Będę straszny i zabawię się w dziennikarza samochodowego, czyli zrecenzuję służbową hondę CR-V, którą popylam ostatnie parę tygodni. Oczywiście będą to próżne żale i narzekania starego zbieracza złomu. Ale do rzeczy.
Honda CR-V trzeciej generacji, polift (na zdjęciu jest przedlift, ale różnice są minimalne). Turbodiesel 2.2 z 6 biegowym manualem. Jakieś tam 4WD sterowane komputerem, nic się z nim nie da zrobić; jakaś kontrola i stabilizacja trakcji, którą nawet można wyłączyć. Wypasy, zdaje się, drugie od dołu (szmaty, elektryka okien, jakieś tam radio z CD/MP3, parkotronic, składane lusterka takie i przyciemniane owakie, no ale ogólnie bez szaleństw, żadnej skóry, komóry, nawigacji, zydle bezprądowe itd). Przebieg symboliczny, pod 10k mil podchodzi.
W skrócie, typowy nowomodny crossover, może nawet jeszcze SUV.
To może najpierw uleję se, co nie?
Bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że mamy środek zimy, najkrótsze dni w roku, ciemnicę i nie widzę tego samochodu, jak do niego wsiadam czy przechodzę. Ludzie, jakie to jest paskudztwo. Przecież ten ryj IIIgen. projektował ktoś z nagniotkami modzelastymi na oczach. A linię szyb wzg. nadwozia to chyba projektant dał do narysowania potomkowi-trzylatkowi i tak był z niego dumny, że aż to gówno wdrożyli. W środku jest nieco lepiej, powiedzmy poprawnie, po japońsku nudno - ergonomicznie, fotele w miarę wygodne. Ale za zewnętrze - minus pińcet sto dziwińcet punktów.
Diesel-klekot oczywiście nieco telepie budą na jałowych obrotach i zgodnie z nazwą klekocze, no ale nie jest bardzo źle, jest powiedzmy normalnie, jak w większości nowoczesnych common raili.
Tradycyjne fatality ostatniej dekady - 6 biegowa skrzynia. Ja wiem, że oszczędza ona jakieś tam litry, ale to jest chore, żeby tak machać fte i fefte, i pedałować. Nic się nie zmieniło od czasu mojego pierwszego spotkania z tym pomiotem szatana, bodaj w Sharanie dieslu - życzę by w dupę wsadzono ten drążek pomysłodawcom tegoż wielkiego zua. Szczególniej jeśli zestawiają 6 biegów tak "krótko", że przy dyskutowanym dieslu, na 6 mogę wciągać się pod górki 80... no gdzie tu sens, o logice nie mówiąc.
Sprzęgło ok, hamulce poprawne, biorą jakoś miekko i głęboko (już zużyte, po 16kkm?), ale nie ma problemu. Tradycyjny ręczny, nie jakieś elektryczne wynalazki. Prowadzenie poprawne, normalne dla SUVka tej wielkości i masy.
4WD nie zauważyłem żeby coś dawało, choć ze dwa razy po śniegu jechałem. Kontrolę trakcji
raz dwa razy udało mi się odpalić, jak dałem porządnie w palnik. Generalnie, może to i zaleta, że nieodczuwalne te wszystkie 3 literowe systemy, no ale nie wiem czy w ogóle działają.
Autek ma dwustrefowy klimatronik, za to nie ma ogrzewania. No dobra, przesadzam nieco, nie ma ogrzewania przez pierwsze 5-7km. Co jest okrutne, niewiarygodne, złe, nawet w Szkocji, o ew. innych klimatach nie mówiąc... niegdy tego nie pojmę, jak tak prostą rzecz można spieprzyć, w tak wielu, szczególnie tych nowszych i "oszczędnych" wózkach.
Chyba jedyne co ma fajne ten autek, to kopyto - diesel ma rzeczywiście spory moment, więc zbiera się przyzwoicie, mniej więcej jak nasz van 3.8 V6, tyle, że nie wypija przy okazji morza paliwa.
Podobno jest to jeden z najbezpieczniejszych SUVów w swojej klasie i w ogóle, ale jeszcze nie dane mi było tego sprawdzić, więc - tak twierdzą w statsach i testach. I może dlatego ten, moim zdaniem najwyżej poprawny samochód, sprzedaje się wszędzie jak świeże buły; w UK jest ich od groma. A przy tym, nie są to wozy jakoś specjalnie tanie.
To by było na tyle. Mam nadzieję, że mój wkrótce przyszły jeszcze niedoszły służbowy będzie nieco ciekawszy. Choć, chlip, chlip, chyba będzie podobny...