Od jakiejś dekady powszechne jest, że portale, wyszukiwarki, sklepy itp. pilnie śledzą co wpisujemy czy wypisujemy w sieci, tworzą modele; jeśli stoją za nimi fejsbuki itp. to wg "ludzi", jeśli gugle itp. raczej wg "infrastruktury" (IP itp.). Stąd te wszystkie "szukam opon do samochodu, żona na innym kompie pod tym samym IP dostaje w twarz reklamami opon". Potem poszło to dalej, poza chamskie głupie reklamy.
Jakieś pięć lat temu zaczęła się epoka podsłuchu, dobrowolnego, przez te różne pudełka rozdawane przez gugle czy amazony, ale też zupełnie niezamawianego przez nas, przez laptopy, telefony. I tak mamy nieźle, bo nie jesteśmy na co dzień przyklejeni do komunikatorów i socjalmediów aż tak, więc np. kamery i mikrofony laptopów mamy przeważnie pozaklejane, a telefony z wyłączoną siecią.
Ale czasem któryś telefon leży sobie z włączoną siecią, albo mój "pracowy" laptop ma otwarty mikrofon, i dostajemy zwrotką z podsłuchu, po chwili wyszukiwarki czy YT zaczynają podpowiadać rzeczy związane z tym, o czym rozmawiamy w domu - łatwo to zauważyć, gdy między zwykłym słabo pesonalizowanym (bo nie mamy włączonych kont na YT itp. tylko "po ciasteczkach") chłamem nagle wyskakują niszowi aktorzy, filmy, czy tematy historyczne o których rozmawialiśmy. BTW kiedyś zajmowało to godziny, teraz wyskakują po minutach...
Ostatnio po takim niszowym uderzeniu filmowym czy historycznym obśmieliśmy się jak zwykle, po czym darliśmy się, jak zwykle od lat "GAUDI!! BARCELONA", bo to stary running joke żony, w stylu "Czemu mi opony podpowiadacie zamiast BARCELONY!!". No więc pośmialiśmy się, pokrzyczeliśmy do sprzętu "Barcelona!! Gaudi!!" oraz ponarzekaliśmy na gównianą jakość tego całego podsłuchu, że od lat nie potrafi dostarczyć Barcelony.
Na co algo YT w ciągu minut podrzuciło garść linków/filmików "jak wyłączyć podsłuch w androidzie", i podobnych, zamiast Barcelony.
Czyli w 2025 osiągnęliśmy meta-podsłuch oraz jakiś nowy szczebelek tej popieprzonej dystopii.