Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2016-04-21, czwartek
Tagi:  szrot, hejt
___________________________________
Czyli zgodnie z poprzednią zajawką i ponieważ "masowy odbiorca domaga się wyjaśnień", dzisiaj będzie bardzo długo o motoryzacyjnej przygodzie życia, czyli pożyczony na prawie tydzień samochód szefa-właściciela firmy w której pracuję, czyli porsze.

porsze

Tak dokładniej, jest to Boxster S, PDK Sport Chrono, trzeciej generacji (wew. numerek Porsche 981), czerwiec 2013r., przebieg ok. 18400km. Powtórzę, gdyż warto to zapamiętać: niecałe 3 lata, niecałe 20k przebiegu.

Dla niechętnych łażeniu po wikipediach i laików - Boxster (czyli silnik "boxer" plus dwuosobowy "roadster", czyli kabrio, stąd box-ster) i jego braciszek Cayman (to samo mniej więcej, tylko w kupecie ze stałym dachem), to te inne, mniejsze i fajniejsze, rodzeństwo kultowych 911, odmienianych przez Porsche we wszelkich możliwych przypadkach przez dekady. Boxster/cayman mają dwa siedzidła, i centralny (a nie wlokący się gdzieś z tyłu jak w 911 itp.) silnik+skrzynię wzdłuż, napęd na tył oczywiście. Przeważnie mają 6 cylindrowy płaski silnik boxer (najnowsze już nie), czasem z turbo, czasem są w wersji słabszej, czasem odciążonej, czasem mocniejszej, itd.

Wersja S to ta mocniejsza, ale jeszcze "cywilna". W trzeciej generacji, rocznik 2013, ze skrzynią i pakietami jak w dyskutowanym pożyczaku, ma wg. kwitów z Porsche 315KM i zacne 4.8s do setki - bo pusty boxster S 981 waży tylko nieco ponad 1400kg.

Czyli uczciwy średni samochód sportowy czołowego producenta.

Porsche uwielbia dawać zyliony kosztownych opcji i pakietów, stąd trochę trudno mi ustalić ile toto kosztowało, bez przepytywania szefa, ale myślę, że około 80tys. funtów. Obecnie jest warty około 40tys. - dla ustalenia uwagi, porządny spory wózek w salonie, jak mój jeep compass, czy jakieś wypasione mondeo, to około 20-25tys. Z innej beczki i z grubsza - w okolicy Glasgow za 80tys. można mieć fajne mieszkanie, albo jakiś słabszy domek w szeregówce czy w słabej okolicy, do remontu itp.

I takie coś nam wpadło do zabawy, bo szef potrzebował pożyczyć 4x4 (już chyba nie ma audi Q3) i chyba nie miał czego zabrać rodzinie (jak audi A1 kiedyś), tudzież możliwe, że wolał dać mi swoje porsze-zabawkę, niż jeszcze ciepłego mercedesa E klasse, którego od niedawna ujeżdża na co dzień (możliwe, że droższego od 3 letniego boxstera). Znaczy, wróć, porsze-zabawka szefa to zabytkowa 911 z lat '80 chyba, w stanie igiełka, boxster 2013 to ta druga, gorsza zabawka...

Wózkowi zapala się po kluczyku wezwanie do serwisu (planowy, pewnie po 10tys mil), szef kazał się nie przejmować, bo skądinąd przegląd ma już umówiony.

Teraz polecę nudną i szczegółową recenzją egzemplarza wg. punktów pewnej notki, potem impresje i wrażenia, a na deser będzie komentarz.

1) Silnik. Płaskie 3.4 litra, 6 cylindrów w układzie boxer, wolnossące 315 kucyków, czyli średnio wyżyłowana klasyka od porsze, moc zupełnie wystarczająca w tak lekkim wozie. Charakterystyki takie sobie, dopiero po włączeniu cudeniek trybów "sport" i "sport+" (co zmienia nieco krzywe momentu, reakcję na pedał gazu, itp.) zaczyna mieć jaki taki sens. "Technologicznie" - porażka nieco, wpakowany superciasno w budę, dostępy trudne, ogólnie, jak to w porsze, przekombinowane wszystko nieco. "Szybki", ale sensownie zrobiony stop-and-go, zaskoczył mnie, bo nie wiedziałem, że mi nagle zgaśnie na byle skrzyżowaniu, ale po trzecim razie przyzwyczaiłem się i nauczyłem z nim obchodzić. Wózek ma, zdaje się, całkiem intuicyjny "launch control", czyli półautomatyczny start z zatrzymania, ale nie mam zamiaru używać, szczególniej na normalnej drodze czy w pożyczonym wozie, więc nie sprawdziłem tego.

2) Skrzynia. Dwusprzęgłowy 7 biegowy automat Porsche Doppelkupplung (PDK) (opcja). Niektórzy upierają się, że to półautomat, że to, że śmo - tak szczerze, wiszą mi te rozważania jak kilo kitu. Skrzynia zachowuje się jak bardzo szybki, "bezstratny", bardzo dobry automat, więc analne rozważania, czy to "naprawdę" automat, czy wyścigowa, czy Masaj, pozostawiam fanbojom Porsche. Skrzynia bardzo dobra i bardzo dobrze oprogramowana, oczywiście tak, żeby przypadkiem nie przeoczyć klawiszków "sport" i "sport+", ale naprawdę, nie ma czego się przyczepić - prawie ideał, najlepsza jakiej w życiu doświadczałem. Mam tylko niepokojące wrażenie, że na autostradzie byłaby znacznie "za krótka", jak większość nowomodnych skrzyń (skoro przy 100km/h wkłada 7 bieg...), ale nie miałem okazji sprawdzić.

3) Wymiary wnętrza. Jest ok. Pozycja za kierownicą w miarę normalna, w miarę ergonomicznie, wsiadanie/wysiadanie średnio żenujące, choć wprawa się przydaje.

4) Ogólna stylistyka zewnątrz. Może być, przód i tył typowy dla marki, ale ogólnie najładniejsze porsze moim zdaniem, ładniejsze niż wyświechtana 911 czy masakryczna panamera.

5) Zawieszenie i hamulce. Zawieszenie normalne albo prawie (znaczy, egzemplarz nie ma topowego aktywnego zawieszenia czy jakichś wektorowych kontroli trakcji), ale i tak bardzo dobre, choć oczywiście, dosyć twarde (i oczywiście nie pomagają opony 235/35/R20) - powiedzmy, złoty środek pomiędzy jakimś sportowym hardkorem wypadającym plomby z zębów, a normalnymi GT czy performance sedanami. Podobno z aktywnym (PASM) jest jeszcze wyraźnie lepiej, znaczy, komfort większy normalnie, a po zapięciu "sport" sztywniej i ostrzej. Hamulce standard, stalówki (była opcja ceramiczna, o ile pamiętam raczej droga), jak dla mnie ok i normalne. Trochę śmieszne, jak małe ma tarcze z tyłu - ale przy takiej masie itd. zrozumiałe i nie wpływa na wydajność.

