NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2026-02-22, niedziela
Tagi:  varia, fun, Hellas, DIY     
___________________________________

W zasadzie druga część, bo w grudniu coś tam napisałem i pokazałem o naszej drugiej zimie na Krecie. Ale że zima nie chce odpuścić, w kontekście napiszę więcej, także o rzekomych pracach ręcznych i majsterkowaniu.

1.

Envy, HeraklionLuty na Krecie, zespół hotelarsko-restauracyjny; zdaje się nasza ulubiona knajpa na bulwarach HeraklionChociaż "tak normalnie" nie jest tu bardzo zimno, ani bardzo źle, a przebłyski ciepłego słońca trafiają się bardzo często, to jednak: trafiają się pomiędzy sztormami (przeważnie z zachodu, kiedy wielki atlantycki cyklon przeskoczy przez Iberię i Włochy). W tym roku dokładniej przekonaliśmy się, że mają niezły sens teorie historiozoficzne "Dlaczego ludy mieszkające wkoło Morza Północnego odniosły znacznie większy sukces na morzach i oceanach, niż wcześniej pływający przez tysiące lat po Morzu Śródziemnym? - Bo na M.Pn jest gradacja i możesz się czegoś powoli i ryzykownie nauczyć, a na M.Śród są tylko dwa stany: fajnie się pływa - wszyscy zginęli".

Ergo, poznaliśmy w tym roku dokładniej siłę śródziemnomorskiego wiatru i deszczu, pomimo, że z zachodu, od najgorszych sztormów, osłania nas bardzo porządnie masyw Idy; to, co widzimy z domu, ma 1600-1800m. A i tak nie było w stanie nas do końca osłonić, oraz kiedy sztorm zawija nieco z południa, może jest cieplej, ale za to "parawan" gór nam nie sięga, na południe mamy beskid niżno-kreteński.

Stąd na przykład na pd-zach ścianie domu wiatr "wcisnął" nam nieco wody przez bardzo porządne nowoczesne malutkie okienko łazienkowe; zero szkód, bo niedużo i łazienka w płytkach z kratką, no ale. Podobnie, deszcze był tak "zlewne" i pod takim ciśnieniem wiatru na ścianie, że przecisnęło wodę przez może i popękane, i słabe, ale normalnie zupełnie szczelne, obróbki przepustu rury PCV 110m wchodzącej do garażu pod domem, nieco nad terenem i na rzeczonej ścianie. Zero szkód w topornym garażu, ale zaskakująca kałuża na jakiś 1m2 powierzchni.

Z innych raczej zaskoczeń niż szkód - ze trzy dni deliberowałem, co się dzieje z piecem CO (spory i tradycyjny, z podajnikiem, coś jak na pelet); jakoś mi zaczął słabiej ciągnąć, dymić wkoło drzwiczek itp. Poczyściłem, przyglądałem się piecowi i nierdzewnemu kominowi, czy i jak dym leci z komina (niby leciał...), dopiero za 3 razem zauważyłem, że w półmroku i syfie za piecem leży "garnek nierdzewny z sadzą". Otóż dolne zaślepienie nowoczesnego rurowego komina miało odpływ zatkany, pewnie lata temu, i sporo sadzy się tam zebrało. Przez półtora sezonu nie przyszło mi do głowy temu przyglądać się czy czyścić - deszcz zrobił to za mnie. Gdyż "garnek" tylko wciśnięty na rurę komina (ale całkiem mocno wciśnięty, zapewne bez śrubek, żeby łatwiej czyścić) i pełny sadzy, złapał przez komin "z daszkiem" tyle deszczu (parę litrów), że spadł pod obciążeniem. Stąd, po otwarciu komina-rury "na przestrzał", piec podłączony trójnikiem-bocznikiem stracił większość ciągu...

Windy plantsWszystkie doniczki solidnie obciążone, praktycznie to jest wnęka przy drzwiach wejściowych; ten duży aloes przejechał około metra...Zaletą wichur, że nie trzeba zamiatać drobiazgów; po przycinaniu żywopłotu w piękne dni między sztormami, nie zdążyłem nawet porządnie pozamiatać, a już wszystkie liście znalazły się w sąsiedniej wsi, a może i w Turcji. Dygresja a propos przycinania żywopłotu i majsterkowania: poczytuję sobie za osobisty sukces, że udało mi się skompletować wszystko, co potrzebowałem z akumulatorowych elektronarzędzi Parkside (czyli wewnętrznej marki Lidla) - tu nie Niemcy czy Polska, rzucają je "na sklepy" mało i rzadko. Ale mam wszystko czego mi brakowało / przepadło w przeprowadzkach, czyli wkrętarkę (stara dogorywa po 20 latach), dwufunkcyjne nożyce do żywopłotów itp. oraz piłę-lisicę (potrzebną do gałęzi, zgrubnego drewna itp.), plus dwa akumulatory na trzy urządzenia. Inne rzeczy albo przywiozłem np. stary profi bosch-hammer, więc udarówek czy ciężkich wiertarek itp. nie potrzebuję, albo dokupiłem jakieś po przeprowadzce, używam raz na rok, i nie warto znowu wymieniać, jak wyrzynarkę czy tarczówkę. Do zastosowań przydomowo-ogródkowych zdecydowanie polecam te nowe serie Parkside; z adekwatnym sprzętem zajęcia przydomowe robią się miłe, nawet jeśli od tego jest "landlejdi i jej ludzie".

