Zdarzyło się ostatnio, że poużywałem ze dwu "wspaniałych" pojazdów z wypożyczalni, obu marki Opel/Vauxhall, stąd podzielę się z wami moim cierpieniem. Oraz o ile pamiętam, bywało wśród znajomych i czytaczy bloga paru fanów pojazdów typu berlingo czy inny roomster (te różności pomiędzy combo a mini-MPV), więc też - ku przestrodze.
Pierwszym pojazdem było zwykłe nowe "blaszane" vivaro, którym zrobiliśmy przeprowadzkę córki z powrotem na południe UK. W sumie auto był ow miarę normalne, jak na vana, poza nieco za krótką przestrzenią w kabinie i duperelami infotainmentu, czy ogólną badziewnością. Więc nie będę się o nim rozpisywał, ew. wzmiankuję we właściwym rancie poniżej.
Drugim pojazdem był prawie nówka Vauxhall Combo Life, czyli chyba pierwszy pojazd wydłubany przez Opla/Vauxhalla po przejęciu ich przez koncern PSA (Peugeot, Citroen itd). Czyli jest to wariacja Opla na nowym Berlingo, tudzież Peugeot Rifter jest pokrewny, a nawet Toyota weszła w jakieś spółki z PSA, więc nowa Proace też jest "tym samym".
Ulęgło mi się toto z powodu, że kiedy mi się zachciało od niechcenia i po wielkopańsku wymienić świece zapłonowe w lexusie, jedna perfidnie zrobiła "PSTRYK" i lexus nagle zrobił się niejeżdżący. Ściągnięcie narzędzi i naprawa zajęła parę dni, więc se na tydzień zamówiłem w wypożyczalni "full kompakt, focus, astra or compatible". A te bestie wręczyły mi opla Combo jw. i że nic innego nie mieli pod ręką w tej klasie, bo covid itd.
Stąd po tygodniu rozbijania się tym wynalazkiem po Szkocji, zdecydowałem się go w pełni zrecenzować "po mojemu".
1) Silnik - 1.5 turbodiesel, 4 cylindry, chyba 99KM; jakiś wnuk tych małych duratorqów co to je Ford razem z PSA kiedyś wymyślił. Ogólnie, dychawiczne gówno, nadające się najwyżej do miasta na Mazowszu, bo na jakiekolwiek górki szkockie, czy bardziej wymagające trasy, no to jednak nie. A nie daj bóg, gdyby zapakować ten wózek towarem czy ludźmi, jak sugeruje marketing i obszerna buda, no chyba przyszłoby drzwi otwierać i nogą się odpychać. W szczególe, bardzo mnie "bawią" silniki mające na desce obrotomierz łohoho do 5 czy 6tys, a z użytecznym zakresem obrotów jak w czołgu czy TIRze, od 1700 do 2200.
2) Skrzynia - 5 biegów manual. W miarę dobrze dobrane przełożenia, choć oczywiście bez 6 jazda autostradowa jest trochę daremna. Samo "odczucie" wajchy itd. jak rzęcha z 1990. A w kontekście dychawicznego silnika jw. "z pustego i Salomon na pochyłe drzewo nie naleje".
3) Wymiary wnętrza - powiedzmy, normalne w rzutach poziomych, jak full kompakta tej samej wielkości. W górę, jak widać, pudełko jest wyciągnięte, tylko nie bardzo rozumiem po co. Ale może właśnie wraca moda na XIXw cylindry na panów i XVIIIw kapelusze dla pań, tylko ja taki niezorientowany jestem.
4) Ogólna stylistyka z zewnątrz - oczy pękają. Nie dość, że brzydkie pudełko z tępym ryjem, to dodatkowo bezsensownie obesrane "ozdobnikami" plus wersja Opla chyba ma najbrzydszy pysk ze wszystkich modeli na tej platformie.
5) Zawieszenie i hamulce - hamulce normalne; zawieszenie wzg. komfortowe, jak na MPV czy vanika, za to "pływające" a momentami toporne po prostu. Np. na krętej drodze do pracy, którą jeżdżę od ponad 7 lat, są miejsca gdzie w lexusach itp. odczuwałem "coś", ale nie wiedziałem co - teraz już wiem, że to jakieś koleiny czy "łagodne" niezbyt widoczne dołki w asfalcie, bo mi combo usiłowało na nich wylecieć z drogi w owce. Ale z trzeciej strony, nie robiło wrażenia, że się zaraz pudełko przewróci, jak byle starszy SUV czy van.
6) Napęd - na przód, rzecz jasna.
6a) Ukł. kierowniczy - całkiem znośny i precyzyjny, jasny punkt na tle badziewności całej graciarni jw.
