Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-06-14, sobota
Tagi:  przemysł, hejt
___________________________________
Mało co jest bardziej wpieniającego w przemyśle i okolicach, niż niezrozumienie i błędne pomysły w temacie kopy-pasty, czyli na to, co jest w zasadzie sercem przemysłu.

Bo przemysł, nawet ten jeszcze na granicy rzemiosła, prawie zawsze polega na kopiowaniu, czyli powtarzalnej produkcji lub konstrukcji cośków (najogólniej - powtarzalnej pracy). Nawet niekoniecznie bardzo masowej - bo już druga sztuka danego typu, jest kopią pierwszej; jeśli kopii są setki czy miliony, to zmienia oczywiście skalę zadania tudzież problemów, ale sedno jest takie samo.

Czyli - mamy tak dopracowany "prototyp" i jego projekt, tudzież procesy "kopiowania", że potrafimy wykonywać kopie prototypu z założonych okolicznościach, czasie i tolerancjach parametrów. A przynajmniej takie są założenia i oficjalna wersja przedstawiona przez projekt managera.

Przeciwko nam jest, metaforycznie mówiąc, rozkład zyliona zmiennych mniej czy bardziej losowych. Z nami, dwieście lat inżynierii i doświadczenia ludzkości, jak sobie z tym przeciwnikiem radzić. Chyba, że wiemy swoje lepiej i w d... mamy doświaczenie i podstawy podstaw.

Bo, na przykład, zmieniamy sobie małe co nieco, żeby następne kopie były lepsze, tańsze, ładniejsze, bardziej niebieskie, czy co tam jeszcze postanowiliśmy zmalować. Oczywiście, powinniśmy rozważyć czy zmiany są istotne (haha) i jeśli są, po prostu potraktować je jako rozpoczęcie procesu projektowania i budowy "prototypu" od nowa (HAHAHA). No dobra, przy "dużej" masówce czasem udaje się to wyegzekwować, bo ryzyko produkcyjno-biznesowe jest zbyt duże i powstrzymuje oszczędnościowe zapędy menagerosów; chociaż ostanio jakby coraz trudniej, gdyż tniemy koszty i po co komu powtórka z rozrywki, jakiś projekt od nowa, a certyfikaty to się przepisze.

Na szczęście albo i nie, zawodowo obracam się przeważnie w okolicach bardzo-mało-seryjnej produkcji, za to dosyć skomplikowanych maszyn i urządzeń, więc problemy zmian i wypaczeń przy produkcji drobnicy albo i grubnicy, idącej w setki tysięcy sztuk, przeważnie obserwuję se z boku jako utrzymanie ruchu, z kolą i popkornem, ew. ubolewam jako klient masówki.

Ale nie uwierzycie, jak często mnie też trafia problem kopy pasty przy malutkich seriach i prawie-pojedynczych sztukach. Gdybym za każdy dialog w stylu "poczeba skopiować to urządzenie, bo capacity, przepływ, bottelneck i jeszcze kilka innych słów pożyczonych z korpospiku" (mija chwila na uogólnioną rozkminę i kosztorys) "ok, to się da zrobić, za tyle a tyle, takimi a takimi zasobami, na wtedy albo wtedy" - "superos, tyle, że przy okazji poprawilibyśmy X, zmienili Y i wprowadzili Z, co nie? no to przyklepujemy projekcik i do ataku", dostawał tysiaka, to bym już miał na porządny nowy samochód.

Na rzeczony dialog chyba powinienem wstać i wyjść, trzaskając drzwiami. Albo może najpierw trzaskając papierami czy podobym po łbie delikwenta, a potem drzwiami? Ale że jestem dobry dzieciak, to przeważnie tylko załamuję się i zaczynam tłumaczyć, że tak to się bawić nie będziemy, że to się nie mieści we wcześniejszych założeniach, i ogólnie, grzecznie i całym szacunkiem, że TAK SIĘ KURWA NIE DA.

Tyle, że przeważnie jak grochem o ścianę, jak perły przed wieprze, bo "przecież już jest projekt i kosztorys i w ogóle, no i to tylko kopia".

Tyle, że nie.

Kopia, w każdym przemyśle, więc w budowie małoseryjnych maszyn i urządzeń też, jest wtedy, kiedy bierzemy dokumentację, projekt, części, programy itd itp. TAKIE JAK w sztuce poprzedniej i z tego wszystkiego robimy sztukę następną. Albo pięć, to akurat niewielka i głównie logistyczna różnica.