Dust over CreteTo nie mgła, to pył nad doliną, można porównać z innym zdjęciami balkonowymi na blogu. Wiem, wiem, "u nas w Polsce też przywiało pył z Sahary", ale raczej nie aż tak...Wracając do zimy: z innej beczki, troszkę zaskakujące, że takie wichury nie powodują tu bardzo wielkich szkód. To chyba znaczy, że to, co miało zostać połamane, zwiane, zniszczone, już zostało zniszczone, a Kreteńczycy wbrew pozorom dbają o otoczenie itp. na SWÓJ sposób. Choć zawsze może przyjść nieco większy sztorm, nieco większy deszcz (np. zdumiewające: złamało nam średnią jukę, w dość osłoniętym miejscu); może przytrafić jakieś latające drzewo czy złom, jakieś osunięcie ziemi... Jednak w naszej okolicy jest nie najgorzej, okolice jak Korfu itp. "wystawione" prosto na zachód, mają znacznie trudniej.

A kiedy na Krecie wiatry naprawdę zaciągają z południa i przestaje padać, to może i robi się zimą prawie 20 stopni, zamiast 10, ale podobnie jak latem, przynoszą pył z Sahary....


2.

Ogródkiem powinienem zajmować się bardziej, zanim wpadnie papa landlejdi i zajmie się po swojemu (niestety, mój grecki, cztery razy lepszy niż na początku, 20 słów zamiast 5, nadal nie wystarcza żeby się z nim porozumieć; papa, używający metody Dwukwiata z książeczek Pratchetta, czyli mówiący wyraźnie i głośno po grecku, też jakoś nie osiąga sukcesów). Może jednak douczę się, jak przycinać róże, i zdążę przed papą.

Ze zmartwień ogródkowo-roślinkowych: poprzedni rok zrobił coś dziwnego palmie w ogródku (prawdziwej palmie, nie jukom, juki są nie do zaje..., prawie jak perz). Nowa "kopuła" i "korona" następnego rocznego przyrostu (rzędu liści) zamarła i nie rozwinęła się tak jak powinna, czy jak poprzednie. Ale nie umarły zupełnie, coś tam się dzieje, może w tym roku będzie dobrze.

Z mszycami na "doniczkowym" balkonie jakoś tam sobie poradziliśmy.

Kupiona pół roku temu spora plumeria po chwili nie wyglądała dobrze, na razie straciła liście na zimę, zobaczymy czy i co z tego wyrośnie...

Przędziorki... albo wolisz nie wiedzieć, co łazi po twoim domu, twoich rzeczach i po tobie, bo ogólnie to roztocza...Spory doniczkowy hibiskus, który był radością, kwitnąc przez 3/4 roku i bardzo pięknie, dopadły przędziorki. Obecnie ja je dopadłem zanim zupełnie wykończyły hibiskusa, tylko jeszcze nie do końca wiadomo, czy je zwalczam, czy zapewniam im ćpanie na przemian z myciem głowy gnatosomy (mocną chemię na przemian z eko zalewaniem mydłem w płynie).

Najlepiej udają się doniczkowe aloesy, pelargonie też mówią "ale że co to znaczy "zima"??".


3.

KodamasOsiągnięcia dekoracyjne na VW T4, chyba 3 raz w ciągu 25 lat i 20 wozów mam "nalepkę na samochodzie". W tle u góry głupi pomysł na mechanizację drzwi garażowych.W kontekście majsterkowania, którego mi się nie chce: wbrew pozorem jestem fanem automatyzacji, stąd przez te lata chałupa zyskała nieco automatyki CO, w komplecie do oryginalnego zgrabnego systemiku (jak na Kretę i 15 czy 20 lat temu), ori "kotłownia + piętro 1 + piętro 2". Oczywiście nie zbudowałem tu jakiegoś pieprzniętego "inteligentnego domu" (już nie mówiąc, że to nie nasz dom), koniecznie podłączonego przez chińskie serwery i gdzie najważniejsze jest, czy masz appkę na kafelku; ani coś dłubanego na komponentach dostawców, którzy dziś są, jutro ich nie ma. Po prostu dwa programowalne zegary tygodniowe, dla góry i dołu, lokalne, w zestawie do porządnych ori termostatów, oraz bypass termostatu na piętrze, głupio umieszczonego bo na klatce schodowej, przez radiowy termostat leżący sobie w naszej sypialni.

W kontekście majsterkowania i ostatnich sztormów: wichury powodują tu czasem zaniki prądu (i tak niezbyt częste, w skali tego co za oknem i z mojego doświadczenia elektryka), i czasem całkiem długie. Albo znacznie częściej: zadziałanie gdzieś jakiegoś SPZ (samoczynnego ponownego załączenia), czyli zanik na chwilę, bo gałąź, bo piorun, bo linia się bujnęła. Oraz zawsze może być "duży" zanik prądu w razie pożaru albo trzęsienia ziemi.

