Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 10 Dec 2018 15:46
Wpadło mi dzisiaj coś takiego. Może nie jest to coś...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 13:35
@zz_top Tak szczerze, to nie ogarniam i nie wnikam,...

zz_top - Premium
Wed, 14 Nov 2018 08:52
Ej, ale czemu ty jako premium szukasz w Audi A7 czy...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 03:11
Obejrzałem sobie różności i powiedzmy, chyba...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:24
@zz_top A to faktycznie porażka. Powiedzmy, dalsze...

zz_top - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:07
Nawet mnie zaciekawiłeś tą germańską trójcą i...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 19:47
@zz_top Zapewne masz rację, tyle że z merolami ze...

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-09-03, czwartek
Tagi:  szrot
___________________________________
... walki ze szrotem. Wróć, inaczej: ze starć z prawienówką nieśmiganą; dwuletnia cudna terenówka, która terenu w życiu nie widziała; słynna w całej blogosferze; a jeździł nią tylko Prawdziwy Polak do kościółka Lidla i czasem do pracy, po wspaniałych drogach Szkocji.

Czyli mój służbowy Jeep Compass, który właśnie dobija do 2 lat od rejestracji i 35tys. kilometrów przebiegu (22k mil).

Trochę się zmechacił miejscami, niestety.

Estetycznie, nie jest bardzo źle - lakier nienajgorzej się trzyma, może jakieś minimalne ryski po badylach, żwirku itp. Wnętrze, poza nieco już wysiedzianym fotelem kierownika, praktycznie jak nowe, ale to bardziej moja (i braku pasażerów) zasługa, niż Chryslera. Z drobiazgów co do wyglądu - chromy tu i ówdzie już tak nie błyszczą a nawet minimalnie obłażą.

Elektronika i gadżety wszystkie ok, poza tym, że zaczął być słyszalny wentylator ogrzewania, minimalnie ale zauważalnie.

Zawieszenie, prowadzenie, hamule - zgodnie z oczekiwaniami, po 35kkm jakieś tam zużycie, ale w normie.

Pod spodem - trochę już obłazi z farbki i zabezpieczeń i powierzchowna rdza na elementach zawieszenia, ale kto tam zagląda i kogo to obchodzi.

Skrzynia jak była do dupy, tak przynajmniej jest do tej samej dupy.

Opony przednie zużywa fenomenalnie, ale to spodziewane i znane, powiedzmy; poważne niutonometry w napędzie na przód, w ciężkim wozie, szybko znikają gumę (tak samo w Trans Sporcie mieliśmy - po 2 latach tył prawie jak nowy, przód do śmieci).

Silnik coraz głośniejszy i nieciekawy ogólnie, ale nie żeby jakoś tragicznie, w sumie zgodnie z oczekiwaniami. Jakoś więcej palić zaczął ostatnio, obwiniałem paliwo, ale nie uprzedzajmy faktów.

Jedyny punkt zdecydowanie skopany - półosie/przeguby przód, wszelkie objawy zużycia i luzów. Dla przypomnienia, jedna półoś wymieniona na gwarancji przy 25kkm, po następnych 10kkm nieodróżnialne, która była wymieniania, bo obie wyluzowane jakby je smarować maryśką medyczną.

Na tle półosi i wentyla, zawitałem ze trzy tygodnie temu do serwisu Jeepa (dla ustalenia uwagi - tam był zakupiony, i jest to, buehehe, dealer Jeep/Chrysler/Fiat czyli FCA oraz Hyundaia (Daimler-Chrysler miał jakiś tam udział w Hyundaiu, więc pewnie to kiedyś było joint-venture, a potem położył na tym łapę Fiat)), na wizytę w duchu "przejrzyjta to całe gówno i zamówcie co wam potrzeba, to zaoszczędzicie na pożyczaku, gdy te półośki się rozlecą; tudzież zrobimy za miesiąc za jednym zamachem naprawy i przegląd dwuletni".

Serwis grzecznie przejrzał wózek i zamówił nowy wentylator wnętrza oraz jakąś tam rurę pod maskę, która im się nie spodobała. Huczące półośki uznał za sprawne, bo "to opony zużyte i huczą". Na co ja "Orly? mnie to lotto, wezwę lawetę jakby co na wasz koszt, jeśli mi się napęd urwie. To jak będzie?" - "Dobrze będzie" odpowiedział serwis, i na tym stanęło, umówiliśmy się na przegląd dwuletni.

Nawet wpadłem w piątek do nich (bo komórki zapomniałem a przejeżdżałem obok) sprawdzić czy mają graty - prawie mieli, "po południu mają być", powiedzmy, potwierdziliśmy.

