Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-08-16, sobota
Tagi:  varia
___________________________________
Kiedyś naszła mnie myśl i miałem o tym grube eseje popisać, ale rozchodziłem to, więc podzielę się może ino w skrócie, bo jednak wraca do mnie jak bumerang; obecnie na tle teh dramy, a nawet problemu, poruszonego w wiodących mediach - szczegółowy problem sprowadza się w skrócie do trywialnego "nie jesteś klientem, jesteś półproduktem" (bo nawet nie produktem...), które powinno być w nagłówku licencji albo i strony facebooka itp. ale czemuś zapomnieli tego dopisać.

Te dramy i napinki są oczywiście tylko smutno-śmieszne, ale to symptomy głębszych zjawisk, podobnie jak myśl ma jest głębsza, głęboka niczym Valles Marineris. I mam rację.

("Wódz nie zdradził szczegółów...")

Myśl jest o social mediach in all, nawet niezależnie od nośnika (smsy, teksy, zdjęcia, itd). W skrócie, IMO na nazwę social media zasługiwał usenet, fora, grupy itp. Obecne wiodące środki komunikacji "grupowej" w necie powinny nazywać się simian media. Sytuację różni tylko i aż to, że w mediach nastawionych na komunikację i socjalizowanie ludzi, nie było narzędzi, dostępnych szeregowemu userowi, do mierzenia swojej pozycji w stadzie - można było nadawać, można było rozmawiać, można było nawet zaobserwować jakiś szerszy feedback i interakcję, ale były to prawie-tradycyjne media, jakby upowszechnienie (oczywiście, z obniżeniem standardów, ale jednak) dziennikarstwa czy, gasp, pisarstwa, ew. upublicznianie pamiętnikarstwa.

W mediach nastawionych na komunikację małp naczelnych pozostała rydymentarna komunikacja, na poziomie improwizowanych przez szympanse tam-tamów i nawoływań do zabaw w terenie, albo do zajęć o znamionach czynności seksualnych, ale rdzeniem i napędem jest co innego - to ciągła ocena pozycji w stadzie, wszystkich przez wszystkich; i aktualizacja i wizualizacja jej publicznie online (IIRC taki zresztą był pierwszy pomysł Cukiera i stąd mamy facebooka a nie thinkbooka).

A ponieważ na świecie jest niezbyt wiele ludzi chcących rozmawiać czy komunikować się, za to miliardy małp naczelnych, potrzebujących stada, hierarchii, zmian samooceny, itd itp. sukces simian mediów był praktycznie gwarantowany. Podobnie jak gwarantowane są wszelkie "patologie" fejsbuków itp., te wszystkie głupie czy groźne mody, napinki, błędy poznawcze, dylematy, tragedie czy komedie, nad którymi jajogłowi czy tradycyjne media czy nawet politycy pochylają się z troską - przecież to są typowe i trywialne problemy stada małp, co najwyżej pomnożone przez stada liczone w tysiącach i milionach sztuk i wyjatkową chytrość homosapiensów, no i efektywność nowoczesnej technologii.

Morałów z powyższego jest wiele i raczej smutnych, ale nie są bardzo ciekawe czy odkrywcze, jeden tylko wydaje mi się istotny - różnica w podejściu ludzi do zagadnienia, więc i do social / simian media, dzieli ich bardzo głęboko i pierwotnie; to znacznie głębsze niż przekomarzania się, niż moda na facebooka albo antymoda "na przekór - nie będę miał facebooka", itd. Pod spodem jest różnica pomiędzy "komunikuję X, ale nie obchodzi mnie wasze stado; mogę z wami rozmawiać, nawet dyskutować czy przekonywać/dać się przekonać, ale zwisa mi wasza opinia o mnie, nie jest mi do niczego potrzebna" a "komunikuję X, więc lajkujcie, kto nie lajkuje, ten pedał; no dlaczego nikt nie lajkuje, zabiję się, nie, podpalę się może, lajkujcie!".

Czyli tak naprawdę i jak zwykle, wszystko zbiega się w problemie samooceny i pokrewnych.





Rozie
Sat, 16 Aug 2014 18:59:09
.Ale o co w ogóle zdziwienie? Nie zgodzę się z tezą o polprodukcie. Jesteśmy tam klientami, tyle że jednymi z milionów. I nie tylko w social media tak jest. Obecnie zacząłem korespondencję z dostawcą rozwiązania antyspamowego do blogow, bo mam wrażenie, że traktuje wszystkie moje komcie jako spam. Prosto mogę obejść, tylko wolę, by poprawili. A tak w ogóle to winne jest lenistwo ludzi: prościej wrzucić coś do czyjejś chmury. No i po co komu backup? Trzeba pamiętać, albo - o zgrozo - skonfigurowac coś.