6) Napęd. Oczywiście, na tył; silnik centralnie, tzn. minimalnie przed tylną ośką, a skrzynia przed silnikiem, więc wyważenie ideolo. W zasadzie, czego chcieć więcej.

6a) Układ kierowniczy. Normalny, jak dla mnie. 981 ma elektryczne wspomaganie, o co fanboje porsze prowadzili i może jeszcze prowadzą jakieś święte wojny, ale majta mi się to. Precyzja, prowadzenie, odczucie drogi ok. Natomiast po przesiadce z powrotem w jeepa, okazało się, że porsze ma o wiele słabsze wspomaganie, serio, nie to, że tylko troszkę - wydawało mi się, że kiera w jeepie (przeciętnie wspomagana) chodzi jak piórko. Czyli w 981 jest za słabe i nie wróżę przyjemności osobom słabowitym w rencach.

7) Jakość wnętrza. Dobry z plusem. Ergonomia, układ i wygląd czarno-chromowanego wnętrza spoko. Materiały przeważnie ok, choć miejscami twarde i wrażenie "taniości", ale zapewne mam nieusuwalne spaczenie po lexusach czy amerykańskich pluszakach, i nigdy nie polubię pomysłów VAG czy porsche na twarde plastiki, plastiki wszędzie. Zegarki i wyświetlacze przyjemne, zabawny wyświetlacz wielofunkcyjny w okrągłej formie jako trzeci "zegar", poza obrotomierzem i prędkościomierzem, nawet zrzut z navi wyświetla. Kierownica w miarę wygodna i sensowna, z łopatkami biegów w gustownym metalu, i umiarkowaną ilością innych guziołów. Nawet znalazło się miejsce na trochę sensownych schowków na drzwiach i konsoli.

8) Wygoda foteli. Taka sobie. Skóra ok, ale kształt jakiś niewygodny, nie to, że typowe durne sportowe kubły, ale jakieś wąskie i nieergonomiczne; zrozumiałe, że ktoś projektował to jako trzymające bocznie, ale doświadczałem znacznie przyjemniejszych foteli, trzymających równie dobrze, jeśli nie lepiej. Nie jeździliśmy więcej niż godzinkę-dwie i już było niezbyt przyjemnie i to pomimo zupełnie wystarczającej ilości miejsca itd.; trudno mi sobie wyobrazić, jak bardzo połamany wysiadłbym z tego wozu np. po 8h jazdy.

9) Głośność w środku. Może nie masakra, ale raczej kiepsko, po złożeniu dachu trochę lepiej. No po prostu głośny jest. Ale co gorsza, jest głośny w bardzo paskudny sposób - silnik powiedzmy brzmi średnio, jak to nie-widlakowa szóstka; owszem, kiedy pierdzi wydechem wkręcając się, albo robi umpf po zdjęciu nogi z gazu (oczywiście, pomagają klawiszki "sport", itd. itd.), jest rozrywkowy - ale tak normalnie wyje po prostu, a do tego dochodzi niemiły mechaniczny poszum od kół i/lub skrzyni, naprawdę głośny i paskudny. Poza momentami dużego odkręcenia/przykręcenia gazu, ogólne wrażenia miałem jak przy dużym, popsutym motocyklu z rzędówką, a nie lubię takiego wycia i chrobotu.

10) Wymiary zewnętrza, kolor. Kolor jaki jest, widać na zdjęciach, może nie totalna masakra, ale blisko. Wymiary jak normalnego samochodu, nic specjalnego.

10a) Dach składany. Jest ok, solidny, średnio przekombinowany, w miarę szybko się składa i rozkłada, bodaj do prędkości 50km/h; chowa się "na gładko" i elegancko.

11) Gadżety wnętrza. Szef wyraźnie ściął tu sporo opcji, żeby zaoszczędzić na PDK i pakiet Sport Chrono - fotele pół-ręczne, brak klimatronika, tempomatu (!!!), niegrzana kiera, nawet zwykłe (niefotochromatyczne) lusterko wsteczne, itd itp. Zostało chyba tylko to, co w standardzie i pakietach - elektryka drzwi, grzane (mocno) fotele, klima, no i oczywiście klawiszki "sport" i "sport+"... oraz spojlera, wydechu itp. głupot. No i niezbyt gustowny cebulakowy zegarek-chronometr na środku dechy, z pakietu Sport Chrono zapewne... I śmieszny kluczyk, który pomimo fikuśnej formy trzeba wtykać i przekręcać jak normalny (tu nie ma bezdotykówki czy odpalania klawiszem "start" itp.), za to z otwieraniem obu bagażników.

12) Audio, navi i pokrewne. Infotainment chyba z górnej półki opcji, audio sygnowane Bose, wszystko w miarę przejrzyste, przyjazne, duży wyświetlacz (plus wyniesione info i navi na wielofunkcyjny wyświetlacz w zegarach). I nieźle grające, o ile akurat cokolwiek z głośników słychać... Na konsoli centralnej wejście iphona itp., w schowku na rękawiczki USB i AUX, niegłupie. Czujniki parkowania przód i tył (nie wiem czy były w opcjach kamery) ładnie zintegrowane z infotainmentem.

13) Poduszki powietrzne, kontrole trakcji itp. O poduszkach nie mam pojęcia, pewnie jakieś ma. Kontrola trakcji nienachalna i nieczęsto interweniująca, co logiczne przy tak lekkiej i krótkiej budzie i dobrym zawieszeniu na takich oponach; chyba tylko na mokro i przy hopkach udawało mi się ją odpalić, w stopniu nieznacznym.

14) Bagażnik. A nawet dwa. Z przodu zaskakująco spora kwadratowa, czy nawet prawie sześcienna, jama (oczywiście, zapomnijcie o kole zapasowym - tylko zestaw klajstrów i minisprężarka na stanie), podobno prawie 300l. Z tyłu nad ośką i wydechami mniejszy płaski bagażnik, na średnią, niezbyt grubą walizę czy ze dwa średnie plecaki. Jak na moją wizję tematu "bagażnik w roadsterze", jest całkiem nieźle.

15) Ile pali. Przy bardzo spokojnej jeździe około 8-9/100 (benzyna premium), przy mojej typowej jeździe do/z pracy, czyli trochę pustki, zakrętów i nieco kopania się z pedałami, ale też czasem peleton zombie, plus kawałek miasta - około 10/100. Przy zapięciu tego, co da się zapiąć i rozkręcaniu go na obroty, ale na zwykłej drodze i bez kolosalnego przekraczania ograniczeń prędkości czy granic zdrowego rozsądku czy bariery dźwięku - nie mam pojęcia, nie zwróciłem uwagi, pewnie pod 20 podchodzi.

