Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...

Boni - Zakazane piosenki
Tue, 23 Oct 2018 00:06
@Hellk Ok, to jest nawet fajna muza (IIRC kiedyś to...

Fumiko - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:52
Z ładujących bateryjki to ja tylko to tutaj...

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:44
@Punjabi Boni, jak znajdziesz więcej to podziel się...

Hellk - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 14:52
Jak juz wymysla auto ruszajace na trietyloboranie, to...

Boni - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 13:19
@Gatling No z rapem i dubstepem to faktycznie, zły...

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2017-02-23, czwartek
Tagi:  unrealpolitik, namysł
___________________________________
W tegorocznym nawale roboty i rozjazdów odpuściłem sobie nawet te resztki internetów, które w miarę regularnie przeglądałem czy subskrybowałem, dlatego z lekkim opóźnieniem wpadłem na WO kasandryczną notkę "Szosa na Zaleszczyki" tudzież solidne ponad 200 komentarzy pod nią.

Jakby to powiedzieć, zrobiło mi się przez to trochę wszystko na raz. Stąd chyba w końcu sklecę parę zdań (wiecie, haiku a la Dukaj) na tematy, które przez lata starałem się omijać, bo raz, że nudne i niepotrzebne, dwa, w stronę polityczną, trzy, muszę pisać o swoich postawach i wyborach, ergo o sobie i na tematy osobiste. A nie przepadam za tym.

No ale spróbujmy raz a dobrze przerzucić ten węgiel w temacie kto i co, zagrożeń, emigracji, a nawet zagrożeń emigracją; z próbą jakiegoś usystematyzowania i podziału na części, bo się zaraz sam pogubię, o was nie mówiąc (i poleca się przeczytać przynajmniej sam wpis WO, bo gęsto się odnoszę do).

1)

Dla przypomnienia, jakimś ekwiwalentem notki WO, tak na oko, jest moja "Epoka lodowcowa", czyli mikro-manifest rzucony w momencie kiedy zacząłem na serio szukać pracy w Szkocji i ustalać szczegóły planu wyprowadzki z PL. A że takie rzeczy nie biorą się nam z dnia na dzień, można przyjąć, że nastawienie jak WO i część komentatorów miałem gdzieś pod koniec 2012r. Dla ustalenia uwagi, to było drugie czy trzecie solidne podejście do emigracji, ale właśnie z zupełnie innym nastawieniem, nie, jak poprzednio, że "a może by łaskawie wyprowadzić się do Zopot" tylko "wypieprzamy na Zaleszczyki". Dla dalszego ustalenia uwagi, byliśmy #po40 i w zasadzie ustabilizowani, pewnie w jakiejś tam klasie średniej, itd. itp. jak w uwagach WO. Bo w zasadzie jesteśmy pokoleniowymi rówieśnikami WO, i prawie metrykalnymi.

Ale jak widać z powyższej 4 letniej różnicy zdań, na te same kluczowe tematy, w podobnej sytuacji - niekoniecznie mentalnymi.

2)

Co, wydaje mi się, różniło, moje i żony, spojrzenie na polską, i nie tylko polską, rzeczywistość na przełomie 2012/2013 roku, od WO i jemu podobnych? wtedy, kiedy PiS był w zupełnym dołku, prezes powyrzucał Ziobrę i Kurskiego i wyciekali mu posłowie; autostrady ładnie się budowały i było fajnie być w EU; większość znajomych z sercem po lewej stronie wierzyła w gwałtowną sekularyzację PL i że zaraz dogonimy Europę w temacie np. praw kobiet, LGBT, itp.; problemy imigracji spoza EU czy ekonomii jakiejś Grecji, to był mały druczek na 7 stronie gazetki czy portaliku; a o Brexitach czy innych Trumpach itp. nikomu się nie śniło?

My widzieliśmy powrót ambicji i zbrojeń Rosji i nadciągającą kontrę Zachodu i rekontrę Putina; destabilizację Bliskiego Wschodu; dalsze konsekwencje globalizacji; przejście jakościowe i ilościowe (być może nawet fazowe) internetu z portalozy i blogosfery na guglonet i simian-media zwane przez pomyłkę socialmediami i ogólny zanik dyskursu; załamanie wydatków na kulturę i edukację i w ogóle starań o nie; ogólną kontrreformację KK, szczególniej właśnie w edukacji; odżywanie faszyzmu (w sensie i stylu Mussoliniego, nie Hitlera); wyjście neolibu na absurdalny czubek krzywej wznoszącej i związane z tym perturbacje społeczno-ekonomiczne; itd itp. Co sugerowało daleko idące zmiany w sytuacji politycznej, społecznej i kulturowej, tak globalnej jak i polskiej, w ciągu powiedzmy, dekady.

