Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-06-22, poniedziałek
Tagi:  szrot, Alba, triptrop
___________________________________
Zachciało nam się w sobotę wykopalisk, chociaż pogoda i karma nie sprzyjały od samego początku. Należało raczej z samego rańca zrobić kocykowe burrito, zawinąć się porządnie i zapaść w sen nocy letniej, a nie wybierać się w świat i do ludzi.

Ale jednak po paru godzinach jazdy na mokro znaleźliśmy się w zakamarkach koło portu Tyne czyli pod Newcastle, w jakimś lokalnym zagłębiu szrotu. Bo w zakamarku zakamarka znajdował się ewentualny wózek; dla użytku, dla Grażyny, dla zabawy - lexus IS200, czyli całkiem fajny sprzęt jeśli ktoś chce kompaktowego acz odpasionego sedana ze szrotu, a nie chce z jakichś powodów wyrobów germańskich oprawców (bo na tej półce na szrocie stoją w zasadzie tylko merole C (rdza i fuj), coś małego od audi (hmm... fuj) i bmw trójki (pełno tego wszędzie, i fuj) i właśnie lexus IS, mniej więcej taki:

lexi IS

Lexi okazał się nieco bardziej wydziergany i podniszczony z zewnątrz niż wyglądał na zdjęciach, ale bez paniki, i znacznie lepszy wewnątrz niż na zdjęciach, co miłe. Ogólnie, sypatyczne autko, oczywiście względnie ciasno w środku, ale miękko i przytulnie, i nawet po -nastu latach trzyma jakość i nie razi starzyzną. Wypasy wystarczające, powiedzmy, choć nie najwyższe możliwe (brak navi, szyberdachu, itp. ale wszystko w prądzie, grzane zydle i przednia szyba itd itp.). Zawias i hamule w stanie "może być", do ideału trochę brakowało, ale bez paniki. Automat normalny, "oldskulowy", 4 biegowy, jeszcze nienajgorzej działający. Silnik żwawy, unowocześniona rzędowa szóstka ze słabszej starej Supry (z normalnej pochodzą trzylitrowe R6 w IS300 czy większym bracie GS), coś koło 150 koni, zupełnie wystarczające w tej budzie do cywilnej i cywilizowanej jazdy.

I tu mniej więcej potknęliśmy się, przewróciliśmy się i misterny plan nabycia tego lexusa poszedł w tak zwane pizdu, gdyż ewidentnie silniczek miał pewne braki w uszczelnieniach. Niestety, w uszczelnieniach głowicy - woda w cylindrze/cylindrach, czyli majonez w oleju, para z wydechu; na oko, niewiele, stawiałbym na jeden cylinder i mały przedmuch, ale jednak.

Dalszy ciąg, wiadomo, głównie smętne gadki przedawcy, który się zarzekał, tokował, udzielał gwarancji i poręczeń i w ogóle podrzynając se gardło twierdził, że to tylko kondensacja i chłodny dzień i że się nie znam. Na co nawet zen mi nie odszedł, bo co tu gadać, jak nie ma o czym mówić; mogę się czasem bawić w uszczelki głowic a dobre szóstki przeważnie jeżdżą "normalnie" nawet z dwoma mokrymi cylindrami (no, jeśli nie wypadają "obok siebie" i nie leją zbytnio w olej), ale jednak nie mam ani ciśnienia ani chęci na taką robotę od razu czy loterię "dojedzie czy się zagotuje/zatrze" w wózku Grażyny.

Wykonaliśmy telefon do planu B i po potwierdzeniu, że plan B jest dostępny, oddaliliśmy się żwawo z, zaprawdę, dziuplandu w Tynemouth, do Sunderland, gdzie plan B stacjonował. Plan B, czyli jaguar X-type, mniej więcej taki

jag x-type

Generalnie, to graty mondeo i jakość mondeo w nieco oldskulowo sylizowanej budzie od jaga, no i z wnętrzem od jaga, ale w sumie nie jest to bardzo zła kombinacja. Szczególniej w wersji Sport, czyli bez "klasycznych" chromów, 2.5 a nie 3.0 acz nadal z AWD - jak powyższy plan B. Zdroworozsądkowo nie potrzebujemy już tak dużego wozu, ale x-type mają parę zalet i podobają się Grażynie.

