Spróbowałem rozejrzeć się dorocznie, co też fajnego dostarczył przemysł auto-moto w okolicy roku 2019 i nieco poległem. Normalne, że nie jestem normalny i na medialne rankingi w temacie, i różne zestawienia top cars mam przeważnie albo meh, albo śmiech histeryczny, albo śmiech ponury, ale w tym roku było naprawdę źle. Nic ale to nic mi się nie podobało, przynajmniej na średniej-wyższej półce samochodów dających się pomyśleć dla w miarę normalnych ludzi, bo takie staram się wybierać do corocznego Top Car. Jest też opcja, że coś przeoczyłem, więc wolno podpowiadać w komentarzach - ale z powyższej posuchy, machnąłem ręką na tradycję i polecę nieco inaczej, dwuczęściowo, tym razem "z dołu", tj. z okolic mojego szrotu, oraz raczej "z góry", z okolic prawdziwych dreamcars, a nie "fajny samochód z 2019, kiedyś może będzie mnie stać".
1.
Jak widać w notkach na tagu "szrot" za ostatnie lata, w obecnej fazie złomowiska utkwiliśmy w lexusach "drugich od góry", czyli GSach, czyli Grand Sedan, czyli segment E czy executive, nasz obecny przesunięty w kierunku trochę lepszych osiągów i wypasów, pożyczonych z segmentu S (ale nie ze "sportu", jak bmw M czy niektóre merole AMG itp.). Głównie dlatego, że mają dla nas fenomenalny kompromis jakość vs cena vs wypasy vs osiągi.
Obecny jest ultymatywną wersją GSa z początku '00, dokładniej 2002. Czyli już pełnoletni, a przebiegi mamy spore. Czyli coraz częściej nasuwa się pytanie, jaki mógłby być następca.
Zakładając pozostanie w okolicach performance executive i przy lexusie, następny nieco
nowszy GS (2005-2011) jest też nieco problematyczny - topowa wersja to albo hybryda (dzięki, nie), albo jest "pod spodem" prawie taka sama jak nasz obecny, a przepłacona okrutnie w porównaniu. Jedyny który ew. przemawia do mnie i to od lat, to nie prosta kopia naszego obecnego w nowszej budzie, ale
filozofia naszego wzg. "otoczenia", czyli GS460 z lat 2007-2011. Czyli GS ale ze świeżym w 2007, flagowym, podkręconym 4.6 V8 od ówczesnego LSa czyli większego brata, tak jak nasz był około 2001. Oczywiście, nadal nie zmienia to nieco oblechowej budy (ten tył "liftback" może był fajny w '60 czy w '80 ale nie jestem jego wielkim fanem w 2020) czy nieco oblechowych chromów tu i ówdzie, no ale przynajmniej jest wyraźna "wartość dodana" wzg. naszego "okularnika" i to bez hybrydowej technologii jak w GS450, który pewnie równie fajny, ale niekoniecznie w utrzymaniu na szrocie.
Jedyny problem z GS460 to oczywiście względnie wysoka cena "z natury", podobnie jak bmw 540 czy audi S6 itp., wzg. bazowych executive sedanów, ale - problem mocno pomnożony w UK przez brak podaży. Bo GS460 z kierownicą po właściwej stronie nigdy nie był sprzedawany w Wielkiej Brytanii oficjalnie, więc wszystkie przypłynęły prywatnie z Japonii, zapewne. I jest ich na drogach, uwaga, teoretycznie
siedemnaście, w praktyce jeszcze mniej. Dla ustalenia uwagi, GS430 jak nasz, zostało jeszcze pewnie ze 200, czyli też są egzotyką w skali UK, ale GS460 znacznie większą (dane do takich rozważań bierze się z publicznych baz danych DVLA, czyli rządowego operatora rejestracji, praw jazdy itp).
Stąd przez ostatnie 7 lat nie widziałem nigdy żadnego GS460 w ogłoszeniach, a ew. zerknięcie na import takiego z Japonii powodowało co najwyżej głupawkę i "gdybym był bogaty, fidilidi - fidilidi - fididum". A tu nagle! w końcu roku 2019 pierwszy raz pokazał się w ogłoszeniach GS460 2007 w niezgorszym stanie (zdjęcia powyżej są z tego ogłoszenia)! Niestety z ceną rzędu 11 tysięcy funtów... dla ustalenia uwagi, za tyle to można mieć jakieś starsze BMW M6 a nie tylko jakieś bmw 540. Więc jest to troszeczkę porażka, nawet jeśli do dziś cena mu spadła do 10k i pewnie jeszcze trochę zleci. A jeszcze LPG trzeba by do niego założyć! ;D Dlatego, cytując Szreka o mnie, "no to se jeszcze trochę poczeka!" - ale bez wątpienia jest to w pewnym sensie topcar 2019, tylko, że dla kustosza złomowiska.
