Góry z widokiem na morze, ukradzione przez zimowy deszcz
Nasza druga zima na Krecie przypomina pierwszą, wszystko wygląda podobnie; ale jak zawsze, nigdy nie jest tak samo.
Przez wcześniejsze nadciągnięcie jesiennych deszczy wydaje się, że zbiór oliwek jest opóźniony. Ale też było w miarę ciepło do boż-nar, bo jednak wiatry z zachodu i poduszka chmur dawały te 15-17 stopni (brrr, zima) oraz tutaj słońce i tak zawsze się przebija.
Teraz cyrkulacja obróciła się na północną, czyli wieje przez Morze Egejskie od strony Turcji i Rosji, a stamtąd nic dobrego nie przywieje. Ostatnio mówiono nawet o przymrozkach, ale chyba do nas nie dojdą (do Turcji owszem), około 7-9 stopni w nocy, a tym bardziej w dzień, to już zima na serio.
Kończący się rok był też jakiś taki bardzo normalny, trochę pracy, trochę zwiedzania, trochę gier i zabaw. Oczywiście, jesteśmy na moim blogu, a nie na instagramie czy fejsie, czy wannabe-influencerami odnoszącymi nieskończone ekstremalne sukcesy, więc były też stresy (
pożar na Krecie...), głupoty własne i innych małp naczelnych, problemy takie i owakie, a zdrówko starych ludzi degraduje się w tempie 24h/24h.
Z hobby pozostało pisanie zbędnych książek, bezsensowne dłubanie w jeszcze bardziej zbędnych programach, niemrawa notka na blogu średnio co dwa tygodnie; cała reszta zanikła.
Ale wszystko "jak zwykle", praktycznie rzecz biorąc było zero zmian w tematach, o których chciałoby mi się pisać.
Święta czy ferie nie spędzają nam snu z powiek, a nawet wprost przeciwnie. Dzisiaj, poza deszczami, tęczami i kurierem z paczką z Chin, przyszło opędzać się od miejscowych kolędników, którzy zabłądzili jakimś cudem na nasz koniec wsi. Co za emocje.
Ale może właśnie o to chodziło w "życie płynie należycie".
Kiedy jest słońce, morze zimą ma normalny kolor, jak rzekłby Homer: ciemne niczym denaturat
Lansik głównie miejscowych na bardzo turystycznej miejscówce Heraklion, koło fontanny Morosini; całkiem tłoczno, atmosfera świątecznego targu. Bo turystów 30 grudnia raczej mało.
Pelargonie nie dostały notatki, że jest grudzień
Największa i najbardziej, hm... ambitna 'choinka' we wsi
Tradycyjna tęcza balkonowa, w Sylwestra. A tam na północy "Heraklion nagrzeszyło, to i bóg ich pokarał", jak stwierdziła młażona