Na co dzień staram się być racjonalny i rzeczowy, oczywiście, na ile mi wewnętrzne duże dziecko i Stalowa Małpa pozwala. Ale czasem mam spore zachwiania równowagi i poczucie, że matrix się psuje. Oczywiście, zaraz sobie tłumaczę, że to tylko tak się wydaje, prawo wielkiej liczby, nie dajmy się zwariować. Jednak niektóre akcje pozwalają mi nieco łatwiej zrozumieć solipsystów, moherów, myślących magicznie i tych, co im głosy w głowie kazały cośtam.
Wczoraj do kolekcji różnych takich
dziwnych przypadków, cudów i zbiegów okoliczności dorzuciłem drobiażdżek. Pół nocy czytałem se, surfując po sieci i wiki, o różnościach, akurat przeważnie #rapiery, czyli historia uzbrojenia i jakichś tam wojen. Skręciłem z okrętów 2WW na ciężkie bomby 2WW, "Tallboy" itp. Trafiłem na opis niezbyt częstego zdarzenia - w nalocie "Dambusterów" na skład V1 zdarzyło się, że Lancaster na pułapie 12k stóp został trafiony bombą z Lancastera 6k stóp wyżej i zaraz się rozleciał, załoga musiała skakać, itd itd. pilotem był taki to a taki, odznaczony Victoria Cross. Hm, za co w sumie? Podrążmy (bo ja mam nieco hopla na historie ludzi oznaczonych VC czy MoH). Aha,
William Reid (Szkot!) dostał VC nie za "Dambusterów", tylko wcześniej, za nalot i powrót zmasakrowanym Lancasterem znad Niemiec; sam też oberwał. Ok, jasne.
Tu słowo wyjaśnienia - mam hyzia nie tylko na akcje i warunki, jakie uznano za ekstremalne i warte najwyższych honorów, ale też na historie tych ludzi; a jeśli przeżyli - na ich dalsze losy. Więc czytam ich biografie do samego końca - co robili, kim się stali, kiedy już nie było do kogo strzelać, kim dowodzić; nie trzeba było walczyć o życie swoje czy kolegów czy za swoje kraje czy narody.
Więc czytam artykuł o W. Reid do końca i znajduję tam takie coś "W 1950 został doradcą rolniczym MacRobert Trust, Douneside". Gdyż po wojnie dokształcił się w agronomii, a MacRobert Trust (fundacja na rzecz weteranów) posiada spore nieruchomości w Highlandsach, m. in. court
Douneside House przerobiony na pensjonat plus ośrodek wypoczynkowo-rekreacyjny w koło.
Zgadnijcie, gdzie jadę na uruchomienie nowego sterowania kotłowni i węzła ciepłowniczego w poniedziałek. I jak bardzo eksplodowały mi półdupki mózgowe, kiedy nad ranem doczytałem do tego miejsca biografii W. Reida.
Bo na wiki jest tak w ogóle 5 odniesień do Douneside, w tym tylko jedno w kontekście osoby (nie budynków czy nazwisk arystokracji) i jest to właśnie W. Reid. A artykułów o żołnierzach są tysiące, o samych odznaczonych VC pewnie kilkaset, ja czytam je raz na miesiąc, losowo i po łebkach. I mam parę uruchomień SCADA/PLC rocznie. No to jakie jest prawdopodobieństwo przeczytania jw. na dwa dni przed wizytą? Zero.
Zdecydowanie, matrix się popsuł.
Z innej beczki, ciekawe czy rezydują tam jacyś gadatliwi emeryci-wojskowi i czy będzie czas i możliwość pociągnąć ich za język. Stay tuned, ciąg dalszy w przyszłym tygodniu.