Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

ploosh - Głos w sprawie holajzy
Mon, 11 Feb 2019 16:27
Dopiero dziś tu trafiłem, ale myślę, że wiem, co...

Boni - Film (10)
Sun, 10 Feb 2019 12:18
@hellk Jw. wszelkich arachnopodobnych staram się...

hellk - Film (10)
Sat, 9 Feb 2019 13:02
Tylko Homecoming miałem okazję widzieć - taka...

Boni - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 10:28
@zz_top Otwarło mi to w mózgu takie rejony, że...

zz_top - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 09:54
@Fiat Fastback Też nie moje porno, ale się...

Boni - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 09:15
@zz_top UX przedprodukcyjnego okazywali już w lecie...

cmos - Top Car 2018
Tue, 22 Jan 2019 08:25
@zz_top Przesadzasz, jak na concept-cary to i tak są...

zz_top - Top Car 2018
Mon, 21 Jan 2019 13:39
Z nudów w weekend pooglądałem concept-cary jakie...

Boni - Top Car 2018
Sat, 19 Jan 2019 11:46
A co do tego, tak, 100% racji. Ja też czekam na to,...

kuba_wu - Top Car 2018
Fri, 18 Jan 2019 15:56
...i oby to była jaskółka szerszego trendu. Amen.


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-07-08, wtorek
Tagi:  fun, varia
___________________________________
Niestaranne odcięcie od świata i PL skutkuje, że przebijają mi odpryski jakichś polskich afer podsłuchowych. Nie wnikam o co chodzi, bo zwisa mi to kalafiorem, ale przypomniało mi się krótkie, acz bliskie, spotkanie z tematyką, dawno temu - no to się podzielę.

Było to około 14 lat temu - taki dziwny dzień w którym, szukając pracy w okolicy Wawy, odbyłem 4 interviews, a co jeden, to dziwniejszy.

Pierwsza firma, z samego rańca, okazała się mieścić w prywatnej nowej willi w baaardzo kiepskich okolicach Żerania. Już ode drzwi się zrobiło deko dziwno, bo w hallu bramka-wykrywacz w typie lotniskowej, plakaty z bronią, gadżetami security, itp. Okazało się, że firma jest na poły security (ale w sensie handlu sprzętem i prawdziwego bodyguarding'u, a nie dziadka-emeryta "security" pilnującego magazynu), na poły (anty)detektywistyczna. Szefu-właściciel był strasznie przyjaznym i jowialnym gościem (fizycznie - nieco powiększona i pogrubiona wersja Jana Machulskiego z czasu "Vabank"), szukał technika/inżyniera z porządnym angielskim i kumatego uniwersalnie-elektronicznie, do szkolenia, obsługi i serwisu pokręconego i zaawansowanego sprzętu około-security i, nie bójmy się tego słowa, szpiegowskiego. I antyszpiegowskiego też.

Ponieważ dosyć szybko okazało się, że z pracy nici (na zasadzie "To ile pan by chciał zarabiać" - "Powiedzmy X" - "Buhahaha, co pan..." - "No to ile chcecie doświadczonemu gościowi z angielskim płacić?" - "Noo, powiedzmy Y" - "Uhuhuhahaha, to se jeszcze poszukacie..."), przeszliśmy na luźne gadki, a że obaj mieliśmy czas i gadane, było przefajnie.

Więc na przykład dyskutowaliśmy (jeszcze przed failem w temacie finansów) nad najnowszym nabytkiem firmy - walizkowym analizatorem przeciwpodsłuchowym, i grubaśną książką-instrukcją od niego. Generalnie urządzenie było podobno topowe wtedy - z odpowiednim zestawem mikrofonów i czujników, "obstawiało" pasma elektromagnetyczne od akustycznych do mikrofal, plus podczerwień, plus lasery; po czym wypasiony analizator widma i korelator próbował skorelować to, co słychać (mikrofony) z tym "co widać" w spektrum E-M i podczerwieni itp. nawet jeśli było to przekodowane, skompresowane, popaczkowane, itd itp. czyli znajdywał emisje zaawansowanych "pluskiew" (teoretycznie wspierał też triangulację, dla niektórych anten i pasm). O ile pamiętam, siedziało tam parę pentiumów w tej walizce, plus ekran jak laptoka, plus wypasiona analogówka, plus baterie, itd.