Zdaje się, mieliśmy sporo racji. A nawet byliśmy znacznymi optymistami, że aż dekady.

3)

[Tu był tekst na parę tysięcy znaków o mnie i skąd się mi wzięła taka przenikliwość i inteligencja, niezależność od autorytetów i propagandy, spostrzegawczość, erudycja, filozofia życiowa, itd. aż po bogactwo, urodę i skromność, ale już mi przeszło. Głównie, wzięło się to wszystko ze wspaniałych rodziców i ich, mniej czy bardziej zamierzonych czy udanych, wysiłków. Dzięki, no i sorki!]

4)

Więc - emigracja. Z różnych obstrukcji podnoszonych przez WO i komcionautów u WO itp. rozmowach:

pozostawiony majątek - a może jednak nie warto się przywiązywać nadmiernie do majątku, szczególniej nieruchomości; historia uczy, że to bywa niezdrowe. Aczkolwiek nadal nie sprzedaliśmy domu w PL, gdyż nie ma takiej potrzeby, sensu i inne różne okoliczności mówią "poczekamy, zobaczymy".

ekonomia - "z inżyniera na magazyniera"? no way, nie taki był biznesplan i możliwości; więc może raczej jesteśmy ekspaci, no bo jednak nie spadliśmy dużo niżej na drabince ekonomicznej niż byliśmy w PL i jakby niewiele się zmieniło.

odcięcie społeczno-towarzyskie - naprawdę niewiele się zmieniło, "nie nasze porno".

rozerwanie między dwa kraje - owszem, szczególniej z powodu córek, ale też niepewnej sytuacji społeczno-ekonomiczno-politycznej; nie ma na to wielkiej rady, trzeba mężnie znosić.

odcięcie kulturowe od macierzy, Narodu itp. hasełek - jak powiedziałem policjantowi pierwszej nocy w SCO, kiedy sprawdzał co to za van na polskich numerach se na wsi stoi, i zaraz opowiadał mi gdzie są skupiska Polaków w okolicy: "oficerze, jakbym chciał do skupiska Polaków, to bym się z PL nie wyprowadzał".

oderwanie od rodziny - ustalmy, że moja rodzina to w kolejności: żona, córki, rodzice, bratankowie/bratanice, bracia, koty, cała reszta. Żona jest obok, jedna córka o pół godziny jazdy, druga, jakby co do czego, o dwie-trzy godziny podróży. Od rodziców, braci z rodzinami, całej reszty - oddaliłem się literalnie i metaforycznie przez 25 lat dosyć znacznie, więc nie ma wielkich potrzeb czy możliwości kontaktów czy wsparcia, od lat. Tzn. kontaktujemy się czy pomożemy sobie w razie czego nawzajem na miarę skromnych możliwości, ale co za różnica, czy jesteśmy o 60, 600 czy 2600km; nie jesteśmy ze sobą na co dzień, nie utrzymujemy codziennych kontaktów, każdy sobie musi jakoś radzić. Zresztą, z córkami jesteśmy na podobnej stopie, tak naprawdę (no może młodsza, uparcie pozostająca w PL, jest z nami w nieco innych stosunkach ekonomicznych ;). Ogólnie, w tym punkcie również nie było jakichś super zmian czy problemów; poza koniecznością oddania kotów, niestety.

szowinizmy miejscowych, zgwałcą, pobiją, zabiją polaczków - nie mieszkaliśmy nigdy w miejscach tak zagrożonych i to się nie zmieniło na emigracji, plus mamy skile +12 w unikaniu no-go zones (to ja) lub mimikrze (to żona), więc zagrożenie dla nas na bogatej szkockiej wsi czy wypadach do sklepu czy muzeum itp. do miasta jest raczej nikłe, a mocnych wrażeń nie szukamy. BTW tak na oko córka mieszkająca w SCO w strefie średniej mroku (bo taniej) wystawiona jest na podobne ryzyko jak córka mieszkająca w miarę normalnie na Mokotowie w Wawie.

