Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-12-02, niedziela
Tagi:  fun, szrot
___________________________________
W nawiązaniu do notki hejterskiej o wkurzających zjawiskach na drogach, takich raczej powtarzalnych i powszechnych, wypiszę sobie drugą część, teraz bardziej do pośmiacia i podziwowania się nad życiem, wszechświatem i polskimi drogami.

1. Zasnąć samemu w wozie i rypnąć se rowa to żadna sztuka, wystarczy odpowiednio długo nie spać (dla zestawu ja plus maluch wystarczyło jakieś 50h), ale zasnąć grupowo, i żeby obudził nas szum powietrza między scorpio a słupkami na poboczu, to zupełnie inne zjawisko. Serio, tak precyzyjnie zjeżdżałem i z tak dużą prędkością. Skończyło się bez konsekwencji, ale ze strachu nie zmrużyliśmy oka.

2. Nie warto nielegalnie wyprzedzać wlokącego się złoma wkoło wysepki ze znakiem, nawet na zupełnie pustej drodze o drugiej w nocy. No bo jak za znakiem znajdziecie nagle barierkę, ciągnącą się przez 2km, której nie było jakoś wcześniej widać, to poczujecie się niezwykle głupio. I nie poprawia tego stanu, jeśli nagle okaże się, że coś jedzie z naprzeciwka. Jedyne pozytywne, że co się uśmiał ten wyprzedzany w złomie, z wyprzedzającego debila za barierką, to jego.

3. Jak się nie dosypia i dużo pracuje, to trzeba se zarezerwować przed jazdą czas na drzemkę, choćby 30min. Albo, jeśli jazda krótka, trzeba kupić sobie coś do żucia, dobre są buły itp. - mało kto potrafi zasnąć z bułką w gębie. Jak się o to nie zadba, szczególniej w kiepskiej porze roku i pogodzie, to może być raczej srogo, np. po tygodniu 16h pracy na 8h wolnego, gdzie "wolne" oznacza budowę domu, człowiek widzi na drodze ciężarówki których nie ma, nie widzi dostawczaków, które są i to na czołówce; widzi urojone krowy i nie widzi kto ma pierwszeństwo (pozdrowienia dla najgłośniej drącego mordę poszkodowanego jakiego poszkodowałem, i jego poloneza też).

4. Mało co mnie bardziej w życiu przeraziło, niż taka akcja - pogoda piękna, waruny ok, wóz wporzo, droga normalne dwa pasy, ale całkiem ok, i podjeżdżamy pod górkę ze słuszną prędkością, gdy nagle zza jej szczytu wynurzają się dwa TIRy obok siebie, wyprzedzają się; a mamy do nich ze 100m, i nie ma gdzie uciec. Zatrzymanie akcji serca, awaryjne hamowanie i wstępne szukanie wzrokiem miękkiego lądowiska w rowie, i dopiero po jakiejś sekundzie czy dwu, dostrzegłem, że coś się w obrazku nie zgadza... Otóż dogoniliśmy lawetę z ciągnikiem siodłowym ustawionym na niej tyłem do kierunku jazdy, a drugi, bogu ducha winny ciągnik po prostu mijał się z nią. Ale synchronizację wzg. nas i górki zrobili tak idealną, że masakra, i jakby np. film kręcić to dubli a dubli trzeba by zrobić, że by tak trafić.

5. Czy tańczyliście z diabłem w świetle księżyca? Ja też nie, ale z maluchem zdarzyło się. Po paru tygodniach bez prądnicy, na ciągle podładowywanym akumulatorze, któregoś razu było już tak suabo, że zdarzyło mi się jechać tylko przy księżycu, zupełnie bez świateł... a jak już dojechałem do miasteczka, gdzie od razu szczerze pobłogosławiłem latarnie, to chwilę mi zajęło zorientowanie się, że silnik zdycha mi na zakrętach nie od kierunków, które i tak już dawno nie chodziły, ale od świateł hamulcowych - aż tak kolosalnie prąd zabierały...

