorytaryzmem są jeszcze inne opcje i może czas najwyższy po nie sięgnąć.

JoP332
Wed, 3 Sep 2025 11:22:13
@ „zanik prawdziwej odpowiedzialności”

IMHO brak odpowiedzialności za cokolwiek wiąże się częściowo z dzieleniem wszystkiego na mikre podprocesy, co w założeniu miało działać tak, żeby znaczenie każdego pojedynczego człowieka/etapu/klocka było jak najmniejsze, dzięki czemu miało być szybciej, taniej i bezpieczniej dla efektu całościowego. (Tylko że nie).

Doskonale widać to w mojej branży. Zamiast dać robotę do tłumaczenia jednej sensownej osobie i dać jej na to wystarczające zasoby (pieniądze + czas), a potem tylko sprawdzić i ewentualnie poprawić drobiazgi, obudowuje się wszystko narzędziami CAT, czyli recyklingiem starych tłumaczeń (a do baz wrzuca się wszystko bez ładu, składu i kontroli, wskutek czego mam potem „zwiastun” w instrukcji obsługi przyczepy), AI, czyli MT, a potem poprawia to pisiont razy, a to ludźmi, z których żaden nie czuje się odpowiedzialny za całość (zresztą zwykle nawet by nie mógł, bo ma dostęp tylko do fragmentów, a za wszystko to płaci się grosze, „bo przecież macie recykling i MT, tam wystarczy tylko szybko przelecieć” (spoiler: praktycznie nigdy nie)), a to automatem (narzędzia do automatycznego QA) i bezpłatnymi stażystami lub ludźmi ogóle nieznającymi języka, którzy wysyłają milion zapytań („please remove inconsistency: 1 cal / 2 cale / 5 cali”), a nadal jest źle.


Codiac
Wed, 3 Sep 2025 14:37:36
@TWA
"ja wiem wszystko, ty wiesz wszystko, to o czym my mammy rozmawiać"

Zawsze możemy to uporządkować, ponumerować i potem tylko się przerzucać wskaźnikami. Oczywiście w niektórych przypadkach "Tak, to jest bardzo dobre, ale to trzeba umieć opowiedzieć!"

@podkopywanie nauki przez fanbojów nauki
Wydaje mi się, że to się opiera o coś jeszcze poziom niżej - rzetelność generalnie spada i ludzie robią skróty jeśli myślą, że to im przyniesie zyski. Fanboje nauki przecież nie różnią się szczególnie od fanbojów tłumaczenia jak jest. Dzisiaj znajomi poszerowali wpis takich jednych gości znanych z tego, że raczej podają źródła i porządnie dają odpór fejkom. Czytam to i pierwsze co widzę to konkretna nieścisłość, tak żeby dało się w kogoś uderzyć politycznie. I już całe moje zaufanie do tych gości idzie się sypać.
A co do samej nauki - jakoś bodaj w zeszłym roku przeczytałem "Hiperprzestrzeń" Michio Kaku. Czytam to, czytam, coś tam rozumiem, czegoś nie, ale dochodzi do rzeczy opartych o stosunkowo prostą matematykę (macierz wskaźników przestrzeni). I oto w tekście stoi jak byk, że wartości w takiej macierzy jest "dosłownie setki!" i to - mam wrażenie - napisane tak, żeby czytelnik był pod wrażeniem. Tymczasem szybciutkie obliczenia jakie robią dzieci w przedszkolu pokazuje, że różnych wskaźników jest tam raptem 66, czyli tak rząd wielkości mniej. Znajomi sugerowali, że to może wina polskiego tłumaczenia i w oryginale mogło być "dozens", no ale ja nie mam tego sprawdzić. Wiem tyle, że wyłapałem konkretnego babola i jak mam teraz zaufać tej książce skoro potrafi się tak walnąć? Co jeszcze mogło być tam napisane źle (przez autora albo w tłumaczeniu)?
Są błędy i są wielbłędy. Mylić się rzeczą ludzką, ale sadzić babole nie przystoi naukowcowi.

"zapłać troszeczkę, no niewiele, jak za telefon, internet, no przecież każdy płaci. A jak chcesz naprawdę używać AI do pracy, to wiesz, prąd i procek kosztuje, jakimś cudem dokładnie tyle samo per efekty, ile pakistański junior developer"
Pewnie tak będzie, zupełnie mnie to nie zdziwi. Ale też widzę oczyma duszy mojej jak za parę lat rosnące koszty (bo przecież akcjonariuszom trzeba zapewnić coraz większe zyski, rok do roku) sprawią, że nagle pakistański junior developer okaże się być tańszy. Już przecież była afera, że pozyskujący od inwestorów startup AI okazał się być firmą opartą o bodaj czterystu jak najbardziej realnych Hindusów.
Natomiast w miarę jak to się zrobi trochę powszechniejsze (i zdaje się, że równolegle prace nad takimi już trwają, tylko nie są tak spektakularne jak Shity dżipiti) to będzie można postawić sobie własny model, nakarmić go tym czym zechcesz i mieć przynajmniej odpowiedzi oparte o zweryfikowane dane.

@Peer review
Wydaje mi się (głowy nie dam, ale mam silne przekonanie), że January swego czasu tłumaczył czemu to nie działa. Otóż jeśli ktoś robi eksperyment, to inni oceniają go a) wg swojej wiedzy w temacie oraz b) na podstawie udostępnionych danych i w zaufaniu, że te zostały uczciwie i porządnie zdobyte. Ewentualne nieścisłości są co najwyżej wyłapywane z pracy. Natomiast mało kto powtarza taki eskperyment, żeby zobaczyć czy wyniki są powtarzalne i czy wszystko się zgadza, bo przecież nikt nie opublikuje artykułu "potwierdzenie eksperymentu X". Wszyscy pędzą ku nowym odkryciom, weryfikacja się nie opłaca, nieścisłości są wyłapywane tylko do pewnego poziomu, te najbardziej oczywiste. I jak długo nie będziemy cenić ludzi robiących powtarzalną robotę, nie twórczą a odtwórczą, tak długo ten problem nam pozostanie.

