Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2016-03-14, poniedziałek
Tagi:  DIY
___________________________________
... w kilku łatwych krokach, czyli autarkia skrzyżowana z DIY, było o tym tutaj nie raz i nie dwa - niewiele się zmieniło. Dzisiaj będzie dłuuugo w temacie, który wylazł spod kamienia jakiś czas temu, aż dałem wyraz w notce poprzedniej i komentarzach do niej.

Nie powtarzając za bardzo tamtej notki - drobne szczypnięcia zajoba na lepszy sprzęt w sensie głośników i kolumn, pojawiły się od razu po zamieszkaniu w byłym szkockim kościele. Bo może mieszkamy w zakrystii czy innych schowkach dawnego kościółka, ale pancerne ściany i pewne szczegóły pomieszczenia dają akustykę, jak na tę wielkość, bardzo zacną. Ale rozchodziłem to i parę lat był spokój.

Potem wracały te myśli podstępnie z innego kierunku, że może - nie mając za bardzo warunków na zabawy majsterkowiczowo-samochodowe, a czasu i chęci na elektroniczno-komputerowe - może se chociaż kolumny zmalować, bo to względnie łatwe i przyjemne. Ale nie dałem się nabrać swojej gupiej podświadomości.

Potem przyszła faza "A raz w życiu zrobić sobie Prawilne 110% High End Kolumny" z wybiegiem podświadomości drobnym druczkiem "i można spróbować je zmonetyzować, człowieki to kupio". Ale krótka kalkulacja kosztów Prawilnie 110% High Endowych głośników (powiedzmy, Scanspeak drugi od góry, taki jeszcze ręcznie made in Denmark, czy jakieś Volty, itp. a nie już chińskie czy indyjskie Vify czy Peerlessy) zabiła śmiechem głupie pomysły - w 1500 funtów może by się zmieściły graty do jakichś sensownych kolumn.

Ale w końcu - nie ma co walczyć czy męczyć się, trzeba po prostu uzgodnić rzeczywistość z Rzeczywistością, stąd trzeba było zrobić Prawilnie 90% High End Kolumny Po Taniości.

Przepis jest prosty:

Na początek olewamy 99% mambo-dżambo jakie możemy znaleźć w audiofilskich tematach w sieci, w gazetkach "Hi-Fi dla głuchych w weekend" itd. itp. jak również połowę pierdololo w tematach około DIY kolumn głośnikowych, jaki znajdziemy. To są głównie bajki i baśnie, i czasem jakieś wskazówki, ale głównie to wskazany jest kolosalny krytycyzm (do niniejszych porad też).

Nie deliberujemy zbytnio nad posiadanymi wzmacniaczami, pomieszczeniami, źródłami dźwięku, itp. duperelami - robimy kolumny najmocniejsze i najlepsze na jakie nas stać.

Ponieważ mamy pod ręką bardzo fajne Tannoye, decydujemy się na kolumny w układzie: basowe z Tannoyami jako nadstawkami (ale pamiętamy w trakcie projektowania i roboty, że kiedyś te nowe basetle może przerobi się na samodzielne).

Jeśli nie mamy porządnego labu akustycznego własnego albo po wujku milionerze, nie robimy żadnych innych kolumn niż: 100% zamknięte albo labiryntowe (inaczej zwane kanałowymi, po ang. transsmission line). Wszelkie inne (horny, otwarte/płytowe, bass-reflex, itd.) wymagają we wcholerę wiedzy, strojenia, zachodu i poconamto.

Z dwu realnie dostępnych jako Prawilny High End Dla Majsterkowicza typów, odrzucamy zamknięte, bo są znacznie trudniejsze stolarsko, wymagają lepszych=droższych głośników, są łatwe do rozpieprzenia muzą, no i brzmią gorzej - zostają nam labiryntówki.

Jedyna wada labiryntówek, że jeśli mają być sensowne, muszą być dosyć duże (ale od sensownych hornów są znacznie mniejsze ;) ). Innych wad nie stwierdzono.

