Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-09-22, czwartek
Tagi:  triptrop, Alba
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Ostatnio zaliczyłem Szkocję dwa razy, lotniczo Edynburg i okolice, i Aberdeen via Europa, więc ukręcę notkę póki pamiętam co smaczniejsze kawałki z pierwszych w życiu wypadów do UK. (Tak w ogóle to może ulęgnie się więcej z szuflady, jak poznajduję stare zapiski z różnych co dziwniejszych krajów - tak, tak, Japonia też gdzieś w tej szufladzie jest).


Latanie biznesowo czy semi-biznesowo, szczególnie "na styk" i napinkę czasowo-organizacyjną zawsze jest do bani, i tak też było tym razem do Edynburga. Ale zaletą, że nie ja płacę, więc frustracje nieco mniejsze, ale tylko nieco - bo już np. konieczność dowiezienia na Okęcie (i z powrotem) przez żonę, która raczej po Wawie nie jeździ, jest lekką frustracją (ale Grażyna jest cudowna, i ona i jej wierna Vitara poradziły sobie doskonale). Latanie jak latanie, już mnie nie zgrzewa praktycznie, nie to żebym był miszczem czy miał milion km we frequent flyerach, ale radzę sobie, i jakieś tam obycie z obsługą, lotniskami, samolotami itd. mam. KLM lata przez Amsterdam jako hub, więc swoje odpękałem na Schiphol, ale bez przykrości, może poza ceną internetu na terminalu (ogólna uwaga - jako zeszłowiecznie upośledzony nie używam palmofonu czy pada, tylko telefonu, więc niby mam 3G, browser, itd itd ale interfejs odstręczający, i dobrze, bo bym nabijał rachunki za 3G jeszcze bardziej).


Taksóweczka zamówiona, więc sru do Livingston, urocze pogaduchy z kierowcą o życiu, Wszechświecie i niestety soccerze, i nawet nie zdążyłem do hotelu się wbić, bo mi przyspieszyli spotkanie w W.L.Gore. Interview jak interview, ogólny fail z mojej strony, bo mówiłem raczej prawdę i to co chciałem, a nie to co powinienem i chcieli usłyszeć ludzie z Gore. Zresztą, zmęczenie też swoje robiło, nie umawiajcie się na interview bezpośrednio po 12h podróży, chyba nawet każdy poradnik dla szukających pracy to podpowiada, no ale przecież ja wiem lepiej, i twardym trza być.


Na drugi dzień miałem pół dnia wolnego, pogoda piękna, więc spacerek na pociąg przez całe miasteczko. Ogólnie Szkocja, w Livingston itp miejscach (czyli "nowe" miasta postawione po wojnie "w polu"), mocno przypomina Danię, ino nieco brudniejszą w miejscach publicznych i zakamarkach (wiem, z d... takie porównania jak ktoś nie widział Danii czy UK, no ale nie poradzę). Infrastruktura miodzio, osiedla, domki, firmy przeważnie jak malowanie, samochody znacznie porządniejsze niż w PL, szrotwagenów prawie nie ma, niestety.


Pociąg lokalny do Edynburga, wysiadka w centrum, które piekne jest architektonicznie, i mulitkulti, i cool, aczkolwiek trafiłem sajgon totalny - bo akurat szły ze trzy czy cztery festiwale, z których słynie Edunburg. W pełni był Fringe, czyli performance i art uliczny, i nie tylko


fring1


fringe2


Plus jeszcze szedł wieczorami Royal Edinburgh Military Tattoo czyli pokazy musztry paradnej, i sporo ludzi się snuło w tym kierunku i stylu, plus jaki (para)religijny zlot był, i coś tam jeszcze.


Nie miałem wiele czasu i kasu, i tyle co połaziłem, pogmerałem i popatrzyłem, ale ogólnie Edynburg i okolice wydały mi się jednymi z najprzyjemniejszych i najfajniejszych miejsc jakie w życiu odwiedziłem - już luz i kolorowo i multi, i brak sztywniactwa i ordnungu, a jeszcze porządek i ładnie, i w miarę "zamożnie", i nie tak obco jak tu i ówdzie.


Powrót normalny, poza przebieżką przez Schiphol, w sumie niepotrzebną; od 20 lat tyle nie przebiegłem, uff uff. Bo przesiadka była szybka, a nie wyświetlili mojego KLM na ekranach, a LOT z sąsiedniej bramki wezwał "hrumbrumskiego", więc wolałem podbiec, że może coś pozmieniali. Ale nie ten lot, nie ten -ski, a KLMa do WAW nie wyświelili bo akurat nie.


