Licencja

Ostatnie wpisy:


Ostatnie komentarze:

Boni - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 12:52
@igor, Lem Może tak - rozumiałem o co mu chodzi i...

igor - Trzeba siać
Sun, 16 Sep 2018 08:36
Lem o tym pisał w latach 90. A ja (i, w zasadzie,...

Boni - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 21:01
@zz_top IĆ STOND! właśnie się dziś...

zz_top - Trzeba siać
Fri, 14 Sep 2018 12:52
@Wolałbym, żeby tzw. ludzie rozumieli a nie ślizgali...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 12:21
Koraliki, bigle/zapinki/inne komponenty, dużo metrów...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:23
@Gatling @sroko-chomiki Zdefiniuj "skład...

Gatling - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 11:18
Oj bo na koralky.cz mają co jakiś czas wyprzedaże...

Boni - Dialogi
Mon, 10 Sep 2018 10:34
@Gatling "Panie, czy pan mnie usiłujesz obrazić?",...

Gatling - Dialogi
Sun, 9 Sep 2018 17:03
Koraliki japońskie, unless Preciosa wypuściła...

hellk - Top gun
Mon, 3 Sep 2018 16:12
@bibliografia Jakieś 10 lat temu dostałem od...


Rollka:

Blog de Bart
Ceàrdach
Co lepsze kawałki
Ekskursje w dyskursie
Inżynieria Wszechświetności
Nameste blog
Ogólna teoria
pattern recognition
Polska-NRD-Niemcy-Świat
snafu
Teklak
Utilitymon
Wrzutnia nocna

Inne:

inSitu - pudełko z obrazkami
Eat me. Drink me.
Szrot nasz codzienny
EVA prawdé ci powié
PolitMap



Valid HTML 4.01 Strict

Valid CSS

powered by PHP

Wpisy    Losowo    Autor    Rejestracja    Zgłoś błąd
RSS blog   RSS komentarze







Autor: Boni
Kiedy: 2011-06-15, środa
Tagi:  namysł, przemysł
___________________________________
(notka i komentarze są automatycznym importem z Bloxa, w razie rażących błędów proszę o info na boniWYTNIJ@clouds-forge.eu)

Temat ryzyka, szczególniej - ryzyka wypadku, śmierci, katastrofy, kołacze mi się często przy dyskusjach piwno/konwentowych ale też sieciowych, bo mam, jak to często bywa, deko inne podejście do tematu niż Przeciętny Dyskutant (TM). A zdecydowanie inne niż chumanista; przynajmniej ci, z którymi mam do czynienia.

Zacznijmy od historyjki, która jest w moim (i w powszechnym odczuciu też) wzorcowym historycznym przykładem na gigantyczny miszmasz i nieporozumienie na tle ryzyka jw. czyli archetypiczne "Ford Pinto memo". W skrócie - Ford Pinto na etapie wdrożenia do produkcji w wczesnych latach '70 miał pewne problemy (z tyłem samochodu i mocowaniem zbiornika paliwa wzg. innych elementów) z crash testem i wewnętrznie podnoszono trochę obiekcji w Fordzie, trochę kiwała palcem NHTSA, czyli nadzór federalny nad bezpieczeństwem w transporcie. Ford troszkę poprawił, ale nie za wiele. Po czym wybuchła bomba z gównem - z Forda do prasy wyciekło memo, w którym wyliczano dla managementu, że dalsze poprawianie newralgicznego miejsca kosztuje 11$ razy 12.5mln planowanych samochodów (Pinto i na bazie tej samej podłogi). Czyli jakieś 137M$. Natomiast przewidywanie spalenie się kilkuset samochodów razy kilkaset dolarów, plus usmażenie w nich 180 osób po 200k$ i lekkie opieczenie kolejnych 180 po 60k$ plus lekki narzut sądowy to daje ok. 50M$. A że 137M$>>50M$ sprawę spuszczono do klopa. Tyle że wróciła z szamba z mocą tsunami, kiedy nakręcili ją dziennikarze w duchu "OMG! DLA FORDA ŻYCIE LUDZKIE NIEWARTE 11$!!!" co publiczność oczywiście łyknęła i poleciała naciskać na federalnych tudzież do sądów (bo parę Pinto przecież musiało się spalić, a prawdę mówiąc - nawet paręset...). Ford bronił się, że Pinto jest w miarę ok, uwagi NHTSA wdrożono, i w ogóle dajcie se ludzie siana, bo w memo użyto kwot i metodologii identycznej jak federalna dla inwestycji w bezpieczeństwo (czyli np. przebudowa drogi, żeby było mniej trupów na zakręcie, itp. itd. - dygresyjnie, obecnie metodologię z oceny "future earnings" hipotetycznego trupa plus koszty sądowe, uważa się za okrutną i obsolete, no ale nie było tak przed '80). Sprawy się toczyły, jakieś wypłaty wypłacono, wszystko pomału przycichło.

