Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2014-03-04, wtorek
Tagi:  unrealpolitik, rapiery, marynata
___________________________________
... czyli przypadek, odpowiadający na pytanie "za ile? komu?". Z niego, z historii i z bieżącej sytuacji politycznej, notka mi się wykluwa tak jakby dwuczęściowa.

8-9 kwietnia 1940r podczas niemieckiej inwazji Norwegii dochodzi do kuriozalnej, niezbyt spodziewanej i całkiem ostrej, choć raczej krótkiej, bitwy w fiordzie na podejściu do portu Oslo. Twierdza obrony wybrzeża Oscarsborg, rozmieszczona na wysepkach w wąskiej cieśninie, w zasadzie wbrew rozkazom (zakazono otwierania ognia jako pierwszym) podejmuje walkę ze "skradającymi się" do Oslo znacznymi siłami inwazyjnymi - ciężkimi krążownikami "Blucher" i "Lutzow" i paroma jednostkami pomocniczymi, wiozącymi desant do Oslo. (BTW załoga rekrutów-mobilizowanych i geriatryczni dowódcy Oscarsborg to inna porąbana historia - podstarzały (65 lat) pułkownik Eriksen dowodzący twierdzą i nie wiedzący na 100% kto mu próbuje po ciemku przepłynąć przed nosem, rzuca przy okazji jeden z lepszych tekstów, zupełnie sienkiewiczowski, że tak powiem: "Albo mnie odznaczą, albo pójdę pod sąd. Ognia!")

Blucher gunsPomimo nocy i pomimo sprzętu równie zabytkowego jak dowódcy, np. prawie 50 letnich dział, oraz przy poważnych brakach obsługi i wyszkolenia, za to mając Niemców na widelcu i strzelając prawie z przyłożenia (ale też przy sporym szczęściu albo pechu, zależy czyją stronę trzymamy), Norwegowie szybko demolują czołowy krążownik "Blucher". Pierwsze i jedyne pociski z archaicznych armat nabrzeżnych 280mm poważnie uszkadzają i zapalają okręt, druga bateria (150mm i 57mm) dokłada zniszczenia; krążownik dobijają torpedy z zabytkowej nabrzeżnej wyrzutni, dowodzonej przez kolejnego geriatryka (autentycznego emeryta, zastępującego nieobecnego dowódcę; torpedy i sprzęt też geriatryczne, coś koło 40 letnie). "Blucher" pomimo uszkodzeń, przez pewien czas, próbował odgryzać się ze swojej 203mm artylerii głównej i średniej, ale w przeciwieństwiej do Norwegów Niemcy nikogo nie mieli na widelcu i po prostu po ciemku nie widzieli gdzie strzelać; a zaraz potem krążownik wywrócił się i poszedł na dno.


Oscarsborg 280mm GunAha, z ciekawostek, działa 280mm które pierwsze otwarły ogień i trafiły "Bluchera" nazywały się "Aaron" i "Mojżesz"; "Jozue" był załadowany, ale jakoś nie miał kto nim strzelać. To chyba się nazywa - dobre dać rzeczy słowo.

Drugi krążownik, "Lutzow", błędnie ocenia, że "Blucher" wszedł na miny (efekty torpedy i miny po ciemaku łatwo pomylić, BTW min nie zdążono położyć, bo rekruci ni umili i mieli się jeszcze parę dni pouczyć), ale nad ranem słusznie zawraca, razem z resztą flotylli. Słusznie, bo rekruci zdołali jednak przeładować stare wyrzutnie torped i "Lutzow" mógł łatwo podzielić los "Bluchera"; rozochoceni Norwegowie prują do krążownika z 150mm dział do momentu kiedy znika we mgle - prują dość skutecznie, osiągają parę trafień i wyłączają jedną wieżę działową.

