Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2015-01-26, poniedziałek
Tagi:  film, hejt
___________________________________
Zrobiliśmy głupie noworoczne postanowienie, że będziemy oglądać przynajmniej jeden nieoglądany "nowy" film w każdy weekend - w ten sposób już gdzieś około 2017r. będziemy w miarę na bieżąco z kinematografią, przynajmniej w zakresach i rodzajach nas interesujących. Stąd będę od czasu do czasu wrzucał recenzje, bo niestety, ciśnienie się potrafi podnieść.

Gdyż po niecałym miesiącu, uczucia mamy co najmniej mieszane. Jakoś tak polecieliśmy przez filmy SF głównie, no i jest generalnie słabo.

(minor spoiler alert)

Edge of Tomorrow - oczekiwania mieliśmy na poziomie mułu, bo że może wyjść coś dobrego z Cruise'a skrzyżowanego z dużym budżetem i military SF, to nie mieściło się nam w wyobraźni. Film zaskakująco okazał się całkiem przyjemny, powiedzmy uczciwe 7/10. Początkowa sekwencja i zakręcenie postaci Cruise'a i Paxtona - całkiem fajne. Militaria i technikalia i Obcy, powiedzmy, kołki do zawieszania niewiary wytrzymują. Strategia i taktyka - chwieją się. Problemy przyczynowości i "resetu" świata i "sedno" filmu - oczywiście, łamią się nawet tytanowe haki do zawieszania niewiary, ale cóż można wymagać od holyłuda. Jednak na niewiarygodnych założeniach jest to pokazane i zagrane nadspodziwanie ładnie i wiarygodnie, no może do momentu wypadku po utracie "resetu", bo potem film przechodzi w kaszan, z finałem z czapy. BTW jakby co - film jest baaardzo luźno inspirowany książką, która, jak twierdzi Grażka, znacznie lepsza. Zero zdziwień.

Ender's Game - oczekiwania mieliśmy znacznie za wysokie i nie wahaliśmy się ich użyć, gdyż bez wątpienia jest to jedna z ważniejszych pozycji SF za ostatnie dekady i jedna z naszych ulubionych (może bardziej cykl niż sama "Gra Endera", ale). I o ile zgoda, że to jest prawie wierna ekranizacja, to słowo kluczowo to "prawie" i dlaczego tym "prawie" tak bardzo zniszczono ten film. Bo co innego wyciąć, mniej czy bardziej sprawnie, całe ważne wątki, jak Petera, czy politykę, czy ogólne skompresowanie czasu akcji, bo film byłby za długi (na co głos z offu mówi "jak można było pieprzonego 100 stronicowego "Hobbita" przerobić na zylion godzin filmu, to czemu nie "Endera"???); jeszcze co innego pośliznąć się i wypierdolić na nieumiejętności pokazania rzeczy ważnych (jak gra w sali treningowej, jak Gra, jak bitwy w kosmosie, dawne i "bieżące", jak Obcy, itp) ale zupełnie co innego ZMIENIAĆ bez JAKIEJKOLWIEK potrzeby rzeczy ważne NA GORSZE i dlaczego każdy ciulowaty scenarzysta, reżyser czy producent w tej branży MUSI mieć syndrom Boga i poprawiać arcydzieła. Na przykład dlaczego, zupełnie inaczej niż w książce, Ender "stawia się" i "rezygnuje" w celu urlopu na Ziemi; dlaczego reakcja sztabu na zwycięstwo Endera jest "nieco" inna; dlaczego Mazer mówi i robi zupełnie co innego niż; dlaczego spotkanie z królową zrobiono, przepraszam, zjebano, jak zrobiono; i paręnaście dalszych rozpaczliwych dlaczego. Najjaśniejszy promyczek to chyba niezła gra, szczególniej zdziwił Ford, jakby wino, im starszy tym lepszy. Ale reszta, jednak na nie.

Guardians of Galaxy - przy ekranowanych komiksach oczekiwania mamy natomiast na poziomie wykładziny podłogowej, co generalnie sprawdza się dosko. Bo co do logiki świata przedstawionego, postaci, ich psychologii i w ogóle, ilości SF w SF, to może lepiej się nie wypowiadać, bo bluzgi będą i pasma szkoda. Co gorsza, nie za bardzo da się to wytłumaczyć jak Star Wars, że to tylko takie fantasy - zostaje tylko złe SF. A z wysokich moralnych dylematów i bohaterskich napinek generalnie zostają popierdoły. Ale za to dosyć śmiesznie jest, postacie oczywiście barwne, akcja wartka. Więc jak dla mnie poziom, powiedzmy, "Avengersów", jakieś 6/10.

