NIGHT   RSS blog   RSS komentarze
Licencja Wpisy Losowo Autor Rejestracja




Autor: Boni
Kiedy: 2020-07-30, czwartek
Tagi:  triptrop, varia     
___________________________________

Tradycyjna blogo-zajawka "jazda polska" jest nieco nieadekwatna w przypadku naszego poprzedniego tygodnia w Polsce, ale zostawiłem ją, bo może i plany jazdy UK-PL-UK upadły i skończyło się lataniem, ale jednak w jakimś tam sensie była to jazda nieco bez trzymanki, nie tylko ze względu na epidemię i spowodowane nią zmiany i niemożność planowania czegokolwiek.

Bo najlepsze z wypadu do PL, że już wróciliśmy, a może i wróciliśmy do normalności.

Ale po kolei - zdecydowaliśmy się przelecieć, bo skoro niedawno nabyty van-szrotwagen od Chryslera okazał się bardziej szrotem niż wagenem, a nasz lexus nie ma sensownej "ładowności", tudzież struktura cen latanie+wynajem vs prom+jazda jest jaka jest, to po prostu nie było sensu męczyć się jeżdżeniem. Przyszło odwołać promy (skądinąd, nietypowe z Harwich, żeby ominąć na wszelki wypadek Francję) i zabukować latanie, padło dość tradycyjnie na KLM.

Na dzieńdobry jeszcze przed lotem, o plugawej 5 rano, okazało się, że przeoczyłem, że największy parking lotniskowy "long stay" już nie jest parkingiem lotniskowym, tylko "COVID test facility", czytaj "parkingiem kwarantanny" (bo skoro prawie nikt nie lata, a gdzieś te zakażone samochody trza upchnąć, to ktoś tam się z kimś dogadał). Inne parking "long stay" w Glasgow nie są jakoś specjalnie przyjazne, szczególniej z nagła o 5 rano; czasu było nie za wiele, więc przyszło zostawić wózek na normalnym parkingu przy terminalu. Dla niezorientowanych - taki typowy normalny parking przy terminalu ma nieco nienormalne ceny, jeśli zostawić autko na więcej niż dzień czy dwa, o tygodniu nie mówiąc. Ale co poradzić, jak się nie kuma, które parkingi zeżarła zaraza, to się płaci.

Na lotnisku powitała nas przyzerowa ilość pasażerów, ale też przyzerowa ilość lotów; normalnie wyświetlacze GLA pokazują rano ze 40 lotów "w przód", a teraz wyświetlały z 10, z czego tylko ze 3 międzynarodowe (ok, dalej niż Irlandia). Zdaje się, że mieliśmy szczęście, że w ogóle coś sensownego GLA-WAW lata.

KLM okazał się pełny ludzi; oczywiście, o żadnych odstępach itp. nie ma mowy. Tyle, że wszyscy w maseczkach. Lotnisko Schiphol było nieco bardziej ludne niż Glasgow, w końcu to wielki hub przesiadkowy, ale mam wrażenie, że było gdzieś tak o połowę mniej ludzi na nim, niż normalnie.

Polska powitała nas upałem i niestety, wózkiem-pożyczakiem zgodnym z zamówieniem, czyli minivanem - blaszakiem (bo przewożenie i wywożenie gratów z domu itp.), który miał się tak do fajansu z notki niedawnej, jak tamten do naszego lexusa. Skądinąd pierwszy raz widziałem wózek z wypożyczalni z >80kkm przebiegu i wyraźnie rozpadającymi się półosiami itp. Ale przynajmniej klimę miał.

Wywieźliśmy nim z domu sporo gratów do rodziny, trochę do śmieci. Do właściwego wywozu "resztek" z domu do Szkocji i tak przyszło zamówić pół ciężarówki do przeprowadzek. A na deser jeszcze zostało w domu sporo, no ale to już problem nowego właściciela.

Bo większa część wyjazdu zeszła na karuzeli między nami, agencją nieruchomości i kupującym. Z domieszką różnych urzędów, oczywiście, ale one akurat były chyba najjaśniejszym punktem w temacie papierologii i rzeczy formalnoprawnych, na tle innych aktorów tej farsy.

Jakby to podsumować bez bluzgów i próżnych żali - dom został sprzedany; istnieją powody, dla których nie mieszkamy w Polsce; jeśli kiedyś spróbujecie sprzedać dom, który wam się skądeś został w jakiejś Botswanie, Gruzji czy Polsce, bierzcie od razu prawnika do tego.

Innym ohydnym punktem, a nawet zylionem punkcików, tej wycieczki, były komary. Dizaz k... ja p...

Jasnym punktem wycieczki były wizyty u rodziny, na znajomych nie starczyło czasu i sił.