16) Czy automat ma łopatki, czy są tryby jazdy, itp. Tak, ma tego wszystkiego do wyrzygu, tych wszystkich zabawek dla głupich dorosłych chłopców, już w ramach pakietu Sport Chrono jest tych idiotyzmów tiptronika czy trybów jazdy itp. dosyć, i tych wyświetlaczy przeciążeń, przyspieszeń czy popierdoleń, a jeszcze trochę opcji można by mu dokupić. Ale wybaczcie, nie opowiem za wiele, bo nie skorzystałem. Chociaż nie, jedną rzecz wam opowiem, tak bardzo jest z dupy i pakietu Sport Chrono - przy odpowiednio ostrym operowaniu pedałem gazu, bodaj w trybie "sport", multiwyświetlacz samoczynnie przeskakuje na stoper... i pomyśleć, że 10 lat temu zwykły stoper wbudowany w zegarek Scorpio Ghia wydawał nam się idiotyzmem wyjętym przez jakiegoś machismo z pustego łba.

17) Czy ma kaseciaka czy cedeka? Ma CD wbudowany w konsolę. A może DVD? nie używałem, więc nie wiem.

Inveraray

Pojeździłem dwa dni do pracy, w miarę delikatnie "wdrażając się" (bo i pogoda nie była bardzo łaskawa), ale generalnie boxster był dla mnie w miarę łatwy i w miarę przyjemny. Nigdy nie byłem wielkim fanem porsche, i nie zmieniło się to jakoś mocno po tym jak zacząłem nim jeździć, ale po paru chwilach, przyznałem, że jest zwrotny, dobrze wyważony, ładnie obraca się wkoło bioderek kierowcy, ma więcej niż wystarczające kopyto, i jest całkiem cool. A braki w komforcie, hałasie czy innych drobiazgach są do przełknięcia.

W sobotę jeździliśmy lexusem i miałem wrażenie, że wsiadłem w lustrzane odbicie boxstera, z linią środkową dzielącą performance sedany i samochody sportowe - dokładnie tyle mi przybyło komfortu, ciszy i ogólnego zen, ile ubyło koni i sekund do setki, a frajda się niewiele zmieniła, choć była "inna".

W niedzielę przejechaliśmy się boxsterem do Inveraray (zdjęcie powyżej), uroczej mieścinki nad Loch Fyne, z ciekawym "zamkiem", siedzibą Duke of Argyll; a po drodze objazd Loch Lomond i wioska Arrochar nad Loch Long i "Arrochar's Alps", czyli droga przelatująca przez przełęcze i doliny pomiędzy górkami-tysięcznikami. Jakieś 80km w jedną stronę, było bardzo fajnie, poza pogodą - zimno i przelotne deszcze. Stąd, powiedzmy, nie wykorzystaliśmy pełnych możliwości wozu, tudzież w niedzielę ruch, m.in. spragnionych wiosny motocyklistów, na tak "rozrywkowej" trasie bywał spory. Ale w paru miejscach przetestowaliśmy generowanie hałasu oraz przeciążeń w różnych osiach. Ze skutkiem pozytywnym. Chociaż hałas przyjemny przeważnie nie był, aż zastanawialiśmy się, na ile boxster przy takim przebiegu i przed przeglądem jest zużyty czy spsuty.

W tym tygodniu pogoda bardzo się poprawiła, więc zacząłem jeździć popołudniami ze schowanym dachem - zwiększa to nieco frajdę, w moim przypadku nawet nie tyle z powodu wiatru na glacy czy lansiku, co dlatego, że bez budy hałas robi się mniejszy i przyjemniejsze brzmienia.

Wczoraj pogoda była już bardzo pozytywnie nastawiona do boxstera, więc po południu skoczyliśmy na najlepszą okrężną trasę jaką znamy w okolicy, czyli Aberfoyle - Duke's Pass - Callander - Aberfoyle, w sumie od nas łącznie ok. 80km (inna trasa jest może i jeszcze lepsza, ale nie w kółeczko, tylko ślepa, fte i fefte). Ruch we wtorkowe późne popołudnie jest znikomy, więc można było rozkręcić wózek w okolice, które uważam za max. ryzyka na normalnej drodze. A przy tym na Duke's Pass czyli niezłej serii serpentyn w pionie i poziomie, trafiło się prawie pusto, poza paroma ludźmi z naprzeciwka. Można było zapiąć tryb "sport" i nieco sprawdzić samochodzik.

Dukes Pass

Zatrzymaliśmy się mniej więcej w połowie Duke's Pass jak wyżej widać (bo nie ma tam zbyt wiele zatoczek...), po kawałkach prostych na szczycie przełęczy, żeby trzasnąć parę fotek i ogólnie ochłonąć - gdyż boxster raje dadę, i niech wystarczy komentarz Grażyny, która jest przyzwyczajona do mojej jazdy 200 konnymi wózkami, nie piszczy i nie narzeka, w przeciwieństwie do córek czy osób postronnych, no i sama potrafi nieźle zapieprzać: "Gdybym nie znała tej drogi, to popuściłabym". A mój komentarz - jako kierowca nie miewam choroby lokomocyjnej, ale coś mi błysło w deseń, że po tej jeździe mogę zrozumieć, że pasażerowie czy nawet niedoświadczeni kierowcy, po solidnej dawce jazdy torowej, otwierają drzwi i rzygają.

I tu się mniej więcej kończy zabawa boxsterem, a zaczyna thriller - to że dymił nieco z komory silnika po zatrzymaniu jw. jakby mu olej leciał z pokryw, to że wydechy skrzypiały ze trzy razy bardziej niż normalnie, to że hamulce trochę się przygrzały... to wszystko, choć lekko niepokojące i niespodziewane, okazało się drobiazgiem, po ruszeniu dalej Duke's Pass. Gdyż po chwili samochód wywalił ostrzeżenie o uszkodzeniu PADM i poprosił żeby nie szaleć, tudzież zauważalnie "odwołał" tryb "sport". Nie kojarzę wszystkich tych akronimów Porsche, koniecznie zaczynających się na P, więc myślałem, że to coś z zawieszeniem - szczególniej, że jechał normalnie, a na pierwszym większym skrzyżowaniu pod Callander mocno zaskrzypiał przy ruszaniu po łuku, jakby coś się przesunęło czy ocierało.

Zajefajnie, co nie. Wózek <3 letni, <20kkm, parę serpentyn w trybie "sport", nawet nie "sport+" i rozpada się.

Ale machnąłem ręką, nic specjalnego się nie działo, nie chciało mi się wyciągać instrukcji, i pojechaliśmy planowaną okrężną trasą z powrotem; nawet lekko docisnąłem raz czy dwa, ale ani ja, ani wózek już nie mieliśmy takich chęci do zabawy, jak poprzednio.

