Po ośmiu latach zachciało mi się zrekonstruować
starą notkę, z której kluczowy obrazek - "mapa pamięci" niestety wyparował z cyberprzestrzeni w międzyczasie - a przy okazji jest to też okazja do aktualizacji:
Dociągnąłem "tabelkę" do chwili obecnej, obrazek podobno starcza za 1000 słów, więc nie ma za bardzo co komentować, chyba że w komentarzach. Przez 8 lat nadal przybyło mi nieco muzy - bardzo jasne punkty to Agnes Obel, Aurora, Maya Jane Coles, jest też trochę mniejszych nowych gwiazdek na moim niebie; starczy wyjadacze jak Dead Can Dance (razem i każde osobno), czy Depesze, czy Florka, czy Project Pitchfork (który mi właśnie leci), itd. itd. też dają radę oczywiście.
A skoro już odrobiłem se tego excela nocą ciemną, to spróbowałem zrobić też to, czego mi się 8 lat temu nie chciało, czyli nieco fikuśniejszy wykres. Ta wersja też nie jest ultymatywną, jaką bym widział (nie ma linków i "rozdzielczość" jest żadna, i nie jest dynamiczna, itd), ale jest nieco lepszy może - w pionie jest czas, w poziomie 100% "mojego słuchania muzyki", kolory oddają gatunki, szerokość "wstążki" na ile mnie dany gatunek w danym czasie obchodził, wykonawcy wrzuceni są "dla ustalenia uwagi":
Na takim wykresie chyba widać lepiej, co się działo z moim małym rozumkiem przez dekady. Oczywiście, jest problem ileż można gatunków=kolorów w to wepchnąć, żeby jeszcze było czytelne - na pewno brakuje rozdzielenia typowego rocka różnych maści od zabaw naprawdę progresywnych, oraz wybarwienia twardszych, "industrialnych" podgatunków od "normalnych", no bo gdzie The Prodigy a Massive Attack (trip-rave-bigbeat...), albo Enya a dark folk (etno...), albo Aurora a Tyler Bates (indie...). Ale musiałem się ograniczać.
Z szerokości całej wstążki, a raczej z braku szerokości w latach '90 wniosek nie jest oczywisty, wbrew pozorom - bo choć pozornie wydaje się, że to jest "NIE WARTO SIĘ ROZMNAŻAĆ!1!" ;D to tak naprawdę jest inny, prozaiczny - "nie warto być zapracowanym biedakiem".
Z ciekawszych morałów, jakie mi się nasuwają z tego obrazka - jeśli ktoś ma na muzykę pier...ca jak ja (w stylu pięknego dialogu
z filmu: "Czy lubisz muzykę? - A czy lubisz oddychać?"), to wydaje się, że wszystko wyznacza funkcja dostępności do mediów w danym czasie i przestrzeni ("trójki" Polskiego Radia, CDeków, sieci i serwisów, itp) oraz ilości moich zasobów czasu i uwagi. Tylko tyle, i aż tyle.
Bo słuchałbym wszystkiego jak podupcony - gdybym tylko miał na to czas i dostęp do.