Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2018-06-05, wtorek
Tagi:  szrot
___________________________________
(notka długa o szrocie, a raczej o pięknym umyśle autora bloga - zostaliście ostrzeżeni)

- A Boni właśnie kupił nowy samochód. Znaczy, nowy u niego.
- No, jak Boni kupi naprawdę nowy samochód, to znaczy, że ktoś Boniego podmienił, albo że koniec świata.


Tak mniej więcej obgadują mnie znajomi i mają całkowitą rację. Gdyż zgodnie z moim niezmiennym harmonogramem uzależnienia od szrotu, wczoraj "kupiłem srebrny ciągnik, pojemność cztery czysta", parafrazując prześmieszną piosenkę z lat dawnych.

Lexus GS430

Ale może po kolei.

Tradycyjne załamanie abstynencji od kupowania tanich złombolowatych samochodów nadciągało od paru tygodni, potrzeba nabrzmiała gdzieś tak nieco ponad tydzień temu, zaczęło się szukanie na serio i wydzwanianie.

Najpierw miało być coś małego rozsądnego typu "tania zabawka na lato". Ale że jakoś trudno znaleźć tanią mazdę MX5 czy toyotę MR2 itp. w automacie, i żeby nie były złomami totalnymi, zaraz zrobiło się zdziwniej i zdziwniej, typu "czy ja naprawdę dzwonię do jakiejś tępawej laski w sprawie mercedesa SLK 3.2 litra, z całą tą rdzą gratis, czy mnie rozum opuścił do reszty?!". Dzięki boginii, nie udało się nic ciekawego umówić w okolicy i w cenie.

Potem jak zwykle nadciągnął pretekst "wręczymy zabawny samochodzik Grażynie, nawet jeśli Grażyna walczy i opiera się". Ale jedyny naprawdę silny kandydat (dla niektórych ludzi "funny but ugly - fugly"), czyli egzotyczny suvek suzuki X-90 (to jest na Vitarze 1.6; podwójnie egzotyczny, jeśli w automacie i 4x4), był tak daleko i tak tani, że zanim zdołałem się dogadać i dolecieć na drugi koniec kraju, poszedł do ludzi.

A problem nabrzmiewał.

Wypróbowałem kolejny pretekst "bądźmy rozsądni i praktyczni, kupmy se vana, będzie jako kamperek, na przeprowadzki, może coś się przywiezie jeszcze z PL, itd.". Tylko, że ew. toyoty Previa w osiągalnych rocznikach i wypasach okazały się albo drogie, albo nadpsute, albo oba na raz. W desperacji przerzuciłem się na szukanie czegoś jak transit minibus, i żeby zrobić z tego prawdziwy kamper kiedyś - i byłaby z tym kupa zabawy i majsterkowania. Oczywiście, realistycznie patrząc, byłby to diesel w ręcznej, bo raczej trudno znaleźć 15 osobowy autobus w automacie czy benzynie. No ale w desperacji nawet i diesla bym przełknął, a parkowanie LWB transita pod domem? hm, gdzieś się go upchnie. Dzięki opatrzności, resztki zdrowego rozsądku wystarczyły mi do przeliczenia przedwczoraj (w sobotę rano) uczciwie, ile na takim kamperze można stracić i kiedy zamortyzowałby się wzg. naszego wycieczkowania E-klasą na LPG plus hotele. W skrócie, pomysł van-kamper zaraz poszedł w kąt.

No desperacja. A co najgorsze, akurat pokazały się w ogłoszeniach naprawdę ulubione wózki, jak lexus Soarer w wyjątkowo dobrej cenie (ale trochę bez sensu, bo taki sam silnik jak w naszym codziennym GS300) czy camaro pod Glasgow, w ulubionym roczniku i silniku (ale białe, bez wyjmowanego dachu i w cenie nieco poza zasięgiem). Zaczęło mnie nosić.

Przy jakichś setnych przeglądaniach i filtrowaniach na gumtree, około południa w sobotę, wpadł mi nagle w oko lexus GS430 z 2002, dość podobny do naszego codziennego GS300, tyle że młodszy i wypasiony bardziej - na ogół ich nie widuję w filtrach, bo mało ich i są wzg. drogie. Hm, nie raz chodziło mi po głowie, że fajnie byłoby w coś takiego się przesiąść, ale jak napisałem w marcu: musiałby się trafić w okolicy, bo ja wiem, GS430 czyli to samo ale V8, z LPG i w cenie fistaszków, ale to chyba w totka byłoby łatwiej trafić. Okazuje się, że można takiego trafić łatwiej niż w totka, ale jeśli za "okolicę" podstawimy też "Lądek nad Tamizą".

I trochę mnie oświeciło, że to nie jest głupie rozwiązanie (no poza tym, że właśnie niepotrzebnie serwisowałem i zrobiłem przegląd niebieskiego GS300) - wymiana GS300 na GS430 daje mi nowość, daje wyraźny upgrejd, daje satysfakcję, a nie generuje nadmiernych kosztów (poza samym zakupem oczywiście i nieco więcej paliwa), no i nie będzie nam gnił przez następny rok czy dwa pod oknem jakiś kabriolet czy 6m forda transita.

Żona, zmęczona mieszkaniem przez tydzień czy dwa z maniakiem, też poparła i kazała nie marudzić, tylko dzwonić. Zdzwoniono się z kolesławem, gadał rozsądnie. Cena wydała się do przełknięcia. Samochód z opisu i opowieści właściciela - nie pozbawiony wad, ale też do przełknięcia. Umówiłem się na wczoraj (niedzielę) rano.

Oczywiście, zaraz powstał problem logistyczny - jestem w Glasgow w sobotę po południu i nie chcę wydać 1/3 budżetu na potencjalny samochód, żeby się znaleźć w Londynie w niedzielę rano. Plus ew. w razie skuchy trzeba jakoś wrócić w niedzielę wieczorem, bo poniedziałek zapracowany w pracy (no ale to można asekurować w deseń, że jakiś samochód bym se w tym Londynie na pewno znalazł, np. zbędnego soarera SC300 jw. i nim wrócił do domu).

Niestety, samoloty last minute plus hotele do nich (bo co można robić o północy na jakimś Luton itp. zadupiach) wypadły raczej drogo, pociągi zupełnie podobnie, więc w ramach oszczędności w tym szaleństwie szrotowo-zakupowym, spróbowałem po taniości, może wolno ale za to bez problemów hotelarskich, czyli nocnego autobusu Glasgow-Londyn.

Powiem tak, dojechałem, przeżyłem, ale wydaje mi się, że kary jak karcer w rozmiarze, warunkach itd. jak serwowane pasażerom przez autobusy National Express są zakazane przez parę konwencji praw człowieka i więziennictwa. A tu proszę, jeszcze sobie płacić za nie każą.

Ponieważ dojechałem o 7 rano na Victoria Street, a umówiłem się na 10 na dzielniach pakistańskich w pn-wsch. Londynie, miałem misterny plan, żeby minimalnie zwiedzić przed geszeftem okolice pałacu Buckingham, The Mall, okolice budynków Admiralicji, Trafalgar Sq. no i Parlament z Big Benem. Obszedłem zaledwie Buckingham i byłem w połowie Mall, kiedy kolesław zameldował się SMSem, że może być później zajęty i czy ja już jestem w Londynie? No kurde jestem; przyszło odwołać wycieczkę i udać się ASAP metrem na handele.