Jeśli nie mamy obycia, idziemy poczytać coś sobie o takich kolumnach, i jak się je (relatywnie - genialnie prosto) projektuje. Wybieramy sobie ładną niską częstotliwość do której chcemy zejść, liczymy kanał mniej więcej ćwierćfalowy, o przekroju początkowym mniej więcej jak przewidywanej membrany/membran niskich, zwężający się jak 4:1. Szkicujemy se jak te metry (bo poniżej 2m z hakiem nie warto się bawić) złamać na 2 albo na 3, zachowując skosy, zwężenie kanału, sensowny wygląd i zużycie materiału, no i rozmiary w miarę mieszkaniowe.

Jak już się zmęczymy i zyskamy obycie, nie zawracamy sobie dupy projektowaniem, tylko idziemy na strony firmy głośnikowej SEAS, gdzie zaciągamy projekt Thor.

Ma on parę świetnych rozwiązań i jest fenomenalnie udokumentowany (link do artykułu na dole strony u SEAS), a topologia tych TL, w sensie kanału i układu głośników, jest znana, kochana i wzg. prosta. Mógłbym długo wymieniać i wskazywać co jest piękne i dobre w tym projekcie, tylko po co. Jest git, i tego się trzymamy.

Ale ponieważ nie jesteśmy zbyt mądrzy a przy tym jesteśmy biedni, modyfikujemy se ten projekt pod nasze potrzeby i monetki.

Skreślamy ten durny cokół (JPRDL co to ma być), projektujemy fałszywe dno w zwykłym prostopadłościanie - ponieważ wysokość kolumn bierzemy z szerokości płyty MDFu (typowo 1220x2440mm), wszystko nam wychodzi "samo". Szerokość kolumn bierzemy 24cm, żeby weszły sensownie 20cm woofery (będzie o tym dalej), stąd czoło kolumny to "lita" płyta 240x1220; głębokość kolumn musi wynieść ok. 30cm (i tyle mają dostawione do czoła boczki i góra/dół, no i tył wpasowany między boczki, wygodnie - w tej samej szerokości (ok 240-2x grubość płyty) co skośna wkładka kanału i fałszywe dno).

Skreślamy wypasione magnezowe woofery SEAS, oczywiście. Ponieważ generalnie nie stać nas na cokolwiek z sensownych górnych półek, zjeżdżamy od razu na sam dół skali, gdyż pośrodku nie ma sensu się zatrzymywać - dostaniemy ten sam badziew, co na dole, tylko z ładniejszą metką i wyższą ceną.

Żeby mieć szanse na niską częstotliwość, choć zbliżoną do tej z opisu, a jeszcze bez znacznych zmian projektu, celujemy w tanie woofery 20cm zamiast 18cm, najcięższe i z najcięższym magnesem - waga i średnica prawdopodobnie będą zgodne z opisem, reszta parametrów przy chińszczyźnie prawie-no-name jest i tak z sufitu. A cała ich technologia będzie, cóż, tania.

Materiał membrany jest w zasadzie jedynym opcjonalnym wyborem przy takich głośnikach (inne ich rozwiązania to szczegóły nieważne albo niesprawdzalne albo nieznane do momentu rozpakowania paczki) - jeśli ktoś lubi niezbyt głośne precyzyjne miękkie granie, jakieś klasyki czy wokale i lubi deliberować nad zwrotnicami kolumn, może zaryzykować papier. Jeśli ktoś nie lubi się p... w tańcu i/lub wie, że "roztrzepie" papier ulubioną muzyką razy głośnością, w parę miesięcy, wybiera polipropylen lub laminaty z włókna szklanego itp. (w opisach przeważnie "kevlar", raz na 10 może się trafić rzeczywiście kevlar).

Aha, głośniki bierzemy 8 ohmów, 4 są dla znacznie cwańszych w temacie DIY gości, niż my, no i z wypasionymi wzmacniaczami; 15 i więcej dla lampiarzy i innych wariatów.

