Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-06-27, sobota
Tagi:  szrot
___________________________________
... znaczy, tak naprawdę, część druga i na razie ostatnia, ale mi tytuł lepiej pasuje do tezy.

W piąteczek wieczorem nastąpił dialog:

- Ale może najpierw skoczymy zobaczyć tę hondę 1.4, bo jak spojrzymy na lexusa 3.0 i się spodoba, to pozamiatane...
- Może będzie miał jakieś felery, trzeba mieć nadzieję...

I niestety, z rańca serce pociągnęło na południe, do lexusa, zamiast rozumnie, na północ, do rozsądnego civika 1.4 automat. Tym razem odpuściliśmy sobie dalekie włajaże, lexus (ew. honda też) znajdował się względnie blisko, bo tylko 40mil (64km) od nas. Za to znajdował się w odbytnicy nie tylko Szkocji, ale też UK, a może i Europy, czyli w niesławnym Kilmarnock. Co poradzić, starych tanich lexi w okolicy Glasgow nie ma za wiele, więc się nie wybiera dostawców czy miejscówek, nawet jeśli to mordownia wielkości miasteczka. Pocieszało, że przy innych okazjach obcykaliśmy i poznaliśmy Kilmarnock, a dealer używek był w "centrum", a nie na totalnych Mrokach, których mają tam do wyboru i to w paru odcieniach mroczności.

lexusGS

Lexus GS300, czyli mid-range performance luxury sedan w swoim czasie, made in Japan (Tahara), design by Giugiaro/Italdesign. Standard, kwiecień 1997 (czyli końcówka tego modelu, w sierpniu wszedł do sprzedaży "oczaty" GS dwójka), trochę "odchudzona" rzędowa trzylitrowa szóstka od starej Supry, coś koło 230KM i nieco ponad 9 do setki. Automat oczywiście, tylny napęd. Wypasy jak to w lexi i w GSie, czyli wszystko elektryczne, tempomat, elektrycznie ustawiana kierownica, grzane zydle-prosiaki, jakieś audio premium ze zmieniarką CD, wypasiony szyber, itd itp. Nie jest to chyba najwyższy możliwy wypas (mam wrażenie, że bywała grzana przednia szyba czy pamięć ustawień kierowców z LSa czy najwyższe audio powinno być sygnowane Nakamichi, itp. detale), ale może mieszają mi się wersje japońskie i zmodyfikowane z normalnymi - ten akurat jest zwykły; kupiony, używany i serwisowany w Glasgow i okolicy przez ostatnie dekady.

lexusGS

Stan niezły, zgodny z wiekiem i przebiegiem. Silnik i skrzynia ledwo dotarte po 100tys mil (160tys km); zawieszenie, skądinąd bardzo porządna konstrukcja jak na tamte czasy, w niezłym stanie; wydechy, kierowniczy i w ogóle graciarnia pod spodem mniej więcej tip-top. Co nie jest tip-top, to hamulce (biorące jak trzeba, ale pozapiekane itp. ogólnie do przejrzenia) i może nie do końca łyse, ale stare opony (BTW komfortowe tłuste gumy na wzg. małych felgach, a nie nowomodne twarde bandaże z czarnej farby na wielkich alusach). Swoją drogą, ma długi przegląd (do marca) a jako zalecenia wpisane tylko opony właśnie i skorodowany filtr paliwa. Zdaje się stał parę miesięcy "wyrejestrowany" (SORN), stąd może te hamulce niezbyt ciekawe. Sporo małych i średnich obcierek, jedno lusterko oblazło z lakieru, ze dwa malutkie odpryski na dachu (ale jakiś bęcwał nie zabezpieczył i nieco korozji poszło) i początki purchli na małym kawałku rantu przedniego błotnika (chyba konsekwencje jakiejś przygody typu przygięcie-odgięcie). Możliwe, że cały zderzak przedni posunięty równiutko do tyłu, sądząc po pewnych znakach, ale musiałbym jakiegoś innego zobaczyć, bo nie jestem pewien.

Wnętrze: średnio podniszczone szare skóry (ale bez przetarć czy rozerwań), jakieś ryski czy ślad po papierosie na plastiku, ale naprawdę niewiele jak na pełnoletni wózek. Cała elektryka działająca - a przynajmniej nie znalazłem jeszcze czegokolwiek niedziałającego (szukanie jest nieco pracochłonne, jest w czym grzebać).

Klima co najmniej do nabicia, a najpewniej "do nabicia", ale na działanie takich rzeczy w kupowanych za grosze szrotwagenach nigdy nie liczę i wisi mi to; przejrzy się, to się ustali czy warto w ogóle do tematu podchodzić, natomiast ważniejsze, że sam klimatronik, wyświetlacze, nawiewy itd. działają ok.

lexusGS

Aha, bo może się nie zrozumieliśmy - oczywiście, kupiony, przyjechany, całkiem fajny. Chociaż nie obyło się bez niewielkich przygód.

Na dzień dobry akumulator miał tak płaski, jak flatline na monitorze serca dobrze zimnego nieboszczyka. Wybraliśmy się na jazdę próbną z dealerem, i oczywiście obaj idioci nie pomyśleliśmy, żeby wrzucić do samochodu "bateryjkę" z której odpalał nieboszczyka, i całe szczęście, że daleko nie odjechaliśmy zanim zgasł i umerł, stąd dealer nie musiał zasuwać mil po aku, tylko paręset metrów. Po przejrzeniu wozu, ustaleniu że może być i zejściu gościa z ceny do poziomu akceptowalnego plus dobry aku, rozeszliśmy się, my na kawę i wymyślać ubezpieczenie, gość szukać akumulatora.

lexusGS

Po ponownym spotkaniu i udowodnieniu, że GS zapala silnik tudzież różne kontrolki tak jak norma przewiduje, przyszło do płacenia - co okazało się przezabawne, tylko że niekoniecznie, gdyż jesteśmy na przednówku a przelewy z jednej z kart kredytowych jakoś się nie chciały przelewać. Stąd przyszło zwizytować oddział banku i pobrać drobne z bankomatu - tu w paradę weszły limity wypłat na kartach, ale jakoś w końcu naskładaliśmy monetek. Po czym zawarliśmy najbardziej niechlujną umowę jaką w życiu na samochód podpisałem, dostaliśmy świstki, kluczyki, samochód i hasło wifi dealera, żebyśmy skuteczniej uderzyli online, do ubezpieczyciela i DVLA (urz. komunikacji) w celu opodatkowania wózka. Jakieś pół godziny później wózek był opłacony i można było jechać; skądinąd koszta wyszły niższe niż spodziewane i zupełnie porównywalne z przewidywaniami dla ISa sprzed tygodnia - co całkiem miłe. Ciekawostka - ubezpieczenia kompletne (AC/OC) są tu niespodziewanie tańsze niż samo OC, fachowcy tłumaczą to standaryzacją i tym, że "źli" klienci szukają gołego OC, ale tak naprawdę jednak pojąć tego nie idzie.

I tyle, pocięliśmy do domu, głównie autostradami, bardzo przyjemnie. Poza leciutko i czasem nie odbijającymi hamulcami, wózek jest w zasadzie tiptop. A jest tak bardzo w naszej niszy, że np. Grażka stwierdziła, że w ogóle nie czuje się, że "nowy" - jest jak powinno być, po Scorpio itp. wozach, których używaliśmy przez lata. Cicho, komfortowo, wygodnie, przy legalnej-normalnej jeździe z zupełnie wystarczającym zapasem mocy/momentu. Wzg. moich przyzwyczajeń sztrotowo-widlakowych, silnik kręci się nieco wyżej niż zwykle, zawieszenie nieco lepsze, wielkość, komfort, wypasy - jak trzeba.

