Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-07-08, wtorek
Tagi:  fun, varia
___________________________________
Niestaranne odcięcie od świata i PL skutkuje, że przebijają mi odpryski jakichś polskich afer podsłuchowych. Nie wnikam o co chodzi, bo zwisa mi to kalafiorem, ale przypomniało mi się krótkie, acz bliskie, spotkanie z tematyką, dawno temu - no to się podzielę.

Było to około 14 lat temu - taki dziwny dzień w którym, szukając pracy w okolicy Wawy, odbyłem 4 interviews, a co jeden, to dziwniejszy.

Pierwsza firma, z samego rańca, okazała się mieścić w prywatnej nowej willi w baaardzo kiepskich okolicach Żerania. Już ode drzwi się zrobiło deko dziwno, bo w hallu bramka-wykrywacz w typie lotniskowej, plakaty z bronią, gadżetami security, itp. Okazało się, że firma jest na poły security (ale w sensie handlu sprzętem i prawdziwego bodyguarding'u, a nie dziadka-emeryta "security" pilnującego magazynu), na poły (anty)detektywistyczna. Szefu-właściciel był strasznie przyjaznym i jowialnym gościem (fizycznie - nieco powiększona i pogrubiona wersja Jana Machulskiego z czasu "Vabank"), szukał technika/inżyniera z porządnym angielskim i kumatego uniwersalnie-elektronicznie, do szkolenia, obsługi i serwisu pokręconego i zaawansowanego sprzętu około-security i, nie bójmy się tego słowa, szpiegowskiego. I antyszpiegowskiego też.

Ponieważ dosyć szybko okazało się, że z pracy nici (na zasadzie "To ile pan by chciał zarabiać" - "Powiedzmy X" - "Buhahaha, co pan..." - "No to ile chcecie doświadczonemu gościowi z angielskim płacić?" - "Noo, powiedzmy Y" - "Uhuhuhahaha, to se jeszcze poszukacie..."), przeszliśmy na luźne gadki, a że obaj mieliśmy czas i gadane, było przefajnie.

Więc na przykład dyskutowaliśmy (jeszcze przed failem w temacie finansów) nad najnowszym nabytkiem firmy - walizkowym analizatorem przeciwpodsłuchowym, i grubaśną książką-instrukcją od niego. Generalnie urządzenie było podobno topowe wtedy - z odpowiednim zestawem mikrofonów i czujników, "obstawiało" pasma elektromagnetyczne od akustycznych do mikrofal, plus podczerwień, plus lasery; po czym wypasiony analizator widma i korelator próbował skorelować to, co słychać (mikrofony) z tym "co widać" w spektrum E-M i podczerwieni itp. nawet jeśli było to przekodowane, skompresowane, popaczkowane, itd itp. czyli znajdywał emisje zaawansowanych "pluskiew" (teoretycznie wspierał też triangulację, dla niektórych anten i pasm). O ile pamiętam, siedziało tam parę pentiumów w tej walizce, plus ekran jak laptoka, plus wypasiona analogówka, plus baterie, itd.

Oczywiście pierwsze moje pytanie po rozkminie było "A ileż toto kosztuje???" - lakoniczna odpowiedź "Z pełnym zestawem czujników coś koło 100 tysięcy dolków" nieco mnie wstrząsnęła, bo nasz dom wtedy był parę razy tańszy... Oczywiste drugie pytanie - "Wow, a gdzie się kupuje takie cacka, bo na to chyba trzeba mieć dosyć mocne kwity i układy..." - gościu:

"No pewnie, to jest w zasadzie obłożone embargiem do Polski, ale to ja tu mam kwity i układy, wink wink. Mogę kupić i importować z USA co zechcę, tyle, że nie wszystko się opłaci. A wiesz co się najbardziej w Wawie opłaci? Folie antypodsłuchowe przeciw laserom, tłumienie okien, ścian, gabinetów, itp.

