Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...

Codiac - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 18:25
@Hadouken - nie no, jasne, ja też nie jestem jakimś...

cmos - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 14:50
Ja bym zaproponował Blind Guardiana "Wheel of Time" (...

Boni - Zakazane piosenki
Fri, 19 Oct 2018 08:47
@Codiac @Hadouken mam trochę problem jak z innym...

Codiac - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 18:25
Skoro można dopisywać... zerkając na opis myślałem...

Boni - Zakazane piosenki
Thu, 18 Oct 2018 09:23
Dopisałem małe co nieco, które zapomniałem. Oraz...

Codiac - Na Zachodzie bez zmian
Fri, 12 Oct 2018 13:00
"Życie płynie nam mniej więcej należycie. I tyle. "...

Boni - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:58
@wyparowanie strony A tak, to też była...

Gatling - Na Zachodzie bez zmian
Mon, 1 Oct 2018 12:47
> Życie płynie nam mniej więcej...

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-04-26, sobota
Tagi:  przemysł, hejt
___________________________________
... czyli wbrew pozorom nie będzie o igle i nitce, ale o przemyśle.

Gdyż uderzyła mnie ostatnio mocniej (np. w związku z obecną delegacją/robótką) pewna zmiana w paradygmacie przemysłu, ogólnie w kontekście jakości wszystkiego, ale w szczególe - w jakości narzędzi i wyposażenia przemysłu, a zupełnie w szczególe, systemów sterowania i oprogramowania przemysłu. Nawiasem mówiąc tym się zajmuję zawodowo od paru dekad.

Parę dekad temu dosyć oczywiste było, jak przez cały poprzedni wiek, że narzędzia czy wyposażenie służące do produkcji innych narzędzi i wyposażenia czy też jakiejś masówki itp., powinny być heavy duty, przemyślane, solidne, najwyższej założonej jakości, nawet jeśli z amortyzacją rzędu dekady - gdyż tylko w ten sposób PRZEMYSŁ ma sens: używając odpowiednich narzędzi i technologii wytwarza masówkę skutecznie, powtarzalnie, niskokosztowo, wysokozyskowo. Stąd miewałem do czynienia z 30 letnimi prasami czy zgrzewarkami itp. które w zasadzie pracowały jak nowe, wymagając tylko założonego utrzymania (niewielkiego) i części/materiałów zużywalnych (niewielu i tanich).

A w szczególe dotyczyło to też sterowań i sterowników - miałem do czynienia i modernizuję układy i sterowniki 20-30 letnie, które są jak najbardziej sprawne i naprawialne. Tudzież najlepsi dostawcy zapewniali kompatybilności wstecz i w przód na poziomie lat 20, normalni - 10 (czyli np. oprogramowanie z 1990 działa na PC i ze sterownikami PLC z 2010, i w drugą stronę - sterownik z 1990 można przeprogramować oprogramowaniem z 2010, np. tak miałem z Hitachi). Modernizuje się takie rzeczy przeważnie tylko dla wodotrysków i świecidełek, no i jeśli już naprawdę kończy się hardware.

Jakieś 10-15 lat temu paradygmat zaczął się zmieniać, podążając za nowym managementem, parciem na szybki zysk, obniżeniem jakości i skróceniem czasu życia, like, wszystkiego - nagle maszyny czy ich modernizacje miały się amortyzować w trzy lata, albo i rok, czyli tłumacząc po ludzku - być znacznie tańsze. Czyli nie mogły być tak solidne jak te z poprzedniej epoki, czyli do produkowania coraz większego badziewia zatrudniono coraz większy badziew.

Sterowań też zaczęło to dotykać, nawet wiodący dostawcy zaczęli miotać się z nowymi generacjami, pomysłami, oprogramowaniami w skali lat; co wygenerowało dodatkowe koszta i marnotrawstwa. A nałożyło sie na to mocne sprzężenie "normalnego" IT z sterowaniami - każdy ćwok chciał mieć wszystko osieciowane, zinformatyzowane, zbazodanowane i z setką wykresików na czubku, i nie ważne czy miało to sens czy nie (przeważnie - nie).