Koleś okazał się, jak spodziewano, legitnym pakistańskim muzułmaninem, bodaj piątym właścicielem GSa; biznesmenem małokalibrowym, akurat rówieśnikiem moim, i ogólnie bardzo sympatycznym.

Samochód okazał się spoko i w stanie jak spodziewano wzg. ceny i okoliczności przyrody, poza tragicznym lakierem w wielu miejscach i na paru elementach, czego jakoś zdjęcia nie bardzo oddają - sreberko oszukuje kamerę (koleś uczciwie informował i chciał dosłać lepsze zdjęcia, ale olałem propozycję, więc zdziwko było wyłącznie moją winą).

Na moje klasyczne pytanie czemu sprzedaje, szczególniej, że "żona się wkurzy, nie chciała, żeby go sprzedawać", padła pouczająca historia - kolesław ma 7 dzieci, całe dorosłe życie woził się minibusami itp. Kiedy najstarszy syn dorósł i zrobił prawko, wymyślili, że w końcu można się przesiąść w normalne samochody - tatuś kupił se wymarzonego lexi V8, synowi coś normalnego, przez jakieś pół roku było cacy, było czym się rodzinnie wozić bez autobusopodobnego MPV.

Synal skasował swój wózek, bodaj na innym wozie. "Nie ma takiej opcji, żebym mu kupił następny samochód i zapłacił 7000 funtów jego ubezpieczenia". Stąd przyszło im wracać do minibusów, a lexi okazał się nagle samochodem weekendowym. Na co gość raczej nie był przygotowany ani mentalnie ani finansowo - bo w starszy lexi V8 z LPG można sporo kasy włożyć, jeśli jest się sklepikarzem jak on, a nie kustoszem złomowiska jak ja. W ogóle kolesław był rozbrajająco szczery i nieogarniający technikę; w zasadzie wszelkie usterki wozu, jakie wymieniał czy jakie znalazłem i podejrzewałem, były mi lotto, poza nieszczęsnym lakierem, który ani łatwy ani tani do poprawienia nie jest (czego ślady na wozie po "wpyłkach", podmalowaniach, ratunkowych podmalowaniach podmalowań, itd. dowodem).

Ale jak już nieco zszedł z ceny, przekonałem sam siebie błyskawicznie, że nawet z łaciatego sreberka może być niezła zabawa a druga taka okazja nieprędko się trafi.

Porobiliśmy papirusy (BTW z debilnym błędem "logistycznym", ale chyba się to ogarnie - trzeba było mniej gadać, więcej uważać), przelaliśmy kasę w minuta ośm (błogosławione niech będą mobilne internety i banking online), pożegnaliśmy się.

Przejechałem bez większych problemów 640km do domu, po drodze musiałem się przespać deczko w samochodzie bo zmęcz mnie dopadł, oraz zawadziłem o znajomych pod Leeds. Jedyny naprawdę odczuwalny problem, to bardzo licha praca instalacji LPG (skądinąd zrobiona na polskich gratach); niby jeździ na gazie, ale z naciskiem na "niby" i dzieli ją kosmos od tego, jak jeździ np. nasz niebieski. Na benzynie jeździ znacznie lepiej, aczkolwiek też chyba jeszcze da się co nieco poprawić.

Lexus GS430   Lexus GS430   Lexus GS430

Zalety poliftowego GS430, rocznik 2002 wzg. "golca" GS300 drugiej generacji z 1998? Fajniejsze wnętrze. Ładniejsze tylne lampy. Nawigacja/ekran klasy takiej, że daje radę nawet po 15 latach (i człowiek zaczyna się zastanawiać, że rewolucja przeciwko banksterom i dyrechtorom, którzy mieli TAKIE gadżety w 2002, jest jednak całkiem słuszna) że proszę wstać, ale to niezbyt dziwne, bo siedzi w niej DVD z 2011r. (myślałem że to jeszcze na CD i gdzieś sprzed 2005 albo ori, a tu proszę). Napęd "przełożony" z dużego brata LSa, czyli V8 4.3 litra VVT razem z całą magią; czyli 280KM zamiast 220 i 440Nm zamiast 305, co daje 5.7s do setki, zamiast 7.5 w GS300.

Wady egzemplarza? Sporo drobnych usterek, ten lakier nieszczęsny, LPG do przeglądu, zmieniarka CD nie bangla, wydech ma spore przecieki, opony starczą tylko na chwilę, itd itp. Będzie co robić.

Wady modelu? Na razie nie stwierdzono.





Tue, 5 Jun 2018 08:03:27
@autokary

To już Klakson o tym pisał. Miał pojechać pociągiem, a podstawiono autokar.

"Z całą pewnością spędziłem w tym autokarze dwie najgorsze godziny w całym moim życiu, a kiedy wysiedliśmy na nabrzeżu w Harwich przyłapałem się na tym, że tęsknie przyglądam się stojącym tam pociągom. Wydawały się tak niezwykle przestronne i szybkie, a wszyscy ludzie z obsługi wyglądali jak aniołowie - no, może byli trochę grubsi, ale ze swoimi kanapkami i herbatą na pewno byli dziećmi Boga.
W dodatku z całą pewnością mają błyskotliwych szefów. Pomysł, by od czasu do czasu przewieźć autokarem zdegustowanych pasażerów pociągów, żeby przywołać ich do porządku, jest zaiste natchniony."

Boni avatar Boni
Tue, 5 Jun 2018 11:52:48
@janekr

Główny problem z nocnym GLA-LON jest taki, że nie jedzie 2h, jakby to były 2h to narzekać mógłby tylko Klakson. Ten jedzie 9h, z czego rzeczywiście jedzie ok. 8h (bo dosyć często robi przerwy). Jakby ktoś we w miarę cywilizowanym kraju wsadził 30 więźniów, w tym kobiety i dzieci, na noc (8h) do karcerów jak przestrzeń i "wygody" w tym busie, to myślę, że zaraz zwaliłoby mu się na głowę parę agencji UN czy innych Amn. Int.

BTW żart o Suzuki X-90, że jest "funny but ugly, ergo fugly" (fugly to slangowe "f...kin-ugly" i bardzo niegrzeczne) też jest chyba Klaksona, który hejtował X-90 motzno w swoim czasie. Głupi jakiś i nie zna się, oczywiście.

Tue, 5 Jun 2018 13:37:31
Obawiam się, że poprawienie lichej instalki LPG może w znaczący sposób podnieść ogólne koszty. Nie chcę krakać, ale jeśli ktoś przysknerzył na graty do silnika 4.3L, i żeby jechało, trzeba będzie nabyć reduktor, wtryskiwacze a może i sam komp... A błędami nie rzuca?

Boni avatar Boni
Tue, 5 Jun 2018 14:48:57
@kuba

"Jest to poświęcenie, na które jestem gotów". Dla ustalenia uwagi, ciągnik kosztował ok. połowy tego co kosztuje normalnie taki GS430 w stanie mint i bez lpg, więc możliwość a nawet konieczność włożenia w niego paru funtów była/jest przewidziana. O błędach pogadamy jak przyjdą kable do STAGa...

Gatling
Tue, 5 Jun 2018 19:25:39
gratulator! zacnie jest znalezc taka okazje. bedziesz wrzucal relacje z udoskonalania zakupu?