6. Jednym z najtrudniejszych do wyjaśnienia przypadków jakie miałem na drodze, było takie coś - jedziemy na prostej, zima, szeroki asfalt, ale wąskie koleiny, z naprzeciwka kursowy autobus Autosan, który codziennie mniej więcej w tym miejscu mijałem. Widzę go z pół kilometra, i że jedzie koleinami, i ma dymek na kierowcą "duży może więcej", więc próbuję wyjechać maluchem z kolein na białe, bo przecież środkowa, nieco szersza koleina, wspólna z autobusem. Kiedy ostrożnie, ze średnią prędkością, próbuję nie zblokować i nie wejść w poślizg i jednocześnie zejść mu z drogi, prawie mi się udaje, ale nagle maluch ześlizguje się z powrotem w koleiny, "na zaczepkę" do nadlatującego Autosana. Huk z boku, i mijamy się, maluch nie odbił się, idzie prosto, kolega coś tam się drze; ja przekonany, że huknęło dlatego, że autobus nam zdjął "rogalem" zderzaka nasz tylny zderzak albo i błotnik, usiłuję w bocznym lusterku zobaczyć co tam na dole z tyłu, i nagle orientuję się, że nie mam połówki lusterka... Kumacie, plastik i szybka jak ucięte laserem, no po prostu niewiarygodnie równo, leciutko pod kątem. I żadnych innych zniszczeń czy obrażeń. Jeśli popatrzycie na geometrię boku malucha i autosana, to jest prawie niemożliwe; uratował nas jakiś dziwny kąt, pod którym zsuwaliśmy się z powrotem w koleiny...

7. Automat, tempomat i niemiecka autostrada skłoniły mnie parę razy do zdjęcia butów za kierownicą... ale to głupie, i nie tylko dlatego, że niebezpieczne, ale też jak człowiek się rozleniwi, to ma ochotę na stacji paliw wysiąść prosto w kałużę w skarpetkach. Zdołałem się nadludzkim wysiłkiem zawiesić nad wodą w karkołomnej asanie "oja-jebię", ale co się bauer tankujący obok obśmiał z polaczka, to jego...

(fakapowe czasy i maluszki z paru punktów występowały też w pieczarkach)





Sun, 2 Dec 2012 09:47:04
Dawno dawno temu.
Trasa Kraków-Katowice, w czasach przedautostradowych.
Jedziemy prawym pasem.
Nagle SZUU, zjeżdżamy powolutku z lewego pasa na pas zieleni.
Kierowca prostuje, wraca na pas prawy.
Dopiero za trzecim (chyba, dawno było) przebiegiem kierowca załapał (a my razem z nim), że przysypiamy, a malucha wtedy wolniutko znosi w lewo.
Stop na poboczu, 15' snu. Dojechaliśmy, przeżyliśmy.

Najgroźniejsze w takim przysypianiu to, że nie mam świadomo...ści (bardzo internal joke, nie opowiem), że się właśnie zasypia.

Boni avatar Boni
Sun, 2 Dec 2012 11:09:48
@wiki

Po latach poznałem swoje parametry, że tak powiem, i po prostu na pierwsze sygnały staję spać, gdziekolwiek. Inna sprawa, że samochody typu maluch nie zachęcały, w większych jest spoko, no i teraz .

BTW niech nikt nie wierzy w te takie różne ćwiczenia i przebieżki dla dotlenienia, że niby to pomaga niespać za kółkiem. Tak załatwiłem rowa maluchem po 50h (nauka w pracy na nocy, wyjazd i egzaminy, koszmarna praca na nocy, przyjazd dawno niewidzianego kolegi z zagranicy - jak odwoziłem ich na pociąg, byłem już mocno niewyraźny) - czułem że jest źle, więc w mżawce nocą stanąłem, bodaj jakieś przysiady porobiłem, połaziłem, odkręciłem naderwany plastik na klapie, wsiadłem i kilometr dalej obudziłem się w rowie, szkło się sypało, silnik wył dłuższą chwilę, bo nie wiedzałem, że mam nogę na gazie, i nie uwierzycie, jakie solidne na Podlasiu robią chłopy słupki narożne do siatki...

