Ciąg dalszy wytykania błędów mistrza - dziś "Eden", czyli mój prywatny
numer 3 na liście dzieł Lema oraz jedna z najlepszych powieści SF wszechczasów moim zdaniem (lepiej nie mówiąc, jakie były "dobre" powieści SF w 1958 roku...)
Eden
1. Jeśli "tablice napędu" czy "rozrządu" są zgniecione "w harmonię" od sił deformujących dźwigary i kadłub pojazdu kosmicznego przy wejściu w atmosferę, to jedyną istotną kwestią pozostaje: na ilu kilometrach kwadratowych resztki pojazdu będą zamiatane. Jak słusznie zauważa Inżynier: "Właściwie powinniśmy się byli rozsmarować na przestrzeni paru kilometrów". To nie SF, to przesada i cud.
2. Przetrwanie upadku rakiety o wadze 16 tysięcy ton, długości około 110m i konstrukcji jak w "Edenie", i wbicie się jej we wzgórze margla, to jest bardzo słaba SF. Ale "książki by nie było".
3. Badania składu powietrza Eden, podobno nadającego się do oddychania, nie są w modzie. Skądinąd później badania źródeł wody jak najbardziej są na propsie. Czyli "konsekwencja" to słowo na 12 liter.
4. Gaz nasenny działający na "każde stworzenie oddychające tlenem" to bardzo słaba SF.
5. Koordynator parę razy sprawdza strony świata na małym kompasie. Tak jakby ziemskie okoliczności natury magnetycznej były powszechne w kosmosie.
6. W przypadku turbogeneratorów, jak używany jako źródło wstępnego zasilania przy uruchomieniu reaktora (ten prowizorycznie napędzany tlenem ZAMIAST "wysokoprężną parą z reaktora", z wyciętą co drugą łopatką, i "czterdzieści sześć!"), nie mówi się na wirnik "sprężarka" tylko "turbina". Lem traktuje te oba słowa i rozwiązania wymiennie, ale to jest błąd/brak konsekwencji.
7. Rozgryzienie funkcjonalności i w ogóle możliwości operowania sterowaniem zdobytego "transportowego dysku" niehumanoidalnych dubeltów, w tym tempie i zakresie jak zaprezentowane, to nie SF, to Mary Sue SF.
8. "Miotacze atomowe" do wyrzucania roztworu wzbogaconego uranu, słusznie nazwane przez Inżyniera "polewaczki ręczne, nic więcej, a do tego niebezpieczne dla strzelającego, jeśli nie ma na sobie pancerza" nie mogą spowodować wybuchu atomowego, w żadnej sensownej fizyce. Co najwyżej reakcję łańcuchową, dającą groźny błysk promieniowania; ale konfiguracja "polewaczki" i strumienia czy strumieni w celu, dająca taki efekt, jest absolutnie nieprawdopodobna.
9. Już po pierwszym "morderczym" kontakcie i dyskusji o taktyce przyszłych spotkań z dubeltami - jeżdżenie łazikiem NOCĄ, z zapalonymi silnymi światłami i używaniem flar (w dolinie "grobów" i przy "muzeum szkieletów"), czy oświetlanie i rozglądanie się nocą po "osiedlu karnym" w celu kontaktu, są absurdalnie ryzykowne i zupełnie bez sensu. Sami mówią i myślą, że to szaleństwo.
10. Po "fabryce" na początku i innych artefaktach "organicznej technologii" dubeltów ostrzał nano-zarodnikami ("mechaniczne plemniki", z których wyrosło "otorbienia szkliste") w formie "rozsypanych zegarków" zgrzyta gorzej niż rozsypany zegarek. Oraz jeśli nanoboty wytwarzają "ceramiczną" półsferę przetwarzając piasek, grunt, to powinno gdzieś tego gruntu ubywać, jakieś zapadlisko, rów o objętości "otorbienia" byłby wskazane.
11. Błąd na pół gwizdka - to, że "otorbienie" nie jest kopułą, to mniejszy problem; to że nie sięga głębiej pod ziemię, równie odporną półsferą, to znacznie większy problem. (Podobnie jak wszelkie kosmicznie odporne pola w "Niezwyciężonym" - Lem najwyraźniej nie cenił wysoko podkopów i górnictwa oblężniczego).
12. Przestrzenny układ pokładu i jakiegoś doku Obrońcy, względem "klapy ciężarowej", którą 14 czy 16 tonowy pojazd (są sprzeczności w tekście) wyjeżdża, przeskakując luz około 1m do gruntu, i to wszystko względem skośnie wbitej w pagórek rakiety, nie daje się pojąć rozumem.
13. Filmowanie miasta Obcych na taśmie filmowej można jakoś przełknąć, ale czarno-białej?? Panie Lem, technikolor nie był SF w 1958, nawet w PRLu, Aleksander Ford zaraz nakręci kolorowych "Krzyżaków"...
14. Powiedzmy, błąd - Koordynator stwierdza "Nie prowadziliśmy systematycznych badań [po rozbiciu się], bo nie jesteśmy ekspedycją naukowo-badawczą". To w zasadzie jaką oni są ekspedycją, w takim składzie i z takim sprzętem?? (ale od biedy można założyć tu jakiś drastyczny skrót myślowy)
15. Kiedy wyjaśnia się, że dubelty mają pismo elektryczne i "organy elektryczne" w większym kadłubie "dlatego jest taki wielki", trudno wyjaśnić, jak Doktor mógł takie "organy elektryczne" przeoczyć w czasie sekcji pierwszego dubelta, który odwiedził statek.