Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 13:35
@zz_top Tak szczerze, to nie ogarniam i nie wnikam,...

zz_top - Premium
Wed, 14 Nov 2018 08:52
Ej, ale czemu ty jako premium szukasz w Audi A7 czy...

Boni - Premium
Wed, 14 Nov 2018 03:11
Obejrzałem sobie różności i powiedzmy, chyba...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:24
@zz_top A to faktycznie porażka. Powiedzmy, dalsze...

zz_top - Premium
Tue, 13 Nov 2018 20:07
Nawet mnie zaciekawiłeś tą germańską trójcą i...

Boni - Premium
Tue, 13 Nov 2018 19:47
@zz_top Zapewne masz rację, tyle że z merolami ze...

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...

Boni - Zakazane piosenki
Tue, 23 Oct 2018 00:06
@Hellk Ok, to jest nawet fajna muza (IIRC kiedyś to...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-12-02, niedziela
Tagi:  fun, szrot
___________________________________
W nawiązaniu do notki hejterskiej o wkurzających zjawiskach na drogach, takich raczej powtarzalnych i powszechnych, wypiszę sobie drugą część, teraz bardziej do pośmiacia i podziwowania się nad życiem, wszechświatem i polskimi drogami.

1. Zasnąć samemu w wozie i rypnąć se rowa to żadna sztuka, wystarczy odpowiednio długo nie spać (dla zestawu ja plus maluch wystarczyło jakieś 50h), ale zasnąć grupowo, i żeby obudził nas szum powietrza między scorpio a słupkami na poboczu, to zupełnie inne zjawisko. Serio, tak precyzyjnie zjeżdżałem i z tak dużą prędkością. Skończyło się bez konsekwencji, ale ze strachu nie zmrużyliśmy oka.

2. Nie warto nielegalnie wyprzedzać wlokącego się złoma wkoło wysepki ze znakiem, nawet na zupełnie pustej drodze o drugiej w nocy. No bo jak za znakiem znajdziecie nagle barierkę, ciągnącą się przez 2km, której nie było jakoś wcześniej widać, to poczujecie się niezwykle głupio. I nie poprawia tego stanu, jeśli nagle okaże się, że coś jedzie z naprzeciwka. Jedyne pozytywne, że co się uśmiał ten wyprzedzany w złomie, z wyprzedzającego debila za barierką, to jego.

3. Jak się nie dosypia i dużo pracuje, to trzeba se zarezerwować przed jazdą czas na drzemkę, choćby 30min. Albo, jeśli jazda krótka, trzeba kupić sobie coś do żucia, dobre są buły itp. - mało kto potrafi zasnąć z bułką w gębie. Jak się o to nie zadba, szczególniej w kiepskiej porze roku i pogodzie, to może być raczej srogo, np. po tygodniu 16h pracy na 8h wolnego, gdzie "wolne" oznacza budowę domu, człowiek widzi na drodze ciężarówki których nie ma, nie widzi dostawczaków, które są i to na czołówce; widzi urojone krowy i nie widzi kto ma pierwszeństwo (pozdrowienia dla najgłośniej drącego mordę poszkodowanego jakiego poszkodowałem, i jego poloneza też).

4. Mało co mnie bardziej w życiu przeraziło, niż taka akcja - pogoda piękna, waruny ok, wóz wporzo, droga normalne dwa pasy, ale całkiem ok, i podjeżdżamy pod górkę ze słuszną prędkością, gdy nagle zza jej szczytu wynurzają się dwa TIRy obok siebie, wyprzedzają się; a mamy do nich ze 100m, i nie ma gdzie uciec. Zatrzymanie akcji serca, awaryjne hamowanie i wstępne szukanie wzrokiem miękkiego lądowiska w rowie, i dopiero po jakiejś sekundzie czy dwu, dostrzegłem, że coś się w obrazku nie zgadza... Otóż dogoniliśmy lawetę z ciągnikiem siodłowym ustawionym na niej tyłem do kierunku jazdy, a drugi, bogu ducha winny ciągnik po prostu mijał się z nią. Ale synchronizację wzg. nas i górki zrobili tak idealną, że masakra, i jakby np. film kręcić to dubli a dubli trzeba by zrobić, że by tak trafić.