Boni avatar Boni
Sat, 16 Aug 2014 20:04:51
@rozie
"Nie zgodzę się z tezą o polprodukcie. Jesteśmy tam klientami, tyle że jednymi z milionów."

Miliardów chyba. Jak se uważasz. Dla mnie to jakby drożdże uważały się za klientów piwowara, no ale przecież nikt nie broni drożdżom żywić takie czy owakie przekonania.

@chmury itp

Tia, zabawne, bo o ile pamiętam, MRW i jego chmurka też byli kiedyś przykładem, jak bardzo IIRC google dba o dane "klientów"

rozie
Sun, 17 Aug 2014 09:14:28
Miliardów chyba. Jak se uważasz. Dla mnie to jakby drożdże uważały się za klientów piwowara, no ale przecież nikt nie broni drożdżom żywić takie czy owakie przekonania.

No w sumie poszukałem i faktycznie, ponad miliard kont jest. Stawiałem bardziej na 500 mln. Tylko pytanie, ile prawdziwych. FB szacuje liczbę fake'ów na 5-6%. OK, pytanie jakie kryteria, ale IMHO mało.

Z drożdżami przesadzasz, tego nawet nie widać. Bardziej mrówki w mrowisku, albo - skoro ma być biznes. Kurczaki na sporej fermie kurzej chyba są najlepszym analogiem.

Chmura: http://www.itworld.com/it-management/379660/how-boxcom-allowed-complete-stranger-delete-all-my-files Ja wychodzę z założenia, że poszczególne chmury (nieważne, czy google, box.com, yandex, dropbox czy cokolwiek) to taki odpowiednik dysku w RAID. Tyle, że dysk co najwyżej zgubi dane, chmura może je jeszcze wycieknąć. No ale zakładając, że nie są tajne, to mirror między dwiema chmurami jest względnie bezpieczny (analog RAID1 na 2 dyskach). Plus backup (offline) u siebie.

Zresztą, ludzie mają dziwne podejście do redundancji. Jak słyszę rozmowę handlowca z klientem typu "godzina przestoju i tracę miliony"[1] i pomysły, że weźmie u nas drugą usługę w ramach backupu, to zastanawiam się, czy do ludzi dociera znaczenie słowa "koszyk" w kontekście trzymania jajek. Przykład dużego portalu aukcyjnego pokazuje, że nawet osobne DC nie daje gwarancji ciągłości działania.

[1] Chyba w starych zł, jednak.

Codiac
Sun, 17 Aug 2014 12:24:49
Ja też się nie do końca zgodzę. Stare media jak Usenet od FB odróżniało jedno - były w rękach ludzi, którzy nie chcieli ich monetyzować.
Przecież polski Usenet miał właściciela, który mógł zrobić co zechciał. Ale to był człowiek, który wiedział, że nie ma co przy tym majstrować, który pieniądze zarabiał gdzie indziej, a to robił dla idei.
FB ma inaczej, ale ma też dzięki temu większą prostotę obsługi. I ludzie rozsądni nadal korzystają z niego tak jak ze starych narzędzi - ja mam konto na FB, korzystam z niego żeby być w kontakcie ze znajomymi. Wchodzę tam raz na parę dni, jak trafię na ciekawy temat, to komentuję. Jeśli sam mam coś co uznaję za ciekawe, to wrzucam. I tyle. Nie obchodzą mnie lajeczki i ilość "znajomych".
A że gdzieś tam obok jest pierdyliard małp, które okładają się kościami ustalając hierarchię? Niech to robią. Bo chyba nie sądzisz, że gdy my prowadziliśmy poważne dyskusje w Usenecie, tych małp nie było koło nas? Tylko niekoniecznie dzieliliśmy z nimi medium.


rozie
Sun, 17 Aug 2014 12:57:51
W sumie co ma fakt monetyzowania FB przez jego właścicieli do rzeczy? Raczej chodzi o to, że nie ma netu poza FB[1] (patrz http://rozie.blox.pl/2011/10/Facebook-takes-it-all.html ) i to ludzie opierają swoje "biznesy" o FB. Problem jest też chyba taki, że ludzie coraz bardziej chcą "monetyzować" to, co robią. Robić coś tak po prostu, for fun, żeby było dobre i nie zarabiać pieniędzy? Albo chociaż fejmu (like'i itp.)? Perwersja porównywalna z rozwojem oprogramowania open source.

Co do pierdyliarda małp - chyba poziom zmałpienia był mniejszy, jednak. Mniej świecącego, przyciągającego uwagę shitu wszędzie (TV, reklamy, radio, prasa), więcej czasu i ochoty na sensowne zajęcia. No i możliwości techniczne mniejsze były, więc człowiek dwa razy myślał, nim zrobił. Fotka to jednak było coś, co klikało się na kliszy i wywoływało. Więc nawet jak małp było tyle samo, to mniej widoczne były.