Jeśli zmieniamy rzeczy nieco istotniejsze niż kolor obudowy (choć przecież i to może rzutować), to NIE JEST JUŻ KOPIA. Ba, już różnica okoliczności np. "trzy lata później", może kolosalnie rzutować, nawet jeśli wydaje się, że wszystko jest jak kiedyś. Bo przeważnie nie jest. Bo po paru latach nie ma szans na takie same elementy, narzędzia, materiały, ba, często na taką samą wiedzę czy dokumentację. Więc z tego względu również - to NIE JEST KOPIA.

Ale kto by się tym przejmował. Na pewno nie menagerowie, szefowie, projekt-liderzy, władcy fabryk, maszyn i urządzeń. Znaczy, przed, bo po, o, wielu bardzo przejmuje się i uderza w tony płaczliwe lub mowę nienawiści, zależy co komu w duszy i w skarbonce gra.

Ja też nie przejmuję się, gdyż po latach niestety wyrobiłem sobie znieczulicę i nawet nie mam zamiaru nazbyt wiele tłumaczyć ludziom, zaskoczonym tym, że uruchomienie czy testowanie "kopii" zajmuje tyle samo co prototypu, albo i dłużej (bo trzeba uzgadniać stare z nowym, a czasem szybciej jest zrobić nowe).

Jeśli ktoś nie rozumie podstaw swojego biznesu czy pracy, to nie mój problem, co nie?

(Notkę sponsoruje uruchomienie maszyny, która jest wzorcową "kopią" poprzedniej - inny PLC, inne HMI, inne napędy, inne programy powyższego, zmienione niektóre założenia, ogólnie - inny układ sterowania. A co najzabawniejsze, pomimo kupki zmian, zostały ze trzy grube błędy projektu, także w sensie elektryczno-mechanicznym, bo "nie będziemy tego zmieniać, gdyż to jest kopia". Jaaasne. No nic, tydzień mi nad tematem zleciał, i jeszcze trochę czasu zleci...)





ziembor
Sat, 14 Jun 2014 19:55:53
A ile więcej trwałoby zrobienie przywołanej notce sponsorskiej maszyny od nowa, i bez tych 3 baboli? Tak na oko?

Boni avatar Boni
Sun, 15 Jun 2014 00:05:33
@ziembor

Bez tych paru baboli to zrobienie jej trwałoby, na oko, sporo krócej. Już nie mówiąc o ile można by ją zrobić taniej i chyba lepiej. Ale babole projektowe to jest często (w tym przypadku "kopii" też) nieco inna historia, bardziej biznesowo-polityczna niż inżynierska. Może w skrócie tak: jeśli wydaje się komuś, że celem ćwiczenia jest maszyna (produkt) lepsza i tańsza, zrobiona szybciej, no to niestety, to tak nie działa. Znaczy, może i klient by tak chciał, ale producent przecież niekoniecznie, przecież liczy się jego PRAGNIENIE maksimum świętego spokoju i minimium wysiłku za maksimum kasy. A że wychodzi różnie, no o to właśnie obwiniam zarządzających bałaganem, że nie potrafią prostych rzeczy wynikających z tego PRAGNIENIA i jego konsekwencji dostrzec czy przewidzieć.

Ja, ponieważ nie jestem właścicielem, menadżerem czy Projektantem Urządzeń A Nawet Maszyn, przeważnie tylko chciałbym robić dobrą robotę, czyli dostarczać najprostsze rozwiązania najwyższej możliwej jakości. Ale też - przeważnie nie mam wiele do gadania (m.in. dlatego, że facet od sterowania przeważnie wchodzi do gry, kiedy projekt czy zamówienie już zaklepane, albo wręcz kiedy fuckup już stoi w naturze i powinien dostać kostkę C4 a nie system sterowania); no i kto ma na to zasoby, szczególniej czasu.

BTW ta akurat maszyna wpisuje się też ładnie w inny trend ostatnich dekad - poprawianie spieprzonej mechaniki, elektryki, pomiarówki, hydrauliki, itp. projektu i założeń nawet, coraz fikuśniejszymi i bardziej skomplikowanymi systemami sterowania i "komputeryzacją" (bo z roku na rok niższe ceny "software" wzg. "hardware"). I dotyka to już zarówno masówkę, jak i małoseryjne. Ale o tym kiedy indziej może.