Oczywiście pierwsze moje pytanie po rozkminie było "A ileż toto kosztuje???" - lakoniczna odpowiedź "Z pełnym zestawem czujników coś koło 100 tysięcy dolków" nieco mnie wstrząsnęła, bo nasz dom wtedy był parę razy tańszy... Oczywiste drugie pytanie - "Wow, a gdzie się kupuje takie cacka, bo na to chyba trzeba mieć dosyć mocne kwity i układy..." - gościu:

"No pewnie, to jest w zasadzie obłożone embargiem do Polski, ale to ja tu mam kwity i układy, wink wink. Mogę kupić i importować z USA co zechcę, tyle, że nie wszystko się opłaci. A wiesz co się najbardziej w Wawie opłaci? Folie antypodsłuchowe przeciw laserom, tłumienie okien, ścian, gabinetów, itp.

A w temacie importu i antypodsłuchów - mogę ściągać najlepsze na świecie mikrofony laserowe, jakieś 20k$ za zestaw, no ale mam też w ofercie szyby i folie przeciwko tym mikrofonom, co nie. I wyobraź sobie, że przychodzą ostatnio te jełopy z UOPy, i chcą kupić u mnie mikrofony, bo za wodą jakoś nie mają dojścia ;) ja na to nie ma sprawy, a oni na to, że pod warunkiem, że przez 5 lat nie będę handlował tymi spec szybami i foliami - no bo nikogo ważnego nie podsłuchają; ja na to nie ma sprawy, jeśli kupią odpowiedno dużo mikrofonów, to zablokuję dostawy antyśrodków, na co oni, że chcieli kupić jeden... ale z opcją na drugi, za rok-dwa. Wyśmiałem i pogoniłem."

(ja) "I nie naciskali czy straszyli??"

(on lekceważąco, wymowne machnięcie ręką) "Ciskali się i naciskali, ale za chude w uszach są, mogą mi naskoczyć. Ale jest gorzej z innego powodu. Na przykład w końcu szarpnąłem się na tę skrzynkę, no bo prestiż i usługi i tak dalej, no trzeba zacząć przekonywać rynek, że takie usługi są w stolicy, w świecie korpo, biznesu, polityki przyszłością. I dlatego potrzebuję kogoś, kto to rozkmini i obsłuży na poziomie, nie jak te moje chłopaki-ciemniaki; bo przecież ta skrzynka nie może leżeć, ona powinna być w ruchu po Wawie, zarabiając 1k$ na dobę, co nie?"

(ja) "No jasne"

(on) "No i tu jest chujnia. Bo przecież jak tu na twoim miejscu siedzi prezio firmy obracającej miliardami, albo jeden z najbogatszych Polaków i mówi "wyciekają mi dane/tajemnice/kontrakty/poufne z kompa, z biura, konkurencja/wrogowie mnie dymają, co można z tym zrobić" to mu naświetlam standardowy plan - kartoteki jawne i mniej jawne ;) personelu do prześwietlenia, za tyle a tyle od łba; nadzór detektywistyczny za tyle a tyle dniówki; wykrywanie machlojek IT (mamy partnera do tego) tyle a tyle, wykrywanie podsłuchów normalnych (jak tą skrzynią) tyle a tyle dniówki, dopancerzenie biur, gabinetów antypodsłuchowo za tyle a tyle od metra, itd itd. No i widzę jak w miarę sumowania tych cyferek mu się to wszystko przestaje podobać, i pyta mnie taki cwaniak "To mnie będzie kosztować pierdyliard złoty, żeby znaleźć pluskwę, która kosztuje... ile tak w zasadzie?" No w zasadzie - parę stów, jeśli profeska."