[1] No dobra, poza SM, ale FB póki co króluje.

rozie
Sun, 17 Aug 2014 12:59:03
Technicznie: link: URL chyba nie bangla.

JoP332
Sun, 17 Aug 2014 18:41:43
Dla mnie poważnym problemem związanym z FB jest właśnie to, że "nie ma netu poza FB". Ciągle jeszcze czasem robię głupi błąd i usiłuję się czegoś dowiedzieć o jakimś biznesie (sklep, knajpa) szukając na stronie WWW tegoż biznesu (nie: fanpejdżu) i przeważnie kończy się to fakapem. Nie ukrywam, że potwornie mnie to wkurza.

Boni avatar Boni
Sun, 17 Aug 2014 19:18:01
@nie ma sieci poza facebookiem

Może w waszym świecie. W moim nie ma fejsbuka, więc jak ktoś nie potrafi mi dostarczyć info czy usługi czy co tam dostarcza, poza fejsbukiem, no to taki ktoś dla mnie po prostu nie istnieje. Nie zauważyłem jakichkolwiek niedogodności, jak na razie, więc mam w tej kwestii meh.

@monetyzacja, właściciele

To ma moim zdaniem najmniejsze znaczenie, tzn. jakieś ma, ale w kwestii publicznych usług sieciowych, niewielkie, bo konwergują one szybko do "ustrojowo" optymalnych, no, albo znikają.

@rozie, pierdyliard małp, błyskotki

Nie do końca o to mi idzie z simian media vs. social media. To że media zbiegają do błyszczącego łatwoprzyswajalnego gówna celującego w niskie gusta najszerszych mas, to jest jedno (i constans w zasadzie), ale interakcja z podliczaniem i publikacją w czasie rzeczywistym statusu "społecznego" wszystkich biorących udział w zabawie, to jest zupełnie co innego - znaczy, moja teza jest taka, że to bardzo stare, tyle, że dawniej to się tak mogły bawić małpy w stadzie, w klasie, w wydziale fabryki albo w redakcji, itp. bo już niekoniecznie w dużej szkole, w całej fabryce, w dużych mediach - nie było odpowiedniej sieci i narzędzi. Teraz mogą się przelicytowywać ilością znajomych, lajków, followerów, czy innych miar kulerstwa, wszyscy i wszędzie - a jeśli takiej funkcjonalności dane miejsce/usługa nie ma, no to i szerokich rzesz użytkowników też nie ma.

@rozie, drożdże

Mrówki nie pracują dla kogoś, przeważnie pracują dla siebie, i w zasadzie mrowisko jest organizmem, mrówka komórką, więc to jest licha analogia dla social mediów (jeśli już, to dla środowisk open source). Drożdże są lepszą analogią, bo bez nich nie ma procesu i produktu, ale nie są produktem; "odnoszą korzyści" robiąc piwowarowi dobrze; nie liczy się tak bardzo ich ilość, raczej jakość; namnażają się "same" - jak 10% kurczaków ci zdechnie, to biznes może nie wypalić i to ważne, jak zdechnie piwowarowi czy gorzelni 10% drożdży, to nikomu powieka nawet nie drgnie (podobnie social mediom, dopóki nie wysycą rynku albo nie odwrócą się trendy). Itd itp, to bardzo dobra analogia, ba, najlepsza (bo właśnie ją wymyśliłem)

janek.r
Sun, 17 Aug 2014 20:52:10
1. Media społecznościowe (właśnie juznet, fora) zaspokajają jakąś bardzo ważną potrzebę społeczną.
W Atenach służyła temu Agora, w Rzymie *Forum* Romanum.
Bardzo możliwe, że były tam kręgi tematyczne (tu dyskutujemy o taktyce hoplitów, a tu o jakości wina).
100 lat temu w warszawskich kawiarniach literackich odchodziły też numery jak z syffa: Fiszer wstaje i pyta na całą salę "Kto przetłumaczył z łaciny [tu nazwisko]", na co podnosi się jakiś jegomość i podaje żądaną informację.
(No dobrze, gdyby to miał być odpowiednik syffa, pojawiłyby się trzy sprzeczne odpowiedzi, a potem ogólna dyskusja zdryfowałaby na temat, czy warto w ogóle gościa tłumaczyć).
Niedawno CB-radio zyskało popularność - głównie jako namiastka Agory. Były też inne techniki - np. we Francji struktura sieci telefonicznych powodowała, że kilka osób dzwoniących pod ten sam nieistniejący numer mogło rozmawiać anonimowo i za darmo.
Gonienie za lajkami da się zrozumieć, chociaż ja gonię nie tyle za tym, żeby ktoś mój tekst polubił, ale żeby go cytował.

