Jak można zauważyć, diabli wiedzą po co i dlaczego bawię się jakimiś kawałkami wystroju i kodu bloga. Chyba najbardziej dlatego, że dawno nie zaglądałem poważniej "od zaplecza", i byłem ciekawy, czy jeszcze cokolwiek rozumiem z własnych wypocin sprzed lat. Owszem, da się to pojąć.
Stąd, jak też z posiadania dużego zapasu odpowiednich obrazków z różnych krain, ulągł się losowy banner bloga; są to bodaj
24 fotki 65 zdjęcia (własne, z lokacji gdzie byliśmy), w miarę przycięte i dogięte, żeby nie marnować za wiele gigabajtków i megałatów. Nie wiem czy zostawię losowy przy odświeżaniu strony, czy jednak może zmienię na coś mniej dynamicznego. Jeśli kogoś interesuje cóż to jest na banerze, ew. chce zobaczyć całość (bo widać je "od dołu", góra pokazuje się np. przy przeskalowaniu strony ctrl+ ctrl-), polecałbym "otwórz obrazek w nowej zakładce" itp., w nazwie pliku/adresie obrazka powinna być wskazówka o lokacji.
Drugi ficzer to "słowa dnia", czyli widget po prawej od tytułu notki, pseudo-link pokazuje coś z listy "humoresek", przeważnie z tekścików żony. Lista ma coś koło 240 sztuk, kawałki nie losują się, tylko zmieniają codziennie, kolejno. W sensie tematyki czy kontekstu - to jest misz-masz, przeważnie "humor zgredów w małżeństwie", ale mogą się trafić najróżniejsze rzeczy (komentarz młażony do widgetu: "Koniecznie chcesz, żeby cię scancelowali za moje teksty??"); jeśli wydaje się, że to komentarz do czegoś bieżącego, notek, komentarzy na blogu itp. to wydaje się.
Plus oczywiście celem ćwiczeń było, żeby w bieda-panelu kontrolnym bloga (tak, jest tu coś takiego od dawna, przez www, żebym nie musiał dla byle głupoty włazić naprawdę od zaplecza na serwer, np. w przygodnych miejscach i łączach) dołożyć możliwości konfiguracji itd. dla obu ficzerów, ogólne ćwiczenia od zaplecza. Tak szczerze, ćwiczenia łatwe i przyjemne.
A powinienem zajmować się poważniejszymi rzeczami. Ale mi się nie chce.