Często miewam problemy z zawodowymi historykami, piszącymi podręczniki, prace naukowe, czy tylko artykuły i eseje, kiedy są za blisko krytyki źródeł i przykładania do dawnych opowieści (a czasem nawet - do śladów materialnych, archeologii itd.) miar wymyślonych z ignorancji i głębokości akademickiego fotela, zamiast miar uzyskanych z holistycznego namysłu nad całością źródeł. Czy nad logistyką, logiką i matematyką.
Problem jest zresztą powszechny, ładnie kiedyś podsumowany bodaj przez Neila deGrasse Tysona, w jakimś programie radiowym czy podkaście, gdzie ludzie dzwonili z pytaniami popularnonaukowymi i dodzwonił się danikenowiec od (w skrócie) "Obcy musieli odwiedzać Ziemię, bo nie wiemy jak zbudowano piramidy egipskie". Neil odstrzelił mu najlepszą możliwą repliką, mniej więcej: "Z tego, że nie wiesz, jak zbudowano piramidy egipskie, nie wynika, że Egipcjanie nie wiedzieli. A brzytwa Ockhama sugeruje, żeby nie zasłaniać tak łatwo NASZEJ ignorancji tezami z czapy, jak Obcy".
Parę razy marudziłem w tym duchu na historię i historyków na blogu, i dziś też będę. Żeby było zabawniej, może trudniej ale "na bogato", będę poruszał się wstecz historyjki.
Każdy minimalnie otrzaskany z historią starożytną wie, co to był Kolos Rodyjski. To znaczy, większość "wie" i ma wdrukowane fałszywe obrazki rozkraczonego nad wejściem do portu giganta, ale z grubsza wiadomo, o co chodzi: hellenistyczna gigantyczna statua Heliosa (rzędu 33m wysokości), ukończona w 280pne, stojąca przy wejściu do portu Rodos. Które było silnym greckim niezależnym państwem-miastem (a raczej całą wyspą).
Skąd przyszło do pały Rodyjczykom wystawienie największej rzeźby starożytności, jednego z siedmiu czy ośmiu Cudów Świata starożytnego? Wymyślili to jako wotum i pokaz mocarności po obronieniu się przeciwko oblężeniu w 304pne. Rodos było zamieszane w wojny Diadochów, czyli ludzi, którzy podzielili między siebie imperium pozostałe po podbojach Aleksandra Wielkiego; w 305-304pne oblegały je poważne siły Antygonidów (zajmujących ziemie od Syrii po pół Anatolii), w końcu z odsieczą sprzymierzeńcom rodyjskim przybyła flota i armia Ptolemeusza z Egiptu i w 304pne oblężenie się skończyło. Odstępująca armia zostawiła mnóstwo sprzętu (sprzedanego za 300 talentów) i zapewne kupę złomu-brązu, za co wystawiono Kolosa Rodyjskiego.
Oblężenie Rodos było i jest słynne z powodu skali i dowodzącego: był to słynny Demetrios Antygonida, zwany Poliorketesem, "Zdobywcą Miast". Tak, to ten gość, który zrewolucjonizował logistykę i technikę oblężniczą (i obronną twierdz też) w starożytności. Tak, to właśnie pod Rodos użyto między innymi wież oblężniczych wysokości 38m (przeciętny wieżowiec 11 piętrowy jest nieco niższy) i 55m tarana, rozkołysanego przez 1000 ludzi. Wszystko to poszło na nic, Rodos obroniło się, Demetrios odstąpił przed odsieczą Ptolemeusza. A jego przykład i tytuł "poliorketesa" pozostał ważki, przyklejano/przyklejali go sobie różni dowódcy, także ci odlegli od sukcesów Demetriosa Antygonidy (bo parę oblężeń odstąpił, ale np. zaraz po Rodos, w dwuletniej kampanii zdobył coś koło 10 miast greckich, w tym Phyle, Korynt i Argos...).
Skąd się taki Demetrios ulągł? Od dziecka zaprawiał się w rzemiośle wojennym pod okiem a potem we współpracy z ojcem, Antygonem, byłym generałem armii Aleksandra Wielkiego (a zapewne wcześniej u Filipa Macedońskiego), który dostał w podziale parę ważnych satrapii imperium, czyli był jednym z Diadochów. Kiedy wszyscy zaczęli wojny czterech części imperium plus plankton, w najróżniejszych koalicjach, Antygon utrzymał krainę od połowy Anatolii przez Syrię po Irak oraz zaraz sprzymierzył się z Antypatrem, poprzednio generałem-regentem Macedonii w imieniu Aleksandra (musieli znać się od dawna i mieć podobnie wysoki status).