2. Dlaczego działalność gospodarcza związana ogólnie z fejsbukiem, guglem, aplikacjami na smartfony etc. nazywana jest powszechnie i z szacunkiem "Rozwijanie Nowych Technologii"? Co tu nowego?

Boni avatar Boni
Mon, 18 Aug 2014 10:03:42
@janek.r

1. Media społecznościowe (właśnie juznet, fora) zaspokajają jakąś bardzo ważną potrzebę społeczną

Jeśli zdefiniujesz "społeczeństwo" jako 10 czy raczej 5% elitę retoryczną, czytelniczą, kulturową, itd itp. tego prawdziwego społeczeństwa, to nawet się zgodzę. Bo reszcie przez wieki wystarczała jako social network drewutnia z piwem ew. "bo Anka powiedziała, że Jędrek powiedział, że Tolek zauważył po kościołem twoją nową kieckę", plus ławka na przyzbie, plus chrzciny, wesela i pogrzeby. A teraz ich (pra)wnukom dosko wystarcza twitter czy fejsbuk, ba, to wręcz gigantyczny postęp.

BTW forumów czy usenetów, dlaczego tu nie ma cytowania a nawet wątkowania??? (to chyba coś technicznego było, ale muszę sobie przypomnieć...)

2. Dlaczego działalność gospodarcza związana ogólnie z fejsbukiem, guglem, aplikacjami na smartfony etc. nazywana jest powszechnie i z szacunkiem "Rozwijanie Nowych Technologii"? Co tu nowego?

Chyba nic, IMHO to tylko dziennikarze i marketoidy kalkują z rozpędu (na zasadzie narciarstwo="białe szaleństwo"), z lat '90.

rozie
Mon, 18 Aug 2014 18:16:06
@JoP332 Bo prościej zrobić wizytówkę na FB. Podstawowe informacje się zmieszczą, ludzie znajdą (nawet przez zwykłą wyszukiwarkę), dodatkowo jest cały ten social (share, komentowanie, poluby, bla bla bla). Nawet Blox ma stronę na FB, co jest IMO ewidentnym strzałem w kolano.

@Boni
@nie ma sieci poza facebookiem

Może w waszym świecie. W moim nie ma fejsbuka, więc jak ktoś nie potrafi mi dostarczyć info czy usługi czy co tam dostarcza, poza fejsbukiem, no to taki ktoś dla mnie po prostu nie istnieje. Nie zauważyłem jakichkolwiek niedogodności, jak na razie, więc mam w tej kwestii meh.


Bo te strony itd. są zwykle dostępne bez logowania. Często nawet możesz nie zauważyć, że trafiłeś na profil na FB. Chyba nie kojarzę, by któraś firma korzystała z ustawień prywatności innych, niż "publiczne". Więc póki co facebookocentryzacja nie boli specjalnie.

@10% - Nie zakładałbym się, że 10% grzeje FB. Chętnie zobaczę cenę akcji FB po spadku liczby userów o 10%. Jak już spadnie. ;-)

BTW forumów czy usenetów, dlaczego tu nie ma cytowania a nawet wątkowania???
Wyszukiwarki porządnej też nie ma. Takie perwersje nie są potrzebne. Przecież liczy się tu i teraz, za parę godzin (o dniach nie mówiąc) i tak już nic nie zostanie.

@janek.r Gonienie za lajkami da się zrozumieć, chociaż ja gonię nie tyle za tym, żeby ktoś mój tekst polubił, ale żeby go cytował.
Twitter będzie do tego lepszy. ;)




Boni avatar Boni
Mon, 18 Aug 2014 23:40:19
@rozie, features blogów i innych takich

Wyszukiwarki porządnej też nie ma. Takie perwersje nie są potrzebne.

Wyszukiwarka lepsza pisze się od pół roku, mniej więcej, ale sama jakoś nie chce się zrobić. I przypomniałem sobie czemu nie ma i nie będzie wątkowania; natomiast jakiś preset do cytowania mógłby być, czemu nie. Ale jak zauważyłeś, na co komu te perwersje.

rozi
Tue, 19 Aug 2014 06:47:09
@Boni Nie załapałem "tu", bo w poprzednim zdaniu pisałeś o FB i T. I właśnie je miałem na myśli, czyli na FB i T nie ma wątkowania, cytowania.

Na tym blogu też nie ma, ale tu mogę sobie wyszukać przez Google (nawiasem, wielki żal mam do nich, że custom search nie działa tylko dla danej witryny, a jedynie dla witryny i podlinkowanych).

Ale czego nie ma Google, ma Duckduckgo. Tylko schowane. Jeśli nie brzydzi Cię zewnętrzny serwis i iframe, to https://duckduckgo.com/search_box Wrzuciłem u siebie.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018