Boni avatar Boni
Thu, 4 Sep 2025 12:07:25
@Fluffy_Beaver

Parafrazując kultową "Arahja" Kultu: "Lewa strona cała odklejona / Prawa strona cała odklejona / Zza zasłony obserwuję obie strony", chociaż na co dzień opisuję popularne obecnie stany mentalne krótszym cytatem z "Kataru" Lema, "iluzje i deluzje". No ale o tym też nie ma za bardzo co gadać, IMHO stan rzeczy opisują nieźle teorie o cyklach (strzałka oznacza "udało im się przebić i wybić konkurencję"): "indywidua-wynalazcy" nowych "ciekawych" etyk, ekonomii, filozofii -> uniwerki/uczelnie/publikacje -> studenci/ludzie szukający fajnych nowych "rzeczy" -> wyznawcy/studenci wyrośli na redaktorów, posłów, dyrektorów -> społeczeństwa utopione w nowych modnych ideologiach, myśleniu, propagandach. Czasem ten ciąg i zmiany idą na dobre, ale jakoś znacznie częściej są zupełnie pierdolnięte; IMHO dla obecnej fazy Zachodu głównym "pomysłem" był post-modernizm i jego konsekwencje w ciągu jw. Ale pewnie kiedyś wahadło czy sinusoida się odbije, będą inne dudnienia, to jest w konkluzji notki.

@JoP

@mikroprocesowanie

Coś w tym jest, co piszesz, widzę w wielu branżach. Czyli jakby tak: na dole jest mikroprocesowanie i mikroodpowiedzialność za tyci kawałek kodu, tekstu, i jeszcze przy narzędziach od dostawców mających nanoodpowiedzialność, więc trudno za problemy zaj... szpadlem tych na dole, a zaraz wyżej, na poziomie procesów i makroprocesów odpowiedzialność znika na mocy umowy społecznej menażerii; zostaje się co najwyżej przeniesionym na inną parafię, do innych zadań, ląduje się w innej firmie/ ministerstwie/ rządzie.

@Codiac

@pop-nauka

Taa, rzetelność w pop-nauce, a nawet bliżej publikacji naukowych (jakieś niby rzetelne streszczanie na portalach czy jutubach, bez pop- i klikbajtów) nie jest ostatnio mocną stroną "mediów". BTW Kaku przestałem słuchać i oglądać chyba blisko dekadę temu (u nas epoki mierzy się krainami, więc: w Szkocji), IMHO peron mu odjechał już wtedy.

@własny elemelek

Taa, można se postawić, tylko tak naprawdę po co. To znaczy, do zabawy i nauki, pewnie, kto bogatemu zabroni (np. komentator Xpil o ile pamiętam zainwestował w poważny własny sprzęt pod LLMy, może się wypowie, co z tego wycisnął). Też miałem głupie pomysły w tym duchu "autarkii AI", choć w innym kierunku/rozwiązaniach, zanim LLMy zrobiły się modne y skuteczne (np. dlaczego od lat jak idiota opłacam serwer przez który właśnie gadamy, maszynę bez ograniczeń bandwidthu i dysków, zgadnij jakie cuda miały tu się procesować; ale potem mi przeszło). Problem jest taki - jeśli dla docelowego rozwiązania potrzebujesz mocnej terabajtowej maszyny i petabajtów rzetelnych danych, to GAFA et co. zrobi to samo taniej. A nie zmonetyzujesz swojego "elemelka" lepiej niż oni, bo tłum małp naczelnych tobie jeszcze mniej zaufa, niż im. IMHO tak naprawdę to tylko kwestia zaufania i naprawdę dużego ciśnienia na autarkię.

@peer review a powtarzanie eksperymentów

Tak, głód nowości i "kryzys odtwarzania" jak najbardziej jest, ale to IMHO nadal nieco głębsza "powierzchnia" problemu. Głębiej jest problem, że m.in. bez powtarzania i weryfikacji, i przy ciśnieniu na nowe doniesienia, i przy nepotyzmie, grantozie i tradycyjnie feudalnym ustroju nauki, peer review zrobił się GORSZY niż editorial review, czyli ocena i dopuszczanie publikacji przez REDAKTORÓW itp. a nie przez naukowców-kolesi publikujących naukowców. IIRC jeszcze w czasach Einsteina, czy 100 lat temu, editorial review był spoko i normalną ścieżką. A spróbujmy teraz przekonać społeczność naukową, że od jutra nie będą się obdzielać publikacjami i punkcikami, od których zależą granty i środki, we własnych fapcirclach, ale będą musieli do swoich publikacji przekonać NIEZALEŻNYCH niekumatych ekspertów, jakichś laików po prostu, którzy mają w d... najnowsze zmyślenia o niefalsyfikowalnych fizykach, biologiach czy socjologiach. "Laboga, kto to widział, to śmierć nauki jaką znamy! - Ale nie musicie mi tego jeszcze bardziej reklamować..."

Codiac
Thu, 4 Sep 2025 15:54:14
@Kaku
Hiperprzestrzeń jest z '94, więc to jeszcze dość stare. Sam bym zresztą pewnie nie sięgnął, znajoma mi podrzuciła żebym przeczytał. A że gadamy sobie mniej więcej tak jak tutaj, to uznałem że warto prośbę spełnić i nawet jeśli mi się coś nie spodoba, to sobie najwyżej o tym pogadamy. Podczas lektury miałem trochę pytań (np. jeśli oryginalna 11-wymiarowa przestrzeń miała się podzielić na naszą czterowymiarową i drugą część z resztą, to skąd założenie, że wymiar czasowy mamy tylko my). A potem doszedłem do macierzy 11x11 i tego ile jest w niej elementów ("setki, dosłownie setki!") i już wiedziałem, że ta książka miejscami rozmija się z podstawami matematyki. A więc może wprowadzać w błąd i na innych poziomach.