Boni avatar Boni
Tue, 5 Jun 2018 19:52:22
@Gatling

Dzięx. Relacji specjalnych nie przewidywałem, ja se dłubię te szrotwageny w miarę potrzeb, chęci i pogody (bo pod chmurką), "cały czas", więc a-co-nowego. Np. to z notki już nieco rozbebeszyłem wczoraj i obadałem różności np. niby złomek-paskudek z pakistańskiej dzielnicy, a wszystkie filtry ori Toyota i świeże; silnik pod tą fancy osłoną WIELKI, wydaje się większy niż V8 5.0 od forda które mieliśmy, ale to pewnie pamięć oszukuje oraz VVT po obu stronach V8 powiększa optycznie; i już zamówiłem kupkę drobiazgów do gazu, oraz coś do pomocy do parkowania, bo nie ma ani czujników ani kamery. Np. właśnie mi się przypomniało, że trzeba by mu dać boczne kierunki clear. I tak to się pomalutku dłubie, poprawia, dokupuje.

BTW okazji - jest taka strona howmanyleft.co.uk która podaje ile jest na drogach danego modelu, marki, itd. według rejestracji UK. I można sobie ostrożnie podpimpować ego, że np. takich GS430 nigdy nie było wiele, a zostało na drogach UK mniej niż R&R Phantomów czy aston martinów DB9 (tj. około 300 sztuk). Ale "ostrożnie", bo zaraz wyjdzie, że Autosanów czy Polonezów na drogach UK jest jeszcze mniej, tylko IMHO jakoś trudno coś sobie podpimpować tym faktem ;D

Codiac
Wed, 6 Jun 2018 09:58:56
Ok, ja jestem laik jeśli chodzi o samochody. Umiem do nich wsiąść, wysiąść i ewentualnie pojechać kawałek jeśli mają ręczną skrzynię biegów (ale to zależy czy nie mają jakichś bajerów które trzeba ogarnąć żeby je odpalić w ogóle). Gdybym miał samochód to pewnie byłbym jak ten człowiek od którego go kupiłeś.
Jeśli dobrze zrozumiałem to on był pierwszym właścicielem i cały stan tego samochodu wynika z jego użytkowania. I zasadniczo źle nie jest, ale pewne rzeczy są zaniedbane mocniej jak ten lakier nieszczęsny.
Weź mi może wyjaśnij, ale tak łopatologicznie, co taki właściciel auta od nowości powinien zrobić a czego ten konkretny nie robił że są takie problemy choćby z lakierem? Czy to jest kwestia jakichś zaniedbań czy raczej "czynniki losowe, nic pan nie poradzisz, raz na x czasu po prostu nowy lakier"?

Boni avatar Boni
Wed, 6 Jun 2018 11:49:06
@Codiac

Primo, to był bodaj 5 właściciel ;D

Secundo, samochodem z automatem pojechałbyś, rzecz jasna, łatwiej niż manualem.

Tertio, na utrzymaniu zupełnie nowych samochodów znam się tyle, co na tym jeepie służbowym, którego ujeżdżałem, bo przecież nigdy poza tym nie miałem nowego samochodu. Mam wrażenie, że właściciel może tylko dbać o przeglądy techniczne zgodne z zaleceniami fabryki i dobrą praktyką, a o lakier tyle co mycie i spłukiwanie (z soli, z kurzu, z g... jakiegoś), ew. może jakieś zabezpieczenie lepszym woskiem itp. Podobnie z wnętrzem, warto sprzątać i ogólnie "dbać". Ale co do sedna, i w skali dekady czy więcej, to jednak mam wrażenie 70% daje jakość i wykonanie przez producenta, a powiedzmy 30% można se utrzymać utrzymaniem.

Plus to jest zakład o przyszłość, bo przecież mercedes z 2003 nie przypomina wykonaniem czy jakością merola z 1993, lexus z 2012 też zdaje się nie przypomina już tych z 2002, itd itp. to kto wie jakie miny ma wózek który dziś kupisz w salonie, nawet tych "dobrych" marek.

Np. konkretnie ten GS, poprzednio zdaje się spędził kawał czasu w Walii, serwisowany już u jakiegoś "specjalisty od Toyot" a nie u Lexusa pewnie wtedy też dostał polski gaz (IIRC w Walli jest parę polgazexów itp. klasy firemek, wyskakiwały mi jak w necie części do LPG szukałem). Czy wtedy ktoś go porysował? trzymał latami nad samym morzem? kto to wie... ktoś potem go malował (słabo), potem komuś innemu to obłaziło, prześwitywało, ktoś to poprawiał, itd. i efekt mam pod oknem. Ten "mój" poprzedni właściciel chyba nic nie robił z tym lakierem, dostał to w spadku (wspomniał, że przedpoprzedni nawet mu nie wspominał o tym problemie i był nieco wkrw przy zakupie - dlatego on mi wspomniał i chciał dobrze, żeby nie było jak poprzednio z nim); zrobił tylko przegląd typu filtry, hamulce, itp. drobiazgi, całkiem niedawno i porządnymi częściami; już nie starczyło mu woli czy kasy (czy okoliczności rodzinno-ubezpieczeniowych) na grzebanie w gazie czy wydechu.

Boni avatar Boni
Thu, 7 Jun 2018 00:47:42
Mała errata, także w tekści notki, i dopiski:
- zmieniarka działa
- nawigacja nie jest ori z 2002, czy na CD sprzed dekady czy lepiej, ale już na DVD i z 2011
- graty i drobiazgi dopiero gdzieś tam jadą, a dłubać się chce; no i z tego zbiegu okoliczności GS ma już przyciemniane lampy z tyłu, bo nic innego nie wymyśliłem sobie dziś do roboty przy nim
- po raz kolejny: ludzie z pierwszego świata są jednak tępe/leniwe buły - tak jak kiedyś pierwszy nasz GS miał przycierkę na zderzaku, którą można było zetrzeć w 15s; tak jak któryś miał "ślad po papierosie" na plastiku w kabinie, który był tylko jakimś glutem do zmycia w 15s; tak samo obecny GS430 miał brzydką czarną "kreskę"-plamę na jasnej skórze fotela pasażera, widoczną jak jasna cholera. Usunięcie jej zajęło mniej niż 15s.

igor
Fri, 8 Jun 2018 19:57:28
@nawigacja

Znajomy miał mały tablet który idealnie wypełnił wnękę na konsoli. Wyglądało to jak fabryczny ekran. A kosztowało pewnie rząd wielkości mniej, no i łatwiej o aktualizację map. Taki mały hack za może 300 zł i godzinę pracy, a samochód sprawiał wrażenie o klasę wyposażenia wyżej. W bonusie miał jeszcze program czytający i logujący parametry przez OBD2.

Boni avatar Boni
Fri, 8 Jun 2018 23:04:44
@igor

Pewnie. Np. nasze stare przenośne navi, od których wsporniki na przyssawkę dawno poginęły, ideolo pasują w popielniczkę GSów, jakby ktoś je tak zaprojektował. Miałem je zresztą kiedyś zamontować na stałe w jednym czy drugim wozie, bo mają też całkiem znośne apki do muzy i b. dobrze grają (przy bezszumowym zasilaniu, co nie jest zupełnie oczywiste na USB). No ale nie chciało mi się, zresztą, zawsze bootowanie takich wynalazków jest bolesne w porównaniu z fabryką, którą jakiś kol. cmos dopieścił.

