Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 22:42
@cmos No ja nie mam pojęcia jak bym zareagował na...

cmos - Premium
Wed, 15 Aug 2018 21:13
Jak kupowałem którąś z poprzednich Toyot, to przy...

Boni - Premium
Wed, 15 Aug 2018 20:49
Z ciekawostek około tematu - jak się warunkuje...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 14:38
Coś w tym jest, że gadżety, luksusowe materiały,...

PoGOOD - Premium
Tue, 14 Aug 2018 13:33
W latach 2002-2005 sprzedawałem Volvo - wtedy dopiero...

Boni - Premium
Tue, 14 Aug 2018 09:10
@zz_top 1) silniki > X, ograniczenia "z dołu" -...

zz_top - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:30
Jak się bawić to się bawić :-) Samochód klasy...

Boni - Premium
Mon, 13 Aug 2018 21:24
@igor Ford ma jakiegoś zajoba na grzane przednie...

igor - Premium
Mon, 13 Aug 2018 18:12
Podgrzewaną przednią szybę miałem w Focusie, tak...

RobertP - Epoka wyuczonej bezradności
Mon, 6 Aug 2018 14:09
"15s z mokrą chusteczką niemowlacko-dodupną i się...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-03-01, sobota
Tagi:  varia, przemysł, Alba
___________________________________
... pytanie kto i czyją. Ale, że na chlebuś i coś do chlebusia trzeba zarobić, więc przyszło mi siedzieć parę dni na szkockich zadupiach, uruchamiając sterowanie systemu ogrzewania w Douneside House i obiektach okolicznych. Było to podejście drugie, zremisowane ze wskazaniem na mnie.

Douneside House (polecam galerie zdjęć) i cała posiadłość ma dosyć ciekawą historię, a niektóre jej elementy były popularne i głośne w swoim czasie. Posiadłość kupił około 1910r. sir Alexander MacRobert - człek, który dorobił się fortuny na indyjskiej bawełnie pod koniec XIXw. (zdaje się, że na zasadzie "od zera do milionera" - twardy Szkot, z tych o których mówiono, że przynieśli Szkocji dumę, a Wielkiej Brytanii chwałę i bogactwo). Na bazie kilku XVIIIw budynków rozbudował posiadłość do obecnego stanu, mniej więcej. W 1918r. kupił od markiza Aberdeen całą okolicę Tarland i Cromar (znaczy, wykupił długi hazardowe markiza...). W 1922 kupił sobie (no dobra, nadano mu) tytuł baroneta MacRobert. Zaraz potem mu się zmarło, ale zostawił rodzinie (wdowa MacRobert i trzech synów, urodzonych w latach 1912-17) spory majątek, m.in. posiadłości w Cromar.

W 1938 najstarszy syn zginął w wypadku lotniczym. W maju 1941 średni syn zginął na Hurricane w kampanii bliskowschodniej. W czerwcu 1941 najmłodszy syn zaginął na Blenheimie w patrolu morskim.

Można powiedzieć, że służba w lotnictwie nie była zbyt zdrowa dla rodziny MacRobert.

Historia trzech braci była dosyć głośna, może nie kręcili o nich filmów jak o szeregowcu Ryanie, ale jednak.

Pozostała wdowa lady MacRobert, z pochodzenia Amerykanka, jak się zdaje, kobieta zaradna i zdolna, o której nowomodne feministki mogłyby hymny pisać (od śmierci męża w 1922 zarządzała jako dyrektor transkontynentalną firmą). Lady, jak się zdaje, nie tylko rozpaczała nad śmiercią synów, ale też wkurzyła się nieco, i na złość faszystom i innym sukinsynom ufundowała bombowiec "MacRobert's Replay" (BTW Short Stirling kosztował 25k funtów), cztery Hawker Hurricane'y (nazwane po synach plus 4 jako wyraz solidarności z Rosją w walce z faszyzmem) i parę szybowców. Tradycja utrwaliła się na tyle, że w 15 dywizjonie zawsze jakiś samolot nazywa się "MacRobert's Replay" i nosi godło baronetii, ostatnio chyba Panavia Tornado.

Po drugiej wojnie lady MacRobert (zm. 1954) skutecznie przestawiła swoje aktywności i zasoby z biznesowych na szereg fundacji charytatywnych, mających pracować na rzecz wychowania młodzieży, agrokultury, itp. jak też wspierania członków sił zbrojnych, no i oczywiście w celu utrzymania dziedzictwa MacRobert i pamiątkę po nich, na wieki wieków.