Obecnie paradygmat jakości i solidności maszyn i urządzeń przemysłowych zszedł tam mniej więcej gdzie paradygmat jakości waszego AGD czy samochodu itp. A systemów sterowania zszedł tam gdzie całego innego krapowatego oprogramowania masowego rażenia, jakiegoś windowsa czy androida.

Obecnie nowe wersje firmware najdroższych i "najsolidniejszych" PLC (czy podobnych) wychodzą w skali miesięcy, naprawdę jak jakieś debilne linuxy czy androidy. Wychodzą w kawałkach (dla komunikacji, dla procesora, dla HGW czego) jak jakieś puzzle trójwymiarowe. Wychodzą śmierdząc na kilometr betatestem przerzuconym na userów. Podobnie wychodzą kosztowne programy-narzędzia ich programowania/obsługi. Ba, podobnie same narzędzia do patchowania firmware, które to patchowanie skądinąd bywa jakimś popieprzonym skrzyżowaniem jail-breakingu, informatycznych tam-tamów i jazdy bez trzymanki przy użyciu wyspecjalizowanych narzędzi.

Oczywiście, w stanie jw. o kompatybilności tego wszystkiego ze sobą nawzajem można też rozmawiać co najwyżej w skali miesięcy, może pół roku. Żebyśmy się rozumieli - mowa o zamkniętych rozwiązaniach jednego producenta, roczny sterownik topowej serii trzeba patchować na dwa rzuty w dosyć skomplikowany sposób, żeby zagadał z najnowszym oprogramowaniem narzędziowym tegoż producenta. Jeszcze parę lat temu to się w pale nikomu nie mieściło, a teraz spotyka mnie co pare miesięcy, dla różnych producentów.

Więc to już nie jest przypadek, to trend, który jest już jakąś czarną dupą inżynierii, w szczególe inżynierii sterowania.

Nie podoba mi się to.





Darek
Sat, 26 Apr 2014 09:14:43

Mnie się to też nie podoba.

Ale za to dobrze to wpływa na liczbę pod kreską dostawcy.

Poprzednio trzeba było przygotować solidny produkt: sprzęt, firmware,
narzędzia do ich skonfigurowania/oprogramowania, dokumentację.
Po wysłaniu w świat poprawki były kosztowne i narażały na szwank
obraz dostawcy w oczach odbiorców. Trzeba więc było skutecznie testować.
Za to trzeba było z góry zapłacić. Potem dopiero sprzedawać. Od zainwestowania
do zysków czas mierzony był w latach. Czas obecności na rynku linii
produktów - dekada lub dłużej.

Teraz trochę sprzętu, jakieś oprogramowanie, sprawdzić z grubsza czy działa
i sprzedajmy. Jak nie będzie działało to wypuścimy poprawkę i często jeszcze
na tym zarobimy. Nowe produkty wypuszczamy ciągle wymuszając ciągłe
aktualizowanie oprogramowania i generując ciągły dopływ pieniędzy.

Hmm, a może by tak oprogramowanie sprzedawać jako usługę realizowaną
w chmurze? Oprogramowanie niemożliwe do skopiowania, poprawki nie stanowią
problemu, odbiorca uzależniony od dostawcy bardzo solidnie i ciągły dopływ
gotówki dla dostawcy. Dodajmy do tego stopniowanie cen, tak aby każdy odbiorca zapłacił
tak dużo na ile tylko go stać. Podejmującym decyzję sprzedajmy to jako rozwiązanie
nie wymagające inwestycji z góry, przerzucające koszty infrastruktury
na dostawcę i uniezależniające odbiorcę od kaprysów jego pracowników.

W skrócie - będzie gorzej.

Ale to wszystko powyżej to są rzeczy w miarę oczywiste dla każdego kto
zwraca na to uwagę.

