Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...

Boni - Zakazane piosenki
Tue, 23 Oct 2018 00:06
@Hellk Ok, to jest nawet fajna muza (IIRC kiedyś to...

Fumiko - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:52
Z ładujących bateryjki to ja tylko to tutaj...

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:44
@Punjabi Boni, jak znajdziesz więcej to podziel się...

Hellk - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 14:52
Jak juz wymysla auto ruszajace na trietyloboranie, to...

Boni - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 13:19
@Gatling No z rapem i dubstepem to faktycznie, zły...

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2012-11-03, sobota
Tagi:  lewałki, namysł
___________________________________
No pecha mam wyraźnie. Z powodu, że blogrollka mi zamiera-umiera, pewnie przez święto zmarłych, łażę po pobliskich outer-internetach, i znowu potykam się o lewałki, tam gdzie miało być samo piękno i dobro.

Bo fronesis przepedałował Kopenhagę i mu się z tego pedałowania po Danii zrobiła refleksja, a nawet apostrofa. Co już niejednemu się przytrafiło, nieprawdaż, mnie też nieco ponad dekadę temu. Ale przy moim technokratycznym podejściu do życia, wszechświata i całej reszty, pierwsze wrażenie zmieniło się później w trochę inną refleksję, niż ta podlinkowana.

Gdyż prawdą jest, że fakty istnieją kontekstowo, bo tak naprawdę nie istnieją inaczej niż pojęcia; i że sieci pojęć z definicji zawierają różne i w miarę ich rozwoju, coraz bardziej skomplikowane, co za niespodzianka, pojęcia. I że operowanie pewnymi pojęciami, szczególnie "skoncentrowanymi", abstrakcyjnymi, i leżącymi daleko od sieci istniejącej dla podmiotu, jest trudne albo bardzo trudne (ale nie niemożliwe, i IMHO gadanie jak to nie da się wytłumaczyć naszej fizyki w średniowieczu, albo SMSa przed wojną, albo DNA w XVw mam za głupie pierdoły wypisane z retorycznego rozpędu). Tylko, że za "faktami/pociągami" i za "sieciami/torami" stoi coś znacznie znacznie ważniejszego. I tak bardzo umyka to jajogłowym, wszelkim publicystom, politykom, a nawet naukowcom, socjologom i historykom, że o rany, i co widać w podlinkowanym przykładzie.

Pierwszy raz oświeciło mnie, kiedy przeczytałem o tym jak oświeciło J.Kieniewicza (bodaj w "Spotkaniach Wschodu"? nie mam pod ręką) - ślicznie opisał, jaką zagadkę stanowił w swoim czasie dla niego upadek I Rzeczypospolitej (i nie tylko dla niego, przecież mnóstwo ludzi od ładnego kawałka czasu łamie sobie na tym głowę, ja też). Bo jak to tak, państwo potężne, zasobne, rozpływa się, ot tak, we mgle historii? Przyczyny wymienia się od lasa Lasa do Sasa a nawet z powrotem, literatura jest przebogata, ale jak się zastanowić i wgłębić w źródła, jak młody Kieniewicz, piszący doktorat (czy podobnie), to się robi coraz dziwniej i dziwniej. Bo co niby - anarchia? słabość władzy? kontrreformacja? wojny? No dobrze, ale dlaczego w Rzeczypospolitej tak a nie inaczej, i dlaczego u sąsiadów nie, i co tu jest skutkiem a co przyczyną? I lęgną się z tego zdziwienia przez wieki jakieś popieprzone sarmatyzmy, mesjanizmy, kulturkampfy, i inne -izmy, a co jeden to głupszy.

Kieniewicz w anegdocie pięknie opisuje jak w desperacji zwalił się z tym całym problemem na promotora (czy podobnego), na co ten spokojnie go wysłuchał, i podpowiedział, żeby skoro nie wiadomo o co chodzi, to może sprawdzić, czy nie chodzi o pieniądze.

A kiedy Kieniewicz prześledził przepływ kasy, a szczególniej srebra, przez Europę, jako część globalnego (tak tak, nie wahajmy się użyć tego słowa, co do XVI czy XVIIw) flowu kasiorki, łuski i szczęka mu spadły z oczu. Bo nagle stało się jasne jak słońce, że rozwój i upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie tyle koreluje z kontrreformacją, wojnami, czy polityką miejscową taką czy owaką, co z prostą ekonomią, i flowem płatniczym przez pół świata, od Ameryki, na wschód, aż po Azję. A potężna Rzeczypospolita była na tyle potężna, na ile kawałek trasy srebra, przebiegający od Hiszpanii (zalewanej kasą po konkwiście) via Hanza z punktem docelowym w Zatoce Perskiej i Cieśninie Ormuz i okolicy (główny punkt handlowy na drodze do prawdziwego celu, Indii i Chin), przebiegał przez Rzeczypospolitą - albo ją omijał. Bo kiedy srebro szło przez Hanzę, Gdańsk, Warszawę, Lwów i dalej karawanami - z tego co skapnęło z tej trasy, Rzplita rozkwitała, np. takich prowincjonalnych Sejnach można było trzasnąć se ot, klasztorek, "królewięta" mogli na Ukrainie fundować (nie tylko sobie) miasta i wsie, itd. itp. i jakoś się kręciło. Ale kiedy Otomani urwali szlak karawan, i okazało się, że bezpieczniej i taniej jest handlować wkoło Afryki, rzeka srebra popłynęła przez Niederlandy i Portugalię, zaraz przez Anglię; innym korytem po prostu - a Polska, Litwa i Ukraina rozpoczęły zjazd po równi pochyłej w polityczny niebyt.

Wracając z tej dygresji i anegdot historycznych do tu i teraz oglądu Skandynawii, niestety, z powodów ukształtowania przez pojęcia i lektury jw. kiedy widzę Danię (albo Szwajcarię...), to nie widzę innej, zaawansowanej siatki pojęć czy "faktów", i nie widzę z Polsce jej post-peerelowsko-balcerowiczowego braku, tylko widzę rzeczy znacznie przyziemniejsze, na przykład takie fakty, jak dwa razy wyższy dochód na głowę. A w duńskiej kosztownej zabawie w rowerki czy siłownie wiatrowe nie widzę piękna, dobra czy nawet ekologii, tylko coś jakby hipokryzję - jakoś tak zasłania mi te sielskie obrazki proste info, że prąd z duńskiego wiatraka jest bodaj najdroższą energią na świecie, albo, że ten pedałujący Duńczyk czy Szwajcar zużywa na głowę o 50% więcej energii niż Polak.

Ciekawe, nie?

A co jeszcze ciekawsze, przeciętny obywatel świata ma się do nas po względami ekonomiczno-energetycznymi mniej więcej tak, jak my do ekologiczno-socjalistycznego Duńczyka, na rowerku na podgrzewanej ścieżce rowerowej bezkolizyjnej z drogami.

Co przy ideololo o duńskich i polskich faktach i "faktach" pod rozwagę uniżenie poddaję.





Sat, 3 Nov 2012 13:28:18
"przeciętny obywatel świata ma się do nas po względami ekonomiczno-energetycznymi mniej więcej tak, jak my do ekologiczno-socjalistycznego Duńczyka, na rowerku na podgrzewanej ścieżce rowerowej bezkolizyjnej z drogami."

Jesteś optymistą!
(I mam na myśli położenie przeciętnego obywatela świata)

Boni avatar Boni
Sat, 3 Nov 2012 13:52:15
@janekr

No wiem, szczególniej energetycznie; powiedzmy, że retoryczne "mniej wiecej" to bywa nawet rząd wielkości.

nameste
Sun, 4 Nov 2012 07:44:31
Tyle że zmiennym nurtom tej rzeki srebra można zadać dokładnie to samo pytanie: "dlaczego [jeśli] w Rzeczypospolitej tak a nie inaczej, [to] u sąsiadów nie".

Boni avatar Boni
Sun, 4 Nov 2012 11:04:39
@nameste

Pewnie, że można (przecież nie mówię, że bogactwo obecnej Danii czy Szwajcarii ot, wyrosło na gałęziach czy wypłynęło z ropą). Tylko, że wtedy dochodzi się też do zupełnie prostych faktów, a nie jakichś "faktów", do których to nie dorośli jedni, a poznali je drudzy (i że tylko praca u podstaw może to zmienić). Na przykład czasem dochodzi się do decyzji polityczno-wojskowej totalizującego imperium, na które nie masz żadnego wpływu; i żadne "fakty" czy siatka pojęciowa ci nie pomoże, jeśli cię zechce odciąć od rzeki srebra, albo wprost cię zaorać.

Położenie geopolityczne jest zdaje się takim faktem, który raczej trudno zmienić, zmieniając własną siatkę pojęciową?

nameste
Tue, 6 Nov 2012 06:56:40
Taka perspektywa powinna cię zainteresować:

"Dlatego też, gdy mówimy o relacjach centrum – peryferia, ważne jest, by nie traktować ich w upraszczający sposób: my dostarczamy surowców, wy produktów przemysłowych, więc to my jesteśmy peryferiami. Zależność peryferii to nie tylko kwestia techniczna, ona reprodukuje się na wielu poziomach. Nie chodzi też o przepływy płatnicze  –  w XVII wieku Rzeczpospolita i Rosja dostawały za swoje zboże więcej srebra z Zachodu, niż płaciły za produkty luksusowe. W okresie prosperity peryferia mogą gromadzić większe nadwyżki niż centrum. Ale w kryzysie te nadwyżki od razu spływają do centrum."

Boni avatar Boni
Tue, 6 Nov 2012 07:39:41
@nameste

Dość sensownie gość mówi, znaczy w wywiadzie, może trza poczytać książkę (tyle, że po co to czytać, kiedy jak w tym szmoncesie "on wie wszystko, ja wiem wszystko, to po co my mamy rozmawiać" ;) - na ogół nie ma sensu utwierdzanie własnych silnych przekonań). Bo cytowane, wydaje mi się tak bardzo oczywiste, że w sumie, to chyba już nie zdawałem sobie sprawy, że można myśleć inaczej o relacji c-p, czy neokolonializmach (bo przecież ja nie śledzę i nie rozmawiam o tym na co dzień). Ale po zastanowieniu, pewnie można uprawiać jakieś XIXw przemyślenia i socjologie/historiozofie o centrum, i nawet niezależnie od orientacji politycznej.

Co do ciekawych bieżących przykładów, to mam bardzo świeży bo wczorajszy, bardzo wstrzelony w temat notki (duńskie flexicurity a la polonez), i w kontekście powyższej wypowiedzi Kagarlickiego, i nawet w kontekście smutno-śmiesznych rozmówek sprzed paru miesięcy (patrz komcie) - ale muszę chyba poczekać, aż pracodawca da publiczne info, wtedy podrzucę.

anonim
Wed, 9 Jan 2013 11:27:54
"Lasa" a nie "lasa".

Boni avatar Boni
Wed, 9 Jan 2013 16:03:00
@"Lasa"

Słusznie, dzięki.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018