Jak już znajdziemy w sieci ciężkie głośniki polipropylen 20cm za grosze, szukamy o oczko wyżej, za grosze razy dwa (metodą "pierwszy - lepszy"). Znaczy, lądujemy z wooferami po 100zł a nie po 50.

Protip - polecam uwadze dostawców złomu estradowego - mają dużo i tanio, także głośników (na wymiany, bo estrada dużo pali/zużywa), i trafiają się genialne graty w genialnych cenach. Uwaga, słowo kluczowe - trafiają się.

Jak już zamówimy hałośniki, idziemy do jakiegoś sklepu budowlanego w typie Leroya czy Praktikera (w Szkocji - B&Q) po płytę MDF 25mm na kolumny, z karteczką z rozrysowanymi cięciami (żeby nam pocięli na miejscu na wymiary).

Na miejscu okazuje się, że 25mm nie ma i nie będzie (przynajmniej na razie), ale mamy na to zen-wyjebane, gdyż urok labiryntówek jest też w tym, że nie "pompują" tak bardzo jak inne obudowy, więc 18mm czy 20mm też starczy.

Przy okazji szybkiego przeliczania wymiarów na inną grubość płyt, orientujemy się, że drogi Watsonie, nie potrafimy zliczyć do 10 i ten cały misterny plan na karteczce, to go jakiś debil narysował, gdyż jest tu trochę za mało materiału na dwie projektowane kolumny. Stąd dokupujemy jeszcze pół płyty (potrzeba około 1.3 płyty).

Koleś nam to tnie wg. potrzeb - jeśli jesteśmy kumaci i on jest kumaty i wiemy co z czym i jak będzie pasowane, czyli z których kawałków warto przenosić wymiar na inne kawałki, zamiast metrówką, no i jeśli piła jest w miarę prosta i sprawna - dostajemy niewielką hałdę idealnego materiały na kolumny. A jeśli jednak niezbyt idealnego, no to od razu kupujemy sobie najtańszą szlifierkę taśmową i parę taśm 60 czy 80, i będziemy popylać na niej, aż wszystko dopasujemy.

Aha, jeśli nie mamy wyrzynarki, to też możemy sobie kupić jakąś. Albo piłkę-włośnicę w ostateczności, przecież MDF jest miękki a my twardzi. Bo czymś te dziury na głośniki trza będzie wyciąć.

(Dygresja - jeśli mamy dojście i narzędzia i warsztat i odwagę, możemy załatwić gdzieś grubą płytę HDF zamiast MDF. Powinno być jeszcze lepiej akustycznie, ale jakoś mi się nigdy nie udało tego sprawdzić w DIY. Protip - nie robimy kolumn z paździerza, LDFu, OSB, papieru, gówna jakiegoś itp. Ze sklejki albo drewna, czy laminatów, czy hybrydowo z różnych materiałów, też nie robimy, chyba że mamy kolosalną wiedzę i doświadczenie w temacie, i czas i pieniądze na R&D, no ale ich nie mamy.)

Potrzebny jeszcze będzie jakiś klej do tej płyty, silikon czy podobny do uszczelnień, wkręty do drewna rzędu 50mm ze stożkowymi łbami, do głośników "ozdobne" rzędu 20mm, nieco szpachlówki do drewna (głównie na łby śrub), no i ew. okleina czy inna tapeta jakaś, jeśli zależy nam na estetyce. A z narzędzi wiertarko-wkrętarka oczywiście.

Zawozimy majdan do domu, rzucamy w living roomie, żona zaczyna narzekać, że czuje się jak szczur w labiryncie.

Więc skręcamy i sklejamy wszystko raz dwa, podstawy stolarstwa czy innego ZPT tu się mogą przydać. Wszystkie łby śrub wpuszczamy i szpachlujemy, wszystkie płyty sklejamy ze sobą plus wkręt co 20-30cm, wszelkie szczeliny (także kanału wewnątrz!) szpachlujemy albo silikonujemy.