Dotlenić to się można na sen, ale nie przeciwko.

Sun, 2 Dec 2012 12:44:54
@boni
Ogólnie: seryjny samobójca.

A co do dotleniania przed snem - żona twierdzi, że ona nie może zasnąć po czymś takim - ale ja po 20 minutach intensywnych ćwiczeń czy jazdy na rowerku i krótkim prysznicu, walę się w bety i zasypiam w minutę-osiem.

RobertP
Mon, 3 Dec 2012 12:26:58
Długa trasa przed nami, wcześniej nie udało się dłużej pospać.
Ciągniemy do granicy, decyzja śniadanko i drzemka przy "Leśnym Runie". Śpimy w wozie na parkingu, budzik ustawiony.
Budzę się ciut wcześniej i pierwsza reakcja budzącego się w wozie za kierownicą - hamulec w podłogę, do oporu. Dopiero potem refleksja, że silnik nie pracuje, że parking ...

Boni avatar Boni
Mon, 3 Dec 2012 18:35:17
@RobertP

Dobre, ja tak nigdy nie miałem, chociaż zdarza mi się budzić nieprzytomnie w nowych miejscach, ale to raczej w hotelach.

A z nieco podobnych zaskoków w samochodzie po spaniu, to rok temu wracając, nie dałem rady dociągnąć do polskiej A2 jak jeszcze nie była ciągła, i stanąłem wczesnym rankiem na jakimś pustawym parkingu gdzieś przed Tomyślem, i poszedłem se kulturalnie spać jak w kamperze, śpiwór, kocyk, no bo pustym vanem wracałem. Budzę się na zegareczek po godzince czy dwu, przeciągam się i nie wierzę oczom - wklejony jestem "mydelniczką" na dotyk między zestaw kolosalnych TIRów, no obstawiły mnie bezczelnie i cichaczem, jak w jakiejś kreskówce.

Tue, 4 Dec 2012 08:40:24
@ RobertP

Jak wracaliśmy z Willingen z mistrzostw to pasażer (jeden z) miał coś w tym stylu. Jak się zatrzymaliśmy na szybką drzemkę to spał. Po obudzeniu zobaczył przed sobą w prawie-zupełnej-ciemności bezwładne sylwetki kierowcy i "pilota"(moi).

magister Sianko
Wed, 5 Dec 2012 13:26:35
Po tym, kiedy w zeszłe wakacje obudził mnie hałas kół na pasie farby zaznaczającym brzeg jezdni (chwała Czechom za nieoszczędzanie), postanowiłem nigdy więcej nie kozaczyć. A byłem wtedy po kawie i red bullach.




Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

laisar - Za co mi płacą
Mon, 23 Apr 2018 13:33
@Boni "gówno prawda, że za to się płaciło "zawsze...

Boni - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 22:27
A nie wiem skąd mi się to Duxton wzięło,...

charliebravo - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 10:46
A B-17, "Sally B" jeśli dobrze pamiętam, często stoi...

charliebravo - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 10:44
@Boni Duxton = Duxford + Hendon, przez analogię do...

Boni - Notka zastępcza
Sun, 22 Apr 2018 09:35
Duxton zaliczone, bardzo przyjemnie. B17 nadal sobie...

cmos - Notka zastępcza
Sat, 21 Apr 2018 20:44
@charliebravo "I bardzo chciałbym jeszcze kiedyś do...

charliebravo - Notka zastępcza
Sat, 21 Apr 2018 19:39
@Duxford... O tak. Ja z kolei włóczyłem się po...

Boni - Notka zastępcza
Sat, 21 Apr 2018 16:00
Dotarlismy do Duxford, chyba chce tu zamieszkac....

Boni - Muza (48)
Sat, 21 Apr 2018 01:06
Moim skromnym zdaniem, wrażliwość na skomplikowanie,...

zz_top - Muza (48)
Fri, 20 Apr 2018 08:52
W ucho wpada, tekst fajny, ale macki mi opadają, gdy...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017