Sfera Antygonidów była pierwotnie najsilniejsza i najbogatsza, i najlepiej "centralnie" położona, stąd błyskawicznie generowała różne koalicje przeciwników, którzy woleli odłożyć na bok animozje, żeby nie dać się rozwalić pojedynczo i spróbować razem zgnieść Antygona.
Antgonidzi nie dawali się łatwo zgnieść, nawet zdobywali teren i ważne punkty (jak Babilon), w szczycie ich kraina rozciągała się od Grecji po Iran. Ale te osiągnięcia konsolidowały ich przeciwników jeszcze szybciej, niby Seleukos uciekł przed Antygonidami z Babilonu, ale zbliżyło go to z Ptolemeuszem w Egipcie, oraz nadal miał we władaniu krainy od Iranu po Indie... Niebawem skutecznie skontrował Antygonidów i odzyskał tereny po Irak.
Demetrios uczył się rzemiosła właśnie w tych kampaniach, był generałem - prawą ręką ojca.
W Czwartej Wojnie Diadochów czyli wojnie Kassandra, Ptolemeusza, Seleukosa i Lizymacha, plus sprzymierzeńcy, przeciwko Antygonidom, czyli Antygonowi i Demetriosowi, doszło do wielkiej walnej bitwy pod Ipsos w 301pne, w zasadzie przełomowej dla historii świata, a nie tylko hellenistycznej.
Dla ustalenia uwagi, bitwy Wojen Diadochów były straszliwie konserwatywne (w modelu wypracowanym w kampaniach Filipa i Aleksandra) i przeważnie remisowe. Ogólny schemat to było: falanga macedońska (or compatible, czyli ciężkozbrojni najemnicy) centralnie, wkoło i przed falangą lekkozbrojni, prawe silne skrzydło jazdy próbuje rozbić i zrolować przeciwnika, lewe słabsze próbuje nie dać się rozbić... Przy podobnych siłach, taktyce, wyszkoleniu i wyposażeniu armii, bo przecież bili się dawni towarzysze broni itp. wychodził przeważnie krwawy remis. Nawet włączenie do walki słoni bojowych czy azjatyckich rydwanów nie zmieniło sytuacji, bo wszyscy je niby "nowatorsko" wdrażali, tylko że wszyscy tak samo...
W bitwie pod Ipsos było po około 70-80 tysięcy ludzi po każdej stronie. Antygon w wieku 80-81 lat jeszcze nigdy nie przegrał bitwy (najwyżej kampanie, wycofywał się, itp.), a syn-generał Demetrios dowodził całą ich jazdą prawego skrzydła, około 10 tysięcy.
I teraz dochodzimy do clou, czyli do rozważań historyków o bitwie pod Ipsos, do których mam "dzbanie, jeśli TY nie wiesz, jak coś zrobić, nie mów, że nikt nie wie i nigdy nie wiedział".
Gdyż bitwę pod Ipsos, czyli 4 Wojnę Diadochów, czyli spadek po Aleksandrze Wielkim i historię Azji hellenistycznej, rozstrzygnęła karta pod tytułem "słonie bojowe". Otóż armia Antygonidów miała na stanie około 75 słoni bojowych, całkiem normalną liczbę jak na 70 tys. ludzi w polu. Przeciwko linii słoni Antygonidów koalicjanci, a w zasadzie Seleukos, wystawił linię około 100 słoni. Czyli "jak zwykle", wszyscy tak używali słoni, remis.
Tylko że nie, bo Seleukida miał w odwodzie, gdzieś na zapleczu falangi i głównych sił, następne 300 a może 380 słoni.
I tu się zaczyna festiwal "niemożliwe". Od podważania samej liczby, że za duża (dla ustalenia uwagi, w tej epoce wielce bojowi i twardzi Rzymianie obesrali się ze strachu i zaczęli wymyślać najdziwniejsze przeciwdziałania, po spotkaniu DZIEWIĘTNASTU słoni w armii Pyrrusa, tak, tego od "pyrrusowego zwycięstwa"). Po niespotykane odstawienie 300 słoni w odwodzie, "w takich bitwach nie dało się dowodzić takimi odwodami, oraz laboga". No i ogólnie przecież to niewyobrażalne, pshaw, nawet Peter Jackson we "Władcy pierścieni" nie próbował pokazać 500 słoni bojowych w bitwie 150 tysięcy piechoty i jazdy.