@Własne AI
Pisałem o tym tylko w kontekście "ktoś nie chce płacić za drożejące i słabo działające usługi". Wtedy zawsze może sobie postawić własny model, nakarmić go sprawdzonymi danymi i korzystać. Nawet nie myślałem o monetyzowaniu tego. Ewentualnie trafią się jacyś pasjonaci biorący przykład z open source czy innego pirate bay i robiący konkurencję dla korpo po kosztach/za darmo. Oczywiście szybko zwalczani, bo nie po to korposy robią sobie model monetyzacyjny, żeby ktoś im go podkopywał.
Osobiście będę się bronił przed AI jak długo dam radę. Niestety w mojej dziedzinie wchodzi na pełnej i od jakiegoś czasu zastanawiam się na jaki zawód mógłbym zamienić swój obecny, żeby nie musieć robić paroletnich studiów + praktyki, ale żeby od tego guana trzymać się z daleka. Ja różne śmierdzące rzeczy mogę robić, kiedyś przekopałem się przez kontener ze śmieciami w poszukiwaniu wyrzuconych kluczy, ale AI to dla mnie za dużo.

JoP332
Thu, 4 Sep 2025 19:37:20
@„studenci wyrośli na redaktorów, posłów, dyrektorów”

To, co opisujesz, nawet ma nazwę, „marsz przez instytucje”.

@ „na jaki zawód mógłbym zamienić swój obecny”

Próbuję się nad tym zastanawiać od jakichś dwóch lat, kiedy to dotarło do mnie z pełną mocą, że sytuacja w mojej branży to nie jest żadne chwilowe wahnięcie ani testowanie, na co sobie można pozwolić, tylko The New Normal. I nawet nie mam takich życzeń, że ma być bez AI, tylko żeby się z tego dało wyżyć. Pięcioletnie studia nie mają sensu, nie zdążę się już do niczego wdrożyć (abstrahując od innych czynników). Dwuletnia podyplomówka to też potężny wysiłek (czasowy, finansowy, logistyczny, energetyczny), nadal bez gwarancji, że ktokolwiek po tym mnie zatrudni, mając do dyspozycji ludzi umiejących to samo, a o 25 lat młodszych. Do stylizacji paznokci nie mam talentu, mam niby uprawnienia nauczycielskie, więc teoretycznie mogę iść w ślady WO, czyli do szkoły (ale bardzo teoretycznie), ale coraz życzliwszym okiem patrzę na kasę w Lidlu czy tam Biedrze.

Boni avatar Boni
Fri, 5 Sep 2025 09:56:21
@Codiac

@zbierajmy złom aż starczy nam na kosmiczny prom oraz na AI

Z tego że coś tam "można sobie postawić", nie wynika, że warto albo że jest to rozwiązanie dla całych społeczeństw. Pozornie zmieniając temat, ile udziału w rynku konsumenckim ma obecnie linux? ;D (nie, nie android itp. "based on modified kernel", ale linux as linux).

IMHO analogia jest taka: z tego, że nadal (chyba, bo może że pouszczelniali furtki formalnoprawne w imię dobrego samopoczucia kartelu i urzędników) można sobie zrobić samochód od podstaw i nawet spróbować go zarejestrować i używać na drogach publicznych, nie wynika, że a) ktokolwiek poza BARDZO zakręconymi hobbystami to robi b) jest to rozwiązanie dla setek milionów ludzi którzy chcą transportu. O monetyzacji kuchennej AI z rozpędu napisałem, na myśli miałem bardziej nawet tylko publikację. W powyższej analogii: zrobienie sobie AI czy samochodu w piwnicy i do jeżdżenia wkoło domu, fajn, kto bogatemu hobbyście zabroni; publikowanie AI / wyjazd SAM na drogę publiczną znacznie trudniejsze (bo kartele/oligarchie obstawiły się prawodawstwem, żeby przypadkiem prekariaty czy hobbyści nie podskakiwali za wysoko; kiedy ci wspaniali i wielcy, too big to jail, podcierają sobie dupę tym samym prawem). Monetyzację, czyli kiedy chce się robić samochody ciut-ciut seryjnie albo AI konkurującą z BigTech już omówiliśmy.

@JoP

Mam wrażenie, że "(długi) marsz przez instytucje" to była nazwa zmyślona przez tępawych socjalistów i komunistów, bo słowa "infiltracja" i "przejęcie" były zbyt stare i niemodne, a może z faszystami się kojarzyły. IMHO różnica jest taka, że w PLANACH tych różnych faszystów czy maoistów ŚWIADOME karne kadry miały infiltrować, przejmować i rozsadzać od środka istniejące struktury i organizacje, żeby zrobić Nowy Wspaniały Świat i nowych ludzi. To co pamiętam o teorii falowania (w ekonomii etatyzm - liberalizm, edukacji+polityce kolektywizm - indywidualizm, itd.) i to co mi się wydaje o ostatnich dekadach, to jest inny proces, nieco odwrócony: tak dobrze i powszechnie udało się wdrukować filozofię po-mo i propagandę neolibu młodzieży, że EMERGENTNIE poszła roznosić te memy dalej dorastając, i nawet NIE JEST świadoma że jej core beliefs to propaganda poprzedniego pokolenia. Ale może tak jest zawsze.

@praca w epoce AI

Coś tam do roboty może się znajdzie dla tłumaczy i IT ;D Będziecie tłumaczyć idiotyczne pomysły Dostatecznie Bogatych Klientów na prompty do AI i tłumaczyć porady i odpowiedzi AI dla klientów, żeby im się bardziej podobały i mieli human touch. Taką strukturę customer service doradzi bossom sama AI jak optymalną i niskokosztową (tak naprawdę, bo jej się nie będzie chciało pierdolić z klientami, niech białko użera się z białkiem). Będą płacić za takie tłumaczenie/serwis nieco więcej niż na kasie w Biedrze, głównie dlatego, że już nie będzie ludzi na kasie w Biedrze. Czy będą nauczyciele w rozumieniu jakie znamy (z wiedzą, dyplomami, szkoleniami) to nie wiem, czasem mi się wydaje, że niebawem zacznie się optymalizacja szkolnictwa niższego w kierunku stanu, który już jest, tylko nikt się nie przyznaje - zamiast nauczycieli wystarczą ciecie pilnujący, żeby uczniowie zamknięci w szkołach (żeby nie przeszkadzali rodzicom w innych zadaniach) nie rozrabiali za bardzo i nie odklejali się od tabletów (or compatible) na których edukacyjna zgamifikowana AI będzie ich próbowała czegoś nauczyć.