A w temacie importu i antypodsłuchów - mogę ściągać najlepsze na świecie mikrofony laserowe, jakieś 20k$ za zestaw, no ale mam też w ofercie szyby i folie przeciwko tym mikrofonom, co nie. I wyobraź sobie, że przychodzą ostatnio te jełopy z UOPy, i chcą kupić u mnie mikrofony, bo za wodą jakoś nie mają dojścia ;) ja na to nie ma sprawy, a oni na to, że pod warunkiem, że przez 5 lat nie będę handlował tymi spec szybami i foliami - no bo nikogo ważnego nie podsłuchają; ja na to nie ma sprawy, jeśli kupią odpowiedno dużo mikrofonów, to zablokuję dostawy antyśrodków, na co oni, że chcieli kupić jeden... ale z opcją na drugi, za rok-dwa. Wyśmiałem i pogoniłem."

(ja) "I nie naciskali czy straszyli??"

(on lekceważąco, wymowne machnięcie ręką) "Ciskali się i naciskali, ale za chude w uszach są, mogą mi naskoczyć. Ale jest gorzej z innego powodu. Na przykład w końcu szarpnąłem się na tę skrzynkę, no bo prestiż i usługi i tak dalej, no trzeba zacząć przekonywać rynek, że takie usługi są w stolicy, w świecie korpo, biznesu, polityki przyszłością. I dlatego potrzebuję kogoś, kto to rozkmini i obsłuży na poziomie, nie jak te moje chłopaki-ciemniaki; bo przecież ta skrzynka nie może leżeć, ona powinna być w ruchu po Wawie, zarabiając 1k$ na dobę, co nie?"

(ja) "No jasne"

(on) "No i tu jest chujnia. Bo przecież jak tu na twoim miejscu siedzi prezio firmy obracającej miliardami, albo jeden z najbogatszych Polaków i mówi "wyciekają mi dane/tajemnice/kontrakty/poufne z kompa, z biura, konkurencja/wrogowie mnie dymają, co można z tym zrobić" to mu naświetlam standardowy plan - kartoteki jawne i mniej jawne ;) personelu do prześwietlenia, za tyle a tyle od łba; nadzór detektywistyczny za tyle a tyle dniówki; wykrywanie machlojek IT (mamy partnera do tego) tyle a tyle, wykrywanie podsłuchów normalnych (jak tą skrzynią) tyle a tyle dniówki, dopancerzenie biur, gabinetów antypodsłuchowo za tyle a tyle od metra, itd itd. No i widzę jak w miarę sumowania tych cyferek mu się to wszystko przestaje podobać, i pyta mnie taki cwaniak "To mnie będzie kosztować pierdyliard złoty, żeby znaleźć pluskwę, która kosztuje... ile tak w zasadzie?" No w zasadzie - parę stów, jeśli profeska."

(tu gość otworzył szufladę, a miał tam kolekcję sprzętu całkiem sporą i zacną)

"No to mu tłumaczę, że taki lajf, że nawet pomijająć złom z Wolumenu z pięć dych, to niestety, jest to względnie tania zabawa w przeciwieństwie do przeciwdziałania - za 200 zaczynają się rzeczy działające (okazał) i z sensownymi bateriami, a za 400-500 to już jest full wypas (okazał, jak zapałeczka), działa dwa tygodnie, plus coś tam za odbiornik. Itd. ja tak nawijam, a on se myśli, myśli, i nagle wyciągając portfel mówi - "A ciul z badaniami i wykrywaniem i całym tym mambo-dżambo; daj mi pan tych po 200 za tysiaka, pozakładam konkurencji i znajomym, i też będę o nich wszystko wiedział!" I wypada stąd szczęśliwy jak skowronek, zostawiając tysiaka, a ja przecież nie utrzymam firmy sprzedając to gówno z szuflady!!!"

I w tym stylu pogadaliśmy jeszcze trochę. Nie powiem, że udało mi się zachować powagę na dylematy i problemy kolesia, tudzież że we wszystko uwierzyłem, ale co się ubawiliśmy, to nasze. Po czym przyszło zasuwać na następne interwju (po którym już ok. godz. 17 miałem pracę) i jeszcze następne, i jeszcze...