Grażyna przejechała ostatnie paręnaście km, w stresie, bo pierwszy raz po "niewłaściwej" stronie samochodu - a zaprawdę, jest to znacznie trudniejsze i gorsze na początku, niż jeżdżenie po złej stronie drogi, ale siedząc po znajomej stronie wozu (IMHO kwestia percepcji widoku, drogi i gdzie się kończy samochód; też miałem kłopoty). Ale dojechała bez przygód.

Potem skoczyłem do Kilmarnock zbiorkomem (dwa autobusy) po zostawionego pod Tesco jeepa, czyli zaliczyłem dodatkową sprawność harcerską, gdyż przez te lata w Szkocji jeszcze mi się takie nieszczęście nie zdarzyło.

I tyle historyjki. Akumulator "dobra używka" zdaje się trzymać, kody w radio wbite i działa w końcu, i nadal wszystko wygląda nieźle. Odkryłem niewielkie zawilgocenie wokół koła zapasowego - może uszczelka bagażnika, może kondensacja, bo nikt tam dawno nie zaglądał. Do przebadania hamulce, przejrzenie płynów, zadbanie o nieliczne ogniska korozji, podmalowanie tego, co da się bezpiecznie pomalować, przerobienie kaseciaka na wejście z telefonu, może usunięcie/wymiana tych oldskulowych spryskiwaczy reflektorów. I dobre opony, ale to pewnie na jesieni.

Podoba nam się. Pod wieloma względami - będzie czym się bawić.

[edit 28-06-15]

Chyba tu będę dorzucał ciekawostki i głupoty o GSie, bo tak mi najwygodniej.

Pierwsze oglądy i wgłębianie się w szczegół: drobiazg a cieszy, że mały okrągły ślad po papierosie na konsoli środkowej, ale rzucający się w oczy jak cholera, okazał się tylko jakimś glutem po cukierku czy podobnym i dał się zetrzeć. Całe audio działa, łącznie z wysuwaną anteną (nie przepadam za tym bajerem z lat '90) ale, co ważniejsze i niezwykłe nawet jak na lexi, łącznie ze zmieniarką na 12CD. Stąd potrzeby przeróbek audio niniejszym upadają i zostają skreślone z listy. Same nagłośnienie bardzo wysoka półka, nawet po 20 latach daje radę (BTW subwoofer centralny pod tylną szybą kalibru bodaj 250mm).

Przy kole zapasowym mocno podeschło, chociaż całą noc padało - odkryłem, że pod kołem ktoś "wypadł" dużą zaślepkę, więc możliwa kondensacja itp. przez ostatnie miesiące. Albo był to zaimprowizowany odpływ. Pożyjemy zobaczymy. Przy kole oryginalny podnośnik igiełka, klucze, itp. łącznie z małym futerałem z kluczykami 12/14, 10/8 i nasadówką 10 (zdaje się wszystko pod kątem wymian żarówek), klucze wysokiej klasy z napisem Japan...

W pilotach baterie litowe japońskie. Zakładam, że wymieniane przez te lata, ale po namyśle, nie założyłbym się o te założenie.

Nie wspomniałem w notce, ale dostaliśmy ori manual, książkę serwisową, wszystko w ori okładce Lexusa, z wizytówkami serwisów itd itp. Zdarza się to drugi raz w naszej historii szrotu, poprzednio - taki zestaw przyjechał ze scorpio-UFO, prosto z Niemiec. NIGDY nie zdarzyło się to dla samochodu kupowanego od Polaka, przez te >dwadzieścia lat i dla -nastu samochodów. To może tyle w temacie, dlaczego pewne miejsca tej planety różnią się od innych.

Inna porażająca różnica - spojrzałem niepotrzebnie na otomoto, GS taki jak nasz, jest obecnie jeden, z LPG i sporo większym przebiegiem, za 14000zł. Miałem o tym notkę, ale i tak czasem nie wierzę w to, co widzę.

Z ciekawostek, które definiują klasę nieco wyższą niż np. scorpio, ma o klasę lepszą i wygodniejszą tylną kanapę - ale przez to wcale nieskładalną (a raczej odwrotnie - zrobili zero dostępu do bagażnika z kabiny, więc mogli zrobić "puchatą" i przestrzenną, bo nieskładaną, sofę).

Rzecz, która mi zrobiła banana na ryju - ma malutką trzecią osłonę przeciwsłoneczną nad lusterkiem, wypasioną, w tapicerce, na zawiasie itd. Śmiechłem.

[edit 30-06-2015]

Dorzucam większe zdjęcia (po kliknięciu), bo te powyżej, z ogłoszenia, są nie tylko małe, ale też jakoś sprytnie filtrowane.

lexiGS    lexiGS

Może to nieoczywiste, ale miłym punktem są felgi w bardzo dobrym stanie (prawdopodobnie odnowione?), tutaj na szrocie i po komisach samochody w tym wieku przeważnie mają tragiczne alusy.

Z wrażeń jeszcze - najporządniejszy i najsensowniejszy podręcznik użytkownika jaki w życiu widziałem (łącznie z nówkami i całkiem wysokimi modelami/markami), wzorcowy po prostu. Ori dokumentacja serwisowa elektryki jaką udało mi się zaciągnąć, również z zupełnie innej planety, wzg. tego co widywałem dla europejskich czy amerykanów, nawet japończyków (w skrócie, jeśli schematy i opisy amerykańca z '90 miały 27 stron to nieźle - do GSa 1995 jest 279 stron schematów, opisów i porad).

W aspektach DIY jest genialnie, bo to jest zupełnie oldskulowa elektryka (żadnych CANów, multiplexów, mocno zespolonych komputerów); również silnik, jego osprzęt, nawet być może skrzynia (na USA/JP szły już wtedy 5 biegowe wydumki, ale jest nadzieja, że nie w UK i że nasz ma 4 biegowy staroć) wydają się jak najbardziej naprawialne. Więc jest to trochę jak powtórzenie historii scorpio-UFO 10 lat temu - genialny wypasiony samochód, tylko nieco zastany i z początkami rdzy na serio.

Szkoda, że nie ma niektórych bajerów z wersji USA/Kanada (większa automatyka przednich świateł, dzienne, itp.), ale to się może kiedyś poprawi. Znajduję też oczywiście drobiazgi, które były, w jednak niższym o klasę i starszym scorpio, a w GS już nie (poza oczywistą tylną kanapą sterowaną elektrycznie, scorpio sygnalizuje niezależnie wszystkie drzwi i większość spalonych żarówek - GS jedna kontrolka do wszystkich drzwi, a spalone żarówki bodaj tylko tyłu).

Bagażnik jest niezbyt praktyczny, krótki, głeboki, wysoki zderzak, nieskładalna kanapa. Akurat żeby wrzucić dwie torby kijów golfowych; rodzinne kombi a nawet duży sedan od forda, to zdecydowanie nie jest.

Na razie najbardziej wkurzające rzeczy to wajcha kierunków po prawej (przez ostatnie lata mam po lewej, więc ciągle wycieraczki włączam w GSie) i skrzypienie skóry na drzwiach i fotelach.

Ale - powrót po weekendzie do jeepa limited z 30kkm przebiegu zabolał.