Potem, tak jak przedtem, dochodzi do kolejnych dziwnych i kuriozalnych akcji, które może pominę, ale też do normalnych nalotów, inwazji od lądu i poddania się baterii, i całej okolicy. Na pewno pod wieloma względami norwescy rekruci i dziadki odnoszą zwycięstwo - taktyczne, topiąc nowiutki ciężki krążownik i odpierając sporą flotę; strategiczne, dając ostrzeżenie i czas na ewakuację rządu, króla, itd. z Oslo.

Jaki z tego morał, poza oczywiście tym, że należałoby nakręcić jakiś film, będący skrzyżowaniem całkiem poważnego dramatu wojennego z "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" w wersji norweskiej?

Prawie 50 letnie norweskie działa 28cm Festningskanon L/40 strzelające do krążownika "Blucher" i nowiutkie niemieckie 20.3cm SK C/34 krążownika, próbujące nieskutecznie odpowiedzieć Norwegom, wyprodukowała ta sama firma, Friedrich Krupp AG.

Mam wrażenie, że jest to jeden z wielostronnie najlepszych skróconych morałów i komentarzy do przyczyn nowożytej wojny i polityki, jaki można znaleźć w annałach nowożytnej historii.

A wracając z historii do tu i teraz, poważę się na następujący komentarz - mam wrażenie, że jest i będzie znacznie "weselej" niż w końcu XIXw. czy pierwszej połowie XXw. bo za przyczyną globalizacji i neolibu, zrobiło się tak, że kapitalistom, oligarchom, menadżerom wojny, pokoju i wielkiego biznesu; niemieckim, rosyjskim, amerykańskim, chińskim, angielskim i dowolnym, jest znacznie bliżej do siebie nawzajem, niż było kiedykolwiek i niż się Marksowi śniło; i są znacznie bardziej oderwani od innych klas i swoich społeczeństw niż kiedykolwiek. Stąd wydaje mi się, że podziały etniczne, czy kulturowe nawet, stają się coraz mniej ważne, za to pomału zaczęła się nowa epoka walki klas, o zupełnie nowej jakości.

Czego m.in. ostatnia akcja Ukraina/Rosja/reszta-świata przykładem.





Codiac
Wed, 5 Mar 2014 11:30:05
Jako że to były starsze działa, mogły mieć trochę mniejszą moc, np. energię pocisku. Ale i tak 280mm i nawet 150mm to całkiem ładny kaliber w przypadku bitew morskich. 280mm mogło zrobić poważną krzywdę zdecydowanej większości jednostek w tamtych czasach.
Jeśli więc strzelali praktycznie z przyłożenia, to nic dziwnego że narobili dużo szkód :)
57mm to już takie sobie, niektóre okręty przyjęłyby to na klatę i najwyżej farbę by im zarysowało - chyba że trafienie byłoby wyjątkowo szczęśliwe/pechowe.

A z takich fartownych/pechowych zdarzeń, to z tegoż samego rejonu zniszczenie ORP "Grom", który dostał bombą zrzuconą przez bodajże Stukasa, zrzuconą z wysokiego pułapu prosto w komin.

Boni avatar Boni
Wed, 5 Mar 2014 12:08:48
@Codiac

Niby mocne, ale te 280mm były już do niczego (IIRC pociski AP tylko rdzeniowe, nie mówiąc że ogólnie słabe energie), to inna epoka niż 280mm z czasów IIWW. I nie mówiąc, że obsługa nie była w stanie przeładować tych dział ;) jw. nawet trzeciego nie odpalili. Tak normalnie to pociskami HC z tego sprzętu też tylko by porysowali Niemcom farbę i urwali trochę pomostów, ale że z bliska i jednym trafili w magazyny załadowane jakimiś łatwopalymi i nawet wybuchowymi gratami (bo krążownik wiózł wojsko i zapasy dla niego, IIRC nawet hangar wodnosamolotu zamieniono na magazyn), no to zaraz zrobiło się nieciekawie.

Tak w ogóle to nawet połowy kuriozów związanych z tą bitwą i okolicą nie wypisałem, serio, to jest materiał na książkę czy film z gatunku tragikomedia wojenna.

pochlaniacz1
Wed, 5 Mar 2014 22:42:44
Pliz, plizzzz ...
Poproszę o kurioza!
(i najlepiej tą samą frazą!)