Na miejscu okazaliśmy się zrobieni w trąbkę, gdyż jag właśnie został sprzedany - z napomknień wynikałoby, że po naszym telefonie ściągnęli klienta umówionego dzień wcześniej, na zasadzie "albo bierzesz, albo zaraz go ktoś inny weźmie". Przynajmniej nie jechaliśmy daleko, do Sunderland był rzut kamieniem. Ale rozczar spory, bo jag, przynajmniej na oko i z zewnątrz wyglądał lepiej niż przyzwoicie. Cóż robić, zawodowi sprzedawcy tanich używanych samochodów to oszuści na mocy definicji, więc nic nowego pod słońcem.

Potem poszliśmy na obiad i na zakupy weekendowe; w międzyczasie przejrzałem ogłoszenia i podzwoniłem, ale jedyny sensowny cel, następny IS, znajdował się kolejne 100km na południe, u niezbyt sensownego sprzedawcy, więc mając dość ściemniaczków-mobilków, po zakupach rozwinęliśmy plan C, czyli beznapinkową zmianę wyjazdu po szrot w wycieczkę po okolicy i trasie.

Najpierw napatoczył nam się na wyjeździe z Sunderland zamek Hylton, uczciwie stara i całkiem sympatyczna i dobrze zachowana ruina - główny korpus ciekawy i po prostu ładny; a kaplica przyzamkowa fenomenalna, szkoda że nie przetrwała, bo układ i szczegóły konstrukcji i wykonania, zaprawdę, zacne.

Po przeleceniu przez aglomerację Newcastle (BTW która jest nieźle pokręcona po obu stronach rzeki Tyne, po raz kolejny dawała nam i nawigacji w kość, wyjazdy na promy do Amsterdamu też bywały zakręcone) i przez nieco niesamowite mosty w centrum (coś koło 30m nad lustrem wody i sporo "nad miastem"), polecieliśmy w stronę Carlise, ale zboczyliśmy do Hexham. Gdyż jest to piękne miasteczko, powstałe wokół opactwa ufundowanego w 674r., z bogatą historią i paroma efektowymi średniowiecznymi zabytkami. Połaziliśmy, popatrzyliśmy, odgrzaliśmy się (bo z pogody typowo szkocko-angielskiej zrobiło się nagle piękne lato).

Po wylocie z Hexham, wypatrywaliśmy głównej atrakcji okolicy, czyli drogowskazów do ruin Wału Hadriana, imponującej linii fortyfikacji, która przez prawie 300 lat dzieliła Brytanię na rzymską prowincję i na barbarzyńską Północ, ew. z małymi przerwami, kiedy próbowano przesuwać granicę na Wał Antonina albo podbić obecną Szkocję.

Tu dał znać o sobie znowu nieokreślony pech tego dnia, bo do dużej odkrywki i muzeum w Vindolanda dotarliśmy jakieś 15min. po zamknięciu wejścia. Nie chcieliśmy robić bydła, forsując wątły murek w koło terenu, więc tylko popatrzyliśmy przez ogrodzenie i zmyliśmy się dalej. Dopiero w Birdoswald i okolicy (choć sam fort i odkrywki, oczywiście już były zamknięte) udało nam się pomacać Wał, pomyszkować i popatrzyć wzdłuż resztek nieco niesamowitego muru, idącego przez ponad 100km wzgórz. Zaprawdę, kawał historii i logistyki.

I tyle, wróciliśmy do domu, w dziwnej mieszance lata, pecha i trzywarstwowych chmur podświetlonych zachodzącym słońcem.





Tue, 23 Jun 2015 08:11:34
Pewnie jeszcze te wspaniałe Lexusy i Jaguary są w zakupie tańsze, niż byle nowa skodzina?

