(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)Tu akurat, mapa pamięci muzycznej. Zacząłem się zastanawiać, przez dyskusję u MRW na tle Watersa/Floydów, co i jak mnie rąbnęło muzycznie, za młodu, i nie tylko za młodu, i w ogóle co było po czym i jak to szło. A szczególnie, że z Floydów i Wrighta, zaraz wylądowałem mocarnie w Sisters of Mercy... Więc postanowiłem se wypisać czy narysować mapkę. Mapka zaczęła przyrastać w dodatkowe wymiary i zależności tak szybko, że umarłem, i z braku narzędzi, czasu i pomysłów, musiałem się mocno ograniczyć, a i tak jest nieczytelnie. W pionie jest czas, mniej więcej, w poziomie miodność (subzero - rozwaliło mi neurony, cool - się słuchało z przyjemnością i dużo, media - latało w mediach, osłuchało się jako "medium", uncool - zgrzyt, oburz, skurcze palca na pilocie tv/radia), kolory to uproszczone gatunki. Nie zmieściła się lepsza reprezentacja "w czasie" i "przepływu" (stąd niektórzy wykonawcy są w paru miejscach). Nie zmieściła się polska muza, ale nie za wiele jej było.
Nie bardzo wiem po co to zrobiłem - chyba to namiastka tomografu mózgu i tomografu gustu, przez 3 dekady; i chęć zweryfikowania omylnej pamięci (bo wiele rzeczy mnie zaskoczyło jak składałem tabelę). Witajcie w XXIw - zamiast 1000 stron pamiętnika, obrazek.

Edit1: to jest wersja 2.0, bo mi się poprzypominało (czyli jakby cel ćwiczenia osiągnięty - np. idę szukać co tam słychać w mandarynkowych snach Edgara Froese...). I naprawdę, nadal sporo brakuje, a to jest przeciez w zasadzie tylko pop, drugą taką mapę złożyłbym, powiedzmy, z polskiej, z poważnej, i z bardzo obcej (Azja, etno), a trzecią - z muzyki filmowej...
Edit2: słuszna uwaga padła w komciach, że jakoś pustawo po 2010. No co ja poradzę, że jakoś nic mi ostatnio nie urywa kory za bardzo, ani nowe, ani nieco starsze, ani indie, ani topten; chyba z poprzedniej dekady mam jeszcze tyle muzy, że weś. Ale jak sie zastanowiłem, to np. nowe Cranberries czemu nie (choć tak naprawę polazłem zaraz po starsze solowe O'Riordan), i nowa Madonna chyba mi sie będzie. A w zapowiedziach will.i.am, Offspring i pare innych ciekawości. Zobaczymy, może ten rok będzie lepszy. Choć moja prywatna gupawa prognoza marketingowa co do popu w obrębie moich zainteresowań jest raczej pesymistyczna - po ładnym wybuchu trip-hopu, trance/dance i rozkwicie noesynthu, chyba następny w kolejce do wyjęcia z zamrażalnika przemysłu muzycznego jest new romantic. A tego raczej nie zniesę...