... czyli ciąg dalszy po, sam nie wierzę, półtora roku mniej więcej.
Po wydłubaniu
dużych o-mało-co high-endowych kolumn basowych skrystalizował się plan zrobienia porządnych o-mało-co high-endowych kolumn-nadstawek do w/w "basetli". Stąd jakoś rok temu nabyłem drogą kupna głośniki z najniższej półki, za to jednego z najlepszych (i najdroższych...) producentów - duńskiej firmy
Scanspeak. Firma jest już częścią chińskiego kombinatu, ale jeszcze robi bardzo sensowne głośniki ręcznie (no dobra, jakoś wątpię czy serię Discovery akurat ręcznie) w Danii, a nie w Wietnamie czy Indonezji (jak inne wiodące skandynawskie "marki", bo już nie "firmy" - te które padły po 2000 albo 2008r).
Do klasycznych kopułek (25mm, jedwab) i nisko-średniotonówek (15cm "po zewnętrznej", normalne magnesy; kosz, membrana i resory deko lepsze niż w chińszczyźnie) z serii Discovery doszła przygarść oporników no-name dużej mocy, druga
kondensatorów ClarityCap no i parę cewek nawijanych na zamówienie (bo mi się nie chciało babrać samemu, a gotowce są marne i w marnych tolerancjach).
Względnie szybko (jakoś na początku roku?) poskładałem stolarkę - obudowy zaprojektowałem jako ultymatywne, w moim rozumieniu. Celem ćwiczenia było nie tylko zapakowanie rzeczonych głośników w sensowne "pudła", ale zrobienie takiej obudowy, która się moralnie nigdy nie zestarzeje. Co od razu ograniczyło rozwiązania do obudów zamkniętych oraz typu "linia transmisyjna" (TL) czyli "kanałowych". Jak zaznaczałem w poprzedniej notce, nie jestem fanem zamkniętych, duże "basetle" są TL, więc logicznie "nadstawki" też zrobiłem TL - w kolumnie 30cm x 22cm upchnąłem kanał "na 4 razy", z wylotem w tył, zwężeniem, itd. zgodny ze sztuką.
Kolumny są generalnie z MDFu 20mm, przy małych TLach nie warto się bawić w 25mm, bo nie "pompują" komory jak zamknięte czy bass-reflex i szkoda objętości; płyty rozdzielające kanał są wręcz z 16mm. Ale płyta czołowa jest "jednolita" (tj. ma wymiary "zewnętrzne" kolumny) i pogrubiona "podwójnie" pod nisko-średniotonowy, zarówno w celu dosztywnienia, jak i wyrównania fazy obu głośników (tj. "głębokości" mocowania).
Nawet udało się zmieścić oddzielną minikomorę na zwrotnicę w dnie kolumny (nie przepadam za pomysłami jak wsadzenie zwrotnicy do środka komory niskotonowej - ani strumieniowi za głośnikiem to nie służy, ani zwrotnicy wibracje nie służą). W skrócie dla wtajemniczonych: zwrotnica
szeregowa 6dB plus Zobel plus L-tłumik dla kopułki, chyba będzie bez wyrównania rezonansu kopułki (ale o tym wszystkim można by oddzielny esej, tylko, że niekoniecznie).
Po złożeniu ich wstępnie i osłuchaniu, na uproszczonych zwrotnicach, i ustaleniu, że jest dobrze, zdjąłem je "ze stanowiska" z zamiarem zrobienia docelowych zwrotnic i wykończenia "stolarki".
Jakimś cudem, przeleżały se pół roku w kącie, jeśli nie lepiej.
Ostatnio (w sensie - tydzień, dwa) już mnie ch... strzelił, że tyle leżą, i wreszcie wziąłem się za ich dokończenie. Jakże zabawnie okazało się, że winyl, który został z "dużych" kolumn, już się trochę zleżał i będzie ciężko oklejać, oraz, jeszcze zabawniej, okazało się, że gdzieś zgubiłem (znaczy, na 50m2 mieszkadła) parę superspecjalnych audiopedofilskich kondensatorów.
Ale nie ma to tamto żeby jakieś głupoty, także własne, mnie powstrzymały, jeśli już naprawdę się uprę. Stąd dzisiaj złożyłem je w końcu prawie docelowo (bo muszę jednak zamówić kondensatory, nawet nie tyle, że zgubione (okej, jeden muszę za zgubiony), co nieco inne wartości, bo mi się koncepcja zwrotnicy zmieniła w międzyczasie).
