Szefu z
#porszegate nauczył się tyle, że jakoś nie daje mi już porsze boxtera "na podmiankę" za jeepa, ale raczej swojego codziennego wozidupka - merola E220. Akurat jesteśmy po małej wycieczce, więc będę znowu długo i nudno recenzował samochodzik.
Mercedes Benz E220 (wewnętrzne oznaczenie C207), wersja polift, 2014, aktualne coupe E-klasse; silnik diesel 2.1, automat, średnio wypasiony egzemplarz. Na tej samej platformie i w podobnej budzie itd. istnieją kabrio, oznaczenie A207. Ten szefowy ze zdjęcia ma coś koło 40tys.km przebiegu. Cena bazowa nówki ok. 38k funciaków, na lekkim dopasieniu, jak testowany, pewnie około 39-40k.
A teraz, tłumacząc na normalny język ściemę marketingową Mercedesa: to jest wózek nie mający praktycznie nic wspólnego z obecną E-klasą (ogólnie W212), to jest coupe na platformie C-klasse, kod W204. Czyli powinno to być nowe CLK, no ale w Mercedesie ktoś se wymyślił ch... wie po co (prestiż? ale w którą stronę), że to będzie E coupe, a nie CLK. Po drugie, może i to jest E220, ale to jest diesel 2145ccm i jednak powinien to być E210 - no ale zaokrąglanie pojemności w górę w merolach czy innych koreańcach to już nie problem, to tradycja; dawno minęły czasy, kiedy głupi Ford szczypał się i pisał wszędzie 2.9 bo miał 2935ccm - a przecież 3.0 wyglądałoby o tyle fajniej...
Teraz polecę wg. mojej metodyki oceniania autek, po punkcikach:
1) Silnik. Prawie 2.2 litra nowoczesnego diesela, zaturbionego zylion razy, coś koło 177KM. Generalnie, bodaj prawie taki sam 2.2 od merola ma mój normalny
służbowy Jeep Compass. Ogólnie rzecz biorąc, da się jeździć, ale nie robi szału w jakimkolwiek sensie - wyprzedzania czy ostrzejsza jazda, nie daj boże pod górkę, idą w nim raczej tępawo; nie bardzo rozumiałem czemu mam kiepskie wrażenia, dopóki nie skumałem, że waży prawie dokładnie tyle, co nasz lexus GS, ale ma 50 koni mniej... Ale jako codzienny wozidupek bez szaleństw jest ok. Ma system stop&go ale jeszcze nie ogarnąłem, jakie są warunki jego działania; przeważnie mi nie wyłącza silnika przy zatrzymaniu.
2) Skrzynia. 7G-tronic, czyli zwykły automat, 7 biegowy, oczywiście n-tej generacji, z zylionem osiągnięć i wodotrysków, przeważnie tylko w marketingowym korpospiku Mercedesa (chyba najbardziej mnie rozczuliła magnezowa obudowa, PIERWSZA NA RYNKU, KLĘKAJCIE NARODY. No jakbym se na nogę nie upuścił kiedyś magnezowego transferboxu Borg-Warner od forda Explorera pierwszej generacji, czyli z 1990r., to może łatwiej bym łykał takie pierdolety). Co do wrażeń, automat nieco poniżej przeciętnej w kwestiach dynamiki, kick-down, itp., przeciętny w sensie "normalnej jazdy". Z ciekawostek, automat nie ma wajchy sterującej na tunelu, czy modnych przycisków itp. tylko dźwignię pod kierownicą, nieco w stylu dawnych amerykańców - ale jest to źle zrobione, bardzo źle. Dźwignia jest praktycznie taka sama i tak samo umieszczona jak jakieś kierunki czy wycieraczki, i ma taki sam "feeling" - można łatwo pomacać ją, zamiast innej, i zrobić sobie i samochodzikowi krzywdę. Moim zdaniem, powinna być co najmniej w innej płaszczyźnie i z dużo większym "oporem", wtedy, przyklasnąłbym. Tak jak jest, to jest ergonomiczna porażka.