Boni avatar Boni
Tue, 23 Jun 2015 13:53:19
@jane

To są tak stare i niechodliwe szroty, że cena zakupu to coś koło ceny kółek od nowej skody, no może z dwoma kompletami opon.

janek.r
Tue, 23 Jun 2015 19:45:32
Hmmm.. czy to możliwe? Za 10-letnią megankę wziąłem zdecydowanie więcej, niż komplet kół do Skody, nawet z oponami.

Boni avatar Boni
Tue, 23 Jun 2015 20:18:42
@janek

Jag był za 1000 funtów, popsuty IS za bodaj 900, inne za 1000-1200. Cennikowo koła 17" do Fabii to 4250zł, plus dodatkowe 4 opony, myślę, że po kursie wyjdzie około 900-1000 funtów spoko. Oczywiście, istnieją też stalówki 14", podobnie lexusy czy jagi za 400-500 funtów, no ale o takich kołach i samochodach dżentelmeni nie rozmawiają.

Wed, 24 Jun 2015 08:15:16
No jednak za megankę wziąłem wyraźnie więcej, niż 1000 funtów. Przynajmniej według aktualnego kursu...

Boni avatar Boni
Wed, 24 Jun 2015 08:31:41
@janek

Raz, że te szroty z notki są deko starsze, raczej nie przyglądam się 10 latkom. Dwa, miałem o tym notkę.

Thu, 25 Jun 2015 12:56:34
Pierwszy IS od lat za mną chodzi. I mimo upływu czasu - nie chce wyjść z mojej głowy. Głównie z powodu smakowitych detali, bo o ile deska rozdzielcza w stylu "kochanie - powiększyłem swój zegarek" jakoś mnie nie wzbudza, o tyle piękna metalowa dźwignia biegów czy niebrzydkie wnętrze - już prędzej. Szkoda tylko, że to już mocno stary samochód i ciężko trafić egzemplarz nie strawiony ręką wioskowego tunera... :(

Boni avatar Boni
Thu, 25 Jun 2015 13:56:00
@PoGOOD

Mnie średnio rusza, kiedyś nie przepadałem (nawet zdaje się używałem frazy "lanos od lexusa" kiedy to były nówki ;) ), moja nisza to nieco większe wózki niż sport-kompakty, no ale mi przeszło, bo jednak to wypasiona solidna maszynka i ponadczasowa bryłka (a LSa definitywnie nie potrzebujemy, nawet jeśli są w tych samych cenach...). Na pewno wygląda o niebo lepiej niż nówka IS czy GS dwójka. Wnętrze, z tym zamszem itd. fajne; zegarki, cóż jakiś pomysł, ale i tak nie patrzę na zegarki ;)

A IS300 mógłby być nawet dla mnie, nie tylko dla żony; zresztą, bezpośrednim impulsem "zasuwamy po ISa" było, gdy zorientowałem się, że 2.0 to też R6 a nie R4.

Tutaj nie ma wielkich problemów z wieśtuningiem ISów (chociaż ostatni IS300 który mi mignął w ogłoszeniach, był wzorcowo "ztunowany"), raczej z tym, że mało ich i to są tak dobre i fajne maszynki, że ludzie pozbywają się, kiedy naprawdę coś drogiego się sypnie (jak ta głowica) albo podniszczony masakrycznie i/lub przebieg z czapy albo przeglądu nie przechodzi. A jak jest normalny w miarę, to wisi najwyżej ze dwa dni w ogłoszeniach i przeważnie setki mil od nas; ten po którego w sobotę już nam się nie chciało jechać kolejne 100km poszedł w weekend jeszcze.

Thu, 25 Jun 2015 21:05:41
Część dotycząca "znikających" IS'ów jest dokładnie adekwatna do sytuacji w Niemczech. Cokolwiek ma rozsądny przebieg i nie jest przeżute przez psy - znika w 2-3 dni.