[edit 31-06-2015]

Chociaż zmachany po robocie, polazłem dłubać, bo jest faza na i trzeba korzystać, że ciepło (ok. 25 stopni jest) - ale za to parno i przechodzą typowe deszczyki. Między dwoma chmurkami i deszczykami udało mi się jako-tako pomalować lusterko od pasażera (na zdjęciach tego jakoś nie widać, bo światło i plastik beżowy, ale oblezione było do połowy, w kilku plamach). Jako-tako, bo mały zaciek udało się zatrzeć, prawie; a bezbarwny okazał się tylko [censored] trochę żółty. BTW zwykłe spraje tutaj są jakby znacznie gorszej jakości (dysze, lakiery, czystość) niż w PL, zauważyłem to już poprzednio. Inny drobiazg - obłażące ramiona wycieraczek (ale bez korozji, wyłazi spod farby jakaś stal jak lustro O_o ) pociągnięte czarnym matem.

Lakier na samochodzie ma oczywiście w sumie pewnie kilkadziesiąt obcierek czy drobnych odprysków, ale tam gdzie go nikt nie dotknął, jest z jakiejś innej planety, znacznie bardziej zaawansowanej technologicznie od tej, na której maluje samochody ford czy inny VAG, i to nie tylko 20 lat temu, ale i teraz - zdaje się nie bez powodu Lexus dostaje ciurkiem te wszystkie nagrody za jakość malowania. Ew. ktoś ten autek rozebrał i pomalował u wysokiej klasy lakiernika parę lat temu, ale to jest nie-praw-do-po-dob-ne. Drobny, acz bardzo nas cieszący przykład jak syty jest ten lakier - rzucająca się w oczy obcierka pod lampą/kierunkiem, którą dosko widać na powiększonym ostatnim zdjęciu (największa na całym wozie), okazała się w 90% przytartym obcym materiałem, z innego samochodu czy jakiegoś plastikowego słupka itp. po wyczyszczeniu została czarna ryska 2cm (natychmiast podmalowana srebrnym) i parę białych rysek na klarze, które są do ew. przypolerowania. Tu oczywiście też inny morał - w I świecie nikt się nawet nie schylił, łącznie z dealerem w komisie, żeby tego się dotknąć...

Z innych miłych newsów, w klimie nadal jest nadciśnienie. Czyli może rzeczywiście, do nabicia. Chociaż skraplacz (chłodnica czynnika przed chłodnicą silnika) nawet jeśli jeszcze trzyma, jest w tak opłakanym stanie, że nie założę się, czy wytrzyma nabicie i jeśli sprężarka ruszy...

Na deser, pobawiłem się na spokojnie audio, w przerwach technologicznych malowania. Jedyne co mi przychodzi do głowy na ten temat, to że urywa dupę razem z cycami. Nagle Tannoye w chacie już nie są takie fajne, wspomnienie o alpinach + blaupunkt w scorpio wywołuje uśmiech politowania, a boomboxy w jeepie to tylko [censored] głośne boomboxy. Jedyna wada, że minimalnie, bardzo minimalnie szumi, pewnie ze starości, ale poza tym, to jest po prostu bardzo dobre hi-fi na 7 głośnikach plus sub. W zasadzie, przy tutejszych strukturach cen, taki lexi jest wart trzymania na cegłach, jako pokój odsłuchowy, bo tej klasy sprzęt plus dwa skórzane fotele kosztują tutaj znacznie więcej niż ten wózek... a skądinąd LSy czy nowsze GSy mają jeszcze nieco lepsze audio.

Podsumowując - po dorywczych doświadczeniach czy badaniach nad lexusami, mawiałem czy pisałem czasem, że to jest jakość, której przeciętni kierowcy/użytkownicy normalnych samochodów, nawet nówek czy górnych segmentów; nawet na pierwszy rzut oka całkiem porządnych modeli i producentów - wcale nie znają. I wiecie, to nie jest bon-mot, to jest pieprzona prawda.

[edit 19-07-2015]

Odświeżone kierunki "na biało", bo takie lubię (boczne clear kupione, przednie zrobione - bo w zasadzie są clear, tylko mają ori wewnętrzne pomarańczowe klosze, wystarczy je połamać i wyciągnąć, tyle że trzeba to zrobić przez dziurkę na żarówkę...) Dołożony parkotronic (tajwan, ale całkiem porządny się trafił), 4 czujniki tył, 2 przód, świecidło przy zegarach nad kierownicą, praktyczna rzecz, szczególnie, że poprawili firmware wzg. parę lat temu i sensowniej działa display (np. nie mruga coś tam zawsze przy naciśnięciu hamulców = czujniki przód, ale dopiero kiedy coś wykrywa z przodu). Naprawiona jedyna popsuta rzecz z elektryki, jaką w końcu znalazłem - zasilanie przedniej zapalniczki. I ogólnie latamy sobie, weekendowo przeważnie, bardzo bardzo przyjemnie.

lexiGS   lexiGS   lexiGS   lexiGS   lexiGS   






Sat, 27 Jun 2015 23:20:02
Jak się robi na klawiaturze emotikon zazdrości? ;)

Jak dla mnie te generacje Lexusów (2000-2005) to jedne z najciekawszych nabytków. Jeszcze nie przepełnione elektroniką, nie pozwalającą ze spokojem patrzeć na przyszłe utrzymanie, a z drugiej strony - już wszystko-mające.

Lodzio-miodzio! Szerokości dla Jaśnie Wielmożnej Pani Kierowniczki!

Boni avatar Boni
Sat, 27 Jun 2015 23:51:00
@PoGOOD

Dzięki.

To o czym mówisz, to jednak następna generacja wzg. powyższego GSa, i już tak wesoło z nimi nie ma, troszeczkę je przeelektronizowali (np. jak ci padnie dotykowy ekran w >2000r GS/LS to może być licho; tudzież od paru lat Lexus nie wydaje już aktualizacji navi na CD, itd itp problemiki pierwszego świata). Ale podstawowy problem GSa dwójki, którego można mieć tutaj w tej samej cenie i kosztach, mniej więcej jw., to dosyć paskudny wygląd, przodu i tyłu, a ja słabo znoszę "okularniki".

Zresztą, przejaśniło mi się sporo, dlaczego akurat GS 1gen mi tak się podoba, kiedy skumałem, że zamówili go u Giugiaro około 1990r. - nie ma chyba samochodu czy konceptu z tamtego czasu i jego studia, który by mi się nie podobał, to są rzeczy dobre albo bardzo dobre. A GSa dwójkę o ile pamiętam narysowali se sami w Lexusie i nie uważam, żeby im dobrze wyszedł. A ISy z okolic 2000r. są gdzieś pomiędzy, przód ok, ale te tylne lampy "lexi style" sa jednak nieco oblechowe.

rozie
Sun, 28 Jun 2015 08:11:52
Skoro jesteś w temacie (to wiem) i jest okazja (piszesz o szrocie), to podpytam, bo ojciec zapragnął zacząć się bawić w używki. Znaczy starsze używki. Znaczy >10 lat. Albowiem względnie młodej Toyoty ma chyba dość, ze względu na awaryjność. Serio, w rankingu aut w rodzinie pobiła wszystko, co za mojej pamięci było z Polonezem i maluchem... Jedno co jej oddam - nie stanęła na amen nigdy.

Nie żeby auta w tym wieku były u nas nowością jakąś w rodzinie, ale do tej pory były u nas minimum od kilku lat (albo i od nowości), więc było wiadomo w jakim stanie, co i jak itp.