Może przypomnę - stan rzeczy jw. był opowiadany 14 lat temu. Co pod rozwagę cywilom, a nawet politykom i dziennikarzom, poddaję.





cmos
Wed, 9 Jul 2014 12:21:17
Ale to nie tylko polski problem - przecież w Niemczech teraz zalew paniki moralnej pt. "Ojejciujejciu Amerykany nas podsłuchujom, nojakżeto, trzeba jakieś nospy podpisać"

A przecież nawet jak Amerykanie znajdą kogoś z porażeniem mięśni twarzy żeby miał poważną minę przy podpisywaniu to co, Rosjanie i Chińczycy też mają podpisać?

Boni avatar Boni
Wed, 9 Jul 2014 14:22:46
@cmos

Tru, zawsze mnie bawia te moralne paniki, bo kogos zlapali (na podsluchu, na kradziezy, na korupcji, na mobbingu) - bo przeciez w tle jest zylion takich ktorzy robia "to" sprytniej i po prostu trudniej ich zlapac...

nawet jak Amerykanie znajdą kogoś z porażeniem mięśni twarzy żeby miał poważną minę przy podpisywaniu

Zdaje sie ze wygrales dzisiejsze internety. A przez ciebie ja musialem sparalizowac morde nadludzkim wysilkiem, bo akurat kiedy zajrzalem na bloga, to mnie zaszedl zatroskany szef projektu klienta, zobaczyc co tam slychac w komputerowaniu (pozdrawiam z PC z racka 19").

Thu, 10 Jul 2014 09:29:12
Czy ta magiczna walizka wykryje podsłuch przez urządzenie bez nadajnika - znaczy rejestrator?

Bo co jeszcze można zrobić? Rewidować i prześwietlać kelnerów?

Boni avatar Boni
Thu, 10 Jul 2014 10:54:33
@janekr
"Czy ta magiczna walizka wykryje podsłuch przez urządzenie bez nadajnika - znaczy rejestrator?"

Oczywiscie, ze nie, to byl odpluskwiacz.

"Bo co jeszcze można zrobić? Rewidować i prześwietlać kelnerów?"

W sensie ogólnym, owszem, rewidowac, "przeswietlac" i przeswietlac personel; ale jesli nie rozmawiamy o Langley, Fort Meade czy Sztabie Generalnym, tylko w szczególe o kelnerach, to moze wystarczy nie pitolic o waznych sprawach czy delikatnych kwestiach w byle knajpie. Bo nie tylko sluzby czy dziennikarze, ale i osoby postronne moga sie zainteresowac. (Co mi przypomina jak sie Leslie z Witkiem poklócili o dywanowe naloty bombami neutronowymi, na postbarylce w KFC i ze sie to osobom postronnym z jakichs niezrozumialych powodów nie spodobalo)

gszczepa
Fri, 11 Jul 2014 10:15:15
Jak już, to w byle knajpie, a nie tej samej co zawsze.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Muza (48)
Sat, 21 Apr 2018 01:06
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie,...

zz_top - Muza (48)
Fri, 20 Apr 2018 08:52
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy...

hellk - Film (8)
Sat, 14 Apr 2018 12:02
Nie będę przesadnie bronił, bo widziałem to...

janekr - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 08:08
Ponieważ ORACLE wypiął się na użytkowników i...

rozie - Za co mi płacą
Fri, 13 Apr 2018 07:08
@tyz_Aniou No dla mnie SDNy to też trochę pic na...

janek.r - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 21:01
Byłem na szkoleniu, w którym przedstawiano jakąś...

Codiac - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 15:24
Co do samoograniczania i tego że może ktoś na tym...

tyz_Aniou - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 09:41
@rozie, re SDN Ty weź, nawet mi o tym nie...

rozie - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 07:15
@tyz_Aniou Wiesz, na te bibliotekowe zależności to...

Boni - Za co mi płacą
Thu, 12 Apr 2018 01:47
@Bober @Stack IMHO się robi nie tyle wyższy, co...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017