W weekend nudziłem się deko, więc m.in. podniosłem jeepka, żeby własnoręcznie pomacać przednie kółka/półośki - tak jak słychać i czuć, okazały luzy na poziomie spodziewanym po 350kkm w starym poniemieckim fordzie czy innym lexusie, a nie w wózku z 35kkm na budziku. Przy okazji zauważyłem że spocony jest spojler i dolna rura chłodnicy - jakby maciupeńki wyciek chłodziwa - o, to pewnie ją wychwycili na serwisie i zamówili, mają mały ale plus.

Przedwczoraj dostarczyłem jeepka na planowy przegląd, części mieli tym razem naprawdę. Poprosiłem o potwierdzenie SMSem jak skończą, bo muszę podwózkę z drugiego końca miasta se wymyśleć. Tudzież jeszcze raz dopisałem do kwitów "PRZEJRZYJCIE PRZEGUBY, BUCE", no dobra, może bez "buców".

Po pół godzinie panienka zadzwoniła z ceną (którą już mi raz podawała) i że powinni dziś zrobić. Na co poinformowałem, że cenę już mi podawała i żeby potwierdziła JAK ZROBIĄ i do 16, bo muszę dojechać, a przecież zamykają o 17:30.

O 16:30 zacząłem wydzwaniać, co tam słychać i skąd ta cisza - recepcja nie była w stanie znaleźć kogokolwiek z serwisu (10m obok), "oddzwonią". Jazda "w ciemno" nie pasowała mi, bo ew. logistycznie utkwiłbym z dala od domu i wilki tam wyją, więc o 17 skołowałem podwózkę, ale do domu (i żona skille zyskuje po właściwej stronie drogi, we właściwym samochodzie). O 17:20 oddzwonił jakiś koleś, potwierdził, że zrobione. Ale co dokładnie? a to nie bardzo wiadomo. Spoko, ziom, i tak za późno, jutro jak będę miał nastrój, to was odwiedzę.

Wczoraj przejechałem się do pracy/klienta lexusem, zdzwoniłem się z "moją" panienką z okienka, która potwierdziła, że jak boga kocha, wszystko zrobione. Ok, to wpadnę do was koło 17. Ale znając już nieźle serwis, pojechałem wcześniej nieco, żeby mieć zapas na nieprzewidziane okoliczności.

Okoliczność rozwinęła się malowniczo w postaci "wymieniono wentylator i tę, no, (luk w notki) rurę od intercoolera, a co do przegubów, to opony są zużyte poza limit i niekoszerne, więc nie zrobiono jazdy próbnej, ale na warstacie przeguby są tiptop, a jeśli..." - "PRRRRR, SZALONA! jaki "intercooler", kto powiedział "intercooler"??? - "eee, zamówiono i wymieniono rurę intercoolera, tak stoi w kwitach" - "ZARA, to była "hose" od intercoolera a nie od chłodzenia? to szkoda że się wcześniej nie dogadaliśmy. A skąd to w ogóle?" - "Wykryto na serwisie 3 tyg. temu, że silnik hałasuje i nie ma pałera, i że winna rurra" - "Fajnie. ZARA, NIEFAJNIE, da mnie tę kartę dzisiejszego przeglądu" - sprawdzam pozycję "wycieki" - zero, green as green. O wy chamy zbuntowane. Zapraszam panienkę na parking do wozu, wsadzam łapę pod zderzak, pokazuję brudne paluchy "To jest wyciek, panna. A o przegubach też należy się porozmawiać" - "Ale ja nie jestem od rozmów technicznych" - "A pewnie, że nie. To najdź kogoś do rozmów technicznych, ja mam czas a jeep nigdzie nie jedzie".

Po chwili trwającej trzy momenty, skołowała szefa serwisu. Powtarzam rozmowę, o poziom (niewysoki) techniczny wyżej. On: "A może to tylko olej..." - "TYLKO olej? przy 22k mil? i skąd niby olej za zderzakiem?" - "Może przy wymianie oleju... albo pracach przy turbo" - "Ziom, może i tak, może brudzicie gdzie popadnie (wskazując czarne paluchy odbite na błotniku) ale ta plama była już w niedzielę. Ja się zgadzam, że może to nic, bo płynu zauważalnie nie ubyło, i w ogóle mam to w nosie, bo jak pizgnie dolny wąż chłodnicy w locie, to WY wymienicie silnik na gwarancji, gdyż nie wierzę, że taki diesel wytrzyma lądowanie bez całego płynu - ale może ogarnijcie to? i nie zaznaczajcie w karcie "brak wycieków" kiedy macie wyciek?". Po paru słowach poszedł po mechanika, żeby wciągnąć jeepka na warstat ponownie.