Po zapakowaniu i rozpakowaniu paru minivanów i pół ciężarówki do Szkocji znowu "poczułem" plecy i kolano, ale "a co nowego". No może ew. pro-tip - nie wrzucajcie pralek samemu do vana, pralki są ciężkie. A książki w pudełkach może i nie są bardzo ciężkie, ale to zależy od ilości pudełek...

W drodze powrotnej KLMem było w miarę normalnie, nieco tylko zaskoczyły nas formularze COVIDowe rządu UK - Holendrzy mają jakieś minikwity na papierze, Polacy mają tylko bele jaką termokamerę na Okęciu, a dla odmiany Brytole mają wypasione formularze do wypełnienia wyłącznie online i nie każdy telefon to obsłuży, oczywiście. Warto je wypełnić przed przylotem, rzecz jasna, ale udało się je pomalutku wypełnić "na granicy" w Glasgow. I tak nie możemy narzekać, np. w porównaniu z tymi, którzy 6h później próbowali wrócić do UK z Hiszpanii... Wyszliśmy około godz. 19 na przyloty literalnie ostatni, za strażnikami nawet, stąd mogliśmy podziwiać terminale, parkingi i okolice lotniska Glasgow w stylu postapokaliptycznym - dosłownie parę sylwetek ludzkich w oddali, po drugiej stronie terminala czy placu, mogły to być jakieś zombie; poza tym pustka i cisza...

A teraz mamy mieszkadło w Szkocji zawalone totalnie (zawalone normalnie było już przedtem), oraz możemy zamknąć pierwsze dwie strony notatek i list, oraz większość spraw polskich, i otworzyć część następną, pt. "przeprowadzka do Irlandii". Za parę tygodni okaże się, czy rację ma żona, że ostatnie dwa-trzy tygodnie w skali półrocznego planu zmian i przeprowadzek, to było 50% problemów, czy jednak mniej.





zz_top
Thu, 30 Jul 2020 08:19:18
Mimo wszystko fajnie, że udało się spotkać i pogadać. Trzymam kciuki za udaną przeprowadzkę!

Boni avatar Boni
Thu, 30 Jul 2020 19:37:15
@zz_top

Dzięki, oczywiście, że fajnie było. A w temacie przeprowadzek, zdaje się, że nadal wirus będzie nam ustalał okoliczności...

Gammon No.82
Sun, 2 Aug 2020 12:04:59
@Boni
oraz możemy zamknąć (...) większość spraw polskich


Czy istnieją jakiekolwiek realne szanse na spotkanie kiedyś?

janek.r
Sun, 2 Aug 2020 20:29:30
Ale do której Irlandii się wynosisz?

Boni avatar Boni
Sun, 2 Aug 2020 20:59:55
@Gammon

Jakieś szanse istnieją, ale obecnie są jeszcze niższe niż za ostatnie 5 lat...

@Janek

Do Republiki, oczywiście, okolice Dublina niestety. BTW za sugestię, że Irlandia Pn. = Irlandia może cię w NI spotkać wiele Krzywych Spojrzeń (TM).

Mon, 3 Aug 2020 08:33:14
"za sugestię, że Irlandia Pn. = Irlandia może cię w NI spotkać wiele Krzywych Spojrzeń (TM)."

Zupełnie, jak ze Śląskiem. Podobno tylko Górny Śląsk jest Śląskiem jako takim, a za powiedzenie, że Wrocław leży na Śląsku biją.

Boni avatar Boni
Mon, 3 Aug 2020 09:49:01
@Janek

No jakby trochę bardziej, chyba trafniejszą analogią, to jakbyś zagaił we Lwowie, że jaki tam Lviv, przecież to polski Lwów. Ogólnie stwierdzam z przykrością, że warto nieco uważać, do kogo się mówi Wrocław a do kogo Breslau, Lwów czy Lviv, no i podobnie np. Derry czy Londonderry. Zresztą "w drugą stronę" też można się przy odrobinie wysiłku albo ignorancji postarać - za sugestię, że Irlandia (republika) należy do UK, też pewnie można w pubie w Dublinie w mordę dostać.

Zapomniałem dopisać do notki wynik tradycyjnych badań terenowych w temacie cen kawy lotniskowej - kawa na Okęciu ok. 9EUR, na Schiphol 3,5EUR. IMHO bardzo ładnie oddaje różnice społeczne i ekonomiczne pomiędzy np. PL a NL.

Codiac
Mon, 3 Aug 2020 10:15:16
"okolice Dublina niestety"
Biorąc pod uwagę jakie wy wycieczki robicie to mam wrażenie, że nie jest to bardzo istotne. Irlandię można zjeździć łatwo. Gdy musiałem raz pojechać służbowo z Dublina do Sligo (zachodnie wybrzeże) droga zajęła jakieś dwie godziny i to leniwym tempem.

