Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-04-12, czwartek
Tagi:  namysł, przemysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Od dekad obserwuję takie zabawne, a raczej "zabawne" zjawisko, polegające z grubsza na tym, że wobec zaniku etosu rzemieślnika czy technika, nawet tylko w kontekście operatora maszyn czy urządzeń, i obniżeniu kultury technicznej (lokalnej, w sensie danych operacji czy przemysłu, bo nie w sensie obsługi wypasionej komórki) wśród nadzoru i operatorów, w to puste miejsce wchodzi brak zaufania do człowieka. Wzmacniany jeszcze wielkim ciśnieniem na BHP. I ciśnieniem na wydajność i jakość. A na deser przyklepany nowoczesnym audytem i konsultingiem, które odrywają się od rzeczywistości szybciej jak prom kosmiczny od matuszki Ziemi. Co daje ciekawe efekty i przykłady jak szybko pozornie normalni ludzie lądują w oparach absurdu i ustrojach totalnych.

Każdy podręcznik czy spec od kontroli jakości powie wam, że ludzie pracując robią błędy. Że kontrola manualna czy optyczna, przyrządem O1 (oko wzór 1), to żadna kontrola. Itd itd. Ale prawie żaden podręcznik i spec nie proponuje już działań typu szkolenie, motywacja, trening, a raczej - mechanizację, automatyzację dobrze zaprojektowanymi mechanizmami pomiaru, kontroli i nadzoru, zaraz potem audytowanymi i certyfikowanymi. Logiczne, że po chwili tak samo myśli i zachowuje się nadzór, tudzież np. klienci w ramach dyskusji o reklamacjach. I ma to pewien pozorny sens - automatyczny tester czy wbudowana kontrola itp. w maszynę czy w proces, nie męczy się, nie myli, ma wiele zalet. I nie ma sprawy, tylko że na poziomie biznesowym, trzeba zdawać sobie sprawę, że to jest pełzająca automatyzacja i totalizacja kontroli, często zamiast dopracowania procesu czy poprawienia operacji i operatora. I podobnie odbywa się w tematach około bhp. A to wszystko kosztuje całkiem wymierne pieniądze (bo pełzająca autmatyzacja czy bhp na ogół jednak kosztuje drożej niż porządna, kompleksowa, i założona od początku istnienia procesu), i utratę elastyczności na poziomie strategicznym (bo pełzająca automatyzacja czy bhp na ogół nie jest elastyczna, skoro łata kolejne i kolejne błędy poganianego batem niedouczonego i nisko zmotywowanego człowieka), wymienianą co najwyżej na pozorną elastyczność operacyjną (no bo zamiast małpy można na maszyne posadzić małpiatkę) i na pozorny święty spokój, bo "spełniono wymagania", nie ważne, że z sufitu i zassania kciuka. I nie ma sprawy, ja jestem za automatyzacją wszystkiego co się da, z tego żyję, ale trzeba rozumieć, co i po co się robi - a nie, że jeden półgębek mówi o tanich kosztach pracownika o wysokich kwalifikacjach, a drugi półgębek pomalutku pełzająco kosztownie wymienia tych pracowników na niewykwalifikowanych, albo na roboty.

I jest to dość ogólny trend "totalitarny", w całej cywilizacji technicznej I i II świata, który kosztuje nas wielostronnie sporo kasy i frustracji. Bo ten brak zaufania do człowieka i wola pełzającej kontroli i automatyzacji, z jednoczesnym irracjonalnym zaprzeczaniem i wypieraniem się kontroli i automatyzacji kołacze się od dawna i wszędzie, tylko ostatnio jakby bardziej.

Na przykład, z zaszłości tak dawnych, że aż zabytkowych, dlaczego, tak w zasadzie, każdy samochód musi mieć drzwi na zamki i "stacyjkę" zabezpieczającą przed użyciem przez osoby niepowołane - bo tak zapisano w warunkach technicznych? Co w paru logicznych krokach wiedzie do samochodów, które nie zapalają bez zapięcia pasów i dmuchnięcia w alkomat. Tyle, że właściwe pytanie, to dlaczego opierają się wszyscy przeciw samochodom z autopilotem, skoro trend jest jaki jest.