Nie wiem czy i jak można ten trend odwrócić.

gszczepa
Sat, 26 Apr 2014 10:56:46
Tam gdzie zostało to doprowadzone do największego chyba absurdu, czyli oprogramowanie enterprise, gdzie jak kupujesz to nie tylko że drogie, nie tylko że poprawki do fix packów, to jeszcze lepiej żebyś miał specjalistę od warunków licencjonowania (wyspecjalizowanego w tym konkretnym producencie oczywiście) bo wcale nie kupisz tego co potrzebujesz. Mimo że i tak musisz mieć ludzi co się znają i są certyfikowani (a to nie zawsze jest łączne) i tak płacisz za support, realizowanie praktycznie przez nieustannie rotujących albo niekumatych kolesi w Indiach, a na koniec dnia i tak się czasem coś posypie albo jak działa to nie do końca tak jakby się chciało.
Tak pojawiła się open-sourcowa reakcja, oparta bynajmniej nie na tym że zainstalujesz darmowego Linuksa i działa, a bardziej na powrocie do starej dobrej zasady, że jak masz mieć zrobione dobrze, to musisz sobie w dużej mierze zrobić sam.
Ot chociażby: http://www.theregister.co.uk/2014/03/24/amd_hadoop_migration/

tajemniczybrodacz
Sat, 26 Apr 2014 12:22:43
że zacytuję klasyka :
"Świat schodzi na psy, razem z nim ty."

Boni avatar Boni
Sat, 26 Apr 2014 13:17:07
PLC chodzace "przez chmure" widzialem juz pare lat temu na targach, oko mi zbielalo (szczegolniej ze byly to egzotycznego producenta z Japonii, od którego zaczynalem cos ponad 20 lat temu - BTW chyba nigdy nie widzialem PLC bardziej buletproof w sensie hardware).

Co do enterprise - otóz to, SCADA, narzedzia do PLC itp to jest odmiana tego zagadnienia i tego balaganu.

(Sory za blak pl literek, ale pisze ze SCADA u klienta i nie bede tu mieszal za bardzo. Znaczy, bede, ale w innych sensach ;) )

Sat, 26 Apr 2014 13:37:45
Chyba już opowiadałem (ale nie tutaj), jak prawie 20 lat temu patchowałem profesjonalne woltomierze, ale tak, żeby właściciel nic o tym nie wiedział?

W pewnej wersji firmware'u był błąd, który miałem naprawiać przy pierwszym podłączeniu do komputera.
Więc na dzień dobry trzeba było odpytać woltomierz o wersję, potem sprawdzić konkretny bajt w epromie i w razie potrzeby podmienić brakujące kawałki. Cicho i dyskretnie, żeby firmie nie psuć opinii.

Zresztą, chyba teraz mogę ujawnić - to było to:

https://www.gossenmetrawatt.com/english/produkte/metrahit29s.htm


Sat, 26 Apr 2014 18:48:28
Mam wrażenie, że w IT narzekałem na to już od tak dawna, że mi się chyba odechciało. W zakresach okołoserwerowych dochodzi do opisanego mechanizmu jeszcze poważna zmiana pokoleniowa: o ile kiedyś dystrybucje, narzędzia, roziwązania składane były głównie przez brodaczy serwerowych i patrzących mocno pod kątem serwerów to teraz mocno obsadziło się tam pokolenie użytkowników i programistów (bo administratorów już nie ma) tabletowo-chytrofonowo-laptopowych.
Pomysły proste, niezawodne, przewidywalne i składalne jak klocki lego są zastępowane przez coraz bardziej skomplikowane i wymyślne rozwiązania - a ja mam coraz mniej narzędzi do pracy.

O zmianach wśród programistów i totalnym zaniku np. świadomości relacji między danymi to przy innej okazji opowiem, bo to temat na notkę albo na bardzo grubą, brudną, ciężką pałę, którą był lał, lał, lał po tych durnych łbach.