W tym kontekście przygotowania toczyły się w zasadzie od lat. Np. przed naszym zainstalowaniem się w tym domu, właściciele zainstalowali w obszernym garażu 1000l zbiornik wody i pompę-booster, "bo bywały z wodą problemy". Zapewne na co dzień z ciśnieniem wody, w ostatnim domu na skraju wsi, ale w razie powiatowego i wyżej zaniku prądu, bez wody ciężko. Po doinwestowaniu przez landlejdi, może i bez prądu i boostera nie ma ciśnienia "w domu", ale można sobie te 1000l nabrać pomału wiaderkiem i zanieść na górę, a nie czekać na zmiłowanie i beczkowozy.

Następnym tematem była kuchnia, tu jest elektryczna płyta i piekarnik, i mikrofala. Rozwiązanie było trywialne, pierwsza z brzegu większa kuchenka turystyczna, z supermarketu - skądinąd wszędzie tu mają nieco takiego towaru, nie wiemy, czy ludzie na tym gotują po prostu (stary pomysł na "kuchnie letnie"?), czy pod turystów; już przypomniane przez znacznie lepszego niż ja eksperta od Grecji, w komentarzu: no przecież to oczywiste, do parzenia kawy... Nawet ze trzy razy wyciągnęliśmy i odpaliliśmy, żeby przy paru godzinach zaniku prądu napić się kawki czy coś ciepłego zjeść, całkiem fajny i pożyteczny sprzęt (jeden palnik na średnim kartuszu, z wbudowaną zapalarką, mieści średni garnek, normalną patelnię).

Temat lodówki/zamrażarki odpuściliśmy, aż tak długich zaników prądu tu nie ma, ani nie trzymamy aż tyle / za tyle euro w zamrażarce, żeby warto było tym się przejmować. BTW lodówka jest jednym z nielicznych fakapów w tym domu, niby porządna, Bosch ze średniej półki, ale sp... na mocy projektu (jeden wymiennik zamrażarki, "rozprowadzony" wentylatorem; nigdy nie kupujcie takich) oraz uszkodzeń (debilnie zaprojektowane odpływy wymiennika zamrażalnika, popękane, skropliny trafiają raczej do zamrażalnika, niż w odpływ). Niby należałoby wycisnąć z landlejdi nową lodówkę, ale nie chce nam się cisnąć, landlejdi oczywiście nie chce się dostarczać kosztownej lodówki.

Następna na liście jest kotłownia, może niekoniecznie podajnik i wentylator pieca (bo jego urok, to że da się palić w nim ręcznie, to nie jest piec na ropę czy gaz, czy "zamknięty"), ale system sterowania, w tym dwa zawory odcinające górę i dół domu, oraz pompka obiegowa. Ale jakoś nie rwałem się do przerabiania tego, aż tak zimno tu się nie robi po paru godzinach od wyłączenia grzania, oraz w absolutnej rezerwie mamy klasyczny kominek, na co dzień zastawiony arkuszem płyty (bo komin wyciąga ciepło z domu), telewizorem i sprzętem AV. Ale zawsze można to ściągnąć i jeszcze po poprzednikach / landlordach mamy mały zapas drewna opałowego, właśnie na wypadek kiedy ogrzewania nie będzie z braku prądu, jak zauważyła landlejdi przy wynajmie domku.

Kolejnym i bardzo ważnym tematem "a co w razie zaniku prądu?" były drzwi garażowe. Są to rolowane metalowe wrota, całkiem nowoczesne, z pilotem itd. itp. i dosyć duże (garaż pod domem jest zaprojektowany na coś wielkości Stara a nie tylko naszego Transportera czy innego Transita). Przez absurdalne umieszczenie silnika i przekładni (zdjęcie wyżej), centralnie na głównym wale zwijającym roletę (tj. metalowe pasy "nawijają się" na silnik) i z braku jakiejkolwiek opcji "ręcznej" (normalnej przy podobnych napędach "na futrynie" drzwi: jakieś korby, linki, łańcuchy i 1000 obrotów ośką, ale dałoby się), ten okaz w razie zaniku prądu dałby się otworzyć tylko tarczówką albo piłą. A nie, wróć, tylko tarczówką na akumulator!

Stąd już po pamiętnym pożarze o 1km od domu, kiedy pierwsze co, to wyjechałem z garażu T4 na podjazd, chodził za mną temat tych drzwi, ale nie klarował się jakoś. Bo pewnie, że fajnie byłoby mieć zasilanie awaryjne dla tych wszystkich gratów tu i ówdzie w domu, ale inwestowanie w rozplątanie instalacji elektr. i profi UPS nie leżało w moim biznesplanie. Nawet jeśli plan byłby "przetwornica/UPS w standardzie kampera, do zabrania w podróż czy w razie przeprowadzki".

Ale po ostatnich wichurach i zanikach machnąłem ręką na przekombinowane plany i pomysły, i poszedłem do pierwszej z brzegu hurtowni elektrycznej pogadać ew. kupić jakiego małego taniego UPSa, w nadziei, że uciągnie ten silnik drzwi. Oczywiście, każdy wam powie, że nie, nie wolno, i w ogóle trzeba kupić 3x większy i dedkowany do silników/przemysłu.