Codiac
Fri, 5 Sep 2025 14:49:25
"nie wynika, że warto albo że jest to rozwiązanie dla całych społeczeństw. "
No ale ja nigdzie nie twierdziłem, że to będzie rozwiązanie dla całych społeczeństw. Jestem jak najbardziej zdania, że masy będą się trzymać znanych i powszechnie - ale łatwo - dostępnych rozwiązań czy usług, nawet gdy te przejdą do ostatnich etapów gównowacenia.
Raczej chodziło mi o to, że będą jakieś furtki ucieczki - dla chętnych, odpowiednio zdesperowanych i mających wystarczają wiedzę. Ot, takie wentyle.
Całe społeczeństwa są w praktyce skazane na korposy i masowe rozwiązania. Swoją drogą właśnie oglądałem Doctorowa i bardzo ładnie tłumaczył jak to działa. Ciężko mieć nadzieję, bo często nie widzimy jak ta pułapka się zamyka dzięki wprowadzanym po cichu drobiazgom.
Samochody to trochę inna analogia, bo są dużo bardziej fizyczne. W napisaniu własnego OSa czy przeglądarki internetowej ogranicza nas głównie wiedza i to jak bardzo nam się chce.
Aczkolwiek przyznaję, że akurat jeśli chodzi o AI to do utrzymania i pracy tego potrzeba trochę konkretnego sprzętu. Np. o ile mi wiadomo NVidia już teraz głównie zarabia właśnie na częściach potrzebnych do uruchamiania AI, a karty graficzne dla indywidualnych użytkowników to stosunkowo niewielka część ich produkcji. AI wysysa rynek i sprawia, że to wszystko staje się droższe i trudniej dostępne. Więc rzeczywiście może być tak, że postawienie własnego clustra AI nawet tylko na potrzeby osobiste, okaże się dużo droższe i trudniej osiągalne, bo nikt ci nie sprzeda potrzebnych części w ilości detalicznej.

Boni avatar Boni
Fri, 5 Sep 2025 15:12:33
@Codiac

(chyba widziałem tego Doctorowa o którym mówisz, IMHO opis daje właściwy, tylko nie wiem skąd mu się optymizm włącza w temacie, że uda się cokolwiek odkręcić BEZ upadku/rozwalenia tzw. cywilizacji Zachodu)

Nie zapominaj, że ja jestem wzorcem autarkii z Sevres (ale nie, nie planuję budowy kolejnego domu; tak, nasz samochód z 1992 nadal jeździ); nie bardzo "ogranicza mnie wiedza" ale nie wyobrażam sobie, że mi się zechce akurat LLM AI zamiast np. heurystycznej wyszukiwarki local/www, skądinąd której od lat też nie chce mi się robić. IMHO użyteczność/koszt prywatnej elemelkowej AI to jest gdzieś obok równie bezużytecznego naprawdę prywatnego OSu, to są zagadnienia innej klasy niż autarkia "stawiania sobie" linuksów, domów, samochodów, przeglądarek WWW czy wyszukiwarek w stylu wczesnego gugla.

Codiac
Fri, 5 Sep 2025 16:29:30
@Doctorow
Też byłem trochę zdziwiony, ale tłumaczę sobie to dwiema rzeczami
- Jak już wyszedł do tych ludzi, to musiał im dać coś miłego zamiast powiedzieć "Mamy przerąbane, możemy się położyć i umrzeć, bo to mniej bolesne od późnego kapitalizmu".
- To co powiedział należy odczytywać nie "tak będzie" tylko "to jest jakaś w miarę pozytywna wizja jaką uznaję za możliwą". Ona może być mało prawdopodobna, ale jeśli prawdopodobieństwo jest niezerowe i ludzie będą o niej wiedzieć, to mogą coś w tej kwestii robić.
Osobiście raczej spodziewam się, że jednak nie wypali.

@AI
No ale ja nie mówię o tym, że ktoś będzie pisał cały model AI od zera, tylko że sobie weźmie model AI - podobny do tych które już mamy - postawi osobną instancję i nakarmi danymi. O ile mi wiadomo to takie modele są dostępne już teraz, część instytucji zresztą wręcz musi mieć własne instancje bo korzystanie z publicznych byłoby zbyt niebezpieczne, duże korposy ejajowe też to oferują. Możesz mieć własną, prywatną instancję copilota czy innego OpenAI z twoimi własnymi danymi. Nie wyobrażam sobie żeby np. bank przeprowadzał operacje w oparciu o publiczne AI, gdy konieczne do tego są wrażliwe dane klientów.
Sam pracuję dla dużego bankowego korpo, które nie tworzy własnego modelu AI, ale jak najbardziej inwestuje we własną infrastrukturę i instancje. Model pochodzi od kogoś innego, ale my stawiamy go i karmimy po swojemu (oczywiście brzydzi mnie już sam fakt, że w to idą spore pieniądze, ale co ja na to poradzę?)
Zdaje się zresztą, że na tym m.in. Chińczycy trochę namieszali kiedy podganiali resztę. Większość korzysta z ChataGPT czy podobnych, ale niektóre modele AI zostały wypuszczone i ludzie mogą je sobie instalować u siebie.
Nawet w przypadku tego głupiego ChataGPT czy Copilota jest IMO spora różnica między instancją zainstalowaną na własnym sprzęcie, opartą o starannie dobrane dane, a publiczną usługą nakarmioną wszystkim co znalazła w internecie, w tym specjalnie pod to preparowaną ruską propagandą.
To trochę tak, jakbyś zamiast korzystać z publicznej chmury postawił sobie własny cluster z wirtualnymi maszynami, serwerem plików i na co ci tam jeszcze przyjdzie ochota. To nadal obcy kod, identyczny (albo bardzo podobny) soft co w ofercie publicznych dostawców, ale tu masz nad nim trochę większą kontrolę.
I jasne, że większość ludzi i tak wybierze najłatwiejsze i najwygodniej dostępne rozwiązania, nawet jeśli droższe i o spadającej jakości.