W domu doczytałem, że:
a) PADM to nie kawałek zawieszenie wozu, to dynamiczne zawieszenie skrzyni+silnika, na magnetoreologicznych amortyzatorkach, które usztywniają lub nie, mocowanie powerpacka do budy. Kosztowna i przekombinowana zabawka z pakietu Sport Chrono, jak wiele innych nieszczęść; odejmująca te setne sekundy do setki, których każdy właściciel porsche tak pożąda.
b) Błąd PADM to może być wina kawałka elektryki, ale bardziej prawdopodobne, że zesrał się super amortyzator-mocowanie, albo oba, zdarzało się to ludziom w różnych porsche (bo to powszechna opcja) nawet przy 3000km przebiegu i po pół dnia na torze.
c) Amorek-mocowanie kosztuje coś ponad 800 funtów w detalu Porsche. Za sztukę. Bez robocizny.
d) Boxster ma dwa lata gwarancji, a nie trzy jak myślałem (tj. do końca czerwca).

Stąd chyba zrozumiałe, że pofatygowałem się po odrobinę wiedzy w sieci, a nawet rozebrałem nieco bagażnik, żeby chamsko zresetować moduł PADM/PASM. Nie pomogło. Stąd i z tego skrzypienia przy ruszaniu, wróżę raczej wysranie się mechaniczne mocowania albo i obu, niż elektronikę.

Jedyne pozytywne ustalenie wieczoru, to było znalezienie przy instrukcjach wozu itp. kwitów na rozszerzenie gwarancji na trzeci rok, zdaje się, że szef zrobił bardzo rozsądny zakład z Porsche...

A dziś zamieniliśmy się wózkami z powrotem, ja dostałem brudnego i zaśmieconego jeepa, a szef w odwecie boxstera z błędem na wyświetlaczu. Przyjął na razie na spoko, "bywały już w tym wózku jaja z elektryką i jest git, zobaczy się". Oczywiście, koledzy nie omieszkali mi podziękować za wspólną pracę i trzy lata spędzone razem ;)

BTW w trakcie tłumaczenia się, z dużą siłą walnął mnie jeden z najgorzej trafionych koleżeńskich komentarzy EVER - dla ustalenia uwagi, szef mieszka w tej samej wsi, tyle, że w luksusowym domu "w polu" - więc zna okolicę. Po innej stronie wsi, mieszka C. jeden z dyrektorów, też niezły petrolhead (gdzieś w pół drogi między mną-szrociarzem, a szefem, kupującym nówki porsche czy audi czy merole E). No i kiedy tak się gęsto tłumaczę szefowi, że zapiąłem na trochę "sport" a wózek się wysrał i może być kosztowna przekombinowana mechanika, przechodzący C. rzuca "A! porsche, Boni, było cię nieźle słychać wczoraj, nie widziałem, ale słyszałem jak zapierdalałeś w stronę Aberfoyle, gratki!" i poszedł sobie, bydlę nie dzieciak. No k... dzięki.

Podsumowanie:

Tak, to jest fajny sportowy samochód. Na normalne drogi i krótkie trasy naprawdę wystarczająco mocny, zwinny, komfortowy i szpanerski. W ogóle dobrze zrównoważony. I słusznie dostał ten zylion nagród typu "wózek roku 2013". Ma tylko trzy ogólne wady: jest przekombinowany i "spakowany" jak tylko przekombinować potrafią archetypiczni niemieccy inżynierowie; jego osiągi są absolutnie nie warte tych cen; jego jakość wykonania i trwałość, także mechaniki, jest z dupy wyjęta wzg. takich cen, przebiegu, itd.

A wada w szczególe dla mnie - to nie moje porno. Zarówno w sensie, że nic się nie zmieniło, nadal nie jestem fanem porsche, jak też - natychmiast zamieniłbym taki dowolny sportowy przekombinowany i przepłacony roadster na dowolne w miarę porządne Gran Turismo czy personal luxury, na porządną kupetę/kabrio od Jaga czy Lexusa czy Astona Martina czy nawet amerykańską; która nie rozpada się i nie rzęzi po 20kkm i nie męczy hałasem i brakiem komfortu. I wisi mi, że ma 6 czy 7 zamiast 5 do setki, czy że zawinie Duke's Pass parę sekund wolniej. Po prostu nie warto; nawet jako symbol statusu czy bogactwa, są moim zdaniem inne, wielostronnie lepsze opcje.

A jeśli mi się kiedyś odwidzi i w pomroczności jasnej zechce mi się małego roadstera, to nawet gdybym miał zbędne 80tys. funtów, kupię sobie najbardziej wypasioną mazdę mx5. Albo trzy takie mazdy.





charliebravo
Thu, 21 Apr 2016 22:41:51
Hehe, jak podkreśliłeś przebieg na wstępie, to już wiedziałem, że się coś sypnie :-) Bardzo fajny opis, i taki "dla ludzi" powiedziałbym, bo typowy artykuł/recenzja porsche to jest zwykle adoracja na klęczkach i teksty w stylu "czy precyzyjne może być jeszcze precyzyjniejsze".

315KM i około 1400kg. Ah well. Wspomniana przez Ciebie MX-5 będzie co prawda mieć, w zależności od wersji, 130/160 koni, ale masę mniejszą od tony. To dalej większe obciążenie mocy, pytanie czy za duże. A jeśli tak, to do wyrównania parametrów do tego porszaka wystarczy kompresor albo turbo kit. Za mniejsze pieniądze, niż Twój szef zapłaci w serwisie jeśli to aktywne zawieszenie silnika mu się zrąbało :-D

I jedyne, czego nie jestem pewien w takiej konfiguracji, to czy w Mazdach montują skrzynię, z której byłbyś zadowolony jak z tego PDK.

Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 00:05:26
@charliebravo, MX5

Miałem na myśli nowe mx5, jeśli porównywać z 981 2013r. - wątpię, czy szefu zapłaci za przegląd i naprawy 918 aż cenę nowej mx5 ;)

Pewnie 160KM/t spoko wystarczyłoby, w lexi mam przecież tylko koło 100KM/t i tak nie mam gdzie tego używać (poza Duke's Pass ;) ), a jeśli chcieć tego użyć poza autostradą niemiecką, to bardziej przeszkadza długość i masa wozu (w sensie "przeciążenia" możliwości opon czy zawieszki, itd.), niż proste braki mocy czy momentu napędu.

Skądinąd, przejechałem kiedyś "uczciwie" GSem kawał Duke's Pass (nie cały, bo w weekend, więc zaraz dogoniłem jakiegoś "sportowca" w alfie i skończyło się rumakowanie...) i jakoś nie wysrało mi oleju, hamulców, czy czegokolwiek, i to pomimo zapiętego klawiszka "power" ;) nie mówię, że było tak ostro i szybko jak porsze, ale też nie było to dwa razy wolniej...

Wyrównanie gołych kucyków kompresorem itp. to jednak dziecinada trochę, należałoby też zmienić koła, zawiechę, hamulce itd. IMHO nie warto aż tak tuningować, bo na końcu zostaje tylko elektryka, buda (którą też wypadałoby wzmacniać i usztywniać) i jakieś kawałki wnętrza, a całą resztę trzeba by modzić. To już wolałbym se od podstaw jakiś samochód zrobić ;)

Fordowski(+Getrag) PowerShift może już nie jest powershitem jak go nazywali, przez lata poprawili podobno sporo, a Mazda dostawała/dostaje późne, chyba w miarę dobre wersje. Co do zasady działania, to chyba z grubsza DSG jak PDK, oczywiście diabeł siedzi w szczegółach, także programów. Myślę, że dałoby radę.