Akurat ten który mieli (niestety, jeden rodzaj, choć chciałem "o oczko większy") i tanio, więc go zaraz nabyłem, ledwo ciągnie drzwi, tzn. lubi wyłączyć się na starcie silnika/przekładni. Ale przy mojej sile perswazji i wiedzy o szrotowatej i chińskiej elektronice "od zaplecza", jednak daje się drzwi otworzyć. BTW należało pójść do innych sklepów itd. gdzie były takie o oczko większe UPSy, od ręki. No ale zapomniałem na moment o strategii "pierwszy LEPSZY".

Grunt, że po niewielkiej przeróbce (rozplątaniu) elektryki drzwi, jest sobie w garażu wtyczka w gniazdku, którą można w razie czego przełożyć w UPSa i pobawić się drzwiami. Ale UPS już tam nie stoi "on-line" dla drzwi, na nowej przygotowanej dla niego półeczce, gdyż obecnie stoi za moimi plecami, robiąc za bufor przeciwko wk... wyłączaniu się naszego radio-wifi-rutera, przy mini-zanikach prądu. Bo co z tego, że mamy oboje laptopy z jeszcze zdatnymi bateriami, kiedy ruter bęc. A tak naprawdę czarę goryczy przepełniła konieczność ustawiania godziny w radio-AV na biurku - jakiś idiota zrobił je bez jakiegokolwiek podtrzymania, a po zaniku wkurzało mnie mruganiem "ustaw mi godzin, ziom!".

Następnym tematem jest rozplątanie elektryki CO, żeby podobnie albo na tej samej wtyczce mieć niezbędne rzeczy przy piecu (pompkę, sterowanie i zawory). Ale to może jutro. Albo wcale.

Garść obrazków pobocznych:

Mount Ida snowLuty na Krecie, masyw Idy, prawie 2500m, w śniegu ponad mniejszymi górami. Oraz parkowanie po kreteńsku, to nie jest parking, to ruch uliczny, z zakazem parkowania po obu stronach. Parkującego tego vana nieco intrygowało, czy autobusy się zmieszczą; chyba się zmieściły, bo centrum Heraklion nie zakorkowało się. VenetianW czasie karnawału postawiono w zabytkowej Loży Weneckiej w Heraklion figury w tym i owym kontekście. VenetianW tej wnęce przeważnie stoi jakaś dyżurna rzeźba, ale wenecka Karmazynowa Pani też wypadła dobrze. VenetianNo co tam wyprawiają w tej sąsiedniej wsi, to ja nie... Pop ich wyklnie.







janek.r
Sun, 22 Feb 2026 18:10:27
@Piła-lisica
Pewnie chodzi o piłę szablastę, którą my nazywamy "lisi ogon"?

Codiac
Sun, 22 Feb 2026 18:20:42
Dziękuję za bardzo ładnie oznaczone zdjęcie nieprzyjazne arachnofobom! Dobry pomysł i świetne wykonanie!

'a na M.Śród są tylko dwa stany: fajnie się pływa - wszyscy zginęli".'
Nie miałem o tym pojęcia i właśnie mi uzmysłowiłeś, skąd tak wielka waga "Vivere non necesse est, navigare necesse est". Dla kogoś jak jak, kto jednak kojarzy raczej Bałtyk czy nawet te rejony okołooceaniczne ale północne, to nie jest oczywiste, że taki binarny stan pogody oznacza konkretnie inne ryzyko.

'Stąd, po otwarciu komina-rury "na przestrzał", piec podłączony trójnikiem-bocznikiem stracił większość ciągu...'
Jak na moją stosunkowo słabą znajomość rzeczy, to drozelklapa tandetnie blindowana i ryksztosuje ;-)

'Kreteńczycy wbrew pozorom dbają o otoczenie itp. na SWÓJ sposób' Zdziwiłoby mnie, gdyby nie dbali. Gdy opisywałeś te wszystkie lekkie zalania bez szkód to moją pierwszą myślą było, że tam są przyzwyczajeni, wiedzą co się może stać i budują odpowiednio. Znają swój klimat. W Polsce co prawda mamy trochę takich mędrków-śmieszków, co to "Hłe hłe, a w USA to budują domy z dykty, które się kładą od co silniejszego wiatru. A w Grecji nie wykańczają domów! A w Irlandii to rury na wierzchu!" i czasami ta krytyka nawet może mieć sens. Ale czasami zupełnie nie bierze pod uwagę lokalnych uwarunkowań i że ci ludzie naprawdę tam żyją od setek (albo i tysięcy) lat i wiedzą co robią.

' Oczywiście nie zbudowałem tu jakiegoś pieprzniętego "inteligentnego domu" (...), koniecznie podłączonego przez chińskie serwery i gdzie najważniejsze jest, czy masz appkę na kafelku; ani coś dłubanego na komponentach dostawców, którzy dziś są, jutro ich nie ma.'
Jak będziesz mnie chciał kiedyś zaskoczyć i podnieść ciśnienie, to napisz na odwrót, czyli "oczywiście full inteligentny, musi być apka, komponenty od firmy krzak, która na pewno za dekadę będzie nadal dostarczać te same części!" ;-)

'w absolutnej rezerwie mamy klasyczny kominek, na co dzień zastawiony arkuszem płyty (bo komin wyciąga ciepło z domu)'
Jedną z pierwszych rzeczy jakie zrobiłem w Irlandii było zapchanie kominka przy pomocy tektury i taśmy, bo mi cug za bardzo przeszkadzał!