Boni avatar Boni
Fri, 5 Sep 2025 16:55:13
@Codiac

Jakieś nieporozumienie tu chyba mamy (bo ja się nie znam): o infrastrukturze wszystko jasne ALE jeśli terabajtowy pre-model pochodzi od kogoś tam, to w jakimś sensie "stawiam sobie LLMa" i czemu miałbym temu modelowi ufać bardziej niż modelom od AMAMA* ? Np. że to, co włożyliście do banku i dostrajacie nie ma biasu lewackiego albo chińskiego albo dowolnie-szkodliwego, i np. zeroduje ten bank wbrew interesom neoliberalnych banksterów? A jeśli "stawiam sobie LLMa" dotyczy modelu wyhodowanego od podstaw na WŁASNYCH, rzetelnych, nie-propagandowych itd. danych, to skąd, za ile, i ile lat zajęłoby minionowi jak ty czy ja wydłubanie tych petabajtów rzetelnych danych do uczenia? (szczególnie w Nowym Wspaniałym Internecie zaszumionym i zniszczonym przez LLMy).

AMAMA = apple-ms-alfabet-meta-amazon, czy ktoś tak już nazywa BigTech, czy właśnie to zmyśliłem?

Codiac
Fri, 5 Sep 2025 17:41:46
@AMAMA - chyba właśnie zmyśliłeś :) Ja się z tym jeszcze nie spotkałem, a wygląda smacznie

@Własne LLMy - pisałem o tej drugiej opcji. Co do tego ile czasu zajmie wydłubanie rzetelnych (albo i mniej rzetelnych, ale zaakceptowanych) danych to nie wiem. Moje bankorpo robi to właśnie siłami jakichś tam ludzi (na szczęście nie mnie) a dane przecież i tak musi przechowywać. Tu chodzi głównie o to, żeby nie były one zanieczyszczone ściekiem z internetu.
Ale wiadomo, to też korpo. Co może zrobić pojedynczy ludzik? Szczerze powiedziawszy nie wiem co byłoby dobre, ale IMO już sam fakt, że się limituje źródła tylko do X, Y i Z daje człowiekowi pewną przewidywalność. Może nakarmi swój model biblioteką Kongresu albo historią pl.rec.fantastyka.sf-f. Albo blogami takimi jak twój, gdzie ludzie znający się na rzeczy dzielą się jakimiś swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Może setką czy tysiącem ebooków wybranych autorów.
Oczywiście, że taki model będzie miał bardziej ograniczoną wiedzę, ale przecież nikt z nas nie korzysta z całej wiedzy jaką mają czatogroki, tylko zaledwie z ułamka. Więc ja tam bym wolał _sprawdzoną_ instancję która zna się na pięciu rzeczach ale w sposób bardziej przewidywalny i akceptowalny dla mnie, niż na wszystkim kijowo i zmyślając.
Przy czym nie mam gwarancji, że taka instancja by nie zmyślała - może to inherentna cecha modelu. Ale myślę, że znajdą się ludzie, którzy będą próbować.

Osobiście jestem pesymistą i uważam, że taka AI mająca robić wszystko będzie problematyczna jeszcze przez długi czas, bo za dużo się od niej oczekuje a ona bardzo "chce dostarczać". No ale jeśli gównowacenie usług będzie postępować, to ludzie będą szukać sposobów by to obejść. Tak jak spadająca jakość netfliksa czy disneyplusa sprawiła, że nagle do łask wraca piracka zatoka.
Akceptowalna AI to dla mnie AI wyspecjalizowana, np. wyszukująca wzorce w medycynie czy astrofizyce i pozwalająca nam przetworzyć dużo więcej informacji w krótkim czasie niż tysiące ludzi by zdołały robiąc to manualnie.

Maciek
Sun, 7 Sep 2025 22:23:45
@AMAMA - a kontekście pracy zwykle lata skrót FAANG (Fejsbuk, Amazon, Aple, Netfliks, Gógiel), ludzie nie są wrażliwi na pseudorebranding spółek w celu zaciemnienia, a MS to jednak normalna korporacja która żyje zupełnie inaczej niż pozostałe z listy.

Boni avatar Boni
Mon, 8 Sep 2025 09:21:14
@Codiac

W temacie prywatnego LLMa dla bibliotek i niszowych blogów, IMHO znaczny przerost formy nad wszystkim; jw. wspominałem porządna heurystyczna wyszukiwarka przecież wystarczy(łaby). Może nie będzie tak fancy-szmancy ładnie rozmawiać z tobą, ale przynajmniej nie będzie pociskać kitu, jeśli nic nie znajdzie.

@Maciek, AMAMA

Jak MS jest "normalną korporacją", no to każda z GAFA też jest; nie, MS nie "żyje inaczej", co najwyżej jest przeważnie o krok za sprytniejszymi oraz ma NIECO trudnej z podpinaniem się pod marketing/reklamę, ale dajmy mu szansę! Z drugiej strony nie mam najbledszego pojęcia, co w akronimach o Corporate Overlords robi Netflix.

Codiac
Mon, 8 Sep 2025 11:25:14
@LLMy
Ja tam uważam to za przerost bańki spekulacyjnej nad wszystkim, jak najbardziej. No ale kto bogatemu zabroni? W szczególności wziąć jakiś open-source model AI i go sobie postawić może być po prostu łatwiej niż zbudować porządną wyszukiwarkę heurystyczną. Jasne, że wyszukiwarka jest sensowniejsza, ale zbudowanie jej wymaga IMO większej i konkretniejszej wiedzy. LLM to taka bieda-wyszukiwarka, ale za te parę lat może być na wyciągnięcie ręki dla każdego średnio kumatego.
No a o tym, że umiejętności techniczne młodszych raczej lecą w dół i że owszem, umieją świetnie obsługiwać interfejs telefonów, ale nie bebechy, to już pisałeś na samym początku a ja się zgadzam.

charliebravo
Mon, 8 Sep 2025 12:21:12
@Microsoft
Historia tej firmy w jednym zdaniu "każdy dobry cudzy pomysł zostanie zajumany". W ten czy inny sposób, z takim czy innym rezultatem, ale oni są naśladowcami.

