Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 11:35
@janekr Możesz też wcale nie używać czytnika,...

janek.r - Epoka wyuczonej bezradności
Sun, 15 Jul 2018 08:11
Ja jestem bezradny i nie jest to bezradność wyuczona....

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 18:36
W sumie racja, to nie był najlepszy przykład. Inna...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 17:36
@Boni Ale to nie jest bezradność. Bezradnością...

Boni - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 16:38
@Bober Przykład z wczoraj czy dzisiaj - masz fajny...

Bober - Epoka wyuczonej bezradności
Sat, 14 Jul 2018 10:56
"Oczywiście, można by wypisać tu zylion anegdot w...

Boni - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 18:40
@Gatling Dzięki. Co do sprzęta, powiem tak,...

Gatling - Historie ze złomowiska
Thu, 12 Jul 2018 12:51
miło się czyta takie radosne notki, dają vicarious...

Boni - Historia jajem się toczy
Wed, 4 Jul 2018 20:18
@charliebravo IMHO może i jest jakaś tam większa...

zz_top - Historia jajem się...
Wed, 4 Jul 2018 08:48
Ależ zasada "zajmujemy się najpierw zabezpieczeniem...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-05-04, poniedziałek
Tagi:  zagrywka
___________________________________
Podsumowanie ostatniego półrocza gier i zabaw.

Po siakim-takim Farcry3, poszedł Crysis 3. A raczej - powlókł się, gdyż piecyk ledwo-ledwo uciągnął tę graficzną kobyłę. Pograłem nieco, ale bez zachwytów, formuła i grywalność mniej więcej jak Crysis 2, czyli "strzelanka-galerianka", to nie jest coś co mnie bardzo rusza, ot, zabijanie czasu i pixelków. Do ulubionych RPG czy sandboxów-RPG daleko mu.

Stąd zimą miałem powrót do i fazę na Skyrima; nadal nieźle żre. Ale koło 50-60 levelu zrobiło się po prostu nudno: długie questy za długie (główny już pociągnięty aż do pokonania Alduina itd.), małe questy nieciekawe, mapa przebadana we wszystkie strony, i tylko resztki sandboxu w sandboxie. Nawet walka zrobiła się trywialna, bo mając w drużynie wylewelowaną i "nieśmiertelną" Mjoll robiącą za wsparcie, tudzież przywoływanego Dremora Lorda robiącego za tanka, to se można stać i podziwać jak spuszczają wpierdol dowolnym osobnikoma, bandom, oddziałom, nawet sporym smokom, na sztuki i w parach, i nawet nie warto im pomagać, bo się przeszkadza. Zapewne można by jeszcze nieco podłubać w tej grze, nie mówię że wyczerpałem - ale w okolicach jw. skończyła mi się faza. Co oczywiście nie zmienia faktu, że Skyrim jest ciągle bardzo zacny.

Po odklejeniu się od Eldersów, rozważałem inne RPG-sandboxy, jak powrót do Stalkera z dodatkami czy Farcry 2 może. Jednak padło na nowość jak dla mnie (bo jednak starość) czyli w końcu, tada, Fallout: New Vegas. W skrócie - chyba najlepszy RPG-sandbox jaki kiedykolwiek grałem (ale inne depczą mu po piętach, nie żeby był o dwie długości przed FC2, Skyrimem, Stalkerem, itp.). Mądrzy ludzie dawno mówili, że F:NV to silny zawodnik i mieli całkowitą rację. W zasadzie, nie bardzo widzę do czego można by się przyczepić, tak wielka jest tu zawartość miodu w miodzie. Może do zbyt płaskich i prostackich fakcji (tak, na was patrzę, legionie Cezara), może do twistów i zaskoczeń fabuły na poziomie 13 latka (ale przecież to on jest targetem, nie ja), może do wysokiej umowności tego świata post-apo. Ale poza malkontenceniem i drobiazgami, zatwierdzam zdecydowanie. Nawet starawa grafa mnie nie wkurzała, bo przynajmniej na starawym piecu chodzi jak tornado. Pograłem sporo, w zasadzie zrobiłem całą główną mapę i dużo questów, została końcówka New Vegas, sprawki z Cezarem no i wszystkie dodatki, ale jakoś wtedy skończył mi się rozpęd na granie, i odłożyłem Fallouta najpierw na trochę, ale potem okazało się, że na dłużej. Ale na pewno wrócę, kiedy wróci mi wola na sandbox, strzelankę, RPG i SF (miękkie raczej...) w jednym. A luźna myśl przy F:NV - jakby ktoś na dokładnie tym engine (ok, z poprawioną umiarkowanie grafą) i mechanice, bez wynajdywania koła od nowa, z odpowiednią starannością i ikrą, zrobił Ghost in the Shell - to klękajcie narody i leżałbym plackiem przed ołtarzykiem...