Do rzeczy. Aktualny pacjent (już kupiony) to Nissan Primera P11, benzyna, 1.6 (buuu), przebieg ~200k. Podpowiedz proszę (może Ci coś przyjdzie do głowy), na co zwrócić uwagę przy remoncie? Poza hamulcami. Akumulator wymieniony, bo trup był.

Do wymiany są opony. W ogóle rozważać używki? Komplet nowych to ~650 zł (zakładam, że standardowe felgi), więc względnie tanio. No ale w porównaniu z kosztem auta, to jak dojdą jeszcze zimówki, to podwoi wartość auta. ;-)

Boni avatar Boni
Sun, 28 Jun 2015 11:01:10
@rozie

BTW nówek co się sypią jak choinka bożonarodzeniowa na Wielkanoc - służbowy jeep zaczyna znowu huczeć przodem (przeguby), przy 31tys km, aż podniosłem go i pomacałem, bo przecież jakieś 7tys temu miał naprawę na gwarancji i nową półoś podobno. "Podobno" bo jakoś nie potrafię wyczuć różnicy, obie strony tragicznie rozsypujące się, muszę znowu zamówić serwis i w ogóle kaszan.

@Nissan

Nie znam się na nissanach, poza tym że brzydkie i maxima brata była wielka i fajna i względnie awaryjna ;) chociaż zdaje się Primery uważa się za pancerne. Na co zwrócić uwagę? Hamulce, opony, kierowniczy, istotne rzeczy w zawieszeniu, istotne płyny, rzeczy konieczne czy niosące znane problemy w modelu, a o nieznanym stanie (np. wymiany pasków, pomp wody, itp). A w międzyczasie, to co rzyzerowo kosztuje czasu/kasu. W kolejności priorytetów jak wymieniłem powyżej, tzn. np. jak jest do wymiany olej w automacie, do poprawienia hamulce i podejrzenie, że pasek rozrządu nie wymieniony na czas, to jeśli w ogóle coś robimy, to oczywiście robimy w kolejności hamulce, olej, pasek.

@opony

Raz w życiu kupiłem nowe opony, skądinąd bardzo dobre Kormorany, zaorane później przez nowego właściciela Stomilu, Michelina. Normalnie do szrotu biorę najnowsze i najlepsze używki jakie znajdę i na jakie mnie jeszcze stać, i przeważnie jest spoko. Z dokładnością, kiedy producenci zmieniają technologię czy producję czy HGW co, i na przykład nowa wersja genialnego dunlopa czy conti, który był ok 6 lat temu, już wcale genialna nie jest - ale to niezależne od nówka/używka. Przez dekadę brałem wyłącznie używki zimówki, jako całoroczne, ostatnio (as - dwa trzy lata) zacząłem przychylać się do używek wielosezonowych np. goodyear 4seasons. Nie odważyłem się jakoś na bieżnikowane, choć koledzy twierdzą, że są spoko i nie przypominają bieżnikowanego badziewia z czasów PRL czy zaraz po. Źródła dobrych opon-używek to w kolejności - demontaże/naprawy/komisy samochodów (as - wyciągają coś ładnego z prawie-jeżdżących, z zapasów rozbitych prawie-nówek, itp); duzi importerzy używek (as - dogadać się kiedy przyjeżdża TIR z Niemiec i będzie dobry wybór); typowi mali wulkanizatorzy w ostatecznej ostateczności, bo przeważnie wybór żaden, drogo i badziew.

Boni avatar Boni
Sun, 28 Jun 2015 14:46:25
Dopisałem nieco do notki i pewnie będę dopisywał Ciąg Dalszy GSa i wrzucał w komcie zajawki, żeby RSS to widział.

rozie
Sun, 28 Jun 2015 14:49:40
No akurat z Nissanami mamy doświadczenie, bo i "z tej serii" mieliśmy Micrę (10 lat, zero problemów) i mam(y) Almerę '99, tylko od nowości u nas i zawsze było to drugie-trzecie auto w domu, więc ma mizerne 130k przebiegu - żal sprzedawać. ;-) Wersja full ogór (nawet ręczne opuszczanie okien z tyłu) i jak rozmawiałem ze znajomym, co się bardziej zna na Nissanach, to stwierdził, że w tym modelu nie ma się co zepsuć w zasadzie. Więc doświadczenia co do marki pozytywne, co do użytkowania/napraw - mizerne.

Wygląda zatem, że zmierzamy dobrą drogą (zawieszenie, hamulce). Dopytam na forum o znane problemy z tym modelem jeszcze. Z tego co widziałem na aukcjach - chyba mają problem ze rdzewiejącymi błotnikami z przodu, ale to tylko estetyka...

@opony - to mamy dokładnie odwrotnie. Ja odkąd kupuję, to tylko nowe i zupełnie nie patrząc na markę, a jedynie na opinie dla danego modelu. Bywało, że kupowałem opony kosztujące połowę tego, co "markowe" (Sava, Uniroyal, Dayton - w cenie Dębicy), a o lepszych ocenach (konkretnego modelu), niż "markowe" (Dębice w porównaniu ocen litościwie pominę). I faktycznie, była zauważalna różnica. Z "markowych" bardzo źle wspominam letnie Pirelli, które były fabrycznie(?) w Micrze - totalnie świrowały na mokrym. Totalnie gubiły przyczepność. Teraz jest jeszcze łatwiej porównywać, bo doszły unijne etykietki...

Całorocznym jakoś nie ufam, znaczy boję się, że ani latem, ani zimą nie będę zadowolony. Prędzej zimówki bym miał cały rok, ale... właśnie (późno!) zmieniłem i lepszy komfort jazdy na letnich jest, jednak.

Co do bieżnikowanych - z tego co widzę na aukcjach, używki niebieżnikowane z przyzwoitym bieżnikiem są w tej samej cenie albo i tańsze, więc jakby bez sensu.

Boni avatar Boni
Sun, 28 Jun 2015 15:19:47
@rozie

Pirelli owszem, obsysały zawsze, kiedy na nie trafiałem, czy na kupionym wózku, czy dlatego że nic innego w rozmiarze nie było.

Pewnie, że kierować sie ocenami i (własnym też) doświadczeniem, "markowość" w moim świecie nie istnieje. Czasem też danymi o głośności, no bo 2dB robią kolosalną różnicę, znaczy, w odpowiednio cichym samochodzie. Ale z drugiej strony, nie odważam się na jakieś noname z Korei np. opony jednak są nieco istotne dla bezpieczeństwa.

Dla moich ulubionych rodzajów i marek, wielostronny komfort był lepszy na zimówkach, i dlatego używałem ich całorocznie, najwyżej częściej wymieniając. Do całorocznych goodyear chyba przekonały mnie entuzjastyczne opinie w sieci i znajomych, i rzeczywiście, na vitarce czy scorpio dawały radę wystarczająco, jak dla mnie. Letnie opony są IMHO przeważnie nieakceptowalne pod wieloma względami i szkoda na nie kasy i zachodu.

Używka zimowa, powiedzmy dwuletnia, nawet "z przyzwoitym bieżnikiem" nigdy nie ma tak dobrych i ostrych lamelek, jak nówka, także nówka zbieżnikowana, więc chwyt na lodzie i śniegu ma zawsze gorszy; dlatego niektórzy uważają, że bieżnikowane zimówki, są całkiem dobrym dealem. A ja m.in. dlatego dałem szansę wielosezonówkom, bo w miarę świeża wielosezonówka nie jest wiele różna od nieco starszej zimówki.

zz_top
Sun, 28 Jun 2015 18:17:41
Zazdraszczam jak cholera brachu! Sam jestem teraz na wyborze drugiego autka, bo mi Galant powoli się biodegraduje, a wakacje nadeszły w międzyczasie i za chwilę nie ma czym na urlop pojechac... Stwierdziłem, że mam taki sentyment do Pontiaca, że chyba nabyłbym.