5. Czy tańczyliście z diabłem w świetle księżyca? Ja też nie, ale z maluchem zdarzyło się. Po paru tygodniach bez prądnicy, na ciągle podładowywanym akumulatorze, któregoś razu było już tak suabo, że zdarzyło mi się jechać tylko przy księżycu, zupełnie bez świateł... a jak już dojechałem do miasteczka, gdzie od razu szczerze pobłogosławiłem latarnie, to chwilę mi zajęło zorientowanie się, że silnik zdycha mi na zakrętach nie od kierunków, które i tak już dawno nie chodziły, ale od świateł hamulcowych - aż tak kolosalnie prąd zabierały...

6. Jednym z najtrudniejszych do wyjaśnienia przypadków jakie miałem na drodze, było takie coś - jedziemy na prostej, zima, szeroki asfalt, ale wąskie koleiny, z naprzeciwka kursowy autobus Autosan, który codziennie mniej więcej w tym miejscu mijałem. Widzę go z pół kilometra, i że jedzie koleinami, i ma dymek na kierowcą "duży może więcej", więc próbuję wyjechać maluchem z kolein na białe, bo przecież środkowa, nieco szersza koleina, wspólna z autobusem. Kiedy ostrożnie, ze średnią prędkością, próbuję nie zblokować i nie wejść w poślizg i jednocześnie zejść mu z drogi, prawie mi się udaje, ale nagle maluch ześlizguje się z powrotem w koleiny, "na zaczepkę" do nadlatującego Autosana. Huk z boku, i mijamy się, maluch nie odbił się, idzie prosto, kolega coś tam się drze; ja przekonany, że huknęło dlatego, że autobus nam zdjął "rogalem" zderzaka nasz tylny zderzak albo i błotnik, usiłuję w bocznym lusterku zobaczyć co tam na dole z tyłu, i nagle orientuję się, że nie mam połówki lusterka... Kumacie, plastik i szybka jak ucięte laserem, no po prostu niewiarygodnie równo, leciutko pod kątem. I żadnych innych zniszczeń czy obrażeń. Jeśli popatrzycie na geometrię boku malucha i autosana, to jest prawie niemożliwe; uratował nas jakiś dziwny kąt, pod którym zsuwaliśmy się z powrotem w koleiny...

7. Automat, tempomat i niemiecka autostrada skłoniły mnie parę razy do zdjęcia butów za kierownicą... ale to głupie, i nie tylko dlatego, że niebezpieczne, ale też jak człowiek się rozleniwi, to ma ochotę na stacji paliw wysiąść prosto w kałużę w skarpetkach. Zdołałem się nadludzkim wysiłkiem zawiesić nad wodą w karkołomnej asanie "oja-jebię", ale co się bauer tankujący obok obśmiał z polaczka, to jego...

(fakapowe czasy i maluszki z paru punktów występowały też w pieczarkach)





Sun, 2 Dec 2012 09:47:04
Dawno dawno temu.
Trasa Kraków-Katowice, w czasach przedautostradowych.
Jedziemy prawym pasem.
Nagle SZUU, zjeżdżamy powolutku z lewego pasa na pas zieleni.
Kierowca prostuje, wraca na pas prawy.
Dopiero za trzecim (chyba, dawno było) przebiegiem kierowca załapał (a my razem z nim), że przysypiamy, a malucha wtedy wolniutko znosi w lewo.
Stop na poboczu, 15' snu. Dojechaliśmy, przeżyliśmy.

Najgroźniejsze w takim przysypianiu to, że nie mam świadomo...ści (bardzo internal joke, nie opowiem), że się właśnie zasypia.

