Nie wiem jak was, ale mnie czasem wkurza, kiedy nie bardzo potrafię znaleźć różnice w załączonych obrazkach:
Następna para, równie konfudująca:
No dobra, jasne, że potrafię, kolory odróżniam, dżewa od móru też. Nawet strony prawą i lewą czasem odróżniami, nie tylko kolory, co ułatwia mi podejście do następnych obrazków:
Oczywiście, nadal jest trudno, bo znacznie więcej te wózeczki łączy niż dzieli - to prawie identyczne lexusy GS300, anglik rok 2001, polski 2000, ale reszta poza kolorem zewnątrz i wewnątrz praktycznie taka sama, automaty, silniki, no LPG, po prostu ten sam model. Nawet oba sprzedawane przez komisy. Nawet - upierałbym się, że przebiegi mają identyko, bo chociaż w ogłoszeniu angielski ma normalne 300tys, a polski tradycyjne 120tys km, to jednak stan wnętrza (
tu lepiej widać) mówi mi, że ten parametr też jest podobny.
Więc jak je odróżnić?
Najprościej po cenie. Gdyż polski kosztuje w kwotach bezwzględnych dokładnie DWA RAZY WIĘCEJ niż angielski. Co gorsza, względnie, to angielski kosztuje 1.5 płacy minimalnej, a polski coś koło 12 płac minimalnych.
Niech mi ktoś to objaśni, proszę, bo jak takie rzeczy jak powyżej widzę, to poza lekkim wielostronnym wkurwem, czuję się głupi i nie wiem, z jakiego słabego filmu sf jest ta planeta.
PS. to oczywiście pokłosie okoliczności, że kiedy się nudzę, to lukam po ogłoszeniach samochodowych, a takie lexusy to się nagle zrobiła DOLNA strefa o_O moich zainteresowań (a nawet - niestety; gdyż
GSy I generacji do '97, nie-okularniki, znacznie bardziej mi się podobają). Tyle, że muszę przestać zaglądać na otomoto i allegro, bo po co się denerwować, powiedzmy, moją przeszłością i polską teraźniejszością.
PPS. zdjecia powinny się powiększać po kliku, chyba