obywatele drugiej kategorii, braki kulturowe, nie da się zintegrować - owszem, zapewne np. w pracy zdarza się odczuć, ale po pierwsze, spodziewany koszt, po drugie, jak się np. mamrocze po ang. niegramatycznie i niechlujnie, bo mi nie zależy, albo z natury i rozmysłu olewa integrację z kimkolwiek, to cudów nie ma i nie będzie.

nowy kraj nieznany, jak zaminowany - oczywiście, ale to się studiuje, ogarnia, ew. ponosi koszta wpadek; a jeśli ktoś twierdzi, że miał genetycznie wdrukowane polskie prawo, biurokrację, meandry władzy lokalnej itd. albo że ze szkoły wyniósł, to mu raczej nie uwierzę. Znacznie łatwiej uwierzę, że komuś nie chce się uczyć na starość nowego kraju, tak jak uczył się za młodu rodzinnego, ale to naprawdę nie nasz problem.

pogoda, środowisko - to są jakieś bajki z mchu i paproci, już dawno temu jak słyszałem te grube narzekania imigrantów, że UK nie do życia przez wiatr, albo przez brak słońca, albo coś tam, miałem je za wątłe i wtórne racjonalizacje jakichś zupełnie innych problemów z listy wyżej albo rodzinnych itp.

brak polskiego prawdziwego jedzenia - jak wyżej, plus ocena, że ktoś jest cyfrowo wykluczony albo tępawy po prostu; a najpewniej marudzi, bo ma z narzekania na braki więcej frajdy (to takie polskie!) niż ze znalezienia w 15 sekund danego żarcia w sieci, polskiego sklepu, itd itp.

5)

Co straciliśmy? Trudno powiedzieć. Garaż? Możliwości pracy żony-bibliotekarza, jeśliby koniecznie chciała pracować na etacie i koniecznie w zawodzie (inna sprawa, że perspektywy w PL jakoś nie był wiele lepsze...)? Ogólnie, chyba niewiele, plus jw. jesteśmy w okresie przejściowym, są pewne koszta.

Co zyskaliśmy? Nadal znacznie przyjemniejszy, wielostronnie, kraj do życia; przeważnie mili ludzie; piękna natura; przyzerowo skwaszonych ryjów wkoło (poza nielicznymi imigrantami...).

6)

Co dalej? A kto to wie. Wcieramy się bardzo wolno w codzienność i normalność szkocką (np. do przychodni o 50m od domu zapisaliśmy się po 3 latach...). Zobaczymy, co z Brexitem, co ze Szkocją, co z EU, co z Rosją, co USA vs. reszta świata, a nawet co z wyścigiem zbrojeń czy globalnym ociepleniem - to pomyślimy. Na razie nam tu nieźle, będą wyrzucać, cóż, podoba nam się w SCO, spróbujemy jednak zostać; może dociągniemy do obywatelstwa. W rezerwie zawsze jakaś Irlandia czy Nowa Zelandia, może się nada.

Do Polski staramy się nie wracać.


Aha, tytuł notki odnosi się też trochę do ulubionych Pitchforków:

My hate is like a bullet of a gun
That can't escape the core of a sun
I know it's hiding in this cloud
Run for cover, over and out








zz_top
Mon, 27 Feb 2017 15:53:05
Fajna i w sumie słuszna notka. THX!

@"komuś nie chce się uczyć na starość nowego kraju"