GS bardzo podoba mi się pod względem komfortu i poziomu bajerów, ale po ostatnich latach spędzonych za kierownicą BMW E60, Passata i aktualnego CC - mam dość wózków ocierających się o 5 metrów długości. Idealna wielkość dla mnie na dziś to coś między Golfem a BMW trójką / IS'em.

Dlatego powstrzymaj się Waść z podrzucaniem takich notek, a przede wszystkim pokazywania ich cen w UK, bo mnie ciężka cholera bierze i ręce świerzbią do zmiany miejsca przebywania... :D

Thu, 25 Jun 2015 21:06:42
I jeszcze jedno - jest jakaś różnica między Lexusem IS a jego "grey-importowym" odpowiednikiem Altezzą? Może warto zamienić "posh bagde" na lepszy stan techniczny?

Thu, 25 Jun 2015 21:11:13
Co zaś do mostu w Newcastle - po przejażdżce mostem Kohlbrandbrucke, który zasuwa nad portem w Hamburgu (https://en.wikipedia.org/wiki/Köhlbrand_Bridge) chyba jestem w stanie zrozumieć Wasze wspomnienia tej przeprawy przez Tyne.

Wprawdzie w Hamburgu jedzie się 55 metrów nad lustrem wody i wrażenie z przejeżdżania nad statkami pełnomorskimi jest bezcenne - myślę, że widok dachów domów znajdujących się poniżej mostu też robi okrutne wrażenie.

Boni avatar Boni
Thu, 25 Jun 2015 23:15:49
Mnie tam nie przeszkadza około 5m, nawet nieco ponad ;P ptaśka-wozidełko bodaj 5.2m nadal mile wspomniam, a za Soarera czy Camaro czy linco mkVIII w prezencie bym się nadal nie obraził. Ale jako 1 samochód, no to niekoniecznie tu i teraz.

Nie wnikam w te niuanse grey importów, jeszcze nie widziałem innego ISa niż ze znaczkami ISa, ale trochę jest importowanych. A Soarery itp. chyba wszystkie, albo prawie, LSy też się trafiają. Różnice bywają, w IS nieznaczne, w Soarerach czy Celsiorach faktycznie, dżapońskie miewają ciekawe cechy albo z limitowanych serii, np. ostatnio był Celsior trójka z wypasem wnętrza od czwórki (znaczy LS polift ok 98 ale z wypasami jak ok. 2001) plus jeszcze dodatki i z LPG no i w cenie ISa; mocno rozważałem, ale dosyć podejrzany był pod względami formalno - papierologicznymi, więc wypad na drzewo.

Jeździłem przez Hamburg, tym nowym pod Londynem przez Tamizę, jeździłem tym wysokim na Renie bodaj, jeździłem przez ten wielki pod Kopenhagą, ale w Tynemouth to jest jakiś inny kosmos - nad miastem, nad rzeką, ciasno (o rzut kamieniem chyba 6 mostów różnych), mind=blow.

Fri, 26 Jun 2015 08:21:16
Skoro ten w Tynemouth taki wypaśny to trzeba by drania wpisać na listę wakacyjnych "to do"... :D



Boni avatar Boni
Fri, 26 Jun 2015 10:10:27
No bez przesadyzmu. Ale z drugiej strony, Newcastle i okolice (te Hexham np.) - zamki, mosty, Wał Hadriana w paru miejscach - jeśli ktoś lubi takie rzeczy, cały dzień można na tym spędzić spoko. I to w ogóle może być fajny punkt startowy/końcowy dla wycieczki samochodowej po pn. UK/Szkocji, bo prom Amsterdam/Newcastle.

Fri, 26 Jun 2015 15:12:30
Za plan wycieczki po okolicach Newcastle - dziękuję. :D Plan na objazd "Wyspy Za Kanałem Dwojga Imion" kiełkuje mi w głowie od dawna - teraz skonkretyzowałeś mi jeden z punktów postojowo-noclegowych.

Kiedyś chciałem się wybrać do UK motórem, ale ostatnio zdecydowanie skłaniam się w stronę małego campera. Tylko komu podrzucić nasze "szkodniki" na czas takiej ekspedycji... ;)




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018