(całkowita wysokość to około 152cm, regał w tle ma około 155cm, tv bodaj 55")
Jak grają? W skrócie, zajebiście. I nie oczekujcie po mnie audiofilskich opisów wyjętych z dupy, niczym w tych wszystkich gazetkach i portalach o HiFi i hi-end. Ogólnie, tak się mają do zgrabnych acz mniejszych Tannoyów, jak Tannoye do plastikowych boomboxów. A dobrze znana muza, z dobrych źródeł, idąca z tego samego przetwornika i wzmacniacza, nagle zrobiła się zupełnie świeża i "nowa"; szczególniej ta bardziej wymagająca tj. poważna i okolice (w naszym przypadku - przeważnie filmowa) i "wokalna" (np. jak nie jestem fanem, to kiedy puściłem testowo znane kawałki Sade, to szczęka od razu potoczyła mi się pod stolik). Detal, średnie i wysokie są po prostu z innej bajki wzg. tannoyków - jest coś takiego, jakby Tannoye "zlewały się" z tymi kolumnami basowymi, a teraz - bas nie "maskuje" niczego, ani tonów średnich, ani wysokich, ani "przeszkadzajek".
Trudno powiedzieć, na ile to zasługa o klasę lepszych głośników, na ile o wiele sensowniejszej obudowy (większa i nie bass-reflex) a na ile bardzo sensownych zwrotnic, no bo nie da się przecież tego "rozpiłować", a na jakieś szczegółowe testy porównawcze ani mnie stać, ani mi potrzebne do szczęścia.
Najciekawsze, czy i o ile byłyby te kolumienki jeszcze lepsze z jeszcze lepszymi głośnikami - w samym Scanspeaku są jeszcze w "odwodzie" serie Revelator i Illuminator, o innych producentach nie mówiąc (bo w sumie nie ma i po co, akurat górne półki Scanspeaka są górnymi półkami w całym Wszechświecie oraz w paru Wszechświatach okolicznych). Piękno tych obudów leży w tym, że można bez większego problemu zapakować im dowolne inne głośniki, aby pasujące mechanicznie, i po "dostrojeniu" zwrotnic, cieszyć się, podobno, jeszcze wyższą jakością dźwięku. Ale nieprędko się tego dowiemy, bo do Revelatorów trza by dołożyć cenę naszego lexusa, a do Illuminatorów to już tak bardziej cenę jakiegoś wymarzonego szrotwagena V8.
(rzeczywisty setup sprzętu wzg. pokoju i mojego fotela, a nie "ładnie do zdjęcia")
Oczywiście, nagłe poprawienie o taki "rząd wielkości" kolumn, obnaża wszelkie inne badziewie w torze audio. Na szczęście, w naszym nie jest bardzo źle i tylko jeden element nieco "nie zdanża" po wymianie kolumn - stąd następnym projekcikiem może być jakiś nieco bardziej hi-endowy wzmacniacz, bo stare Onkyo jest fajne, ale jest stare i ma parę wad.
Z innych ciekawostek - nasuwa się pytanie, czy warto byłoby takie wynalazki zmonetyzować. Bo to co widzę w podobnej klasie, od wiodących niszowych producentów hi-end, kosztuje duże setki jeśli nie tysiące funtów i "na oko" jest
znacznie gorsze... i możliwa marża wydaje się całkiem przyzwoita.
Ale jak pomyślę o użeraniu się z klientami, marketingiem, recenzentami, wszystko w sosie 110% krapu audiofilskiego i przy znacznej konkurencji, tudzież kłopotaniu się z własną firmą (nawet jeśli tylko "na drugim etacie" i w UK to sama przyjemność w porównaniu z PL), to wszelkie pomysły na zrobienie następnych takich samych kolumn, ale w ładnym fornirze, a nie w zleżałym winylu, i na Revelatorach a nie Discovery, i założeniu firmy, żeby dostarczać ludziom niezbyt tanie, ale przynajmniej oldskulowo najdoskonalsze i "nieoszukane" kolumny - odchodzą mi raczej szybko.
Przynajmniej na razie.
(
jednak coś tam niemrawo zaczęliśmy dłubać)