Boni avatar Boni
Sun, 28 Jun 2015 21:59:56
@zz_top

O Galancie to ja może lepiej nie wypowiem się, co nie (ale może zauważyłeś, że się nieco krzywiłem na niego ;) ), chyba nawet ta bezsilnikowa Omega była sensowniejsza?

Sentyment do Trans Sporta, tru, jest moc, taka prawda. Doprowadźcie z Młodym "pontona" do kultury, i ustalcie se plan wyjazdów wakacyjnych; chyba, że Młody go kompletnie zajeździł, zgubił czy zepsuł w międzyczasie, to możesz mu umiarkowanie strzelić w kły, z pozdrowieniami ode mnie.

Boni avatar Boni
Sun, 28 Jun 2015 23:26:41
Przejrzałem hamulce, znaczy, tymczasowo, bo potrzebne są drobne części - poleciały kiedyś gumki osłonowe prowadnic zacisków, złapało wodę, pewnie stał długo i rdza przyłapała prowadnice; jedną tak, że żeby wyjąć dobrze młotkiem popracowałem i już myślałem o grzaniu. Stąd jedna strona przodu blokowała całkiem solidnie, a szkoda grubej tarczy i całkiem sporych klocków. Rozruszane, przesmarowane, poskładane, no ale gumek czy prowadnic nie przybyło po tych zabiegach.

Tylne tarcze i klocki do wymiany, ledwo co tam zostało, ale jeszcze trochę zostało.

Skądinąd tarcze, klocki, zaciski o stopień większe niż np. scorpio czy znajome amerykany. No i zaciski przodu dwutłoczkowe, tyłu chyba też, nie dokopałem się jeszcze.

Zawieszenie nielicho skomplikowane i ogólnie nie ruszane od dawna, wypadałoby odrdzewić, pomalować itd. ale funkcjonalnie wszystko wydaje się ok.

Pod maską jest bardzo ładnie, porządnie, oryginalnie, co najwyżej jakieś elementy stare, oblazłe z farby czy skorodowane deko. Żadnej rzeźby czy druciarstwa, stara względnie prosta Supra. Nawet olej w automacie bardzo starego gatunku, i dobrze, będzie taniej. I ogólnie płyny ok.

Przejechałem się po zrobieniu hamulców i powiem tak, z każdą godziną i kilometrem ten samochód zyskuje w moich oczach i bez wątpienia jest to najlepszy szrotwagen jaki udało nam się wyhaczyć przez 20 lat, lepszy od Thunderbirda, Camaro czy Scorpio-UFO, zarówno jako wypasiony samochód jak i stanem.

Trzeba będzie postarać się opanować rdzę i poużywać luksusu od lexusa jak najdłużej...

zz_top
Mon, 29 Jun 2015 10:18:50
@Galant vs. Omega
Oj nie, nein, niet!!! Za cholerę Omega nie była w żadnym wymiarze "sensowniejsza"... Omega to był duży samochód wykonany jak najgówniańszy z małych kompakcików. Rozwiązania techniczne w przednim zawiasie są delikatnie mówiąc "oryginalne", a rdzę Ople mają wbitą w dowód rejestracyjny. Zapamiętałem go jako jedną z większych motoryzacyjnych wtop.
Galant za to jest delikatny, przekombinowany, na cholernie drogich częściach (niewymienialne końcówki na wielowahaczu z przodu i z tyłu potrafią boleć) i nudny jak flaki z olejem. Cytując: "Nie powoduje żadnej wibracji u nasady penisa."

Twój były Ponton u Młodego ma się tak sobie. Głównie przez brak funduszy i niechęć do grubszych inwestycji - zwłaszcza w doprowadzenie LPG do porządku. Blos'a nikt już nie umie regulować i jedyną radę jaką dostajesz w zakładach LPG to: "Odbudować oryginalny dolot, założyć sekwencję".

Boni avatar Boni
Mon, 29 Jun 2015 10:43:00
@zz_top

@Omesia

Aha, myślałem że ta Omega nie była aż tak zła - skądinąd zawsze jak moje wrodzone wewnętrzne piękno i dobro pomalutku przekonuje mnie, że ople nie są przecież takie złe, ktoś mówi coś jak powyżej, i zupełnie podobnie o astrze golcu, omesi wypasi czy nówce Antarze. Jedyny znany mi zadowolony użytkownik opla to koleś od nówki Mokki, o której była niedawno notka, ciekawe czy mu się coś zmieni...

@Galant

Jak się przesiada z BMW trójki w rodzinne wozidło, to i emocje trudno odnaleźć ;P Mnie się tamte Galanty podobały z zewnątrz; co do emocji czy techniki mitsu, nie mam zdania, to chyba średnia półka tego co oczy widziały (no bo do dna trochę chyba jeszcze mają); natomiast zawsze zadziwiały mnie ich tragiczne statystyki (nie)bezpieczeństwa, one leżą w okolicy koreańców albo znacznie mniejszych wózków.

@Ponton

Szkoda. A fachowców od blosa spróbuję namierzyć może, przez kolesi od scorpiaków; niestety, fakt, jest z tym słabo a w waszej stronie PL słabiej, bo już wszyscy "nauczyli się" zakładać sekwencje (ergo - oduczyli jakichkolwiek regulacji).

Boni avatar Boni
Tue, 30 Jun 2015 13:56:33

Tue, 30 Jun 2015 17:13:08
@rozie

Ujeżdżałem P10 przez dekadę. P11 - to w zasadzie to samo. Proste i niezawodne auto. Niezła jakość mechaniki, acz smutne wnętrze. Z typowych bolączek: wahacze górne specyficznej konstrukcji, które lubią dostawać luzów co ~2-3 lata (30-50kkm). Wymieniać należy całe, same gumki nie działają. Sprawdzają się firmy "555". Tylne hamulce lubią się zapiec. No i rdza. Żre na potęgę, zwłaszcza progi oraz drzwi pod klamkami, masakra. I to by było chyba na tyle. Silnik 1.6 i skrzynia powinny przeżyć karoserię bez problemu. Nawet mocno pełnoletni działał wzorowo, konsumując niemierzalne ilości oleju, którego zresztą t potrzebuje b.mało (~3L na wymianę). Silnik nie był przeze mnie w ogóle otwierany przez całą dekadę (łańcuch) a przejechałem nim sam ze 200 tys km, w sumie dobił do jak sądzę 350-400. Do skrzyni, jeśli ciężko chodzi na zimno, wlać syntetyk! Pomogło zdecydowanie.

Tue, 30 Jun 2015 17:20:36
@rozie (SPAM)
Mam książkę Hayesa, P10-P11, ze schematami, tanio ;)

janek.r
Tue, 30 Jun 2015 19:11:33
"najporządniejszy i najsensowniejszy podręcznik użytkownika jaki w życiu widziałem"

Zazdroszczę. W podręczniku do skody nie ma ani słowa o tym, jakie mianowicie żarówki są gdzie zastosowane.
Nie ma mowy, żeby kupić i wymienić, trzeba wyjąć, kupić włożyć, a najlepiej pojechać do serwisu...