BTW, mam wrażenie że Holandia jest też zauważalnie tańsza niż Irlandia. Co prawda moje doświadczenia są tak sprzed dekady, ale powiedzmy piwo w pubie/restauracji jest w IE ok dwa razy droższe. Fajne za to jest, że tam są ograniczenia cen na takie produkty i dlatego w praktycznie każdym pubie kupuje się Guinnesa za tę samą cenę. Po prostu nikt nie może go sprzedawać drożej. Dlatego zdarzyło mi się kiedyś pojechać na lotnisko, wypić tam piwko i wrócić do domu (lot odwołany) nie mając poczucia że cokolwiek przepłaciłem. W dowolnym pubie zapłaciłbym tyle samo.

Boni avatar Boni
Mon, 3 Aug 2020 10:55:43
@Codiac

"Niestety", bo owszem, wycieczking wycieczkingiem, ale a) raczej nie będzie po drodze do pracy widoczków jak w nagłówku bloga, czy jak wczoraj po drodze z miasta do domu (Lennoxtown - Crow Road - Fintry) b) ceny wynajmu i nieruchomości dla normalnych ludzi (znaczy, nie pałaców Buckingham itp), w Dublinie i okolicy, to już chyba prześcignęły Londyn?

A propos wycieczkingu, próbujemy na deser obskoczyć zaległości w UK, stąd np. ten weekend spędziliśmy w Walii i okolicy.

Mon, 3 Aug 2020 12:14:11
"kawa na Okęciu ok. 9EUR"
Nie wiem, jak kawa, ale kubek smacznej czekolady na CDG w Paryżu kosztował w zeszłym roku 1.20 euro.

Igor
Tue, 11 Aug 2020 14:06:10
Jeżeli poszukać czegoś na wybrzeżu, na północ (Howth) albo południe (Dun Laoghaire, Bray) to widoczki są całkiem niezłe. Z cenami może być nieco gorzej, na Howth widziałem dom z lądowiskiem dla śmigłowca. Aczkolwiek to było ze 2 kryzyzysy temu.

Boni avatar Boni
Wed, 12 Aug 2020 14:15:24
@Igor

No nie, już pomijając, że w/w to nijak nie są okolice dla biedaków, to wolimy być nieco dalej od miasta, tak jak byliśmy w PL (las pod Grodziskiem Maz wzg. Wawy) czy w SCO (20km "za górkami" od Glasgow). Na razie celuję nawet niekoniecznie w zewnętrzne okolice hrabstwa Dublin, ale w zadupia za miedzą, w sąsiednich hrabstwach, Meath, Wicklow czy nawet Kildare. Bo przecież pół godziny dojazdu mnie nie zgrzewa, mam to od lat w Glasgow i okolicy.

Pagórzaste Wicklow jest kuszące, no bo minibeskid prawieszkocki, znaczy ew. od zachodniej strony ze względu na ew. dojazdy, ale po pierwsze primo, nie ma tam wielkiego wyboru, jak na liniach wylotówek z Dublina, po drugie primo, jedna sprawa to znośna do życia miejscówka, a zupełnie inna, żeby jeszcze coś z niej było widać, poza płotem, żywopłotem czy ścianą sąsiada...

simsimon
Wed, 26 Aug 2020 09:32:33
Ja to bym chętnie posłuchał o sprzedawaniu domu z bluzgami i żalami.

Boni avatar Boni
Wed, 26 Aug 2020 09:54:20
@simsimon

A ja nie ;P Sprzedaż jest zakończona, ale cała sprawa niekoniecznie, więc nie będę o tym pisał; no może kiedyś, ale nieprędko.

Tak ogólnie, pod rozwagę poddaję - w krajach cywilizowanych niedopuszczalne, a nawet nielegalne jest, żeby obie strony poważnego postępowania czy sprawy czy biznesu, mające ewidentny konflikt interesów, reprezentował ten sam agent czy prawnik, no bo stoi on od razu w tymże konflikcie intresów i jego rzetelnością można se najwyżej podetrzeć. Np. nie da się wziąć jednego prawnika dla obu stron rozwodu, czy nie może być tak, że agent obsługuje jednocześnie sprzedającego i kupującego nieruchomość, itd itp.

W grajdołkach typu Polska, obsługa przez agenta OBU stron kupna-sprzedaży nieruchomości, jest spoko i legalna (to wiedziałem, choć oczywiście IMHO to porażka państwa w nadzorze istotnego kawałka prawa), ale co jeszcze "zabawniejsze" środowisko wylobbowało se gdzieś tam w międzyczasie, że nie musi o tym informować którejkolwiek ze stron (a to mi umknęło, bo kiedyś IIRC musieli informować na piśmie - taka zmiana prawa też coś mówi o rzetelności i środowisku, nieprawdaż).

Wyobrażenie sobie, do jakich patologii to prowadzi, i to w całkiem istotnych kwestiach (bo rozmawiamy o rozporządzaniu majątkiem znacznej wartości, nawet w rozumieniu kodeksu karnego), pozostwiam inteligentnemu czytelnikowi.




 

Engine: Anvil 1.08   BS