Można też se kupić kombajn 2DIN, w zakresie od "chińczyk za fistaszki" po "system Pioneera w cenie szrotwagena". Ale też mi się nigdy nie chciało.

Ale - navi jak GSa, a nawet dokładnie z tej epoki lexusa (nie wcześniej i nie parę lat później), ma dla mnie parę kolosalnych zalet np. dotykówka jest "niezniszczalna", na podczerwień, a jeszcze nie durne joystiki czy manipulatory z ostatniej dekady. Panel oczywiście ma sporo funkcji poza navi (bo przecież poza wypasioną navi jest też wypasiona muza, klimatron, serwisy, różności - BTW serwisy oleju, filtrów, itp. wg czasu albo przebiegu, ze 20 kategorii, se można ustawiać, kasować itd. własnoręcznie, bez pierdolenia się z supertajnym laborantem dealera czy szemranymi programami).

A propos OBD2 itp. - przyszedł dziś kabel USB do LPG, to se pomacałem LPG, nie ma żadnych krytycznych problemów. A z ECU samochodu dogaduję się tabletem po wifi (interfejs, który kupiłem do poprzedniego GSa 1998 i nie zagadał, z rocznikiem 2002 gada bardzo pięknie) z jakąś uniwersalną appką, i też nie jest bardzo źle w sensie błędów i wypaczeń ECU i silnika.

W ogóle ważniejsze na razie od gadżetów, ekranów i zabawek po wifi są podstawy - jak np. przegląd przeskomplikowanego układu wężyków podciśnienia (bo te V8 są b.czułe na "lewe" powietrze, gazownia też) i od reki odkrycie jednego luźno założonego na króciec, drugiego pękniętego w krytycznym miejscu... do tego nie trzeba OBD2 po wifi...

A tak w poza tym dostał dziś nówki tablice rejestracyjne (tu się zamawia po prostu przez sieć i dostaje za dwa dni pocztą), boczne kierunki clear, i przetarłem nieco przednie lampy (nie jest z nimi dobrze i wymagają jeszcze pracy albo wymiany; ktoś je chyba trysnął lakierem "dla ochrony", był to ktoś mądry inaczej).

janek.r
Sun, 10 Jun 2018 22:32:28
Waśnie odkryłem ciekawostkę w mojej nawigacji Garmina - ponieważ rozleciał się firmowy zasilacz, wziąłem również firmowy kabel USB -> mini USB, podpiąłem pod USB w radiu i... działa, ale nie nawiguje, od razu wchodzi w tryb łączności z komputerem.
No dobrze, radio w samochodzie to komputer, podpiąłem pod ładowarkę USB do gniazdka zapalniczki - to samo. Podpiąłem w domu pod ładowarkę do telefonu - to samo.
Dopiero gugiel i rosyjski hakerzy pozwolił odkryć, że Garmin tak ma. Potrzebna jest nietypowa wtyczka mini USB z opornikiem w środku.
Wziąłem więc kabel USB i resztkę kabla od zasilacza firmowego, pociąłem i usiłowałem połączyć. I tu zagadka umysłowa. W kablu USB prąd leci czarnym i czerwony, dane białym i zielonym. Kikut oryginalnego kabelka miał czerwony, biały i zielony, czarnego brak...
Kolosalny wysiłek umysłowy pozwolił mi stwierdzić, że należy połączyć czerwony do czerwonego, biały i zielony jest zbędny, a czarny idzie do ekranu. Poszło, ale skąd taki pomysł na przyoszczędzenie?

Boni avatar Boni
Sun, 10 Jun 2018 23:08:20
@janekr

@oszczędne kable

Normalka, przecież Garmin robi miliony navi, niech każda navi ma metrowy kabelek, jak możesz zaoszczędzić na 1m niech tylko 10gr to po cholerę wydawać 100k zł, jeśli nie musisz? Pewnie musieli dać ekran żeby nie siało EM i na zgodność z kwitami i certyfikatami, ale nikt nie mówi, że mają robić to zgodnie z najdoskonalszą praktyką audiofilską.

Boni avatar Boni
Sun, 10 Jun 2018 23:31:43
Ciągnik nieco ogarnięty - najbardziej krytyczny błąd silnika, rzutujący na całą resztę, powiedzmy, obszedłem; wywalił się jeden z dwu czujników przeciwstukowych; niestety, lexus nie dość że daje "na bogato" (pierwszy raz widzę dwa czujniki, prawej i lewej głowicy), to dał je od wewnętrznej strony głowic, tj. w środku V i pod dolotem. Czujniki kosztują fistaszki, wymiana to minuta osiem, ale dostęp do nich jest ogólnie rzecz biorąc masakrą. Ale da się nieco oszukać system, spiąć dwa wejścia ECU na jeden sprawny czujnik i jest git, a nawet bardzo git.

Potem zachciało mi się poprawiać Toyotę, bo mi się nie podobały położenia przepustnicy na ECU, chociaż błedów nie było. Więc ustawiłem po swojemu "lepiej", po czym musiałem ustawić z powrotem tak jak było, nie ma to jak zmarnować godzinkę czy dwie.

Tudzież poprawiłem IMHO spier... zasilanie parownika LPG gorącą wodą (typowy problem z gaziarzami - "zawsze tak robię i działa (jakoś), a klient łyknie dowolny bulszit, że gaz tak ma"); zasilanie równolegle z nagrzewnicą przerobiłem na szeregowe. I tak nie jest ideolo, bo węże dali cienkie i układ jest niezbyt fajnie poskładany, ale powinno być nieco lepiej. Zresztą koledzy (dobrzy fachowcy od LPG) potwierdzają to co mi się wydało od razu po przeglądzie i spisaniu gratów - wózek ma wzg. duży i dobry parownik, sam takich używałem, ale do 180KM; 280KM to ten parownik ma tylko na włoskim papierze, niestety lexi ma 280KM i mam zamiar ich używać.

Lampy przednie nadal przecieram i poleruję, ale jest słabo, jeszcze dużo pracy (albo inne lampy trzeba, niestety z niebieskiego nie pasują, bo tu ksenony a tam nie, już nie mówiąc, że zdjęcie dwu zderzaków GSa nie jest moim ulubionym sportem).

Kupiłem zestaw czujników do parkowania, typowy jaki zakładam ostatnimi laty, na 6 czujników; ale nie chciało mi się dziś wiercić i bawić tym. Zresztą, kupiłem też kamerę cofania z nawet fajnym składanym ekranikiem itd. ale nie wymyśliłem gdzie miałbym to zamocować. Więc raczej będzie typowy parkotron made in Taiwan.

Jeździł "jakoś" i z narowamu, teraz powinien zap... Jutro się przekonamy na serio, bo dziś tyle, co kółko wkoło wsi zrobiłem.

Gatling
Mon, 11 Jun 2018 19:02:17
I jak, przekonaliście się na serio?

Boni avatar Boni
Mon, 11 Jun 2018 20:11:54
@Gatling

Tia, przekonałem się, że było jakby nieco lepiej, ale wróciło do "normy". I wrócił błąd na obu czujnikach spalania stukowego, czyli "hak" na wejściach ECU z jakiegoś niezbyt jasnego powodu nie działa. Trza drążyć dalej, a może nawet, laboga, wymienić te czujniki...