Jeśli ktoś potrzebuje roadstera z DSG.

Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 01:09:50
Dopisałem do notki to co zapomniałem, czyli pkt. 6a) układ kierowniczy i 10a) dach składany.

Jeszcze z ciekawostek około-porsze, ale bardziej "socjalnych" i do pośmiacia:

Żona ma tytuł Niszczyciela Światów, pardą, Naczelnego Werbalnego Niszczyciela Dowolnego Pojazdu Wraz Z Ego Właściciela/Sprzedawcy. Już tłumaczę - Grażyna ma bardzo dobre oko, i wystarczająco wiedzy i praktyki, żeby, jeśli zechce, średnio w 90s znaleźć w dowolnym wozie coś, do czego można się przypieprzyć, wyśmiać i stwierdzić, że to badziew, a nie porządna fura. W 981 nawet chyba szybciej poszło niż zwykle - "Ma grzaną przednią szybę?" - "Nie..." - "Co za badziew...".

Czasem sam się dziwię, gdzie my mieszkamy i jakim cudem tak wyszło, bo jak nieraz zaznaczałem, wiocha i okolica jest "na bogato" (nie bez powodu właściciel/szefu i jeden z dyr. tu mieszka) i czasem to nadal szokuje - np. w piątek, kiedy zasuwam fajnym boxsterem S, niby nic specjalnego w okolicy, ale jednak, i nagle mijam się z R&R Wraithem drophead... a zaraz potem parkuję pod chałupą obok carrery S prawienówki... a bodaj w poniedziałek prawie pod drzwiami staje nam drogi, paskudny i chyba świeżo odwinięty z opakowania - bentley bentayga... o tempora, o mores, o k... ;)

rozie
Fri, 22 Apr 2016 07:03:50
Ja myślę, że to słabe wspomaganie, hałas i niezbyt wygodne siedzenia to zamierzone: czujesz, że JEDZIESZ. A z drugiej strony XXI w., to trzeba udziwnień napchać, żeby "lepiej i bezpieczniej". I pewnie jest liczony na 1-2h jazdy.

A w pracy widzę koledzy przez wielkie "ch". ;-)

Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 09:53:47
@rozie

Owszem, też mi to przyszło do głowy, że połowa tych wad, to features a nie bugs. Ale w takim wypadku, pytanie brzmi, po co boxster, nie lepiej gokart? być może plus własny tor za chałupą... A bardziej serio, zdaje się, chcieli zrobić, jak to niemieckie inżeniery, wszechkompromis sportu, użyteczności, komfortu itd., 6 in 1. I wielu recenzentów twierdziło, o ile pamiętam, że im się udało. Ja, powiedzmy, doceniam, że próbowali... ale jak zwykle, jeśli coś jest do wszystkiego, jest bardzo bardzo trudno i kosztownie to zrobić, i może się okazać, że jest do niczego. 981 nie jest "do niczego", ale widać, jak trudno i boleśnie robi się takie kompromisy.

Koledzy z pracy sarkastyczni i spaczenie nieco, nie dziwne, niektórzy już trzy lata ze mną pracują. I może to niejasno opisałem - C. nie wiedział, jak delikatną materię omawiam z szefem, przechodząc usłyszał "porsze" i rzucił się z niewczesnymi gratulacjami ;)

BTW popatrzyłem wczoraj z nudów na nowe Astony Martiny, wydawało mi się, że jakiegoś z dolnej półki dałoby się wyrwać z podobnej kasie jak 918 S. No więc - wydawało mi się i nie znam się na samochodach, a tym bardziej cenach nówek; najtańsze Astony (jakieś Vantage V8) zaczynają się tam, gdzie się boxstery kończą... i też trudno powiedzieć, ile w nich zostało GT a ile są sport, bo ludzie narzekają nieco, że ciche i komfortowe już nie są... i też mają w opcjach za dopłatą lusterko fotochrom czy tempomat itp., w wózku zaczynającym się gdzieś od 130tys funtów, no megamasakra jakaś.

Codiac
Fri, 22 Apr 2016 10:29:51
Zastanawia mnie to "czujesz że jedziesz".
Jeden znajomy w Lądku ma porsze (nie wiem które, bo ja się na samochodach nie znam, a z tej marki najlepiej kojarzę silniki używane w niemieckich niszczycielach czołgów, które paliły się pod Kurskiem) i kiedyś jego żona nim pojechała. Gdy wróciła, stwierdziła że już nigdy nie wsiądzie do niego za kierownicę.
Co się stało? Otóż wyjechała na jakąś przelotówkę i tak się jej fajnie jechało, aż zerknęła na licznik i zobaczyła że przekracza limit prędkości tak ze dwukrotnie, będąc przekonaną że jedzie normalnie. Ot, jechało się miło, przyjemnie, lekko, sama nie wiedziała kiedy to zrobiła. Jakoś wątpię by to się jej przydarzyło, gdyby auto buczało i grzmiało przy każdym dociśnięciu gazu.


Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 10:50:47
@Codiac
@przekraczanie granic

Moim zdaniem jest inaczej, z praktyki mojej, żony, znajomych - niespodziewane czy nieświadome przekraczanie limitów prędkości (niekoniecznie w sensie prawnym ale też w sensie zdrowego rozsądku) w środowisku "autostradowym" czyli przy równej jeździe przelotówką czy podobnie, nie ma wiele wspólnego z grzmotami przy wciskaniu gazu czy wciskaniem w fotel czy sportowym hałasem (czy wysilonym hałasem SUVa przekraczającego bariery których przekraczać nie wolno). Słowo kluczowe to "RÓWNO", człowiek nieprzyzwyczajony nie notuje po prostu zmian w środowisku, i to nie ważne, czy w takiej samej ciszy i komforcie przyspiesza GT czy jakimś lexi od 70 do 140, jak od 0 do 70; czy w takim samym hałasie przyspiesza od 70 do 140 jak od 0 do 70, w jakimś 918 czy Vitarce. W obu skrajnych przypadkach, różnych od normalnych, stopniowo i "nierówno" przyspieszających i odczuwanych samochodów, bywają największe zaskoczenia.

charliebravo
Fri, 22 Apr 2016 11:24:34
@MX5
Chodziło mi głównie o stosunek masy i mocy - niektórym wystarczy jak się ze świateł raz na czas zbiorą w tyle a tyle sekund. Myślisz że każdy właściciel Porsche upala na torze?

I druga rzecz: oczywiście samo wzmacnianie silnika w przeciętnym samochodzie jest głupie, i powinno być ostatnim, nie pierwszym elementem tuningu, ALE akurat wśród MX-5 bywają bardzo przyzwoicie wyposażone "fabryczne" wersje, za normalne ceny.