Jeśli mamy piłkę-włośnicę ręczną, pamiętamy o wycięciu dziur na głośniki przed zmontowaniem. Jeśli jesteśmy bogaczami z wyrzynarką, nie zawracamy sobie tyłka i wycinamy dziury w poskładanych.

Protip - dziury wycinamy na wymiar kosza zdjęty z głośników, jak już je mamy w ręku, a nie z info producenta czy ze sklepu czy z pudełka.

Nie kombinujemy zbytnio nad umiejscowieniem głośników - tu akurat trzymamy się mniej więcej projektu Thor, bo diabeł siedzi w szczegółach. I opcjonalnie zostaje nam miejsce na kopułkę na środku, jak w ori projekcie (kiedyś można tam będzie werżnąć jakieś duże kopułki ze średniej półki, np. Monacor 28mm itp. wydają mi się dobrym pomysłem).

Na próby głośniki przykręcamy ale nie wklejamy (jeśli konstrukcja w ogóle wymaga wklejenia, bo mamy "odwrotne" uszczelki głośników itp. jak u mnie).

Jeśli jesteśmy geniuszami stolarki, mamy naprawdę precyzyjny warsztat i mamy pomysł na, możemy pokusić się o zaprawdę high-endowe mocowanie głośników - z tyłu za magnes a nie typowo za kołnierz kosza. Niesie to wiele zalet, wady - mniejsza - jak trafić dokładnie i "pływająco" uszczelnić kosz wzg. dziury na głośnik; większa - jak to zrobić rozbieralne i żeby nie było zaraz za membraną kupy złomu, zaburzającego paskudnie pracę komory i tylny strumień (i tak już kiepski, przy typowym badziewnym koszu tanich głośników).

Generalnie, nie bawimy się w jakieś super przepusty czy zaciski dla kabli, po prostu je przewlekamy przez dopasowane dziurki i uszczelniamy. No może kiedyś damy jakieś pozłacane zaciski, ale to kiedyś. Kable dajemy 2.5mm2 minimum, albo i trochę więcej, zwykła miedź, ew. beztlenowa, rzecz jasna nic więcej nie potrzeba.

Na początek olewamy temat zwrotnicy - oczywiście, jeśli robimy w założeniach "basetla z postawioną na górze miniaturką"; bo jeśli robimy samostójki, to jednak dajemy jakąś zwrotnicę od razu (ale nie z projektu Thor! to jest pod magnezowe woofery i wypasione kopułki!). W wersji bez zwrotnicy i z wydajnymi wooferami 8 ohm, łączymy woofery szeregowo i w fazie z nadstawką i słuchamy czy nam pasuje. Jeśli nie, no to jednak idziemy po jakąś zwrotnicę (u mnie - pasuje na tyle, że temat zwrotnic odłożyłem na razie).

Dygresja - widuję w highendowych kolumnach i sklepach z komponentami do takich kolumn, cewki na rdzeniach ferro itp. albo "audiofilskie" kondensatory elektrolityczne bipolarne, itp. badziewie. To jest jakieś nieporozumienie, które należałoby sprzedawcom wsadzić w dowolnie wybrany zwieracz. Cewki mają być powietrzne, a kondensatory: polipropylen, poliester, papier, cokolwiek, ale nie elektrolit.

Po przymierzeniu i osłuchaniu, demontujemy głośniki, wypełniamy kanały przepisaną ilością odpowiedniego dakronu wg. projektu Thor. Protip - można se kupić dakron meblarsko-zabawkarski odpowiedniej gramatury, konfekcjonowany w absurdalnych ilościach; albo też profi akustyczny, konfekcjonowany w absurdalnych cenach - ale skądinąd wszelkie tanie kołdry wypełnione dakronem, z IKEA itp. są ideolo wypełniaczem, jedna stara kołdra starcza na dwie kolumny).