Mechanik, całkiem młody, okazał się najprzytomniejszy. Pogadał, zrozumiał, przyjął, zajął sie jeepkiem. Wrócił twierdząc, że doczyścili i wydaje się, że to był tylko syf (bo faktycznie, glikol nie bardzo paruje, tylko kiśnie) po zalaniu kiedyś tam, przy wymianie rury na akcji korekcyjnej. Tudzież pokazał mi dokładniej zjechaną od wewnątrz oponę, zaprawdę, zjechaną. I stwierdził, że przeguby nadal są całkiem ok.

Na co stwiedziłem, że moje standardy "ok" są nieco wyższe, gdyż np. ten lexus który tam stoi, ma 4x tyle przebiegu i 4x mniejsze luzy na przegubach, ale co poradzić, obaj rozumiemy, że to chyba najporządniejszy wózek na tym wysypisku chryśków i hujdajów, więc nie mam czego tu szukać więcy. Podziękowałem, pośmialiśmy się jeszcze deko, i spłynąłem bawić się logistycznie w odstawianie dwu wózków do domu (nie, nie w rozkroku, tyko pośrednio autobusem).

A jeepek faktycznie jakby cichszy i możliwe, że mniej pali. I dobrze, że nie musze się przejmować - nie mój, jeszcze na gwarancji. Jedyny niekomfort, że muszę skołować ze dwie rozsądne opony w rozsądnej cenie.



(Jak można zauważyć, rozleniwiłem się strasznie i pisać mi się nie chce. Ale muszę się jakoś zdyscyplinować, nie tylko do pisania bloga, gdyż inaczej zgnuśnieję do reszty w tym pierwszym świecie.)





Fri, 4 Sep 2015 02:20:45
Hasło o "wyząbkowanych / zużytych nierównomiernie" oponach to stała śpiewka mechaniorów, którym się nie chce tykać zawiasu i ukł. przeniesienia napędu...
Zarówno w Twoim pierwszym, jak i naszym trzecim świecie... :(

Boni avatar Boni
Fri, 4 Sep 2015 07:57:17
@PoGOOD

Dlatego ignoruję z przyzwyczajenia, co najwyżej poprawiając okulary palcem środkowym - i właśnie zaleta młodego mechesa z końca notki była też taka, że od smęcenia o oponach przeszedł do czynów i pokazał mi konkretną oponę z bardzo konkretnym zużyciem. I niestety, mają rację, co najmniej jedna opona nie jest już nawet "legal" - inna sprawa DLACZEGO taka jest, ale na takie dyskusje z nimi i o służbowym (przy ich gwarancjach na opony IIRC rzędu 16kkm czy roku), to już naprawdę szkoda mi czasu.

zz_top
Fri, 4 Sep 2015 11:06:27
Ty awanturujący się klient jesteś, brachu! :-) Albo się nie czepiaj, albo sam se rób... Przeca wiadomo, że Twoja konkluzja z komentarza jest słuszna - nierównomierne zużycie opon nie dzieje się "przypadkiem i niechcący". Gówniana geometria rzuca się najpierw na opony a potem na zawias i półosie...

Fri, 4 Sep 2015 13:31:13
Czyli generalnie serwis miał rację i zrobili ci dobrze, a ty głównie pieniaczyłeś, z dokładnością do marginesu tolerancji na luzy w przegubach... :)

mgr Sianko
Fri, 4 Sep 2015 15:11:49
A geometrię sprawdzał?

Boni avatar Boni
Fri, 4 Sep 2015 16:13:27
@mgr Sianko

"Sprawdzanie geometrii" nie mieści się w biznesplanie FCA.

@kuba_wu

Co ty wiesz o robieniu dobrze, i pieniaczeniu też ;P

@zz-top

Trudno powiedzieć, co tu jest przyczyną a co skutkiem, bo to jednak nowy wózek i prowadzi się normalnie. Ale generalnie, mam na to wszystko zen-wyjebane i rozstaliśmy się w ułybkach, nawet z dziewanną nie-techniczną.

A w ramach "chcesz mieć zrobione ze spodziewaną jakością, zrób to sam", to se jutro rozgrzebię hamule w lexusie, bo w końcu zamówiłem trochę drobiazgów, a grubiazgi może w przyszłym tygodniu czy coś.

cmos
Fri, 4 Sep 2015 21:28:33
@boni
Jakieś egzotyczne są te Twoje opowieści. Może samochody którymi jeżdżę są nudne i prawdziwego fana nie nawilżają, ale poza planowymi przeglądami to serwis musi mnie namawiać żebym przyjechał na jakiś recall albo co. A i te recalle to w większości dupochrony bez sensu praktycznego. A jak coś jest, to sami znajdują na przeglądzie, pokazują na początek co jest a na koniec co zrobili, i samochód oddają umyty.
W marcu kończy mi się leasing, trzeba powoli wybierać coś nowego, ale chyba zostanę przy marce i serwisie.