'Oczywiście, każdy wam powie, że nie, nie wolno, i w ogóle trzeba kupić 3x większy i dedkowany do silników/przemysłu." Póki działa i nie robi wam pożaru wewnątrz domu, ja tam nie będę każdym. Zresztą, to jest temat przy którym zdecydowanie uznaję twoją wyższość i znacznie lepszą wiedzę.

'A tak naprawdę czarę goryczy przepełniła konieczność ustawiania godziny w radio-AV na biurku - jakiś idiota zrobił je bez jakiegokolwiek podtrzymania, a po zaniku wkurzało mnie mruganiem "ustaw mi godzin, ziom!".'

To są drobiazgi, ale takie potrafiące człowieka lekko zagotować. Mam to samo, tylko z kuchenką. Tzn. po nawet minimalnym zaniku energii, wyjęciu wtyczki, cokolwiek, zegar się resetuje. A przy takim migającym zegarze nie da się odpalić piekarnika. Ja nawet nie potrzebuję żadnych timerów, ale po prostu nie uruchomię piekarnika i niczego w nim nie przygotuję jeśli nie zrobię 12:01 z 0:00.

Miłego życia na tej Krecie!


Boni avatar Boni
Sun, 22 Feb 2026 18:22:58

Boni avatar Boni
Sun, 22 Feb 2026 18:34:52
@Codiac

@stany morza

Niby w historiach morskich siedzę od dziecka i ciągle, ale też nie dotarło do mnie, jak to wyglądało/wygląda, szczególnie względnie, te bliższe kawałki Atlantyku + Północne vs. Śródziemne. Niedawno gdzieś wpadłem na to i miałem "żesz fcuk, 200% racji..."

@idiotyzmy po zaniku prądu

Noo, czegoś takiego jak "nie działam bez ustawienia zegarka, a podtrzymanie zegarka nie spędzało snu z powiek moim projektantom" to jeszcze w życiu nie spotkałem... o_O

Miłego życia na tej Krecie!

Nawzajem! ;D



laisar
Sun, 22 Feb 2026 23:06:36
@pelargonie

Λικέρ αρμπαρόριζα!


@kuchenka turystyczna

Ależ, wodzu, co wódź, jakie letnie kuchnie... przecież to do ελληνικo καφέ, bo żodyn - ale tak naprawdę, naprawdę, NAPRAWDĘ!!1! żodyn inny sposób nie jest prawilny...

Boni avatar Boni
Mon, 23 Feb 2026 00:21:37
@laisar

O, Laisar jak żywy! ;D

@pelargonie

A tego napitku jeszcze nie próbowaliśmy. BTW przeważnie omijam likiery "X alkohol lokalny + wrzucimy jakieś liście, kwiatki = będzie fajnie", bo różnie bywało z tym "fajnie"; ale pewnie trza spróbować.

@kawa

A no tak! Zupełnie zapomniałem, że oni tutaj lubią się bawić w kawę po turecku ;D Bo ja przeważnie jestem fanem byle jakiej "kawy po eksprecku", młażona smakowej rozpuszczalnej, na mieście przeważnie bierzemy latte (BTW w takich bardziej tubylczych punktach miewają o latte, szczególniej "latte na zimno", "WTF??"), celebracje z parzeniem i wylewaniem na ogniu zdecydowanie nas omijają.

igor
Wed, 25 Feb 2026 16:40:23
@Codiac

Tam w paru miejscach góry są nad samym morzem i potrafi z nich zejść lokalny odpowiednik halnego. Nawet jeśli nie jest super silny, to jest nagły.

Boni avatar Boni
Wed, 25 Feb 2026 19:27:39
@igor

Wpływ gór nad morzem to chyba jednak jest wzg. lokalny, choć faktycznie nagły i bywa "niemiły". Ale masakra to jednak nie lokalne "halne", ale fest 1000km sztormy z zachodu (kiedy przebije się niż znad Atlantyku), albo okazyjnie z północy (kiedy zaciągnie wyż przez Egejskie albo przez Adriatyk). Bo zasięg, wiatry i fala jednak nieporównywalne w tych obu przypadkach.

Z jeszcze innej strony, Śródziemne niby małe, ale właśnie na tyle duże, żeby dać się złapać przez zmianę pogody gdzieś "na środku" czy w niewygodnej pozycji, gdzie sztorm po prostu zmiażdży, albo zraz wyniesie na raczej "zębate" skaliste brzegi i przemiele. Zaskoczenie zawsze możliwe "w konieczności", bo wojna, bitwa, bo szef czy król kazał płynąć ;) plus kiedyś z braku prognoz pogody, teraz przez niedopatrzenia czy usterki (np. w tym ostatnim uderzeniu inspirującym notkę był jakiś spory jacht, który myślał, że zdąży, ale mu coś siadło z napędem i nie zdążył się schować; IIRC jakoś śmigłowiec ludzi uratował, zanim zmieliło ich gdzieś pod Peloponezem).