Oklejamy kolumny tak jak nam się podoba i tym na co nas stać. W dyskutowanym przypadku doszło do drastycznej dysproporcji podoba się =/= stać (cena forniru plus wykończenia, które bym chciał, równała się mniej więcej podwojonej albo i potrojonej cenie całych kolumn), więc skończyło się winylem samoprzylepnym. Który jest dosyć trudny i delikatny, wymaga posiadania 6 rąk przy oklejaniu, albo pomocy pomocnika (tu - żony), a jego idealne wykończenie na kantach jest praktycznie niemożliwe (znaczy, przycinanie skalpelem czy żyletką tak, żeby było ok). Ale wygląda dosyć efektownie i jest bardzo tani.

Składamy z powrotem głośniki i mamy (prawie) końcowy efekt, półtora metrowe Prawilnie 90% High Endowe Kolumny Głośnikowe:

speakers

Czego brakuje:

Przy proporcjach jw. i wadze jak cholera, tudzież ciężkich głośnikach na górze, są nieco wywrotne (jeszcze mam ślad na kulasie, po tym jak złapałem jedną kolanem, kiedy mi się przewaliła w czasie montażu...); nie mamy małych dzieci czy kotów, ryzyko nikłe, ale jednak będą na dole listwy-"nóżki" poszerzające bazę. Drewienko na nie już leży, się zrobią.

Nie przepadam za osłonami głośników, ale pewnie trzeba będzie coś wymyślić, bo górne membrany są na wysokości moich łokci itp. groźnie wystających przedmiotów.

Jest plan, żeby okleić Tannoye tak samo jak główne basetle, ale kazano mi się nie wygłupiać i nie psuć tannojków. Więc na razie nie ruszam.

Jak grają?

Za-jedwa-k...-biście.

W kolumnach labiryntowych piękne jest to, że jeśli obudowy/kanały są po prostu dobrze zrobione i wypełnienie jest ok. i pozycje głośników w miarę do rzeczy - TO MUSI GRAĆ BARDZO DOBRZE, na max ile "dadzą z siebie" przetworniki (BTW - można wymieniać przetworniki na inne, aby tylko w miarę podobny rezonans miały, i dalej będzie dobrze - takie obudowy są "wieczne", nie starzeją się moralnie, nie brakuje do nich po 10 latach głośników o egzotycznych parametrach T-S itd.). Tu nie ma zyliona rezonansów, srancji, impedancji, i całego mambo-dżambo, jak np. w bass-reflexach. Czy dudnienia jak w zamkniętych. A układ Thor czyli MTM czyli D'Appolito dodaje jeszcze trochę bonusa - dwa woofery odpowiednio odsunięte od siebie i od zamkniętego końca kanału, jeszcze to wszystko nieco poprawiają.

Puszczenie na tym nawet moich najbardziej znanych i osłuchanych kawałków, jak "Orinoco Flow" Enya, czy OST "Mononoke Hime" czy kawałków poważnej, z odpowiednio dobrego źródła i wzmaka, "od nowa" urywa głowę razem z dupą. Plus, stety czy niestety, cały kościółek, a może i kawałek wsi, słucha z nami.

Dygresja - "najśmieszniejszym" kawałkiem testowym dla kolumn uniwersalnych, jakiego używam, jest "Dead Already" z OST "American Beauty", polecam. A dla basowych czy subwooferów w roli basowych, kawałki Tricky'ego, te o których myślicie, że jest w nich jakiś bas. Przy poważnych kolumnach dowiecie się, jak bardzo poważnie Tricky traktuje bas...

Ogólnie, eksperyment uważa się za zakończony i udany.

Na jakiś czas.

(ciąg dalszy nieuchronnie nastąpił)





laisar
Mon, 14 Mar 2016 10:29:40
@boni "Skreślamy ten durny cokół (JPRDL co to ma być)"
+
"są nieco wywrotne [...] jednak będą na dole listwy-"nóżki" poszerzające bazę"
=
<;

Ale najpopierwsze oczywiście gratulacje!

(Tylko mię tyn kolorek zdziwił? Poczemu nie czarne, albo jak tyn poprzedni DIY mediecentr?).