pablo19
Wed, 7 May 2014 09:50:13
Mały przykład z mojego podwórka. Znany mi "informatyk" napisał kiedyś (jak to rzekł: "przy śniadaniu") prosty system do obsługi przychodni lekarskiej. Użył HTML, PHP i darmowego serwera BD. Z czasem to rozbudował wg. potrzeb jakie się pojawiały i wg. tego co żądał durny NFZ-et. Pracuje to już od około 8 lat, zasuwa w przeglądarce jak struś pędziwiatr, bo poza wyświetlaniem tekstu i kilku ikonek przeglądarka nie robi nic więcej więc na WIN98 (do niedawna mieliśmy dwa takie rodzynki w firmie ;) )pracuje to równie szybko co na WIN7, a może i czasami szybciej.
Od bodajże pół roku, firma C próbuje zbudować system, który ma zastąpić ten nasz. Nie to, żeby oni nie mieli systemu dla przychodni lekarskiej czy szpitala, bo mają, ale trochę inaczej działający niż nasz, a moi zwierzchnicy uparli się, że ma to działać przez przeglądarkę internetową i C rzekomo przerabia swój system, a dokładniej piszą go od nowa.
Nie wiem dlaczego sztab młodych programistów nie jest w stanie ogarnąć tak prostego zadania. Sam wywiad środowiskowy robili tak nieudolnie, że szkoda słów.
Pierwsze testy nowego system pokazują, że po kliknięciu na cokolwiek będzie trzeba czekać o około 2-3 sek. dłużej niż o w obecnym systemie co po prostu będzie niezłym zonkiem.
Dlaczego zmieniamy system? Otóż durny NFZ żąda coraz to więcej zestawień i innych pierdół, a twórcy obecnego systemu nie chce się już za nimi gonić i spędzać większości życia na ciągłych modyfikacjach. Robią to, żeby móc odrzucać coraz to więcej wykonanych usług i za nie nie płacić w przypadku, gdy czegoś tam im nie damy.
Jak tak się rozglądam dookoła to widzę, że większość dziedzin jakie są w mojej pracy stacza się w dół. Sprzęt, który nie wytrzymuje już nawet gwarancji. Np. nowe urządzenia wielofunkcyjne Lexmark, którym natychmiast trzeba aktualizować firmware, bo się zawieszają. Czyli jest to o czym już pisaliście, że użytkownik końcowy jest betatesterem.
Trzeba przyznać, że HP potrafi tak zrobić urządzenia biurowe, żeby popsuły się po gwarancji, chyba najwięcej drukarek tej firmy szło na naprawy pogwarancyjne.
Jeden taki kombajny Xeroxa od nowości zaginał papier. Na gwarancji przyjeżdżali serwisanci i co chwilę coś wymieniali, potem zaginanie ustało na jakiś czas. Po gwarancji znowu zaczęło się zaginanie papieru, dwa razy wzywano serwis i dwa razy to były jakieś nieudolne tymczasowe działania. Potem przyjrzałem się problemowi i z tego co pamiętam pod szlifowałem pilniczkiem kawałek podajnika i podciąłem jakąś folijkę co chyba rozwiązało problem. Internauci za przyczynę tego problemu podawali złej jakości papier i tak samo narzekali na serwis, który nie był w stanie tego usunąć.
Jedyna rzecz z której się cieszę to coraz więcej coraz lepszego oprogramowania opensource i freeware, które używam z powodzeniem w mojej pracy. Widzę, że w momencie, kiedy twórca wyłącza myślenie o zysku jest w stanie zrobić coś dobrego.

Boni avatar Boni
Wed, 7 May 2014 12:08:56
Skomentuję tylko końcówkę, bo reszta jest z gatunku "wiemy, rozumiemy"

@Widzę, że w momencie, kiedy twórca wyłącza myślenie o zysku jest w stanie zrobić coś dobrego.

Raczej powiedziałbym, że to nie zależy od zysku czy jego braku (bo jak ktoś coś robi, to zawsze jakiś "zysk" z tego ma, nawet jeśli to nie są przelewy na konto czy talary), ale od perspektywy czasowej dalszych zysków i biznesu. Jak robisz AGD, biurowe, programy, samochody czy cokolwiek z perspektywą biznesu paroletnią a zysku roczną-dwuletnią, no to w ogóle cud jeśli produkt wytrzymuje parę lat. A kto ma teraz perspektywę nie to że zysku czy biznesu, ale w ogóle zatrudnienia czy zawodu, więcej niż paroletnią? Grabarze?

Chcieliśmy zmiennego i elastycznego świata, no to mamy, tyle że razem ze skutkami ubocznymi.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018