2.
Kiedy w rozpaczy posuchą samochodową rocznika 2019, pełnego straszliwych gniotów, suvów i badziewia, poszedłem "w górę" listy, że może chociaż jakiś nowy aston martin czy poliftowy bentley mi się spodoba, nagle trafiłem na perełkę, która mi dostarcza. Jedyny problem, że jest to bardzo droga i wypasiona perełka... Tada! McLaren GT, czyli pierwszy w historii mclaren w kierunku grand turismo, a nie sportowych czy wręcz hypercars.
Dla przypomnienia, grand turismo czy personal luxury, czyli mocny duży
komfortowy samochód zorientowany na kierowcę, a nie prezesa na tylnej sofie, to dla mnie
korona wszelkiego motoryzacyjnego stworzenia. Nie jakieś hipersportowe ferrari czy lambo, czy ultrawygięte veyrony czy chirony, ale właśnie porządne GT od astona martina, amerykanów, czy w formie lexusa LC, czy w nawet bentleya continentala (choć nie lubię się z koncernem VAG) czy nawet, hm, jakichś ferrari - oto jest piękno y dobro!
Niektórzy narzekają, że w mclarenie GT zostało za dużo z hyper mclarenów, z 720 i P1, że nie ma w nim tyle miejsca czy komfortu, jak w typowych dużych przedniosilnikowych Grand Turismo. Okej, prawda, moim wzorcowym GT też jest coś przynajmniej symbolicznie 4 miejscowego. Ale po zastanowieniu - jednak zgodziłbym się bez wahania oddać dwa mikrosiedzidła z tyłu, za centralny 600 konny silnik mclarena, nieprawdaż...
Mclaren uprościł i ucywilizował zawieszenie w porównaniu ze swoimi "sportowcami", dodał wypasów i komfortu, nałożył na to ładną budę, ale podobno zostawił ostre sterowanie, co połączone z centralnym silnikiem i RWD, z natury tworzy wielkiego gokarta, który kierowcy zorientowanemu na frajdę z jazdy (ale po normalnych pięknych drogach a nie po prywatnym torze wyścigowym...), powoduje banana na mordzie.
Oraz wygląda ślicznie.
Inaczej mówiąc, gdy sobie czasem szkicuję samochód, jaki bym zrobił/zamówił, gdybym był dostatecznie bogaty i niemądry, to wychodzi mi zawsze coś podobnego do tego mclarena GT, różniąc się w pomijalnych szczegółach budy, napędu (no ok, na ogół nie celowałem w >600KM...) czy wnętrza; co oznacza, że w końcu mógłbym sobie wymarzony samochód kupić, zamiast zrobić!
Jedyny problem, to że bazowy mclaren GT kosztuje blisko 170tys funtów, a z odrobiną sensownych opcji, raczej około 200tys funtów. Nie są to miliony, jak za chirony czy mclarena P1, to poziom co lepszych astonów martinów czy przeciętnych ferrari, ale jednak tutaj to cena spoko domu. Więc zupełnie podobnie jak w punkcie pierwszym, "to se jeszcze trochę poczeka", zapewne, do wielkiego nigdy.
Ale to chyba jedyny samochód o którym z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to mój Top Car 2019.
(Ciekawostka nt. osieciowania świata - po tym jak bawiliśmy się z żoną konfiguratorem mclarena, z którego pochodzą "zdjęcia" w notce, z wieloma zabawnymi momentami ("Ale co ty, wnętrze w musztardzie?? - Ok, wolisz czekoladę? - Niee, daj to jasne z szarym... - Czy właśnie podstępnie robisz z niego naszego lexusa?!"), dosłownie parę minut później żona ogłosiła "FEJSBUK TWIERDZI, ŻE NAS NIE STAĆ NA MCLARENA! - Że co? - Wrzucił mi właśnie reklamę forda kuga hybrid.". Bo jedziemy "przez radio" z jednego IP, stąd fejsbunio błyskawicznie wrzuca żonie reklamy tego, czego szukam z mojego laptopa; ale tym razem jakoś tak niekoniecznie mclarena, tylko forda ze średniej półki. W sumie i tak nieźle acz błędnie nas wycenia, bo jednak nie wrzucił lexusa z gumtree...)