Potem stoczyłem się na jakiś czas w gierki-flaszówki, klony angrybirdsów i typu odmóżdżacz totalny; to pewnie z powodu nadmiaru myślenia w pracy, domu i zagrodzie. Ale pomału mi przeszło.

A kiedy mi przeszło i zacząłem rozglądać się za czymś normalniejszym do pogrania i lepszym niż puzzlequesty czy inne tołer defensy, to akurat w mojej bańce internetowej wyraźnie zaczął narastać ciąg i huczek o Kerbal Space Program. Oczywiście ludzie mądrzy, dobrzy i geekowaci mówili i pisali o tym grubo ponad rok temu, ale ja mam jak zwykle powolny rozpęd, tudzież skromne zasoby czasu i uwagi, nawet jeśli nerdozę mógłbym dostarczać rurociągiem.

W skrócie - KSP dla technicznego geeka jest jak twarde narkotyki dla twardego narkomana. To wciąga. Zostaliście ostrzeżeni. Straciłem na KSP już grube kilkadziesiąt godzin a dopiero się rozkręcam.

O samej grze możecie se poczytać gdzieś na boku albo u producenta albo w linku powyżej, nie będę przepisywał sieci. Naświetlę może minusy i plusy gry, takie zupełnie subiektywne (albo i niezupełnie).

Uwaga organizacyjna - gram w betę i to starawą. Stąd trafiają mi się wykrzaczenia i na pewno nie wszystko jest jak być powinno, nawet tylko w sensie programu czy interfejsu, o założeniach i różnościach w grze nie mówiąc. BTW gram na laptoku ośmiordzeniowym z 8GB RAM, więc przynajmniej symulacja itp. chodzi jak burza (ale nie jeśli włączyć grafikę na max, bo tego akurat firmowy laptok zbytnio nie wspiera).

Minusy:

Niezbyt sensowne poukładanie odkryć w trybie kariery (czyli rozwoju) i ogólnie sporo rzeczy dużo za wcześnie. Nie mam na myśli fantazji czy uproszczeń, ale zafałszowanie techniki i/lub historii w ramach tegoż uproszczonego fantazyjnego modelu. Na przykład według KSP ogólnie łatwiej dolecieć załogowo na księżyc itp. niż zmontować se byle akumulator czy baterię słoneczną czy sterowanie bezzałogowego satelity. A wypasiony plecak EVA miał już Gagarin. Itd itp. To jest ahistoryczne i antyedukacyjne.

Nadmierne uproszczenia są nieco nadmierne - zupełna likwidacja zagadnień life supportu? No nie wiem... ktoś powiedział, że to gra o mechanice orbitalnej a nie o duszeniu i wymrażaniu Kerbali, ale jednak...

Plusy - eee, cała reszta?