Boni avatar Boni
Thu, 6 Mar 2014 01:25:43
ok, cd.

Co do geriatrycznego dowódcy baterii nabrzeżnej zabytkowych torped, to powołany został z emerytury około miesiąc przed inwazją, bo właściwy dowódca rozchorował się. A komandor-porucznik w stanie spoczynku Anderssen był akurat pod ręką, gdyż albowiem mieszkał we wsi przy Oslofjord. Więc kiedy w nocy Niemcy zaczęli się przekradać do stolicy, pułkownik Erikssen zadwonił po kmdr. Anderssena, który wbił się w swój stary mundur i przepłynął łódką do baterii torped. Skądinąd, z jednej strony, był dziadkiem, nie pamiętam w jakim wieku, ale na pewno od kilkunastu lat na emeryturze - za to z drugiej strony, znał baterię i jej technikę na wylot, bo służył na niej coś koło 20 lat, od 1909r. A instalacja i nigdy nie użyte wcześniej (IIRC ćwiczono coś 200 razy, ale bez strzelań) Bardzo Tajne C.K. torpedy Whitehead'a, made in Austro-Hungary 1900r., na nieszczęście Niemców zadziałały jak zegareczki (łącznie z nietrywialnym przeładowaniem następnych torped do tuneli podwodnych - można śmiało założyć, że bateria była zdolna do powstrzymania również "Lutzowa", gdyby nie zawrócił).

Gdzieś tak do połowy bitwy i mniej więcej momentu wystrzelenia torped, Erikssen i ska nie byli pewni, do kogo walą (czy na przykład nie do interweniujących Anglików abo co), bo chociaż identyfikacji napastników dokonał na samym początku trałowiec, to komunikację Norwedzy mieli, eee, sprawną inaczej, więc info z dowództwa doszło do Oscarsborg już po tym, jak obsady skrajnych baterii doniosły Erikssenowi, że z płonącego okrętu słychać "Dojcze, dojcze, uber alles"...

"Blucher" po utracie napędu i steru zakotwiczył i mocno palił się w lekkim przechyle, cała załoga walczyła z pożarami; jego los przypięczętowała eksplozja magazynu amunicji przeciwlotniczej. Po tym dosyć szybko przewrócił się i zatonął, na tyle szybko, że pomimo bliskości lądu i sygnału opuszczenia okrętu zginęło, zależnie od źródeł, od małych kilkuset do około tysiąca marynarzy i żołnierzy, z czego sporo od pożaru paliwa na powierzchni wody. Więc tu się komedia kończy. Ale tylko na chwilę, bo np. obergefreiter Morgalla twierdził, że kiedy płynęli do brzegu, ktoś śpiewał "Dojcze dojcze uber alles" z wstawką "Das kann doch einen Seemann nicht erschüttern", czyli w wolnym tłumaczeniu "Ale marynarz się nie łamie!".

Rozbitkowie, którzy wyszli na ląd teoretycznie zostali wzięci do niewoli przez norweską kompanię piechoty, ale w praktyce Norwegowie skupili się na udzielaniu pomocy rannym itp. Z czego skorzystali Niemcy, szczególniej grupa wysokich rangą oficerów, która zwiała w podskokach, zajumała ciężarówkę (z punktu oporu na drodze...) i dotarła do hotelu Continental w Oslo zaledwie dwie godziny po czasie, zaplanowanym w harmonogramie desantu; tyle, że bez wojska...

W czasie odwrotu niemieckich okrętów strzelano głównie do "Lutzowa" ale też do czego popadnie i nad ranem we mgle coś tam się na wodzie spaliło - Norwedzy myśleli najpierw, że może "Lutzow", ale jak im przeszło, stwierdzili, że spalili chyba któryś z trałowców czy jednostek pomocniczych. Tak naprawdę, spalił się i zatonął 100 tonowy norweski kuter, wiozący nad ranem ładunek papieru - płynął sobie spokojnie przez pole bitwy, nie wadząc nikomu, bo załoga uznała, że to manewry... ale niemieckie trałowce uważały, że niekoniecznie i rozstrzelały stateczek. Znowu komedia miesza się z tragedią, bo 6 marynarzy którzy zginęli to były jedne z pierwszych norweskich ofiar cywilnych, a kuter był chyba pierwszym statkiem zatopionym w kampanii.