Boni avatar Boni
Tue, 30 Jun 2015 19:39:11
@janekr

Tak, to są właśnie te drobne różnice w kopach w dupę klienta. Bo oczywiście, że Lexus lubi i lubiał wycisnąć klienta na serwisie jak cytrynę i miewa najdroższy koszt robocizny i części w segmencie, ale w tamtych czasach w instrukcji mamy: wykaz żarówek (gdzie, typ, moc) i parę stron kompletnej instrukcji z obrazkami, dla wszystkich tychże żarówek, łącznie z tymi trudniej dostępnymi, jak np. tylne (trzeba odkręcać lampy od wewnątrz, po zdjęciu tapicery, itd), plus uwagi jak obchodzić się z halogenami itd. bhp i dobre praktyki.

Najbardziej mnie zadziwił malutki, ale jednak, i bardzo rozsądny rozdzialik, na stronę czy dwie, o podstawach bhp i kluczowych zasadach przy majsterkowaniu-DIY przy samochodzie. Nie pamiętam żebym kiedykolwiek widział to w jakiejkolwiek fabrycznej instrukcji użytkownika.

A po całym manualu rozsiane genialnie prostym i rzeczowym językiem wklejone mikrowykłady DLACZEGO jest tak a nie inaczej, dlaczego to jest ważne a tamto nie, dlaczego coś należy robić czy oceniać inaczej niż się laikowi wydaje, itp. Po prostu, klękajcie narody.

zz_top
Tue, 30 Jun 2015 20:27:12
Może nie do DIY, ale serwisowki Mitsubishi mam takie same jak piszesz do Lexa. Kilkadziesiąt giga danych, schematów, procedur (wcale nie błahych). To akurat trzeba Japoncom przyznać, że "umiom"...

Tue, 30 Jun 2015 23:42:06
Wygląda na to, że dla wymienionego przez Ciebie "DLACZEGO" czas poszukać na eBay'u serwisówki Lexa ;) Będzie co czytać przez długie zimowe wieczory, żeby nałapać się inspiracji do tworzenia materiałów dla klientów.

Boni avatar Boni
Wed, 1 Jul 2015 00:53:00
Są sygnały z offu, że nie mam litości i wk... drugi świat, tokując o lexi, ale sorki, nie ma wyjścia - po to go kupiliśmy, żeby było co robić i o czym gadać (a czasem pojeździć może), stąd kolejne dopiski

@zz_top

Pewnie, że samuraje dają radę. BTW śmichy-chichy ze mnie w pracy mają, że lansuję (znaczy, próbuję) japońszczyznę także zawodowo, no ale to ja się śmieję ostatni, kiedy I/O czy PLC renomowanych niemieckich czy francuskich czy amerykańskich dostawców jebie się jak potłuczone, a mały durny Omron, IMHO niska japońskawa półka, chodzi jak szwajcarski zegareczek.

@PoGOOD

Polecam (BTW ciekawe czy nowsze/najnowsze też są tak przyjazne i fajne, w wolnej chwili trzeba to obadać). Na przykład jest tam ze dwie strony o zużyciu oleju - normalnie u niemca czy amerykańca jest obrazek gdzie miarka, jak mierzyć na miarce, żeby na postoju i że silnik bierze tyle a tyle na 1000, a jak więcej to do serwisu, no i wsio. W manualu GSa 1997 jest jeszcze do tego miniwykład dlaczego olej jest najważniejszy, co to film olejowy, w jakich warunkach i dlaczego oleju ubywa przez tłoki i przez zawory, dlaczego może wydawać się, że go przybywa/ubywa i jak się w tym wszystkim rozeznać, żeby wiedzieć nie tylko jak zmierzyć poziom, ale co się mierzy i co to znaczy. Na jednej stronie, prostym językiem, z rzeczowymi przykładami.

Wed, 1 Jul 2015 02:03:02
Hasłem o oleju mnie zainspirowałeś. Podjadę do znajomego, pracującego w Lexusie niedaleko mojego biura i spróbuję wycyganić manuala. Zobaczymy czy wraz z seppuku w dizajnie nie popełnili przypadkiem harakiri na jakości makulatury...

A w ramach "sygnałów z offu" - kuzyn z UK pytał w jakich to mediach wyszukałeś to pełnoletnie cacucho? Jest li jakowyś portal w UK, na którym można takowe namierzyć?

Boni avatar Boni
Wed, 1 Jul 2015 07:57:08
@PoGOOD

Mam wrażenie, że manuale użytkownika da się wyguglać i zaciągnąć, na stronach lexusa i okolicy, albo niezależnych (widywałem gdzieś szukając manuali warsztatowo-serwisowych, ale nie mam czasu szukać teraz, może wieczorem)

Nasz jest z ogłoszenia z gumtree. Generalnie używa(łe)m autotradera (to jest jak otomoto w PL), gumtree (to jest jak olxy, tablice czy gumtree czy co tam aktualnie jest za darmo w PL) i pistonheads (to są szrociarze i pistonheady, ale komercjalizujący się gwałtownie) - ebaya (czyli niby jak allegro w PL) jakoś praktycznie nie używałem, coś jest nie tak z ebayem albo ze mną albo z samochodami jakie tam widywałem. Są też oczywiście fora i kluby lexusa (ale tam GS 1gen wystepuje już homeopatycznie, IS 1gen chyba też) czy jakieś lokalne dziuple/kluby/grupy z jakąś reprezentacją w sieci, np. wokół Soarerów coś takiego funkcjonowało, ale nie wiem czy jeszcze żyje. Podobnie dla innych marek/modeli, w UK jest zylion klubów i forów okołosamochodowych. Ale czy da się na nich znaleźć dobry i tani szrotwagen, no to jest inna kwestia ;)

Thu, 2 Jul 2015 16:52:38
@boni
"dlaczego oleju ubywa"

No właśnie ciekawe, jak to się dzieje, że w jednych silnikach ubywa ekspresowo, a w innych, używanych dokładnie tak samo, poziom stoi jak zamurowany, i to pomimo jazdy na LPG, włącznie z odpalaniem - czyli nie ma mowy o "wzbogacaniu" oleju benzyną. Wydaje się przy tym, że klasa, a nawet wiek pojazdu są do konsumpcji oleju ortogonalne (poza samą końcówką żywota silnika).

rozie
Thu, 2 Jul 2015 19:22:26
@kuba_wu Ta książka to po polsku? Oraz: co to w ogóle jest? Oraz oraz: jak już przy tym jesteśmy, to ile?

Co do oleju - Nissany (Micra, Almera) oleju nie brały. Zwyczajnie i po prostu, od nowości do >100kkm. Do tego stopnia, że miałem przykazane, że gdybym zaobserwował ubytek powodujący konieczność dolewania, to raczej należy rozglądać się za mechanikiem, niż dolewać.

BTW co ile zmieniacie olej? Teoretycznie jest raz do roku/co 10kkm, ale przy starszych autach skłaniam się ku opcji "co 15k/18 m-cy".

@Boni Nie znam się, ale z tych nowszych fot, to wygląda bdb. Dawałbym <10 lat, tak na pierwszy rzut oka.