Rozwinąłbym. Otóż ja bym uogólnił i sprowadził to do poczucia umiejscowienia kontroli - pewnie to mało odkrywcze, ale znakomita większość Twoich rozwinięć wskazuje na wewnętrzną kontrolę, a biadolących komentatorów u WO raczej zewnętrzną. Stąd w konsekwencji głupawki o braku polskiego żarcia, pogodzie, itp. Nie twierdzę od razu, że ta koncepcja (locus of control) bardzo mi pasuje, bo (zdaje się od wczesnej młodości) mam pomieszanie obu postaw w stopniu uniemożliwiającym wykazanie czegokolwiek sensownego w teście Rottera. Ale w kontekście emigracja/zostanie w kraju ja wybieram zostanie w kraju. Na wielką ilość uwarunkowań zewnętrznych nie mam żadnego wpływu (i nie zamierzam mieć), ale za to mogę w znacznym stopniu mieć wpływ na samego siebie, swoją postawę, czy mi się będzie chciało coś zrobić, czegoś nauczyć. Na to mam wpływ i koncentrując się na tej dziedzinie wiele z uwarunkowań zewnętrznych nie powoduje mi wzrostu ciśnienia. Zdaje się w pełni to sobie uświadomiłem podczas mojego dwuletniego epizodu w Societatis Jesu :-) Okazało się (surprise!), że ludzie nie zmieniają się zasadniczo przez zmianę miejsca pobytu i jak ktoś miał tendencję do bycia wsobnym bucem to zmiana okoliczności zewnętrznych nie zmienia go w empatycznego ekstrawertyka. W takim stanie jakim obecnie jestem nie widzę jakiegoś poważniejszego powodu do zmiany miejsca pobytu, a już na pewno nie widzę powodu politycznego! Niezmiennie od kilkunastu lat w "political compass" (rozwiązywany w różnych wariantach na różnych stronkach www) wynik mam IDEALNIE na środku wykresu i mniej więcej taki komentarz:
"Albo nie masz wyraźnego zdania na tematy polityczne, albo ten test jest zbyt słaby by je pokazać..."

Boni avatar Boni
Tue, 28 Feb 2017 19:20:57
@zz_top

O locus of control piszesz to co myślę, i co m.in. wypadło z notki w pkt.3

Co do wpływu i jego braku na to czy tamto - owszem, też jestem ze szkoły, że mamy wpływ na niewiele rzeczy, a pierwsze i najważniejsze są "prace wewnętrzne", ALE emigracja, czy ogólniej przeprowadzka, to właśnie przykład na to, na co wpływ najoczywiściej mamy - gdzie mieszkasz, z kim się zadajesz, jakie jest otoczenie twoje, twoich bliskich, itp. Co m.in. wyjaśnia moje/nasze przeprowadzki za ostatnie >25 lat.

O zmianie zdania - też kiedyś uważałem, że powiedzmy po trzydziestce ludzie się już nie zmieniają i nie zmieniają zdania w kluczowych kwestiach społeczno-politycznych, ale potem zmieniłem zdanie ;P

krwawykrolik
Thu, 2 Mar 2017 16:45:56
"pogoda, środowisko - to są jakieś bajki z mchu i paproci, już dawno temu jak słyszałem te grube narzekania imigrantów, że UK nie do życia przez wiatr, albo przez brak słońca, albo coś tam, miałem je za wątłe i wtórne racjonalizacje jakichś zupełnie innych problemów z listy wyżej albo rodzinnych itp."

Oj, nie wiem. Mieszkamy w Londynie i jednak slonca brakuje a wiatr dokucza w zimie. W lecie Londyn jest super, ale zima dosc doluje. Stad wycieczki w cieple miejsca w styczniu. Nie bardzo wyobrazam sobie zycia w Szkocji :)

Boni avatar Boni
Thu, 2 Mar 2017 17:19:58
@krwawy
Mieszkamy w Londynie i jednak slonca brakuje a wiatr dokucza w zimie. W lecie Londyn jest super, ale zima dosc doluje.

Jaasne, jeszcze opowiedz, że bardziej niż Wawa itp. duże miasta w PL.

krwawykrolik
Thu, 2 Mar 2017 17:39:58
Wawa tez byla ciemna, ale mniej wialo. No i wtedy nie stac nas bylo na wycieczki do Kostaryki w styczniu, wiec racjonalizowalismy ze jest OK :D

krwawykrolik
Fri, 3 Mar 2017 13:09:55
@zz_top

"znakomita większość Twoich rozwinięć wskazuje na wewnętrzną kontrolę, a biadolących komentatorów u WO raczej zewnętrzną"

U WO zostala juz tylko garstka sykofantow, nawet MRW sobie poszedl :)

Codiac
Thu, 9 Mar 2017 17:50:39
>>Mieszkamy w Londynie i jednak slonca brakuje a wiatr dokucza w zimie. W lecie Londyn jest super, ale zima dosc doluje.

>Jaasne, jeszcze opowiedz, że bardziej niż Wawa itp. duże miasta w PL.