BTW a trzecią notkę powinienem upichcić w końcu o BHP w wydaniu szkocko-jukejowym, gdyż, zaprawdę, powiadam wam, wujków behapowców dobra rada i niesamowitości nie gorszych niż w PL czy IN, jest tu jak kropli dżdżu.

Sun, 15 Jun 2014 11:52:42
"coraz fikuśniejszymi i bardziej skomplikowanymi systemami sterowania i "komputeryzacją"

BTW z radia atakuje ostatnio reklama Audi namawiająca do aktualizacji oprogramowania, żeby jeździło bezpieczniej i (chyba) oszczędniej. Znaczy to już :o)

Codiac
Sun, 15 Jun 2014 13:14:46
O, notka o BHP w wydaniu wyspiarskim. Prosimy!

Boni avatar Boni
Sun, 15 Jun 2014 13:59:39
@wiki

No właśnie. I nikt ich nie pozywa że było mniej bezpieczne, co nie ;) jeszcze się klienci cieszą

@codiac

Kiedyś będzie

cmos
Sun, 15 Jun 2014 19:50:40
"I nikt ich nie pozywa że było mniej bezpieczne"

Jako że siedzę w safety requirementach w automotive to Ci powiem że jakbyś je znał, to byś pękł ze śmiechu. To safety służy przede wszystkim jako dupochron przy ewentualnym procesie, faktycznej poprawy niezawodności w tym nie widzę.
A każdy koncern ma inne lęki. VW boi się że timery nie będą chodzić i że ktoś wysiądzie z automatyka jak dźwignia będzie nie na P. BMW boi się najbardziej (i to już od dawna), że bieg pokazany na wyświetlaczu będzie inny niż wrzucony. Pewnie to skutki konkretnych procesów w przeszłości.
A safety polega na tym, że w przypadku wykrycia błędu robi się reset, albo wygasza wyświetlacz. No prawie jak pecet wykrywający błąd parzystości: jeden bit przekłamany -> tracisz wszystko.

rozie
Sun, 15 Jun 2014 20:01:59
Heh. Tyle mogę powiedzieć, robiąc w IT. Bo w wyrobach fizycznych to jednak macie komfort i wolne zmiany. Plus, IT zależy od masy wyrobów fizycznych i okolic, typu karty, firmware. Tak, wiem, masz IT też. Ale jak rozumiem możesz izolować system, dopóki działa i nie przejmujesz się, że ma 15 lat i nie jest aktualizowany. W okolicach TV sporo zabytkowych Windowsów mniej lub bardziej embedded widziałem (OTOH śmieszne, bo często szło to lepiej/łatwiej/taniej zastąpić Linuksem + jakieś speckarty).

Boni avatar Boni
Sun, 15 Jun 2014 20:16:11
@cmos

Akurat mnie nie zaskakuje podejście typu "dupochron" bo to w masówce i w ficzerach przekraczających minimalne wymagania, standard. Inna sprawa, że w małoseryjnych i przemysłówce przeważnie nie przechodzi "zniknij to jeśli nie działa", bo tu jest mniej wodotrysków i klient ma większą siłę przebicia-nabywczą, że tak powiem.

@rozie

Tak było, ale to się zmienia i niedawno pisałem o tym.

cmos
Mon, 16 Jun 2014 07:53:46
@Boni
"podejście typu "dupochron" bo to w masówce i w ficzerach przekraczających minimalne wymagania, standard"

Tyle że ostatnimi czasy w automotive ten dupochron pochłania więcej czasu, kasy i wysiłku niż robienie całości porządnie.

"w małoseryjnych i przemysłówce przeważnie nie przechodzi "zniknij to jeśli nie działa", bo tu jest mniej wodotrysków i klient ma większą siłę przebicia-nabywczą, że tak powiem."

No nie wiem - my tu tak naprawdę nic, ale to literalnie nic nie wymyślamy - wszystko przychodzi jako specyfikacja i requirementy od klientów. I nie ma "to sobie znikniemy" - jest requirement - musi działać. Co najwyżej jakieś kosmetyczne drobiazgi da się po wielu bojach odsunąć na następny Modelljahr. A jak się komuś nie podoba, to może zmienić branżę.