Boni avatar Boni
Thu, 2 Jul 2015 19:36:24
@kuba_wu

No jakaś rocket science to nie jest, zakładając szczelność silnika i sprawność odpowietrzeń, to chyba: ilość tłoków i zaworów razy zużycie razy konstrukcja ich uszczelnień razy drobne poprawki (na stopień sprężania, rodzaj paliwa itp). Jak jeden ma 3 cylindry i 6 zaworów, a inny 6 cylindrów i 24 zawory, to przy tej samej konstrukcji i zużyciu drugi musi przepalać 2x tyle co pierwszy. Z drugiej strony, jak oba mają 6cyl i 24v, ale jeden w robiony mikronach i nowy, drugi robiony w setkach, zużyty do dyszek, to też oczywiste, że drugi przepala 3x tyle. Itd itp. plus wszelkie stany pośrednie. No i plus poprawka na gatunki oleju, bo przecież nawet zupełnie identyko szrotsilniki mogą być zalane 15w40, ale jeden jakimś Royal Purple a drugi jakimś szuwaksem Lotosa czy Castrola.

Drobna uwaga o GSie, przejechałem się do pracy (czyli dobrze znajoma trasa, malowniczo i niebezpiecznie kręta i pagórkowata) - jakby to powiedzieć... Może tak - gdzie miałem głupi łeb, że se takiego z 5 lat temu nie kupiłem. Tudzież, jak ktoś myśli, że te lexi 3.0 to ciężkie sofy na kołach, jak ja kiedyś, to niech się rozmyśli, jak ja teraz; bo to jednak jest performance sedan, na publicznej drodze nie ustępujący "cywilnym" wersjom BMW 5 czy audi A6 itp. wózkom. A wojny o kluczyki nie będzie tylko dlatego, że bardzo kocham żonę.

Boni avatar Boni
Thu, 2 Jul 2015 20:09:12
@rozie

Nasze szroty różnie, połowa trochę brała, połowa nic miedzy dolewkami. Może tak - jedyny silnik który kiedykolwiek robiłem ze względu na branie oleju, to był pierwszy maluch...

@wymiany

U mnie zależy co jest zalane, w jakim stanie silnik, jak używany dany wózek i czy mam chęć w ogóle wymieniać. Jak dobry olej, dobry silnik i mało używany, to do dwu lat dochodziłem, albo wcale nie dotykałem (bo niewiele szrotów mieliśmy ponad dwa lata). A w bardziej ganianych wozach, zdarzało mi się sam filtr wymieniać i dolać, jeśli olej był ok. W ogóle skłaniam się do zdania, że najważniejszy jest dobry filtr, potem dobry olej, wtedy wymiany można naprawdę wydłużyć; oczywiście jest bieda, skąd wiedzieć, że olej czy filtr dobry 5 lat temu nie został przez producenta potaniony do poziomu "niedobry".

@<10 lat

Prawda? ;) Zdaje się klasyka i jakość właśnie tak działa.

Pamiętam jak pokiwałem główką z zadumą, kiedy, bodaj w jakiejś edycji specjalnej "Zakupu kontrolowanego" powozili Dorotę Wellman zadbanym (chyba od klubowicza jakiegoś) lexusem LSem <1998, czyli starym ale topowym, po czym zapytali "ok, widzisz, że to używka, ile twoim zdaniem kosztuje?" a ona, wyraźnie szczypiąc się, że powie za mało "no, jakieś 100 tysięcy?". Kwiknąłem, ona na ekranie zaraz też, jak ją oświecili.

BTW w podobnych klimatach był jeden z moich, oczywiście, ulubionych odcinków Top Gear, sezon 17 odcinek 3, używki w cenie najtańszego nowego samochodu w UK i jak wyceniali i oceniali zwykli ludzie z tłumu zadbane stare MB CL600 i BMW 850.

Fri, 3 Jul 2015 15:35:17
@rozie [SPAM]
http://www.wkl.com.pl/nissan-primera-koniec-nakladu---egzemplarze-uszko,1,1,77

Poradnik w typie "Sam naprawiam", ale imho nieco lepszy. Dość gruby. Po polsku. Chyba jest do wyguglania w pdf-ie, ale co papier to papier... Jeśli chcesz to wyślę, przelejesz co łaska wg uznania. Wady: tu i ówdzie ślady po spracowanych przy aucie paluchach. Kontakt: gnusny.user@defaultowy serwis poczty.

Fri, 3 Jul 2015 15:47:26
@wymiany @rozi
Zwykle wymieniałem co 10kkm/1 rok. Ale ostatnie lata primerka miała olej wymieniany co 20kkm i nic jej to nie robiło, nadal zero ubytków. Olej był niezły: 5W50 mobila. Cicho na nim chodziła. Raz wlałem jakiś niskolepkościowy "energooszczędny" i się aż zniesmaczyłem, bo chore dźwięki zaczął wydawać.

Sat, 4 Jul 2015 08:26:05
Tak sobie pomyślałem…

Może wrzucisz opis swojego "eksponatu 3.0" na Pistonheads, jako Shed Of The Week?

Jak w twoim komentarzu pojawił się portal Pistonheads - od razu przeszło mi to przez myśl, ale nie byłem pewien czy Sexi-Lexi załapie się na pułap cenowy >1K...

Boni avatar Boni
Sat, 4 Jul 2015 11:55:15
@PoGOOD

Niby po dwu latach zalogowałem się ostatnio na PH, wrzuciłem zdjęcia, ale jak poprzednio, wydaje mi się towarzystwo i portal tak drętwe, że raczej nie pomieszkam. Pisanie SOTW? No raczej nie mam ciśnienia i czasu na aż takie lansiki sieciowe. Z trzeciej strony, pamiętaj, jak coś nie ma >=V8 i/lub >300KM albo >50 lat, to w UK nikogo ale to nikogo, nawet szrociarzy, nie obchodzi, a już na pewno nie nudna srebrna sofa od lexusa, która przecież nie wyróżnia się niczym pomiędzy milionem srebrnych i szarych sedanów na drogach. Dwa dni do pracy nim jeździłem, i chyba nikt nie zauważył nie tylko lexi, ale w ogóle, że mam inny samochód.

GS kosztował 900, ale skądinąd już dołożyliśmy do niego ponad 100 ;) filtr powietrza, pasek wielorowek, farbki, no i z narzędzi - podnośnik hydrauliczny, bo stary został z fordem w PL.

Wczoraj Grażyna przeleciała się nim ponownie, po zakupy i z powrotem (a ruch w piątek po południu mały nie jest...), wciąga się; choć na początku jest ciężko i stresująco, siedząc po "złej" stronie, miałem podobnie, nawet w seacie ibiza i przy moim wzroście, a nie w 5m sedanie i Maleństwem będąc.

Sat, 4 Jul 2015 14:51:10
Jeżdżenie "po złej stronie" w Waszych warunkach i tak nie jest najgorsze, bo przynajmniej samochód i otoczenie są kompatybilne. Gorzej jest, gdy trafi Ci się konieczność powożenia angliczańskiego wehikułu po kontynentalnej Europie :(

Ja miałem wątpliwą przyjemność jeździć dwa dni samochodem mojego znajomego i kombinacji: biegi złą ręką, nic nie widzę przy wyprzedzaniu + znowu wsiadłem na siedzenie pasażera - długo nie zapomnę :D

Jeżdżenie w UK tamtejszym wózkiem z wypożyczalni - szczególnie w automacie - to był pis of kejk...

Boni avatar Boni
Sat, 4 Jul 2015 15:30:12
@PoGOOD

Zdaje się, mam(y) odwrotne zdanie od twojego - jeżdżenie "po złej stronie drogi" to jest pikuś, nawet odwrotnym samochodem (z dokładnością do durnych ręcznych skrzyń, wajchy od kierunków odwrotnie, itp.), w porównaniu z jeżdżeniem, nawet automatem, siedząc "po złej stronie wozu". Anglikiem w PL, meh, pontiakiem czy scorpio po UK/Szkocji za...liśmy smoki i lochnessy, a Grażynę w scorpio nie dało się za bardzo dogonić. Ok, prawda, że wyprzedzanie trudne i b. ryzykowne. A po złej stronie wozu naobcierałem felg, opon, nawet drzwi w krzaczorach (bo generalnie za bardzo zjeżdża się na pobocze i unika tych z naprzeciwka) i ogólnie stress max. a teraz Grażka ma podobnie.

