Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-03-31, wtorek
Tagi:  film
___________________________________
(ciąg dalszy po, czyli przegląd filmów "nowych" roku bezpańskiego 2015)

(minor spoilers alert!)

47 Ronin - w skrócie, kaszan. Oczywiście, łebek mi się zaczął odkręcać już po 3 minutach, na mistyczno-fantastyczne zagrywki wsadzone w całkiem historyczny przecież wątek zemsty 47 samurajów-roninów. Ale po chwili przestał mi się łeb obrywać i stwierdziłem, ok, czemu nie, można tę historię pożenić z mitologią, shinto i fantasy, tak dla odmiany i zmieniłem nastawienie na otwarte i przyjazne. Tylko, że niestety, zaraz okazało się, że można ten ożenek koncertowo spieprzyć, i nawet w takich założeniach ten film po prostu nie trzyma się kupy i woła o pomstę. I jak lubię Keanu Reevesa, tak robi w tym obrazku za jakiś popieprzony holywoodzki product placement. Ogólnie, trudno uwierzyć, że na tej produkcji spalono 175 megadolarów (zapewne głównie na ładne detale scenograficzne, idiotyczne FX i zbędne dwujęzyczne kręcenie) - po prostu wierzyć się nie chce, że ktoś dał taką kasę praktycznie debiutantowi reżyserowi i na tak gówniany scenariusz... "Potem żałował".

Robocop - po debilnym remake Total Recall, strach było sięgnąć po drugiego "odświeżonego" klasycznego Voerhovena. Ale zacisnęliśmy zęby i zapuściliśmy, bo taki jest cel naszego ćwiczenia - żeby zapoznać się ze stanem bieżącym, nawet jeśli to bieżący ściek. A tu taka miła niespodzianka - to jest najlepszy średnio-twardy SF widziany nie tylko w obecnym cyklu, ale też od bardzo bardzo dawna. Po ładnie rozegranym, znacznie "nowocześniej" niż oryginał, początku, nastąpił ogólny WTF, kiedy Murphy już został cyborgiem i "przecież to jakiś inny film będzie" - ale zaraz scenariusz, przy wydatnej pomocy świetnych Keatona (ma fazę dziadek!) i Oldmana, zakręcił w miarę ostro i spójnie jak trzeba, i to kilka razy, i zrobił się bardzo ładny, bardzo świeży, lepszy niż oryginał, Robocop. Lepszy, bo znacznie bardziej skomplikowany niż Voerhoven i głębiej poruszający problemy styku ludzi i maszyn, cyborgizacji, przemysłu militarno-policyjnego, polityki vs. tenże przemysł, nauki vs. tenże przemysł, i w ogóle cud-mniut i orzeszki i wielka tłusta foka aprobaty. I co miłe, jak na ostanie filmowe SF - wszystko całkiem całkiem spójnie. Aż dziw bierze, czemu film ma w necie takie niskie oceny - mam wrażenie, że recenzenci i oceniający niewiele z niego zrozumieli, albo już nie odróżniają dobrego SF od oczojebnego krapu SF - gdyż albowiem w obu napieprzają się efekciarskie zmechy i różne robotopodobne konstrukty, a kto by tam wnikał po co to robią i czy to ma jakiś sens. Może tylko nieco przeszarżowana i spłaszczona wizja mediów (choć S. L. Jackson i tak fajny w roli "mediów"), no i tradycyjnie, minimalnie skopano zakończenie - na marginesie wydaje się, że wielkobudżetowy holywood po prostu nie potrafi robić sensownych zakończeń, o braku happyenda już nie marząc nawet. Znaczy, zawsze nie umiał, ale ostatnio jakby bardziej.

True Detective (sezon 1) - obejrzeliśmy, w naszych realiach, prawie ciurkiem, w dwa wieczory. Bardzo przyjemnie nakręcona, w bardzo malowniczych sceneriach i realiach, bardzo fajna historia wieloletniej "przyjaźni" i walki ze światem i nie tylko, dwu, świetnie zagranych przez McConaughey'a i Harrelsona, detektywów z Luizjany. Co prawda, baza fabuły płaska jak deska, przewidywalność "kryminału" trywialna jak coś trywialnego, a dramaty damsko-męskie rodem z liceum i miejscami IMHO nieprawdopodobne, ale spoko, oglądało się i tak dobrze, a raczej - podziwiało błyskotliwych aktorów i co lepsze kawałki fabuły. Za wyjątkiem, oczwiście i tradycyjnie, zakończenia - a w tym przypadku spieprzone zakończenie rozciąga się, delikatnie licząc, na jakieś dwa ostatnie odcinki. A zupełnie serio, od momentu finałowej walki robi się festiwal żeny; sieć podpowiada, że najoczywiściej miała się historia skończyć tak jak trza, po walce, ale musieli, no k... musieli, polecieć w "lepsze" zakończenie, i jeszcze "lepsze", i jeszcze, i tak do wyrzygu jeszcze. Szkoda.





Codiac
Tue, 31 Mar 2015 10:07:16
47 roninów nawet nie próbowałem oglądać. Już z trailerów mi wychodziło, że to nawet jak na tę mieszankę historyczno-fantastyczną będzie słabo zrobione, a Keanu ma tam służyć za magnes na widzów. Tylko potwierdzasz moje zdanie.

Robocopa za to kupiłem sobie i nie żałuję. Czemu ma niskie oceny? Bo to remake, a dla niektórych takie odświeżanie starych filmów to zło z definicji. Ja się za to zgadzam, że akurat ten Robocop broni się całkiem nieźle sam z siebie - może to nie jest jakiś wystrzałowy film i raczej nie robi teraz takiego wrażenia jak tamten stary wtedy, ale nie jest to kaszana, można spokojnie obejrzeć, a nawet sięgnąć ponownie po pewnym czasie.

TD nie oglądałem i w ogóle z serialami jestem słabo zaznajomiony. Ot, Gra o Tron (gdzie dopiero biorę się za 4 sezon), Big Bang Theory (które na początku miało sporo geekowych smaczków, później widać że idą w stronę masowego widza i dowcipy stają się prostsze). No i ciągle poluję na parę sezonów "Przystanku Alaska". To był serial, który nawet teraz niewiele traci, może jakość obrazu trochę odstaje, ale akurat mnie to nie przeszkadza.

Boni avatar Boni
Tue, 31 Mar 2015 13:25:51
My z serialami jesteśmy mocno w plecy, przynajmniej wzg. co bardziej "serialowych" znajomych. TBBT, Scrubs, jakieś moje anime, Grażki - Midsomer's, to były większe rzeczy z poprzedniej dekady. A na przykład Lost, czy ten o zombie czy GoT nie widziałem, poza rzutem kątem oka. No, niektórych żałuję, że jakoś umknęły, może kiedyś nadgonię, np. Carnivale.

Teraz Fargo dało radę, TD powiedzmy też. I tak lepsze niż jakieś 80% filmów z obecnej paczki, co może nie tyle dobrze świadczy o serialach, co źle o filmach.




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018