@młodsi
Pamiętam jak pod koniec liceum/na studiach mieliśmy z kolegami "ale niedługo przyjdą te osoby, co miały Pentium od dziecka w domu i nas załatwią", a potem stopniowo się okazywało że im młodsi, tym mniej kumaci. Bywają wyjątki, ale generalizując oni nie są beneficjentami tylko ofiarami tej nowej technologii (na przykład wpływ na attention span).

@AI w zagrodzie
Szczerze mówiąc, jeśli już widzę jakieś zastosowanie, to lokalny model rozpoznawania głosu mógłby być fajny, choćby jako forma interfejsu użytkownika. Skądinąd, nie jeździłem takowymi ale ponoć istnieją nowe samochody z nieźle działającym rozpoznawaniem głosu do celów niekrytycznych, typu ustawianie nawigacji czy multimediów.

Boni avatar Boni
Mon, 8 Sep 2025 12:51:04
@AI w zagrodzie

Pomysły na Jarvisa z "Iron Mana" (czyli gadanie z domowym serwerem, w paru pomieszczeniach) to ja miałem w epoce Win XP, jak MS rozdał za darmo moduły do rozpoznawania mowy i nawet działało, z mikrofonem na ryju. Ale poległem na rozpoznawaniu mowy mikrofonem z 4 metrów, w domu w którym np. gra muzyka, albo dzieci wrzeszczą, albo koty się biją, albo wszystko na raz.

A propos artificial stupidity kontra natural intelligence, i dlaczego junior dev z Pakistanu będzie kosztował tyle co agent AI (albo odwrotnie) w kontekście rozpoznawania mowy, przecież to już było, około '10: kiedy Honda z IBM utopiła wagony dolarów w rozpoznawaniu mowy dla satnav w hondach, na co lexus USA odpowiedział dołożeniem do wozów SIMa + podlinkowaniem satnav do panienki w callcenter, której tłumaczyło się dokąd chce się jechać, albo żeby znalazła coś ciekawego w okolicy, i ona wbijała to w satnav zdalnie. Oczywiście, w ramach jakiegoś tam abonamentu, w przybliżeniu mikroskopijnego przy utracie wartości / utrzymaniu lexusa.

JoP332
Mon, 8 Sep 2025 15:05:02
@ szkolnictwo

Obawiam się, że upadek widać już na wszystkich szczeblach nauczania.

Szkolnictwo niższe to, pełna zgoda, przechowalnia dzieci, które zgodnie z prawem muszą mieć opiekę, kiedy rodzice są w pracy. Nie będzie niczego uczyć, bo to opresja i trauma. Oraz, tak, wiemy, że sieć szkodzi, AI szkodzi, „uczenie” metodą „ma się coś ruszać i być kolorowo” niczego nie uczy, ale posadzimy dzieciątka przez tabletami podpiętymi do sieci i AI, gdzie będzie się ruszać coś kolorowego.

Szkolnictwo średnie zmieni się coś w rodzaju dziennych oddziałów szpitala psychiatrycznego, bo epidemię chorób psychicznych wśród młodzieży to w sumie już mamy na pełnej, a jak dodamy do tego jeszcze nieograniczony kontakt z siecią i AI, to osoba bez zaburzeń będzie rzadkością.

Zaś jeśli chodzi o szkolnictwo wyższe, to gdybym miała oceniać po moich studentach, zmieni się w coś między wyższą szkołą zawodową (ci, którzy w ogóle są zainteresowani nauczeniem się czegokolwiek, interesują się wyłącznie wiedzą praktyczną do natychmiastowego zastosowania: tu kliknąć, tam wpisać, to się wyświetli, to robimy tak, a to siak; żaden system wiedzy od ogółu do szczegółu ich nie interesuje) a sklepikiem z tytułami naukowymi („jestem tu tylko dlatego, że w robocie kazali mi zrobić magistra, proszę nie zawracać mi d...y, bo nie mam czasu”).

Tue, 9 Sep 2025 11:53:03
@rozie
"Swoją drogą to AI jest nieporozumieniem w kontekście klimatu ze względu na ilości wytwarzanej energii (czyt.: ciepła) potrzebnej do działania. Zastanawiam się, kiedy zaczniemy liczyć "ślad cieplny" wytwarzanego prądu, analogicznie jak teraz "ślad węglowy". Bo energia słoneczna to nadal zatrzymanie większej ilości energii na Ziemi, co nieubłaganie będzie powodować wzrost temperatury."

Chodzi ci po prostu o to, że gdy produkujemy prąd, ze słońca, węgla czy z atomu, to ta energia sama w sobie podgrzewa planetę? Owszem policzono to, efekt jest praktycznie pomijalny. Strumień energii związany z samą nierównowagą radiacyjną (tj. efektem cieplarnianym, mówię tylko o różnicy strumieni in/out która nas podgrzewa) jest o rzędy wielkości większy, niż cała produkowana energia elektryczna. Konkretnie, ten pierwszy to jakieś 0,9 W/m² czyli jakieś 460000 GW dla całej planety, podczas gdy łączna moc wszystkich elektrowni na Ziemi to 6000 GW - 1,5% strumienia od CO2.
Jeśli zaś chodzi konkretnie o PV, to całkowity wpływ zamyka się w pytaniu, o ile albedo ogniwa (0,1-0,2) jest mniejsze od średniego albedo powierzchni na której ono stoi (0,3-0,4). Oraz ile % powierzchni Ziemi pokrywają ogniwa i jaka jest średnia moc strumienia, z uwzględnieniem zachmurzenia i pory dnia. Cała reszta to konsekwencja. Wniosek: wpływ jest również pomijalny.

rozie
Wed, 10 Sep 2025 17:56:29
@kuba_wu
Podasz źródła, zwł. dla wpływu CO2? Bo mam wrażenie bierzesz pod uwagę wpływ całego CO2 w atmosferze (wiele źródeł przez wiele lat) i zestawiasz z chwilową produkcją energii elektrycznej (tu mam 8k GW, ale to detal).