Boni avatar Boni
Tue, 12 Jun 2018 22:30:27
Uszczelniłem kolejną potencjalną "lewiznę" na dolocie i pobawiłem się jeszcze w hakowanie tych czujników spalania stukowego, ale nic jakoś z "haków" nie wyszło; ale w ramach testów rozkręciłem bydlaka parę razy na max na drodze na benzynie i jakoś nie widzę, żeby ECU się przejmowało nadmiernie tym błędem, lexi odlatuje na orbitę bez problemu.

Stąd, skoro benzyna jest zadowalająca, przerzuciłem się na problem szarpiącego gazu - sprawdziłem to i owo, pokasowałem jakieś głupie poprawki, wrzuciłem STAGa w autokalibrację, z której wyleciał z powodu b. wysokiego ciśnienia gazu. No wydawało mi się wysokie od razu, ale skoro parownik i tak przymały, to logicznie ktoś tak rozkręciłgo na max. Nawet chciałem skorygować nieco w dół, ale dostęp do tego kawałka parownika jest niemożliwy. Zamiast tego stwierdziłem że się przejadę z laptokiem jak rasowy polski LPGowiec. Właśnie przed chwilą wróciłem z testu śmiejąc się w głos - bo kiedy przycisnąłem V8 pod górkę, to czułem się jak w kreskówce, "ALEŻ ON OPIERDALA", ciśnienie gazu spadało szybciej niż chłodzenie w Czernobylu, no jak w przebitej oponie.

Czyli generalnie rzecz biorąc parownik potrzebny jest znacznie większy. Albo dwa...

Z innych "zabawnych" rzeczy poczebuje dwie opony, bo w poniedziałek coś najechałem na skraju drogi (kamień pewnie) i trzasnęło niezłego purchla na przedniej. A zapas okazał się przypominać jeżyka, tyle w nim gwoździ siedzi... BTW kamulce w drodze i poboczu, przeważnie spady z tych szkockich murków, to jest stały problem, w niebieskim kosztowało mnie oponę i felgę jakiś miesiąc temu.

Boni avatar Boni
Wed, 13 Jun 2018 23:35:06
Mój świat się zepsuł - ciągnik dostał dziś cztery nowe opony. Nowe opony kupiłem bodaj raz w życiu i to bodaj dwie, i było to jakoś ze 20 lat temu (no może do "maluchów" wcześniej jakieś nowe kupowałem, ale to się nie liczy). Co to się porobiło...

Tak naprawdę nie miałem czasu szukać dobrych używek, szczególniej że V8 ma deko większe gumy niż zwykły GS i nietypowe w okolicy. Niestety, nie kupiłem jakichś wymarzonych nokianów itp. tylko tanie budżetowe badziewie, którego nazwy już nie pamiętam. Przekonamy się, czy i jak będą mnie wkurzać.

Boni avatar Boni
Fri, 15 Jun 2018 10:54:18
Wyjaśniła się tajemnica czujników stukowych - pewnie jakiś walijski moronita (bo raczej nie był to mały samuraj z Tahara, który składał tego lexi w 2002) zamienił wtyczki, bo czujniki są obok siebie, obecnie na ECU są zamienione kable (1 to 2, 2 to 1). Albo opis w uniwersalnej diagnostyce OBD2 na androidzie jest zamieniony, ale raczej nie.

Po spięciu na sprawny czujnik (ale "ten niesprawny"), ogarnięciu przecieków na dolocie i ustawieniu przepustnicy i testach, hm, intensywnych, if you know what I mean, wózek zostaje zatwierdzony do użytku. Inaczej mówiąc, zap... wystarczająco, żebym w obecnej chwili (po wydatku na opony) nie dokładał funciaka do LPG; może inną razą.

Z innej beczki, natychmiast muszę dorobić kluczyk typu "full" (bo mamy tylko "servant"), dobrze że przyszły czyste klucze przedwczoraj, i jest to przezabawna historia, tylko że nie, wynikająca wyłącznie z mojej głupoty. Wymaga pewnych objaśnień, bo jeśli ktoś nie miał do czynienia z wozami klasy wyższej, nie idzie pojąć:

Komplet kluczyków do lexi jw. to bodaj powinno być pięć: jeden "master" (mech. wszystko otwiera, programuje wtórniki, itd), dwa "full" (mech. wszystko otwierają, przyciski drzwi+bagażnik), dwa "servant" (mech. otwierają drzwi, nie otwiera schowka na rękawiczki, bagażnika, nie odblokowuje drugiej "stacyjki" dla klawiszków otwierania bagażnika, itp., przyciski ma tylko do drzwi).

Idea była że "master" leży w sejfie w rezydencji właściciela, sire i dame używają kluczyków "full", kluczyki "servant" są dla boyów hotelowych, parkingowych, itp. którzy mogą przestawić samochód, postprzątać kabinę, itp. ale nie mogą grzebać w bagażniku czy schowku.

Typowo lexi dostawaliśmy z jednym-dwoma, full lub servant, mniej czy bardziej uszkodzonymi. Obecny ma tylko servant sprawny i moduł (pilot+immo) od połamanego full.

A głupota moja? Grzebiąc wczoraj we wnętrzu (znalazłem pierwszą usterkę, nie działało oświetlenie popielniczki; oraz założyłem "stałą" antenę, bo wysuwany patyk nie działa; zresztą nawet jak teleskopy działają, odłączam takie wkurzające "wypasy" z '90) jakoś tak macałem panel klawiszków otwierania bagażnika i wlewu paliwa, i bezmyślnie nacisnąłem "stacyjkę" blokującą. No i mam teraz zablokowane otwieranie bagażnika z kabiny, a nie mam kluczyka "full" żeby to odblokować. Jak pilot "full" wysiądzie czy zdesynchronizuje się z samochodem, w ogóle nie da się bagażnika otworzyć (dla przypomnienia, kanapa w GS się nie składa). Gratulacje ja. Można to rozebrać i odblokować, chyba, ale bezpieczniej dorobić "full" kluczyk, może jutro.

cmos
Fri, 15 Jun 2018 11:35:13
@boni
Hłe, hłe, security...
Akurat męczę się z security które dopiero będzie - full wypas kryptografia w każdym kawałku z procesorem, wszystko ma synchronizować klucze z konkretnym VINem i miedzy urządzeniami, a jest ich w samochodzie dokładnie 60.
To dopiero będzie zabawa, bo jak robię testy to wygląda że klient w ogóle nie myślał o sytuacjach gdy coś nie wyjdzie. A klucze od razu idą do NvM i za chwilę nie można się już zautoryzować i co chwilę muszę flashować stan inicjalny ze standardowymi kluczami.