3) Wymiary wnętrza. Z przodu w miarę normalnie, jest ok. Ale przy ustawieniu przodu w miarę normalnie, z tyłu to jest żart ponury jakiś, miejsce dla małych dzieci może. Ale czego się spodziewać po coupe na C-klasie. Jakby był naprawdę na E, no to może z tyłu miałby miejsce dla dorosłych ludzi. Tudzież przy szerszych o 5cm ośkach z prawdziwej E-klasse, może znaleźliby miejsce na podnóżek przy pedale gazu, którego ta podróbka wcale nie ma ("sportowy" pedał chodzi na styk do nadkola) - co przy automacie z tempomatem jest jednym z najgłupszych szczegółów ergonomii, jakie w życiu spotkałem.
4) Ogólna stylistyka z zewnątrz. Nie jest bardzo źle. Trochę nie lubię tej stylistyki tyłu nowych meroli, no i przerysowali go wszędzie - ale co poradzić, w tych czasach nawet jakieś koreańskie kompakciki czy inne pomioty księgowych, udają nieślubnego potomka torowej maszyny LeMans i lamborghini aventador. Podoba mi się, że jest względnie niski i robi wrażenie wyciągniętego i "szybkiego". I że nie "wygięli" go aż tak, jak te inne banany od mercedesa. I od zawsze podobały mi się te okna boczne w merolach-kupetach, oba chowane razem ze słupkiem, fajne to jest.
5) Zawieszenie i hamulce. Hamulce normalne, brak komentarzy. Zawieszenie średnia półka, momentami jeszcze pogorszona przez, oczywiście, durne opony niskoprofilowe. Na dziurach tłucze się, na śpiących policjantach wali, na normalnej drodze jedzie normalnie, na sfalowanej faluje jak cadillac z 1964. Powiedzmy, na naprawdę sportową kupetę - o wiele za miękko i nieprzewidywalnie, a na mercedesa premium - o wiele za mało komfortowo; w tym sensie to nawet nasz zabytkowy lexus jest bardziej komfortowy i lepszy (no ale nie próbuje udawać sportowca i ma opony a nie czarną farbę na felgach).
6) Napęd. Na tył, tak jak trzeba, wszystko normalnie. A nawet - może ma szperę, czyli limited slip differential, czyli częściową blokadę dyferencjału itp? bo mam wrażenie, że zawsze miele w miejscu oboma kołami na raz - znaczy, na luźnej nawierzchni.
6a) Układ kierowniczy. Normalny, jak w segmencie D czy E, nie mam pojęcia jak zrobiony itd. przeciętnie precyzyjny, przeciętnie czuły, przeciętne wrażenia.
7) Jakość wnętrza. Trudno to wyrazić, serio. Bo z jednej strony, jest ogólnie nieźle. Ale z drugiej strony, "na papierze" (szczególniej "na papierze zwanym fakturą sprzedaży"), to jest luksusowe coupe segmentu E, czołowego producenta aut luksusowych, prawda? PRAWDA? No to w takim razie, z mojego punktu widzenia, to słowa kluczowe "na papierze", bo nie w naturze. Tak, design jest niezły, trochę zbyt agresywny, ale niezły. Pasowanie wszystkiego - solidne. Wstawki aluminium, czy toto co udaje metal, to metal, a nie srebrna farbka. Kierownica ergonomiczna i zgrabna. Itd. ALE - jeśli to ma być luksus i piękno i dobro, to ja przepraszam, ja wolę lexusa z 1996. Albo merola z 1996. Albo forda z 1991. Który nie ma wykutego z kamienia centralnego podłokietnika (i do tego otwieranego w posrany sposób). Nie ma różnej wysokości podłokietników (centralnego i drzwi), co jest najdurniejszą rzeczą, wróć, zaraz po braku podnóżka w wozie z tempomatem. Nie ma twardych plastików tam, gdzie ich być nie powinno. Nie ma kwadratowego ręcznego zegarka na środku dechy, pasującego do wzornictwa wnętrza i funkcji, równie dobrze, jak wbicie tam 4 calowego gwoździa. Nie ma suwanej pokrywki popielniczki, telepiącej się jak w 10 letnim fordzie segmentu C. Itd. Za takie pieniążki, to ja oczekuję wszędzie skóry z pupci niemowlaka, na podkładzie z jakiejś pianki kosmicznej, z wstawkami z mahoniu ew. srebra, i ergonomii i estetyki zaprojektowanej i certyfikowanej przez dwudziestu, i jeszcze trzech, niemieckich profesorów od ergonomii i estetyki, a nie - miejscami - tego badziewia, które zastałem.