Maciek
Sat, 28 Feb 2026 23:21:13
> "nie działam bez ustawienia zegarka, a podtrzymanie zegarka nie spędzało snu z powiek moim projektantom" to jeszcze w życiu nie spotkałem.

To zupełnie nie o oszczędność chodzi, to funkcja bezpieczeństwa którą mają chyba wszystkie programowalne czasowo piekarniki. Chodzi o to, żeby po zaniku prądu piekarnik nie włączył się sam bez woli właściciela, tylko na rozkaz, i żeby było oczywiste w jakim jest stanie.

Boni avatar Boni
Sat, 28 Feb 2026 23:49:16
@Maciek

Niby tak, ale jednak nie. Bo rozsądne sprzęty, które mają podtrzymanie i zaniki ogarniają, np. w razie małego zaniku kontynuują, w razie dłuższego dają "duże stop". Np. zmywarka którą mamy, czy rozsądne pralki, ĄĘ piekarnik mógłby mieć podobnie.

BTW zanim ktoś podniesie, że ależ piekarnik może się spalić oraz może kiedyś w nim będzie przedszkole, należy zauważyć, że mnóstwo piekarników elektrycznych ma po prostu pokrętła do ustawiania trybu i temperatury (np. tutejszy), więc jeśli w razie zaniku ktoś zapomni o wstawionej szarlotce, albo np. pojedzie na wywczasy w rejony gdzie prąd jest, to zapomniany piekarnik tak czy owak "ruszy" po powrocie prądu. Więc teorie o "funkcji bezpieczeństwa" IMHO należy zwinąć w pakiecik, itd.

Boni avatar Boni
Sun, 1 Mar 2026 12:49:27
A propos narzędzi akumulatorowych Parkside, bestie nie dzieciaki, rzucili "na sklep" rzecz, której nie planowałem kupować, ale jednak natychmiast nabyłem - minikopresor na rzeczone standardowe akumulatory. Jest to nieco chore kombo kompresorek + dmuchawa + latarka + bógwicojeszcze, i używając go mam wrażenie, jakbym był we filmie "Nothing to Lose" (występują tam latarki, które przypadkiem mają wbudowane radia, co tworzy kawałek fabuły zacnej komedii). Ale z drugiej strony jest tu postęp, gdyż ostatnie zadania domowe związane z kompresorkiem, czyli dobijanie ciśnienia do hydroforu-boostera, wyglądały jakoś "przedłużacz EU, przelotka na UK, UK wtyczka do zasilacza 12V do aku samo. z klemami, wtyczka zapalniczki od kompresorka samochodzikowego, wentyl, zbiornik". Nie polecam takich akrobacji.

Codiac
Sun, 1 Mar 2026 12:58:58
"BTW zanim ktoś podniesie, że ależ piekarnik może się spalić oraz może kiedyś w nim będzie przedszkole, należy zauważyć, że mnóstwo piekarników elektrycznych ma po prostu pokrętła do ustawiania trybu i temperatury (np. tutejszy), więc jeśli w razie zaniku ktoś zapomni o wstawionej szarlotce, albo np. pojedzie na wywczasy w rejony gdzie prąd jest, to zapomniany piekarnik tak czy owak "ruszy" po powrocie prądu."

Czekaj, przecież właśnie nie "ruszy" jeśli zanik prądu zeruje zegarek, a bez ustawionego zegarka piekarnik nie działa. Nie wiem co chciałeś tutaj napisać, ale gdzieś uciekł sens tego argumentu. Oczywiście z resztą się zgadzam, w ogóle wygląda mi to na szukanie uzasadnienia dla czegoś co zostało zrobione z zupełnie innych powodów i znajdowanie rozwiązania na bardzo niszowy (o ile w ogóle istniejący w praktyce) problem.

Ja tam mogę na poczekaniu wymyśleć rozwiązanie tego problemu które nie będą resetować zegarka, np. sprawdzenie stanu pokręteł i ustawienie jakiejś flagi "stop_working" na 1 którą wyzeruje dopiero wyłączenie pokręteł.
Ale pewnie zerowanie zegarka jest prostsze bo pozwala zaoszczędzić na częściach, które musiałyby utrzymać pamięć + problem tego, żeby zegarek się ustawił porządnie po przerwie (w trakcie której prąd płynie). Tak jest taniej i prościej, problem przerzucany na konsumenta, dziękujemy pan kapitalizm.

@Kompresorek
Gratulacje! To znaczy tak sądzę? Nowa zabawka, jak rozumiem i jesteś zadowolony z zakupu, a nie "kurcze, co mnie podkusiło?". :)

Boni avatar Boni
Sun, 1 Mar 2026 13:07:55
@Codiac

Czekaj, przecież właśnie nie "ruszy" jeśli zanik prądu zeruje zegarek, a bez ustawionego zegarka piekarnik nie działa. Nie wiem co chciałeś tutaj napisać, ale gdzieś uciekł sens tego argumentu.

Mam wrażenie, że tobie uciekł sens zdania "[zwykły piekarnik] ma po prostu pokrętła do ustawiania trybu i temperatury", ergo NIE MA żadnych zegarków itp. Jak to co tu mamy, dość elegancki zabudowany siemens, z "chowającymi się" pokrętłami, ale żadnych procesorów, zegarków itp. Jeśli w trakcie pieczenia wyłączy się prąd i z nudów pojedziemy do Heraklion (bo już możemy otworzyć drzwi garażowe z UPSa! ;) na pół dnia, a prąd wróci w międzyczaseie, to dopiero po powrocie dowiemy się, że zapomnieliśmy wyłączyć piekarnik i co się spaliło.