Codiac
Fri, 4 Sep 2015 21:37:14
@"Chcesz mieć zrobione dobrze, zrób to sam"

Wszystko pięknie, póki czasu człowiekowi starcza. Ja ostatnio akurat dwie sprawy musiałem ogarniać w pracy osobiście, bo jednej mimo poproszenia paru doświadczonych kolegów o skrypty od półtora tygodnia nie daje się ogarnąć - jeden raptem zrobił tak z połowę roboty, akurat tyle żeby ją wykonać półautomatycznie-półmanualnie.
A drugą zrzuciłem młodym, żeby się pouczyli, wyrobili, bo przecież ja nie będę wiecznie się tym wszystkim zajmował. Nawet nie jakoś specjalnie skomplikowane to było. Ale okazuje się że jednak za bardzo, że młody nie zdążył przed urlopem, że ludzie z którymi musiał się dogadać też trochę oporni i wreszcie wszedłem w to, opieprzyłem ich trochę że nie próbują nawet zrozumieć potrzeb klientów.
Zatem będzie zrobione - tak jak ja chcę i się spodziewam. Tyle że przez to ja nie dopilnuję paru innych spraw + dzisiaj się podpieram nosem. Człowiek może samodzielnie zrobić tylko tyle, ile udźwignie. Potem zaczynają się koszty w energii, zdrowiu, ciśnienie skacze. Nikt nie zbawi świata sam.

Boni avatar Boni
Fri, 4 Sep 2015 22:43:01
@cmos

Nie opowieści egzotyczne, tylko marka, brand, franczyza i kraj, które dzieli od twojej toyoty jakieś zylion miejsc w rankingach satysfakcji tudzież satysfakcji z serwisu i w realu też. BTW odwiedziłem też nie tak dawno toyotę, z ciekawości i kontrolnie sprawdzając, czy mają graty typowe i w jakich cenach (bo do lexusa pasuje sporo) i jakie mają podejście do klienta z kartką z kodami w ręku i ogólną wiedzę. No więc nie chce mi się opisywać z detalami, bo to nudne, ale bardzo dokładnie zauważyłem w naturze tę odległość w rankingach jakości i satysfakcji, która dzieli toyotę a FCA, wierz mi. Jedyna wada, że ceny mają wzg. rynkowych razy dwa mniej więcej.

Boni avatar Boni
Fri, 4 Sep 2015 23:13:20
@Codiac

To są normalne kompromisy przecież, ja np. nie kręcę sobie filmów SF, choć ostatnio na nie narzekam ;P a w pracy to jeszcze co innego.

rozie
Sat, 5 Sep 2015 12:51:02
A te opony, zużyte z przodu, nowki z tylu - nie przekladasz co sezon, po prostu? Rowniej by się zużyły...

Boni avatar Boni
Sat, 5 Sep 2015 13:37:44
@rozie

Tia, tylko że przy >300Nm FWD i zwykłych 225 czy około trzebaby przekładać co jakieś 10kkm jeśli nie częściej, a to czasem u mnie 3-4 miechy, więc nie chce misie, nie pamiętam, itp. BTW przekładka opon w oficjalnym planie serwisu jeepa właśnie była, po 2 latach (lub 30k mil).

Boni avatar Boni
Sat, 5 Sep 2015 13:43:56
Jeszcze - jak się ma trochę więcej wynalazków na raz, to trudniej ogarniać, bo ten 3.8 FWD właśnie zebrał opony przód, kiedy tamten 5.0 RWD właśnie zniknął gumy z tyłu...

rozie
Sun, 6 Sep 2015 08:04:16
10kkm? OMFG. To o czym pisze serwis jest bliższe normalności, tylko nie wiem, czemu nie co rok i powiedzmy połowę dystansu (nie zalecają zimówek?).

Albo jeszcze inaczej: co jaki dystans wymieniasz (wyrzucasz) opony, bo może czegoś nie zrozumiałem. Wyszło mi, że po 10-15kkm opony masz zużyte tak, że już nie ma co przekładać, tylko trzeba wymienić.

Boni avatar Boni
Mon, 7 Sep 2015 00:53:40
@rozie

Zimówki w UK zalecają prawdopodobnie wyłącznie sprzedawcy zimówek, a i to z niezbyt wielkim przekonaniem.

Opony wymieniam kiedy wymagają wymiany. A w jakim są wtedy stanie, to zależy od bardzo wielu rzeczy.

Dobrze zrozumiałeś, bywa że w >300Nm FWD przednie klasy 225/55/16" po 10-15tys km (przy użyciu rzeczonych >300Nm...) nie za bardzo nadają się do przekładek.