Nie wiem jak w Lądku, ale w Dublinie tak, zdecydowanie. To jest jednak inny klimat, chociażby dlatego że to w sumie niewielka wyspa (w dwie godziny możesz być na drugim wybrzeżu i to nie spiesząc się), zaraz mają ocean. Pory roku są nierozróżnialne, no zimą masz czasami szron na chodnikach i więcej deszczu, ale tego nigdy nie brakuje.
Tylko to po pierwsze nie są przecież różnice dużo większe niż w ramach przeprowadzki międzyregionalnej w Polsce - tu też inaczej jest nad morzem, inaczej w górach, inaczej na Podlasiu, a jeszcze inaczej w dużym mieście, np. Default City.
A po drugie wszystko się w końcu sprowadza do tego ile miejscowych czynników odpowiada ci, ile nie odpowiada a ile jest obojętnych. Jeśli trafiasz w miejsce gdzie jest coś, czego absolutnie nie tolerujesz to tam nie siedzisz tylko zmieniasz lokację.

Ot chociażby coś takiego, w zeszłym roku odwiedziłem na parę dni Texas. Inny klimat, inna mentalność, niby słońce grzeje jak głupie, ale dla mnie to nie problem. Nawet klimę w nocy wyłączałem, bo mi buczała a nie potrzebowałem chłodzenia.
Za to sam fakt że mogłem codziennie jeść świeże krewetki dawał duży plus, bo je lubię.
Tak samo Irlandia. Na minus ta jej ogólna szarość i pewność że jeśli nie pada to niedługo będzie, na plus zaś chociażby Guinness i kultura życia na ulicach.
I na koniec trzeba sobie zrobić bilans oraz upewnić się, że nie ma czegoś, co znacząco przeważa negatywnie nad wszystkimi innymi czynnikami.

krwawykrolik
Fri, 10 Mar 2017 12:45:56
Wlasnie przez te wlasnosci Dublina nie wierze w exodus bankierow z City do Irlandii. Zreszta Irlandia tez ma "second thoughts" zdaje sie.

Boni avatar Boni
Fri, 10 Mar 2017 13:19:37
@krwawy

BTW co tam plotkują w Lądku? czy i gdzie City zamierza się wyprowadzić po brexicie - do Frankfurtu? czy do Dubaju? ;)

krwawykrolik
Fri, 10 Mar 2017 15:00:23
BTW co tam plotkują w Lądku?

Reality sinks in. Coraz wiecej ludzi mi sie po cichu przyznaje ze glosowali na Leave, albo ze w sumie to sa zadowoleni ze wychodzimy.

czy i gdzie City zamierza się wyprowadzić po brexicie

Nigdzie. Troche stanowisk byc moze rzeczywiscie beda musieli przeniesc, ale IMHO absolutne minimum. Londynu nic nie przebije w UE zarowno jako miejsca pracy, jak i miejsca rekrutacji. Poza tym City to teraz nie tylko banki, ale rowniez i fintech. No i amerykanskie firmy technologiczne (Google, Facebook) angazuja sie w Londynie coraz bardziej.

#helloworld :D

- do Frankfurtu?

Po co, zeby umrzec z nudow w weekend?

czy do Dubaju? ;)

LOL :) Malo kto ma ochote przenosic sie do kraju w ktorym gwalt jest de facto legalny.

krwawykrolik
Fri, 10 Mar 2017 15:21:04
PS. Dodatkowe przyczyny dla ktorych Londyn pozostanie finansowym centrum swiata:

- reputacja Wielkiej Brytanii jako stabilnego panstwa prawa OD STULECI
- dostep do swiatowej klasy uniwerkow
- doswiadczenie instytucji brytyjskich w regulacji globalnych instytucji finansowych (cokolwiek mozna im zarzucic, nikt w EU tego nie zrobi rownie dobrze, a na pewno nie Irlandia)
- wyspiarskie polozenie Londynu gwarantuje wyzsza stabilnosc geopolityczna (Ruscy moga wejsc do Berlinu, ale nas obroni Kanal)
- Londyn jest najbardziej zajebiscie zajebista metropolia na swiecie :D

cmos
Sun, 12 Mar 2017 17:03:30
@krwawykrolik
"- do Frankfurtu?"
"Po co, zeby umrzec z nudow w weekend? "

Mam nadzieję, że to jest wystarczający argument, bo jak się tu do mnie przeniosą to ceny nieruchomości - już teraz niebotyczne - jeszcze bardziej wzrosną i będę się musiał wyprowadzić na jakąś wioskę.

krwawy_krolik
Sun, 12 Mar 2017 20:02:58
@cmos

Skusilo mnie zeby zerknac na ogloszenia nieruchomosci z Frankfurtu... jakie te mieszkania sa brzydkie! zero charakteru.

cmos
Mon, 13 Mar 2017 19:36:08
"jakie te mieszkania sa brzydkie! zero charakteru."

