Jak nie raz zaznaczałem, strasznie bawi mnie zderzenie przaśno-buracznego zdroworozsądku z równie
zdroworozsądkowym pojmowaniem ryzyka tudzież z paniką moralną, bo cośtam. Słowo kluczowe to, rzecz jasna, strasznie.
Ostatnio wypłynęły powyższe tematy w temacie pijanych kierowców - jak mnie poźniej uświadomiono, bodajże to pokłosie staropolskich świąt i Nowego Roku. Bo rozjechał, bo zabił, bo preczspijakami.
Pewnie, sam jestem za tym, żeby przybijać im figgin do najbliżego drzewa, i
niech cierpią. Ale jednak - w żartach. Bo obecny system i narzędzia w PL uważam za całkiem wystarczające, co najwyżej mam dziwne wrażenie, że nikt ich nie chce używać.
Gdy nagle! okazuje się, że to nie tylko żarty, bo głupie pomysły robią się coraz popularniejsze wśród polityków i gawiedzi. Na przykład konfiskata samochodu pijaka, jako narzędzia wykroczenia/przestępstwa. Najlepiej "prostą konfiskatą, bez wdrażania procedur".
A tu już mi ręce, macki i przylgnie opadły nieco.
Bo odniosłem silne wrażenie, że proponenci powyższych nie ogarniają zupełnych podstaw systemu prawa w PL i podobnych krajach; w ogóle nie jarzą co tak naprawdę proponują. Już nie mówiąc, po co.
W skrócie, droga młodzieży i drodzy geriatrycy, w ustroju uważającym prywatną i osobistą własność mienia za jeden z filarów tegoż ustroju, podlega ona szczególnej ochronie przed zakusami państwa, jako Konstytucja rzecze w art. 46. Może jaśniej napiszę, no bo kto by tam czytał takie głupoty jak Konstytucja - KONSTYTUCJA WPROST ZAKAZUJE "PROSTEJ KONFISKATY, BEZ WDRAŻANIA PROCEDUR", tj. bez wyroku sądu.
Oczywiście, wali to moralnie oburzonych, ba, wali to nawet prawodawców, posłów i ekspertów. Stąd np. parę lat temu wziął się genialny pomysł, przyklepany przez Sejm itd., że pojazdy porzucone, nie odebrane z parkinów straży/policji/itp. państwo se przejmie po upływie określonego czasu, na mocy postępowania administracyjnego i decyzji, na szczeblu starostwa, z mocy ustawy. Oczywiście, wszyscy byli jakże zaskoczeni, gdy Trybunał Konstytucyjne wywalił te paragrafy z UPoRD, o ile pamiętam, dosyć ekspresowo.
To może tyle w temacie prawnej konstrukcji "konfiskaty bez procedur".
Inne interesujące zagadnienie, to pewne oderwanie proponentów jw. od, like, realiów. Gdyż, mili moi, gdzie wy, nieco oblizując się, widzicie zabieranie mercedesów nówek, no przynajmniej dacii nówek, ja widzę 10mln szrotwagenów, wartych mniej więcej tyle co grzywna za jazdę po pijaku i to z nich miałoby się "konfiskować". Czyli zamiast po prostu i prozaicznie podwoić a niech i potroić stawkę grzywny (a tak naprawdę, naciskać na zmianę praktyki sądów dających niskie grzywny i kary), wolicie malownicze i dramatyczne gesty. Jasne, to ciekawsze niż pragmatyka, np. nawoływanie do egzekwowania tego co już jest, czyli np. prozaicznego 30 dni aresztu za pijactwo-wykroczenie, orzekanego niezwykle rzadko. I 2 lat za przestępstwo.
A już najlepsze są argumenty z "żeby nie pożyczali pijakom samochodów!" itp. Przecież to jest jakiś dżouk i to słaby - takie problemy to jakieś procenty procentów problemu alko za kółkiem i darujcie se. A jeśli ktoś się upiera, że to jest problem, cóż, wystarczy udowodnić pomoc, współudział czy co tam se chcecie w sądzie, i jw. areszt, grzywna, więzienie; jest z tym jakiś problem? Orly?