Codiac
Sun, 1 Mar 2026 13:35:50
Ok, nie spodziewałem się, że gdzieś jeszcze są piekarniki bez zegarków :)
No to zgoda, taki piekarnik nie ma tego "zabezpieczenia" i jakoś ludzie żyją. Nie macie też zabezpieczenia przed sytuacją w której ustawiacie piekarnik i wyjeżdżacie do Heraklionu, a prąd cały czas jest! No jak można wypuszczać takie nieodpowiedzialne urządzenia?!

BTW. teraz przypomniała mi się scena z jednego serialu. Mało odpowiedzialny ojciec i jego bardzo odpowiedzialny syn zostali związani w piwnicy a gangsterzy właśnie otwierają piekarnik żeby upozorować wypadek.
Ojciec zaczyna się śmiać "Hahaha! Jesteśmy uratowani! Nie płaciłem rachunków za gaz!"
Syn: "Widziałem, że ich nie płacisz i robiłem to po kryjomu, żeby nam nie odcięli..."

laisar
Fri, 6 Mar 2026 21:35:21
@Laisar jak żywy! ;D

A juści!

(Oprócz różnych Prawilnych Cech wg Boniego przechodzi również test "monety na sztorc", ale z kolei biorąc pod uwagę znaczek na masce to #samaniewiem...).



@kawa po turecku

Nie wiedziałem, że aż tak lubisz życie na krawędzi... bo wiesz, ta strzelnica w wiosce po sąsiedzku to pewnie była z bardziej błahego powodu ;><;

Boni avatar Boni
Fri, 6 Mar 2026 22:01:18
@laisar

@V6

Nie znam się, bo skąd miałbym się znać na pomiotach francuskiej motoryzacji, chyba ten silnik nie był bardzo zły? Ważniejsze pytanie w czym to siedzi, bo może w "królowej lawet" aka Lagunie, czy innym dziedzicznie obciążonym płodzie citroena? ;D Ale np. jakby mi ktoś dał tak jakoś w prezencie Renault Avantime z tym V6, rwałbym jak reksio szynkę i był szczerze wdzięczny.

@kawa po turecku a strzelnica

BTW we wsi po drodze do Heraklion wymienili właśnie tablice z nazwami itp. na nówki. Mamy teorię, że specjalnie teraz gdyż jest szansa, żeby przynajmniej do Wielkanocy przetrwały takie ładne (bo wielki post, więc brak wesel, więc brak wieczorów kawalerskich, więc może nikt nie podziurawi ich zaraz).

laisar
Sat, 7 Mar 2026 15:27:33
@Avantime

Ekzaktlemą!

Boni avatar Boni
Sat, 7 Mar 2026 15:41:06
@laisar

O cholibka, gratuluję i zazdraszczam! o_O Jakbym miał wolę, miejsce i pieniądze na wozy z tamtej epoki i w tym stylu, to pewnie wolałbym poszukać takiego Trans Sporta jak mieliśmy, ale Avantime 3.0 byłby na pewno numero duo, i nie wiem czy byłoby coś poza tymi dwoma na liście.

laisar
Sun, 15 Mar 2026 23:19:13
Dziękuję! Pokochałem espace od pierwszego wejrzenia na tej ikonicznej fotce z TGV, a avantime objawił się jak jego kwantowy superkondensat. Nie pamiętam, czy w 1999 śmiałem marzyć choćby o przejażdżce, a co dopiero o posiadaniu, ale jakoś tak w ciągu ostatnich 10 lat co jakiś czas zdarzyło mi się przejrzeć ogłoszenia. Byt jednak kształtuje świadomość, więc jak się pojawiło w moim zasięgu kombo V6+automat+panorama, do tego w odpowiednim momencie, to po 3 dniach wróciłem nim do domu.

A ten moment był taki, że dwa tygodnie po zakupie byliśmy nim 350 km od Was, w Messenie (absolutnie polecamy!), tyle że połowa objazdówki kontynentalnej Grecji to nie był dobry moment na dodatkową wyprawę na Kriti... Może następnym razem ;)

TransSport też mi się oczywiście podoba, ale w renówce stężenie projektowo-inżynieryjnego szaleństwa przebija jednak wszelkie granice rozsądku. Względny luksus nieco się oczywiście spatynował, ale będę dłubał.

Boni avatar Boni
Mon, 16 Mar 2026 16:03:59
@laisar

Mnie pierwsze Espace nic nie robiły, bo jeszcze nie istniała dla mnie wtedy motoryzacja i w ogóle, ale pamiętam, że kiedy jakiś serwis czy kontrahent do fabryki zajechał Espace drugiej generacji, jakimś takim wypasionym, około 1994, to było zbiegowisko i nawet zauważyłem, że fajny van. Avantime to już moja inna epoka, chyba wpadłem w ramach rozkminiania o co żabojadom chodzi z Vel Satis i "łojej, istnieje rozsądniejsza fajniejsza wersja tego szaleństwa, nazywa się Avantime??", a potem był ten odcinek Top Gear, gdzie robili z Avantime wyścigówkę. Trudno zapomnieć ;)

Zazdraszczam podwójnie, bo miałem myśl "no OK, trafił mu się 3.0, gudforhim, ale żebym się schylał w ogóle po coś takiego, to musiałby być automat, full wypas, i frytki do tego". Taa...