Przy odrobinie szczęścia i wiedzy można kupić za rozsądne pieniądze egzemplarz z lepszym zawieszeniem (amortyzatory, stabilizatory, sprężyny), Torsenem albo inną szperą, i fajniejszymi hamulcami. Oczywiście to nie wystarcza żeby robić z tego zakuty monster turbo project, ale takie soft-turbo do 200KM do jeżdżenia z głową, to spokojnie.

I trzecia rzecz: MX-5 słynie też jako samochód, którym jeździ się normalnie, w sobotę jedzie na godzinkę-dwie na tor, i poza zwiększonym zużyciem opon, klocków i paliwa nic nie powinno się psuć.

Skrzynia: racja, koledzy bardzo sobie chwalili te ostatnie automaty z łopatkami, z NC. Raczej tego nie spieprzyli w 4 generacji.

Fun fact: mnóstwo znających się rekomenduje tą słabszą wersję ND, jako zabawniejszą i lżejszą, ale do automatu to pewnie dodatkowe koniki lepiej mieć.

@"Równo"
Święte słowa. Ja mam porównanie terenowego Suzuki do bardzo ucywilizowanego jak na moje potrzeby Outlandera. W tym ostatnim bez patrzenia na prędkościomierz przekraczam limity (no nie dwukrotnie, ale 1.5 to spokojnie). Mam też poczucie że w porównaniu to w ogóle nie przyspiesza, tymczasem zbiera się lepiej, tylko zero dramy (CVT i benzyna vs manual i diesel).

@Porsche
Mnie też kojarzy się głównie z gigantomanią, przekomplikowaniem i przesadną ambicją kończącą się albo jaraniem się pod Kurskiem, albo urywaniem zawieszenia jeszcze na poligonach. Ogólnie fuckup. Najlepsze jest to, że niemieccy autorzy (Spielberger na przykład, spec od czołgów) opisują te fuckupy doktora Porsche a na koniec dodają coś w stylu "w ten sposób Porsche po raz kolejny udowodnił że jest mistrzem mechaniki". Nie wiem tylko czy to teutońska ironia, czy oni naprawdę tak.

Codiac
Fri, 22 Apr 2016 13:59:21
@Przekraczanie

Ok, ja to rozumiem. Ba, sam się spodziewam - chociaż kierowcą nie jestem - że przy samochodzie który daje duży komfort prowadzenia m.in. tym że zachowuje się równomiernie i przewidywalnie cały czas, łatwo jest nie zauważyć że się wbiło większą prędkość, bo to "samo się robi".
Tylko kłóci mi się to z "czujesz że jedziesz" po prostu. Jeśli samochód jest tak zrobiony że masz "czuć" czyli słyszeć pierdy silnika, być wciskanym w fotel, czy mieć motylki w brzuchu od przeciążeń to ciężko jest tego nie zauważyć. Te dwie rzeczy siedzą dla mnie po przeciwnych stronach spektrum - nie zauważa się tego co się dzieje gdzieś poza świadomością, a taki samochód o którym tutaj piszemy ma właśnie dawać silne bodźce świadomości, ma co chwila przypominać jaką to bestię się prowadzi. Więc jeśli silnik tak pierdzi że to słychać ostro, to powinno dawać - zwłaszcza niedzielnemu kierowcy - jasny sygnał.
Praktyka twoja czy Grażyny to jednak co innego niż praktyka kobiety, która normalnie samochodem jeździ bardzo spokojnie i głównie na zakupy. Wy jesteście przyzwyczajeni że samochodem czasami się pocina. :-)

Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 14:43:07
@Codiac

Ale "czujesz, że jedziesz", niekoniecznie polega na tym, że siedzidło cię kopie w plecy przy każdej zmianie biegów czy gazu, a tłumiki wyrywają się przy ruszeniu pedałem o 2mm w górę czy w dół, przynajmniej w nietorowych czy niewyścigowych wozach w trybie "normal" (jak włączyć jakiś "sport+" jak w tym boxsterze, może być inaczej...) - przecież nawet w 400KM GT czy sportowcu, jeśli trzymasz na w miarę prostej RÓWNO gaz i zasuwasz już z jakąś średnią prędkością, to dokładnie jak powiedział charliebravo - nie ma dramy, np. od 70 do 160 se przyspieszasz równo, może w ciszy S klasse, może w umiarkowanym ryku 918, może w klekocie SUVa, ale nic się nie specjalnie nie zmienia, w niektórych z co większymi silnikami, nawet obroty nie zmienią się jakoś porażająco. Np. do momentu, kiedy ramki drzwi zaczynają gwizdać ;)

@charliebravo
@MX5

W zasadzie się zgadzamy, poza teorią, że MX5 można se wziąć na tor na dwie godzinki i wytrzyma tortury bez uszczerbku poza oponami, klockami i benzyną - odważne stwierdzenie i uwierzę jak zobaczę albo lepiej - wypróbuję ;) Oczywiście, nie mówię, że niemożliwe, mówię, że to niezwykłe. I nie porównuje z tym boxsterem, bo on by poszedł do remontu kapitalnego, moim zdaniem, po pół dnia na torze (jeśliby się nie spalił), ale o bardzo solidnych wózkach, które ludziom się potrafiły jednak trochę zesrać.

@ogólnie o Porsche

Tak patrząc, to rzeczywiście, boxster S z 2013r. bardzo ładnie kontynuuje tradycję Ferdinanda i "Ferdinanda" z 1943r. ;)

Codiac
Fri, 22 Apr 2016 15:54:18
Boni, ja to rozumiem. Sam jak kiedyś siedziałem za kółkiem, w jakimś tam VW Golfie czy innej mydelniczce z L-ką na dachu, to się nagle ogarnąłem że w to piękne popołudnie zasuwam 80-tką na drodze na której jest ograniczenie do 50, a i instruktor jakoś nie przyuważył.

Ale chodzi mi o coś trochę innego. Jeśli ktoś normalnie jeździ mało i raczej takim wózkiem średniej klasy i przesiada się do samochodu który jest głośny, to raczej będzie widział różnicę, bo to dla niego zupełnie nowe doświadczenie. Jeśli przesiądzie się do tego S-Klasse to może nie zauważyć, jedzie się przyjemnie, spokojnie, równo, a do tego cisza, to usypia.
Więc podejrzewam że tamto Porshe było po prostu cichsze.
Ja wiem że równe przyspieszenie i płynna zmiana pozwalają nie zauważyć, no ale wydaje mi się że kierowcy mało doświadczonemu, który z takim wózkiem nie ma do czynienia, trudniej będzie zapomnieć w czym siedzi gdy mu to pierdzi, a łatwiej gdy wózek tylko szemrze. :-)

rozie
Fri, 22 Apr 2016 17:28:34
@Boni No ja tak przypuszczam. Miałem podobnie, tzn. jak się dobrze znasz z ludźmi, to można sobie - do pewnych granic oczywiście - dorzucać do pieca. Tekst 'koledzy, przez wielkie "ch"' latał u nas, gdy dorzucanie było celne.

