... czyli wbrew pozorom nie będzie o igle i nitce, ale o przemyśle.
Gdyż uderzyła mnie ostatnio mocniej (np. w związku z obecną delegacją/robótką) pewna zmiana w paradygmacie przemysłu, ogólnie w kontekście jakości wszystkiego, ale w szczególe - w jakości narzędzi i wyposażenia przemysłu, a zupełnie w szczególe, systemów sterowania i oprogramowania przemysłu. Nawiasem mówiąc tym się zajmuję zawodowo od paru dekad.
Parę dekad temu dosyć oczywiste było, jak przez cały poprzedni wiek, że narzędzia czy wyposażenie służące do produkcji innych narzędzi i wyposażenia czy też jakiejś masówki itp., powinny być heavy duty, przemyślane, solidne, najwyższej założonej jakości, nawet jeśli z amortyzacją rzędu dekady - gdyż tylko w ten sposób PRZEMYSŁ ma sens: używając odpowiednich narzędzi i technologii wytwarza masówkę skutecznie, powtarzalnie, niskokosztowo, wysokozyskowo. Stąd miewałem do czynienia z 30 letnimi prasami czy zgrzewarkami itp. które w zasadzie pracowały jak nowe, wymagając tylko założonego utrzymania (niewielkiego) i części/materiałów zużywalnych (niewielu i tanich).
A w szczególe dotyczyło to też sterowań i sterowników - miałem do czynienia i modernizuję układy i sterowniki 20-30 letnie, które są jak najbardziej sprawne i naprawialne. Tudzież najlepsi dostawcy zapewniali kompatybilności wstecz i w przód na poziomie lat 20, normalni - 10 (czyli np. oprogramowanie z 1990 działa na PC i ze sterownikami PLC z 2010, i w drugą stronę - sterownik z 1990 można przeprogramować oprogramowaniem z 2010, np. tak miałem z Hitachi). Modernizuje się takie rzeczy przeważnie tylko dla wodotrysków i świecidełek, no i jeśli już naprawdę kończy się hardware.
Jakieś 10-15 lat temu paradygmat zaczął się zmieniać, podążając za nowym managementem, parciem na szybki zysk, obniżeniem jakości i skróceniem czasu życia, like, wszystkiego - nagle maszyny czy ich modernizacje miały się amortyzować w trzy lata, albo i rok, czyli tłumacząc po ludzku - być znacznie tańsze. Czyli nie mogły być tak solidne jak te z poprzedniej epoki, czyli do produkowania coraz większego badziewia zatrudniono coraz większy badziew.
Sterowań też zaczęło to dotykać, nawet wiodący dostawcy zaczęli miotać się z nowymi generacjami, pomysłami, oprogramowaniami w skali lat; co wygenerowało dodatkowe koszta i marnotrawstwa. A nałożyło sie na to mocne sprzężenie "normalnego" IT z sterowaniami - każdy ćwok chciał mieć wszystko osieciowane, zinformatyzowane, zbazodanowane i z setką wykresików na czubku, i nie ważne czy miało to sens czy nie (przeważnie - nie).
Obecnie paradygmat jakości i solidności maszyn i urządzeń przemysłowych zszedł tam mniej więcej gdzie paradygmat jakości waszego AGD czy samochodu itp. A systemów sterowania zszedł tam gdzie całego innego krapowatego oprogramowania masowego rażenia, jakiegoś windowsa czy androida.
Obecnie nowe wersje firmware najdroższych i "najsolidniejszych" PLC (czy podobnych) wychodzą w skali miesięcy, naprawdę jak jakieś debilne linuxy czy androidy. Wychodzą w kawałkach (dla komunikacji, dla procesora, dla HGW czego) jak jakieś puzzle trójwymiarowe. Wychodzą śmierdząc na kilometr betatestem przerzuconym na userów. Podobnie wychodzą kosztowne programy-narzędzia ich programowania/obsługi. Ba, podobnie same narzędzia do patchowania firmware, które to patchowanie skądinąd bywa jakimś popieprzonym skrzyżowaniem jail-breakingu, informatycznych tam-tamów i jazdy bez trzymanki przy użyciu wyspecjalizowanych narzędzi.
Oczywiście, w stanie jw. o kompatybilności tego wszystkiego ze sobą nawzajem można też rozmawiać co najwyżej w skali miesięcy, może pół roku. Żebyśmy się rozumieli - mowa o zamkniętych rozwiązaniach jednego producenta, roczny sterownik topowej serii trzeba patchować na dwa rzuty w dosyć skomplikowany sposób, żeby zagadał z najnowszym oprogramowaniem narzędziowym tegoż producenta. Jeszcze parę lat temu to się w pale nikomu nie mieściło, a teraz spotyka mnie co pare miesięcy, dla różnych producentów.
Więc to już nie jest przypadek, to trend, który jest już jakąś czarną dupą inżynierii, w szczególe inżynierii sterowania.
Nie podoba mi się to.