Co wynika z historyjki po latach (poza wiadomym fragmentem "Fight Clubu" Palahniuka - główny bohater zawodowo zajmuje się oceną powypadkową pojazdów, z algorytmem zerżniętym wprost z "Pinto memo")? Dwie ciekawe rzeczy - pierwsza, mniej istotna, że Ford miał tak w zasadzie rację - Pinto paliły się zupełnie przeciętnie, pomimo że spaliło się ich kilkaset; tak samo paliły się inne samochody tej wielkości z lat '70. Druga, znacznie istotniejsza - że gówno z tej pierwszej wynika, bo a) wiadomo to po latach b) publiczność, w tym dziennikarze, eksperci czy sędziowie, jest bardzo podatna na "OMG!!! 11$ ZA LUDZKIE ŻYCIE!!!" i ma dyskusję o ryzyku czy jego kalkulacji w d... bo przecież tam się właśnie dziecko spaliło.

Przeskoczmy w czasie do teraz i przewińmy to, co starczyłoby na książkę. Jak uważacie, jak kalkuluje się obecnie, w bardzo rozwiniętych krajach, typu Niemcy, Francja, UK, dopuszczalne ryzyko śmierci w przemyśle i z powodu przemysłu (oczywiście, rozważa się też ryzyka obrażeń, skażeń, zniszczenia biosfery, zasobów, majątku, itd itd)? Inaczej - mamy instalację czy proces o ryzyku katastrofy czy poważnego wypadku, ten przysłowiowy zbiornik chloru - na ile trupów rocznie jeszcze godzimy się, rozróżniając trupy pracowników i trupy osób postronnych? No, kto da więcej? Nie, wcale nie. Tyle też nie. Nie wierzcie w pierdoły z elementarza, że życie ludzkie jest bezcenne.

Otóż jest to poziom 1 na 1000 pracowników, i 1 na 10000 do 1000000 (zależnie od kraju i dodatkowych warunków) dla osób postronnych. Rocznie. Czyli jeśli w petrochemii z 1000 osób załogi ginie co dwa lata człowiek, to oczywiście, warto zrobić akcje korekcyjne, przeanalizować procedury, może nawet, w stylu niemiecki, przeanalizować normy - ale tak w zasadzie, to nic wielkiego się nie stało, i jeśli normy i procedury były wypełnianie, to jeszcze wcale nie należy ich zmieniać. I analogicznie, jeśli na świecie raz na 40 lat jakaś petrochemia pali żywcem 100 matek z dziećmi, to trzeba dobrze się zastanowić, przeanalizować i policzyć, czy należy zaostrzać czy zmieniać procedury i normy, czy olać (zakładając, że procedury i normy były przestrzegane, co, oczywiście, przeważnie NIE zachodzi).

Dla mnie to wszystko jest jasne jak słońce i z grubsza ok, i chleb powszedni. Ale to się przeciętnemu człowiekowi w pale nie mieści. No, a jak jeszcze człowiek ma inklinację do oświeconego humanizmu i wdrukowano mu miłość równość braterstwo, to robi się ogóle przesrane, bo zamiast paru przekleństw, będzie publicznie darł mordę, negował statystykę, i podnosił wartość życia napoczętego. Co ostatnio, w kontekście antynuklearnej paniki po Fukushimie, widać jasno, jak anihilację ćwierćfunciaka antymaterii.

Na co moja krótka i ostateczna odpowiedź - no to jaką masz kwotę polisy na życie, marudo, skoro ludzkie życie jest takie bezcenne?







2011/06/15 16:36:57
Zrób tego "chumanistę" kursywą, albo co. Jeszcze pomyślą, że się pomyliłeś.