Pułkownik Erikssen był prawie prorokiem, rzucając tekst o sądzie albo odznaczeniu, z dokładnością do "albo", gdyż politycy i tzw. opinia publiczna, gdzieś od czasów wojny peloponeskiej a pewnie i wcześniej, nie mają problemu z odznaczeniem dowódców, potem ich skazaniem, potem rehabilitacją, i tak w kółko, aż się wszystkim znudzi albo delikwent nie wytrzyma presji ew. kary są z gatunku nieodwracalnych. W przypadku płk. Erikssena, na raz go honorowano i stawiano na piedestale (BTW zaraz po wojnie podnosił ponownie flagę w Oscarsborg) oraz krytykowano, za łamanie rozkazów, że nie zrobił z twierdzy drugiego Westerplatte i w ogóle za co popadnie. Na co słusznie odparowywał, że niech się zdecydują, bo nie dadzą rady go skazać na raz za miękką obronę i szybkie poddanie twierdzy
ORAZ działania bojowe wbrew rozkazom (utrzymanie neutralności, nie strzelanie jako pierwszy, brak strzałów ostrzegawczych itp). W sumie dopiero komisja śledcza go oczyściła z zarzutów; zmarł w 1958 jako bohater wojenny, dużo później prochy przeniesiono na ichnie aleje zasłużonych w ichnich Powązkach, postawiono pomniki, itd.

To chyba tyle z głowy i z wiki, kiedyś wyczytałem o tej bitwie dużo bajcików i literek, i naprawdę, z tego wszystkiego powinien być film (anty)wojenny w duchu "Kelly's Heroes".

hellk
Thu, 6 Mar 2014 14:41:35
'Napaść morska na Danię i Norwegię' i 'Zatopienie Scharnhorsta i Tirpitza' to świetne lektury były, anegtod smacznych mnogo.
Chociaż jako zjawisko 'wojennomorskie', to ostatnia wyprawa Rożestwieńskiego bije wszystko.

Literówkę zostawiam, bo w sumie pasuje.

charliebravo
Fri, 7 Mar 2014 10:39:59
@notka
Kampania norweska to jest faktycznie śmieszna historia. Zabawnie się czyta z perspektywy czasu wspólne plany Churchilla i Francuzów, że niby zrobią desant gdzieś na północy, i jedną ręką pomogą Finom, a drugą ręką powstrzymają transporty rudy z Narviku i w ogóle i Hitler, i Stalin z płaczem poproszą o pokój...

@Norwegia
Jakiś czas temu byłem w Oslo, niestety nie dotarłem do twierdzy z armatami, za to zwiedzałem muzeum wojny w zamku Aker. No i generalnie martyrologia narodu norweskiego, plus niezłomny ruch oporu, zryw całego narodu, walka z germańskim oprawcą...

A potem poczytałem sobie o norweskich ochotnikach do Wehrmachtu, i jakie polowania na czarownice urządzali im ludzie, którzy za Quislinga siedzieli cicho i wygodnie na posadce w administracji średniego szczebla...a potem ex post zapisali się do Ruchu Oporu. Zaiste, jak nasi antykomuniści z legitymacjami PZPR do samego końca. I zrobiło mi się lepiej, że niby wyższa faza rozwoju, a ludzie tacy sami :-)

pochlaniacz1
Fri, 7 Mar 2014 13:28:05
@boni
Wielkie dzięki, naprawdę pyszne!

@charliebravo & wyższa faza rozwoju
Jak stworzysz warunki, to z każdego wyjdzie świnia lub bestia, niezależnie od kultury, fazy rozwoju i strefy klimatycznej.





Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018