A wracając do updatów Audi, to to jest związane z wchodzącymi od pewnego czasu wymaganiami ISO26262/ASIL. Niby to dobre, ale w praktyce łatamy dziurawe wiadro plastrem z napisem "Safety Checked". Zrobienie softu porządnie dałoby dużo większy przyrost niezawodności niż dobudowanie tych skomplikowanych procedur testowania w runtime. No i wyszłoby taniej.

A tak po mojemu to od kiedy te parę wskaźników, lampek i wyświetlacz są na tyle mission critical żeby robić w nich safety jak w samolocie? Koledzy robią do Bugatti za pół bańki euro od sztuki - i tam wyświetlanie obsługuje absolutnie niecertyfikowalny Linux, no ale w gupim Polo musi być ASIL B. Na razie B, potem na pewno będzie musiało być wyżej.

Mon, 16 Jun 2014 08:20:57
Dla ścisłości - na update softu zapraszało w polskich reklamach Volvo.

laisar
Mon, 16 Jun 2014 08:46:59
@cmos "ISO26262/ASIL"
 
Skoro "wolny rynek" stacza się z jakością po równi pochyłej (a nie wiem, czy w niektórych branżach nie jest to już spadek swobodny d; - vide np małe AGD), to może <baczność> Regulacja </spocznij> rzeczywiście jest jakimś wyjściem.
 
(Tylko oczywiście pozostaje z kolei "drobna" kwestia jakości i egzekucji tej Regulacji...).

Boni avatar Boni
Mon, 16 Jun 2014 12:29:28
@laisar
@specyfikacja wg. regulacji - ratunkiem jakości

Tyle, że jak cmos zauważył, to się kończy dupochronem i dużą ilością zbędnej dokumentacji i pracy (nie mówię, że TYLKO zbędnej). Akurat on ma ASIL, ja mam SIL/EN62061, obie "dziedziczące" z IEC61508, więc coś o tym wiemy. IMHO to są narzędzia wymyślone, żeby małpa z brzytwą, znaczy, safety-nazi z kapownikiem, mógł sprawdzać niedouczonych inżynierów, tudzież żeby niedouczeni inżynierowie nie zapominali o bezpieczeństwie; a wszystko w realiach zglobalizowanego obniżania jakości, cięcia kosztów i totalizacji kontroli. Generalnie, IMHO bardzo przypomina to sytuację, jak z cytatu ("Akwarium", Suworow):

- No to ruszaj. Co za problem?
- Szczerze mówiąc nie wiem, od czego zacząć, co robić...
- Napisać plan! - wybuchnął nagle. - Napisz, ja ci podpiszę, i w drogę...
- A jeżeli wypadki potoczą się niezgodnie z moim planem?
- Że co proszę? - patrzy zdumiony. Spogląda na zegarek, na mnie, wzdycha i mówi z wyrzutem: - Zabieraj swoje papiery. Chodźmy.[...]
- Teraz słuchaj uważnie. Przede wszystkim trzeba ułożyć plan. Musisz go rozpisać na różne warianty i przedstawić swoje postępowanie w odpowiednich sytuacjach. Im więcej napiszesz, tym lepiej. Plan jest zabezpieczeniem na wypadek fiaska. Gdyby Akwarium rozpoczęło dochodzenie, wówczas masz solidny argument na swoją korzyść: proszę, fazę przygotowawczą potraktowałem bardzo poważnie. Zapamiętaj: czym więcej papieru, tym czystszy tyłek. Po napisaniu planu weź się do
przygotowań.


Codiac
Mon, 16 Jun 2014 20:24:57
Safety Nazi, powiadasz?
http://www.sciforums.com/vacuum-pockets-and-safety-nazis-t-41446.html

Boni avatar Boni
Tue, 17 Jun 2014 01:26:07
@Codiac

A myślisz, że z czego to podłapałem (i od lat rozpowszechniam ;) ) - zdaje się, że Ewa Pawelec sprzedała mi/nam tę historię, albo na syffie, albo gdzieś w rozmowie, na Polconie or compatible.

Codiac
Wed, 18 Jun 2014 09:28:39
Ja znam z sffu albo okolic. :-) Ale to pewnie krążyło, jak ktoś nie przeczytał to usłyszał.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018