Mon, 7 Sep 2015 08:29:25
Pierwszy VW Polo miał silniczek o mocy 40 KM. Obecna skodzinka Fabia jest oparta na konstrukcji Polo i ma skromne 120 KM.

Mam tylko nadzieję, że przeguby w międzyczasie wzmocnili?

Boni avatar Boni
Mon, 7 Sep 2015 09:44:08
@janekr

Zapewne wzmocnili, tudzież zmieniły się materiały i konstrukcje (ale czy na lepsze, to należałoby ustalić dopiero).

Przy zagadnieniach jak zużycie przegubów, skrzyń, itp. nawet tych opon, to jednak patrzyłbym na moment i to w użytecznym i używanym zakresie, a nie na moc z książki - bo jak nawet ta skoda ma 120KM przy jakichś tam 5500 obr/min to jaki Janek R. tego używa i jakie to ma znacznie dla przegubów i opon, znaczenie ma sympatycznie bezpieczne i ekologiczne 170 czy 180Nm przy 2500. A jeep z notki ma na przykład tak jakoś 320Nm/1400obr i chyba wszystko jasne...

janek.r
Mon, 7 Sep 2015 17:37:31
@Moment

Całkowicie nie masz racji, na zużycie przegubów i półosi ma wpływ moment *na kołach*, a ten nie ma nic wspólnego z momentem na silniku, a bardzo wiele z jego mocą.

Boni avatar Boni
Mon, 7 Sep 2015 21:03:36
@janekr

Całkowicie mam rację, gdyż rozmawiamy o pojazdach poruszających się z podobnymi prędkościami i przyspieszeniami / opóźnieniami; różniącymi się w dyskutowanym aspekcie głównie momentem i masą. Moc w sensie charakterystyki można brać pod uwagę, czemu nie, w pewnej dalszej kolejności; ale że niby moc maksymalna "z książki" jest istotna w dyskutowanych problemach transmisji czy opon? no chyba tylko w sensie, że jak masz taki nadmiar mocy, że pojedziesz na tyle szybko i przez tak długi czas, że istotna zrobi się termika opon, przyspieszająca znacząco ich zużycie, ale mam silne wrażenie, że dla skody fabia to nie zachodzi, nawet na niemieckiej autostradzie.

Tue, 8 Sep 2015 11:04:46
Jeśli mamy dwa pojazdy tak samo przyspieszające (w podobnych warunkach i trybie/stylu użytkowania), oraz, dodajmy, mające koła o zbliżonej średnicy, to średni moment na przegubach występujący w interesujących stanach (przyspieszanie) jest proporcjonalny do masy pojazdu, kropka.

Obiekt może być napędzany wysokoobrotową benzyną o niskim momencie, lub niskoobrotowym dieslem z momentem wyższym i oczywiście z inaczej dobranymi przełożeniami, ale średni moment na kołach pozostaje, przy tych założeniach wyjściowych, nadal proporcjonalny masy - wynika to wprost z równań dynamiki. Z powyższym się chyba wszyscy zgodzimy, nie?


Tue, 8 Sep 2015 11:29:27
No a teraz clue, otóż wg mnie, założenie jest trochę sztuczne. IMHO przeciętny użytkownik raczej kręci silnik do określonej niewysokiej liczby RPM, akceptowalnej akustycznie, np. 3k/min. Diesel ma w tym przedziale więcej momentu i mocy niż nominalnie równomocna (Pmax) benzyna, ergo daje większe przyspieszenie i moment na kołach (przegubach), nawet w samochodzie o takiej samej masie.

Boni avatar Boni
Tue, 8 Sep 2015 13:01:20
@kuba

Piszesz to, czego mi się nie chciało. Plus następna garść dodatków, to: wielkość i szerokość kółek; jednak istniejąca różnica przeciążeń powiedzmy jeepa/pontiaca ze mną a kompakta jak fabia z Jankiem ;) manual/automat; czy i jakie kontrole trakcji w wózkach; za które zużycia/uszkodzenia odpowiadają parametry średnie, a za które maksymalne (jeśli używane...); dodatkowe obciążenia od profilu przeciętnie używanej drogi (bo tu jest Beskid Szkocki a nie Równina Mazowiecka), itd itd. I z tych wszystkich zebranych do kupy przyczyn, te zużywające się po 30tys. przednie opony napędzane mnie niezbyt dziwią, a przeguby o tyle o ile.

Tue, 8 Sep 2015 14:27:00
"Jeśli mamy dwa pojazdy tak samo przyspieszające (w podobnych warunkach i trybie/stylu użytkowania), oraz, dodajmy, mające koła o zbliżonej średnicy, to średni moment na przegubach występujący w interesujących stanach (przyspieszanie) jest proporcjonalny do masy pojazdu, kropka. "

Skąd założenie, że użytkownik skody z silnikiem 120 km będzie przyspieszał podobnie, jak użytkownik polo z silnikiem 40 km?