8) Wygoda foteli. Przód może być. Skóra przeciętna, ergonomia znośna, sterowanie prawie ok (bo trochę "korbena dallasa" ma, jakieś funkcje "z wajchy" a nie z paluszka), dużo pompowanych elementów (x4). Powiedzmy, 8/10, grunt, że nie męczą, jak np. porsze ostatnio. Składanie do przodu, do wsiadania na tył, w miarę sensowne, choć full korba ręczna. Z tyłu jeszcze nie siedziałem, więc nie mam pojęcia, na oko normalne w segmencie; ale nie ma to znaczenia, bo i tak nikt normalny nie będzie tam woził ludzi w większe trasy, nie ma miejsca.
9) Głośność w środku. Przeciętna. Silnik - klekocik raczej powarkuje niż klekoce, do przyjęcia; wydech normalny, szum od kół i wiatru może nawet poniżej średniej, tj. lepiej. Ogólnie, jak na segment D wporzo, jak na luksusowy E,
bardzo przeciętnie może być.
10) Wymiary zewnętrza, kolor. Wymiary jak normalnego wozu tej klasy, 4.7m, da się żyć. Kolor nawet spoko, w czarnym jest chyba lepszy niż w sreberkach, no i niż w białym (zdaje się, wybór jest raczej ograniczony, biały, ze dwa rodzaje czarnego i parę sreberek, i chyba granatowy metalik - ten mógłby być naprawdę fajny, chyba).
11) Gadżety wnętrza. Szefu, jakby tradycyjnie dla niego, wziął opcje gdzieś tak w pół drogi - przynajmniej tempomat ma... oraz dwustrefowy klimatron, jakieś tam sterowanie foteli, kamerę cofania, itd. No ale na trzystrefowy klimatronik, radarowy tempomat, szyber, grzaną kierowniczkę, itd. itp. tak jakby zabrakło woli i/lub kasiorki. Kluczyk, podobnie jak było w porsze, niby tylko transmiter i niemechaniczny, ale trzeba go wkładać w stacyjkę i przekręcać... Z ciekawostek, ma przednie czujniki parkowania i wyświetlacz do nich na środku pod szybą, w stylistyce roku pańskiego 1983, nie żartuję, rządek topornych okrągłych LED w topornym prawie-pudełku, to już nawet takie typowe wyświetlacze od parkotroników made in Taiwan z allegro itp. są eleganckie w porównaniu. Inna ciekawostka, dla odmiany sensowna - podsuwa spec-siłownikami pasy bezpieczeństwa, do przodu ponad ramieniem, żeby łatwiej można było po nie sięgnąć; fajny bajer, ma to dobry sens - mam nadzieję, że nie będzie się sypało z wiekiem, bo konstrukcja wygląda raczej delikatnie.
12) Audio, navi, pokrewne. Jest nieźle. Duży, dobrze umieszczony NIEDOTYKOWY wyświetlacz, dużo sensownie rozmieszczonych klawiszków, co ważniejsze, te ważne wyróżnione i ergonomiczne. Przy podłokciu pokrętło-joystick (podobny do iDrive z BMW, nawet nie wiem jak to się w merolach nazywa, "Command" cośtam?), nawet sensownie działający. Navi, w sensie pani podającej drogę, nie próbowałem jeszcze, tyle co przez pomyłkę włączyłem, i wydawała się ok; w trybie pilota/pokazywania okolicy navi też przyjemna (i pola golfowe pokazuje ;)). Na desce gniazdo karty SD, czyta wszystko z marszu, w podłokietniku USB, ale nie sprawdziłem, czy tylko ładowarka czy dla pendrive też. Nagłośnienie jest ogólnie znośne, powiedzmy
7/10 8/10, może trochę brakuje mu do spodziewanego luksusu, ale jak na kupetę udającą sport i z klekoczącym dieslem, może być.
13) Poduszki powietrzne, kontrole trakcji, itp. Poduszek i kurtyn ma zylion, zauważyłem w instrukcji, szukając czegoś tam. Kontroli trakcji nie udało mi się jeszcze odpalić, no ale nie dziwary, bo z czego niby, przy takiej budzie, automacie, zawiasie i silniku, i w miarę dobrej pogodzie przez ostatnie dni.