A z tą uwagą to faktycznie, niefartownie się w tym układzie wyrwał. Choć to zależy też od Twoich układów z szefem. Zawsze mogłeś próbować zagaić "wiesz, ta kontrolka co się paliła, to ona jednak miała rację...". ;-)

Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 17:29:33
@Codiac

Pewnie, że mogło być cichsze i że łatwiej zapomnieć, kiedy wózek szemrze, i tu pozdrawiamy naszego lexusa, ale serio i nie kłóć się ;) jeśli równo wyje, też spoko można się zapomnieć. Np. boxster z notki, równo jadąc, właśnie niemiło, szumiąco-zgrzytająco nieprzyjemnie wyje i można nie zauważyć że się przekracza o 50% albo i lepiej limity; żeby łaskawie zaburczał rasowo, trzeba kopnąć w gaz (albo wcisnąć niezbyt mocno, ale najpierw wcisnąć "sport" itp...). Podobnie z SUVami mieliśmy - przecież Explo z 4.0, takim sobie wydechem i amatorskim filtrem-stożkim, jak już zapiął 4, huczał tak samo od 70 gdzieś w okolice 120-130, do momentu kiedy podłaził obrotomierz pod czerwone; Vitarka podobnie.

Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 17:32:49
@rozie

BTW wychodząc z pracy nadziałem się na szefa i grzecznie zaczepiłem co tam słychać z porsze - rzekł z półuśmiechem, że jutro będzie wiadomo. W poniedziałek trza może go unikać, we wtorek uciekam na delegację ;)

zz_top
Fri, 22 Apr 2016 21:14:20
@niepostrzeżenie
To trochę nie tak jak piszecie. Mam za sobą 2 doby i prawie 1500km klekotem (dieslem Skoda) a na codzień jeżdżę v6 200kM w automacie (bezszmerowym). Zrobiłem teraz rachunek sumienia i wyszło mi, że fakt okropnego halasowania diesla zauważyłem dopiero PO FAKCIE! Znaczy jak się z powrotem przesiadłem do Avalona... Ani minuty mi nie sądził hałas przy wyższych prędkościach Skody! Na dowód mam tylko niski przelot A4 Rzeszów - Tarnów w 45 minut :-) To niepokojące, bo na codzień spuszczam się nad ciszą i komfortem Avalona, a okazuje się, że bez problemu akceptuję klekota wyjącego ponad 180km/h...

charliebravo
Fri, 22 Apr 2016 21:27:33
@Boni
MXa swojego jeszcze nie mam, na razie zanabywam rodzinne Mitsu, ale sporo jeździłem, i sporo moich znajomych jeździ. I takie właśnie są opinie, że to jest auto, które na trackdayu pożera pałiwo, klocki i inne materiały eksploatacyjne, ale w odróżnieniu od innych aut tzw. sportowych (na przykład 350z) nie zbliża się do generalki w tempie 30%/godzinę

@Porsche ogólnie
Jeszcze powinni byli coś zajumać Czechom, i już byłoby 100% Porsche.

@zz_top
Ale weź, jeśli auto jest w miarę świeże i przyzwoite, to charakterystyka diesla na autostradzie jest bodaj mniej męcząca niż benzyny. Jak sobie porównywałem różne wersje Outlandera (przepraszam że ja tak w kółko z tym) to topową 2.2 diesel płus hydrokinetyk reklamowali mi właśnie tym, że na autobanie przyspiesza przy takich obrotach, że nie słychać, a 2.0 CVT benzyna wtedy wchodzi na 6k obrotów i wyje.

Co innego manual i stop & go trafiic przy małych prędkościach - wtedy klekot klekocze.

zz_top
Fri, 22 Apr 2016 21:37:17
@niepostrzeżenie
No właśnie nie, bo jak z powrotem wsiadasz w "personal luxury" to zauważasz różnicę! W sumie sam to pośrednio potwierdzasz jazda Lexi po tych samych serpentynach co wcześniej Porsche...

Boni avatar Boni
Fri, 22 Apr 2016 21:56:03
@charliebravo

No to mx5 vs. trackday łapie się do elitarnego klubu, mało jest takich samochodów, z tego co słyszałem, chyba niektóre beemwice i parę innych prostych japończyków daje radę, większość sportowych wózków, jak ten boxster czy jak napisałeś o 350z - schodzi im 30% hitpointów/godzinę.

@zz_top
@powroty do normalności

(Tak dokładniej, to "jak wsiadasz w luxury", bo "personal luxury", jak go definiują w świecie i ja też, to chyba nikt z dyskutantów nie ujeżdża aktualnie...)

Moim zdaniem poplątały się tu dwie rzeczy - co innego niedostrzeganie zmian warunków czy parametrów równej jazdy z powodu nieprzyzwyczajenia pomnożonego przez brak wyraźnych zmian środowiska, nie ważne jakiego, czy cisza-spokój, czy ciągły huk z wibracją; a zupełnie co innego szybkie przyzwyczajanie się do krapu i zaskoczenie po powrocie do normalności - jak twój powrót ze skody do Avalona, kiedyś mój z astry jedynki do Scorpio, czy nawet teraz, jak wsiadłem do jeepa-klekota po boxsterze, serio uderzyła mnie wzg. cisza, lekka kierownica i wygodny fotel... po paru jazdach i godzinie-dwu wróciło mi właściwe zdanie o jeepie, że głośny klekot, i normalny całkiem.

A najtrudniejszą przesiadkę w życiu to miałem z dużego gokarta, po godzinie czy dwu, do Scorpio, no nie potrafiłem kierować i myślałem, że wyrwę kierę i z parkingu nie potrafiłem wyjechać o_O

krwawy_krolik
Sun, 24 Apr 2016 00:23:47
Ej, a ktorychs z Twoich szefow / znajomych bonzow ma juz Tesle?

Boni avatar Boni
Sun, 24 Apr 2016 10:12:15
@krwawy

Ze znajomych to jeszcze nie, ale widuje się już nawet na zadupiach Glasgow, np. mam wrażenie, że jakaś szyszka z firmy naprzeciw mojej pracy, przy tej samej ulicy, jeździ teslą.

