Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

zz_top - Premium
Mon, 12 Nov 2018 16:29
Na fali oglądania nowego nabytku znajomego (Mercedes E...

Boni - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 09:32
@Gammon Pewnie tak, gdzieś tam były używane....

Gammon No.82 - Historie renesansowe
Mon, 5 Nov 2018 06:11
Czy mi się śni, czy morskie armaty z brązu bywały w...

Boni - Zakazane piosenki
Tue, 23 Oct 2018 00:06
@Hellk Ok, to jest nawet fajna muza (IIRC kiedyś to...

Fumiko - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:52
Z ładujących bateryjki to ja tylko to tutaj...

Codiac - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 15:44
@Punjabi Boni, jak znajdziesz więcej to podziel się...

Hellk - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 14:52
Jak juz wymysla auto ruszajace na trietyloboranie, to...

Boni - Zakazane piosenki
Mon, 22 Oct 2018 13:19
@Gatling No z rapem i dubstepem to faktycznie, zły...

Gatling - Zakazane piosenki
Sun, 21 Oct 2018 14:03
oj, nawet się nie będę pchać z moim...

Boni - Zakazane piosenki
Sat, 20 Oct 2018 01:57
@cmos, Blind Guardian Kiedyś już polecałeś,...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-10-05, poniedziałek
Tagi:  film
___________________________________
(ciąg dalszy upartego cotygodniowego oglądania "nowości")

Maleficent - "odwrócona" historia Śpiącej Królewny, ze sporym budżetem i niezłą realizacją. Jak wiele mocno "zgranych" i zużytych klasycznych opowieści, po odwróceniu biegunów czy zmianie punktu widzenia, okazała się świeża i zacna, no i zawsze twierdzę, że historie opowiedziane ode "złej" strony są ciekawsze. Zaskakująco dobra Angelina, w ogóle obsada dała radę. Nie jest to jakieś wielkie kino czy nawet jakieś genialne kino po-mo-fantasy (np. w nieco podobnym duchu "Alicja" Burtona znacznie wyprzedza "Maleficent" moim zdaniem), ale uczciwa robota i niezła zabawa, nawet jeśli zwroty fabuły przyzerowe i niewykorzystane są możliwości prawdziwie dramatyczne (które moim zdaniem w tej wersji aż się prosiły o wykorzystanie - no ale wtedy to już nie byłoby kino rodzinno-fantastyczne, tylko mhhhrrroczne jak głęboka studnia).

Dallas Buyers Club - oparta na realnej historii opowieść o początkach AIDS, o przetrwaniu w chorobie, o zderzeniu homo i hetero, i jak sobie z tym wszystkim różni ludzie radzili. Generalnie film nienajgorszy, ale jednak - nie działa na mnie. Historia jest pokazana i opowiedziana tak, że nie czuje się dramatu, jest letnia, może nie aż cukierkowa, ale letnia. Ktoś tam pokrzyczy, ktoś się pogniewa, ktoś przyćpa, ktoś jest upierdliwy, ktoś ma problemy, ktoś umiera, i wszystko jakoś się kręci. Może taki był zamysł realizatorów, ale wątpię. Może taka była prawdziwa historia, ale również wątpię. Ale nie jest bardzo źle, da się obejrzeć, szczególniej, że aktorzy trzymają to w kupie (zaprawdę, McConaughey ma fazę ostatnio, i niezły Leto); jak na tanią i "tanią" realizację dramatu made in USA, może być.

The Wolf of Wall Street - kaszan, niestety. Też na faktach oparty, też dramat made in USA, ale Scorsese od dawna nic dobrego nie robi, chyba co najmniej od "Gangów NY"; zresztą, nigdy nie byłem z nim kompatybilny. Historyjka prosta jak cep - brokera/maklera, który przeleciał się po amerykańsku, od zera do multimilionera i z powrotem, w dżungli amerykańskiego rynku finansowo-giełdowego, korupcji, narkotyków, seksu i w ogóle Wszystkich Zgranych Klisz Filmowego Wall Street. Historyjka za długa, miejscami nudna, przeważnie przewidywalna jak coś bardzo przewidywalnego. Parę fajnych akcji czy scen, paru nienajgorszych aktorów nie wystarczyłoby nawet na połowę normalnego filmu, a na [censored] trzy godziny? kpiny. Skądinąd właśnie zauważyłem na IMDB, że istnieje director's cut CZTEROGODZINNY, jeżu kolczasty, chyba słono dopłacają za oglądanie tego.

Big Hero 6 - nie-bardzo-zła animacja sf dla dzieci. Co nie znaczy, że bardzo dobra. Ten film jest zlepkiem rzeczy bardzo dobrych, bardzo fajnych z gniotami i pomysłami z czapy albo i mniej sympatycznych otworów cielesnych, czyli typowy poziom Walt Disney Studios. Nie czepiam się nawet sf czy okolic, bo to jest sf tak miękkie, że Baymax przy nim jest jak z irydu - ale różnych zaszłości na poziomie postaci, fabuły, ich interakcji. Np. wielu krytyków zachwyca się, że w końcu wieloetniczna i multikulti banda superbohaterów, jakże trendi - ale czemu w ogóle musiała to być koniecznie klasyczna (w najgorszym rozumieniu "klasyczności") banda łatwofranczyzowalnych deusexmaszynowych superbohaterów... Np. "inżynieria jest cool" - ale przecież to jest "inżynieria" klasy fantasy, jak Anakina składającego C3PO czy ścigacz, och jakże był cool w "Mrocznym Widmie". Np. cała scenografia i setting wydaje się być ciekawym żartem po-mo na motywach "Człowieka z Wysokiego Zamku" Dicka (Ameryka podbita? skrzyżowana? z Japonią) - ale poza mrugnięciem do widza, czy coś z tego wynika? Jakby nic. I tak dalej. Plus twisty i dramaty - raczej delikatne takie, no ale cudów nie wymagam, przecież to Disney. A jednak trochę szkoda; potencjał jak najbardziej był, mam wrażenie, że to mógł być film na miarę "WALL-E", gdyby robił go ktoś z wizją i z jajami, nie oglądając się na to, jakie zabawki będą w "Happy Meal" w McDonald's w przyszłym roku - wyszła ot, wzorcowa superbohaterska franczyza ulepiona przez zespół rzemieślników-wyrobników; lepsza wersja jakichś animowanych Power Rangersów, plus nieco na siłę zabawny i nieco na siłę wzruszający robot.








Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018