Nie wiadomo, czy uda się na wieki, ale pomysł zdaje egzamin przez 60 lat. Po 2000r. fundacje po-rodzinne skomasowały się w MacRobert Trust, który m.in. zarządza posiadłością Douneside, czyli hotelem, szeregiem willi, centrum konferencyjnym i fitnesowym, ogrodami ze szklarnią, itd itp.

Zainteresowała mnie rentowność całego tego tworu, ale nie za bardzo da się wyłuskać, co tu jest kosztem a co zyskiem - zresztą, najprawdopodobnie jest to podstawowy cel tego ćwiczenia z księgowości, żeby się nie dało. Gdyż utrzymanie posiadłości, skądinąd częściowo na liście zabytków, jest działalnością charytatywną (dlatego jako hotel służy wyłącznie oficerom lub byłym oficerom, i ich bliskim), a nie kosztem biznesowym. A zyski jakie generuje obiekt zalicza się do przychodów jak darowizny.

Generalnie wydaje się, że sama posiadałość wychodzi na mniej więcej na zero netto (czyli już z personelem i modernizacjami na poziomie normalnego biznesu - amortyzacja środków ruchomych i budynków liczona typowo i inwestycje na czas). A cały Trust wydaje się być dosko przykładem, że monetka generuje monetkę, i mając kapitał na poziomie 80mln funtów da się znośnie utrzymać spore dziedzictwo, wymagające obrotu rzędu paru mln. funtów rocznie. Bardzo spodobała mi się też zasada, że Trust stara się mieć w kieszonce 200-300k funtów na drobne wydatki.

Elementem utrzymania na wieki wieków posiadłości Douneside była wymiana systemu centralnego ogrzewania (tej bardziej centralnej części) - zmodernizowano kotłownię (dwa duże piece na "chipsy" drewniane, więc silos i podajniki spore; plus piec olejowy jako rezerwa), węzeł cieplny hotelu, podejścia do willi, itd itp. Plus 10 osieciowanych liczników ciepła tu i ówdzie, no i nowe sterowanie całości (to my jako podwykonawca, PLC w House, plus zdalny ekspander w kotłowni i SCADA w biurze). Wszystko raczej z górnej półki, choć widać, że starali się zrobić modernizację sensownie i oszczędnie.

Stąd przesiedziałem parę dni po kotłowniach i piwnicach tudzież biurach; zrobiłem grube mile spacerkiem (bo miedzy budynkami parędziesiąt metrów jest) w pięknych okolicznościach przyrody i wczesnej szkockiej wiosny; zrobiłem swoje, zrobiłem sporo za matołków-wykonawców; generalnie udało mi się nie wyjść z zen-wyjebki, nikt nie został zajebany młotkiem, nawet jeśli zasłużył, a od administratorów obiektu dostałem kawę i ciastko. Inaczej mówiąc, gdyby obiekt i instalacje były zaprojektowane, przygotowane i zrobione przez ludzi na poziomie, wyrobiłbym się w dwa dni a potem podziwiał widoki i wcierał się w układy i sfery. Ale że w kwestii projektu i wykonania było "nieco" inaczej, zużyłem 4 dni, wyrwałem się późnym wieczorem, a lista niezgodności i cudeniek ma 20 punktów plus sugestię do szefów, że od teraz, to ciule-wykonawcy powinni płacić za każde nasze kiwnięcie palcem i ruszenie dupy. No i będzie o czym w "osiongach" pisać...

A zupełnie na deser, wracając wieczorem przez środek Cairngorms czyli górki (pogoda i trasa była przednia - zimno, przejrzyście, droga prawie sucha i wszędzie tyczki śniegowo-odblaskowe jak slalom bardzo-gigant), jak zwykle, dałem dowód swej nieskończonej ignorancji i tępoty, gdyż kiedy na zakręcie zobaczyłem poświatę zza górek, pomyślałem że jakoś nisko ten księżyc i poleciałem se dalej. A to była, zdaje się, zorza polarna, widoczna w Szkocji wyjątkowo w tym tygodniu (poprzednio coś 20 lat temu). Czyli jestę debilę.





ziembor
Wed, 5 Mar 2014 21:40:11
A jak z gadatliwymi weteranami?

Boni avatar Boni
Wed, 5 Mar 2014 21:48:17
@ziembor

Zerowo, ośrodek raczej świecił pustkami, poza jakąś jednodniową imprezą masową (nie doszedłem czy to była bardziej sekta czy bardziej marketoidy). A ja raczej zalatany byłem i tylko w przelocie się mijałem z nielicznymi rezydentami. Zdaje się, że dopiero wiosną się biznes rozkręca, do czego czynią przygotowania (np. ogrodnicy, których jest tam sporo, ostro działali).




Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018