Dla ustalenia uwagi, nie mówimy o lotniskach czy autostradach, ale wąskich krętych drogach okolonych twardymi zaroślami i murkami i KRAWĘŻNIKAMI (serio, na zadupiu między wiochami nie można uciec na pobocze, bo jebutny krawężnik) na których TIR się niełatwo mija z autobusem.

Boni avatar Boni
Sat, 4 Jul 2015 18:47:21
W przerwie roboty, polazłem dla rozrywki na strony lexusa, żeby zobaczyć, ileż to GS300h kosztuje obecnie - dla ustalenia uwagi, to nadal prawie ten sam 3.0, 223KM tyle że jeszcze dociążony bateryjką, wystarczającą dla zaklasyfikowania jako hybryda i unikania opłat/podatków itp. i chyba do niczego więcy. I co ciekawe bazowa wersja nie ma wypasów zupełnie jak nasz ;) np. nie ma navi czy kamer w standardzie... dołożyłem do najtańszego SE tylko to co mamy (metalik i skóra) i wypluło mi 34100 funtów, czyli ładne okrągłe 200kzł.

Bez komentarza może.

Sun, 5 Jul 2015 02:29:59
Cena w UK to i tak betka... W PL dzięki mojemu ulubionemu podatkowi - akcyzie, ten sam GS300h kosztuje 230'800,- zł i to bez nawigacji.

Tyle w temacie "europejskiego egalite"...

Mon, 6 Jul 2015 13:55:43
"Chociaż skraplacz (chłodnica czynnika przed chłodnicą silnika) nawet jeśli jeszcze trzyma, jest w tak opłakanym stanie, że nie założę się, czy wytrzyma nabicie i jeśli sprężarka ruszy... "

Niech zgadnę - naprawa w autoryzowanym serwisie byłaby kilka razy droższa, niż cały pojazd, a samodzielna wymiana na nową część podwoiłaby cenę?

Boni avatar Boni
Mon, 6 Jul 2015 14:20:42
@janekr

No raczej nie zgadłeś. Naprawa w autoryzowanym, może i doszłaby do ceny wozu, ew. nieco ponad, ale raczej nie "kilka razy"; samodzielnie to musiałbym z 5 takich NOWYCH skraplaczy wymienić, cena od 60 do 120 funtów, plus materiały dodatkowe i nabicie, niech 150.

Ogólniej, Janku, mój punkt widzenia to: dopiero wymiana automatu ORAZ silnika na bardzo dobre używki/regenerowane podwoiłaby wartość takiego szrotwagena. Ale przecież przy tak grubym padzie, sprzedaje się go za pół ceny i bierze następnego dokładając pół ceny. I akurat tak samo było w PL.

Skądinąd, nasz lexi najtańszy nie jest w sensie model/rocznik, raczej - cena adekwatna do stanu; tu się takie kupuje, po pijaku w pubie, za 400-500 na ebayu (serio był taki gość na którymś forum, zalicytował dla jaj GS1 w pubie, wygrał, miał zezłomować go, ale tak się spodobał, że zaczął dłubać, jakoś rok temu jeszcze widywałem jego posty), za 900 można mieć LSa trochę a ISa sporo nowszego niż nasz - tylko że niekoniecznie w porównywalnym stanie, vide poprzednia notka, IS był o ile pamiętam 2002.

janek.r
Mon, 6 Jul 2015 20:16:59
Automat używany z wymianą w warsztacie kosztował nas około 30% ceny za sprzedaż złoma.

Boni avatar Boni
Mon, 6 Jul 2015 21:39:02
Wydawało mi się że wielokrotnie ustaliliśmy, że twój "złom" był wzg. drogi.

zz_top
Sat, 18 Jul 2015 14:22:14
Jupiiiii!!! Zainspirowany tobą brachu zanabylem właśnie Toyotę Avalon '95! Galant idzie na złom. A Toyota zacna, niewielkie wady urody, ale technicznie wypas jakich mało...

Grażyna avatar Grażyna
Sat, 18 Jul 2015 21:40:09
Congratulejszyn :) Zatwierdzamy.

Boni avatar Boni
Sun, 19 Jul 2015 17:47:38
@zz-top i Avalon

Dołączam gratulacje, i to jest chyba pierwszy (no może drugi, bo maxima była też fajna, poza, o ile pamiętam, historiami ze skrzynią?) twój samochód, który zatwierdzam i podoba mi się. Parę razy chodziła za mną ta wersja camry na sterydach, ale zawsze trafiały się jakieś inne ciekawostki; tudzież zawsze wybiorę RWD/AWD zamiast FWD, stąd Avalon czy np. honda Legend, chociaż zauważam i ślinię się czasami na nie, przez chwilę, w realnych zakupach przegrywają u mnie z innymi podobnej klasy wozami.

Dorzuciłem do notki zdjęcia z dzisiejszej wycieczki po okolicy i dopisek o tym co zrobiłem w GSie.

zz_top
Sun, 19 Jul 2015 20:25:21
W Maximie nie bylo żadnej wtopy ze skrzynia. Sam ja rozpieprzylem...
W Avalonie zawias do sprawdzenia - reszta mechanicznie i elektrycznie ok. Chińskie opony do wyrzucenia. Oblazi klar na masce - moja piękniejsza polowa orzekla, ze skoro samochód był tak tani (tylko 6900pln) to maskę mam zrobic. No cóż, wedle życzenia...

Boni avatar Boni
Sun, 19 Jul 2015 21:52:33
@avalon

No to zadbaj, zadbaj, bo jeśli jest w miarę niezajeżdżona, to zdaje się taka tojka może być zacną sofą z kółkami, na lata. I przypomniał mi się trzeci twój wózek, który zatwierdzam, tak oczywisty, że zapomniałech - pontiac trans sport, rzecz jasna. To w sumie i tak masz lepszy wynik niż się wydawało, chyba 3:3 ;)

zz_top
Mon, 20 Jul 2015 17:40:45
Eeeee... Jak dla mnie to jest 4:3, bo BMW mi sie liczy jako "fajny". Tylko Orion (pierwszy), Omega (trzeci) i Galant (szósty) sa u mnie na minusie. Jednym słowem statystyki sa jak dla mnie ok.

zz_top
Thu, 23 Jul 2015 09:27:14
Dwóch diagnostów przez 45 minut starało się znaleźć jakieś wady Avalonki. W 20-letnim samochodzie z całkowicie oryginalnym zawieszeniem znaleźli 2 tulejki po 40zł do wymiany :-) Tak więc na razie cieszę się jak dziecko...

Boni avatar Boni
Thu, 23 Jul 2015 16:44:30
@zz_top

Superos. I nieco podobnie mamy w lexi, zawias chyba cały oryginał, nawet na dziurawych i "szybkich" ;) szkockich zadupiach cisza. A Avalon jest w wersji 5 czy 6 osobowej? ;)

zz_top
Thu, 23 Jul 2015 20:57:38
5-osobowy. Znalazłem 1 wadę Avalona: radio ma zakłócenia od wiatraka nawiewu. Straszne :-) Tylko że nie, bo i tak muzy w aucie nie słucham...




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018