Po kilkudziesięciu godzinach (mały trening w trybie sandbox, większość w trybie kariery) zaliczyłem wszelkie zabawy na orbicie Kerbin (Ziemi), totalnie Mun (Księżyc), obleciałem Minimusa (okruch, drugi księżyc) i nawet ostatnio orbitę Evy (Wenus)

kerbal

odkryłem połowę drzewka nauki (tę tańszą połowę...) - ale wygląda na to, że gry jest 5x więcej (dalekie planety, lepszy sprzęt, więcej nauki, wahadłowce, lądowania próbników, ba, dokować jeszcze się nie nauczyłem...). I warto brać poprawkę, że jestem dosyć otrzaskany w tematach poruszanych przez KSP, skądinąd, że tak powiem - wydaje mi się, że człowiek normalny może potrzebować i dwa razy tyle czasu na dojście o co w tym chodzi i co z czym i do czego.

Dużą zaletą jest sandboxowość KSP, i nie mam na myśli tryb sandbox (gdzie wszystkie części i urządzenia dostępne od ręki), ale dowolność celów, eksploracji, zagadnień, nawet w trybie kariery. Podoba mi się bardzo, że nie ma ścieżek-misji czy grubych scenariuszy, mam nadzieję, że komercyjna 1.0 też jest taka. Stąd mogę robić w KSP co mi się żywnie podoba (jak zawsze w grach) a gra mnie za to nie karze, tylko umiarkowanie nagradza (jak rzadko która).

Na przykład staram się robić tryb kariery "realistycznie", tj. bez nadmiernych strat, szczególniej w kerbalach, ale też - jak najmniej cofać się do nagrań. Wynikają z tego czasem zajebiste akcje - i taka jest właśnie cecha dobrego sandboxa jako interakcji systemu systemów: to 90% zabawa klockami, oby nie nudna, ale w 10% wygrzew, jakiego żaden normalny projektant nie wymyśli, a producent nie zatwierdzi. Jak na przykład taka akcja - drugie "udane" lądowanie załogowe na księżycu (to są lądowniki raczej na zasadzie rosyjskich Łuna niż amerykańskich LEM-Apollo) kończy się niespodziewanie tak:

kerbal

czyli lądownik dobił do gleby uszkadzając silniki i delikatnie się przewrócił, ale z dużą dozą szcześcia, bo nie uszkodził nic z osprzętu i nie przygniótł włazu. Stąd smutny Jeb mógł wyjść i kontemplować swój zasraniutki los.

Ale kerbale się nie poddają, zamiast cofnąć się do nagrania albo ukatrupić pojazd i Jeba, wymyśliłem sobie zadanie ewakuowania go z księżyca. Za dane o eksperymentach itp. przesłane przez Jeba z powierzchni, udało mi się wyfedrować tyle "punktów nauki", że starczyło na mały sensowny moduł sterowania bezzałogowego - stąd po pechowca mógł polecieć bezzałogowiec, ale z jednoosobowym pustym lądownikiem (wcześniej nie było szans na takie combo). Wylądował "z orbity" prawie idealnie, zaledwie drobne 41km "za krótko" do Jeba... Maraton po księżycu, acz możliwy, okazał się niepraktyczny, 1m/s i brak przyspieszenia czasu w trybie łażenia po planecie, oznaczał, że butelka po piwie, która stała na klawiszu "bieg", musiałaby tam stać 10h, do rana. No jednak nie jest to eleganckie rozwiązanie, więc choć obawiałem się, że braknie paliwa na powrót, podleciałem pojazdem ewakuacyjnym te 40km. Załadowałem Jeba z próbkami, wystartowałem spoko, poleciałem najoszczędniej jak się dało do domu. Tak, zgadliście, jak bym nie cyrklował, paliwa brakło na hamowanie, na jakieś 1000km do planety... Ale kiedy Jeb kręcił się beznadziejnie po długiej elipsie, a ja rozważałem ile dni IRL zmarnuję, zanim go ewakuuję na orbicie "burta w burtę", okazało się znowu, że pierwszy badass Kerbin ma więcej szczęścia niż czegokolwiek, bo po obrocie Muna (księżyca) wzg. planety dochodzi do takiego zbliżenia, że asysta grawitacyjna obniża orbitę Jeba akurat na tyle, żeby twardo, ale jednak wylądował w domu...