(tu gość otworzył szufladę, a miał tam kolekcję sprzętu całkiem sporą i zacną)

"No to mu tłumaczę, że taki lajf, że nawet pomijająć złom z Wolumenu z pięć dych, to niestety, jest to względnie tania zabawa w przeciwieństwie do przeciwdziałania - za 200 zaczynają się rzeczy działające (okazał) i z sensownymi bateriami, a za 400-500 to już jest full wypas (okazał, jak zapałeczka), działa dwa tygodnie, plus coś tam za odbiornik. Itd. ja tak nawijam, a on se myśli, myśli, i nagle wyciągając portfel mówi - "A ciul z badaniami i wykrywaniem i całym tym mambo-dżambo; daj mi pan tych po 200 za tysiaka, pozakładam konkurencji i znajomym, i też będę o nich wszystko wiedział!" I wypada stąd szczęśliwy jak skowronek, zostawiając tysiaka, a ja przecież nie utrzymam firmy sprzedając to gówno z szuflady!!!"

I w tym stylu pogadaliśmy jeszcze trochę. Nie powiem, że udało mi się zachować powagę na dylematy i problemy kolesia, tudzież że we wszystko uwierzyłem, ale co się ubawiliśmy, to nasze. Po czym przyszło zasuwać na następne interwju (po którym już ok. godz. 17 miałem pracę) i jeszcze następne, i jeszcze...

Może przypomnę - stan rzeczy jw. był opowiadany 14 lat temu. Co pod rozwagę cywilom, a nawet politykom i dziennikarzom, poddaję.





cmos
Wed, 9 Jul 2014 12:21:17
Ale to nie tylko polski problem - przecież w Niemczech teraz zalew paniki moralnej pt. "Ojejciujejciu Amerykany nas podsłuchujom, nojakżeto, trzeba jakieś nospy podpisać"

A przecież nawet jak Amerykanie znajdą kogoś z porażeniem mięśni twarzy żeby miał poważną minę przy podpisywaniu to co, Rosjanie i Chińczycy też mają podpisać?

Boni avatar Boni
Wed, 9 Jul 2014 14:22:46
@cmos

Tru, zawsze mnie bawia te moralne paniki, bo kogos zlapali (na podsluchu, na kradziezy, na korupcji, na mobbingu) - bo przeciez w tle jest zylion takich ktorzy robia "to" sprytniej i po prostu trudniej ich zlapac...

nawet jak Amerykanie znajdą kogoś z porażeniem mięśni twarzy żeby miał poważną minę przy podpisywaniu

Zdaje sie ze wygrales dzisiejsze internety. A przez ciebie ja musialem sparalizowac morde nadludzkim wysilkiem, bo akurat kiedy zajrzalem na bloga, to mnie zaszedl zatroskany szef projektu klienta, zobaczyc co tam slychac w komputerowaniu (pozdrawiam z PC z racka 19").

Thu, 10 Jul 2014 09:29:12
Czy ta magiczna walizka wykryje podsłuch przez urządzenie bez nadajnika - znaczy rejestrator?

Bo co jeszcze można zrobić? Rewidować i prześwietlać kelnerów?

Boni avatar Boni
Thu, 10 Jul 2014 10:54:33
@janekr
"Czy ta magiczna walizka wykryje podsłuch przez urządzenie bez nadajnika - znaczy rejestrator?"

Oczywiscie, ze nie, to byl odpluskwiacz.

"Bo co jeszcze można zrobić? Rewidować i prześwietlać kelnerów?"

W sensie ogólnym, owszem, rewidowac, "przeswietlac" i przeswietlac personel; ale jesli nie rozmawiamy o Langley, Fort Meade czy Sztabie Generalnym, tylko w szczególe o kelnerach, to moze wystarczy nie pitolic o waznych sprawach czy delikatnych kwestiach w byle knajpie. Bo nie tylko sluzby czy dziennikarze, ale i osoby postronne moga sie zainteresowac. (Co mi przypomina jak sie Leslie z Witkiem poklócili o dywanowe naloty bombami neutronowymi, na postbarylce w KFC i ze sie to osobom postronnym z jakichs niezrozumialych powodów nie spodobalo)

gszczepa
Fri, 11 Jul 2014 10:15:15
Jak już, to w byle knajpie, a nie tej samej co zawsze.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018