Albo dzisiejsze zagadnienie - operator może nie zauważyć, czy po włączeniu maszyna wykonała cykl testu, i zaczyna się dyskusja o sposobie włączania i sygnalizowania pracy maszyny. Na nieśmiałe sugestie, że może jednak, zamiast przebudowywać maszynę i prowadzić absurdalne rozważania o trwałości wyłączników, zatrudnić operatorów o sprawnym wzroku i trzeźwych, koledzy mi się obruszają. A na sugestię, że wyłącznik i sygalizacja i tak nie zabezpiecza przed operatorem, który zamiast testować 1000 wyrobów, przełoży skrzynkę z 1000 wyrobów z lewa na prawo, to koledzy czują się zdradzeni o świcie.

Chyba najśmieszniejsze zderzenie jakie widziałem dla problemu totalnej automatyzacji/kontroli/bhp było między Duńczykami i Japończykami w kontekście prostych maszyn i procesów. Bo Duńczyk, jak widzi niewielką prasę bez żadnych zabezpieczeń, na której Japonka pracuje jakby robiła na szydełku, włączając ją małym palcem koło stempla (i to wszystko w tempie, że stara cyfrówka 10fps nie wyrabia pokazać na filmie, co tu się naprawdę wyrabia), najpierw łapie się za serce, po czym projektuje od razu w głowie fotobarierę, uruchamianie z dwu rąk, i certyfikację tego wszystkiego na zgodność z CE, itd itd. A zanim zacznie wydawać kufereczki stóweczek, pyta nadzór japoński, jak tak można, jak zwierzęta, jak w jakichś Chinach, przecież prasa może połamać palce, zerwać paznokcie - na co Japończyk ukrywając zdziwienie nieogarnięciem gaijinów, grzecznie odpowiada, że przecież ich pracownik jest przeszkolony, i palców w praskę nie wkłada.

I wszystko to pod rozwagę poddaję od czasu do czasu szefom czy audytorom, ale bez większych napinek, no i rezultatów. Bo taki lajf w społeczeństwie 80/20, niestety.







2012/04/12 10:41:41
Wiesz, ja mam równoległe porno z edukacją. Kuratoria wprowadzają kolejne parametry, drepcząc dzielnie za Amerykanami, ale zamiast wyciągać wnioski z pomiarów kiszą raporty i dalej powielają błędy. Zamiast popracować z kadrą pedagogiczną, powielić dobre praktyki i zostawić ludziom trochę swobody wprowadzamy kolejne audyty i papiery.

Wiesz - ja lubię cyferki i myślę cyferkami, ale każda fabryka ma swoją specyfikę poza cyferkową. Cyferki nie zastąpią solidnych szkoleń i motywacji.


Boni
2012/04/12 11:44:09
@redezi
"Cyferki nie zastąpią solidnych szkoleń i motywacji."

Ja to wiem, ty to wiesz, ale 87% gospodyń domowych, wróć, menadżeros i nadzoru już tego nie wie. Stąd biorą się kfiatki jak np. totalne krzyżowe pomieszanie w FMEA zagadnień związanych z procesem i "cyferkami" z zagadnieniami organizacji i motywacji pracy, czyli z tym czy operator ślepy czy pijany.


2012/04/12 12:34:46
Niestety, ale prawdę piszesz, od początku do końca. Gdy ostatnio się widzieliśmy to ledwie musnąłem temat, ale to co opisałeś doskonale powtarza się np. przy przerabianiu żywności, gdzie najpierw mamy procedury uzupełniane przez fachowych pracowników a potem w ich miejsce wstawia się niewykwalifikowanych, "bo jest procedura". A potem wszyscy są zdziwieni, bo niewykwalifikowany nie miał tego odruchu, który dla fachowca jest naturalny...

