... czyli drugi etap unowocześniania systemów gorzelni single malta, po
tym, co było rok temu.
Stąd trochę brak czasu na notki czy cokolwiek.
Robota, cóż, miała być lepiej zaplanowana i wykonana niż rok temu, większymi zasobami, i tak dalej i tak dalej, obiecanki cacanki. W realnej dłubaninie, jest praktycznie jak poprzednio, mua kontra PLC, SCADA (ok, rozdłubana z kopii z innego projektu, przez dwie osoby, po których mam niestety więcej poprawiania niż warte było te całe copy-paste), hałda problemów z hardware (w sensie nowych czujników na starym złomie itp) i software (Wonderware może i wyznacza obecne standardy SCADA ale też obecne standardy pierdolnika w takim oprogramowaniu); tudzież braki w projektowaniu/specyfikacji, które chyba już powinienem mieć za tradycję, a nie - jakiś problem.
Ok, tym razem mam kolegę do pomocy, bo jednak jest dużo rozległego hardware i obiekt spory i wielopoziomowy - robimy sterowanie i wizualizację "wlotu" gorzelni, czyli przenośniki rozładunku z naczepy, silosy maltu (8 szt. IIRC każdy mieści malt z naczepy od TIRa na luzie), młyn i zasobnik "wsadu" przed parzelnikiem, plus cały osprzęt transportowy, wentylacyjny i przeciwwybuchowy do tego wszystkiego. Ciąg młyna ma coś 4 piętra; choć sam mielnik malutki, robiłem przy 3x większych i zestawianych w baterie, na młynach mąki/kaszy.
Klient bogaty, więc jak zwykle polecieli z osprzętem i modernizacją "na bogato" (np. w temacie przenośników), plus standardy PLC/SCADA jak poprzednio, grube książki i szczegółowe wytyczne. Stąd jest kupa zabawy z przewagą kupy.
Ale może się wyrobimy do piątku.
(dodane 22/07/2014)
Końcowy efekt, że tak powiem; a w zasadzie końcowy interfejs problemów z notki: