... czyli nie mogę się opędzić od pożyczających mojego służbowego Jeepa, bo nagle wszyscy mają potrzeby 4x4. Tylko, co odzyskałem po zamianie
na jajkko, to przyszedł po prośbie szefu, a raczej właściciel-pracodawca, i że poczebny mu 4x4 na włajaże po jego Hebrydach Wewnętrznych (ma rezydencję na
Islay, a zresztą, kto go wie, gdzie włajażuje).
Coż począć, Jeep w zasadzie też jego, trudno odmówić; ale przynajmniej wiadomo, że szefu nie daje w zamian jakiejś durnej mokki czy seata, tylko na ogół coś sensowniejszego. I tak też się stało, zapowiedział audi. Co mi nawet do kompletu i recenzji pasowało, bo pomiedzy Freelanderem a Compassem i Mokka sprawdziłbym jego wypasione codzienne Q3 S-Line ("wypasione" bez quattro, skoro za Jeepa...) - ale zaraz okazało się, że szefu posiada więcej audików, niż mi się śniło, i nie dostanę Q3 tylko A1... czyli najlepsza wersja volkswagena polo / seata ibiza...
A żeby cię...
Szefu przybył (bo mieszka obok naszej wsi), zamieniliśmy się, zostawił pojazd (ewidentnie żony czy córki, sądząc po drobiazgach), który Grażyna skomentowała na dzieńdobry "Takie nieszczęście nas spotkało... I to białe."
Jednak już po chwili, no może dniu czy dwu, troszeczkę nam się w spojrzeniu przestawiło. A po weekendowych przejażdżkach tydzień temu, przestawiło się nam mocno. Bo w zasadzie, to jest całkiem fajny samochodzik... Otóż to jest maluch A1, ale 185KM z triptronikiem - czyli coś, co jest jak wypasiony hot hatchback z poprzedniej epoki - małe, zwinne, 7 do setki (bo obecne hot hatchbacki są zdaje się pomnożone pod wieloma względami razy półtora, w porównaniu z tym A1).
Dlatego zrecenzowaliśmy go bardzo bardzo dokładnie; aby przynieść wszystkim 10 czytelnikom tego bloga rzetelne informacje, nie szczędziliśmy kosztów w paliwie, czasie i adrenalinie. A nawet pod byle pretekstem i impulsowo, przejechaliśmy się wczoraj
przemalowniczą trasą przez Braemar do Aberdeen.
(to jest fotka z trasy, parking królewskiego
zamku Balmoral, oczywiście pod wieczór już zamkniętego dla zwiedzających)
Garść faktów - prawie nówka (coś koło 20kkm przebiegu) Audi A1 trzydrzwiowy 1.4 TFSI (benzyna) 185KM, co zasługą bodaj turbo i kompresora, a do tego bodaj 7 biegowy automat z tiptronic, trybem sportowym, łopatkami pod kierownicą itp. wodotryskami, wyrabia coś koło 7s do 100km/h. Nie ma quattro (istnieją 2 litrowe 250KM A1 quattro, ale tylko z ręczną skrzynią), i zaprawdę, powiadam wam, źle że nie ma. Bo przy takiej mocy/momencie i bez fikuśnych nowomodnych dyfrów itp. tradycyjne FWD nieco obsysa. A na mokrym, ssie pałę i nie kierowca kieruje, ale kontrola trakcji się tłucze. Za to zawieszenie bardzo dobre, nawet z tymi kołami pomalowanymi gumą, zamiast opon, daje radę. Hamulce też porządne. Wydech ładnie warczy, jak klasyczne stare hothacze. Ta akurat wersja nie ma żadnych stop&go czy rekuperacji i lubi wypić - niby 1.4, ale z powietrza kucyki się nie biorą; minimum w trasie to jakieś 6.5 ale raczej z wiatrem i z górki, normalnie 7l/100km, po mieście bliżej 8-9, ale nie ma żadnego problemu, żeby wypił i 12/100, wystarczy, że ktoś lubi kopać prawy pedał w trybie sport.
Z zewnątrz, jak widać, maluch, ale S-Line, jakiś lepszy lakier (dobrze widać różnicę, kiedy obok stoi "zwykłe" białe audi), lotki, spryski, wodotryski; modne wielkie kółka z "wiatrakami" od audi, itd itp. Bryła i szczegół, powiedzmy, 4/5, nie ma cudów, ale też nie odrzuca czy wyciska łzy z oczu; mógłby mieć jakiś "ostrzejszy" tył, mógłby nie mieć audikowego grilla-telewizora, mógłby nie być biały. Ale do przeżycia.
Środek śmierdzi na kilometr volkswagenem, a może i skodą czy seatem miejscami. Jakość ok, ale materiały, układ, szczegół - kaszana. Wszystko solidnie twarde i pancerne, absolutnie nieprzyjemne. Podświetlenie, oczywiście, czerwone g... (przynajmniej wyświetlacze białe). Z wyposażenia chyba wszystko co było do wzięcia; navi, multimedia, grzane zydle, elektryka drzwi oczywiście, kierownica z zylionem guziołów, itd itp. Ale, co dziwne, siedzenia abso-kurde-lutnie ręczne, korben dallas w kroku i na boku, foch. Za to fotele, oczywiście kubłopodobne, półskóra - całkiem wygodne; znaczy, jak na kubły w maluszku. Z tyłu miejsce na krótkie przejażdżki dorosłych albo dla dzieci, ale dostęp bez tylnych drzwi, tak czy owak do bani. Bagażnik symboliczny.
Zalety - zapieprza jak mały samochodzik. Jak dla mnie, mocny wystarczająco, a przy tych rozmiarach, wadze i zawieszeniu, zwinny jak pajączek-skakun. Tryb sport nawet nieco dodaje wrażeń. Skrzynia genialna. Zawieszenie bardzo sensowne. Kontrola trakcji nienachalna, ale kiedy trzeba, ratuje. Dla dwu osób, znośnie wygodny.
Wady - lubi wypić. Ogólnie troszeczkę za mały. Wnętrze nie dorasta do klasy (i kasy...) pojazdu. Łopatki do zmian biegów, tiptronic, itp. głupoty - zbędne gadżety dla jakichś nieogarniętych dzieciaków. Szkoda, że nie ma quattro.
Podsumowując, nigdy wielkim fanem Audi nie byłem, o reszcie popularnego pomiotu koncernu VAG nie mówiąc - ale, powiedzmy, z "górnej trójki" Mercedes, BMW, Audi, jeszcze do Audi było mi najbardziej "po drodze". Po doświadczeniu z A1, jest nawet jakby jeszcze bliżej.