To się rypnie na 100%

Boni avatar Boni
Fri, 15 Jun 2018 15:46:02
@cmos

Cuuudo. To ja może jednak zacznę na serio planować biznes na następną dekadę pt. "dostarcz prawie-nówkę po gwarancji, BMW czy Audi itp. a my wyprujemy z niej całą zbyt nowoczesną elektronikę, która cię wkr.. i kosztuje zyhliony monetek w utrzymaniu, i zrobimy ci to wszystko jak w lexusie z 2002" ;)

cmos
Sat, 16 Jun 2018 10:58:45
@boni
"wyprujemy z niej całą zbyt nowoczesną elektronikę, która cię wkr.. i kosztuje zyhliony monetek w utrzymaniu, i zrobimy ci to wszystko jak w lexusie z 2002"

Obawiam się, że kosztowałoby to więcej niż ta nówka - musiałbyś wymienić 60 urządzeń.
No może część można by wywalić bez zamiennika, ale te powiedzmy 20 trzeba by zamienić. Teraz nawet nie będzie czegoś takiego jak cluster, nawet FPK, tylko monitorek wyświetlający obraz generowany przez headunit. A headunit rządzi kluczami i nie podstawisz mu monitorka bez security.
Generalnie to katastrofa. Wczoraj udało mi się doprowadzić żeby wszystkie security testy były na zielono, ale zajęło mi to miesiąc (a miałem cokolwiek pojęcia o kryptografii już wcześniej). W polu to na pewno się wszystko rypnie.

rozie
Sat, 16 Jun 2018 15:23:57
Kosztowało to jedno, ale tylko czekać jak zaczną przy przeglądać wymagać podłączenia do diagnostyki, czy aby nie było grzebane w sposób niecertyfikowany. Pewnie tylko mnogość standardów u producentów ich teraz powstrzymuje.

Boni avatar Boni
Sat, 16 Jun 2018 17:58:32
Kiedy piszę "wyprujemy całą elektronikę" mam na myśli wyprucie całej elektroniki. Dlatego IMHO wymaga to pewnego przygotowania i planowania "na dekadę", a nie, że jutro ktoś to zrobi z prawienówką poniemiecką.

cmos
Sat, 16 Jun 2018 18:41:06
@boni
Przy całym moim sceptycyzmie co do tego security, to oni nie robią tego wszystkiego bez powodu. Ma to być przeciwkradzieżowe, również na części. Dotychczasowe metody nie są wystarczająco skuteczne, bo zawsze zostawały złamane (z niezłej opowieści którą niedawno słyszałem wynikało, że raczej dzięki kupowaniu informacji, a nie że tacy świetni hackerzy). Teraz pewnie wymyślili żeby było tak skomplikowane, żeby nawet po kupieniu pełnej dokumentacji hackerzy mieli problemy :-)

To do samochodu z celownikiem, tak dla ustalenia uwagi.

rozie
Sun, 17 Jun 2018 09:41:20
@cmos Dobra wymówka, ale get real. Wszystko to jest robione po to, żeby zwiększyć kontrolę i ustanowić monopol nad utrzymaniem pojazdu. Żeby przypadkiem 3rd party zamienników nie można było użyć, albo przełożyć oryginalnych części z innej fury. I w ogóle wszystko najlepiej w autoryzowanym warsztacie. Czyli coraz bardziej samochód as a service, tylko tak trochę naokoło, żeby klientowi się wydawało, że posiada samochód.

Boni avatar Boni
Sun, 17 Jun 2018 11:30:16
Nawet mogę spróbować zgadnąć, kiedy to szydło wyjdzie z worka - kiedy ktoś naprawdę zacznie seryjnie wypruwać tę oversofisticated elektronikę i przyjdą prawnicy audi czy merola żeby zrobić mu z dupy jesień średniowiecza na tle własności intelektualnej, co do budy, elektroniki i ogólnie po całości, audi czy merola itp.

EULA z samochodem, tak, to jest zapewne mokry debilny sen marketingów automoto. Debilny, bo przecież te urządzenia pospinane krypto to są fistaszki w skali globalnej, nawet jeśli je kradną, nawet jeśli parę miliardów $, a problemy z urządzeniami jw. będą kosztowały znacznie głębszy ocean problemów i frustracji. I tak nikt nie pospina po krypto opon czy zderzaków czy tłumików itp., co najwyżej z trudem akumulatory itp. - to w tym są dziesiątki mld. $ aftermarketu, nie w lampach czy headunitach po IoT.

BTW jeśli ktoś myśli, że coś nowego się dzieje, no chyba jednak nie - np. kolesław z którym robiłem w poprzedniej pracy "na wiatrakach" (petrolhead jak ja, tylko szkocki, starszy, bogatszy i z prawdziwą kolekcją samochodów), używał podobnie jak ja lexusa GS niebieskiego "do roboty", merola E klasse kombi jako woła roboczego po wertepach (śmiesznie oba nasze wyglądały gdzieś między koparkami i pickupami). No i któregoś dnia mu się ta E klasa na oko 10 letnia zesrała, bo hamulce poszły w tryb awaryjny i bał się odjechać spod podstacji merolem - jak twierdził potem, okazało się, że unit hamulców jest doskonale sprawny wg wszelkich znaków na niebie i ziemi, ale jego moduł ma NVM licznik i po iluś tam (30tys?) naciśnięciach pedału hamulca przechodzi w tryb awaryjny zupełnie niezależnie od stanu, ciśnień, itp., wywala błąd i należy go wymienić. Na oryginał, oczywiście.

rozie
Sun, 17 Jun 2018 20:37:13
Opon i tłumików to może i nie zepniesz. Ze zderzakami nie wiem, tam już trochę kabli siedzi (bo czujniki), więc czemu nie? Pewnie zepną to co "ważne" (silnik, hamulce) i to, co często wymieniane (drzwi, lusterka, lampy).

A problemy i frustrację to będą mieli co najwyżej klienci, bo przecież producentowi będzie działać, a jak nie, to zepsute i trzeba wymienić. Oczywiście za wszystko płaci i tak klient, więc producentowi opłaca się nawet bardziej.

Gdyby ktoś miał wątpliwości, to dokładnie to samo przerabiane było w przypadku np. filmów. Zabezpieczenia kosztują, są upierdliwe, ale... są. Mimo tego, że niewiele dają.

Więc jednak cała nadzieja w tym, że ktoś "zrootuje" te systemy albo jakiś kluczyk pocieknie...


Boni avatar Boni
Mon, 18 Jun 2018 00:30:15
@rozie

Że niby jak masz zamiar osieciować zderzaki czy drzwi, wtapiając RFIDy w nie? w miarę normalne czujniki czy moduły elektroniczne da się przełożyć, a samej blachy czy plastiku przecież nie zabezpieczysz, podobnie tłumik czy oponę. No, można "ometkować" wszystko przeciwkradzieżowo i to robiono (np. akurat nasze lexusy mają to fabrycznie, dziś grzebiąc przy zakładaniu czujników parkowania widziałem te "nieusuwalne" wlepki), ale jeszcze musiałby się ktoś tym przejmować w polskiej czy angielskiej dziupli.

Producentowi to się najbardziej opłaci, żeby klient kupił jak najszybciej następny wózek. A jeśli rozważyć kartel producentów, to przecież nieważne jak bardzo wkurwiające i padające na ryj będą te wszystkie kryptografie, security i komplikacje, ważne żeby były podobnie wkurwiające w merolu, audi, bmw, jaguarze itp., przecież ich klienci nie pójdą nagle po indyjskiego forda czy chińskie MG.

rozie
Mon, 18 Jun 2018 07:10:41
@Boni Brałem pod uwagę tylko rzeczy, w których jest kawałek sprzętu z procesorem. W drzwiach masz minimalnie szyby i zamki, w zderzakach pewnie czujniki odległości i lampy. Dołożyć procesor, gdzie go nie ma (jeśli nie ma), zaszyfrować transmisję i zadbać o to, żeby moduły były możliwie trudne do przełożenia ew. podatne na uszkodzenia przy uszkodzeniu głównego elementu.