14) Bagażnik. Zaskakująco spory, jak na CLK, pardą coupe E. Chociaż trochę płytki, to dosyć "długi". Ogólnie proporcjonalny do budy, może być.
15) Ile pali. A kto go wie, nie patrzyłem jeszcze. Pewnie jak mój Jeep (z tym samym silnikiem i niewiele większą masą, za to mniej agresywnie reagujący na gaz), jakieś 6l/100 oszczędnie, 7 normalnie, 8 po mieście. Ale to się zobaczy później.
16) Czy automat ma łopatki, czy są tryby jazdy, itp? Tak, ma jakiś tam tryb sport, a automat ma łopatki, nawet działają, dziękuję, to tyle w temacie. Chociaż nie, z nimi i automatem wiąże się skucha tej samej klasy, co dźwignia od automatu udająca dźwignię od wycieraczek - otóż tryb jazdy przełącza się nie dość, że kijowo umieszczonym niewyraźnym przyciskiem, to jeszcze JEDNYM, więc KOŁOWO, czyli E (eco, normalny) > S (sport) > M (manual, łopatki) > E itd. Zgadnijcie, ile razy "wyłączyłem" Sport i jechałem w Manual, w stanie "drogi Watsonie, coś nam się pierdoli ta skrzynia", zanim zajarzyłem, że czeka na operację łopatkami i tylko graniczne algorytmy sterowania ratują wózek przed zgaśnięciem albo wylotem zaworów przez maskę. A ogólniej, tryb "sport" niewiele wnosi, nawet chyba mniej niż "power" w lexusie, no ale nie dziwary, przy dieslu 170KM i takiej sobie skrzyni. Może przy "dużym" dieslu AMG i jeszcze "wyżej", coś ciekawego by się działo, tudzież w tych wyższych rejonach bywają chyba lepsze i sterowane elektronicznie zawieszenia.
17) Czy ma CD czy kaseciaka? Ma wbudowany w deskę CD czy DVD, ale znacznie istotniejsze dla mnie, że ma slot karty SD.
Oceniając go przez te parę dni, popełniłem dosyć podstawowy błąd poznawczy, odruchowo zestawiając go z naszym lexusem GS, że niby tu luxury sedan od samurajów a tu luxury coupe od germańskich oprawców, podobna waga, komfort, itd. A to bzdura, gdyż CLK w takim dieslu i setupie, to se można sensownie porównywać z lexi IS (no może nie pierwszej generacji, tylko nieco młodszym), ale nie z 30cm dłuższym i 50KM mocniejszym luxury sedanem klasy E. Ba, pewnie z prawdziwym E-klasse merolem W212 tak samo nie ma co go porównywać.
O cenie, mniej więcej 2x wyższej niż wypasiony normalny samochód, przez grzeczność nie wspominając. Bo przecież nie jest w jakimkolwiek sensie 2x lepszy, nawet prestiżu nie daje 2x tyle, moim zdaniem.
Ale - znacznie bliższy "mojemu porno", niż np. porsze. Jakbym się przyzwyczaił do różnych debilnych nieergonomicznych kawałków (chociaż jak miałbym się przyzwyczaić do braku podnóżka przy pedale gazu?) i do elektroniki i do wnętrza, pewnie mógłbym happy-happy używać go przez lata, np. jako samochodu służbowego itp. wozidupka, dokładnie jak szef (czy może ktoś z jego rodziny). Ale do mojej wymarzonej kupety, brakuje mu całkiem sporo, nawet jakby był w wersji silniejszej, dużego diesla czy benzyny (w sensie 3-3.5l, nie mówię o idiotyzmach >5l od AMG, po co to komu na normalnej drodze) - nadal byłby to CLK, najwyżej bardziej sportowy (ergo - mniej komfortowy...) a nie uczciwie luksusowy segment E.
Czy kupiłbym go sobie jako nówkę? Nie. Czy, powiedzmy, kupię sobie takiego (czy nieco mocniejszego) za 10 lat jako fajną używkę? Bardzo bardzo wątpię.
[dopisane]
Drobiazgi w merolu okazują się coraz bardziej upierdliwe, a nawet niebezpieczne...