Czyli muzyczne podsumowanie roku 2013 w moim świecie.
Ogólnie, mam wrażenie, że było słabo. W szczególe, może to być mylne wrażenie, no bo przez pół roku byłem zalatany, zajęty, nie miałem głowy itd. i mam nadzieję, że przeoczyłem trochę rzeczy.
Na topie, powiedzmy ex-aequo,
Delta Machine Depeche Mode i
False Idols Tricky.
Na drugim miejscu, też chyba ex-aequo,
Girl, Who Got Away Dido i
Crystal World Helen Marnie.
Dalej długo nic, tzn. było trochę muzy nowej, którą posłuchałem a nawet zapamiętałem, ale nie warto wspominać.
W sumie, jeśli się zastanowić, to na co ja narzekam - nieczęsto podobają mi się rocznie więcej niż trzy-cztery albumy.
(powyższe zaleca się na uczciwych kolumnach albo z subem, bo inaczej nie gra)