A producentowi najbardziej opłaci się nie kupno następnego wózka przez klienta, a model z wypożyczaniem/leasingiem. Eliminacja rynku wtórnego. All your cars are belong to us.

Boni avatar Boni
Mon, 18 Jun 2018 08:55:29
@rozie

"Teoryzujesz docent", myli ci się elektronika z nie-elektroniką. Jak coś jest b.trudne do przełożenia hardwarowego, to nie jest też tanie, łatwe i przyjemne w produkcji. Więc lampa czy akumulator jest IMHO na granicy, no ale nie zderzak czy błotnik czy opona czy tłumik.

@leasing for all, for ever

Wątpię. Bo w obecnym modelu leasingu wartość poleasingowa istnieje i jest jak najbardziej brana pod uwagę; że jakiś Janusz czy Ahmed te polizingową prawie nówkę prawie nieśmiganą kupi za 50%, a nie, że po 3-4 latach do niszczarki. W modelu "wszystko w leasing" leasingobiorca pierwotny byłby, że tak powiem "z pierwszego tłoczenia", bo musiałby spłacić powiedzmy 90% wartości wózka, a nie 50% jak obecnie. Więc wątpię czy ten model wygra w dłuższej perspektywie, coraz bardziej skomplikowanych i droższych wózków, z podobnymi gwarancjamijak obecne, itd. Nie mówię, że ktoś nie będzie próbował, jakiś leasingowy mentalny odpowiednik Ubera, ale mam wrażenie, że powszechnie to się nie opłaci.

cmos
Mon, 18 Jun 2018 09:06:09
@leasing

Przypominam, że model "leasing only" testował Xerox dla kopiarek. Działało tylko w warunkach monopolu.

rozie
Tue, 19 Jun 2018 06:27:21
@Boni No tłumik czy opona to całkiem nie, błotnik ciężko, powiedzmy, ale zderzak? Montujesz w nim małą puszeczkę, z niej podłączenia do czujników odległości, kamery itp., w środku moduł komputera, który łączy się z głównym i jest nieodzownym elementem sprawnego auta. Nazywasz to Front Zone Sensor albo jakoś, parę reklam z kotkami/ptaszkami/whatever ocalonymi przez FZS przy ruszaniu przez inteligencję i zaawansowaną technologię. Bonusowo puszka może mieć czujnik zderzenia (zgadnij, czy jednorazowy), w imię ochrony jakości pojazdu, znaczy, że jak czujnik oryginalny, to niebity na pewno.

Bo czemu niby nie?

cmos
Tue, 19 Jun 2018 07:38:37
@zabezpieczenia przeciwkradzieżowe

Ale z moich obserwacji różnych projektów w różnych okresach mi wychodzi, że nie chodzi o to żeby jakakolwiek część nie została ukradziona. Bardziej chodzi tu o PR. Zaczęło się to w końcu lat dziewięćdziesiątych od Audi A6, które było w absolutnej czołówce kradzionych samochodów (rate: ukradzione / zarejestrowane). To jest rzecz, która znacząco wpływa na sprzedaż modelu. Więc trzeba było coś zrobić, żeby obniżyć pozycję na liście i Audi wymyśliło kryptografię dla części, wtedy jeszcze całkiem prostą.

To było takie proste (ten sam wielomian dla wszystkich egzemplarzy kombinowany z VINem i numerem części, nie pamiętam na ile bitów, ale nie jakoś zatrważająco dużo), że dość szybko zostało złamane, ale rating kradzieży następnego modelu mocno spadł.

Teraz jest inny problem, że samochody się bezproblemowo otwiera nagrywając komunikację bezprzewodową i odtwarzając nagranie później. Przede wszystkim na to działa to, co integrowałem, ale przy okazji dodali o wiele mocniejsze zabezpieczenia części.

Boni avatar Boni
Tue, 19 Jun 2018 10:10:32
@rozie

Widać, że nie mieszkasz na szrocie i se teoryzujesz jak zwykle. Co zabroni komukolwiek przełożyć tę twoją puszeczkę na inny zderzak?

@cmos

Jak w ogóle 50% różnych zaszłości i hype'ów wkoło techniki nowoczesnego automoto, mam wrażenie; znaczy, że głównie napędzane to jest przez marketing i PR.

Wed, 20 Jun 2018 07:39:39
"Żeby przypadkiem 3rd party zamienników nie można było użyć, albo przełożyć oryginalnych części z innej fury."

No niestety. Albo możesz przełożyć części z innego samochodu i tym samym Twój samochód dla złodzieja jest potencjalnym dawcą części, albo nie możesz, a za to fachowy złodziej nie rąbnie Ci samochodu na części.

Target najdroższych samochodów woli chyba drugą opcję - w końcu ta "inna fura" to w najlepszym razie rozbitek.

rozie
Wed, 20 Jun 2018 18:36:23
@Boni
Chcesz przekładać tę swoją puszeczkę, ze swojego zderzaka po stłuczce, która zgłasza error 17, gdyż zderzak był zamieszany w wypadek, na co główny komputer zgłasza major error, everything disabled, skontaktuj się z serwisem? W jakim celu?

@cmos
Odróżnijmy PR i popierdółki (c'mon, replay attack?) od kryptografii. Bo zaraz się okaże, że całe to kryptograficzne podpisywanie części będzie można obejść raz a dobrze dla wszystkich części przy pomocy chitrze wpiętego Arduino, zgłaszającego everything OK. Ze stosownym podpisem, oczywiście.

I jakbym miał inwestować pieniądze, to raczej bym lokował je w ten biznes, a nie w wypruwanie elektroniki. ;-)

Boni avatar Boni
Wed, 20 Jun 2018 21:17:30
@rozie

@każda "puszka" nieczynna po byle stłuczce

Pobredzasz teraz, na to nie pójda ani klienci ani ubezpieczalnie, ogólnie nienaprawialne czy biodegradowalne wózki mogą być pomysłem twoim czy producentów, ale jeszcze długo będą słabą sf.

@arduino zamiast OEM elektroniki

Zupełnie nie chwytasz pointu - w mojej wizji "wypruwanie przekombinowanej elektroniki" powoduje zastąpienie ją elektroniką prostą, działającą i solidną, i niesie wiele wartości dodanej dla klientów pogwarancyjnych i "używek", aftermarketu, warsztatów, etc - oszukiwanie wku..cej elektroniki OEM kolejną wku..cą elektroniką, tylko wystruganą na kolanie przez Roziego, komu niby przynosi wartość dodaną?

rozie
Thu, 21 Jun 2018 07:12:25
@Boni
@każda "puszka" nieczynna po byle stłuczce

Mam wrażenie, że przeoczyłeś jeden komentarz, ale OK, powtórzę. Nie chodzi o nienaprawialne po byle stłuczce pojazdy, tylko o to, by były naprawialne wyłącznie w autoryzowanych serwisach, a naprawa odnotowana w historii pojazdu. Wymiana całego zderzaka jest na rękę producentowi i podnosi bezpieczeństwo (bla, bla bla). Dla klienta upierdliowść w sumie niewielka - nie chodzi o każde dotknięcie zderzakiem, tylko uderzenie z pewną jednak energią, zatem rzadkie.