Dalej twierdzę, ze przy 3 razy większej mocy silnika, a reszcie samochodu podobnej, przegubom grożą wyraźnie wyższe obciążenia maksymalne.

Boni avatar Boni
Tue, 8 Sep 2015 15:35:15
@janekr

Dalej twierdzę, ze przy 3 razy większej mocy silnika, a reszcie samochodu podobnej, przegubom grożą wyraźnie wyższe obciążenia maksymalne.

Tak, grożą, ale nie dlatego że skoda ma 3x tyle mocy MAKSYMALNEJ, tylko dlatego, że ma ponad 2x (100Nm) więcej MAKSYMALNEGO momentu w najbardziej użytecznym i używanym zakresie. A jeep z notki ma się do skody, jak skoda do polo, w dyskutowanym przedmiocie i z grubsza rzecz biorąc - chociaż ma tylko 160 vs 120KM.

Z innej beczki, czemu gdy patrzę w popularne kwity czy wiki, nie widzę żadnej skody fabia 120KM, tylko raczej 105 czy 103KM?

janek.r
Tue, 8 Sep 2015 19:24:40
A gdyby ta sama skoda miała przebieg mocy taki sam, jak ma, tylko przy obrotach * 4, a co za tym idzie przy 4 * mniejszym momencie, to co*?
Zakładając, że przekładnia główna zwalnia 4 razy, sytuacja z punktu widzenia półosi będzie identyczna. Mimo że silniczek, przy tych samych koniach ma 4 * mniej niutonometrów.

*wiem, że takich silników raczej nie ma, ale to eksperyment myślowy.

"Z innej beczki, czemu gdy patrzę w popularne kwity czy wiki, nie widzę żadnej skody fabia 120KM, tylko raczej 105 czy 103KM?"

Racja. W konfiguratorze i danych technicznych piszą: "Silnik 1,2 TSI 81 kW (110 KM)"

Boni avatar Boni
Tue, 8 Sep 2015 20:27:59
@janekr

A gdyby ta sama skoda miała przebieg mocy taki sam, jak ma, tylko przy obrotach * 4, a co za tym idzie przy 4 * mniejszym momencie, to co*?

Jak będzie miała obie charakterystyki identyko, to oczywiście nic się nie zmienia od tego miejsca gdzie masz porównywalne przełożenie z normalną, aż do asfaltu. Nadal - ważniejsze czy ma przebieg momentu taki sam. Nie bardzo rozumiem, czego nie rozumiesz - przy mniej więcej identyko pojazdach: 2x więcej mocy przy 2x mniej momentu - nie ruszysz pojazdem albo w końcu przypalisz/zagotujesz coś, jeśli ci się uda; 2x więcej momentu przy 2x mniejszej mocy - spalisz opony ruszając, a jak będziesz mieć superklejące zębate opony na supernawierzchni, szybko urwiesz coś w przeniesieniu napędu, za to nic nie zagotujesz itp. bo za szybko nie pojedziesz - powietrze cię zatrzyma.

BTW dosko przykładem porównywalnych wózków, które pokazywały tę kosztowną różnicę "w oponach" i co robi różnica momentu max. w użytecznym zakresie są nasz lexus GS i były Thunderbird 5.0HO - oba koło 200KM max, oba koło 2ton, około 5m, oba benzyny, automaty, bez kontroli trakcji, zestawione jako performance RWD - tylko że GS ma R6 i 280Nm i zachowuje się w miarę normalnie na oponach 215/16", a Tbird miał ciężką V8 z 370Nm i zjadał błyskawicznie 245/16".

janek.r
Wed, 9 Sep 2015 20:40:21
"Jak będzie miała obie charakterystyki identyko, to oczywiście nic się nie zmienia od tego miejsca gdzie masz porównywalne przełożenie z normalną, aż do asfaltu. Nadal - ważniejsze czy ma przebieg momentu taki sam."

No to bez wzorów się nie obejdzie...

Weźmy więc jakiś przykładowy samochód i niech charakterystyki silnika będą opisane funkcjami P(x) (moc w funkcji obrotów) i T(x) (moment w funkcji obrotów)

Ten samochód wymaga czegoś tam od przegubów i zniszczy je kiedyś tam.

Zamontujmy teraz w tym samochodzie silnik o innej technologi, dla którego moc w funkcji czasu opisana jest funkcją
Pi(x) = P(x/4) Ten silnik ma więc moc maksymalną taką samą, jak poprzedni, tyle że maksimum jest przez 20000 rpm zamiast przy 5000 rpm.
Zostawię czytelnikom przeprowadzenie dowodu, że moment obrotowy wyraża się funkcją Ti(x) = 0.25 * T(x/4)

W tej sytuacji moment maksymalny jest 4 razy mniejszy, niż dotychczas, natomiast jego przebieg jest w pewnym sensie taki sam.