Ogólnie, mam wrażenie, że w KSP będę grał jeszcze długo i namiętnie. A niech mnie, może nawet wersję 1.0 kupię.





rozie
Tue, 5 May 2015 18:49:18
Wygląda fajnie. Niech no ja tylko dopałkę 3d odpalę, to biorę się za demo...

1. Jaka jest ekonomia? Wystarczy coś raz odkryć, czy są jeszcze jakieś zasoby, typu minerały/pieniądze?
2. Jak wygląda sterowanie? Czytam obok o jakichś wzorach i kątach, co sugeruje dużo myślenia przed i "programowania", a mało interakcji na żywo, natomiast to co opisujesz wskazuje, że jak najbardziej można na żywo działać/interweniować...

Boni avatar Boni
Tue, 5 May 2015 19:50:44
@rozie

(uwaga ogólna - znam tylko betę)

I jest fajne, zaprawdę, powiadam wam. Wygląd jak dla mnie wystarcza (widać na zrzutach), a może być jeszcze znacznie lepszy, to są nastawy na 50%, jak włączyłem wszelkie shadery-bajery, laptok z budżetową 2 letnią grafą zaczął się jąkać. Plus to beta, komercyjna może być jeszcze lepsza, nie wiem.

Na pewno symulacja żre procek i RAM, ale tu, jak zaznaczyłem, dwuletni i7 8 rdzeni plus 8GB RAM dają radę spoko.

Ekonomia to "punkty nauki", za które rozwija się technologie; i chyba są docelowo punkty "materiałowe" czy kosztu, znaczy w becie elementy mają "cost" i "amount of stock" ale nic z tego nie wynika nawet w trybie kariery, w trybie sandbox oczywiście też.

Sterowanie, zabawa vs. analityka - no tu jest pewien problem, który zaznaczyłem w noci - ja jestem oblatany w tych zagadnieniach i technice od dziecka (przecież ja se na Spectrum gdzieś w 1987 pisałem symulator lądownika księżycowego...), mało co jest dla mnie "nieintuicyjne" czy zaskakujące w KSP w sensie symulacji fizycznej, więc przeważnie po prostu latam, a jedyne czego zawsze brakuje to paliwo ;)

Co do interakcji na żywo, np. w nocy poleciałem sondą klasy "lab" na orbitę drugiego księżyca, Minmusa, to jest bryła lodu jak 100km asteroida; z zamiarem przetestowania nowej rakiety nośnej no i wyfedrowania bezzałogowo punktów za eksperymenty. Doleciałem, zaparkowałem, nadałem, porobiłem fotki, po czym stwierdziłem, że przecież ciążenie na tym okruszku jest żadne, i jeśli będę uważał, to mogę sondę delikatnie położyć na lodzie bez większych uszkodzeń (choć nie ma podpór, itd. w ogóle nie przygotowana do lądowania). Poskładałem baterie słoneczne, i siup, położyłem 5 tonowy złom jak na podusi - i gra to uwzględniła jako legitne lądowanie, bo czemu nie; a za eksperymenty na powierzchni punkty są zacne bardziej...

Albo np. jest dużo zabawy z samym budowaniem pojazdów, pod konkretne zadania, i odkrywaniem szczegółów i smaczków jakie zaszyto w grę - np. za powyższą akcję na Minmusie kupiłem sobie NERVA, czyli silniki atomowe, wydajne jak to NERVA ;) ale żeby je zbalansować, słusznie zrobiono je w grze jako ciężkie, długie, nieporęczne, trudne do połączenia z resztą i osłabiające pojazd. Sprawdzona wcześniej wielokrotnie moja flagowa rakieta nośna, po wymianie wyższego stopnia na 3pak NERVA, łamała mi się efektownie, gięła i w ogóle. A jak opanowałem i zdrutowałem ten szajs, rozcalanie stopnia z NERVA kończyło się zawsze zdemolowaniem silników i okolicy. Przerabiałem kilka razy rozcalanie na coraz delikatniejsze i bardzie stopniowe, ale dopiero jak się dokładnie przyjrzałem na wizji, zamiast deliberować nad klockami i planami i teorią, dostrzegłem, że NERVA mają obudowy z dwu połówek walca, odstrzeliwane "w bok" w momencie uruchomiena, a nie "w dół" - stąd nie ma bata, żeby przy ustawieniu w trójkąt, osłony nie zdemolowały sąsiednich elementów...