7) Jakość wnętrza - ponura tania masakra, szkoda pikseli na komentarz. Oraz wózek ma 8000km i już coś tam mu się na łączeniu kawałków kokpitu po stronie pasażera rozłazi ot tak.
8) Wygoda foteli - znośna; powiedzmy, normalna dla kompaktów itp. (skądinąd Vivaro miało gorsze fotele, a la volkswagen i spółka, czyli panzerkampfwagen edition, czyli twarde i męczące)
9) Głośność w środku - przeciętna, co liczy się na plus, bo w pierwszej chwili, przy takiej budzie i stylu "combo" spodziewałem się masakry. Ale było jak w każdym innym małym dieslu jakie ujeżdżałem za ostatnie lata.
10) Wymiary zewnętrzne, kolor - kolor był tym ponurym grafitem oplowskim, tzw. nagrobkowym, w moim świecie to jest bardzo fajny kolor do felg, ale niekoniecznie dla samochodu. Ale są oczywiście inne do wyboru. Wymiary jak byle kompakta, taka platforma. Istnieje podobno wersja wydłużona.
11) Gadżety wnętrza - przyzerowe, wersja Life niby jakaś tam lepsza, ale to konkretne autko było chyba w wersji "druga od dołu", jak to w wypożyczalni. Tempomat miał, skądinąd w Combo w spadku po PSA znacznie bardziej ergonomiczny na kierownicy, niż poprzednie wynalazki opla pod kierownicą, jak w Vivaro, z tymi kryptycznymi klawiszkami i gałeczkami.
12) Audio, navi, infotainment - efektowna katastrofa (prawie identyczny system był w Combo i Vivaro, równie koszmarny). Efektowna, bo wielkie wyświetlacze dotykowe, i zyliony opcji i cudeniek w standardzie. Katastrofa, bo połowa tego działa kiepsko, druga połowę zaprojektował jakiś ślepawy idiota, trzeciej nie da się wyłączyć, albo po kluczyku włącza się z powrotem, a na deser wszystko się pier... po podłączeniu byle telefonu - nie ważne czy blutem (vivaro świrowało z córki komórką), czy kablem (combo świrowało, kiedy podłączyłem swoją wyłącznie w celu naładowania; świrowało aż do twardego resetu całego infotainmentu w czasie jazdy). A o tych różnych asystentach jazdy, jak rozpoznawanie znaków ograniczenia prędkości czy rozpoznawania pasów na jezdni, ich słabościach i ich spierdolonych HMI, które rozpraszają, zamiast pomagać kierowcy, mógłbym oddzielny gruby rant napisać, ale mi się nie chce. Jedyny jasny punkt, że audio nieźle grało, jak na taką półkę i budę; poza nieco studziennym basem było o niebo lepsze niż to co się trafia(ło) w tej klasy wózkach.
13) Poduszki, kontrole trakcji, BHP - nie mam pojęcia, jakieś pewnie ma.
14) Bagażnik - całkiem spory, no jak na mini-MPV przystało. W górę też, oczywiście.
15) Ile pali - a co mnie to obchodzi. Na potrzeby recenzji usiłowałem odkryć, gdzie Combo pokazuje spalanie średnie, jednak nie udało mi się znaleźć tej opcji, tylko chwilowe. Więc nie wiem dokładnie, ale było wrażenie z tego jak opylił bak i z liczenia na palcach, że pali sporo jak na 1.5 dychawiczny klekocik.
16) Czy ma tryby jazdy, łopatki i inne cudeńka - nie.
17) Czy ma CD czy kaseciaka - nic nie ma, poza telefonem ew. po USB. Z byle pendrive USB czyta i odtwarza bardzo przyzwoicie.
Ogólnie, jeśli to ma być mini-MPV za 20k funtów, to ja przepraszam, ale PASZOŁ WON!
W szczególe, nie pojmuję, na jakich gałęziach rosną idioci, którzy to kupują tj. przepłacają za wózek, który ma dodatkowy metr sześcienny prawie bezużytecznej przestrzeni; bo w takim Combo "nad głową" można mieć ze dwa nieduże schowki co najwyżej. Bo zakładam, że ktoś to kupuje jako "średni rodzinny samochód", dlatego ktoś mu ten idiotyzm zaprojektował, a nie dla cylindrów i kapeluszy. Dla mnie kombi są niezbyt sensowne, SUVy i crossovery jeszcze głupsze w sensie "wysokość budy miarą sukcesu", no a takie Combo to zupełny idiotyzm, wynikający z pomnożenie kombi przez wannabe-SUVa.
W konkretnym szczególe, Opel Combo wchodzi do mojej elitarnej pierwszej trójki "najgorszy badziew jakim jeździłem (minus Maluchy)", czyli w okolicy Astry jedynki około 2000 i
opla mokka z poprzednich notek.
Nie polecam.