No dobra, pośmialiśmy się z idiotyzmów-populizmów, starczy, teraz z innej beczki, czyli, pobieżna, ale jednak bieda-analiza, "po mojemu", a nie po dziennikarsku, w temacie "jakie ryzyka są związane z alko za kierownicą i co robić, żeby było lepiej". Posiedziałem nad tym trochę, powyciągałem dostępne dane, poukładałem se tabelki i wykresiki, ale są nudne i niewiele z nich wynika, więc zarzucę raczej ogólnie. Bazą były kraje I świata, minus enklawy jak Malta czu Luksemburg itp. czyli jak na obrazku
W pionie jest jak w tytule, rocznie, śmierci zależne od wypadków (są tam pewne niuanse w definicjach, ale mniejsza), wykres niebieski - na miliardy samochodokilometrów, czerwony to na setki tys. autek. Uważam, że do rozważań jak w temacie, czerwony jest najważniejszy, mówi o tym co robią kierowcy i samochody (niebieski mówi też o strukturze przewozów i dróg, a ew. trzeci, "per capita", mówiłby dodatkowo o gęstość zaludnienia, itp. więc nie bawiłem się zbytnio, gdyż idzie nam o kierowców i to pijanych). Skądinąd wykresy korelują na poziomie 0.75, więc powiedzmy, korelują. No i ciekawą zagadką jest Słowacja.
Do matmy którą się bawiłem brałem kraje od Litwy w prawo, Indie i Brazylię dorzuciłem na wykresie, żeby wam uzmysłowić, gdzie zaczyna się trzeci świat. Aha, jeśli kogoś ciekawi, to przy tej skali wykresu trzeci świat kończy się jakiś metr nad ekranem, tam też zaczyna się czwarty świat "śmierci na 100tys. samochodów rocznie". A koniec czwartego świata, hm, przebił się do sąsiadów nad wami, ze trzy-cztery piętra, przeleciał im córkę, wychlał im wódkę bez popity i szczerzy nadpsute kły z wysokości
10tys. śmierci na 100tys samochodów rocznie. Tak, też nie wierzę, że to możliwe, ale Afryka twierdzi "yes, we can".
Wracając do naszego cywilizowanego grajdołka i wykresu - nie udało mi się znaleźć żadnej silnej korelacji z czymkolwiek ciekawym, chociaż obracałem scattery i parsonsy we wszystkie strony. Jedyna zależność, odwrotna, niezbyt silna (pearson rzędu 0.6, ale patrząc na scattery, zależność jest logarytmiczna) jaką widzę, jest dla czerwonego wykresu wzg. GDP PPP per capita (siła nabywcza dochodu narodowego per łeb). Co w miarę logiczne, bogaci mają lepsze drogi i wozy, życie jest droższe, itd itp. podobnie podpowiada zdrowy rozsądek.
Z różnych danych jakie przykładałem, największym prywatnym rozczarem był brak korelacji z indeksami jak Ginnie (równości ekonomicznej itp.). Miałem cichą nadzieję, że ci którzy są i czują się równi rozjeżdżają się mniej niż ci, którzy są i czują się znaaacznie równiejsi, ale tego w danych jakoś nie widać. To tyle na temat zdroworozsądkowych teorii i intuicji.
Jakby to podsumować. Bogaci mają lepiej. Ale bezpieczeństwo na drogach PL jest już takie, jak w tej bogatszej części świata (a nawet lepsze niż niektórych znacznie bogatszych niż PL), więc proszę, proszę, "don't panic"; nawet jeśli media i politycy wam wmawiają, że masakra i trzeba kogoś koniecznie powiesić, bo ktoś wjechał na chodnik.
Aha, przyłożyłem też dane o poziomie dopuszczalnym alkoholu w/w krajach wzg. wykresu - jest słaba korelacja (rzędu 0.3), tyle, że ujemna (czyli - bezpieczniej jest tam, gdzie limity są wyższe ;) ). Bo wiecie, ten bezpieczniejszy od PL świat ma limity przeważnie rzędu 0.5-0.8 promila. Co, śląc pozdrowienia z kraju 2 razy bezpieczniejszego drogowo od PL z limitem 0.8 promila, również pod rozwagę poddaję.