Tarhim
Wed, 6 May 2015 09:21:30

Ja tylko powiem że do aktualnej wersji oczywiście jest w pytę plus vat modów, więc można sobie dodać i konieczność podtrzymywania życia, i robiące kuku tarcie o atmosferę i inne takie.

Codiac
Thu, 7 May 2015 19:43:27
Ale grałeś w dwa pierwsze Fallouty, które też zasadniczo były sandboxami, tyle że z kamerą izometryczną?
F:NV to jest mocna gra jak na FPS-RPG i Obsydian odstawił cuda, żeby z tego oblivionowego silnika F3 zrobić RPG. Ale jednak był ograniczony tym, co mu wstawiła Bethesda i to widać. Do czego ja bym się przyczepił? Chociażby do tego, że statystyki postaci mają znaczenie tylko jeśli próbuje się grać korzystając z VATS, ale jeśli ktoś ma doświadczenie z FPSami to jego własne skille są dużo bardziej istotne - regularnie VATS będzie pokazywał szansę na trafienie rzędu 5% czy około, a gracz wali headshoty.
Za to na jego plus trzeba policzyć, że to jednak jest świat post-apo i można się nieźle przejechać. Słyszałem o gościu, który spróbował ją przejść nie lecząc postaci w ogóle (włącznie z rezygnacją ze snu, bo ten regeneruje) - i oczywiście bez reloadów - no i dał radę. Znał już co prawda grę na pamięć, ale i tak dla innych coś takiego to szaleństwo, a on potrzebował wyzwania i F:NV mu to oferował.

Boni avatar Boni
Fri, 8 May 2015 09:52:51
@Codiac

Próbowałem raz czy dwa któreś dawne Fallouty (nawet nie pamiętam, które), frustrowałem się, poddałem się.

Tia, zauważyłem że statsy są bardzo "umowne" w F:NV, a VATS oczywiście wyśmiałem na samym początku i wcale nie używałem. Ale nie żeby skille/statsy były zupełnie od czapy, jednak są wyzwaniem, bo odblokowują sprzęt czy dialogi czy opcje. Więc może jest to mało-wiele, ale jednak przesuwa grę bliżej RPG niż FPS.

Wyzwań jest do wyboru do koloru, fakt. W sensie "siłowych", np. jakoś wzg. na początku poszedłem do dodatku "Old World Blues" i szybko przyszło wracać do save'a, w ogóle nie dotknąłem jeszcze dodatków na serio. W sensie "fabularnych", też jest przecież do wyboru naprawdę fajnych questów, plus po dwie-trzy wersje rozwiązań. A dobry sandbox oznacza też, że można se wymyślać własne wyzwania i drogi.

Akurat z tym post-apo i światem, no nie do końca mi po drodze, chyba właśnie ten punkt mam najbardziej na minusie w F:NV - bajkowość niektórych kawałków, wsadzenie płaskich komiksianych "domyślnych" fakcji i motywów (zombiaki w kryptach, o pardą, napromieniowani; orki, o pardą, supermutanty; legion z większością otoczki; oczywiste i na maxa klisze w Vegas, itd itp), gdzie druga połowa świata jest ok i prosi się o pociągnięcie bardziej spójnie i serio. Inna sprawa, że nawet te miejsca z durnej kliszy są odrobione bardzo solidnie i na poziomie "taktycznym" całkiem spójnie.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018