Ale dobrze rozumiem, że w tym szaleństwie jest metoda, bo zupełnie podobna jest moja historia Trans Sporta. Kiedy popylałem w 1992 zdezelowanym maluchem i nagle minął mnie na szosie Wawa-Białystok Trans Sport GT, to miałem wrażenie, że UFO zobaczyłem. A potem przytrafił się egz. od pontiaca (nie chevrolet), max wypas (3.8, 6 wysokich foteli, itp.), ostatki sprzed p... liftingu (czyli jeszcze z "długim ryjem" ale np. już z poduszką kierowcy), omszały i z usterkami, ale niezbyt zajechany (BTW kupiłem go od znanego polskiego szołmena i skazańca o setce nóżek, Zbigniewa S., chyba po jego teściu). Co się narobiłem przy Trans Sporcie to moje, ale trzy czy cztery razy przejechał EU, na początku w Szkocji nim popylałem, last but not least: jeśli jakiś wózek sprzedałem, po czym odkupiłem z powrotem, to znaczy, że jednak lubię. Ale już go ni ma, i nie zanosi się na jakiegoś.

W kwestii wypraw do Grecji zimą, mam nadzieję, że was nie zwiało i nie spłukało za bardzo, w duchu notki... A Kreta to zawsze dobry pomysł na następny raz!

laisar
Tue, 17 Mar 2026 19:02:22
Bez obaw, nie zwiało i nie spłukało, bo zajszło pewne nieporozumienie - w Messenie byliśmy 14 września, to tylko ja mam poważny dług czasowy wzg. "momentu"... A jednym z wielu, wielu przyczynków tego jest też to, że mam teraz 3 auta, ale w tym momencie na chodzie akurat to najstarsze i największe ;p

Nie mam pojęcia, jak avek może być rozsądniejszy od... właściwie czegokolwiek, ale podoba mi się Pańskie tryb rozumowania!

Frytek do nie dostałem, za to jest oryginalna navi. Z syntezą głosu. Ostatnie mapy: 2015... Największy zgryz mam właśnie co z tym właściwie począć, bo system audio to naprawdę _system_. Oczywiście: obyśmy tylko takie problemy mieli z życiu :D

Kretę cały czas kochamy, więc na pewno będą kolejne razy.

Boni avatar Boni
Tue, 17 Mar 2026 21:29:26
@laisar

No jednak Vel Satis jest "above and beyond", IMHO Avek to jest bez wątpienia jego mniejszy, rozsądniejszy, TAŃSZY brat. Zresztą, najbardziej zależy czy rozważamy wariactwo techniczne, czy raczej "z wyglądu i funkcjonalności".

Navi z 2015, taaa, coś jak ja kontra lexusy, ostatnie DVD kompatybilne z 2002 czy 2003 to były IIRC 2016 (a może 2014?). I tak cudowne w porównaniu z ori 2003, pamiętam jak mnie rozbawił w navi SC430 2003 widok Cork (w okolicy kupowałem go), wyglądało jak Myciska Niżne, ze 4 ulice na krzyż.

laisar
Thu, 19 Mar 2026 19:01:17
Vel Satis jest taki... zwyczajny, przynajmniej technicznie: nadwozie samonośne, normalne drzwi, standardowa deska i zegary, szyberdach jak w u-bocie...

Stylistyka może _trochę_ nieortodoksyjna, ale to głównie przez rozmiar - przecież to "tylko" 5-drzwiowy heczbek, co prawda luksusowo wyposażony, ale clio też było w wersji Baccara, albo z V6 (tyle że nie jednocześnie).

Na ile na szybko poszukałem - cenowo obaj z avkiem kosztowali podobnie: 30-50 kE.

Vel Satis: uniesienie brewki.

Avantime: opad kopary...

Boni avatar Boni
Thu, 19 Mar 2026 19:28:40
@laisar

Pewnie masz rację, a ja po 20 latach coś źle pamiętam o cenach, wydawało mi się, że cenowo VelSatisy mniej więcej zaczynały się tam, gdzie Avki kończyły. Technikalia trochę pamiętam, no trudno zapomnieć ;) i pewnie racja co do opadu kopary vs. nieco zdziwka, nie bez powodu tych Avków sprzedali coś 10x mniej niż VelSatisów (których IIRC przez 10 lat sprzedali tyle, ile planowali przez pierwszy rok... jak widać są porażki w stylu Renault i porażające porażki w stylu Renault ;D ).

laisar
Fri, 20 Mar 2026 23:06:00
"Jaka piękna katastrofa", chciałoby się powiedzieć, domykając okrąg świata i czasu, oraz jeszcze w tym samym duchu: avantime to tryumf Τέχνη nad Mammonem - i bardzo dobrze, bo świat byłby smutniejszy bez takich szaleństw...




 

Engine: Anvil 1.08   BS