Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-04-08, środa
Tagi:  szrot, triptrop
___________________________________
... czyli podróż na wschód przygotowałem wiosną, czyli jak co pół roku mniej więcej, z przyczyn typowych, bywamy w PL. Bo rodzina, dzieci, PITy, samochody, dom, i zylion innych drobiazgów.

Stąd deżawu, a raczej - powtarzający się migrenowy ból głowy.

Na początek najwięcej zabawy dostarczył szrotwagen, jakże typowo. Gdyż po przejechaniu ok. 10kkm w pół roku, w tym kawałka Szkocji, potem praktycznie stał całą zimę, w kąciku pod chmurką, co starym maszynom jakoś nie służy; więc kiedy przed wyjazdem zaczęliśmy go serio używać, okazał się niezbyt zdatny i wystawił długą i sękatą listę usterek, przeważnie związanych z elektryką i szczelnością tego i owego. Po przekonaniu przekaźnika pompy paliwa, że pompa jednak ma czasem pompować, machnięciu ręką na ogólne zgłupienie tempomatu, wymianie uszczelki miski olejowej automatu (BTW robienie tego na glebie dostarcza wiele radości i pozwala utrwalać cnoty cierpliwości i zen) i jego regulacji, machnięciu ręką na inny drobny "losowy" wyciek z automatu (za to efektownie, na wydech...), sprawdzeniu, że to koło w zasadzie nieważne, bo schodzi tylko 1bar/2tyg i na deser naprawieniu "po druciarsku" alternatora, który odmówił ze starości ładowania, wyglądało to nieco lepiej.

Ale wtedy zesrał się czujnik prędkości, prędkościomierz opadł w dół jak temperatura moich uczuć wobec UFO (wózek ma tę ksywkę z dawnych lat) - i nie idzie oczywiście o brak prędkościomierza czy tripkomputera, kogo to obchodzi; a tempomat sypnął się wcześniej - ważniejsze, że Scorpio jest tak nowoczesne, że ma już 4 bieg i lock-up automatu sterowane przez komputer i bez wskazania prędkości po prostu ich nie ma. Oczywiście, z drugiej strony jest tak miło proste i zabytkowe, że serce automatu to 3 biegowa skrzynia z lat '80 która w ogóle elektryki do jazdy nie potrzebuje... Ale jeżdżenie na obrotach o 500-1000 wyższych autostradowo nie wróżyło sukcesu w rodzaju "przejedzie 2000km ciurkiem bez rozwalenia czegoś kolejnego" tudzież kosztuje ładny dodatek w paliwie. Stąd zrobiłem w 15min. kolejny druciarski patent pt. "ręczny włącznik 4+lock w kabinie", jednak nastawienie do UFO miałem już w rodzaju "jeszcze słowo, a celem podróży będzie pierwszy z brzegu szrot w Słubicach" - a jedyne co powstrzymywało przed "gdzie jest najbliższy szrot w Stirling" to góra papierologii i upierdliwości przy załatwianiu złomowania szrota za granicą i wyrejestrowania potem go w PL.

Stąd jednak pojechaliśmy, najpierw lajtem do Newcastle, prom do Amsterdamu jak zwykle (tyle, że cena niezwykła - na święta doliczają sobie jakieś 40% nawet przy zabukowaniu z 2 miesięcznym wyprzedzeniem...). Udało się nam przynajmniej z pogodą, bo wichura i sztormowa pogoda skończyła się ze dwa dni przed podróżą, i dopłyneliśmy całkiem gładko.

Z Amsterdamu pociągnęliśmy do PL, w zasadzie dojechaliśmy bez problemu (no, poza akcją "mam wątpliwości co do miarki, doleję nieco oleju do automatu" na co automat ochoczo wypluł nadmiar oleju przez delikatnie nieszczelną ośkę kick-down, na wydech oczywiście), około 13h bez napinek i nawet nie bardzo się zmęczyłem. A w poniedziałek skoczyliśmy do rodzinnego Białegostoku i nawet z powrotem.

I nagle okazuje się, że gdyby zadbać o te parę usterek, zamiast je tylko "zdrutować", tudzież opcjonalnie ogarnąć rzeczy po prostu zużyte (np. półosie huczące od jakiegoś czasu), można by tym bydlęciem jeszcze pojeździć.

A ponieważ w PL nadal będziemy musieli bywać, nawet jeśli w końcu zaczniemy sprzedaż domu serio i pokończymy niektóre inne sprawy, stąd w realiach podmiejsko-leśnych samochód bardzo przydatnym byłby - wygodny i wypasiony szrotwagen kosztuje zaledwie parę stów ubezpieczenia i utrzymania rocznie, kiedy mikrosamochodzik golec z wypożyczalni kosztuje ok. tysiaka za tydzień. Co może nie jest jakoś bardzo tragiczne, ale...

Stąd zdaje się, że trzeba UFO zrobić przegląd, a jakoś sprzedać/zniknąć w końcu zalegające w garażu Fiero...

Tak czy owak, mamy do ogarnięcia przez następny tydzień zylion rzeczy w domu, zagrodzie i w PL, a wracamy samolotem.





Wed, 8 Apr 2015 11:30:43
Ale czy aby te "parę stów rocznie" nie kłóci się jednak z "zadbać o te parę usterek, tudzież ogarnąć rzeczy po prostu zużyte" (za każdym razem i znów)? Bo jeśli your time nie jest jednak całkiem worthless, to bliżej optimum wypada imho szrot nieco mniej szrotowaty. I czy po uczciwej kalkulacji, dla sporadycznych bytności w kraju opcja z wypożyczalnią nie staje się aby bardziej sensowna?

Tak, ja też mam długą tradycję reanimacji półtrupów i racjonalizacji typu "jeszcze tylko ogarnąć to i owo, a hoho, ile posłuży". Najlepiej mnie z tego leczą sytuacje typu dzieci, które trzeba niezbędnie dostarczyć tu czy tam, a szrot akurat kwiczy...

Boni avatar Boni
Wed, 8 Apr 2015 14:16:03
Pewnie, masz rację, a UFO sprzedaję już jakieś półtora roku. Tylko że są szroty i szroty - z zadufania i konieczności (dzisiaj ostatni dzień) #rzekomysamochód z notki zaciągnąłem po drodze na przegląd okresowy, a przygotowanie polegało na próbie zmycia "angielskich" naklejek na polskich reflektorach i tyle. I ten zbój przeszedł przegląd, z jedną malutką usterką na którą fajni diagnostyci przymknęli oko, obiecałem że zara zrobię (bo zupełnie zapomniałem że mieszając przekaźnikami zgubiłem klakson...).

Więc chyba jednak dołożę jeszcze parę dych i parę godzin pracy, i UFO zostaje. Zadanie nr 1 klakson, nr 2 jakieś granie (bo blaupunkt został w SCO), opcjonalne zadanie nr 3 zrobić alternator naprawdę a nie mocami jedi. I tyle na razie starczy, nie wolno się rozpędzać...




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018