Boni avatar Boni
Sun, 2 Dec 2012 11:09:48
@wiki

Po latach poznałem swoje parametry, że tak powiem, i po prostu na pierwsze sygnały staję spać, gdziekolwiek. Inna sprawa, że samochody typu maluch nie zachęcały, w większych jest spoko, no i teraz .

BTW niech nikt nie wierzy w te takie różne ćwiczenia i przebieżki dla dotlenienia, że niby to pomaga niespać za kółkiem. Tak załatwiłem rowa maluchem po 50h (nauka w pracy na nocy, wyjazd i egzaminy, koszmarna praca na nocy, przyjazd dawno niewidzianego kolegi z zagranicy - jak odwoziłem ich na pociąg, byłem już mocno niewyraźny) - czułem że jest źle, więc w mżawce nocą stanąłem, bodaj jakieś przysiady porobiłem, połaziłem, odkręciłem naderwany plastik na klapie, wsiadłem i kilometr dalej obudziłem się w rowie, szkło się sypało, silnik wył dłuższą chwilę, bo nie wiedzałem, że mam nogę na gazie, i nie uwierzycie, jakie solidne na Podlasiu robią chłopy słupki narożne do siatki...

Dotlenić to się można na sen, ale nie przeciwko.

Sun, 2 Dec 2012 12:44:54
@boni
Ogólnie: seryjny samobójca.

A co do dotleniania przed snem - żona twierdzi, że ona nie może zasnąć po czymś takim - ale ja po 20 minutach intensywnych ćwiczeń czy jazdy na rowerku i krótkim prysznicu, walę się w bety i zasypiam w minutę-osiem.

RobertP
Mon, 3 Dec 2012 12:26:58
Długa trasa przed nami, wcześniej nie udało się dłużej pospać.
Ciągniemy do granicy, decyzja śniadanko i drzemka przy "Leśnym Runie". Śpimy w wozie na parkingu, budzik ustawiony.
Budzę się ciut wcześniej i pierwsza reakcja budzącego się w wozie za kierownicą - hamulec w podłogę, do oporu. Dopiero potem refleksja, że silnik nie pracuje, że parking ...

Boni avatar Boni
Mon, 3 Dec 2012 18:35:17
@RobertP

Dobre, ja tak nigdy nie miałem, chociaż zdarza mi się budzić nieprzytomnie w nowych miejscach, ale to raczej w hotelach.

A z nieco podobnych zaskoków w samochodzie po spaniu, to rok temu wracając, nie dałem rady dociągnąć do polskiej A2 jak jeszcze nie była ciągła, i stanąłem wczesnym rankiem na jakimś pustawym parkingu gdzieś przed Tomyślem, i poszedłem se kulturalnie spać jak w kamperze, śpiwór, kocyk, no bo pustym vanem wracałem. Budzę się na zegareczek po godzince czy dwu, przeciągam się i nie wierzę oczom - wklejony jestem "mydelniczką" na dotyk między zestaw kolosalnych TIRów, no obstawiły mnie bezczelnie i cichaczem, jak w jakiejś kreskówce.

Tue, 4 Dec 2012 08:40:24
@ RobertP

Jak wracaliśmy z Willingen z mistrzostw to pasażer (jeden z) miał coś w tym stylu. Jak się zatrzymaliśmy na szybką drzemkę to spał. Po obudzeniu zobaczył przed sobą w prawie-zupełnej-ciemności bezwładne sylwetki kierowcy i "pilota"(moi).

magister Sianko
Wed, 5 Dec 2012 13:26:35
Po tym, kiedy w zeszłe wakacje obudził mnie hałas kół na pasie farby zaznaczającym brzeg jezdni (chwała Czechom za nieoszczędzanie), postanowiłem nigdy więcej nie kozaczyć. A byłem wtedy po kawie i red bullach.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018