Boni avatar Boni
Mon, 14 Mar 2016 10:56:11
@laisar
@cokół

Starałem się w notce oddać rzetelnie proces projektowo-wykonawczy ;P

@kolor

Mogły być: jak na obrazku, "brzoza" jak Tannoye, albo czarne (matt albo gloss), bo takie "rozsądne" folie były łatwo do dostania w szerokości ok 90cm (czyli starczające do wygodnego "owinięcia" kolumn od tyłu przez czoło do tyłu, bez okropnego pi... się z bardzo widocznymi winklami na czole). Czarne odpadły, bo to nudne, i ogólnie nierealistyczne jest porządne oklejenie średnio równych, średnio wyszpachlowanych dużych płaszczyzn MDFu takimi foliami - na jednolitej folii, nie ważne jakiego koloru, szczególniej gloss, widać każde ziarenko i nierówność i sznyt (należałoby najpierw okleić całe kolumny tanim fornirem czy mocną tekturą, jak pod szlachetny fornir, pocomito). Z opcji została brzoza i to takie ze zdjęcia - brzoza miała bardzo złą opinię, że się nie klei, i wolałem coś ciemniejszego i najmocniej maskującego wszelkie wady "pod folią". Ogólnie, trochę dziwny kolor i faktura i obawiałem się nieco, ale w naturze - jest spoko.

laisar
Mon, 14 Mar 2016 14:11:28
@Boni "Starałem się w notce oddać rzetelnie proces"

Propsy i szacun za uczciwość, mnie po prostu ubawiło, jak mimo doświadczenia czasem rzeczywistość wypada zza węgła i wali z bani, bo sam dość niedawno tak dostałem (;

(Mieszkanie wysokości 2,20 + montaż szafy z bokami 2,15... z jednej części. Mimo przeważających sił wrogi przekątnych d; dałem radę jak Bob Budowniczy, a nie jak Sąsiedzi, ale co się natachałem, to moje. A to wcale nie był pierwszy mebel w życiu).

@kolor

Kolor i wykonanie są zupełnie spoko, eklektyzm też nie razi - dałem jedynie wyraz zdziwieniu. No ale skoro to obiektywne trudności z brakiem wyboru to zrozumiałe.

Wed, 16 Mar 2016 11:05:00
Heh, no bardzo ładnie, chyba przekonałeś mnie do labiryntówek, trochę poczytałem, i zaczęła brać chcica, którą staram się póki co zgnieść w zarodku. Ale jak to u mnie - najważniejszy jest proces twórczy, nawet ważniejszy niż efekt. Zatem, jeśli już, to musiałbym pozmieniać. Sporo. W myśl zasady: może nie będzie lepiej (brak wiedzy, więc jak może być lepiej), ale na pewno ciekawiej (po drodze).

A więc: potrzeby. Nie potrzebuję kolumn głośnych i mocnych. Basy mają być przyzwoite, w miarę niskie, ale raczej naturalnie spokojnie opadające niż podbite (nawet kosztem dolnej częstotliwości granicznej, mam alergię na takie pudłowe, rezonansowe brzmienie). No i wymiary: niestety, metr z hakiem to za dużo. I opisywana wywrotność (lub konieczność dodawania podstawki, która boli) - też mi nie pasi z powodów obiektywnych.

Wstępne rozważania prowadzą do następujących założeń: kanał około 2m (faktycznie to chyba minimum) złamany na 3, daje ok 70cm wysokości (górna granica). Głośnik tylko jeden i niezbyt duży, powiedzmy 16 cm, za to nieco lepszy (skoro tylko jeden i mały). Obudowa węższa (bo głośnik mały, więc i kanał o mniejszym przekroju). Wylot tunelu u góry, ślepy koniec u dołu. Głośnik zamontowany z offsetem od zamkniętego końca, czyli nieco powyżej środka wysokości. Tak aby zostało jeszcze miejsce u góry na kopułkę. Dość duża względna głębokość całości (wynik złamaniana 3), oraz mała masa pojedynczego głośnika dają większą stabilność - idzie o to aby nie poleciało na pysk. Całość do ustawienia na niskiej szafce. Rzeczy kompletnie nieprzemyślane: jaka kopułka, zwrotnica.
Krytykancja mile widziana :)

janek.r
Wed, 16 Mar 2016 17:05:46
W telefonie mam aplikację, która pokazuje poziom hałasu, a także widmo.
Ciekaw jestem, czy tego rodzaju aplikacja, przy założeniu, że puścimy biały szum na głośniki, da *jakiekolwiek* sensowne informacje przynajmniej o grubych błędach.