Boni avatar Boni
Wed, 10 Sep 2025 18:24:16
@rozie

Nie żebym wam się wcinał między wódkę a zakąskę, ale już jak to pierwszy raz podniosłeś, wydało mi się nieco zmyślone, tyle, że mi się nie chciało wnikać - na moją być może wadliwą logikę, wszelkie źródła el. "odsłonecznej" mogą podgrzewać Ziemię tylko w sensie "różnica albedo solarek or compatible razy ich powierzchnia" a to przecież pikuś pikusia względem całej powierzchni Ziemi i zmian jej albedo; ew. "zagrzało nam się łożysko wiatraka" lub podobne, a już to naprawdę promil pikusia pikusia. Czy coś mi umknęło?

rozie
Wed, 10 Sep 2025 22:39:51
Solarki - owszem, uwagi do powierzchni są jak najbardziej zasadne. Nie wiem jaka jest różnica w praktyce, pamiętam tylko jak w ramach "chłodzenia" i pozbywania się starej farby pomalowałem dach z papy (czarnoszara, jak to typowa papa) na powiedzmy biały. Różnica temperatury dachu była kolosalna. Typowa dachówka nie jest biała, tylko czerwona, więc mniejsza różnica, ale kierunek - jw.

Wiatraki celowo pominąłem - nie znam tu fizyki i one mogą być energetycznie zerowe jeśli chodzi o działanie. Gdybam, że wiatr i tak gdzieś tę energię wytraca, tj. zmienia finalnie na cieplną.

Natomiast dla produkcji energii (w jednostce czasu) i wpływu powinniśmy chyba liczyć całościowy wpływ na wzrost pochłaniania wytworzonego CO2, ale tylko tego powstałego z produkcji tej energii.

Wspomniane 0,9W/m2 to - z tego co znalazłem - bilans energii na powierzchni Ziemi. Tylko przyjmując go do obliczeń nie bierzemy ani wyłącznie wpływu wzrostu ilości gazów cieplarnianych emitowanych przez człowieka, ani tym bardziej wyłącznie wpływu CO2 powstałego z energii. A nas interesuje tylko delta, i tylko z produkcji energii elektrycznej. Zupełnie inne proporcje będą.

Oraz: ropa to jakieś 7,4 TW (104 mln baryłek dziennie po 1,7 MWh z baryłki). Gdy to liczyłem https://www.wolframalpha.com/input?i=1.7MWh+*+104000000%2F24%2F3600s to okazało się, że WolframAlpha ma te dane i produkcja energii przez ludzi to 20 TW. Czyli 4,3% tego, co mamy z (całkowitego) efektu cieplarnianego. Nadal pomijalne?

Boni avatar Boni
Wed, 10 Sep 2025 23:50:35
@rozie

IMHO przynoszenie do rozważań albedo Ziemi i wszystkich baterii słonecznych na Ziemi doświadzenia z malowania dachu i jego albedo jest bardzo w twoim stylu, tj. efektu Dunninga-Krugera.

Nawet zakładając, że cyferki ci się spinają (nie założyłbym się), to IMVHO zastanawianie się nad jakimś ułamkiem (bo przecież nie wyłączysz całej energii tej cywilizacji ot tak) z 4% z całkowitego antropicznego efektu cieplarnianego czy nad 1W/m2 to zmyślanie problemu i kontemplacja własnego pępusia. Znacznie więcej masz ze zmienności Słońca (rzędu 1% ale CAŁEJ dostawy na Ziemię), z niedokładości modeli, z założeń z czapy, niż z wymyślania ileż to ciepła zrobią solarki o albedo 4x mniejszym ale na powierzchni 1% Ziemi - Ziemi w której 50% trafia 1000W/m2 a cieplarniane przechwytują rzędu 400W/m2; albo jaki jest cieplny bilans wiatraka. BTW ocean ma albedo mniej więcej jak świetne solarki, jak się jego powierzchnia zmieni o parę procent, to pewnie zamaskuje wszelkie globalne zmiany albedo Ziemi generowane przez ludzi; podobnie wymiana śniegu i lodowców na lądy.

Sugerowałbym raz na zawsze przyswoić sobie hipotezę Pareto i trzymać się jej w myśli, mowie i uczynkach, ergo nawet nie myśleć o deltach i ogonach 1% w "dolnych" przyczynach problemu kiedy nie możemy sobie poradzić ze zidentyfikowanymi górnymi 20% przyczynami problemu, prawdopodobnie odpowiadającymi za 80% problemu. EoT.

Fri, 12 Sep 2025 09:36:11
@Boni
Czy ten EOT to prywatna delkaracja, czy raczej coś w stylu "zakazuję dalszej dyskusji"/"idźcie se na własne blogi" jak u WO? :) Jeśli tak, to sorki, i proszę skasować, a jak nie...

@rozie
"Bo mam wrażenie bierzesz pod uwagę wpływ całego CO2 w atmosferze (wiele źródeł przez wiele lat)"

Tak, to jest wpływ, z tego co twierdzi nauka, akumulacji nadmiaru CO2 w atmosferze z wielu źródeł przez wiele lat (w porównaniu do ery przedprzemysłowej). To spowodowało nierównowagę termodynamiczną i teraz Ziemia ogrzewa się, i będzie się ogrzewała do momentu gdy ta równowaga nastąpi (tj będzie wypromieniowywała tyle ile pochłania). Jeszcze minimum kilkadziesiąt lat. O ile w ogóle nastąpi stabilizacja tego CO2, bo inaczej równowagi nie będzie nigdy. Ta nierównowaga oznacza pewną moc, która Ziemię ogrzewa non stop, a potem i tak ustali się równowaga na wyższym poziomie niż teraz, i to już bez żadnej dodatkowej emisji.