Trip do Aberdeen był inny w naturze i zakresie - półtorej doby jazdy/odpoczynku vanem, załatwianie po drodze ważnych rzeczy w Edynburgu (Do stypendium - bo nikt nie odbiera telefonów i emaili, w sumie jasne, mają sajgon przed rozpoczęciem roku, no ale jednak. A po zajechaniu na miejsce numerek w dłoń, pół godziny czekania i w 5min załatwione... to tyle na temat telezłatwiania i globalizacji), po czym zapchane studentami Aberdeen. Bo IIRC tam jest coś koło 18tys studentów, z całego świata, w 200tys mieście, więc. Tanie hotele i hostele pełne i bieganina za noclegiem (skończylismy na kempingu pod Aberdeen, i dobrze) i mieszkaniem dla młodej, bo sprawy na uczelni to był w sumie pikuś. Parę dni bieganiny i nerwów, kupa piniądzów, urwanie telefonów i 3G, i koszta, koszta, koszta, jeśli nie chce się zostawić dzieciaka w zupełnej d... i w dziupli. Cały plan niestety wykonany w 100%, młoda mieszka w miarę przyzwoicie, załatwia dalej sama resztę, raje dadę. Niestety, bo oczywiście, połówką serca wolałbym, żeby się nie udało, i wróciłaby do domu.


Aberdeen piękne, ale w sposób IMHO okrutno-depresyjny - nie bez powodu mówią Granite City, bo tak oto je. Szare niebo, szare morze, szare miasto, szarzy ludzie (bo bieda i uncool factor znacznie większe niż w Edynburgu), jakby ktoś potrzebował miasta/twierdzy nekromanty do jakiejś gry komputerowej, szczerze polecam zeskanować. Ale - nie moja sprawa w sumie.


Malutkie podsumowanie w duchu narzekań MRW na polactwo - nie dotknęło mnie specjalnie jakoś w tych podróżach, no może poza buractwem polskich TIRowców na drogach w Niemczech czy nawet UK, czy pieprzeniem po polsko-kibolsku na autohofie przy autostradzie. Napisy karno-ostrzegawcze po polsku (obok hindi itp) na lotnisku w Edynburgu itp. rzeczy traktuję jako wyraz dużego napływu Polaków, a nie jakieś szykany czy znamiona buractwa polonii. W Aberdeen Polaków podobno sporo (nawet sklep polski w stylu "Jackowa" widzieliśmy), przy negocjacjach mieszkania traktowano nas normalnie, i nie dziwne, skoro facet wynajmuje mieszkania i pokoje studentom Litwinom, Bułgarom, Polakom, miejscowym itd. to mu lotto. Zresztą, przed Dorotą, tam gdzie mieszka, mieszkał Grzegorz z Polski, i landlord (BTW - Pakistańczyk) się nie mógł nachwalić.


Jedyne co było śmieszno-smutne z wątków polskich, to wracając, na autohofie, przy kiblu, nówka bramka wejściowa, za 70 centów, i przyklejony nad wrzutnikiem monet napis po polsku "nie przyjmuje funtów"...


Kilka drobnych ciekawostek:


Prom Calais-Dover i odwrotnie, last minute, bez bukowania, jest ponad dwa razy droższy niż zabukowany, no co za niespodzianka (a ja biedna gupia nijak nie wiedziałam na kiedy bukować...).


Jak jedzie się vanem na polskich numerach, to full kontrolę na wejściu i wyjściu z UK ma się jak w banku, aż do wypytywania jakie noże mam ze sobą (ale to chyba wina nawet nie mojej zakazanej mordy i postury, tylko bojówek flecktarn...). Zresztą, zaraz po przejechaniu Odry w środku nocy dopadł nas kombiak, który zapalił napis ZOLL i zrobił to, co zwykle zoll robi z vanem, w którego można potencjalnie upchnąć z pół tony papierosów - czyli zjazd na cło i lekkie odpytanie (szczególnie, że pół vana różnych gratów córki...) i opukanie.


Autostrady wszędzie był fajne i ok, poza belgijskimi podniszczonymi, i szaloną obwodnicą Antwerpii.


Stacje LPG są w Niemczech już powszechne (prawie każdy Aral i co druga z reszty), a w UK względnie łatwe do znalezienia (powiedzmy co drugi Shell i co czwarta z reszty). Więc to, że grube paneuropejskie listy POI LPG nie załadowały się do navi, i nie miałem czasu tego rozkminić przed wyjazdem, nie stanowiło problemu. Oczywiście, na trasę PL-UK potrzebne 2 przelotki do LPG... i dobra navi.


Ogólnie, mam dosyć podróżowania na jakiś czas.










Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

janek.r - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 19:44
Paradox zarezerwowany na

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 17:13
No tak napisałem, jakbym pracował w R&R, aż...

charliebravo - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 16:21
OMG. Wow! Ale pracujesz bezpośrednio dla R&R, czy...

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 15:53
@charliebravo No tyle kojarzę, że to powinien być...

charliebravo - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 14:41
@myself No chyba że nieoryginalne - z tego co...

charliebravo - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 14:28
@brzmienie Mustanga vs Spitfire To musieli coś...

tyz_Aniou - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 11:21
To ja już podjąłem Solenne Postanowienie Dotarcia.

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 10:56
@janekr Przyjdziemy, pewnie około 18, bo już...

janekr - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 10:46
Paradują w czwartki. Jakiś stolik się znajdzie....

Boni - Notka zastępcza
Wed, 25 Apr 2018 09:03
@Aniou @paradox Jesteśmy jeszcze; zdaje się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP


Engine: Anvil 0.87   BS 2012-2017