Boni avatar Boni
Wed, 16 Mar 2016 17:59:54
@janek appka
Nic nie da, chyba że ma i masz możliwość jej skalibrowania sensownym sprzętem. W praktyce, zapomnij.

@kuba
Ogólnie, normalnie. Sugeruję złamać na 3.5, tzn. Ostatnia część kanału nad dnem z wylotem do przodu. Głośnik jednak jak największy, 18, 20cm. Kopułka duża, jw. 28mm Monacor looks good. Nie martw się że "przesadzisz" z basem czy że pudłowe rezonansowe brzmienie, no właśnie tego NIE MA.

Dalsze uwagi za parę dni, gdyż właśnie odbijamy z UK.

zz_top
Wed, 16 Mar 2016 18:16:59
Have a nice trip, bro! Do zobaczyska w Polandzie :-)

charliebravo
Thu, 23 Mar 2017 15:41:38
@Tannoy
Przeczytałem sobie ostatnio "They gave me a Seafire" (jeśli ktoś lubi lotniskowce z IIWŚ i podobne klimaty, to poleca się). W tej książce "Tannoy" jest używane jako synonim "głośnika". Trochę jakby nasze rowery czy elektroluksy. "Kapitan zwrócił się do załogi przez Tannoye". I to raczej w kilku miejscach i na różnych okrętach (autor został m.in. storpedowany razem z HMS Eagle w czasie operacji "Pedestal").


Boni avatar Boni
Thu, 23 Mar 2017 20:25:19
@tannoy

Nie tyle synonim "głośnika", co "radiowęzła", "nagłośnienia" czy "PA", robili tego mnóstwo we wojnę. #miałemotymnotkę ;) http://bs-blog.clouds-forge.eu/index.php?post=2016_05_14_00_Przemijanie

charliebravo
Fri, 24 Mar 2017 11:13:07
@Boni
Racja, przepraszam - wydawało mi się, że to było w tej notce




Licencja:

Creative Commons License

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Jak zrobić sobie lepiej
Thu, 16 Nov 2017 12:43
@kuba_wu Raczej nie, ryzyko bierzemy na klatę....

kuba_wu - Jak zrobić sobie...
Thu, 16 Nov 2017 11:24
No ale do tych nowych głośników to już pewnie...

Boni - Osiongi (7)
Wed, 15 Nov 2017 10:22
@Maciek @pani Basia z księgowości...

Maciek - Osiongi (7)
Wed, 15 Nov 2017 00:37
@ Boni Oczywiście, ogólnie okazało się to gówno...

Boni - Jak zrobić sobie lepiej
Tue, 14 Nov 2017 19:35
@mgr Sianko Małe mają w miarę kompletne...

charliebravo - Jak zrobić...
Tue, 14 Nov 2017 18:04
@Schiit Akurat głośniki to produkował któryś z...

mgr Sianko - Jak zrobić sobie...
Tue, 14 Nov 2017 16:51
Grabulacje! Jak rozdzielasz sygnał między basami...

Boni - Jak zrobić sobie lepiej
Tue, 14 Nov 2017 12:21
@charliebravo Nie wiem jak się mają, bo...

charliebravo - Jak zrobić...
Tue, 14 Nov 2017 10:55
@głośniki Głośniki wyglądają bardzo fajnie....

gszczepa - Osiongi (7)
Sun, 12 Nov 2017 18:52
Przenoszę, bo idea nadal żywa. Po VB6...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.82   BS 2012-2017