Noah - czyli zaplątał się nam film, eee, fantasy. Choć niektórzy twierdzą, że to filmowa wizja Aronofsky'ego na tematy biblijne. Powiem tak - jak dotąd dla mnie A. słynął z chorych wizji filmowych, w najlepszym znaczeniu tego pojęcia i w doborowym towarzystwie. Ale tym filmem zasłynął z chorych wizji w takim najgorszym możliwym znaczeniu "chorych". Po prostu nie wiadomo, co o tym myśleć, bo na żart jest to za drogie i za ciężkie, nie mówiąc, że za głupie; na serio, to debilizmy kreacjonizmu skrzyżowane z próbami uczynienia ich "strawniejszymi" (ale dla kogo???) i chyba kogoś dydek boli; nawet na po-mo to jest za głupie, za długie i złe. I nawet dobrzy aktorzy, którzy grają co najmniej poprawnie, nie ratują tej totalnej głupoty. Wyprzeć, zapomnieć, oddajcie mi dwie godziny z hakiem.

Elysium - smutek i żal, bo to jest zły dobry film, a potencjał był całkiem spory. Po prostu w pale się nie mieści, jak nierówny jest to obrazek, w dowolnej warstwie, poziomie, elementach czy szczegółach. I nie jest tak, że robi się gorzej i gorzej (np. jw. Edge of Tomorrow) - ten film to pęk jakichś sinusoid sensu i bezsensu, nakładających się w dudnienia, że momentami jest "ok, całkiem całkiem", za chwilę "dżizaz, czemu", a za następną chwilę "o k... ja p... ale puścili się poręczy i chyba ich poj..." a za chwilę jest jakby nieco lepiej, i tak w kółko. I jest tak na każdym poziomie, od podstawowych założeń świata przedstawionego, jego ekonomii, polityki, strategii, przez taktyki, technikę, po militaria i szczegóły akcji. O motywacjach i psychologii postaci (zagranych powiedzmy, poprawnie), jak zwykle, lepiej nie mówiąc. A na koniec jest wrażenie schematycznej sztampy, bo przecież główna linia fabularna jest sztampowa jak coś bardzo sztampowego; częściowego plagiatu z filmowego "Johny Mnemonic", który na wzorzec SF nie bardzo się nadaje; no i najbardziej dojmujące wrażenie, że o czym jak o czym, ale o konsekwencji w, i o przemyśleniu założeń itd. historii w konwencji SF, to autorzy tego obrazu chyba nawet nie słyszeli...

(ciąg dalszy)





hellk
Thu, 29 Jan 2015 09:50:06
Czyli EoT sobie obejrzę. Na oko, Looper może być na podobnym poziomie - w kategorii 'wsi jakiejś nie robi' - tam ostatnio trafia najlepsze obejrzane SF.

Boni avatar Boni
Thu, 29 Jan 2015 12:21:02
Loopera widzieliśmy dawno, więc go w obecnej "paczce" nie będzie - faktycznie, IMO jest to SF spod znaku "może być", coś jak EoT. Z "obecnych" np. czeka w kolejce Gravity, kiedyś Interstellar.

hellk
Thu, 29 Jan 2015 15:58:53
Gravity nie widziałem, Interstellar na poziomie Loopera. Z nowszych superbohaterów uwielbiam Man of Steel, ale może jestem dziwny bo otoczenie na ten film mocno się krzywi.


Boni avatar Boni
Thu, 29 Jan 2015 16:03:08
MoS widziałem, nawet chyba 2 razy, podba mi się mniej więcej jak Avengers czy Guardians itp. pokomiksiane filmidła. Zresztą, niech tam, MoS to jest bardzo dobry film - jak na Supermana...

laisar
Tue, 28 Apr 2015 12:58:57
EoT - a nie mówiłem? (((:
 
Ender - film sam w sobie i rozpatrywany osobno jest w miarę w porządku, tyle że po prostu "letni": nie odpycha, ale i nie wzrusza jakoś bardzo. Jak to mówił Mirmił: "Nie oczekiwałem wiele - i słusznie". Natomiast to NIE jest wierna ekranizacja. Same wycięcia byłyby oczywiste i zrozumiałe (i nawet nie wyszły źle), ale dodatkowe zmiany były po prostu niepotrzebne i właśnie przez to psujące.
 
GoG - luz, blues i zabawa [:
 
Elysium - nie jest totalnie zły, po prostu nieciekawy.

laisar
Tue, 28 Apr 2015 13:03:45
(Interstellar - za długi, żadna nowa Odyseja też to nie jest, ale ogólnie może być).




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018