A gdzie zaglądałeś? I jakiego procenta mieszkań "z charakterem" oczekiwałeś?

mgr Sianko
Tue, 14 Mar 2017 09:50:34
@Królik

A gdzie Ty mieszkasz w tym Londku?


krwawykrolik
Tue, 14 Mar 2017 10:35:10
@cmos

http://www.rightmove.co.uk/overseas-property-for-sale/Frankfurt-am-Main.html?sortType=2&maxPrice=1000000&minBedrooms=2&addGoogleTagManager=true

I jeszcze na jakims innym portalu. Nie wiem, moze to efekt nalotow alianckich, ale po prostu prawie nie ma mieszkan w starych budynkach, wszystko to jakies bezduszne apartment towers.

@mgr Sianko

"A gdzie Ty mieszkasz w tym Londku?"

W takim dosc starym budynku z konca XVIII wieku. Jak wkleje zdjecie to rownie dobrze moglbym wam podac swoj adres, bo budynek jest zbyt charakterystyczny ;-)

cmos
Tue, 14 Mar 2017 20:59:11
"www.rightmove.co.uk"

W życiu by mi nie przyszło do głowy szukać mieszkania w Niemczech na portalu z adresem w domenie .uk


charliebravo
Wed, 15 Mar 2017 09:05:35
Jak widać brytyjskocentryczne podejście do świata można sobie szybko wyrobić :-)

mgr Sianko
Wed, 15 Mar 2017 09:39:47
@królik

Niech zgadnę - pojedyncze szyby w oknach, gazowe kominki, rury wod-kan na zewnątrz?

krwawykrolik
Wed, 15 Mar 2017 11:18:21
@cmos

"W życiu by mi nie przyszło do głowy szukać mieszkania w Niemczech na portalu z adresem w domenie .uk "

https://www.immobilien.de/suche/ergebnis.html?h=f24484641991a78b2b44df420bcbb3fb

nie daje mi nic ciekawego. Mozesz zaproponowac jakis inny portal.

@mgr Sianko

"Niech zgadnę - pojedyncze szyby w oknach"

Nope.

"gazowe kominki"

Nope

"rury wod-kan na zewnątrz?"

Nope




Boni avatar Boni
Wed, 15 Mar 2017 13:06:29
Krwawy, proponuję żebyś przestał urządzać toporny trolling, nie do twarzy ci z tym, a mnie się bardzo nie chce banować czy szuflować nawóz na blogu. Pozostałym przypominam:

trolls

krwawykrolik
Wed, 15 Mar 2017 13:14:17
Czemu trolling? Bo pisze cos z czym sie nie zgadzasz? Pfft.

Boni avatar Boni
Wed, 15 Mar 2017 15:09:50
@krwawy

Gdybym się nie zgadzał, to bym napisał, że się nie zgadzam.

Stawianie niefalsyfikowalnych i subiektywnych acz emocjonalnych twierdzeń - głównie onelinerów - i podpuszczanie rozmówców do polemiki z nimi ("możesz zaproponować inny portal"? no pewnie, że k... może, może i tysiąc portali i milion mieszkań, co to niby zmieni) czy dopytywanie się o tłumaczenia, dlaczego nie są wielbłądami (jak ostatni komeć), do usranej śmierci, wyłącznie w celu podpimpowania twojego ego, to w moim słowniku trolling. Toporny, bo ani temat ciekawy, ani twoje wykonanie jakieś wirtuozerskie.

Nie rób tego, po co ci kolejny ban na kolejnym blogu. EoT.

krwawykrolik
Wed, 15 Mar 2017 16:26:46
Mnie banuje pewien typ osob z ktorymi nie warto gadac :D




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018