Natomiast moc cieplna wpompowywana do atmosfery czy morza bezpośrednio przez elektrownie, działa tylko "teraz". Jak grzałka. Ogrzewa gdy jest "włączona", a gdy się ją wyłączy (teoretycznie ofc), natychmiast przestaje i zaczyna stygnąć. To jest prosta inercja. Dlatego to nie jest tak jak z CO2, które *raz* wypuszczone do atmosfery powoduje długotrwałe *zwiększenie* grzania przez tysiące lat.

(automatyk mode on) CO2 działa jak całkowanie+inercja, kontra pojedyncza inercja - samo czyste grzanie elektrowni.

Dlatego IMHO właśnie należy porównywać moce: od całości CO2 a atmosferze z chwilową mocą sumy elektrowni.

"A nas interesuje tylko delta, i tylko z produkcji energii elektrycznej. "

A mnie interesuje o ile zwiększy się temperatura świata, tak wewogle. Jeśli cały wpływ bezpośredniego grzania przez energię produkowaną w elektrowniach jest rzędu 0.01 st. C, czy nawet 0.05 st. C to dla mnie jest pomijalny. Przecież mówimy o problemie przy 2 st, C, i katastrofie przy 5 st. C. Trzeba się skupiać na głównych składnikach. Ba nawet ten transport (10-15%) to jest coś, czym bym się zajął raczej w drugiej kolejności.

rozie
Sat, 13 Sep 2025 13:25:55
@kuba_wu
Jeśli wrzucasz dane nt. całkowitego, chwilowego wpływu CO2 w W, oraz produkcję energii, chwilową, również w W to czas działania CO2 nie ma znaczenia dla chwilowych temperatur. Inercja - tak, jest, ale to inne zagadnienie.
Całkowity wpływ efektu cieplarnianego szacowany jest na 20-30 C, prawda? W tej chwili - jak sam policzyłeś - ludzkość generuje 1,5% w postaci samej energii elektrycznej. Bardziej - jak podałem - 4,3% (łącznie, nie tylko elektryczna). Z prostej proporcji wychodzi 0,8-1,2 C.

I o ile przez większość czasu większość pochodziła ze spalania, więc była prosta korelacja emisja CO2 = wzrost temperatury, to problem może być bardziej złożony i trudniejszy do rozwiązania. Bo nagle atom całkiem policzalnie "grzeje".

Też się zastanawiałem nad interpretacją tego EOT.

Tue, 16 Sep 2025 07:53:58
Nie, ja porównuję co innego: długotrwały wpływ wyprodukowania pewnej ilości energii "czysto" i "brudno". Otóż wyprodukowanie jej "brudno" tj z emisją CO2, powoduje efekt który nie jest chwilowy i całkuje się w czasie. Skumulowane, choć nadal tylko częściowe efekty produkowania energii wraz z emisją CO2 od początku ery przemysłowej już +/- znamy. I są dzisiaj one o wiele większe (o rzędy), niż hipotetyczne produkowanie cały czas tej samej energii bez emisji CO2. Ponadto nie wiem skąd ci wyszła ta proporcja. Te 1,5% czy nawet 4,3% to przecież nie procenty *całkowitego* strumienia od efektu cieplarnianego, a tylko aktualnej mocy wynikającej z chwilowej *nierównowagi* (szacowanej właśnie na te 0,9W/m2), czyli z tego, że Ziemia jeszcze nie doszła do nowej temperatury równowagowej po podniesieniu przez nas CO2 z 280 do 420ppm. Gdy dojdzie, ten strumień stanie się zerowy (ciepło odbierane wyrówna się z emitowanym). Oczywiście przy jeszcze wyższej temperaturze. To końcowy stan teoretyczny pod założeniem że emisje ustaną. Całkowity strumień ciepła wynikający z efektu cieplarnianego jest dużo, dużo większy - znów o rzędy - od tego 0.9W.

Ale ja również proponuję EOT gdyż mam wrażenie że brniemy w coraz bardziej mętne rejony. Przecież dyskusja zaczęła się od tego, czy aby "energia słoneczna to nadal zatrzymanie większej ilości energii na Ziemi, co nieubłaganie będzie powodować wzrost temperatury" - mam nadzieję że mamy to już za sobą, skoro z samej energii słonecznej przestawiliśmy już dawno poprzeczkę na całkowitą energię ze spalania wszystkich węglowodorów.

Tue, 16 Sep 2025 08:14:10
Zresztą, pomyślałem, na pewno ktoś bardziej kompetentny policzył to wszystko za nas. No i policzył: https://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-za-ocieplenie-odpowiada-cieplo-przemyslowe-82

MIT:
Główną przyczyną ocieplenia klimatu jest ciepło produkowane przy okazji spalania paliw kopalnych, drewna itd.

STANOWISKO NAUKI:
Uśredniony w skali globu strumień ciepła przemysłowego (a ściślej całego ciepła antropogenicznego) *) wynosi ok. 0,03 W/m2. Dla porównania, efekt związany ze zmianą zawartości gazów cieplarnianych wynosi 3,0 W/m2, czyli 100 razy więcej.

*) wszystkie emisje, z uwzględnieniem spalania wszelkich paliw kopalnych oraz z energii jądrowej na dokładkę

Dla mnie totalny EOT.

Boni avatar Boni
Tue, 16 Sep 2025 09:32:29
W kwestii "EoT" - to jest z czasów netykiety i niemoderowanych mediów, i tak tego używam (stwierdzenie dowolnego dyskutanta, że dla niego dany wątek/temat się wyczerpał i nie ma zamiaru więcej psuć klawiaturę, a być może: psuć wzroku czytaniem czyichś dalszych elaboratów).

Ta tym blogu epoka nowożytnej moderacji prywatnych kawałków cyberpodłogi zaczyna się tam, gdzie wprost proszę żeby przestać, albo wspominam o ew. wyłączeniu komentarzy, albo idę szukać plonkownicy.




 

Engine: Anvil 1.08   BS