Zresztą to samo mam w IT, na bieżąco i nieustająco.


2012/04/12 14:02:23
Podobne wątki czytałem ostatnio u Richarda Senneta. Pisał właśnie o odruchach i nieprzekładalności procedur. Akurat w skali labowej istotne jest nawet to jakiej szmatki używasz do czyszczenia. Podejrzewam, że przy kalibracji niektórych procesów z wąskim oknem problemy mogą być analogiczne.

Nie wiem czy nie jest to kwestia pędu do redukcji kwalifikacji kadry. Menagów nie obchodzi efektywność procesu ale to czy inwestorzy pogłaszczą ich po główce za kolejne cięcia kadrowe.


Boni
2012/04/12 21:27:16
@ludzie a procedury

Z jednej strony, jak w noci i w waszych komciach, jest ciśnienie, żeby zastąpić człowieka procedurą i automatem, bo wydaje się, że będzie taniej i lepiej, a bywa "taniej" i "lepiej", ale często mam wrażenie, że w głębszej warstwie wzięło się to z ogólnie rozumianej komputeryzacji i "danobazowości" nowego świata, z odejścia od modelowania analitycznego do modelowania symulacyjnego i mapowania. 40 lat temu tak samo można było i tak samo nie miało sensu zmapowanie i proceduralne opisanie każdego duperelka w labie, czy na stanowisku montażowym w przemyśle, jak i teraz, ale teraz przeciętni ludzie (i managerowie) oddychają tym, że przecież w komp można w excela wbić "tanio" zylion procedur i danych, i że w ogóle cały świat można zmapować, w WoWa albo w Wielką Bazę Danych, i to jest dobre i zbawienne - kiedyś tak mieli tylko skrajni biurokraci i totalitarni etatyści, a teraz mało kto myśli inaczej (ilu powie "80% danych to są zbędne duperele, więc nie będziemy ich gromadzić"). A potem, nawet jak ktoś przypadkiem potrafi tych danych użyć (co jest rzeczywistą różnicą nowego świata, bo już można tanio te terabajty obracać i analizować, ino trzeba umieć) - okazuje się jak zwykle, że jeśli z danych i analityki wychodzą rzeczy sprzeczne z wiarą/wiedzą i pragnieniem, tym gorzej dla danych, no i analityków ;)


2012/04/13 12:55:25
"dlaczego, tak w zasadzie, każdy samochód musi mieć drzwi na zamki"

Ojtam ojtam. Ma mieć takie drzwi, żeby się samoczynnie nie otwierały, zamków na kluczyk mieć nie musi.


Boni
2012/04/13 15:52:55
@tarhim

Ale to mają być ZAMKI, w sensie mechanicznym, a nie że "na kluczyk" (podobnie stacyjka - nie musi być na kluczyk, możesz se skaner biometryczny albo na pendrive założyć, ale funkcjonalnie musi jakaś być); a jak ma zamki, to w ramach zaufania do pasażerów "za chwilę" ma ryglowanie w biegu; a za następną w ramach zaufania do kierowcy będzie odryglowywał dopiero jak mu chuchniesz w alkomat ;)


2012/04/25 00:05:39
Miska sedesowa! Urządzenie kompletnie niepraktyczne dla mężczyzn, w publicznych toaletach, a MIMO TO ciągle i bez zmian.


Boni
2012/04/25 00:24:48
@smutnyfrustrat
"Miska sedesowa! Urządzenie kompletnie niepraktyczne dla mężczyzn, w publicznych toaletach, a MIMO TO ciągle i bez zmian."

8-) Mam wrażenie, że coś fundamentalnie pomyliłeś, to chyba idzie: "Pisuar! Urządzenie kompletnie niepraktyczne dla kobiet, i nadmiarowe, a mimo to ciągle i bez zmian w publicznych toaletach"





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018