Zamontowanie tego silnika wymaga dwóch zmian - modyfikacji obrotomierza tak, żeby nie wylatywał ze skali i zmianę przełożenia przekładni głównej - ma dawać na wyjściu 4 razy mniejsze obroty niż dotychczas.

I co? Twierdzę, że samochód z oboma silnikami będzie się zachowywać identycznie. A przecież jeden z tych silników ma 4 razy mniejszy moment...

"2x więcej mocy przy 2x mniej momentu - nie ruszysz pojazdem"

Niby dlaczego? Silnik kręci się 4 razy szybciej, więc wystarczy dodatkowe przełożeni 4:1 i będzie dobrze.

"2x więcej momentu przy 2x mniejszej mocy - spalisz opony ruszając" Nic nie spalę,bo to będzie bardzo wolnoobrotowy silnik, więc trzeba będzie zmienić przełożenie mostu w odwrotną stronę, żeby jednak jechać trochę szybciej.





Boni avatar Boni
Wed, 9 Sep 2015 21:33:14
@janekr

natomiast jego przebieg jest w pewnym sensie taki sam.

Chyba żeby jednak nie. Jak na przykład w przypadku fabii 1.2, jeepa 2.2 diesel i powiedzmy, dla pouczającego rozszerzenia dyskusji, wankla z mazdy RX8 i silnika trakcyjnego z Tesli.

więc wystarczy dodatkowe przełożeni 4:1 i będzie dobrze.[...]więc trzeba będzie zmienić przełożenie mostu w odwrotną stronę, żeby jednak jechać trochę szybciej

Może wygląda że się powtarzam, ale: jak będzie miała obie charakterystyki identyko, to oczywiście nic się nie zmienia od tego miejsca gdzie masz porównywalne przełożenie z normalną, aż do asfaltu. Więc nie bardzo rozumiem, z kim/czym tu dyskutujesz - od miejsca gdzie se wymyślisz redukcję/nadbieg 4:1/1:4 do asfaltu nic się nie zmienia, oczywiście. Ale przecież z tego, że możesz se pomnożyć/podzielić charakterystyki, nie wynika, że to są zawsze te same charakterystyki - od początku mówię, że nie są bo, uwaga, napiszę to ponownie i po raz ostatni więc proszę przeczytać ze zrozumieniem: miewają różne maksima momentu w różnych miejscach użytecznego i używanego zakresu prędkości obr.

Chyba, że nieporozumienie wynika z tego, że używasz po Wawie fabii jak rajdówki, i twój zakres użytecznych i używanych na co dzień obr. to pełne 1500-5500, nie brałem tego pod uwagę. Ale to byłoby dosyć zaskakujące i poproszę o jakiś filmik na tubie czy coś, bo chciałbym to zobaczyć i pewnie nie tylko ja...

Thu, 10 Sep 2015 12:56:31
"miewają różne maksima momentu w różnych miejscach użytecznego i używanego zakresu prędkości obr."

... i to, precyzując, zakresu znormalizowanego (0..ObrUżMax -> 0..1 ), żeby nie było, że jeden wolnoobrotowy, a drugi szybko; a tę normalizację załatwia przełożenie właśnie.

A tak w ogóle to łezka w oku się kręci... ileż podobnych dyskusji, tłumaczeń, wzorków i wykresów bywało na pl.misc.samochody, ileż flame'ów pt. "moment vs moc" :)

Thu, 10 Sep 2015 13:15:40
@janek
"Ten silnik ma więc moc maksymalną taką samą, jak poprzedni, tyle że maksimum jest przez 20000 rpm zamiast przy 5000 rpm."

ale obu tych silników używasz i tak niemal wyłącznie w zakresie 0-3500, bo w okolicy 4000 rpm wycie staje się niekomfortowe. W efekcie korzystasz jednynie z dolnych 20% obrotów tego hiperszybkoobrotowego silnika, i zakładając optymistycznie płaską char-kę momentu, też góra 20% mocy.