Boni
2011/06/15 18:13:52
Słuszna uwaga, dzięki - ja mam duże problemy z dostosowaniem przekazu, w tym poziomu zgryźliwości i sarkazmu, do możliwego czytelnika. Ale w sumie, przez to, czyli zylion nieporozumień i napinek nad nimi, zabawa jest jeszcze lepsza.


2011/06/16 02:50:59
I to jest właśnie ta strona Korwina, którą można lubić.


Boni
2011/06/16 10:41:21
@smutnyfrustrat

Chyba za słabo znam myśl teologiczną Korwina, żeby porównywać. Mam tylko takie luźne wrażenie, że w zakresie tej noci, różnica jest powiedzmy, że Korwin to "egoista w krainie new age" a ja "racjonalista w krainie new age".



2011/06/22 17:09:03
Dlaczego aż tak bardzo nienawidzisz matek z dziećmi?

Y.



Boni
2011/06/22 20:18:32
@yzek

WTF? Dlaczego jeśli znajduję w kontekście wypadku petrochemii obraz poparzonej matki tulącej w spalonych rękach zwęglone truchełko dziecka, jako najmocniejszą emocjonalnie pietę i najstraszniejszy obraz nieszczęścia ludzkiego, jaki mi przychodzi w pierwszym 5s skojarzeniu, żeby dobitnie zarysować różnicę między ratio a emo przy ocenie ryzyka przemysłowego wypadku petrochemii z zewnętrznymi ofiarami, to w twoim świecie oznacza, że nienawidzę matek z dziećmi? Sugerujesz, że każdy kto opisuje ofiary nieszczęścia - pożaru, wojny, wypadku, napadu, czegokolwiek - nienawidzi tychże ofiar, czy tak ci się tylko klawiszki omknęły w ad person?


2011/06/22 21:59:29
Sorki, metatrolling z wariacją na temat "dlaczego Boni tak nienawidzisz" by MRW mi słabo wyszedł :)


2011/06/23 03:24:08
Korwin to nawet próbuje być "racjonalistą w świecie antyaborcjonizmu". Nie mnie oceniać, jak mu to wychodzi. Przykład:
nczas.home.pl/publicystyka/aborcja-a-spadek-przestepczosci/

I na jego blogasku można znaleźć treści identyczne z tymi tu. Problemem są jego wnioski.


Boni
2011/06/23 08:59:24
@smutnyfrustrat i korwin

Nie chce mi się przy śniadaniu myśleć, więc na szybkiego
Skąd niby wiadomo że w społeczeństwach czy kulturach istnieje ujemne sprzężenie gwarantujące ich przetrwanie (skoro tyle ich nie przetrwało)? Argumentację z cybernetyki pomińmy chwilą ciszy.
Chyba tylko korwinom rodzą się naturalnie "agresywne dzieci" - bo normalnie to jednak trzeba se takie wychować (tudzież różne wersje "dzikich dzieci" obalają tę tezę dość mocno).
A w ogóle, to aborcje w USA "wymazują" jakieś 15-20% dzieci zaledwie, ALE rozkładają się rasowo mniej więcej 50% na Murzynów, 30% Latino, i 10% na białe non-latino, więc to jest typowa Korwina argumentacja z ignorancji, pod założoną tezę, że to biedne WASPy i ich dzieciątka giną przez liberalizację i cywilizację śmierdzi.
Ogólnie, nie mam zamiaru przejmować się rozumowaniem, za którym twardo stoi ledwo maskowany wielostronny szowinizm.

"I na jego blogasku można znaleźć treści identyczne z tymi tu."
Dosyć ciężko mi znaleźć na moim blogasku rozważania jw. o aborcji albo takie stężenie rasizmu czy "kulturyzmu", no ale może przeoczyłem.


2011/06/28 13:44:05
@boni_s
"Dosyć ciężko mi znaleźć na moim blogasku rozważania jw. o aborcji albo takie stężenie rasizmu czy "kulturyzmu", no ale może przeoczyłem."

No pewnie - chodzi mi tylko o ten konkretny temat - ryzyko, "życie jest bezcenne".

"Skąd niby wiadomo że w społeczeństwach czy kulturach istnieje ujemne sprzężenie gwarantujące ich przetrwanie (skoro tyle ich nie przetrwało)?"

100%r. Albo: dlaczego prawo, dlaczego [cokolwiek] tej samoregulacji jest elementem, a coś innego nie.






Engine: Anvil 0.88   BS 2012-2018