Po jakichś niedawnych dyskusjach na jawie i w sieci, zacząłem się zastanawiać, jak wybierają samochody dla siebie petrolheads, powiedzmy, coś jak ja, a jak ludzie normalni, a jak motoryzacyjne nieogary. I wyszła mi zabawna i pouczająca lista kryteriów, jakimi, mniej więcej, posługuję się przy wyborach motoryzacyjnych (z dokładnością, że np. 5 samochód może być naprawdę z czapy, albo jeśli jest w cenie tygodniowej wypłaty, to również kryteria bywały inne).
Idzie to jakoś tak, od najważniejszych cech czy kryteriów, do coraz mniej istotnych:
1) silnik (jego charakterystyki, moc, pojemność, rodzaj paliwo, ogólne skomplikowanie)
2) skrzynia, preferowany automat (jaka technologia i skomplikowanie?)
3) wymiary wnętrza
4) ogólna stylistyka z zewnątrz
5) zawieszenie, hamulce
6) napęd (tył, AWD, przód)
7) jakość wnętrza (materiały, stylistyka zegarów, deski, kierownicy itp.)
8) wygoda foteli
9) głośność w środku
10) wymiary zewnętrza, kolor
11) gadżety wnętrza (elektryka, sterowane fotele, grzane różności itp.)
12) audio i pokrewne (navi, ekrany, blut, nagłośnienia)
13) poduszki powietrzne, kontrole trakcji itp. elementy bezpieczeństwa
14) bagażnik (wielkość, "poręczność")
15) ile pali
16) czy automat ma -/+, łopatki itp. głupoty, czy są do wyboru tryby AWD, itp.
17) czy ma na desce kaseciaka czy CD
Tak, to chyba wszystko będzie. I kiedy to sobie o sobie wypisałem, nagle mnie oświeciło, że niektórzy mają bardzo podobną listę w głowie, oceniając, wybierając, kupując samochody; tylko że mają ją DO GÓRY NOGAMI. I wybierają królowe lawet (renault Laguna) albo księżniczki (Megane), albo pomiot włoski czy koreański itd. itp. A inni są gdzieś pośrodku, i troszeczkę bezsensownie mieszają te punkciki, albo kupują samochody oczami czy inną częścią ciała (jak np. "chcę małą-średnią sensowną kupetę" - ok, good idea, nie mówię nie, ale czemu akurat peugeota...).
Apeluję, nie idziemy po autko pokrętnymi drogami z gupimi pomysłami, idziemy z powyższą listą w garści i głowie. Gdyż inaczej, nie mam potem czego od was kupować w używkach, a badziewia mi nie potrzeba.