Chyba na tym m.in polega nieporozumienie, że ty sobie swobodnie mnożysz czy dzielisz te obroty, podczas gdy w realu tak można pewnie robić z bolidem F1, a nie z samochodem który ma być komfortowy również dla uszu - jak dla mnie przynajmniej. No a druga rzecz to kształt tych krzywych, niekoniecznie podobny, o czym było wyżej.

janek.r
Thu, 10 Sep 2015 17:55:47
"ale obu tych silników używasz i tak niemal wyłącznie w zakresie 0-3500, bo w okolicy 4000 rpm wycie staje się niekomfortowe. "

Eeee... nie. W żadnym wypadku nie. Przecież to jest przykład abstrakcyjny. Ten silnik w zakresie do 3500 byłby oczywiście nieużywalny.

rozie
Fri, 11 Sep 2015 07:58:01
Coś ostro teoretyzujecie, na moje oko. W praktyce w miarę współczesne konstrukcje robione są tak, by wysoki/maksymalny moment był możliwie wcześnie, a ludzie używają zwykle raczej niskiego zakresu obrotów (miejskich rajdowców i palaczy gum chyba możemy sobie przy tej dyskusji pominąć, bo wiadomo, że u nich zużycie będzie wyższe). Czyli, w zasadzie można sprowadzić sprawę do wielkości momentu (i masy pojazdu).

Zastanawiam się, czy błędem w rozważaniach nie jest pomijanie mocy (w "używalnym" zakresie obrotów). Jeśli będą dwa pojazdy o identycznej charakterystyce i wartości momentu w zakresie obrotów do 3k, to ten o większej mocy będzie chyba bardziej zużywał opony?

Fri, 11 Sep 2015 09:27:49
"Jeśli będą dwa pojazdy o identycznej charakterystyce i wartości momentu w zakresie obrotów do 3k, to ten o większej mocy będzie chyba bardziej zużywał opony?"

Te dwa pojazdy będą miały także identyczną charakterystykę mocy, bo moc = moment * obroty.

Boni avatar Boni
Fri, 11 Sep 2015 10:04:54
@rozie

Coś ostro teoretyzujecie, na moje oko. W praktyce w miarę współczesne konstrukcje robione są tak, by wysoki/maksymalny moment był możliwie wcześnie [...]

Nie do końca; robi się tak żeby był wcześnie i wysoki, ale przede wszystkim "równo" czy raczej - ze wzg. słabo wyrażonym maksimum; po to są te wszystkie VVT czy inne trzyliterowe skróty, czy kompresor+spręzarka, czy w dieslach dwie różne turbiny czy zmienne geometrie turbin itp. Chcesz zobaczyć duży moment przy niskich obrotach z "naturalną" charakterystyką, popatrz sobie na wzg. małe diesle bez turbo, gdzieś z lat '80 czy poczatku '90 (ew. porównaj z nowoczesnym commonrailem z dodatkami, jak mój jeep), i zaprawdę, powiadam ci, nikt za tym krapem nie tęskni.

Bo idealny silnik to chyba jak elektryczny trakcyjny, mniej więcej stały duży moment od zera stąd moc rosnąca liniowo (a jeszcze lepiej jakieś "dopalacze" w kwadracie). I dlatego skądinąd dragstery czy motocykle elektryczne od dawna nie startują na 1/4mili razem ze spalinówkami, bo miażdżą porównywalne konstrukcje spalinowe.

Zastanawiam się, czy błędem w rozważaniach nie jest pomijanie mocy [...]

Nie, Janek ci napisał czemu, mniej więcej.

rozie
Fri, 11 Sep 2015 19:02:52
Te dwa pojazdy będą miały także identyczną charakterystykę mocy, bo moc = moment * obroty.

Chyba jednak niezupełnie: http://www.hamownia.net/?attachment_id=209 (losowe foto z netu, przebieg dość typowy, moc na czerwono, moment na niebiesko). Dla linii ciągłej przy 3k rpm jest jakieś 230 Nm. Trochę do tego mnożenia nie pasuje, jakby?

janek.r
Fri, 11 Sep 2015 20:18:51
"Dla linii ciągłej przy 3k rpm jest jakieś 230 Nm. Trochę do tego mnożenia nie pasuje, jakby?"


Przecież wzór powinien jeszcze zawierać współczynnik zależny od jednostek.

http://www.wentec.com/unipower/calculators/power_torque.asp

Mon, 14 Sep 2015 14:39:15
@janekr
"Przecież to jest przykład abstrakcyjny. Ten silnik w zakresie do 3500 byłby oczywiście nieużywalny."

No ale to nie moja wina, że pociągnąłeś w stronę abstrakcji :) Jak dla mnie, założenie: "z reguły*) nie kręcę ponad 3,5k, bo hałas" jest słuszne dla wszystkich silników w samochodach osobowych, których używałem.

*) poza momentami, gdy chcę "poczuć tę moc", no ale to chwile mierzone w pojedynczych sekundach na godzinę zwykłej pracy.

@rozie
Jeśli hamownia pokazywałaby różne przebiegi mocy przy identycznym przebiegu momentu, to by znaczyło że jej soft jest wadliwy. Sorry, to jest kwestia definicji mocy w ruchu obrotowym.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018