Te 300-380 słoni odwodu rozstrzygnęło bitwę w charakterystyczny sposób. Demetrios, choć był doświadczonym 36 letnim dowódcą i rozbił swoją jazdą lewe skrzydło koalicji, nieopatrznie wypuścił się w pościgu za przeciwnikiem za daleko. W tym czasie nacisk na centrum armii Antygonidów wzrósł, kawał jednego skrzydła przeszedł do przeciwnika, sytuacja robiła się rozpaczliwa. A kiedy Demetrios z trudem zawrócił i skonsolidował jazdę, trafił na tę linię odwodowych słoni - konie nie chciały przejechać między słoniami (konie, nawet bojowe, są płochliwe jak cholera; jeśli nieprzyzwyczajone - nienawidzą zbliżać się do nieznanych dużych zwierząt, słoni, wielbłądów), plus kontratakowały rezerwy koalicji. Oraz 300 do 380 słoni...
Syn nie zdołał przebić się, ani objechać tej masy słoni na czas. W coraz większym okrążeniu centrum Antygon oberwał oszczepem, zginął, armia Antygonidów poszła w rozsypkę. Demetrios wyrwał się z paroma tysiącami jazdy i paroma tysiącami piechoty, ale oparł się aż w Efezie.
Był to koniec aspiracji Antygonidów w Azji i Anatolii, ale mniejsza o dalsze barwne losy Demetriosa Poliorketesa i dynastii Antygonidów w Macedonii i Grecji, upadli ostatecznie dopiero pod butem rzymskich legionistów w 168pne.
Wracając do głupawki historyków i niemożliwych 400-480 słoni bojowych pod Ipsos, niby skąd Seleukos wyczarował taką ilość "czołgów", plus dodatkowo ze 100-120 rydwanów bojowych (tych zupełnie "filmowych", z kosami itp.)?
Otóż kiedy Demetrios przymierzał się do oblężenia Rodos itd. itp. jak na początku notki, około 305pne, na drugim końcu byłego imperium Aleksandra, Seleukos wyprawił się ze swoich terenów obecnego Pakistanu, z wycieczką i sporą armią do Indii. Gdzieś na linii Indusu zaraz spotkał się z wychodzącą mu na spotkanie armią Czandragupty Maurja, czyli pierwszego władcy z dynastii Maurjów, który właśnie zjednoczył Indie, na mapie prawie w kształcie zupełnie współczesnym.
Władcy z dwu stron świata, zamiast zrobić kolejną rzeź i psuć zacne armie, dogadali się raz-dwa-trzy. Bo Seleukos spieszył się na zachód, na Wojny Diadochów z Antygonidami, a Czandragupta spieszył się na wschód, umacniać władzę i porządkować swoje imperium wszech-indyjskie, nówkę nieśmiganą.
Sercem układu pokojowego, poza wymianą ambasadorów, podarunkami itp. był dwa ustalenia - Seleukos odstąpił Czandragupcie kawał albo i prawie cały obecny Pakistan, zrzekł się wszelkich roszczeń i obiecał pokój, w zamian za 500 słoni bojowych... Drugie, to wydanie córki Seleukosa za Czandraguptę, co położyło podwaliny pod różne interesujące kontakty i stosunki, i nie mam na myśli łożnicy maharadży, ale hellenistycznych Greków i najróżniejszych Hindusów, od 300 do 50pne. Np. trudno dokładnie ustalić, bo o tabunach żon maharadżów brakuje kwitów z pralni, ale wnuk Czandragupty, słynny Asioka, ten od "Edyktu Asioki", mógł być greckiej krwi w 1/8 a może w 1/4...
Morałów z powyższego jest kilka:
Jeśli ktoś nie potrafi zająć się koniem czy słoniem, albo ich tysiącem, może niech nie komentuje zbyt twardo możliwości lub niemożliwości w zakresie posiadania 500 słoni, albo na przykład, przerzucenia ich o 4500km, w tym przez góry i półpustynie, przy znanych wymaganiach logistycznych słonia, że tak powiem. Bo moim zdaniem co pewne, to że armia i logistyka Seleukidów, zapewne przy wsparciu hinduskich kolosalnie doświadczonych karnaków i oddziałów pomocniczych, dała radę.
Jeśli Czandragupta oddał 500 słoni za Pakistan, rękę księżniczki i pokój od zachodu, to ile musiał mieć słoni bojowych na stanie? I skąd pomysł, że ci ludzie nie potrafili zrobić odwodu w skali 300 słoni, czy manewrować nimi w bitwach, itd. itp. No jakoś chyba potrafili i to skutecznie, czego Ipsos przykładem, prawie na pewno JEDNYM Z WIELU.
Jeśli wydaje się, że zaczytuję się o królestwach indo-greckich z czasów dużo późniejszych, i tylko przypadkiem wkurzają mnie historycy o 301pne, to dobrze się wydaje. Ale jeszcze nie piszę podróbki Parnickiego, tak tylko się rozglądam.