@arduino zamiast OEM elektroniki
W wariancie z Arduino i MITM nie tracisz funkcjonalności (tj. nadal nieoryginalny czujnik może prowadzić normalną dwukierunkową komunikację z centralnym komputerem. A cała ingerencja jest stosunkowo prosta i nie dotyka centralnego komputera, z którym w Twoim wariancie byłoby raczej sporo zabawy, bo jak inaczej chcesz go inaczej przekonać, że brak danych (niepodpisane dane to brak, w najlepszym przypadku) jest OK? Hint: jeśli planowałeś flashowanie itp. to w ogóle nie ma tematu - wywalasz wtedy krypto i ew. software'owo redukujesz elektronikę do prostszej. Bez bebeszenia fizycznego.

charliebravo
Thu, 21 Jun 2018 10:27:43
@Arduino
Jeżu Malusienki...a brakujące części wydrukuje się na drukarce 3d? Rozie, Ty próbowałeś kiedyś dogadać się z martwym, zimnym i nieudokumentowanym kawałkiem cudzego hardware'u? Mam wrażenie że nie.

@wypruwanie elektroniki
Mnie się wydaje że to może mieć sens. Zwłaszcza, że istnieją zamienniki - na przykład ludzie, którzy bawią się w poważne tuningowanie samochodów prędzej czy później zamieniają oryginalne ECU na jakiegoś Megasquirta czy inne wynalazki. Widzę dwa problemy - silniki są w miarę takie same i steruje się nimi podobnie (i jest dużo researchu) ale co z oprogramowaniem np. pojechanego systemu kontroli trakcji połączonego z zawieszeniem? A drugi, jeśli jest infotainment system "mocno" zintegrowany z projektem deski rozdzielczej, np. niestandardowy ekran dotykowy?

cmos
Thu, 21 Jun 2018 11:11:41
@rozie & arduino

No weź, widziałeś w ogóle kiedyś jakąś kryptografię, chociażby w internecie? Taką z kluczami prywatnymi i publicznymi, certificate authority i podobnymi szykanami?

Mi zajęło cztery tygodnie poprawne zintegrowanie tego (a zasadnicza część softu to moduły dostarczone przez klienta), przy pełnej dokumentacji i supporcie. Nawet tester diagnostyczny musi się autoryzować w ECU zanim cokolwiek będzie mógł zrobić. Tu nie wystarczy puszczanie OK, tak to działało w tym Audi kilkanaście lat temu.

@charliebravo
"A drugi, jeśli jest infotainment system "mocno" zintegrowany z projektem deski rozdzielczej, np. niestandardowy ekran dotykowy?"

O ile w stronę wymienności softu się idzie (słowo kluczowe "AUTOSAR"), to w tej branży nie ma czegoś takiego jak "standardowy ekran dotykowy". Każdy producent ma swoje koncepcje, mogą być wspólne dla kilku modeli, ale nie za długo - następna generacja ma i tak coś całkiem innego.

charliebravo
Thu, 21 Jun 2018 14:20:01
@cmos
Wyraziłem się nieprecyzyjnie - ja się domyślam że tam wszystko jest niestandardowe tak w ogóle. Chodziło mi o to, że jak ten ekran jest w szufladzie (czy jak się to nazywa) 2DIN, albo czymś co się da przyciąć do 2DIN to spoko, wrzuci się jakiś porządny aftermarketowy unit i może być lepiej nawet (jakość ekranów dotykowych w nietanich przecież samochodach typu mój Outlander to jest jakaś porażka). Co innego jeśli projektant sobie wymyślił jakiś fancy kształt ekranu, bądź tego co za nim.

cmos
Thu, 21 Jun 2018 16:09:04
@charliebravo
"Co innego jeśli projektant sobie wymyślił jakiś fancy kształt ekranu, bądź tego co za nim."

Te obudowy są zawsze fancy, za każdym razem się zastanawiam kto wymyśla te wszystkie fantazyjne zaczepy, wgłębienia i wycięcia.
(znaczy jak bym się zapytał, to by mi człowieka pokazali, ale tak mnie to nie fascynuje)

Boni avatar Boni
Thu, 21 Jun 2018 22:37:11
Przepraszam, że się wyłączam z rozmowy, ale a) aż tak mnie nie interesują pomysły kolegów jak rozie, którzy samochodów ewidentnie ani nie robią ani nie rozbierają b) aż tak mnie rozsądne rozmowy kolegów rozsądnych o nowych samochodach nie interesują, bo nowe samochody mnie nie interesują c) jesteśmy zajęci, na wywczasach na pn. Szkocji.

rozie
Fri, 22 Jun 2018 07:43:30
@cmos
Zdecyduj się, czy "głównie PR", czy porządne crypto. Arduino było w tym pierwszym kontekście. BTW to nadal po CAN bus lata?

Problemy z integracjami znam, tylko samochód ma parę niefajnych z punktu widzenia aktualności i co za tym idzie bezpieczeństwa ficzerów. Przede wszystkim, jest offline i nie może zmienić/zaktualizować softu/kluczy.

To, że twórcom legitnego softu, wytwarzanego wg standardów jest ciężko pointegrować moduły nie oznacza jeszcze, że atakujący będzie miał problem. Jeśli celem jest "tylko" wyciągnięcie kluczy to ma znacznie mniej ograniczeń.

O security by obscurity nawet nie wspominam. Oczywiście nikt nikomu nie zabroni wierzyć, że brak dokumentacji powstrzyma system przed złamaniem.

Branża motoryzacyjna (tak, nisko latające uogólnienie) ma długą historię połamanych i źle implementowanych zabezpieczeń, także w krytycznych obszarach (immobilizery, otwieranie i uruchamianie auta), więc czy system zapobiegający kradzieży na części będzie bezpieczny? Czas pokaże, ale nie wydaje mi się.

cmos
Fri, 22 Jun 2018 10:51:46
@rozie

Krótko, bo zaraz gospodarz nas z lasu pogoni.
Rzecz jest dla PR-u, bo klientom się nie podoba że taką E czy S-Klasse za łatwo ukraść.
A krypto jest w miarę porządne, tyle że na idealnie sferyczne warunki - na moje oko to w polu procedury będą się dość często wywalać.

charliebravo
Fri, 22 Jun 2018 12:26:48
@rozie
Rzecz nie w tym czy złamią czy nie. Rzecz w tym, że Tobie się wydaje że w skomplikowany system można sobie ot tak wejść "od boku" i coś "poprawić". Przecież to jest przewalone nawet jak masz komplet źródeł i dokumentacji. "Dołożyć Arduino i naprawić", sorry, ale to jest zwyczajnie naiwne.

Boni avatar Boni
Sat, 23 Jun 2018 00:26:25
Gospodarz nie pogoni, co najwyżej przypomni nieśmiało, że kol rozie nie raz czy dwa dobitnie udowadniał, że powinien leżeć w Sevres jako wzorzec efektu Dunninga-Krugera i jakoś nadal tak wygląda, więc dyskusja nie jest rzeczowa, tylko raczej "grą w listy" (c) potomek Marka K. (wpisujcie miasta kture pamientajo!).




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018