charliebravo
Tue, 26 Apr 2016 09:18:43
@mx5
Żeby było jasne, mnie się to auto nawet niezbyt podoba. Wolę coupe i od strony estetycznej, i lepiej się w nim czuję, i - wreszcie - przy tej samej masie coupe będzie sztywniejsze i bezpieczniejsze. Ale staram się orientować w kosztach zabawy w sportową jazdę samochodem na bieżąco, mam też sporo znajomych z MXami, trochę jeździłem różnymi zabawkami, trochę śledziłem różnych projektów, imprez i klubów. IMHO nie bardzo jest alternatywa dla MXa w pewnym zakresie cenowym i funkcjonalnym, zwłaszcza w Polsce/Europie. Auto jest powszechnie dostępne, tanie jako nówka i jako używka, olbrzymia większość części jest produkowana także do innych samochodów, więc nie ma efektu "a, ten maleńki kawałek gumki i metalu produkujemy tylko do modelu XY Super Sport więc dwie wypłaty kosztuje". Konstrukcja jest prosta (więc nie ma tak, że wymianę oleju czy klocków zaczynamy od wyciągnięcia laptopa), solidna (zobaczcie sobie kiedyś jak wyglądają sanki i wahacze w tej zabawce), w starszych generacjach (NA/NB) części są mocno plug & play zamienne pomiędzy wersjami (chłopaki w Polsce żonglują wersjami skrzyni i dyferencjału w zależności od tego czy budują 300KM turbo projekt, czy 1.6NA do autocrossów). Widziałem też sporo zmot typu "dół z jednego silnika, góra z silnika w ogóle nie z MXa, sterowanie jeszcze inaczej" i to działa. Nowsze dwie generacje to już jest mid-engine, czyli w ogóle ewenement w tej klasie cenowej...naprawdę, chętnie poznałbym alternatywę (może kiedyś Toyobaru na taką wyrośnie?), ale na dziś taka po prostu nie istnieje.

Boni avatar Boni
Tue, 3 May 2016 13:57:18
@toyobaru

No może kiedyś (ostatnio motzno oglądałem takiego), ale to jednak nieco inna półka niż 2 miejscowe roadstery czy nawet kupety.

@mx5 i inni

W sumie, jeśli mówimy o nieco starszych, czy już nieprodukowanych, to w zasadzie dokładną (a nie tylko "funkcjonalną") tanią konkurencją boxstera nie tyle jest mx5, ale toyo MR2. Tyle, że przestali je robić, dlatego nie pisałem o nich w konkluzji notki, no i ostatnie wersje mają trochę za cienkie te silniczki. Ale wózek zabawny i za fistaszki; akurat nasza landlady używa takiego czerwonego przecinaczka, i to z ori hardtopem; uroczy jest, co chwilę go mamy pod nosem.

BTW boxstera z notki, news dnia - stoi od 10 dni w autoryzowanym warsztacie porsze i nadal nie ma o nim sensownych wieści...

krwawy_krolik
Tue, 3 May 2016 14:30:59
Uuuuu... to masz wtope.

Boni avatar Boni
Tue, 3 May 2016 15:03:44
Na razie wtopę ma Porsche Glasgow, jeśli nie mają wiedzy czy narzędzi czy ludzi, do serwisu byle boxstera...

krwawy_krolik
Tue, 3 May 2016 15:22:41
Czyli szef Cie nie wini o awarie? OK.

charliebravo
Tue, 3 May 2016 15:36:29
@MR2
Fakt, to jest odpowiednik Boxstera. Ale ma opinię killera (jak już zacznie ten tył uciekać, to opanować ciężko), dlatego ja myślę o znacznie łatwiejszym w opanowaniu samochodzie do nauki sportowej jazdy. Stąd MX. Poza tym są/były MG TF, jest Lotus Elise, a z front engine roadsterów jeszcze S2000.

Boni avatar Boni
Tue, 3 May 2016 16:23:06
@krwawy

A skąd mogę wiedzieć czy w głębi duszy nie wini, przecież w jego głowie nie siedzę. Nie daje tego do zrozumienia w żaden sposób, gdyż nie jest idiotą - niby jak można winić kogokolwiek, poza projektantem/producentem, za wysypanie się mechaniki czy elektryki, w dowolnym samochodzie, przy 18kkm, na zwykłej drodze?

BTW tak się zastanawiam, że ktoś tu, albo szefu, albo Porsze, ma problemy z komunikacją, no bo nawet jeśli ASO czeka na speca czy części itp., powinni się znacznie lepiej dogadywać z klientem. Albo szefu powinien ich mocniej przycisnąć.

2x BTW zapomniałem wspomnieć wcześniej inną ciekawostkę, pożyczenie takiego boxstera S (jeśliby był gdzieś pod ręką, bo akurat w Glasgow może być trudno), na "4 dniowy weekend", to są kwoty rzędu 1000 funtów plus 2 funty za milę (czyli coś koło 1300 u nas), plus 3500 kaucji. Ciekawe, co by było z taką kaucją, w dyskutowanym przypadku...

3x BTW obwiniania - moje przyciśnięcie porszaka to pikuś, koleś w tym samym czasie, jakoś też ok. 10 dni temu, dachował Mokką o której pisałem kiedyś i raczej spora odbudowa będzie jej potrzebna ;) a niespecjalnie go ktokolwiek obwinia....

Boni avatar Boni
Tue, 3 May 2016 16:35:16
@charliebravo

Lotusy to trochę za stara i zbyt badziewna bajka, MG zdecydowanie spsuta, Fiero zdecydowanie stara, a różnych poskładanych z byle czego przednionapędówek raczej nie widzę dokładnie w tej roli, nawet jeśli jest ich na pęczki. Więc jako w miarę świeży roadster konkurencyjny wzg. przepłaconego boxstera - mx5, ew. mr2, nie wiem, ostatecznie może bmw Z4 jeszcze. S2000 pomimo, że podobno niezła i nie ustępująca ogólnie MX5, wypada z mojego bąbelka, IIRC nigdy nie było jej w automacie.

Boni avatar Boni
Mon, 9 May 2016 22:09:17
Spsucia porsze ciąg dalszy - po 10 dniach w serwisie, porsze wróciło po przegladzie i z nadal świecącą usterką, bo jednak mechanicznie wysrało mocowanie/mocowania, ale "można jeździć". Na co uświadomiłem szefa, że a) to będzie ew. słono kosztować b) ma rozszerzoną trzyletnią gwarancję c) zdaje się, jeszcze ją ma. Na tym się na razie skończyło, miał się ogarnąć.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

charliebravo - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 12:26
@rozie Rzecz nie w tym czy złamią czy nie. Rzecz w...

cmos - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 10:51
@rozie Krótko, bo zaraz gospodarz nas z lasu...

rozie - Srebrny ciągnik
Fri, 22 Jun 2018 07:43
@cmos Zdecyduj się, czy "głównie PR", czy porządne...

Boni - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 22:37
Przepraszam, że się wyłączam z rozmowy, ale a) aż...

cmos - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 16:09
@charliebravo "Co innego jeśli projektant sobie...

charliebravo - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 14:20
@cmos Wyraziłem się nieprecyzyjnie - ja się...

cmos - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 11:11
@rozie & arduino No weź, widziałeś w ogóle...

charliebravo - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 10:27
@Arduino Jeżu Malusienki...a brakujące części...

rozie - Srebrny ciągnik
Thu, 21 Jun 2018 07:12
@Boni @każda "puszka" nieczynna po byle stłuczce Mam...

kuba_wu - Okulary
Thu, 21 Jun 2018 00:25
Z jednej strony fakt bestialskiego zabijania fok budzi...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017